| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| THE COSMOS ROCKS na cenzurowanym |
| 1 |
|
6% |
[ 7 ] |
| 2 |
|
12% |
[ 14 ] |
| 3 |
|
19% |
[ 22 ] |
| 4 |
|
31% |
[ 35 ] |
| 5 |
|
23% |
[ 26 ] |
| 6 |
|
7% |
[ 8 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 112 |
|
| Autor |
Wiadomość |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 4:41 pm Temat postu: |
|
|
To ja się wypowiem raz drugi. To co pisałem, że w SINT "słyszę" Queen chyba naprawdę się odnosiło tylko do tego, że słychać tam Briana i Rogera. Prawdopodobnie nic ponadto....
Nie raz się zastanawiałem, jak Queen odbierają Anglicy czy inni im podobni, bo nie przypuszczałem chyba, że zachwycają się tak Radio Ga Ga jak np. my Polacy... bo my tego nie rozumiemy ... chyba Choć i tak na koncercie jest fajne. Zresztą sam po sobie widzę, że naprawdę rzadko zwracam uwagę na teksty.... za bardzo mnie to nie interesuje... owszem są wyjątki, ale.. ważniejsza jest dla mnie sama muzyka...
Jeszcze co do CS......
Kilka naprawdę świetnych jest utworów. Cosmos Rockin' mnie niewyobrażalnie irytuje... tzn. nie całe, ale sam początek jest taki... taki irytujący. Takie na siłę przypominający OV.... na siłę przypominający "dawne lata".... Z kolei Time to shine się mi bardzo podoba. Ten "zaciągający" Paul jest taki .... no ma fajny głos I znów Still Burnin' też mnie troszkę irytuje, ale to już za całokształt... i jeszcze te oklaski na końcu.. koniec świata. I znów Small się mi podoba... nie będę się rozpisywał.... bardzo miły i przyjemny utwór.... Mam być jak sinusoida? Proszę bardzo. Warboys też raczej nie należy do tych utworów za którymi przepadam... nie wiem dlaczego nie potrafi uzasadnić. Tak, zgadliście.... We Believe mnie się znów podoba..... Ładny, choć nie tego się spodziewałem po tym jak bodajże Lepp napisał recenzję przed premierą.... to miało być takie Queenowe.... czy ja wiem czy jest? Call Me z kolei zaliczyć do tych za którymi nie przepadam mi nie wypada, ale... powoli się chyba przejada.... Owszem zapada w ucho i nie da się tego wyzbyć gdy się nudzi na lekcji polskiego, ale...... Ale już Voodoo... Powiem krótko, ten utwór się mi nie podoba... i kropka... STTG z kolei .... chyba na poziomie Call Me..... nie wspaniałe ( w skali tej płyty) ani też całkowicie do bani. Za to C-lebrity ... ta wersja mi się w ogóle nie podoba... taka jest surowa, taka całkowicie bez jakichkolwiek kolorów... taka czarno biała.... bo ile wersja od Ala mi się podobała o tyle ta nie.... powstrzymam się od oceny bo i po co skoro mam świadomość że utwór dobry, ale nie w tej aranżacji. TTN z kolei to chyba mój nr 1 na tej płycie. Cudowny wstęp gitarowy, przepiękne pianino, ujmujący i urzekający głos Paula. SINT ma + na pewno za udział widoczny Briana i Maya (tak chciałem napisać, na szczęście się w porę spostrzegłem )Briana i Rogera, i mówicie co chcecie.... podoba mi się SINT. SU...SO też do faworytów raczej nie należy..... raczej na minus niż na plus bym to wpisał..... a small reprise bardzo ładne i przyjemne. Jeszcze z ostateczną oceną się powstrzymam, ale ...... płyta ma niewątpliwe przebłyski, ale są niestety też minusy. Na ten czas płyta ma u mnie takie +3, w porywach do 4..... tyle ode mnie....  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 4:47 pm Temat postu: |
|
|
"... nawet na albumie masz napisane Queen+Paul Rodgers (...) irytuje mnie któraś z koleji wypowiedz że to nie Queen "
A powinno pisac - Rodgers + May & Taylor... a nie Queen
Odnosze wrazenie ze pewne osoby na sile probuja sobie wmawiac ze to jest dobry album (co spowodowane jest pewnie zawiedzeniem), ze to jest prawie to na co czekali... sorry jesli ktos uwaza ze to jest dobry album Queen to chyba nigdy nie sluchal Queen...
Przesluchalem ta plyte juz 4 razy i na razie wiecej nie mam zamiaru bo na niej nie ma na dobra sprawe do czego wracac...
Ostatnio zmieniony przez shamar dnia Wto Wrz 16, 2008 4:55 pm, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
loverboy

Dołączył: 30 Wrz 2006 Posty: 255
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 4:48 pm Temat postu: |
|
|
| justysbk napisał: | | loverboy napisał: | Odsłuchałem płytę...cóż, wielki zawód...nie jest to Queen...
|
Wow no ja myślę ze wszyscy wiedzieli to zanim odsłuchali płytę ale dobra brawo za odkrycie Ale nawet na albumie masz napisane Queen+Paul Rodgers...nie chcę być złośliwa bo wiadomo każdy ma swoją opinię ale komentuje to dlatego że irytuje mnie któraś z koleji wypowiedz że to nie Queen przecież to chyba oczywiste Freddie nie zmartwychwstał kto mówił ze to będzie Queen? |
To metafora:) nie wszystko należy brać dosłownie drogi wilczku:) nie jest to Queen który wszyscy kochamy...pełen intrygujących kompozycji...wspaniałych przejść i tekstów świetnie wplecionych w kompozycje...nie ma świeżości...nie ma polotu...nie ma nawet odrobiny sprośności....płyta nudna i słaba...gdyby ją nagrały 20 letnie gnojki powiedziałbym świetny początek oby tak dalej...ale nagrali ją ludzie będący od kilkudziesięciu lat na rynku i wydający kiedyś utwory na poziomie...stąd nie rozumiem jak po 13 latach można wydać gniotka bez jednej świetnej kompozycji...po prostu nie rozumiem co robili przez te lata oprócz brylowaniu na musicialach , występowania w reklamach pepsi koło utalentowanych panieniek:) i udzielaniu się w Idolu... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 5:00 pm Temat postu: |
|
|
| loverboy napisał: |
... nie jest to Queen który wszyscy kochamy...pełen intrygujących kompozycji...wspaniałych przejść i tekstów świetnie wplecionych w kompozycje...nie ma świeżości...nie ma polotu...nie ma nawet odrobiny sprośności....płyta nudna i słaba...(...) nagrali ją ludzie będący od kilkudziesięciu lat na rynku i wydający kiedyś utwory na poziomie...stąd nie rozumiem jak po 13 latach można wydać gniotka bez jednej świetnej kompozycji..... |
10/10... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CORAX

Dołączył: 05 Lip 2004 Posty: 3277 Skąd: Coraxstadt
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 5:05 pm Temat postu: |
|
|
| shamar napisał: | | A powinno pisac - Rodgers + May & Taylor... a nie Queen |
Powinno to być napisane, a nie pisać. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
justysbk

Dołączył: 12 Sty 2008 Posty: 374 Skąd: Lubin/Wrocław
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 5:16 pm Temat postu: |
|
|
| shamar napisał: |
Odnosze wrazenie ze pewne osoby na sile probuja sobie wmawiac ze to jest dobry album (co spowodowane jest pewnie zawiedzeniem), ze to jest prawie to na co czekali... sorry jesli ktos uwaza ze to jest dobry album Queen to chyba nigdy nie sluchal Queen...
|
Nie ja nie próbuję sobie niczego wmawiać. Po prostu mnie się podoba i tyle. Nie dlatego że bym chciała tylko skoro chce mi się pewnych piosenek słuchać parę razy to chyba mi się podobaja nie? Maja coś w sobie że chce mi się ich słuchać. Ale naprawdę oczywiste jest że w porównaniu do np ANATO ten album wypadł by...delikatnie mówiąc mizernie. Dlatego nie porównuję i tyle.
| loverboy napisał: |
To metafora:) nie wszystko należy brać dosłownie drogi wilczku:) nie jest to Queen który wszyscy kochamy...pełen intrygujących kompozycji...wspaniałych przejść i tekstów świetnie wplecionych w kompozycje...nie ma świeżości...nie ma polotu...nie ma nawet odrobiny sprośności....płyta nudna i słaba...gdyby ją nagrały 20 letnie gnojki powiedziałbym świetny początek oby tak dalej...ale nagrali ją ludzie będący od kilkudziesięciu lat na rynku i wydający kiedyś utwory na poziomie...stąd nie rozumiem jak po 13 latach można wydać gniotka bez jednej świetnej kompozycji...po prostu nie rozumiem co robili przez te lata oprócz brylowaniu na musicialach , występowania w reklamach pepsi koło utalentowanych panieniek:) i udzielaniu się w Idolu... |
I tu się nie zgadzam i tyle bo na tym twoim gniotku jest parę fajnych kompozycji dla mnie i tyle. Po prostu odmienne zdania Ale ze to nie Queen który kochamy...no tak (ale chyba już nigdy nie będzie prawda?)...ale dla mnie nadal niezły album. _________________ Nothing is over until we say it is |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anka793

Dołączył: 31 Paź 2003 Posty: 315 Skąd: Warszawa / Lublin
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 5:42 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Anka793 napisał: | | zresztą w języku angielskim takie rymy nie są uważane za grafomanię, chodzi o specyfikę języka. Tekst jest mądry i wzruszający bo opowiada o czymś prawdziwym, a nie o jakimś wydumanym problemie. |
1. To jest grafomaństwo. Ty możesz tego nie uzanwać, bo to nie Twój ojczysty język, po angielsku wiele rzeczy brzmi "lepiej"... dla Polaka...
W angielskim (dla Anglika bądź chociaż kogoś kto zna ten język naprawdę dobrze) tego typu rymy to grafomaństwo na równi z tym co MY słyszymy na płytach Ich Troje... |
Tu się z tobą nie zgodzę, ponieważ rymy tzw. męskie (rymuje się ostatnia sylaba) oraz rymy dokładne są i były bardzo często używane przez angielskiech poetów i nie są oznaką braku umiejętności, tylko raczej odmiennych tradycji literackich obu krajów. Dlatego też często pojawia się problem z polskimi tłumaczeniami takich wierszy, bo właśnie tłumaczenie starające się uwzględnaić takie rymy brzmi grafomańsko i przypomina rymy częstochowskie.
| Fenderek napisał: | I jeżeli SINT porównujemy do WATC albo No-one But You...
Styl może podobny, ale... melodia nie ta... Naprawdę uważasz, że SINT to choćby NAMIASTKA WATC? Że jest w tym chociaż promil tych uczuć które słychać w melodii No-One But You...?
|
Nie, nie uważam tak, i wcale tak nie napisałam, melodia i przede wszystkim wykonanie przez Freddiego WATC jest o niebo lepsze niż SINT, chodziło mi o podobny styl, a magię w tym kawałku wyczuwam, jak ty nie, to ja nic na to nie poradzę. O uczuciach wolę nie rozpoczynać dyskusji . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 5:50 pm Temat postu: |
|
|
| shamar napisał: | A powinno pisac - Rodgers + May & Taylor... a nie Queen
|
nastepny, ktory wie, co powinno, a czego nie powinno... to zespol decyduje, co powinno byc napisane na okladce ich plyty. jestes w tym zespole?
| Cytat: | | Odnosze wrazenie ze pewne osoby na sile probuja sobie wmawiac ze to jest dobry album (co spowodowane jest pewnie zawiedzeniem), |
ja odnosze wrazenie, ze pewne osoby na tym forum nie przyjmuja do wiadomosci, ze niektorym sie ten album podoba i dorabiaja sobie kretynskie wytlumaczenie o wmawianiu sobie tego ze wzgledu na zawod. glupszego wytlumaczenia dawno nie slyszalem. to tak jak bym teraz wyskoczyl i zaczal wmawiac wszystkim, ze SINT tak naprawde nikomu sie nie podoba i wlasnie dlatego pisza, ze im sie podoba. rozumiem, mozna miec rozne opinie, sam nie szaleje za ta plyta, ale nie popadajmy w przesade z wymyslaniem dziwnych teorii spiskowych...
| Cytat: | | sorry jesli ktos uwaza ze to jest dobry album Queen to chyba nigdy nie sluchal Queen... |
to jest album "queen & paul rodgers". queen zakonczyl dzialalnosc kilkanascie lat temu. nowa wspolpraca, nikt nigdzie nie zarzadzil, ze ta plyta ma miec cokolwiek wspolnego z queen. jak ktos mi mowi, ze ta plyta ma tu czy tam "ducha,styl i magie queen" to sie moge posmiac, bo to czy ma czy nie, to zwyczajnie slychac (a raczej nie slychac) natomiast to czy jest to plyta dobra czy zla (pomijajac nazwe, ktora przypominam, nie jest juz "queen") to juz osobiste odczucia kazdego sluchacza, ktore nie musza miec czegokolwiek wspolnego z plytami wydawanymi kiedys przez zespol queen, ani tym bardziej z twoimi odczuciami. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
justysbk

Dołączył: 12 Sty 2008 Posty: 374 Skąd: Lubin/Wrocław
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 6:56 pm Temat postu: |
|
|
| shamar napisał: | | Bizon napisał: |
nastepny, ktory wie, co powinno, a czego nie powinno... to zespol decyduje, co powinno byc napisane na okladce ich plyty. jestes w tym zespole?
ja odnosze wrazenie, ze pewne osoby na tym forum nie przyjmuja do wiadomosci, ze niektorym sie ten album podoba i dorabiaja sobie kretynskie wytlumaczenie o wmawianiu sobie tego ze wzgledu na zawod. glupszego wytlumaczenia dawno nie slyszalem. ....
to jest album "queen & paul rodgers". queen zakonczyl dzialalnosc kilkanascie lat temu. nowa wspolpraca, nikt nigdzie nie zarzadzil, ze ta plyta ma miec cokolwiek wspolnego z queen. jak ktos mi mowi, ze ta plyta ma tu czy tam "ducha,styl i magie queen" to sie moge posmiac, bo to czy ma czy nie, to zwyczajnie slychac (a raczej nie slychac) natomiast to czy jest to plyta dobra czy zla (pomijajac nazwe, ktora przypominam, nie jest juz "queen") to juz osobiste odczucia kazdego sluchacza, ktore nie musza miec czegokolwiek wspolnego z plytami wydawanymi kiedys przez zespol queen, ani tym bardziej z twoimi odczuciami. |
I na ch... wciskasz swoje kretynskie pseudomadrosci ? Tu nie ma wolnosci slowa ?? Musi sie znalezc wielki inkwizytor , ktory sprowadzi mnie na wlasciwą drogę bo zbladzilem myslą??
Beznadziejna plyta, ktora nie powinna byc wydana pod szyldem Queen (Deacon ma/mial racje) i jesli ktos uwaza ją za dobrą to niewspolczuje gustu... |
Popieram Bizona. Wyraził dobitniej to co ja napisałam wcześniej ze tak powiem delikatniej. Ale wiesz tu jest wolność słowa..tylko jeszce trzeba umieć prowadzić duskusję na poziomie. A tak przy okazji płyta nie jest wydana pod szyldem Queen. (niektórzy nadal nie mogą przestać się odnosić do starego Queen ale dobra )I jesli ktoś mi pisze że niewspółczuje mi gustu (?) jesli uważam ją za dobrą to niebardzo mamy o czym rozmawiać. Po prostu chyba naprawdę nie możesz uszanować opinii innych...to jest dział recenzji i każdy może sobie pisać jakie chce opinie i ma prawo mieć własne zdanie...ale nie czepiać się innych bo mają inne..albo próbować na siłe kogoś przekonywać że coś jest do bani bo ktoś tak uważa. To tyle z mojej strony nie mam ochoty wszczynać jakiś burd na forum  _________________ Nothing is over until we say it is
Ostatnio zmieniony przez justysbk dnia Wto Wrz 16, 2008 7:01 pm, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maleństwo

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 1664 Skąd: Miasto Łódź
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 8:22 pm Temat postu: |
|
|
| justysbk napisał: | (niektórzy nadal nie mogą przestać się odnosić do starego Queen ale dobra ) |
A dla czego niby nie mogę się do starego Queen odnosić, skoro w tym 'nowym' zespole gra dwóch jego członków a i nazwa bądź co bądź nawiązuje?? A ponadto, jeśli ktoś ma na nazwisko May albo Taylor to siłą rzeczy każda rzecz z dziedziny muzyki na jaką się zdecydują będzie - przynajmniej przeze mnie - oceniana przez pryzmat i w kontekście najlepszej rzeczy w jakiej uczestniczyli, czyli Queen. To tak jak z Ridleyem Scottem - każdy jego kolejny film porównuje się z Alienem i Blade Runnerem - ot, takie szczęście i przekleństwo w jednym. _________________
www.kot-malenstwo.blogspot.com
Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata.
Ostatnio zmieniony przez Maleństwo dnia Wto Wrz 16, 2008 8:28 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 8:25 pm Temat postu: |
|
|
Teraz sobie momyslałem, że mog,liby płytę wydać w trzech wersjach :
Z wokalami tylko Briana, tylko Rogera i tylko Paula ... Wtedy płyta byłaby podpisana jako : I & THEY |
|
| Powrót do góry |
|
 |
justysbk

Dołączył: 12 Sty 2008 Posty: 374 Skąd: Lubin/Wrocław
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 9:21 pm Temat postu: |
|
|
| Maleństwo napisał: | | justysbk napisał: | (niektórzy nadal nie mogą przestać się odnosić do starego Queen ale dobra ) |
A dla czego niby nie mogę się do starego Queen odnosić, skoro w tym 'nowym' zespole gra dwóch jego członków a i nazwa bądź co bądź nawiązuje?? A ponadto, jeśli ktoś ma na nazwisko May albo Taylor to siłą rzeczy każda rzecz z dziedziny muzyki na jaką się zdecydują będzie - przynajmniej przeze mnie - oceniana przez pryzmat i w kontekście najlepszej rzeczy w jakiej uczestniczyli, czyli Queen. To tak jak z Ridleyem Scottem - każdy jego kolejny film porównuje się z Alienem i Blade Runnerem - ot, takie szczęście i przekleństwo w jednym. |
Ja wiem no w pewnym stopniu nie sposób jest się nie odnosić. ALe chodzi mi o to że moim zdaniem niektórrzy z lekka przesadzają gdyż piszą ze chcieli usłyszec to Queenowe brzmienie harmonie itd....no i się rozczarowali że tego nie ma...że za dużo Paula...i że to raczej PR +Q Jak się popatrzy na ten album jako coś zupełnie nowego ( no prawie nowego) to moim zdaniem lepiej się go postrzega. No bo jak bym miała patrzeć przez pryzmat Innuendo czy ANATO...no to 5 to ja bym mu na pewno nie postawiła... Ale oddzielam kreska "stary" Queen i "nowy" (mimo że oczywiście czasem nie sposób nie porówywac) dlatego oceniam ten album tak a nie inaczej. Ja się po prostu nie nastawiałam że usłysze coś aż tak dobrego czy przypominającego dawne albumy Queen i dlatego pewnie się nie rozczarowałam...no takie moje zdanie Sami MAy i Taylor mówili zreszta że jak ktoś szuka starego Queen to się rozczaruje...i to prawda... _________________ Nothing is over until we say it is
Ostatnio zmieniony przez justysbk dnia Wto Wrz 16, 2008 9:32 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 1706 Skąd: Police
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 9:29 pm Temat postu: |
|
|
1. Cosmos Rocking - nie będę oryginalny, utwór dobry, ciekawy, bardzo dobrze wypadający na koncertach. Tylko wstęp beznadziejny. 4+
2. Time to Shine - podobieństwo do U2 wręcz oczywiste. Refren fajny. 4-
3. Still Burnin' - sam utwór - szczególnie zwrotki bardzo fajne ale wszystko psuje refren. Całkowicie mi nie pasuje. Motyw WWRY nawet może być. Brian fajnie sobie zagrywa ale za krótko. 3+
4. Small - Też kojarzy mi się z U2 szczególnie refren - bardzo fajny, szczególnie ten z chórkiem. W jakimś artykule zarzucają że są beznadziejne refreny- wg. mnie we Smill i w We Believe są najciekawsze. 5-
5. Warboys - jak najpierw w necie przesłuchałem ten kawałem to nie mogłem jego słuchać, jakoś nie mogłem go przełknąć. Ale tutaj ma "ręce i nogi" oraz queenową twarz. 4
6. We Believe - Najlepszy dla mnie utwór na płycie. Coś kojarzy mi się z eltonowymi balladami. Od razu widać że wyszedł utwór pod skrzydła Kędziorka. Na razie zrobił na mnie najlepsze wrażenie, ciągle sobie nucę. Lubię takie "podniosłe" refreny. 5
7. Call Me - Najgorszy utwór na płycie, od razu przełączam na następny. Kompletnie nie trafia do mnie. Może miało to być utwór z serii "mrugnięcie oka do słuchacza" ale do mnie nie mrugnął. 2
8. Voodo - Rodgers najlepiej chyba odnajduje się w takich kawałkach, bardzo fajny. 4+
9. Some Things that Glitter - kolejne skojarzenie z eltonowym stylem. Utwór w sam sobie jest spoko ale nie powala. Można posłuchać od tak sobie. Czasem może nawet być nudnawy, taki senny. 3+
10. Celebryt - uff ile ja nerwów na tym utworze straciłem od kwietnia za ten utwór chciałem opitolić Briana na łyso. Samego utworu nie lubię. Wersja Live o wiele lepsza. Refren wszystko psuje, chociaż na płycie jakoś można go posłuchać. 3
11. TTN - Gitarka brianowa we wstępie jest super. Utwór zarypisty. Pianinko super. Paul super. Jeden z ciekawszych utworów na płytce. 5
12. SINT - Można zaryzykować że ten utwór jest najbardziej queenowy - taki niby podniosły, monumentalny, patetyczny, hymnowaty - szczególnie jak wkracza Brian z gitarą i śpiewa Paul. Za utworem nie szaleje, nie podobają mi się zmontowane głosy starszych panów z Queen. Solówka Briana mogła by być bardziej wyraźniejsza, a taka jest bez duszna. Ale sam utwór mogę słuchać bez boleści. 4+
13. Surfs up - kolejny słabiak, zaraz po Call me , najsłabszy dla mnie utwór na płycie. Sam wstęp jest dobry ale jakoś później mnie nie przekonuje. 3+
14. Small raz jeszcze - bardzo fajne zakończenie, mogło być trochę dłuższe. 4+
Płyta mnie rozczarowała pozytywnie. Mam bardzo pozytywne wrażenia po niej. Bardzo bałem się o tą płytę ale nie musimy się jej wstydzić. Oczywiście nie jest oryginalna ani odkrywcza. Płyty nie porównuję do płyt Queen. Ale porównując ją do solowych płyt kolegi Briana i Rogera to płyta może stać śmiało obok nich.
Głos Rodgersja ogólnie irytuje mnie tak samo jak le_mmora, ale na tej płycie wypadł bardzo pozytywnie, nie wydzierał się tak jak na koncertach.
Myślę że dla szerszej publiczności, płyta będzie stanowiła to samo co solowa płyta Briana czy Rogera – czyli kompletnie nieznana dla ludzi niezwiązanych z Queen. Wg mnie żaden utwór nie zaistnieje w szerszej świadomości, chociaż jest parę niezłych kawałków. Ale kto oprócz fanów Queen zna ‘Happiness” Rogera?
Ogólna ocena płyty: 4 _________________ The Story of Freddie Mercury - http://www.youtube.com/watch?v=rHY25zkQV0o |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 9:40 pm Temat postu: |
|
|
Żeby było jasne co do mnie.
Nie brakuje mi harmonii, nie brakuje mi Queen. Mnie strasznie podoba się VOODOO które ma więcej wspólnego z Free niż Queen i nie miałbym NIC przeciwko temu gdyby tak brzmiałą całą płyta... To tak gwoli ścisłości. Jestem i byłem osobą która cały czas twierdziłą, że panowie mogą sobie grać pod jakąkolwiek nazwą i porównywanie z Queen 71-91 (ale też i free!!!) nie ma sensu...
A tera zpowiem najdziwniejszą rzecz- ale naprawdę, NAPRAWDĘ TAK UWAŻAM!
Tyle było płaczu, że Queen na tym straci, że straci jakaś legenda czy coś. N atej płycie traci... Paul... Tylko on ratuje ją od odmętów kompletnego dna... TIME TO SHINE, STILL BURNING, nawet C-LEBRITY... bez niego każdy z tych utworów wart byłby o połowę mniej... nawet SINT- bez Paula byłaby tragedia JESZCZE większa...
Ten facet też ma swoją renomę, swoją markę... jak przetłumaczyć "credibility"? Free, bad Company, The Firm... Tutaj udowadnia, że on rzeczywiście zasługuje na przydomek THE VOICE, ale... nie wiem, przysługi sobie, śpiewając rzeczy w stylu WE BELIEVE czy SINT nie robi...
ps
Jeszcze raz chcę powiedzieć jak bardzo za mną chodzi CALL ME- rewelacyjna rzecz. Jeżeli gdziekolwiek ktoś chce się doszukać ducha Queen (ale też i młodszego Rodgersa!)- to tam. Z przymrużeniem oka, bez sztucznego patosu i napuszenia- po prostu zabawa... a zdaje się o to w Queen często chodziło... do tego dobra melodia, dobrze stylizowana rzecz, nieźle zaaranżowana... i to solo... Gdyby więcej utworów trzymało ten poziom (nie chodzi mi o styl- POZIOM!) mielibyśmy w rękach coś naprawdę fajnego... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 10:49 pm Temat postu: |
|
|
Hmmm, mnie albumnie zachwyca, ale nei jest też jakiś szczególnie kiepski
Swoją opinię bazuję na przesłuchanych fragmentach
Poprostu dobrze zgrany średniej klasy album z muzyką rockową
Myślę że w tej chwili przypadku bycia nie ma co pisać recenzji. Bowiem i tak nie będzie ona obiektywna
Na takie rzeczy trzeba czasu i bynajmniej słuchanie na upartego kilka razy pod rząd tego samego krążka nie przyniesie efektów. Próbowanie przyzwyczaić(tak, bo to właśnie robicie) się do dźwięków nie należy raczej do rozsądnych rzeczy (można to porównać do przyzwyczajania się receptorów węchu do nieznośnego zapachu- po około pół godziny to co nas wcześniej drażniło jest już niewyczuwalne) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maleństwo

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 1664 Skąd: Miasto Łódź
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 10:51 pm Temat postu: |
|
|
Shamar: zanim przypomni Ci o tym któryś z modów - nie piszemy posta pod postem, korzystamy z opcji 'zmień'.
A wracając do samej płyty - "The London Times" dał CR dwie gwiazdki "The Observer" zaś ocenił album na jedną (w skali do pięciu) - widzę, że chociaż jedno się od czasów "starego" Queen nie zmieniło  _________________
www.kot-malenstwo.blogspot.com
Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CORAX

Dołączył: 05 Lip 2004 Posty: 3277 Skąd: Coraxstadt
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 10:52 pm Temat postu: |
|
|
| Bizon do shamara napisał: | | ps: naucz sie porzadnie cytowac ... |
I edytować posty...
| Maleństwo napisał: | | Shamar: zanim przypomni Ci o tym któryś z modów - nie piszemy posta pod postem, korzystamy z opcji 'zmień'. |
Za późno... czterokrotnie za późno  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
loverboy

Dołączył: 30 Wrz 2006 Posty: 255
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 11:07 pm Temat postu: |
|
|
| kot napisał: | Hmmm, mnie albumnie zachwyca, ale nei jest też jakiś szczególnie kiepski
Swoją opinię bazuję na przesłuchanych fragmentach
Poprostu dobrze zgrany średniej klasy album z muzyką rockową
Myślę że w tej chwili przypadku bycia nie ma co pisać recenzji. Bowiem i tak nie będzie ona obiektywna
Na takie rzeczy trzeba czasu i bynajmniej słuchanie na upartego kilka razy pod rząd tego samego krążka nie przyniesie efektów. Próbowanie przyzwyczaić(tak, bo to właśnie robicie) się do dźwięków nie należy raczej do rozsądnych rzeczy (można to porównać do przyzwyczajania się receptorów węchu do nieznośnego zapachu- po około pół godziny to co nas wcześniej drażniło jest już niewyczuwalne) |
Też odradzam próby polubienia albumu na siłę...dobrą reakcją na tą średnią płytę jest obojętność...ja po 6 próbie docenienia któregokolwiek utworu dałem spokój i zapuściłem Delicate Sound of Thunder...polecam:) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 11:12 pm Temat postu: |
|
|
| loverboy napisał: | | kot napisał: | Hmmm, mnie albumnie zachwyca, ale nei jest też jakiś szczególnie kiepski
Swoją opinię bazuję na przesłuchanych fragmentach
Poprostu dobrze zgrany średniej klasy album z muzyką rockową
Myślę że w tej chwili przypadku bycia nie ma co pisać recenzji. Bowiem i tak nie będzie ona obiektywna
Na takie rzeczy trzeba czasu i bynajmniej słuchanie na upartego kilka razy pod rząd tego samego krążka nie przyniesie efektów. Próbowanie przyzwyczaić(tak, bo to właśnie robicie) się do dźwięków nie należy raczej do rozsądnych rzeczy (można to porównać do przyzwyczajania się receptorów węchu do nieznośnego zapachu- po około pół godziny to co nas wcześniej drażniło jest już niewyczuwalne) |
Też odradzam próby polubienia albumu na siłę...dobrą reakcją na tą średnią płytę jest obojętność...ja po 6 próbie docenienia któregokolwiek utworu dałem spokój i zapuściłem Delicate Sound of Thunder...polecam:) |
No, wreszcie ktoś zwrócił na mnie uwagę. KTOŚ nieopętany hierarchią forumową ;) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Death_On_Two_Legs
Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 139 Skąd: Krosno
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 11:14 pm Temat postu: |
|
|
Moim zdaniem płyta katastrofa. Żaden kawałek nie wpadł mi w ucho, żaden nie jest potencjalnym hitem, większość drażni niemiłosiernie moje biedne uszy. Nie tego się spodziewałem.
Dopiero po tej płycie widać kim był Freddie dla Queen. Mój największy zarzut w stosunku do tej płyty to jej powaga. Nie ma mrugania oczkiem do słuchacza, brak humoru, frywolności Freddiego. Nawet Call Me który chyba z założenia miał przypominać Crazy Little Thing Called Love brzmi do wyrzygania poważnie.
Nie przepadam za wokalem Rodgersa zwłaszcza za jego zabawą głosem. Śpiewa poprawnie ale brakuje w głosie tej magii i przyciągania.
Muzyka się nie ratuje. To wstyd, że utwory Queen zaczynają przypominać U2 czy Jacksona (nieszczęsne We Belive), nawet to uuuuu z Some Thinks That Glitter gdzieś już było. Nie ma niczego odkrywczego, zaskakującego i powalającego. Myślałem, że może chociaż gitara będzie robiła wrażenie. Pudło-żadna solówka nie zapada w pamięci i nie jest odkrywcza.
Ogólnie porażka.
Czekałem z niecierpliwością na tę płytę. Jestem fanem i jak większość z was jestem nieobiektywny, ale to co pokazali panowie BM i RT pokonało nawet mój optymizm i nieobiektywizm. Nie sądzę bym często wracał do tej płyty. Można pisać że nie jest tak źle i poklepywać się po plecach. Można ratować sytuacje okłamując się, że po kilku przesłuchaniach brzmi lepiej. Nie jest - nic tego nie zmieni. Nawet jakby mnie media karmiły tą płytą non-stop i tak będę uważał że to syf jakich mało.
Ale jest w tej sytuacji jeden pozytywny aspekt. Teraz wiem jak się czuli fani po premierze Hot Space Tak wiem to było poniżej pasa  _________________ Death On Two Legs - fan nr 13  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 11:32 pm Temat postu: |
|
|
| ... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Wrz 16, 2008 11:56 pm Temat postu: |
|
|
| Death_On_Two_Legs napisał: | | Nie ma niczego odkrywczego, zaskakującego i powalającego. Myślałem, że może chociaż gitara będzie robiła wrażenie. Pudło-żadna solówka nie zapada w pamięci i nie jest odkrywcza. |
Niestety, zgadzam się- i to bardzo...
| Jacek Roger napisał: | | Co do "Call Me" - solo gitatrowe jest w klimatach "Lazing On A Sunday Afternoon" |
Mnie na myśl przyszło brzmienie gitary z DREAMER'S BALL...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Wrz 17, 2008 12:31 am Temat postu: |
|
|
o to to.. tez skojarzylem z lazing, ale jak wspomniales to dreamer's ball, to faktycznie cholernie w tym stylu  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Wrz 17, 2008 1:29 am Temat postu: |
|
|
No to teraz ja się posilę na jakieś tam wywody, po przesłuchaniu wtórnym (wybaczcie, jestem po pisaniu recenzji xD).
Generalnie nie tego się spodziewałem, co prawda nie, że od razu myślałem o jakimś ANATO (bo Innuendo to ja mam abmiwalentne uczucia) czy choćby Jazz. Jednak myślałem, że jeśli chodzi o muzyczną wartość to nie będzie wstydem postawić obok The Game czy The Miracle. A tak... No, ale po kolei.
Cosmos Rockin' - tytuł tej piosenki został tylko po to by było jakieś nawiązanie do nazwy płyty. Fajne, rockandrollowe, chyba będzie to drugi (trzeci?) singel z płyty. Troszkę mi to wszystko podchodziło pod Headlong, no ale tatmto z niewiarogdnie mocniejszym kopem.
Time To Shine - niby miłe, niby pokaz możliwości Paula, ale jednak ten utwór do mnie nie trafia. Zresztą bardzo mi się skojarzył z tym czymś i chyba dlatego też nie chcę mieć z nim (TtS) większego doczynienia.
Still Burnin' - teraz mocniej, utwór bardziej do mnie przemawia, ale wydaje się mi ciut niedopracowany. No a nawiązanie do WWRY uznaje, jakby to powiedział Bebe, za wieś. Generalnie fajne, ale mogłoby być z tego coś więcej.
Small - miłe, piękne i bardzo mi przypominające One, U2. Przez to traci na starcie. No, ale akurat na tej płycie ballad nie brakuje i znajdują się gorsze.
Warboys (vel. Warzone vide niektórzy userzy) - tutaj po raz pierwszy przytaknąłem podczas pierwszego odsłuchu. Pierwotnie utwór jakoś do mnie nie trafiał, choć zły nie był. Tutaj swoje robi ten werbel Rogera i chaotyczność Red Special. Czuć klimat utowru. Dla mnie duży plus dla albumu
We Believe - no i przez was kojarzy mi się z We are the World. xD Utwór przydługi, ciągnący się i przez to marny. Gdyby nie SINT to mógłby nawet być najgorszy na płycie.
Call Me - gites utworek. Spodobał mi się już jak go na jutjub oglądnęłem. Ckliwy i uroczy, solo zresztą też. Dla mnie kolejny singel.
Voodoo - przyznam szczerze, że na początek nie trafił do mnie, no ale nie wszystkie piosenki Queen też do mnie od razu trafiały. Zwrotka przypominała mi trochę Jak statki na niebie, De Mono xD No, ale siła tego utowru jest akurat niewyobrażalnie większa niż polskiej kompozycji. Drugi duży plus tej płyty.
Some Things That Glitter - pisano, że jeśli ANATO ma Rapsodię, to CR będzie miał właśnie to. No i kurczę nie wiem dlaczego tak napisano. Fakt, faktem jest fotrepian (pianino? ;p), ale najmocniejszy punkt CR to na pewno nie jest. Jednak, że najlepsza ballada? Jak dla mnie tak.
C-lebrity - okay, kawałek o którym napisano już wszystko. Generalnie mnie troszkę rozczarował (zwolnienie, referen), ale dla mnie największy rocker tej płyty i jedna z bardziej ulubionych piosenek, no ale to pewnie przez osłuchanie.
Through The Night - kolejna ballada, plasuje to przed Small ale za STTG. Bo też urokliwe, niemalże jak Small, ale utwór daje od siebie coś więcej. Starczyło do dla mnie na Small nie starcza na STTG.
Say It's Not True - hehe. Czytałem wczoraj swoję pierwsze reakcje po przesłuchaniu tamtej wersji SINT (dodam, że byłem zachwycony kawałkiem), potem czytałem (również siebie), ze kawałek od zawsze obojętny a teraz? Nie dziwię się ludziom, że uważają to za namiastkę Queen, w końcu i Roger i Brian, grają i śpiewają. Jednak jeśli ten utwór posiada jakąkolwiek moc to jest ona wtedy gdy wchodzi Paul. Wokal Rogera i Briana, brzmi tutaj syntetycznie (ktoś wspominał, że może mniej niż na singlu, ale ja tej różnicy nie zauważam) na dodatek wszystki się miele. Na dodatek przyłatany do albumu jak rolnik na przyjęciu u Kulczyka. No z dostępnych utowrów ma małe szanse kogoś przebić.
Surf’s Up . . . School’s Out ! - słabiutko tutaj natomiast. Przez początek piosenki miałem przed oczami Al Bundy'ego i jego mityczne cztery przyłożenia w jednym meczu akademickim. Utwór za każdym razem przeleci w odtwarzaczu tak szybko, że nawet nie zdążę się nad nim popastwić. Nie podoba mi się.
Small reprise - miniaturka, ale chyba podoba mi się bardziej od pierwowzoru. Więcej Red Special, tak mi się wydaje. Chyba przez to.
Co do ogółu. Teraz bardziej bym przychylił się do oceny 3+ teraz tylko problem w którą stronę to zaokrąglić? Odejdę od tego co oferowali mi zawsze moi nauczyciele i podwyższę ocenę do 4. Dlaczego?
Album jak dla mnie na poziomie AKOM! Tak, tak sami to interpretujcie. Dla mnie AKOM jest jednak albumem specjalnym, który ma u mnie niesamowite chody. Daj Bóg by i Cosmos Rocks było takim, póki co jednak nie.  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Wrz 17, 2008 2:53 am Temat postu: |
|
|
to ja jeszcze pytanie z innej beczki. sami tagujecie cosmos rocks w winampie, czy automatycznie wam otagowal jako queen + paul rodgers? bo u mnie, jak i wczesniejsze wydawnictwa panow, winamp od razu otagowal jako queen &paul rodgers, a widze chocby u mumina na tabelce lastowej pierwsza wersje  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Sro Wrz 17, 2008 7:07 am Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | | sami tagujecie cosmos rocks w winampie, czy automatycznie wam otagowal jako queen + paul rodgers? |
U mnie sam otagował ... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ralf
Dołączył: 14 Lut 2005 Posty: 234
|
Wysłany: Sro Wrz 17, 2008 7:43 am Temat postu: |
|
|
| Death_On_Two_Legs napisał: | Moim zdaniem płyta katastrofa. Żaden kawałek nie wpadł mi w ucho, żaden nie jest potencjalnym hitem, większość drażni niemiłosiernie moje biedne uszy. Nie tego się spodziewałem.
Dopiero po tej płycie widać kim był Freddie dla Queen. Mój największy zarzut w stosunku do tej płyty to jej powaga. Nie ma mrugania oczkiem do słuchacza, brak humoru, frywolności Freddiego. Nawet Call Me który chyba z założenia miał przypominać Crazy Little Thing Called Love brzmi do wyrzygania poważnie.
Nie przepadam za wokalem Rodgersa zwłaszcza za jego zabawą głosem. Śpiewa poprawnie ale brakuje w głosie tej magii i przyciągania.
Muzyka się nie ratuje. To wstyd, że utwory Queen zaczynają przypominać U2 czy Jacksona (nieszczęsne We Belive), nawet to uuuuu z Some Thinks That Glitter gdzieś już było. Nie ma niczego odkrywczego, zaskakującego i powalającego. Myślałem, że może chociaż gitara będzie robiła wrażenie. Pudło-żadna solówka nie zapada w pamięci i nie jest odkrywcza.
Ogólnie porażka.
Czekałem z niecierpliwością na tę płytę. Jestem fanem i jak większość z was jestem nieobiektywny, ale to co pokazali panowie BM i RT pokonało nawet mój optymizm i nieobiektywizm. Nie sądzę bym często wracał do tej płyty. Można pisać że nie jest tak źle i poklepywać się po plecach. Można ratować sytuacje okłamując się, że po kilku przesłuchaniach brzmi lepiej. Nie jest - nic tego nie zmieni. Nawet jakby mnie media karmiły tą płytą non-stop i tak będę uważał że to syf jakich mało.
Ale jest w tej sytuacji jeden pozytywny aspekt. Teraz wiem jak się czuli fani po premierze Hot Space Tak wiem to było poniżej pasa  |
Wszystko i na temat.
PS. Do Hot Space dzieli ten album cała galaktyka. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maleństwo

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 1664 Skąd: Miasto Łódź
|
Wysłany: Sro Wrz 17, 2008 8:28 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: |
Mnie na myśl przyszło brzmienie gitary z DREAMER'S BALL...  |
Mnie też Pisałem o tym już w piątek  _________________
www.kot-malenstwo.blogspot.com
Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Brimay
Dołączył: 06 Wrz 2004 Posty: 124 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: Sro Wrz 17, 2008 9:15 am Temat postu: |
|
|
| W głosie Freddiego było coś co sprawiało, że chce się tego słuchać. Myśle, że "włazł kotek na płotek" w jego interpretacji wokalnej był by rockowym szlagierem (np. byłem w szoku slysząc cover Big Spender z Wembley). Fenderek napisał w którymś poście, że Paul ciągnie tą płytę, bez jego głosu było by dużo gorzej - zgoda, ale Freddie ciągnął 100 razy lepiej (bez skojarzeń, chociaż kto wie:) ) Przynajmniej dla mnie, kogoś kto od dziecka kocha głos Freddiego (do Paula nie mogę się przekonać przez te wokalizy oou oouuu w każdym niemal utworze). Trudno zatem ocenić mi ten album. Bez rewelacji, bez żenady. Freddie solo był taki sobie, Queen bez niego podobnie. To po prostu była wybuchowa mieszanka, połączenie, które zdarza się 1 na 10000000000000000. Osobiście nie widzę więc sensu w nagrywaniu nowego materiału w studio. Co innego koncerty. Za to im chwała. Na 1 już byłem na następny się wybieram. Można naprawdę poczuć na nich magię. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anulka_rafaleq

Dołączył: 28 Paź 2006 Posty: 1078 Skąd: Puławy <-> Kraków
|
Wysłany: Sro Wrz 17, 2008 10:55 am Temat postu: |
|
|
Ufff... Gorąco tu!
Najważniejsze żeby się nie okopać na własnych pozycjach, tylko być otwartym.  _________________ All the desirable things in life are either illegal, expensive, fattening or married to someone else … |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|