| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
snopek

Dołączył: 07 Sie 2006 Posty: 637 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Sro Sie 26, 2009 2:01 am Temat postu: |
|
|
| werty36 napisał: | | a przez następny tydzień czujesz się wypluty i zgwałcony przez płyny które przyjąłeś pamiętnego dnia. |
bądź niepamiętnego xDD |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Sro Sie 26, 2009 11:06 am Temat postu: |
|
|
Można powiedzieć, że jestem abstynentem. Nie pijam alkoholu prawie w ogóle. Piję czasami przy ważniejszych okazjach  _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Sro Sie 26, 2009 11:14 am Temat postu: |
|
|
| Dundersztyc19 napisał: | Można powiedzieć, że jestem abstynentem. Nie pijam alkoholu prawie w ogóle. Piję czasami przy ważniejszych okazjach  | Phi! Też mi abstynent...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Sro Sie 26, 2009 11:46 am Temat postu: |
|
|
Ale naprawdę mało pije. Skandalicznie mało. Od alkoholu wolę dobrą herbatkę (oczywiście nie na imprezach, tylko w domu)  _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Sro Sie 26, 2009 11:58 am Temat postu: |
|
|
| Dundersztyc19 napisał: | Ale naprawdę mało pije. Skandalicznie mało. Od alkoholu wolę dobrą herbatkę (oczywiście nie na imprezach, tylko w domu)  | Rozumiem, rozumiem... tylko że mi abstynencja o której wspomniałeś kojarzy się raczej z całkowitym zaprzestaniem picia alkoholu choć w rzeczywistości oznacza powstrzymywanie się, unikanie alkoholu... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dajanek
Dołączył: 30 Mar 2007 Posty: 192
|
Wysłany: Sro Sie 26, 2009 3:55 pm Temat postu: |
|
|
Typowe objawy kaca to ja też miewam rzadko. Bólu głowy jeszcze nigdy nie miałem. Zmęczony to i owszem jestem następnego dnia, ale nie w wakacje - w wakacje mogę się wyspać. Uroki kac kupy(niby banalne, a nie umiałem tego nazwać:D) poznałem w te wakacje i słowo daje, gdyby ten problem dotyczył mnie mnie za każdym razem, to rzuciłbym te świństwo w kąt. Pewnie intensywność kaca rzeczywiście zależy od wieku, więc pijmy póki możemy . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fuckir

Dołączył: 04 Kwi 2007 Posty: 75 Skąd: wziac na piwo?
|
Wysłany: Nie Gru 20, 2009 3:23 am Temat postu: |
|
|
| Ericvampire napisał: | Polecam whisky z colą poza tym Leszek |
a ja nie polecam! Whisky tylko czyste! Ewentualnie mozna przepic mala iloscia wody, w ten sposob moge wypic tego dosc sporo.Osobiscie lubie Glenfiddich, Glenmorangie z Single malt, jesli idzie o blendy to lubie Famous Grouse _________________ Chcesz podobac sie kobietom, twardy dla nich badz jak beton, zapusc wasy, z tylu grzywe, kwiata kup poczestuj piwem.... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Nie Gru 27, 2009 11:30 am Temat postu: |
|
|
To był najostrzejszy rok alkoholowy w moim życiu, zdecydowanie ,heh a w 2008 (pod koniec) pisałem tu ,że trzeba przystopować, no nic pozostaje mi sobie na 2010 r. znów takie postanowienie dać. Dobrze ,że w tym roku nie zdarzało mi się pić na smutno, co się w 2008 r. zdarzało ,no ale nie miałem aż takich tez problemów...no nic po prostu trzeba ograniczyć (jak to mówię znajomym to zawsze się śmieją ) bo to naprawdę brzmi śmiesznie
A moim alkoholowym odkryciem jest Wódka Miodowa Lubelska, dobra i tanie  _________________ Someone Chasing I Cannot Move |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Nie Gru 27, 2009 5:02 pm Temat postu: |
|
|
| Ja z kolei koniec tego roku przeżyłem w abstynencji. W dodatku ograniczyłem popalanie okazyjne, które i tak było za częste. I już nie piję wódki. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Nie Gru 27, 2009 6:04 pm Temat postu: |
|
|
| KrzysiekP napisał: | | Ja z kolei koniec tego roku przeżyłem w abstynencji |
trzy ostatnie dni? :>
| KrzysiekP napisał: | | W dodatku ograniczyłem popalanie okazyjne, które i tak było za częste. I już nie piję wódki. |
ja też nie. nigdy więcej wódki, z wyjątkiem wesel. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Gru 28, 2009 8:33 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | ja też nie. nigdy więcej wódki, z wyjątkiem wesel. |
True. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
JądRo?!

Dołączył: 29 Sie 2007 Posty: 615 Skąd: tarnów
|
Wysłany: Sro Gru 30, 2009 5:57 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | ja też nie. nigdy więcej wódki, z wyjątkiem wesel. |
Nikt nie lubi wodki. Kazdy ja pije. Poj*bane spoleczenstwo (bez obrazy). Co, na weselu wodka zmienia smak? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Gru 30, 2009 6:10 pm Temat postu: |
|
|
A co bedziesz pil na weselu- piwo z puszki?
I nie jets tak, ze nikt nie lubi wodki. Ja lubie. Tylko nie wszedzie i nie zawsze mi pasuje. N akoncercie czy przy ognisku bedzie piwo, przy kolacji bedzie wino- a na weselu bedzie wodka.
Poza tym w piciu wodki, tym takim wlasciwym jest pewna ceremonia, jest jakis rytual.
jedyny alkohol ktory jest kompletnie nie dla mnie to wiekszosc Whisjy- naprawde tylko pojedyncze gatunki mi "wchodza"... w sumie popularnosci koniaku tez nie rozumiem... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sro Gru 30, 2009 7:21 pm Temat postu: |
|
|
| JądRo?! napisał: | | Cytat: | | ja też nie. nigdy więcej wódki, z wyjątkiem wesel. |
Nikt nie lubi wodki. Kazdy ja pije. Poj*bane spoleczenstwo (bez obrazy). Co, na weselu wodka zmienia smak? |
nie, na weselu trzeba jeśli boisz się panny młodej
whisjy sux, prawda _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sro Gru 30, 2009 11:14 pm Temat postu: |
|
|
No ale teraz na weselach często pojawia się też wino, nie? I bardzo dobrze, bo wino mogę pić w ilościach każdych, a wódki - żadnych. I jestem w tym niezwykle asertywny, mimo powtarzających się kuszeń, namów i próśb znajomych  _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Gru 30, 2009 11:33 pm Temat postu: |
|
|
Nie znacie się na wódce wam powiem. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Czw Gru 31, 2009 12:42 am Temat postu: |
|
|
http://www.youtube.com/watch?v=2tqmpWtCogs Bardzo sympatyczna pioseneczka o wódeczce, wszak jutro Sylwester  _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Gru 31, 2009 12:54 am Temat postu: |
|
|
whisky uwielbiam, ale nie zawsze i nie kazdą nawet jack d nie codzien wchodzi. raz moge sciagac prosto z butelki, a innego dnia krzywie sie na kazdą krople ze szklanki i ratuje sie colą. nie wiem od czego to zalezy, tak mam i juz. za koniakiem natomiast faktycznie nie przepadam. zdarza mi sie sporadycznie, kiedy rozlewają na jakiejs rodzinnej bibie, ale raczej w sladowych ilosciach, na zasadzie "a moze tym razem podejdzie". nie podchodzi raczej piwa juz prawie nie pijam od kilkunastu miesiecy. przez ostatni rok wypilem pewnie tyle piwa, ile jeszcze kilka lat temu wypijalem w miesiac. czlowiek sie starzeje, brzuch rosnie, spodnie sie kurczą itd...  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Czw Gru 31, 2009 1:33 am Temat postu: |
|
|
Ostatnimi czasy spożywam więcej wódki jak piwa co mnie troszkę niepokoi . Te wszystkie imprezy w akademiku- nikt nie bawi się w browary, tylko flachy na stół. Jednak z ilością nie przesadzam- odkąd poszedłem na studia to tylko raz wypiłem odrobinę za dużo ( ) a tak to jednak przeważnie kontrola nad tym co się dzieje Podziwiam kumpla z grupy- jeden z najbardziej wciętych ludzi na każdej imprezie- jednocześnie bardzo dobry student, z racji dobrej średniej z jednego z przedmiotów zwolniony z egzaminu  _________________ "Our lives dictated by tradition, superstition, false religion
Through the eons, and on and on"
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Czw Gru 31, 2009 3:04 pm Temat postu: |
|
|
No bo to w ogóle jest dziwny stereotyp, który jest ciągle obalany w praktyce (w znaczeniu dosłownym również ), że jak ktoś jest dobrym i zdolnym uczniem/studentem to nie chleje. Gówno prawda, wystarczy przypomnieć ilu geniuszy w historii z lubością znęcało się nad swoimi wątrobami  _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
JądRo?!

Dołączył: 29 Sie 2007 Posty: 615 Skąd: tarnów
|
Wysłany: Sro Sty 06, 2010 1:54 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | Gówno prawda, wystarczy przypomnieć ilu geniuszy w historii z lubością znęcało się nad swoimi wątrobami  |
Jupppppiiii, jestem prawie jak geniusz!  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Pią Sty 15, 2010 1:43 am Temat postu: |
|
|
No to pora na mnie!
Moja historia z alkoholem prezentuje się mniej więcej tak:
Przez blisko 4-5 lat byłem totalnym, wręcz nawet fanatycznym abstynentem! Nie tylko sam nie piłem, ale też niekiedy miałem pretensje do innych, niezależnie od tego w jakich ilościach pili. Miałem na alkohol bardzo radykalne i nietolerancyjne nastawienie, mniej więcej takie jak np. ludzie pokroju Rydzyka czy Giertycha mają na in vitro czy kochających inaczej, itp.
A wszystko zaczęło się na obozie integracyjnym tuż przed pójściem do pierwszej klasy liceum. Imprezy były tam niemal codziennie, zwłaszcza u mnie w domku. Ludzie tam zauważyli, że jestem jakiś cichy, nieobecny i na uboczu, więc postanowili mnie jakoś rozruszać i wkręcić w towarzystwo i imprezę. No i zaczęli mi proponować alkohol. Częstowali piwem, a niekiedy i wódką. Ja nieśmiale, ale się częstowałem. Gdy już zauważyli, że jestem na lekkim rauszu to tak nie wiedzieć czemu postanowili sprawdzić co będzie jak wypiję więcej i wogóle ile jestem w stanie wypić. Częstowali mnie więc dalej, ale w pewnym momencie czułem się trochę skrępowany i nie wiedziałem czy brać więcej, ale ci niestety naciskali, a ja byłem młody i głupi no i ulegałem. Miałem co prawda już dość, ale mimo to głupio było mi odmówić. Brakowało mi asertywności. Ci w dodatku jeszcze naciskali bym wyzerował(tj. wypił do dna). I tak oto z powodu braku swojego rozumu, odwagi i umiaru wypiłem naraz aż 4 browary, 2 flaszki(choć oczywiście nie całe ) i jakiegoś drinka. Co się potem działo? Lepiej nie mówić, ale ja i tak powiem: wyprawiałem pod wpływem takiej dawki rzeczy po prostu niesłychane! Takie, że mała bania! Co więcej czułem się przez tych ludzi tak jakby sterowany i o co mnie poprosili bym zrobił to natychmiast robiłem. Ale jednocześnie czułem się jednak zażenowany z tego co robiłem. W pewnym momencie organizm dał o sobie znać i zwróciłem śniadanie. Kaca przynajmniej fizycznego następnego dnia nie miałem(a przynajmniej nie przypominam sobie tego), ale za to miałem moralniaka... i to jakiego! Normalnie nie mogłem uwierzyć, że dałem się aż tak schlać i że zrobiłem z siebie aż takiego debila przy wszystkich! Miałem później nieciekawą opinię w szkole. Poczułem się strasznie! 3 lata w nowej budzie po prostu zmarnowane! Zniechęciłem się do wszystkich licealnych imprezowiczów twierdząc, że tacy ludzie są jacyś pojebani, więc zacząłem ich wszystkich unikać, a ci normalniejsi nie chcieli się ze mną zadawać poprzez incydenty jakichś się pod wpływem tych 4 browców dopuściłem... Od tamtej pory przez kilka lat miałem uraz do alkoholu! I nie tylko go nie tykałem, ale też próbowałem innych przed tym przestrzec by nie stali się tacy sami jak ci debile pod wpływem których się spiłem! Potrafiłem robić ludziom awantury nawet o picie w niewielkich ilościach bez względu na okazję. Uważałem co więcej, że alkohol to pewnie jest tylko dla ludzi nienormalnych i z marginesu społecznego(czytaj: gówniarzy, debili, dresów spod klatki schodowej, żuli spod monopolowego, itp.)! A wszystko pod wpływem moralniaka po tamtej libacji, który trwał blisko 5 lat. Ale tak było tylko do pewnego czasu. Później z czasem zacząłem przemyślać pewne sprawy i powoli uświadamiałem sobie, że nie wszyscy ludzie pijący alkohol są źli i to nie alkohol był przyczyną mojego moralniaka. Odkryłem, że pije go cała masa normalnych ludzi(Ba! Wielu z nich to byli wręcz moi muzyczni idole!), a ja w liceum miałem pecha i po prostu trafiłem na ludzi u których nie występowała tzw. kultura picia i którzy nie umieli pić z umiarem. Oni nie chcieli się rozruszać i lepiej poczuć towarzystwie - ich celem na imprezach było tylko to aby się po prostu jak najmocniej najebać! I tyle.
Ale pomimo iż sobie uświadomiłem, że alkohol sam w sobie nie jest zły i pije go właściwie każdy normalny człowiek to sam nie mogłem się jeszcze co do niego przekonać. Prawdopodobnie drażnił mnie jego smak(obojętnie czy to w piwie, wódce czy w winie). Poza tym czułem się jeszcze ciutkę za młody. Wracając do tego obozu integracyjnego - podczas pierwszego poważniejszego kontaktu z alkoholem miałem zaledwie 16 lat, wobec czego po tej całej libacji tym bardziej byłem w szoku! Dla mnie to jeszcze było po prostu zbyt wcześnie! 18 lat to również było dla mnie jeszcze za mało by móc zacząć normalnie i po dorosłemu(tak nawiasem mówiąc to dla mnie to to wcale jeszcze nie jest dorosły wiek! ) pić. Tak naprawdę do alkoholu udało mi się przekonać i pokochać go(po stopniowych próbach z oswajaniem się oczywiście) dopiero jak miałem 21 lat. Wtedy pamiętam jak na weselu u kuzyna sobie nieźle pod jego wpływem zaszalałem! Ale nie wiem w sumie co konkretnie sprawiło, że pokochałem picie. Może po prostu poczułem w pewnym momencie swojego życia, że przez te kilka lat abstynencji odmawiałem sobie tylu przyjemności przez wstręt do alkoholu i tylko zmarnowałem sobie przez to swoje najlepsze lata i trza w końcu nadrobić stracony czas... albo ja po prostu do picia musiałem dojrzeć, dorosnąć do niego w swoim tempie, a potrzebowałem tego czasu trochę więcej niż inni, aby zrozumieć, że to nie alkohol jest zły, tylko ludzie na których trafiłem na obozie w liceum byli jacyś dziwni i pojebani i że nie ma co się od picia uparcie wstrzymywać, a innych ludzi do tamtej gromady porównywać. A poza tym trochę też mnie męczyło będąc abstynentem, gdy ludzie mnie co jakiś czas przy jakichś okazjach usilnie namawiali bym się z nimi napił lub po prostu wzniósł toast. I czułem też, że wyraźnie coś do mnie mają i ta moja abstynencja im coś przeszkadza. I uznałem po czasie, że z taką moją abstynencką polityką to ja daleko w życiu nie zajadę. Zacząłem się czuć z tym źle wśród ludzi, a nawet i przed sobą samym. Uświadomiłem sobie ponadto jaki to ja byłem młody i głupi(teraz jestem już trochę mniej młody, ale wcale nie mniej głupi ) ze swoimi radykalnymi poglądami i nietoleranycjnym nastawieniem!
To były pokrótce przedstawione powody dla których przekonałem się do alkoholu. I czuję się teraz po tych kilku latach normalnie tak jakby mnie Chuck Norris kopnął z półobrotu! Więcej teraz imprezuję, a i co więcej nie potrafię sobie teraz wyobrazić imprezy czy po prostu posiaduchy w towarzystwie nawet rodzinnym bez przynajmniej dwóch piw tudzież kilku kieliszków! Choć akurat do wódki to najdłużej nie mogłem się przekonać, no ale na szczęście przełamał mnie kilka miesięcy temu mój cioteczny szwagier i teraz jest ok.
Generalnie to lubię sobie w towarzystwie strzelić nawet aż po 3 browce(2 to minimum) i potrafię jeszcze nie czuć żadnych skutków ubocznych no może poza tym, że zaczynam gadać jak debil i generalnie robię z siebie debila, no ale mnie i innym to na szczęście nie przeszkadza! A za granicę umiaru i rozsądku to uważam moment w którym człowiek zaczyna zwracać śniadanie lub samą żółć, albo gdy zaczyna zachowywać się agresywnie i jest niebezpieczny dla innych - takiego pijaństwa to ja nie toleruję!
Jeśli chodzi o stany pijaństwa w których przekroczyłem którąś z powyższych granic to miałem tak w swoim życiu tylko 2 razy. Pierwszy raz to było jak już wspominałem na obozie w liceum, a za drugim razem to było... może powiem tak, że niektórzy z Was drodzy forumowicze byli tego świadkami. Było to na jednym z Queenowych spotkań w Hydro4. Choć pewnie nie mieliście jeszcze pojęcia, że jestem już aż tak zalany. :] A doszło do tego gdy spróbowałem piwa z tzw. magicznym dodatkiem, zwanym również "ludwikiem". O skutkach tej konsumpcji nie warto pisać, więc pozwólcie, że zachowam je dla siebie. Ale za to następnego dnia miałem kaca jak skurwysyn! ;/ Też nie warto opisywać, ale najgorsze było to jak mnie rodzina zastała w takim stanie. Zwłaszcza, że przyjechała do nas w odwiedziny pewna ciocia z Anglii. Miałem nawet lekkiego stresa, no bo wiecie - 70 lat, angielskie maniery, a tu widzi skacowanego młodzieńca. Rany, co ona musiała sobie o mnie myśleć jak na mnie patrzyła...
Ale po tym wydarzeniu mimo to nie miałem kaca moralnego tak jak 6 lat wcześniej. A to z tego powodu, że wtedy do upicia się zostałem zmuszony przez innych, a tym razem zrobiłem to wyraźnie na własne życzenie co dla mnie stanowi dużą, znaczącą różnicę.
Jak już wspomniałem z alkoholi przekonałem się najpierw do piwa, a w dalszej kolejności do wódki. Lecz do win jeszcze do dzisiaj nie potrafię się w pełni przekonać, choć staram się oczywiście popijać jak jest jakaś okazja. No ale najbardziej to upodobałem sobie jednak piwo. A do moich ulubionych należą Tyskie, Łomża, Perła, Carlsberg, Heineken i większość czeskich browarów. A jak do tego dodać jeszcze chipsy i orzeszki to normalnie jestem jak w siódmym niebie!
Przy rodzinnych posiaduchach i na weselach to jednak zdecydowanie preferują wódkę. A piwo to głównie przy posiaduchach w pubach.
Bezalkoholowo co prawda też zdarza mi się imprezować bo mam zarówno pijących jak i niepijących znajomych, ale tam to już nie jest to samo i mogę sobie na zbyt wiele pozwolić.
Za główne zalety alkoholu uważam możliwość rozluźnienia się, nawiązania kontaktu z człowiekiem, przełamania pewnych barier, itp. Szczególnie jest to ważne dla mnie, bo ja z natury jestem bardzo nieśmiałą osobą. A alkohol pozwala mi się przełamać, nawiązać kontakt i rozmowę, a także ogólnie otworzyć się na ludzi. Czego w alkoholu zaś nie znoszę(poza przekraczaniem pewnych granic przyzwoitości i umiaru o których już wspomniałem) to - może nie jest to rzecz stricte dotycząca alkoholu, ale jest z nim w moim przypadku jakoś związana - to kradzieże! Nieraz mi się już zdarzyło jak ktoś mi bezkarnie podpierdalał na imprezach butelki, gdy tylko na chwilę spuszczałem z nich oko! A raz na jednych praktykach studenckich to ktoś był nawet na tyle chamski i bezczelny, że wręcz i do lodówki mi się dobrał i mi ją z piwa i jeszcze paru innych rzeczy ogołocił!  _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Pią Sty 15, 2010 3:01 pm Temat postu: |
|
|
Nie wiedziałem że można tyle rozprawiać o alkoholu  _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Sty 15, 2010 3:11 pm Temat postu: |
|
|
| Kuba napisał: | Nie wiedziałem że można tyle rozprawiać o alkoholu  |
Po nim to można jeszcze bardziej...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CORAX

Dołączył: 05 Lip 2004 Posty: 3277 Skąd: Coraxstadt
|
Wysłany: Pią Sty 15, 2010 3:13 pm Temat postu: |
|
|
Oczy mi wypadły  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pią Sty 15, 2010 4:52 pm Temat postu: |
|
|
| Kuba napisał: | Nie wiedziałem że można tyle rozprawiać o alkoholu  |
Poczytaj Bukowskiego ;f _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Sty 15, 2010 4:59 pm Temat postu: |
|
|
odnośnie tematu. ciężki to bywa stosunek... po alkoholu. Ci co wiedzą o co chodzi... to wiedzą |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pią Sty 15, 2010 8:29 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | odnośnie tematu. ciężki to bywa stosunek... po alkoholu. Ci co wiedzą o co chodzi... to wiedzą |
Przestań, na tym forum są dzieci, katolicy, chasydzi i Fenderek. Poza tym, czasem bywa, czasem nie bywa
A Spowiedź Dziecięcia Wieku w wykonaniu mefju mnie rozgromiła _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Sty 15, 2010 8:44 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: |
Przestań, na tym forum są dzieci, katolicy, chasydzi i Fenderek. Poza tym, czasem bywa, czasem nie bywa
|
Zależy co i ile... trzeba wiedzieć co pomaga a co przeszkadza...
Praktyka czyni mistrzem...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|