| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| THE COSMOS ROCKS na cenzurowanym |
| 1 |
|
6% |
[ 7 ] |
| 2 |
|
12% |
[ 14 ] |
| 3 |
|
19% |
[ 22 ] |
| 4 |
|
31% |
[ 35 ] |
| 5 |
|
23% |
[ 26 ] |
| 6 |
|
7% |
[ 8 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 112 |
|
| Autor |
Wiadomość |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Sob Wrz 20, 2008 10:53 pm Temat postu: |
|
|
| anulka_rafaleq napisał: | | Czy myślisz ze jak pojdziemy w watek o Black Sabbath to znajdziemy informacie o Q+PR? |
Nie znajdziecie... chociaz - May miał pare wycieczek muzycznych z Sabbathami...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sob Wrz 20, 2008 11:10 pm Temat postu: |
|
|
| shamar napisał: | | anulka_rafaleq napisał: | | Czy myślisz ze jak pojdziemy w watek o Black Sabbath to znajdziemy informacie o Q+PR? |
Nie znajdziecie... chociaz - May miał pare wycieczek muzycznych z Sabbathami...  |
? Jakich ? _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anulka_rafaleq

Dołączył: 28 Paź 2006 Posty: 1078 Skąd: Puławy <-> Kraków
|
Wysłany: Sob Wrz 20, 2008 11:13 pm Temat postu: |
|
|
Tez jestem ciekawa, bo jedyne co mi przyszło do głowy, to tyle co mógł się z nimi spotkać przy okazji jakiegoś wspólnego grania. _________________ All the desirable things in life are either illegal, expensive, fattening or married to someone else … |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Wrz 20, 2008 11:16 pm Temat postu: |
|
|
Solo w WHEN DEATH CALLS, na płycie HEADLESS CROSS
Udział w pierwszym prawdziwym solowym albumie Iommiego IOMMI, w bodaj 2-ch kawałkach.
Kiedy Black Sabbath zostało przyjęte do UK HALL OF FAME- zapowiedział ich Brian
Brian i Iommi to przyjaciele- nie kumple, BARDZO BLISCY przyjaciele. Stąd między innymi aż tak duża obecność Iommiego an koncercie na Wembley w 92 roku, ku czci Freda...
Neil Murray i Cozy Powell byli w pewnym momencie członkami Black Sabbath, potem oczywiście grali z Brianem w Brian May Band...
Brian grał z Sabbathami na żywo, wrzesień 1990... czy jeszcze kiedyś? Musiałbym poszukać...
Coś by się jeszcze znalazło... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Sob Wrz 20, 2008 11:25 pm Temat postu: |
|
|
Brian z Sabbathami grał w latach '80, nie pamiętam którego dokładnie (strzelam, że był to 83), ale wykonał z nimi 'Heaven and Hell' i 'Paranoid' (swoją drogą genialne wykonania. i fajny jest moment jak ktoś z publiki krzyczy 'it's Brian May!')- mam gdzieś nawet to wykonanie od Kuby albo dagi chyba. Później może też grali, ale tego to nie wiem.
Tony podobno był zafascynowany muzyką Queen... A co do Glenna - on dostał po ryju od menedżera zespołu. A Tony nie chcąc robić przykrości Hughesowi pewnego dnia wsunął mu pod drzwiami bilet na samolot... Co miało oznaczać, że to koniec współpracy i żeby wracał do domu. Ale mimo wszystko nadal pozostali przyjaciółmi  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Wrz 21, 2008 12:01 am Temat postu: |
|
|
| Leniu napisał: |
Tony podobno był zafascynowany muzyką Queen... |
TECHNICAL ECSTASY miało być taką ich odpowiedzią na NOC W OPERZE- to w sumie trochę słychać. Oczywiście nie próbowali nawet nagrywać kopii Queen- ale zadbali w wyjątkowym stopniu o produkcję, uatrakcyjnili aranżacje... Można doszukać się analogii- których zresztą sam Iommi w wywiadach nie krył.
Panowie wymieniali się nieraz doświadczeniami w giatarach, z tego co wiem Iommi zaczął używać akustyka Burns właśnie pod wpływem Briana... Miedzy panami jest ogromny respekt i... wielka przyjaźń...!  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Nie Wrz 21, 2008 12:12 am Temat postu: |
|
|
Szkoda tylko, że 'Technical Ecstasy' zostało BARDZO zmodyfikowane przez resztę zespołu tuż tuż przed wydaniem - wcześniej sam Iommi nad nim pracował, ale jak się Ozzy zorientował, w którą stronę on idzie, to się jednym słowem wkurwił i tak oto powstał gniot. Może gdyby Ozzy, Geezer i Bill tak znacząco nie zaprotestowali i nie zrobili z albumu totalnego gówna chcąc jechać cały czas po tych samych schematach, to wyszłoby coś ciekawszego... W efekcie powstał jakiś misz-masz niezbyt trzymający się całości. Trochę to chaotycznie przedstawiłem, ale chyba zrozumiale
| Fenderek napisał: | | Panowie wymieniali się nieraz doświadczeniami w giatarach, z tego co wiem Iommi zaczął używać akustyka Burns właśnie pod wpływem Briana... |
A i jeszcze jedno - gdzieś wyczytałem, że jak Tony tworzył swój model Gibsona sygnowany jego nazwiskiem, to długie godziny spędził przy telefonie rozmawiając z 'kimś' (to relacja bodaj Martina albo Appice'a) właśnie o tym. Czyżby po drugiej stronie słuchawki był Brian?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Nie Wrz 21, 2008 12:16 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: |
Solo w WHEN DEATH CALLS, na płycie HEADLESS CROSS
Udział w pierwszym prawdziwym solowym albumie Iommiego IOMMI, w bodaj 2-ch kawałkach.
K........ czy jeszcze kiedyś? Musiałbym poszukać...
Coś by się jeszcze znalazło... |
Fenderek mnie uprzedzil ... z drugiej strony myslalem ze fani Q na bank wiedzą o takich rzeczach...
a tak oddzielnie polecam -
* Jimmy Gneco feat. Brian May -" Someone to die for" (cudownie brzmiący red special),
* foo fighters & brian may - have a cigar
* sciezke z Furii i sciezke z "A Nightmare on elm street 6" by Brian... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Nie Wrz 21, 2008 12:22 am Temat postu: |
|
|
| Leniu napisał: |
Tony podobno był zafascynowany muzyką Queen... A co do Glenna - on dostał po ryju od menedżera zespołu. A Tony nie chcąc robić przykrości Hughesowi pewnego dnia wsunął mu pod drzwiami bilet na samolot... Co miało oznaczać, że to koniec współpracy i żeby wracał do domu. Ale mimo wszystko nadal pozostali przyjaciółmi  |
To nie Tony byl zafascynowany Queen tylko Brian Sabbathami...
| mike napisał: | "A Nightmare on elm street 6" by Brian -> to nie ten Brian May  |
myslalem ze to jego 
Ostatnio zmieniony przez shamar dnia Nie Wrz 21, 2008 12:25 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Nie Wrz 21, 2008 12:53 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Fenderek mnie uprzedzil Rolling Eyes ... z drugiej strony myslalem ze fani Q na bank wiedzą o takich rzeczach... |
Jestem fanem ich muzyki, ale o zespole wiem niewiele Zresztą, każdy wie, że Queen lubię muzycznie ale historia czy jakieś ciekawostki mnie nie interesują
| Cytat: | | Kiedy Black Sabbath zostało przyjęte do UK HALL OF FAME- zapowiedział ich Brian |
Poszukałem
http://pl.youtube.com/watch?v=3zbNYoISceY
I z góry kajam się za OT :p _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Wrz 21, 2008 2:02 am Temat postu: |
|
|
| shamar napisał: |
| mike napisał: | "A Nightmare on elm street 6" by Brian -> to nie ten Brian May  |
myslalem ze to jego  |
Nie Australijczyk, już zdaje się nie żyje.
Przez kilka lat we wszelkich opracowaniach w płytach QUEEN RELATED widniało DR GIGGLES czy coś takiego... oczywiście z Queen nie mająca nic wspólnego
A- no i ten drugi Brian May zrobił też muzyke do Mad Maxa...
Ale faktycznie dość już o Sabbathach i Brianach Mayach nie będących właściwymi Brianami Mayami Tak w ogóle- oto przykład offtopu który nie jest aż tak do końca bez sensu i nic nie wnosi... żebyśmy tylko takie mieli...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anulka_rafaleq

Dołączył: 28 Paź 2006 Posty: 1078 Skąd: Puławy <-> Kraków
|
Wysłany: Nie Wrz 21, 2008 9:09 am Temat postu: |
|
|
| Las_Palabras_de_Amor w innym temacie - poświęconym HOT SPACE, napisał: | | Niewątpliwie wśród wielu fanów Queen krąży taka opinia, jakoby Hot Space miałobybyć najgorszą płytą w katalogu tejże grupy...Jak najbardziej pragnę się NIE ZGODZIĆ z tymi opiniami! Jest to niewątpliwie album spójny, przemyślany, a jego wydanie było niezwykle odważnym i bezkompromisowym krokiem ze strony grupy (dlatego śmieszą mnie argumenty o jego 'komercyjności'). Jest to także ostatni tak daleko idący eksperyment Queen - wejście na zupełnie nowe tory |
Czy w tej sytuacji będzie podobnie?
W 1982 roku zapewne fani Queen podzielili się tak samo jak teraz przy PR+Q ( ) _________________ All the desirable things in life are either illegal, expensive, fattening or married to someone else … |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Nie Wrz 21, 2008 11:54 am Temat postu: |
|
|
Hmmmm... zgadzam się, pewną analogię można tutaj zauważyć, ale moim skromnym zdaniem ma ona jednak nieco inne podłoże... W 1982 roku płytę wydało Queen w swoim pierwotnym składzie, zaś obecnie ciągłość ta jest tylko połowiczna (mam na myśli 'kolaborację' z Paulem Rodgersem)... Może dlatego fanom Queen nieco łatwiej jest obecnie znieść inne brzmienia, chociażby pewne naleciałości bluesowe, widoczne na tej płycie i jednak nie jest to aż taki "szok" jaki mógł wystąpić u nich przed ćwierćwieczem (nie mówię tu oczywiście o pewnej sforze fanatyków, dla których współpraca Q+PR jest grzechem przeciwko pamięci Freddiego...tym osobom dedykuję znaną im jak mniemam piosenkę The Show Must Go On, ciekawe co ich zdaniem Freddie miał wtedy na myśli ). Jednak wracjąc do Hot Space (mały off/top, pozwólcie) - mówiłem o tej płycie w kontekście szoku, jednak jako miłośnik brzmień na niej zawartych uważam, że powinien to być szok OZDROWIEŃCZY... Czyż to bowiem nie wspaniałe, że ich, nasz, ulubiony zespół nie zamnkął się w szufladce ortodoksyjnego rock n' rolla i ciągle poszukiwał nowych źródeł, musycznych inspiracji, do czegóż innego niż do EKSPERYMENTOWANIA przez cały czas swojego istnienia nas przyzwyczaił? To była o czym już wcześniej pisałem bardzo odważna i dobra płyta, ale dobra, końćzę już o Hot Space bo chyba faktycznie na początku zaliczyłem już niezłego offtopa, wybaczycie mi to mam nadzieję, ale rozumiecie, Hot Space mogę bronić do ostatniej kropli krwi, zawsze i wszędzie  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Nie Wrz 21, 2008 1:51 pm Temat postu: |
|
|
| Las_Palabras_de_Amor napisał: | nie mówię tu oczywiście o pewnej sforze fanatyków, dla których współpraca Q+PR jest grzechem przeciwko pamięci Freddiego...tym osobom dedykuję znaną im jak mniemam piosenkę The Show Must Go On, ciekawe co ich zdaniem Freddie miał wtedy na myśli |
Otóż to, że cokolwiek by się nie działo, należy robić swoje (czy nie ma tego dosłownie powiedzianego w tekście: "Whatever happens I'll leave it all to chance"?), również kiedy wie się, że jest się śmiertelnie chorym. Oczywiście, każdy może to interpretować jak chce. Jak już nie będę mógł śpiewać, to weźcie innego wokalistę, reklamujcie Pepsi, a żeby nikt nie myślał, że ja tego nie chcę, to zaśpiewam o tym na koniec ostatniej płyty .
A poza tym: przecież to nie Freddie napisał tekst "The Show Must Go On", więc raczej nic nie miał na myśli. Członkowie Queen raczej nie zwierzali się sobie, o co im chodziło w tekstach piosenek. Np. Brian podobno tylko się domyśla, o co biega w "Bohemian Rhapsody" .
Nie wydaje mi się, żeby sensowne było porównywanie nowego albumu Q+PR z "Hot Space". Czy naprawdę byliśmy tacy zaskoczeni tym, co otrzymaliśmy niedawno, jak fani w roku 1982? Przecież wtedy nie zmienił się skład zespołu, nie wyciekały do netu fragmenty nowo skomponowanych piosenek <lol>. Styl grupy się zmieniał, już "The Game" mogło zdziwić, ale chyba nikt się nie spodziewał, że wrzucając nowego winyla pod igłę gramofonu buchnie nas 11 kawałków w stylu "Another One Bites The Dust". Ta piosenka musiała się wcześniej wydawać tylko jakimś jednorazowym eksperymentem na kształt "Lazing On A Sunday Afternoon".
A w roku 2008 mniej więcej wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Współpraca z Paulem trwa nie od dziś i nawet słyszeliśmy już wcześniej kilka ich wspólnych kompozycji, które nijak się miały do dawnego Queen (no dobra, może ktoś czuje w "Amandla" wszechobecnego ducha Queen lat 70., różne rzeczy się zdarzają ), a Roger dość ostro stwierdził, że nia ma co oczekiwać deja vu podczas s łuchania nowego albumu. Więc szoku nie ma. A wreszcie - "Hot Space" to wręcz jakby porzucenie uprawianego dotąd gatunku muzycznego, natomiast "The Cosmos Rocks" jest, co by nie mówić, rockową płytą. _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Pon Wrz 22, 2008 1:23 am Temat postu: |
|
|
Pisząc komentarz do recenzji dagi (-> Absolutnie Queen) przyszło mi coś do głowy, cos co dobrze świadczyłoby o tym wydawnictwie. Bo o ile z ogólną oceną wystawioną przez Dagmarę się zgadzam, o tyle przemówiły do mnie zupełnie inne kompozycje. Z tego wniosek, że album jest nawet różnorodny i trafia w różne gusta. To niewątpliwa zaleta, chociaż moje rozumowanie może być nieco na wyrost... _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Wrz 22, 2008 2:02 am Temat postu: |
|
|
oczywiscie, ze na wyrost. tak naprawde ani tobie, ani dadze nie podoba sie zaden kawalek z tej plyty i po prostu inne kawalki sobie wmawiacie, ze wam sie podobaja. ot cala tajemnica... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PieciaM

Dołączył: 08 Lis 2005 Posty: 247 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Pon Wrz 22, 2008 3:05 am Temat postu: |
|
|
Ja osobiście to mam cholerny problem z tą płytą. Bo i niby jest to przeca Queen - więc spodziewałem się tu czegoś, co o muzyce tego zespołu będzie przypominać. I tu nagle doszło do tego, że jak słyszę niekiedy te nawiązania do Queen to mnie skręca, tak fatalnie dla mnie to brzmi. Po drugie nie widzę nic szczególnego na tej płycie - nie potrafie wybrać jednego kawałka na hit, na taki który momentalnie wpada w ucho, nie potrafie wybrać takiego, który bym uważał za jakąś innowacje - coś co przecież było domeną Queen na pierwszych płytach. Jest to bezpieczna płyta - nie można ani jej pokochać ani znienawidzieć. Mówi się, że nie szukajmy tu Queen ani Free, nie porównujmy, bo nie o to chodzi. Ale tego nigdy się nie uniknie - i pod tym względem płyta wypada bardzo słabo. Od początku byłem przeciw grania chłopaków pod nazwa "Queen + Paul Rodgers", bo już sama nazwa powoduje porównania. Nie miałbym natomiast nic przeciwko, aby chłopcy grali - pod inną nazwą, zaczęli zupełnie nowy projekt, szli w takim kierunku, jakim by tylko chcieli (tak jak np duet Page&Rodgers w postaci grupy The Firm). Nie twierdzę, że gdyby nazywali się inaczej, to bym stwierdził, że płyta jest cudowna. Ale nie miałbym w głowie "kurcze, to nagrał Queen - a to nie brzmi jak Queen" - odruchowo szukam tego, co w Queen najlepszego. I zgadzam się chyba z większością, że to Paul ratuje tą płytę - właśnie te bluesowe numery, w stylu Rodgersa, podnoszą jej wartość. _________________ "Today I settled all family business so don't tell me that you're innocent." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anulka_rafaleq

Dołączył: 28 Paź 2006 Posty: 1078 Skąd: Puławy <-> Kraków
|
Wysłany: Pon Wrz 22, 2008 8:50 am Temat postu: |
|
|
| mike napisał: | | Z tego wniosek, że album jest nawet różnorodny i trafia w różne gusta. To niewątpliwa zaleta, chociaż moje rozumowanie może być nieco na wyrost... |
Brawa dla tego Pana! Wreszcie!
| Bizon napisał: | | oczywiscie, ze na wyrost. tak naprawde ani tobie, ani dadze nie podoba sie zaden kawalek z tej plyty i po prostu inne kawalki sobie wmawiacie, ze wam sie podobaja. ot cala tajemnica... |
 _________________ All the desirable things in life are either illegal, expensive, fattening or married to someone else … |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Wrz 22, 2008 11:09 am Temat postu: |
|
|
Yo, ziomy.
Przesłuchałem dopiero 2 czy 3 razy, więc recenzji nie napiszę, ale takie wrażenia ogólne na podstawie tego co mię się przypomina. Po pierwsze - jak większość pewnie obawiałem się totalnej klapy (zwłaszcza po tej inwazji plemników z kosmosu). Na szczęście - tu też się pewnie zgodzę z większością - skończyło się na średniaku z paroma wtopami i jaśniejszymi punktami dla równowagi. Na plusy bym teraz na szybko zaliczył otwierający płytę Cosmos Rockin' (świetnie się przy tym jechało), Time To Shine (ta przestrzenna wokaliza, którą się lemur słusznie podnieca), jakiś bluesior (chyba Voodoo) i riff z C-lebrity bo refren wciąż mnie wkurwia. Na minus - We Believe które nie chce się skończyć, zjada swój własny ogon i udając, że mu się to podoba, brnie dalej (a na początku nawet było fajnie).
Posłucham więcej, to wysilę się na recenzję. Na razie jakoś mi się nie chce.
A, bym zapomniał: produkcja na plus jak najbardziej. Jak gitara weszła w tym pierwszym kawałku to, aż się chciało żyć. ;f _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Wrz 22, 2008 5:10 pm Temat postu: |
|
|
No zakupiłem płytę z ciekawości i powiem, że jest lepiej niż się spodziewałem i niż słyszałem z tych tam fragmencików skleconych na youtube. Cosmos Rockin', C-lebrity, Some Things That Glitter, Small, Through the Night - bardzo jasne momenty płyty, parę średniaków i jedno do połowy tragiczne SINT plus drobne momenty tragedii w innych kawałkach... Naciągane 4 może byc
A, zapomniałem jeszcze wspomnieć, że bardzo boli brak Queenu w Queenie. Queen słyszę praktycznie tylko w Some Thigns That Glitter i (o zgrozo) SINT. Jako płyta Queen, cóż, tuż obok Works, za produkcję, bo kompozycję z Works mnie bardziej chwytają  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ralf
Dołączył: 14 Lut 2005 Posty: 234
|
Wysłany: Pon Wrz 22, 2008 7:30 pm Temat postu: |
|
|
| CR dopiero na 5 miejscu w UK. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Wrz 22, 2008 7:39 pm Temat postu: |
|
|
Chyba aż...  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anulka_rafaleq

Dołączył: 28 Paź 2006 Posty: 1078 Skąd: Puławy <-> Kraków
|
Wysłany: Pon Wrz 22, 2008 10:39 pm Temat postu: |
|
|
o! i ONET też zauważył płytę
 _________________ All the desirable things in life are either illegal, expensive, fattening or married to someone else … |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Pon Wrz 22, 2008 10:58 pm Temat postu: |
|
|
| anulka_rafaleq napisał: | o! i ONET też zauważył płytę  |
I przy okazji popełnił błąd w przypadku wykonawcy  _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KonradWallenrod
Dołączył: 09 Lis 2004 Posty: 159 Skąd: Warszawa/Radom
|
Wysłany: Wto Wrz 23, 2008 1:43 am Temat postu: |
|
|
Nową plytę Queen + Paul Rodgers slucham już od dluższego czasu, dlatego chcialem się podzielić swoimi wrażeniami. Generalnie album nie odbiega od tego, czego się spodziewalem. Z wyjątkiem kilku wpadek dostajemy przyjemne, rockowe, bezpretensjonalne granie.
Cosmos rockin' - przetworzony glos we wstępie za kazdym razem mnie irytuje. Po jaka cholere wsadzili go tutaj , poza tym bardzo fajny, zabawny rocker, zdecydowanie na plus, nawet Brian w harmoniach nie przeszkadza, podoba mi się fraza: "Sock it to me"
Time To Shine - niby jest przestrzeń, Paul blyszczy na wokalu, ale ... jakiś nijaki ten kawalek. Mimo wszytko nie przeczę - lubię tego sluchać, czyli typowo dla "Cosmos Rocks". Ladne zakończenie.
Still Burning - chyba najlepszy z dotychczasowych, podoba mi się zabawa z brzmieniem gitary, ale nic to, Brian musial polożyć utwór przypominając nam o We Will Rock You, ech ...
Small - niby ladna piosenka, ale nie przekonuje mnie. W szczegolnosci dlatego, iz nie przekonuje mnie glos Paula w takich balladach. Ostrzejsze kawalki - w porządku, bluesowe - jak najbardziej, ale ballady w jego wykonaniu zupelnie do mej osoby nie trafiają. A już gdy spiewa "Everyone" pragnę jak najszybciej wylączyć odtwarzacz. Brzmi to jakby podszywal się pod Bono, którego zresztą nie lubię
Warboys - o tak ! jestem jak najbardziej za, akustyk rozpala odpowiednio klimat utworu, który pod wplywem Red Special zaczyna buchać ogniem, pierwszy z moich faworytów na plycie, Paul blyszczy
We Believe - w końcu "doczekaliśmy" się prawdziwej wpadki, koszmarek jednym slowem, Paul swym śpiewem (który w mojej opinii zupelnie nie pasuje do takich numerów, o czym pisalem przy Small) dopelnia tragedii
Call Me - fajne, przyjemne, frywolne, ozdabia plytę, solo nawiązuje do dawnych Brianowych patentów, trochę mniej typowe zakończenie na przewidywalnej plycie milo zaskakuje
Voodoo - drugi z moich faworytów, Paul rozplywa się w takich klimatach, jest oszczędnie, bez zbędnych ozdobników , klimatycznie i klasycznie, bardzo ladne solo Briana, brzmienie gitary jest po prostu boskie
Some Things That Glitter - w ogólności patrz Small, choć ten utwór oceniam wyżej za klimatyczne pianino
C-lebrity - niby nic specjalnego, a jednak trzeba przyznać, że mocno wrzyna się w ucho, jedynie solówka winna być dluższa, wspaniala gra Rogera, ale tyczy się to calej plyty
Through The Night - w końcu dostajemy coś naprawdę mocnego, coś na co czekaliśmy do tej pory, piękny, naprawdę piękny utwór, skojarzenia z Dream Theater mają coś na rzeczy, gdyż sam również takie mialem (zapewne chodzi tutaj o sposób rozwijania się melodii we wstępie), pianino dodaje temu szlachetnemu dzielu smaku, w zasadzie wszyscy muzycy odwalają kawal dobrej roboty, ech, czy jest możliwe, aby Panowie May, Taylor, Rodgers wydali plytę z kilkoma kawalkami tej klasy
Say It's Not True - dla odmiany dostajemy prawdziwego gniota, w mojej hierarchii SINT stoi blisko Friends Will Be Friends, co chyba tlumaczy wszystko. Kiedy slucham Cosmos Rocks, pod koniec Through The Night, zawsze staram się mieć komfort przebywania blisko odtwarzacza, aby zdąrzyć szybko nacisnąć "next" ... Odnosnie Paula, znów patrz Small.
Surf's Up Schools Out - cóż, widać że byl jakiś pomysl na ciekawy kawalek, początek mi się podoba, ale gdzies od 2 minuty niestety chyba pomysly się skończyly i w efekcie dostajemy taki miszmasz. Hmm, może nawet inaczej: pomyslów jest tutaj sporo, ale można odczuć brak wizji jak polączyć je w spójną calość ...
Small - ladne zakończenie
Generalnie nie ma co co psów na tej plycie wieszać, raczej cieszmy się, że możemy posluchać nowych nagrań na przyzwoitym poziomie. Czego mi najbardziej brakuje, to naprawdę dobrych kompozycji, ale tego się niestety spodziewalem ... Szkoda też pewnej niekonsekwencji (wrzucenie na plytę koszmarka SINT, nawiązanie do We Will Rock You, próba nagrania podnioslej pieśni w stylu Queen w postaci We Believe ) . Pisalem już na tym forum, że używanie nazwy Queen ma zapewne dla muzyków jak i fanów wiele plusów, lecz niestety może stać się także balastem i więzadlem, ktore przeszkadzają. No bo niby jestesmy nową grupą, a jednak na trasie radiowych hitów starego Queen chyba najwięcej w historii (no może poza Magic Tour, ale pamietajmy że wtedy kawalki z Works a szczególnie te z A Kind Of Magic byly mocno świeże). Dodatkowo wykonanie Bohemian Rhapsody z Freddiem, które mnie już na obecnej trasie zupelnie nie przekonuje (chyba brak odwagi na wycofanie). Wymuszona wstawka z We Will Rock You na nowej plycie ... Nie wierzę, iż nagrywając Cosmos Roscks nie mysleli podświadomie o tym, czego fani nie spodziewają się po Queen, co moglo im tylko przeszkadzać ...
Z pozytywów trzeba wymienić porządne, soczyste brzmienie albumu oraz wspanialą grę Rogera na tej plycie, najlepszą od albumu Jazz. Roger po prostu w końcu gra, odstawiają ten cholerny automat, który schrzanil wiele pożnijszych plyt Queen ... Brian raczej mnie zawiodl, liczylem jednak na jakies ciekawe kompozycje z jego strony, także solówki nie są niestety powalające.
Tyle na razie.
PS. Czy wiadomo już DOKLADNIE kto jest odpowiedzialny za tekst i muzykę każdej piosenki ? _________________ carpe diem |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Wrz 23, 2008 2:39 am Temat postu: |
|
|
| KonradWallenrod napisał: |
PS. Czy wiadomo już DOKLADNIE kto jest odpowiedzialny za tekst i muzykę każdej piosenki ? |
Niestety- DOKLADNIE wiadomo bardzo niewiele... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Wto Wrz 23, 2008 7:20 am Temat postu: |
|
|
POsumujmy:
CR - Roger (źródło:wywiad)
SB - Brian (?)
Warboys - Paul (źródło:oczywiste)
WB - Brian (źródło:wywiad)
CM - Paul (źródło:wywiad)
Voodoo - Paul (źródło:artykuł)
C-lebrity - Roger (źródło:oczywiste)
SINT - Roger (źródło:oczywiste)
SUSO - Roger (?) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Monty

Dołączył: 25 Lis 2005 Posty: 6 Skąd: New Ross (IE)
|
Wysłany: Wto Wrz 23, 2008 1:30 pm Temat postu: |
|
|
Jestem po kilkunastokrotnym przesłuchaniu albumu, więc też chciałbym coś napisać. Zaznaczę, że przed premierą nie miałem żadnych oczekiwań, ani też obaw, no może poza tym, że płyta będzie nijaka trochę jak moim zdaniem niektóre dokonania solowe panów z Queenu.
Już po pierwszym przesłuchaniu byłem bardzo zadowolony. Przede wszystkim nie spodziewałem się, że będzie aż tak rockowo, zwłaszcza po "Made in Heaven", tu chyba kilka kawałków można zaliczyć do najbardziej "ciężkich" w historii zespołu. Po drugie różnorodność piosenek. No i kolejna sprawa, która mnie ucieszyła, to szukanie czegoś nowego, właśnie to, że wiele piosenek nie przypomina tych starszych Queenu, to dla mnie plus, ale jednocześnie kilka razy można poczuć starego ducha zespołu i tak być powinno.
Z minusów to czasami teksy: w niektórych kawałkach trochę za długie, jakby panowie zbyt wiele na raz chcieli powiedzieć. Brakuje mi jakiegoś jajcarskiego kawałka o grubej pani na rowerze, radiu gaga czy czymś w tym rodzaju, wiecie o czym mówię. Trochę też za dużo (jak już ktoś wspomniał) w stylu "wracamy, wciąż dajemy radę, jeszcze umiemy śpiewać, pokażemy wam itp". Poza tym ułożyłbym tracklistę inaczej, bo wyszło poza drobnym wyjątkiem, że początek płyty jest mocny, a jej druga polowa raczej lightowa.
Jeśli chodzi o piosenki, to ulubione "Through The Night" z tym genialnym motywem na gitarze, poza tym "C-lebrity" z nie gorszym riffem, "Surf’s Up..." i "Voo Doo" oraz "Some Things...". Bardzo mi się podoba też "Small" (reprise), rewelacyjna końcówka płyty, lepiej być chyba nie mogło.
Nie podoba mi się tylko "Call me", takie bez charakteru i podchodzi country albo czymś w tym stylu. Denerwuje mnie pierwsza minuta "We Believe", zwłaszcza te "let get it straight" Rogersa, po tym momencie lubię tą piosenkę. Reszta utworów pośrodku w mojej ocenie.
Z tym narzekaniem na odgłosy na początku płyty nie wiem o co chodzi, taki był zamysł i go zrobili, mi to absolutnie nie przeszkadza.
Denerwuje mnie natomiast podejście kilku osób na tym forum. Czasami na innych stronach, nie związanych z Queenem, przeciwnicy tego zespołu (z Freddiem czy bez) wypowiadają się lepiej niż niektórzy tutaj, więc przykro się robi. Szkoda, że niektórym niechęć do występowania tych muzyków dalej pod szyldem Queenu przesłania inne rzeczy, albo że niektórzy mają nie wiadomo jakie oczekiwania chcąc porównywać wszystko do wcześniejszych nagrań Queenu, bo to moim zdaniem nie powinno mieć miejsca. Nikt chyba nie mówi, że to płyta po której ludzie mógłby zostać fanemi Queenu jak my kiedyś, albo że to poważna konkurencja do współczesnych grup rockowych, jakichkolwiek słuchacie. Ale moim zdaniem panowie wykonali kawał dobrej roboty, są plusy i minusy jak na każdej płycie Queenu ale ogólnie ja przynajmniej jestem bardzo pozytywnie zaskoczony "Cosmos Rocks" i ostatnio nie mogę przestać jej słuchać. _________________ The Show Must Go On |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Wto Wrz 23, 2008 3:34 pm Temat postu: |
|
|
| ... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|