| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Czw Wrz 25, 2008 9:57 pm Temat postu: |
|
|
No moja pierwsza przygoda też była bardzo bardzo.
Kiedy zacząłem 'na poważnie' to już opisałem. Dodam, że było to ognisko klasy z gimnazjum (z czego osób z klasy bylo ledwo 10, szóstkę spotykam do tej pory) na zakończenie żywota jako klasa H. Co mnie pociągnęło? Chęć spróbowania. Zresztą podobna historia do tej Fenderkowej.
Aby spróbować, złożyliśmy się po 10 złotych w czterech i kupiliśmy 0.7 absolwenta. W ogóle nam nie podeszło, więc rozcieńczaliśmy z hoop colą (na marginesie, nie ma nic gorszego do zapojki, jeśli już, niż obojętnia jaka cola, rzygam uszami normalnie) i liftem jabłkowym. Potem było pare Warek (Warków? ;p) i koleżanki popełniły błąd bo poszły za potrzebą zostawiają nam pół litrowe "z czerwoną kartką". Nie wiem czy to była prawdziwa wódka, ale piliśmy ją z gwinta i nie przypominam sobie bym jakoś się grymasił. Potem jeszcze parę "złotych kurów". Więc, wychodziło dość sporo. Wiek jeszcze taki, że obiecaliśmy rodzicom kumpla u którego nocowaliśmy, że przyjdziemy przed 11 (a sródek tygodnia to był) wieczorem. Tak, więc przez całą drogę powrotną robiliśmy co pewien czas 5 pompek, smarowaliśmy się kiełbasą i staraliśmy się zaczerpnąć wodę z pobliskiej rzeczki by zatuszować stan nietrzeźwości.  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Czw Wrz 25, 2008 10:07 pm Temat postu: |
|
|
Oj, tak, to najlepsza część zabawy;) Moja kumpela się kiedyś spiła i się mnie pyta: "A słuchaj, jakby moja mama zadzwoniła to pozna że jestem pijana?". A dziewczyna była w takim stanie, że idąc do łazienki z 10 razy się o ścianę obiła:P _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Czw Wrz 25, 2008 10:21 pm Temat postu: |
|
|
Piję, jak myślę, mniej niż przeciętny student, poza tym jestem cholernie wybredny :]
W moim rankingu absolutnie przoduje wino [w sumie, pisząc tego posta, popijam sobe takowe]. Przede wszystkim czerwone półwytrwane/wytrawne, ale białym też nie pogardzę. Półsłodkich nie toleruję. Wino czasem pijemy w domu do obiadu, natomiast imperezowo to oczywiście wszelkie domówki, ale również wyjazdy wakcyjne, narciarskie etc. Wypijam najczęściej jedną butelkę albo nieco więcej. Po takiej ilości jestem - niestety krótko, w cudownym stanie, który objawia się bardzo szerokim flow, np.: o polityce albo twórczości Dostojewskiego. Swoją drogą, szkoda, że nikt nie nagrał mojej i Crowley'a rozmowy o filmach gangsterskich przeplatanej śpiewaniem Marillion - niedzielna noc, ostatni zlot
Aha. Nie kupuję wina kosztującego mniej niż 12 złotych. Taki burżujski kaprys.
Piwo...bardzo długo go nie lubiłem i po prostu nie piłem. Ostatnio jednak zrobiłem wielkie postępy Dość częśto spotykam się ze znajomymi na rzeczonym piwie, z częstotliwością różną - czasem jest to niemal co trzeci dzień, czasami co dwa tygodnie. Ale piję raczej mało: 1-3 piwa mi w zupełności wystarczą. Po peirwsze za dużo płynu, po drugie wciąż nie jestem jakimś wielkim jego miłośnikiem. Pszenicznego nie cierpię.
Szampana nie znoszę, brzuch mnie po nim boli. Wódki nie tykam z założenia i już. Przejawiam w tym względzie konsekwentną asertywność, co jest dość trudne gdy jest się namawianym przez 10 osób
Zalety alkoholu? W przypadku wina smak i szlachetna sylweta flaszy Piwo jako towarzyski rytuał jest integrujące. Poza tym, ten stan po 0,7l wina, gdy człowiek nei jest w stanie zrobić niczego głupiego, ale jednocześnie troszkę mu w uszkach szumi, jest od czasu do czasu naprawdę przyjemny i tyle.
O tym gdzie jest granica nie będę się rozwodził, bo a) sam do niej nie doszedłem i nie zamierzam, b) nie powiem chyba nic więcej niż zostalo powiedziane. Najwyżej poczekam, aż ktoś napisze coś bardzo głupiego  _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Czw Wrz 25, 2008 10:37 pm Temat postu: |
|
|
Alkohol jest dla dzieci bogatych rodziców i tych co sami zarabiają
Znam wartość pieniądza i szkoda mi wydawać ciężko zarobione pieniądze na złudne przyjemności
Mój stosunek alkoholu był czysto platoniczny do czasu gdy nie spróbowałam jednego piwa u znajomych na imprezie
Byłam sporo po 18 urodzinach(tak jestem niedoświadczonym pedałem i mięczakiem i nic nie wiemm o życiu)
Jakoś głupio było powiedzieć że się nigdy nie piło. Wypiłam tego jednego Reeds'a i nic mnie nie wzięło. Z tej samej kompanii zrezygnowałam po
tym jak spita herbatami pełna życia skakałam nad umierającymi ludźmi i pytałam się ich czemu się nie bawią xD
Nie wykluczam wypicia jednego piwa na jakiejś imprezie. Nic poza tym.
Szkoda pieniędzy... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maleństwo

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 1664 Skąd: Miasto Łódź
|
Wysłany: Czw Wrz 25, 2008 11:39 pm Temat postu: |
|
|
| kot napisał: | | Alkohol jest dla dzieci bogatych rodziców |
No nie wiem Myślę, że kasa nie ma tu nic do rzeczy - ot, tylko trunki się zmieniają (a konkretnie zawartość pochodnych siarki )
| kot napisał: |
Znam wartość pieniądza i szkoda mi wydawać ciężko zarobione pieniądze na złudne przyjemności |
Nalej schłodzonego Paulanera do specjalnej wysokiej szklanki (wlewasz do 3/4 wysokości po ściance, potem kołysząc butelką mieszasz resztkę piwa i wlewasz centralnie żeby się piana zrobiła), uchwyć w nozdrza delikatny zapach drożdży, następnie weź łyk i poczuj ten aksamitny, cierpko-słodki smak. Jeśli to jest złudne, to ja nie jestem torbaczem i nie mieszkam w Australii  _________________
www.kot-malenstwo.blogspot.com
Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Czw Wrz 25, 2008 11:44 pm Temat postu: |
|
|
| Maleństwo napisał: | | kot napisał: | | Alkohol jest dla dzieci bogatych rodziców |
No nie wiem Myślę, że kasa nie ma tu nic do rzeczy - ot, tylko trunki się zmieniają (a konkretnie zawartość pochodnych siarki )
|
Sorry, poprawka
I dla dzieci bednych rodziców które nie mają żadnych perspektyw(bądź nie chcą ich mieć) i dlatego chleją
I nie wiem co to ten Paulaner |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Czw Wrz 25, 2008 11:56 pm Temat postu: |
|
|
| kot napisał: |
Sorry, poprawka
I dla dzieci bednych rodziców które nie mają żadnych perspektyw(bądź nie chcą ich mieć) i dlatego chleją
|
Ręce opadają.
Jaka będzie następna poprawka? Może, że jest dla dzieci biednych rodziców , które jednak mają perspektywy, ale mają problemy z osobowością i w ten sposób je topią?
Słuchajcie, 90% tego forum albo jest dziećmi Kulczyka albo zdemoralizowaną żulerią, kot nowe prawdy głosi.
| kot napisał: | | I nie wiem co to ten Paulaner |
Jakaż finezyjna deprecjacja. Klaskaniem mam obrzękłe prawice. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maleństwo

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 1664 Skąd: Miasto Łódź
|
Wysłany: Czw Wrz 25, 2008 11:58 pm Temat postu: |
|
|
Jezu, sam se smaku narobiłem, a tu jeszcze tyle dni bez picia  _________________
www.kot-malenstwo.blogspot.com
Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 12:10 am Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | | kot napisał: |
Sorry, poprawka
I dla dzieci bednych rodziców które nie mają żadnych perspektyw(bądź nie chcą ich mieć) i dlatego chleją
|
Ręce opadają.
Jaka będzie następna poprawka? Może, że jest dla dzieci biednych rodziców , które jednak mają perspektywy, ale mają problemy z osobowością i w ten sposób je topią?
Słuchajcie, 90% tego forum albo jest dziećmi Kulczyka albo zdemoralizowaną żulerią, kot nowe prawdy głosi.
|
Dobrze że nie co innego
Możliwe. Ja ich nie znam |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 12:10 am Temat postu: |
|
|
Australia to ten trójkąt koło Niemiec?
No cóż, alkoholu zdarzyło mi się kosztować już od najmłodszych lat, zawsze się udało usta w piwie taty umoczyć. Ale tak "na poważnie" zacząłem pić stosunkowo późno (jeśli miałbym porównywać siebie do kolegów), bo w pierwszej klasie liceum. Wcześniej nie piłem chyba dlatego, że uważałem to za niestosowne (szczególnie, że w gimnazjum zwykle piło się w terenie), potem uznałem, że nie jestem idiotą i nie będę się użynał w trupa, więc po co odmawiać sobie przyjemności?
Tak, dla mnie spożywanie alkoholu jest przyjemnością, taką samą jak słodycze. Jednak nie zdarza mi się pijać w samotności, najczęściej właśnie dla towarzystwa, czy rozluźnienia się.
Najczęściej pijam piwo (smak!), kiedyś prawie wyłącznie Okocim Mocne, potem urozmaiciłem "jadłospis" dodając Heinekena, Warkę Czerwoną, Żywca, zacząłem sięgać po portery. Aktualnym faworytem jest Pilsner.
Po wódkę natomiast sięgam rzadziej niż kiedyś. Bo i towarzystwo nie skore do wydatków i specjalnej ochoty brak. Obecnie wolę sobie sporządzić kamikadze niż pic czyściochy, a kiedyś piło się czyściochy bez popity. Wódka była też przyczyna mojego pierwszego i jak dotąd jedynego wymiotowania po alkoholu (ściślej mówiąc - wódka weselna, winogronowa).
Wino pijam najczęściej do obiadu lub na imprezach rodzinnych, najczęściej czerwone półwytrawne, choć i białym nie gardzę. (nie zżynałem tego fragmentu od Le_mmora )
W swojej alkoholowej karierze staram się nie schodzić poniżej pewnego poziomu jakościowego. Staram się trzymać średnią, rzeczy wykwintne zdarzają się dość rzadko, ale i mózgojebów unikam. Choć nie oszukujmy się - różne rzeczy się piło, jednak zwykle jednorazowo, na zasadzie eksperymentu. I tak trafił się jakiś Komandos, wino "Git" za 3 złote (0,7), czy też "piwo" Mega Watt o objętości alkoholowej 12% (wypiłem jedno i ledwo do domu doszedłem ). Ale jak już napisałem - to są zdarzenia jednorazowe.
Po co piję? Jak już pisałem - dla towarzystwa, rozluźnienia się, po paru głębszych łatwiej mi się otworzyć (bo zwykle to staram się nie mówić zbyt wiele o sobie i swoich problemach itp.). Nigdy nie piję, aby zatopić smutki w morzu alkoholu, co najwyżej, aby odpłynęły one na jakiś czas.
Co do "zeszmacenia się" (nie podoba mi się to określenie, ale nie wiem jakiego innego by użyć). To jest sprawa każdego człowieka, każdy sam ustala sobie granicę. Sam włączam sobie czasem kontrolkę - "nie Misiek, nie chcesz tego zrobić, a jeśli chcesz to zrób to na trzeźwo". Grunt to nie przekroczyć granic przyzwoitości, nie skrzywdzić nikogo (bo siebie to krzywdź do woli ) itp.
Najgorsze jest to, o czym pisał Fenderek - agresor, dla mnie rzecz niepojęta. Ja go całe szczęście nie mam, wręcz przeciwnie. Jeśli chodzi o upijanie się na smutno, to nie do końca się zgodzę - bo i czasem wcale nie chcesz się tak upić, po prostu tak wychodzi. A niektórzy po takim czymś przeżywają katharsis i biorą się w garść.
Co lubię w alkoholu -
Smak: byle gówna nie chce pić, nie biorę z półki sklepowej piwa, które mi zwyczajnie nie smakuje (swoja drogą - FENDER, jak może Ci Harnaś smakować? de gustibus...).
"Tradycja": kurczę, coś w tym jest, po prostu
Atmosfera: integracja, rozluźnienie, odważenie się na rzeczy, których normalnie by się nie zrobiło (i nie chodzi mi o ekscesy alkoholowe, a o zwykłe rzeczy, które można spokojnie robić na trzeźwo, acz nie miało się nigdy odwagi).
Czego nie lubię w alkoholu -
Kac
Agresor u niektórych osób _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crystal

Dołączył: 31 Paź 2003 Posty: 742 Skąd: z innego swiata
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 12:39 am Temat postu: |
|
|
Piję bo lubię, alkohol pomaga mi się rozluźnić, nie ma nic lepszego jak popijać piwko i poimprowizować sobie na gitarze, obrazu lepsze pomysły mi przychodzą do głowy. Ale wbrew temu co niektórzy mogą myśleć na co dzień nie pije tyle co na zlotach
Trochę więcej zdarza mi się wypić z raz lub dwa razy w tygodniu w weekendy gdy wpadam ze znajomymi do knajpy czy na jakąś imprezę u znajomych. Ale i tak nigdy nie zaliczyłem zgona, zazwyczaj organizm daje mi znać żebym już więcej nie pił.
Najczęściej pijam piwo: ostatnio głównie lech, tyskie i brok, aczkolwiek lubię też ciemne piwa jak choćby porter czy belfast, no i pszeniczne jak paulaner czy to które właśnie pije teraz jakieś ruskie pszeniczne.
Wbrew mojej fotce po lewej wódki już nie pije mój organizm po prostu jej nie toleruje, za to polubiłem tequile która nie ma tak okropnego smaku(pewnie trochę przez te sól i cytrynę którą się zagryza po wypiciu).
Lubię tez gin z tonikiem, no a raz na jakiś dłuzszy czas (nawet bardzo dłuższy ) zdarzy mi się napić jakieś whisky czy jacka danielsa ale tylko z kolą bo samego ich smaku nie cierpię. _________________ hayzee rider
Ostatnio zmieniony przez Crystal dnia Pią Wrz 26, 2008 4:54 am, w całości zmieniany 4 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kłin

Dołączył: 28 Lut 2004 Posty: 223 Skąd: Słupsk Rock City
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 1:10 am Temat postu: |
|
|
sznuję Twoją wypowiedź roc`n`rollowcu!!
Wiem że robisz to z pasją i z przyjemnością
Mimo tego, że jestem abstynentem - rozumeim Ciebie w 42 % tach
pozdro Cristal. You still burnin` !!!
Kłin. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 9:49 am Temat postu: |
|
|
jak pić, to pić do upadłego. oto moje zdanie w tej kwestii... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
McBurak

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 944 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 10:41 am Temat postu: |
|
|
1-3 piwka codziennie wieczorem w knajpie (Tatra Mocna, Debowe Mocne albo Zywiec), 1-2 razy w tygodniu impreza, czyli jakas wodeczka, najchetniej wisniowka, bo wodki jako takiej nie lubie. Sporo, ale to kwestia wakacji (mam czas i pieniadze), w roku akademickim pewnie bede pil znacznie mniej.
Generalnie alkohol niestety zazwyczaj jest mi potrzebny do dobrej zabawy, pozwala sie rozluznic i ogolnie poprawia nastroj. Glowe mam raczej mocna, zwlaszcza do piwa, ktorego moge wypic kazda ilosc. Wodka scina mnie szybciej, glownie dlatego, ze nie jestem w stanie kontrolowac, ile jej wypijam. Wino pijam okazjonalnie - lampka polwytrawnego czerwonego do obiadu jak najbardziej, ale wiecej nigdy. Wszelakie "siarkofruty" omijam szerokim lukiem, prawdopodobnie dzieki temu jeszcze zyje  _________________ i can lead the nation with a microphone |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anulka_rafaleq

Dołączył: 28 Paź 2006 Posty: 1078 Skąd: Puławy <-> Kraków
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 1:19 pm Temat postu: |
|
|
| Maleństwo napisał: | Nalej schłodzonego Paulanera do specjalnej wysokiej szklanki (wlewasz do 3/4 wysokości po ściance, potem kołysząc butelką mieszasz resztkę piwa i wlewasz centralnie żeby się piana zrobiła), uchwyć w nozdrza delikatny zapach drożdży, następnie weź łyk i poczuj ten aksamitny, cierpko-słodki smak. Jeśli to jest złudne, to ja nie jestem torbaczem i nie mieszkam w Australii  |
Przestań! Prowadzić jeszcze będę!
Najlepsze są moje kochane pyfka belgijskie. I na pewno można je spotkać w Anglii! Co Ty tam pijasz Fenderek?
Tęskni mi się za:
http://www.chimay.com/en/chimay_blue_220.php
*chlip, chlip* _________________ All the desirable things in life are either illegal, expensive, fattening or married to someone else … |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 1:30 pm Temat postu: |
|
|
| anulka_rafaleq napisał: | | Co Ty tam pijasz Fenderek? |
Zywca...
Nie znosze Guinnesa, nie lubie belgijskiego, nie trawie Carlinga... Czasem jakiegos Carlsberga, czasem jakiegos Heinekena... Ot, one najtansze sa Zanim mozna bylo dostac polskie piwo to szukalem pubow w ktorych sprzedawali Staropramena albo Budvara, tego sotatniego do tej pory lubie wypic- generalnie lubie czeskie piwo.
I kiedys lubilem Micheloba, ale teraz jest tylko jakies dziwne cos co sie nazywa ultra, tego starego od kilku lat juz nie moge znalezc... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maleństwo

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 1664 Skąd: Miasto Łódź
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 1:57 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | nie lubie belgijskiego, |
Ale którego? Jest kilkaset gatunków  _________________
www.kot-malenstwo.blogspot.com
Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 2:05 pm Temat postu: |
|
|
w londynie najlatwiej trafic na stelle, ktora wylewa sie z kazdej lodowki w kazdym sklepie ale to taki soczek w sumie mocniejszy  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
McBurak

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 944 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 2:08 pm Temat postu: |
|
|
A wlasnie, tak a propos roznych piw: mialem okazje kosztowac browarkow z roznych krajow, ale moim zdaniem z polskimi konkurowac moga chyba tylko czeskie i slowackie. Zywiec w smaku jest moim zdaniem po prostu idealny, z kolei Tatra i Debowe maja idealny stosunek smak/cena/moc Carlsberg jest leciutki i kompletnie bez smaku, Guiness jest ciemny, czyli z definicji slodki (lubie tylko gorzkie piwa), slynne piwa niemieckie kompletnie bez charakteru.
Za to za nasza poludniowa granica produkuja swietnego, wyrazistego Kelta, a dla zwolennikow piwa lzejszego, jak Tyskie czy Lech, jest znakomity Zlaty Bazant.
edit: Co do Stelli, to jak ja pierwszy raz pilem, to bylem przekonany ze to bezalkoholowe Podczas pobytu w Anglii jesli juz w ogole kupowalem piwo, to tylko najtansze (cos na "f"), z zalozeniem ze pewnie i tak mi nie bedzie smakowac. _________________ i can lead the nation with a microphone |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 2:50 pm Temat postu: |
|
|
| anulka_rafaleq napisał: | | Najlepsze są moje kochane pyfka belgijskie |
Owszem Zwłaszcza Leffe  _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anulka_rafaleq

Dołączył: 28 Paź 2006 Posty: 1078 Skąd: Puławy <-> Kraków
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 2:55 pm Temat postu: |
|
|
| Kensington napisał: | | anulka_rafaleq napisał: | | Najlepsze są moje kochane pyfka belgijskie |
Owszem Zwłaszcza Leffe  |
Ach... Stoi takie jedno w puszcze u mnie... Blond.
Szkoda mi go wypić bo to jedyne w okolicy zapewne przynajmniej 200 km! Termin wazności do przyszłego roku, to spoko.  _________________ All the desirable things in life are either illegal, expensive, fattening or married to someone else … |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 3:00 pm Temat postu: |
|
|
| Maleństwo napisał: | | Fenderek napisał: | | nie lubie belgijskiego, |
Ale którego? Jest kilkaset gatunków  |
Wiem- najbardziej nie lubie Stelli. ALE- generalnie wszystkie pszenne powoduja u mnie wielkiego kaca, kompletnie nieadekwatnego od ilosci wypitego trunku. Wiec belgom i ich browarom mowie stanowcze "dajcie mi spokoj"...
| McBurak napisał: | | Podczas pobytu w Anglii jesli juz w ogole kupowalem piwo, to tylko najtansze (cos na "f"), z zalozeniem ze pewnie i tak mi nie bedzie smakowac. |
Fosters? Faktycznie najtansze, wykupowane masowo przez "kiwis" i "ausies" Nie wiem zreszta czy stamtad nie pochodzi. I tu w ogole mialem wrazenie, ze wode pije...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 3:59 pm Temat postu: |
|
|
A to ci oryginalny temat.
Podobnie jak pewien forumowy parzystokopytny ssak preriowy mam do alkoholu stosunek oralny i to całkiem zażyły. Piję głównie piwo, raczej często (w tej chwili rzadziej, ale zacznie się rok akademicki i nie da rady inaczej) acz niewiele - do 3 piw dziennie, zazwyczaj mniej. Głównie piwo, bo uwielbiam ten smak i stan tzw. podchmielenia. Fenderek opisując ten pierwszy łyk użył był brzydkiego słowa na "o" i miał rację. Oczywiście orgazm występuje tylko w przypadku dobrego piwa. Dobre piwo to Lech. Przez jakiś czas zdradzałem go z Harnasiem, bo był tańszy i obiecywał piwo za darmo. Przez ten czas podrożał, a ja nic nie wygrałem i poczułem się wyruchany (wog'le pytanie do harnasiopijów - ktos z Was kiedyś wygrał bonusową puszkę?). Lubię wypić inne marki, ale i tak do Lecha zawsze wracam, choć sama nazwa źle mi się kojarzy. Lepsze piwa (acz droższe, przez co nie koniecznie lepsze) to przede wszystkim pszeniczne (i tu współczuję Fenderkowi) - gdyby były tańsze to pewnie bym tylko je kupował.
Po drugie - wódka. Tutaj chodzi o efekt, czyli odpowiedni stan duszy i ciała do rozmów o życiu i śmierci. Aczkolwiek smak bynajmniej - jak się ostatnio przekonałem - nie jest bez znaczenia. Piliśmy ostatnio Żytnią i było paskudnie. No i wspominana szeroko pojęta kultura picia - to wszystko fajne jest. Nie lubię i nie rozumiem idei drinków - po takim mieszaniu ani wódki, ani soku zazwyczaj. Najlepszy dodatek to śledzie, ewentualnie swojskie ogórki.
Po trzecie - stary dobry słowiański miód pitny, dwójniak albo półtorak. I składanie dziewic w ofierze Światowitowi. Rany, dawno nie piłem.
Dalej jest wino, ale to zależy od tego co jem na obiad, bo wina dla samego wina nie pijam, chyba, że na jakiejś imprezie czy czymś. Półwytrawne białe, czerwone też może być. No i jakieś tam szampany srany - ani to mądre ani dowcipne zazwyczaj. A i mam uraz do koniaku, bo upiłem się tym kiedyś jak byłem młody i głupi (teraz jestem tylko głupi). Straszliwe świństwo.
Pije (regularnie i systematycznie) od 18 roku życia (haha). Wcześniej to były jednorazowe przypadki i się nie liczy. Zresztą nie smakowało mi piwo (!), conajwyżej wina zdarzało mi się nielegalnie za smarka pociągnąć (zwróćcie uwagę na genialną grę słowną - "smarka pociągnąć"). Aż pewnego razu zupełnie neispodziewanie naszła mnie niesamowita i niezrozumiała ochota na piwo. I trwa po dzień dzisiejszy.
Co do upijania się - upijam się marnie, bo żołądek nie pozwala. 6 piw to góra, chyba że bardziej rozłożyć w czasie (zdarzało się od 17 do rana przecież). No z wódką łatwiej idzie, aż do stanu w którym rozmówca zaczyna się podejrzanie kręcić. Ale to nic fajnego. Dalej myśli się plączą, język razem z nimi, podobnie reszta ciała i wygląda to zupełnie nieciekawie. A potem i tak gówno się pamięta. Raz mi się tylko film urwał za sprawą jakiegoś żółtego bimbru i nie zamierzam tego nigdy powtórzyć. Do wszystkiego trzeba z umiarem, jak mówi mój dziadek. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 5:08 pm Temat postu: |
|
|
| caterkiller napisał: | | wog'le pytanie do harnasiopijów - ktos z Was kiedyś wygrał bonusową puszkę |
Puszke trzy razy, butelke raz.
A pije tego harnasia tak powiedzmy... trzy tygodnie w roku Moze we wrocku i Zakopcu jakos te wlasciwe skrzynki mieli  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ja

Dołączył: 05 Sie 2008 Posty: 71
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 5:59 pm Temat postu: |
|
|
Próbowałam. W końcu, stwierdziłam, prawie każdy lubi alkohol, więc musi coś w tym być, a ja miałam dotychczas po prostu pecha i nie trafiałam na pijalne.
Na pierwszy ohień poszło piwo- koszmar. Wino- ble. Najbardziej odrzucał mnie zapach... chociaż i tak lepszy od piwa. Wódka? Równie dobrze mogłam spróbowac płynu do dezynfekcji. I doszłam do wniosku, że alkoholu nie lubię. I w ten dość ryzykowny sposób (a co by było, gdyby mi zasmakowało?) zostałąm totalną abstynentką. Problemy towarzyskie w związku z tym? Żadne, po prostu nie chodzę nigdzie, gdzie celem jest upicie się, a jeśli przez przypadek trafię- po prostu odmawiam.
Następne podejście- na osiemnastce. _________________ I'll take you to the Seven Seas of Rhye |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 8:47 pm Temat postu: |
|
|
Pamiętam, że podobnie miałęm kiedy próbowałem kawy... Przez bodaj rok zastanawiałem się po jaką cholerę ludzie piją to świństwo...! Potem coś nagle się zmieniło, sam z siebie łyknąłem kawy ojca, wypiłem mu całą i... nagle piłem kawę, ot... ba- bardzo ją lubię...! Tak mi się skojarzyło Też wódki na początku jakoś nie potrafiłem zrozumieć...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maleństwo

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 1664 Skąd: Miasto Łódź
|
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 8:50 pm Temat postu: |
|
|
Wracając do piw belgijskich to pragnę zauważyć, że pszeniczne stanowią tylko niewielki ułamek tychże a wiele osób tutaj zdaje się stawiać znak równości między jednym a drugim, nieładnie A co do Stelli to absolutnie nie należy uznawać tego piwa za jakiegoś wybitnego reprezentanta belgijskiego piwowarstwa - jest to, oprócz marki Jupiler, najtańszy i najmarniejszy sikacz jaki można w ojczyźnie Smurfów dostać i jeśli sobie ktoś na tej podstawie wyrobił zdanie na temat tamtejszego piwa to jest w wielkim błędzie  _________________
www.kot-malenstwo.blogspot.com
Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Sob Wrz 27, 2008 9:57 am Temat postu: |
|
|
Kiedyś dość dużo i często, dzisiaj ze względu na pracę rzadziej (za chwilę wybieram się na tournee po barach Kędzierzyna-Koźla ). Ale nie ma większego znaczenia z kim, ale ma znaczenie gdzie. Niespecjalnie lubię pić w domu, wolę knajpki, ale nie ekskluzywne, nadęte puby, a speluny przesycone zapachem piwa i papierosów. Po co piję? Najczęściej w celu upić się, zapomnieć choćby na chwilę o troskach dnia codziennego, kłopotach i przykrościach, no a czasem w towarzystwie dla rozwiązania języka. Piję tylko piwo, nie mieszam alkoholi. Preferuję Żywca, Tatrę, Harnasia i Lecha. Nienawidzę Tyskiego - strasznie gazowane i po prostu niedobre... Lubię też sobie wypić w schronisku górskim po męczącej wędróce, piwo smakuje wtedy nieziemsko... _________________ "Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ja

Dołączył: 05 Sie 2008 Posty: 71
|
Wysłany: Sob Wrz 27, 2008 10:21 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Pamiętam, że podobnie miałęm kiedy próbowałem kawy... Przez bodaj rok zastanawiałem się po jaką cholerę ludzie piją to świństwo...! Potem coś nagle się zmieniło, sam z siebie łyknąłem kawy ojca, wypiłem mu całą i... nagle piłem kawę, ot... ba- bardzo ją lubię...! Tak mi się skojarzyło Też wódki na początku jakoś nie potrafiłem zrozumieć...  |
Z kawą jestem dalej na etapie "koszmarne świństwo", ale chyba mi tak zostanie... moja mama do teraz kawy nie lubi  _________________ I'll take you to the Seven Seas of Rhye |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anulka_rafaleq

Dołączył: 28 Paź 2006 Posty: 1078 Skąd: Puławy <-> Kraków
|
Wysłany: Sob Wrz 27, 2008 10:50 am Temat postu: |
|
|
| Maleństwo napisał: | Wracając do piw belgijskich to pragnę zauważyć, że pszeniczne stanowią tylko niewielki ułamek tychże a wiele osób tutaj zdaje się stawiać znak równości między jednym a drugim, nieładnie A co do Stelli to absolutnie nie należy uznawać tego piwa za jakiegoś wybitnego reprezentanta belgijskiego piwowarstwa - jest to, oprócz marki Jupiler, najtańszy i najmarniejszy sikacz jaki można w ojczyźnie Smurfów dostać i jeśli sobie ktoś na tej podstawie wyrobił zdanie na temat tamtejszego piwa to jest w wielkim błędzie  |
Taaa... A ja cieszyłam się jak wariatka że w Puławach można Stelle kupić. Ech... _________________ All the desirable things in life are either illegal, expensive, fattening or married to someone else … |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|