FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
THE COSMOS ROCKS na cenzurowanym
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15 ... 25, 26, 27  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Recenzje
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

THE COSMOS ROCKS na cenzurowanym
1
6%
 6%  [ 7 ]
2
12%
 12%  [ 14 ]
3
19%
 19%  [ 22 ]
4
31%
 31%  [ 35 ]
5
23%
 23%  [ 26 ]
6
7%
 7%  [ 8 ]
Wszystkich Głosów : 112

Autor Wiadomość
mike



Dołączył: 26 Sie 2004
Posty: 4802
Skąd: Łódź

PostWysłany: Wto Wrz 23, 2008 3:41 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ekhm...fragment o Made In Heaven jest wtrąceniem...

Nie spodziewał się aż tak rockowych kawałków, zwłaszcza po Made In Heaven (w domysle - które było lekkie), tu (na TCR) chyba kilka kawałków można zaliczyć do najbardziej "ciężkich" w historii zespołu.

Tak by wskazywała logika i gramatyka języka polskiego Wink
_________________
QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać Wink

http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! Very Happy (aktualizacje w każdy cojakiśczas)

Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)

C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Wrz 23, 2008 5:10 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

OMG, przeczytaj uważeni. Rolling Eyes Laughing

Ehh dobra skoro zedytowałeś to już nic nie będę ci gadał. Wink
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>


Ostatnio zmieniony przez NAR dnia Wto Wrz 23, 2008 8:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
ralf



Dołączył: 14 Lut 2005
Posty: 234

PostWysłany: Wto Wrz 23, 2008 5:11 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Monty napisał:
że niektórzy mają nie wiadomo jakie oczekiwania chcąc porównywać wszystko do wcześniejszych nagrań Queenu, bo to moim zdaniem nie powinno mieć miejsca.


Dopóki panowie będą używać nazwy "Queen" porównanie "Cosmos Rocks" do ich wcześniejszych albumów jest jak najbardziej zrozumiałe i na miejscu. No chyba że dla kogoś nazwa "Queen" nic już nie znaczy i jest dla niego tylko samą nazwą i niczym więcej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Gość






PostWysłany: Wto Wrz 23, 2008 6:08 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

...
Powrót do góry
mike



Dołączył: 26 Sie 2004
Posty: 4802
Skąd: Łódź

PostWysłany: Wto Wrz 23, 2008 6:24 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No mnie nie pytaj, bo to nie moje słowa Razz
_________________
QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać Wink

http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! Very Happy (aktualizacje w każdy cojakiśczas)

Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)

C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Wrz 23, 2008 8:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No wiesz Still Burning możnaa podciągną pod kategorie ciężkie. No nie jest to Stone CC ale na pewno nie jest to też Las PDA Wink
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackie_Sexx



Dołączył: 12 Cze 2005
Posty: 402
Skąd: Tychy

PostWysłany: Wto Wrz 23, 2008 8:30 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Solidna classic rockowa płyta. To moja recenzja. Zapewne byłoby kilka gwiazdek więcej, gdyby nie podpisali tego jako Queen, tylko zgodnie z sugestiami PR "May-Taylor-Rodgers". Uniknęliby tak gwałtownych odniesień do dokonań Queen z czasów FM. Jeśli spojrzeć na ten album jako płytę tria M-T-R, trzeba oddać jej sprawiedliwośc i powiedzieć - solidna classic rockowa robota. Balladki piękne (Small!!!), rockery bujające. Czego więcej chcieć?
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Leniu



Dołączył: 06 Kwi 2004
Posty: 2432
Skąd: Przemyśl / Kraków

PostWysłany: Wto Wrz 23, 2008 8:34 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Więcej Rogera na wokalu! Razz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
mtciuchcia



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 53

PostWysłany: Wto Wrz 23, 2008 10:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

myślałem, że za mojego życia już się to nie wydarzy. a tu proszę, 50% Queenu + Rodgers wydali płytę. Powiem, że od początku byłem nastawiony optymistycznie. Rodgersa lubię z czasów Free i Płyty Bad Company self titled. Liczyłem na coś pozytywnego. żadnych fajerwerków, tylko solidną płytę, która będę sobie mógł od czasu do czasu posłuchać bez nerwów. W końcu to już starsi panowie, więc energii mniej, ale za to doświadczenie niebagatelne. I co z tego wyszło? oczywiście jest to moja osobista ocena i kieruje się własnymi uczuciami. Każdy ma swoje emocje, choćbyśmy były one całkowicie niezrozumiałe. Piosenki oceniam w skali 1-10, bo szkolna jest za ciasna, a nie chce mi się bawić w "+" i "-". Dla pewności napiszę, że 5 daje płycie troszkę lepszej niż przeciętna. takie prawie dobra, którą ma się ochotę nawet posłuchać dla przyjemności.

1 - Cosmos Rockin' - Fajny ten wstęp, taki wprowadzający w kosmiczny klimat. Piosenka fajna, z jajem. Jednak coś jest z nią nie tak, nie jest to jakiś super melodyjny przebój. Po pewnym czasie refren mnie po prostu nudzi. Tak na zachęte dam to lekko naciągane 5

2 - Time to Shine - te jęki na początku nie zwiastują nic dobrego. Wokal wchodzi i dalej sie nic nie dzieje. Niestety jak wchodzi refren to jest jeszcze gorzej, te zawijania wokalne są lekko irytujące. Dla mnie osobiście ta piosenka to taka zapchaj dziura z irytującym refrenem. I do tego jeszcze się dłuży niemiłosiernie. 2.5

3 - Still Burnin' - typowe bluesowo-hard rockowe granie. Nawet niezłe, ale tak przechodzi obok, nie pozwala zapaść głębiej w pamięć. Dla mnie bez wyrazu. Choć sołówka ok 3 minuty pokazuje jakiś pazur. Ale te klaskania w rytmie wiadomo jakiej piosenki...trochę nie pasują. 3.9

4 - Small - Przypomina mi to ogniskowe granie dla harcerzy. W pewnych okolicznościach ma to swój urok, lecz w normalnym życiu to raczej nudy. A później to Bono się zakrada z zespołem i daje próbkę swojej późnej twórczości. Niestety nie przepadam za smętnym U2. Perkusja lekko monotonna, chórki tez nie przekonują. solo trochę ratuje sprawę (może po prostu jestem zaślepiony i zawsze...zazwyczaj mi się May podoba). Piosenkę swobodnie można skrócić o ostatnią prawie minutę. 3

5 - Warboys - Jest pazur. Może bez wielkiej finezji, ale można tego przyjemnie posłuchać. Przypomina mi trochę rytmem marsz dziarskich żołnierzy. Gitara wreszcie wymiata, niestety trochę bębny ok.1.35 burzą strukturę utworu. No nareszcie jakiś pozytyw 5.5..a dam nawet 5.9

6 - We Believe - już się cieszyłem, a tu takie... no nie wiem, smętów ciąg dalszy. Jak ma być ballada, to albo wychodzi pięknie, albo ...lukrowane smęty. Tu słyszę za to Eltona Johna, albo odrzut z jego sesji. Takie radiowy wypełniacz z RMFu. Mnie to nie grzeje. Już w połowie mi się nie chce słuchać. 2

7 - Call Me - i zmiana klimatu. takie łatwe, proste i przyjemne. Bez wielkich pretensji jak swój poprzednik. Ale to ciągłe powtarzanie "Call me if you need my love" lekko irytuje. I ta gitarka przed druga minutą...to lubię. zakończenie też tak jakoś zgrabnie pasuje do stylu utworu. Choć głos Rodgersa nie pasuje całkowicie, ale dam przyzwoite 5.7

8 - Voodoo - wstęp troszkę przypomina Dire Straits. ogólnie piosenka przelatuje bez większych emocji. Tak jakbym siedział w jakimś klubie przy piwku, a muzyka przelatywała obok mnie. Nie przeszkadza, ale też nie powoduje wielkiego zainteresowania.4

9 - Some Things That Glitter - chyba powtórka z We Belive. A tekst o motylu mnie rozwala. przynajmniej nie jest tak patetyczne. 2.5

10 - C-lebrity - sorry, ale juz pierwsze dźwięki mi nie odpowiadają. w sumie nie wiem co tu napisać piosenka przeciętna.4

11 - Through The Night - na początku gra płaczliwa gitara, pianinko tez jakby chciało mnie wzruszyć, ale chyba się nie udaje.
Nie jest fatalne, ale mnie nie rusza. 4

12 - Say It's Not True - fajne smyczki, ładnie płyną, choć wokal z jakimś efektem lekko nie pasuje. Refren niewyszukany juz nie tak miły dla ucha. Niestety w dalszych zwrotkach smyczki schodzą na dalszy plan. Fajne mocniejsze wejście na refren w dalszej części utworu. Ma jakiś swój urok, ale raczej nie spełniony. Można to było lepiej zrobić. Przynajmniej zapada mi w pamięć. Dam 4.9

13 - Surf's Up...School's Out ! - fajnie się rozwija, gdyby nie ten krzyk. później też niezgorzej, choć ten moment w którym Rodgers śpiewa na tle perkusji się nie podoba. Nie chodzi nawet o wokal, tylko ogólnie o strukturę tego momentu.No i ten fragment ok 2.30, całkowicie niepotrzebny. Ale ogólnie nawet nieźle się tego słucha. Coś w sobie ma. 5.1

14 - Small reprise - taka coda, nawet chyba nie będę tego oceniał tylko ocenię razem z utworem poprzedzającym. Przyjemne zakonczenie płyty (choć wokal chyba nie był potrzebny)

Teraz przeliczymy na system szkolny i wychodzi...4.04 (liczyłem, że jest 13 utworów), więc ocena prawie równe. 2.4. więc niestety muszę dać w ankiecie 2.


Trzeba dodać do tego wręcz przeraźliwy brak basu. Tylko jakby Paul z Rogerem i Brian to nagrywali. Teksty... jak teksty większości zespołów po angielsku. Jakiś głębszych emocji tam się nie doszukałem. Trochę też za dużo takiego wokalnego zawodzenie "uuu...yeaaah". Ale płyta nabywa pozytywów z każdym przesłuchaniem (choć to nie jej zasługa, z każdą tak jest. lubimy to co znamy). Sentyment z jednej strony podnosi na duchu, a z drugiej tym bardziej uwypukla braki. Osobiście bym skrócił ten krążek. Ulubioną płytą sie nie stanie i raczej często do niej wracać nie będę.Gdyby nie napis Queen i członkowie zespołu, to raczej bym na tą płytę uwagi nie zwrócił. Płyta jakby tonie w przeciętności, za dużo wypełniaczy, no killers, just killers.Tak na koniec napiszę, że troszkę się dziwie tym, którzy dają tej płycie ocenę 5. Z tego wynika, że większość poprzednich płyt powinno dostać 6, czyli, że są perfekcyjne. A chyba do końca tak nie jest. Wg. mnie trzeba zachować umiar, choć każdy sam wie, co mu się podoba, a co nie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
mike



Dołączył: 26 Sie 2004
Posty: 4802
Skąd: Łódź

PostWysłany: Wto Wrz 23, 2008 10:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja tylko wyjaśnię, że w istocie TYLKO Paul z Rogerem i Brianem to nagrywali. Stąd zwalony bas, bo grali na nim Rodgers z Mayem na zmianę.
_________________
QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać Wink

http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! Very Happy (aktualizacje w każdy cojakiśczas)

Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)

C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Maleństwo



Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 1664
Skąd: Miasto Łódź

PostWysłany: Wto Wrz 23, 2008 10:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Właśnie... Ktoś wie dlaczego? Nie mogli chociaż jakiegoś sesyjnego muzyka wynająć? Albo Mirandę poprosić? Mam wrażenie, że gdyby bas był nagrany przez profa, płytka miałaby u mnie pół stopnia w górę...
_________________




www.kot-malenstwo.blogspot.com

Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
mike



Dołączył: 26 Sie 2004
Posty: 4802
Skąd: Łódź

PostWysłany: Wto Wrz 23, 2008 10:47 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Aaaaale - wtedy byłyby komplikacje co do nazwy xD. Śmieję się, ale po Brianie można się różnych rzeczy spodziewać, więc nie zdziwiłbym się, gdyby to był jeden z powodów.
_________________
QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać Wink

http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! Very Happy (aktualizacje w każdy cojakiśczas)

Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)

C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Monty



Dołączył: 25 Lis 2005
Posty: 6
Skąd: New Ross (IE)

PostWysłany: Sro Wrz 24, 2008 12:57 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Trochę źle to ująłem. Rzeczywiście chodziło mi o to, ze "Made in Heaven" było bardzo lekkie, spodziewałem się kontynuacji tego kierunku, a dla odmiany powstała wiele cięższa płyta "Cosmos Rocks".

@Jacek Roger - które? A chociażby pierwsze trzy + C-lebrity i Surf's Up... Więc dobrze typowałeś Wink
_________________
The Show Must Go On
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Gość






PostWysłany: Sro Wrz 24, 2008 7:15 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

...
Powrót do góry
krs



Dołączył: 02 Sty 2007
Posty: 1677

PostWysłany: Sro Wrz 24, 2008 8:56 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

im dłużej tej płyty słucham tym bardziej mi się podoba:) z dnia na dzień staje się szlachetniejsza. mam nadzieję, że deczko więcej utworów z tej płyty znajdzie się na trasie, niektóre utwory wprost idealnie nadają się do grania na żywo. swoją drogą kolejny raz w poznańskim radio usłyszałem ochy i achy związane z tą płytą w nocnych audycjach:) a w poznańskim radio afera był specjalny program poświęcony płycie:) generalnie powoli pojawiają się pytania, czy zespół będzie nagrywał kolejne płyty, bo jeżeli pierwsza jest tak dobra, kolejne powinny być jeszcze lepsze. i ja tak sądzę:)

ps. ta płyta wcale nie jest ciężka - ona po prostu bardzo organicznie i surowo brzmi - co jest jej wielkim plusem. podobnie brzmiała płyta news of the world, która po prawdzie jest cięższa od cosmos rocks.


Ostatnio zmieniony przez krs dnia Sro Wrz 24, 2008 9:00 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Man From Heaven



Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 134

PostWysłany: Sro Wrz 24, 2008 8:57 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak patrzę na niektóre komentarze i bardzo się dziwię. Jeszcze rok, dwa lata temu sporo osób traktowało Paula jak wroga nr. 1, a tu się nagle okazało, że ocalił album i gdyby nie on, to panowie Brian i Roger mogliby równie dobrze w ogóle nie wychodzić ze studia i nagrywać materiał do usranej śmierci.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
krs



Dołączył: 02 Sty 2007
Posty: 1677

PostWysłany: Sro Wrz 24, 2008 9:05 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

to prawda. sam nie byłem przekonany do tey współpracy - sądziłem, że byt zespołu jako grającego tributu dla samych siebie nie do końca jest sensowny. nie byłem także przekonany do rodgersa. płyta wiele zmieniła w tym względzie, okazało się że to jest nowa jakość, zespół mający coś do zaoferowania. a rodgers? z dnia na dzień pokazuje, że coraz lepiej czuje się w repertuarze queen, także na scenie widać po nim wielki luz i spokój, którego brakowało mi na ostatniej trasie. innymi słowy, przez te dwa lata dotarli się, choć parę zgrzytów było, i dziś stanowią już całość, co doskonale obrazuje płyta.

ps. przepraszam Was, ale naprawdę nie słyszycie na tey płycie basu? bas jest świetnie wyprodukowany, mięsisty i potężny. rozumiem, że można napisać, że komuś się bas w jednym czy drugim kawałku nie podoba, ale że go nie ma jest czystą bzdurą.

ps2. deacon miał ponoć przesłana płytę z prośbą maya o dogranie basu. prośby te były ponawiane także już po zgraniu materiału. deacon grzecznie odmówił, bo nie chciał już wchodzić do tej samej rzeki. may rzekł kiedyś, że deacon jest najlepszym basistą z jakim grał (a grywał za bogami tego instrumentu), także nie tylko nam, ale i panom z dzisiejszego queen pana deacona bardzo brakuje. ale mówienie, że na płycie jest słaby bas jest nadużyciem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Maleństwo



Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 1664
Skąd: Miasto Łódź

PostWysłany: Sro Wrz 24, 2008 10:49 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie mogę mówić za wszystkich, ale nie wydaje mi się aby ktokolwiek napisał, że "basu nie ma" - a jeśli nawet, to podejrzewam, że była to metafora...

A co do samego basu, to... jak już pisałem wcześniej, po prostu jest. I tyle - nie nazwałbym go ani potężnym ani mięsistym. Żaden z trójki panów nie ma w rubryczce zawód "profesjonalny basista" i to moim zdaniem słychać.
_________________




www.kot-malenstwo.blogspot.com

Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
anulka_rafaleq



Dołączył: 28 Paź 2006
Posty: 1078
Skąd: Puławy <-> Kraków

PostWysłany: Sro Wrz 24, 2008 10:52 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Maleństwo napisał:
A co do samego basu, to... jak już pisałem wcześniej, po prostu jest. I tyle - nie nazwałbym go ani potężnym ani mięsistym. Żaden z trójki panów nie ma w rubryczce zawód "profesjonalny basista" i to moim zdaniem słychać.


Nic dodać nic ująć! Cool
_________________
All the desirable things in life are either illegal, expensive, fattening or married to someone else …
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
krs



Dołączył: 02 Sty 2007
Posty: 1677

PostWysłany: Sro Wrz 24, 2008 11:05 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

do diabła, to jest muzyka rockowa, nie filharmonia - kategorie profesjonalizmu zostawiam więc swym uszom, a te jak nic mówią mi o dobrym i mięsistym basie. basu nie ma np. na pewnej płycie metaliki, ale tutaj jest, co słychać jak najbardziej:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
mike



Dołączył: 26 Sie 2004
Posty: 4802
Skąd: Łódź

PostWysłany: Sro Wrz 24, 2008 11:10 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No jest...i niczym się nie wyróżnia. Razz
_________________
QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać Wink

http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! Very Happy (aktualizacje w każdy cojakiśczas)

Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)

C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
krs



Dołączył: 02 Sty 2007
Posty: 1677

PostWysłany: Sro Wrz 24, 2008 11:16 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

tu się zgadzam:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Maleństwo



Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 1664
Skąd: Miasto Łódź

PostWysłany: Sro Wrz 24, 2008 2:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No to zaraz, krs, jeśli zgadzasz się z Mikiem to chyba przeczysz sobie... Bo jak coś co jest "mięsiste i dobre" może się jednocześnie "niczym nie wyróżniać"? Wink
_________________




www.kot-malenstwo.blogspot.com

Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
White Man



Dołączył: 18 Wrz 2008
Posty: 175
Skąd: Silesia

PostWysłany: Sro Wrz 24, 2008 2:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ralf napisał:
Monty napisał:
że niektórzy mają nie wiadomo jakie oczekiwania chcąc porównywać wszystko do wcześniejszych nagrań Queenu, bo to moim zdaniem nie powinno mieć miejsca.


Dopóki panowie będą używać nazwy "Queen" porównanie "Cosmos Rocks" do ich wcześniejszych albumów jest jak najbardziej zrozumiałe i na miejscu. No chyba że dla kogoś nazwa "Queen" nic już nie znaczy i jest dla niego tylko samą nazwą i niczym więcej.


To jest bardzo ciekawy problem. Ja patrzę na to w ten sposób:

1. Tak naprawdę nazwa nie ma większego znaczenia. Gdyby Panowie nagrali ten album pod szyldem np: "May-Taylor-Rodgers" i tak większość komentatorów porównywała by go do ich wcześniejszych dokonań. Przecież wiadomo, że nie spadli nam nagle z księżyca. Jako przykład podam wspólne dzieło Jimiego Page'a i Roberta Planta "Walking Into Clarksdale". Nie użyli nazwy "Led Zeppelin", a jednak ludzie oceniając ten album porównywali go do klasycznych płyt "Zeppelina". To jest po prostu nieuniknione.

2. Jak najbardziej można porównywać "Cosmos Rocks" z klasycznymi albumami Queen. Chodzi tylko o to, by oceniając brać poprawkę na to, że jest to zespół w innym składzie i po wielu latach milczenia.

3. Nie rozumiem z jakiegoż to niby powodu May i Taylor mieliby rezygnować z używania nazwy Queen? Przecież oni byli integralną częścią tego zespołu, mieli duży wkład w tworzenie repertuaru. Zespół Queen to nie jest taki przypadek jak np: Dire Straits, gdzie absolutnym liderem, kompozytorem całego repertuaru był Mark Knopfler i gdy mu się znudziło po prostu rozwiązał zespół rozpoczynając karierę solową. Można podać wiele przykładów kapel, które na przestrzeni lat zmieniały skład, ale nie zmieniały nazwy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
ja



Dołączył: 05 Sie 2008
Posty: 71

PostWysłany: Sro Wrz 24, 2008 3:29 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Yhm. Album nieporywający, co nie znaczy, że zły. Zupełnie nie "kłinowy". Nie przypadł mi do gustu, zwłaszcza jeśli chodzi o teksty. No i jestem bardzo wyczulona na wokal... cóż, po prostu nie podoba mi się śpiew Rodgersa.
_________________
I'll take you to the Seven Seas of Rhye
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
q_michal



Dołączył: 15 Lis 2003
Posty: 2049
Skąd: Lubartów/Warszawa

PostWysłany: Sro Wrz 24, 2008 9:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kiedy pod koniec ubiegłego roku usłyszałem przearanżowaną na 3 głosy i utrzymaną w konwencji Queen wersję “Say it’s not true” byłem zbudowany. W końcu ten utwór jak mało który, był świetnym połączenie symboliki z poprzedniej wspólnej trasy formacji ze zwiastunem tego jak powinna się ona rozwinąć do momentu wydania albumu studyjnego. Był on zapowiedzią, że album może brzmieć jakie stare, dobre Queen. Przede wszystkim dzięki charakterystycznej niemal orkiestrowej oprawie gitarowej Briana (w finalnej części) i ciakawej konstrukcji. Kiedy zaś parę miesięcy później usłyszałem utwór, który miał być już owocem tego właśnie “rozwinięcia” byłem zaniepokojony. “C-lebrity” bo o tym kawałku oczywiście mowa, brzmiał wręcz niepoważnie jak na podpis ekipy, która firmowała go własną nazwą. Śmiem wręcz napisać, iż był to jeden z gorszych utworów, związanych w jakikolwiek sposób z Queen w ogóle. Wszystko poczynając od tekstu, muzyki a na żenujących chórkach kończąc sprawiało złe wrażenie. Płyta z nowa materiałem, na którą oczekiwałem jak na chyba żaden inny album w historii okazała się “czymś” pomiędzy dwoma, skrajnymi opisanymi powyżej utworami. Na szczęście trochę bliżej jej do tego pierwszego…
Otwierający album “Cosmos rockin” utrzymany jest w klasycznym rock’n’rollowym stylu. Ale nie w presleyowskim raczej tym cięższym charakterystycznym dla co niektórych kawałków E.L.O. Najgorszy w nim jest wstęp dobry raczej dla współczesnych “piosenek” i “are you ready” Paula, które to elementy psują nieco obraz tego kawałka. Mimo wszystko jest to jednak otwarcie, dla wielu fanów powodujące spadek kamienia z serca..
Dalej jest ciągle nieźle. “Time to shine” ma zupełnie nie “queenową” stylistyka. Pieśń (to chyba najlepsze określenie) przenosi nas jakby w krainę baśni i fantazji. Aranżacja nie jest powalająca ale słuchając tego utwory chyba wreszcie dotarło do mnie, że nie powinienem oczekiwać Queen, Paul Rodgersa czy nawet “Queen i Paula Rodgersa” z 2005 roku. Zrozumiałem, że powinienem oczekiwać całkiem nowego “Queen i Paula Rodgersa”. I to właśnie dostałem.
“Still Burnin” a więc utwór nr. 3 znacznie ostudził mój już całkiem spory do tego momentu entuzjazm. Chórki równie wstydliwe co przy “C-lebrity”, tekst podobnie. Użycie motywu “We will rock you” moim zdaniem nie zostało docenione jako żart a raczej podkreśliło to, że cała piosenka powstała jakby na siłę. Po prostu na takim albumie wypadło umieścić utwór o takiej tematyce.
Dobry nastrój przywraca już po chwili jednak kolejny utwór. “Small” jest nietypowym, ładnym kawałkiem, w którym poza tym momentami słychać “starego, dobrego Briana” czyli to co dla mnie było najważniejsze przy tym projekcie. Emocjonalny sposób śpiewania Paula, barwa jego głosu chyba najczystsza na całej płycie, subtelna melodia i całkiem przyjemny tekst sprawiają, iż słucha się tego naprawdę dobrze.
“Warboys” nie jest nowym utworem więc tu akurat zaskoczenia być nie mogło. Poprawny kawałek utrzymany w konwencji ciężkiego rocka lat 70.
Szóstym utworem na płycie jest “We Belive” całkowicie zdominowane przez Paula. Na szczęście momentami przebija się charakterystyczna gitara dlatego utwór się broni (pomimo tekstu przewidywalnego aż do bólu). Podobnie zresztą jak kolejny. “Call me” mógłby się nie tylko bronić ale być wręcz perełką całego albumu gdyby panowie w kilku miejscach zdecydowali się o inne wykończenia, o które momentami aż się prosi. Kawałek jest jednak bardzo przyjemny do słuchania a jego stylistyka jest wręcz jak żywcem zaczerpnięta od Travelling villburys.
Po miłym akcencie przychodzi czas na coś “rodgersowskiego”, więc bluesowego - “Voodoo“. Nie jest to jednak “coś” na miarę bluesa z najwyższej półki. Ot takie luźne granie…Ciężko mi to jednak ocenić bo z cała pewnością nie jest to mój klimat utworu. Takim “klimatem” jest zaś z pewnością ballada ale raczej nie ta sygnowana jako “Some things that glitter” - wtórna i przewidywalna. Co z tego, że fajnie zagrana?
O utworze nr. 10(“C-lebrity”) napisałem już przedtem więc można skupić się na kolejnym. Kolejna ballada (“Through the night“), o której właściwie można wypowiadać się w podobnym stylu co o poprzedniej. Poprawna, ale tylko poprawna. Nie zapada w pamięć. W pamięć z pewnością zapada jednak kolejna, o której z czystym sumieniem można napisać, że jest “queenowa” - nie tylko dlatego, że słychać w niej pełnoprawnie głosy Rogera i Briana (zwłaszcza wykonania tego pierwszego jest, podobnie jak na koncertach piękne i wzruszające). Mowa oczywiście o wspominanej na początku “Say it’s not true” najlepszym utworze tego albumu. Bohater tego utworu -Roger- jest też “słyszalny” (w kwestii aranżacji) w następnym kawałku “Surf’s up….School’s out“. Jest to najciekawszy pod względem konstrukcji utwór na płycie. Świetny wstęp, fajna melodyka, ciekawe przejścia i aranżacyjne zabiegi. Momentami tylko za dużo niepotrzebnego wrzasku…
Album zamyka “Small reprise” i podobnie jak jej poprzedniczka robi to w delikatnym, zwiewnym, łagodnym i bardzo dobrym stylu.

Absolutnie nie jest to album, który można ocenić jednoznacznie, o którym można pisać w kategorii “dobry” - “zły”. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, iż artyści musieli się zmierzyć z własną legendą. Musieli to jednak zrobić w taki sposób by nie być posądzeni o “ściąganie” z samych siebie ale jednocześnie nawiązać do swojej klasy. Jednocześnie jednak w takim stylu by zaprezentować słuchaczom coś nowego i udowodnić, że są ciągle kreatywni. Znaleźli się więc w pułapce, w której znajdują się wszyscy wielcy muzycy, którzy chcą przeżyć drugą młodość. Moim zdaniem wyszli z niej obroną ręką. Album nie zachwycił, ale też nie zawiódł. Był kolejnym dowodem na to, że Paul jest świetnym wokalistą (choć jego wokal za często spychał w cień instrumentalistykę) a Brian i Roger kapitalnymi muzykami ( stanowczo za mało jednak na tej płycie instrumentów klawiszowych i basu). Album jest znakomicie przygotowany od strony produkcyjnej. Płyta stanowi też prawdziwy rarytas na współczesnym rynku muzycznym! Jakże rzadko można dziś na jednym albumie usłyszeć tak zgrabnie zagrany miszmasz rock’n’rolla, bluesa i ciężkiego rocka.
A, że całość jest gorsza niż jakakolwiek płyta Queen? A czy miała prawo być lepsza?
_________________
"You can be anything you want to be
Just turn yourself into anything you think that you could ever be
Be free with your tempo, be free be free
Surrender your ego - be free, be free to yourself"

7 miejsc na podium w Wyborach Forumowych 2012 Smile !

www.klasykarozrywki.pl - Wydawnictwo, Usługi Dziennikarskie, Usługi Reklamowe, Internetowa Księgarnia Muzyczna, Turystyka Koncertowa, Imprezy i Projekty Kulturalne

www.sklep.klasykarozrywki.pl - Internetowa Księgarnia Muzyczna
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
anulka_rafaleq



Dołączył: 28 Paź 2006
Posty: 1078
Skąd: Puławy <-> Kraków

PostWysłany: Sro Wrz 24, 2008 11:44 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

q_michal a czy mógłbyś jakoś sformatować ten tekst. Widzę, że to kopiuj-wklej i to się trochę ciężko czyta.
_________________
All the desirable things in life are either illegal, expensive, fattening or married to someone else …
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Monty



Dołączył: 25 Lis 2005
Posty: 6
Skąd: New Ross (IE)

PostWysłany: Czw Wrz 25, 2008 12:56 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

White Man napisał:
Dopóki panowie będą używać nazwy "Queen" porównanie "Cosmos Rocks" do ich wcześniejszych albumów jest jak najbardziej zrozumiałe i na miejscu. No chyba że dla kogoś nazwa "Queen" nic już nie znaczy i jest dla niego tylko samą nazwą i niczym więcej.


Dokładnie, jest nazwą charakteryzującą styl i rodzaj muzyki i mówiący o samych muzykach. Prawie wszystkie płyty Queenu w znaczący sposób różniły się od siebie i jestem pewien że większość młodych fanów jakby była starsza i kupowała je z częstotliwością wychodzenia, to tak samo by narzekała. A jakby ta płyta wyszła kilkanaście lat wcześniej i brzmiała identycznie, to zostałaby przyjęta dużo cieplej. Ale teraz już nie ma Freddiego, panowie są starsi i narzekać jeszcze łatwiej. Gdzieś tam po drodze obiektywizm się zgubił. Widać taki los.

Cytat:
Można podać wiele przykładów kapel, które na przestrzeni lat zmieniały skład, ale nie zmieniały nazwy.


Mój ulubiony przykład to "The Cure", bo to jeden z ulubionych zespołów po Queenie Smile
_________________
The Show Must Go On
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
ralf



Dołączył: 14 Lut 2005
Posty: 234

PostWysłany: Czw Wrz 25, 2008 7:47 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Monty napisał:
White Man napisał:
Dopóki panowie będą używać nazwy "Queen" porównanie "Cosmos Rocks" do ich wcześniejszych albumów jest jak najbardziej zrozumiałe i na miejscu. No chyba że dla kogoś nazwa "Queen" nic już nie znaczy i jest dla niego tylko samą nazwą i niczym więcej.


Dokładnie, jest nazwą charakteryzującą styl i rodzaj muzyki i mówiący o samych muzykach. Prawie wszystkie płyty Queenu w znaczący sposób różniły się od siebie i jestem pewien że większość młodych fanów jakby była starsza i kupowała je z częstotliwością wychodzenia, to tak samo by narzekała. A jakby ta płyta wyszła kilkanaście lat wcześniej i brzmiała identycznie, to zostałaby przyjęta dużo cieplej. Ale teraz już nie ma Freddiego, panowie są starsi i narzekać jeszcze łatwiej. Gdzieś tam po drodze obiektywizm się zgubił. Widać taki los.

Cytat:
Można podać wiele przykładów kapel, które na przestrzeni lat zmieniały skład, ale nie zmieniały nazwy.


Mój ulubiony przykład to "The Cure", bo to jeden z ulubionych zespołów po Queenie Smile


Jakby CS wyszła kilkanaście lat temu to faktycznie byłaby lepiej przyjęta. Z bardzo prostego powodu. Byłaby o wiele bardziej oryginalna niż dzisiaj. To że nie ma Freddiego i że panowie są starsi nie oznacza że muszę nagrywać kawałki z Five, Robbie Wiliamsem, reklamować Pepsi z trzema idiotkami, wydawać kretyńskie single w dyskotekowych wersjach oraz zupełnie niepotrzebne albumy, jak GH 3. Zupełny brak obiektywizmu to właśnie usprawiedliwianie wszystkiego co robią BM i RT, brakiem Freddiego i wiekiem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
White Man



Dołączył: 18 Wrz 2008
Posty: 175
Skąd: Silesia

PostWysłany: Czw Wrz 25, 2008 10:59 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Monty - tak dla porządku w dyskusji. Twój pierwszy cytat w ostatniej wypowiedzi to nie moje słowa tylko Ralfa Shocked . Ja właśnie z tym jego stwierdzeniem polemizowałem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Recenzje Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15 ... 25, 26, 27  Następny
Strona 14 z 27

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek