| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Pon Sie 11, 2008 9:22 pm Temat postu: |
|
|
Co do ziomków - czyż nie pasuje idealnie "homie"? Nawet brzmienie podobne Może to zbyt afroamerykańskie, w takim San Andreas wpychają to co drugie słowo. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Pon Sie 11, 2008 9:38 pm Temat postu: |
|
|
Tam też co drugie słowo wpychają 'nigga' xD
Jeśli chodzi o naukę tzw. 'slangu'.. oczywiście, że lepiej uczyć się tego na własną rękę. W żadnym podręczniku z jakiego miałem okazję korzystać nie było na przykład "ain't". |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Sie 11, 2008 9:47 pm Temat postu: |
|
|
To takie bardziej amerykańskie, na dodatek czarne. Gdybym w Anglii do jakiegoś Irlandczyka walnął "homie" to by mnie wyśmiali
I też mógłbym podpisać ditto pod wszystkim co napisał crowly- aboslutnie się zgadzam z każdym słowem. Zwłaszcza jedno- o oglądaniu i satysfakcji z oglądania filmów w oryginale.
Bo weźcie to na logikę- część żartów wynika nie tylko z użytych słów, ale też tego jak dana linijka jest podna, jak wypowiedziana, z jakim akcentem, z jakim podkreśleniem, z jaką ekspresją. Jedyną rzeczą jaką zrobi lektor to przeczyta co bohater mówi- ale cały efekt komiczny z gry aktorskiej głosem ZNIKA. Crowly wspomniał Nortona- ja poweim John Cleese albo- zwłaszcza- Palin... Póki nie zobaczyłem ŻYWOTU BRIANA czy LATAJĄCEGO CYRKU w oryginale nie znałem potęgi Pythona.
Inna sprawa. Reżyser spędza wieki nad tym by budować napięcie. Także dialogami. Nie raz widziałem (przy napisach) tak9ie sytuacje- w oryginale ktoś zadaje pytanie, jest pełna dramaturgii chwila ciszy- zamierzone!- i pada odpowiedź. Coi robią panowie odpowiedzialni za napisy? Pada pyutanie, pojawia się całość w napisach- wyżej pytanie, niżej odpowiedź. O trzymającej w napięciu, będącej środkiem ekspresji pauzie możemy zapomnieć. Nie mówiąc już o tym jak 2-3 bohateró mówi prawie naraz, albo bardzo szybko... Biedy lektor próbuje za tym nadąrzyć, wszystkiego się nie da więc się tnie... a czy tego nie robi już reżyser? Czyż nie cenimy takich ludzi jak Spielberg czy Tarantino za ich kunszt? Kunszt- którego część znika przez niedokładność tłumaczenia...
Ostatnie- jak można w pełni docenić kunszt aktorski takiego Edwarda Nortona, Roberta De Niro czy (tu wstaw sobie nazwisko jakiegokolwiek aktora, którego lubisz) jeżeli połowa środków ekspresji, poółowa gry głosem ZNIKA!!! Znika pod lektorem! Jakiś facet sobie gada- i jak taka kreacja aktorska ma być wiarygodna? Dla mnie z lektorem taką być nie potrafi... Kiedy przyjeżdżam do Poslki nie oglądam filmów w TV. Leicały odcinki Zagubionych, których nie widziałem (były dwa tygodnie wcześniej niż tu)- nie chciałem sobie spieprzyć przyjemności.
| KrzysiekP napisał: |
Jeśli chodzi o naukę tzw. 'slangu'.. oczywiście, że lepiej uczyć się tego na własną rękę. W żadnym podręczniku z jakiego miałem okazję korzystać nie było na przykład "ain't". |
Amerykańskie- używa się tego tutaj czasem, ale... niezbyt często- to jest amerykański angielski...
A skoro już o brytyjski-amerykański... O ile ucieszyłem się, ze akcent mam bardziej amerykański niż polski- to już sam amerykański angielski mnie raczej... może nie drażni, ale... Ja bardzo lubię język angielski- uważam że jest pięknym językiem. Natomaist amerykanie go po prostu bardzo często kaleczą... Piękny akcent i ładny angielski? posłuchajcie wywiadów z Brianem. On mówi (i pisze!!! poczytajcie sobie soapbox w ramach nauki- o! ) naprawdę pięknym angielskim...! _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Pon Sie 11, 2008 9:56 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | To takie bardziej amerykańskie, na dodatek czarne. Gdybym w Anglii do jakiegoś Irlandczyka walnął "homie" to by mnie wyśmiali  |
No no, ale moim zdaniem właśnie dobrze wpasowuje się w kontekst polskiego i nadużywanego ostatnio "ziomka", który też właśnie często wywodzi się i kręci wokół zafascynowanej hip-hopem młodzieży z krokiem w spodniach
/ ot
Edit: Nie pytajcie, co to znaczy mieć "krok w spodniach" Albo co w tym dziwnego  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Pon Sie 11, 2008 10:31 pm Temat postu: |
|
|
"W sumie" oglądałem ostatnio Robocopa w oryginale (wersję dir cut z DVD) i jako że ostatnim razem widziałem ten film parę ładnych lat temu i to z lektorem PL to oglądając angielską wersję momentami nieźle się uchachałem. Np Bob Morton zwracający się do Richarda Jonesa cedzonym przez zęby "Dick" (Zdrobnienie od Richard to Dick, ale "dick" oznacza także "fiut"). Czy tegoż samego Jonesa cytującego przed egzekucją na Mortonie fragment "As Time Goes By" - "it's still the same old story / of fight for love and glory", fragment POMIJANy w tłumaczeniach (zarówno lektorskich, jak i z napisami, bo niby jak Polak po tłumaczeniu ma dojść, że to cytat z kultowego standardu jazzowego z nie mniej kultowej "Casablanki"?) Jeszcze jedna porada - szukajcie recenzentów na YouTube. Jest paru gości, którzy recenzują różne rzeczy, często w przezabawny sposób. Polecam faceta o ksywie That Guy With the Glasses (www.thatguywiththeglasses.com) a także Jamesa Rolfe vel Angry Video Game Nerd (www.screwattack.com - dział AVGN). Pierwszy od filmów, drugi od gier. Youtube'owskie stand - up'y też są wyczesane - taki Robin Williams zyskał w moim oczach potwornie dużo właśnie przez swoje rewelacyjne występy kabaretowe. A Jeff Dunham (ten od A(phlegm)meda Martwego Terrorysty)... Też poezja...
PS - Milka, ja nie jestem mądry. Ja wiarygodnie udaję  _________________ Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008
www.ppa.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Sie 11, 2008 11:03 pm Temat postu: |
|
|
Crowly- jak chcesz rewelacyjny stand up po angielsku- wypatrz Dylana Morana. Facet jest Irlandczykiem, jest BOSKI!!! Na youtube jest cały jego program MONSTER, jest też drugi LIKE, TOTALLY... jestem pewien, że Ci się spodoba  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maleństwo

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 1664 Skąd: Miasto Łódź
|
Wysłany: Wto Sie 12, 2008 12:46 am Temat postu: |
|
|
Zgodzę się z przedmówcami którzy proponują naukę (czy też jej wspomaganie) poprzez oglądanie filmów, seriali, itp. w oryginale. Pamiętam małe zdziwko jakie mnie wzięło, gdy 4 lata temu wyjechałem do Belgii - tamtejsza młodzież mówiła świetnie po angielsku, znała całe mnóstwo różnych ciekawych powiedzonek których nie uświadczysz w żadnym podręczniku... Skąd je znali? Ano stąd, że tam mogli oglądać "Friends" w oryginale - bez dubbingu czy lektora
Tym bardziej cieszy informacja, którą jakiś czas temu wyczytałem w necie - podobno niektóre stacje TV (m.in. TVN i Polsat) planują rozpocząć emisję niektórych seriali i programów w oryginale, z napisami Czyżby początek rewolucji  _________________
www.kot-malenstwo.blogspot.com
Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Sie 12, 2008 2:32 am Temat postu: |
|
|
| Maleństwo napisał: | Zgodzę się z przedmówcami którzy proponują naukę (czy też jej wspomaganie) poprzez oglądanie filmów, seriali, itp. w oryginale. Pamiętam małe zdziwko jakie mnie wzięło, gdy 4 lata temu wyjechałem do Belgii - tamtejsza młodzież mówiła świetnie po angielsku, znała całe mnóstwo różnych ciekawych powiedzonek których nie uświadczysz w żadnym podręczniku... Skąd je znali? Ano stąd, że tam mogli oglądać "Friends" w oryginale - bez dubbingu czy lektora |
Nawet nie wiedziałem o Belgii Ale wiem o czymś innym- cała praktycznie Skandynawia. Islandia, Szwecja, Dania, Wyspy Owcze- wszędzie mówią rewelacyjnie po angielsku. Wszędzie też jest tam angielska telewizja
| kot napisał: | Jaki to ma sens? Skoro nauczyciele rozmawiają z uczniami po polsku podczas prowadzenia lekcji?
Ogólnie kiepsko z językami w naszych szkołach ;/
|
Przegapiłem ten fragment- BARDZO dobra uwaga. Tutaj chodziłem do collegu i jedną z największych zalet był fakt, że każdy z uczniów był z innego kraju- wobec czego nauczyciel (Anglik) musiał wszystko objaśniać po angielsku, tak długo i w taki sposób aż zrozumieliśmy. Jest tyle fantastycznych technik żeby przeprowadzić lekcję angielskiego bez używania polskiego NAWET w grupie w ogóle angielskiego nie znającej. Ale po co chcieć... I nie wiem- tu pewnie Bizon albo Kensington mógliby mi odpowiedzieć na to pytanie- tego u nas uczą? _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maleństwo

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 1664 Skąd: Miasto Łódź
|
Wysłany: Wto Sie 12, 2008 11:24 am Temat postu: |
|
|
W państwowych szkołach głównym problemem na drodze do pełnej komunikacji a języku docelowym jest - niestety - liczebność klas. Kiedy masz 30 uczniów - zapomnij, jak masz połowę - już można próbować. W szkołach prywatnych (czy to w gimnazjach, liceach czy językowych), gdzie grupy mają najczęściej max 12 osób, lekcje prowadzone w uczonym języku powinny być (i są) już normą. Od razu mi się przypomina taka moja znajoma Hiszpanka - w Belgii chodziliśmy na ten sam kurs z Szekspira. Dziewczyna była na ostatnim, czwartym roku anglistyki i
a) "Hamleta: czytała po raz pierwszy
b) mówiła bardzo kiepsko po angielsku a powodem miało być to, że w Hiszpanii anglistykę studiuje się po... hiszpańsku 0_o Cóż, efekty były bardzo widoczne...
Co do wrzucania ludzi nieznających angielskiego na głęboką wodę, to mam teraz bardzo ciekawe doświadczenie - w ramach UE uczę lengłydża osoby bezrobotne lub powracające do pracy. Do mojej grupy trafiły właśnie osoby które albo uczyły się anglika 30 lat temu albo wcale. Oczywiście, nie od razu zacząłem ich 'katować' angielskim, bo równie ważne jak nauka jest też to, aby ludzi nie zrazić już na pierwszych zajęciach Przez 2-3 spotkania oswajałem ich z językiem, nauczyliśmy się podstawowych słówek i zwrotów i... od 4. spotkania lecimy już w dużej mierze po angielsku Oczywiście - ponieważ są to specyficzni uczniowie (totalnie początkujący, 50+), to dużo rzeczy, szczególnie z gramatyki, należy tłumaczyć po polsku, najlepiej jeszcze znajdując jakieś podobieństwa do języka ojczystego (tego się szybko przeskoczyć nie da - wszyscy na początku myślą, że angielski to taki polski tyle że z angielskimi wyrazami), ale dużo w samej klasie "dzieje się" po angielsku - nie mówię tu tylko o relacji nauczyciel-klasa i wszelkiego rodzaju poleceniach ale także o interakcji między samymi uczniami. Kiedy widzę jak p. Tereska mówi, sama, nieproszona, do p. Grażynki "very nice bag" wskazując na jej złotą torebeczkę, to od razu wiem, że idziemy w dobrą stronę
Reasumując - przy nauce języka komunikacja w języku docelowym to podstawa. _________________
www.kot-malenstwo.blogspot.com
Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Milka

Dołączył: 06 Sty 2007 Posty: 254 Skąd: Bydgoszcz
|
Wysłany: Wto Sie 12, 2008 12:15 pm Temat postu: |
|
|
| Crowly napisał: |
PS - Milka, ja nie jestem mądry. Ja wiarygodnie udaję  |
To też trzeba umieć. xD
Ale znowu wspomniałeś o kimś o kim ja zapomniałam (Jeff Dunham). Matko myślałam, że umrę ze śmiechu (swoją drogą piękna śmierć). Chociaż ja akurat wolę Orzeszka i Waltera niż Achmeda. Chociaż "silence i kill you" & i'm Lindsay Lohan xDDD _________________ Znacie bajkę o Romantyku?
- Roman, Ty kutasie.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Wto Sie 12, 2008 2:13 pm Temat postu: |
|
|
| Maleństwo napisał: | | W państwowych szkołach głównym problemem na drodze do pełnej komunikacji a języku docelowym jest - niestety - liczebność klas. Kiedy masz 30 uczniów - zapomnij, jak masz połowę - już można próbować. W szkołach prywatnych (czy to w gimnazjach, liceach czy językowych), gdzie grupy mają najczęściej max 12 osób, |
Ależ przecież w państwowych dzieli się klasę na dwie grupy. Miałam tak w podstawówce, miałam w gimnazjum i w liceum
Nie wyobrażam sobie żeby ktoś się podejmowal nauki języka w rupie 30-osobowej
Ahhh, no i powiedzcie mi gdzie można nabyć książki anglojęzyczne?
Tak bym sobie przeczytała Rok 1894 a nie ma jak
Wiem że kiedyś były jakieś z serii Penguin Reader'
nawet z liceum każdemu zadano przeczytanie jednej z nich[a potem test ze znajomości lektury]
Rzecz jasna nauczycielka nam je załatwiła, nie my |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Sie 12, 2008 3:27 pm Temat postu: |
|
|
Są specjalne księgarnie - w Warszawie kojarzę co najmniej dwa saloniki pod szyldem "American Bookstore", jeden w Arkadii, drugi gdzieś na starówce i dam sobie coś obciąż, że widziałem gdzieś jeszcze jeden... Jest tam sporo książek po angielsku, nierzadko asortyment lepszy jak w księgarniach polskich (mają więcej Tolkiena, co jest m.in. skutkiem tego, że nie wszystko wydano po Polsku, ale nie tylko). _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Wto Sie 12, 2008 4:09 pm Temat postu: |
|
|
| kot napisał: | Ależ przecież w państwowych dzieli się klasę na dwie grupy. Miałam tak w podstawówce, miałam w gimnazjum i w liceum
Nie wyobrażam sobie żeby ktoś się podejmowal nauki języka w rupie 30-osobowej |
No, to też zależy, jaki język. Wiodący jest nauczany właśnie w ten sposób, jaki opisujesz, a tzw. dodatkowy ma się znacznie gorzej... Miałam tak w gimnazjum - niemiecki jako drugi język nauczany był nie dość, że w grupie 30-osobowej, to jeszcze raz w tygodniu. Aha, i tylko przez dwa lata gimnazjum xD Na szczęście z ęgilskim było w miarę w porządku.
| kot napisał: | Ahhh, no i powiedzcie mi gdzie można nabyć książki anglojęzyczne?
Tak bym sobie przeczytała Rok 1894 a nie ma jak
Wiem że kiedyś były jakieś z serii Penguin Reader' |
Empik, większe księgarnie, księgarnie językowe... Tam na pewno powinnaś coś znaleźć. _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Wto Sie 12, 2008 4:51 pm Temat postu: |
|
|
U mnie - w stosunkowo prowincjonalnej bibliotece - jest cały regał z anglojęzycznymi książkami. I to zarówno z oryginałami, jak i adaptowanymi specjalnie na potrzeby nauki prostszymi tekstami i streszczeniami oryginałów. Myślę, że da się coś znaleźć nawet w wypożyczalniach.
A rok 1984:
tutaj właśnie adaptacja, czyli streszczenie do 71 stron
tu bodaj tekst oryginalny _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maleństwo

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 1664 Skąd: Miasto Łódź
|
Wysłany: Wto Sie 12, 2008 6:34 pm Temat postu: |
|
|
| kot napisał: |
Ależ przecież w państwowych dzieli się klasę na dwie grupy. Miałam tak w podstawówce, miałam w gimnazjum i w liceum
Nie wyobrażam sobie żeby ktoś się podejmowal nauki języka w rupie 30-osobowej
|
No to miałaś szczęście - jeszcze parę lat temu to nie było takie oczywiste a i dziś w wielu szkołach państwowych języka uczą się całe klasy... Sad but true.
A 1984 polecam - świetna lektura na upały  _________________
www.kot-malenstwo.blogspot.com
Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Milka

Dołączył: 06 Sty 2007 Posty: 254 Skąd: Bydgoszcz
|
Wysłany: Wto Sie 12, 2008 8:49 pm Temat postu: |
|
|
Ja się uczę w grupie tylko dlatego że mam rozszerzony ang.  _________________ Znacie bajkę o Romantyku?
- Roman, Ty kutasie.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Wto Sie 12, 2008 8:53 pm Temat postu: |
|
|
| Hmmm, w sumie teraz w większości liceów angielski jest rozszerzony bez względu na profil. Przynajmniej w moim tak było |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Wto Sie 12, 2008 9:23 pm Temat postu: |
|
|
Ja chodzę do społeczno-angielskiej szkoły i języka mam 8h w tygodniu a grupy są podzielone ze względu na poziom. Jest to bardzo dobre rozwiązanie, bo nikt nie opóźnia nauki. Szkoda tylko, że mój poziom jest gdzieś między zaawansowaną i średnio-zaawansowaną  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnrad

Dołączył: 17 Sty 2007 Posty: 1092 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Sie 12, 2008 9:47 pm Temat postu: |
|
|
| Ziutek98 napisał: | | Są specjalne księgarnie - w Warszawie kojarzę co najmniej dwa saloniki pod szyldem "American Bookstore", jeden w Arkadii, drugi gdzieś na starówce i dam sobie coś obciąż, że widziałem gdzieś jeszcze jeden... |
Sadyba Best Mall
Ja po angielsku póki co tylko ostatniego Pottera przeczytałem :] Dałbym radę pewnie więcej, nie wiem czy trudne staroświeckie teksty też, ale jakoś mi się nie chce...
I czemu wszyscy tylko o angielskim? Jak dla mnie hiszpański jest dużo przyjemniejszy, podobnie łatwy i do liceum z tym językiem się udam. _________________ bardzo mało czasu na forum, niestety... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Wto Sie 12, 2008 10:14 pm Temat postu: |
|
|
mnie kazdy kolejny jezyk obcy przychodzi coraz trudniej. angielski wiadomo. nastepny byl niemiecki i bylem z niego dobry, ale nic ponad to, a poza tym go nieznosilem. obecnie od 6 lat nie mam zadnego kontaktu z niemieckim wiec wlasciwie wiekszosc rzeczy zapomnialem ale w 2-3 miesiace pewnie moglbym powrocic do dawnych umiejetnosci. potem byl rosyjski. tu nigdy szczegolnie nie chcialo mi sie uczyc wiec wielkich osiagniec nie mialem ale jakies tam podstawy mam, w najprostszych sprawach sie dogadam, ale generalnie bez rewelacji. lacina nie wchodzila mi juz ni cholery. zreszta uczenie sie jezyka tylko po to, zeby znac jakies sentencje (ktore i tak sie znalo najczesciej wczesniej), a nie zeby moc sie z kimkolwiek dogadac (bo i z kim?) jest dla mnie bez sensu, wiec nie tracilem zbyt wiele zycia na nauke laciny.
w zwiazku z tym powaznie zastanawiam sie, czy jest sens, zebym uczyl sie kolejnego jezyka, bo nie wiem czy nie wchodzilby jeszcze gorzej heh. a mam ochote sprobowac nauczyc sie japonskiego, przynajmniej w stopniu komunikatywnym. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Monior vel. MoniQue(en)
Dołączył: 20 Lut 2006 Posty: 1683
|
Wysłany: Wto Sie 12, 2008 10:21 pm Temat postu: |
|
|
| ... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Wto Sie 12, 2008 10:28 pm Temat postu: |
|
|
| Se Monty Pythona pooglądaj, se a nie jakieś duperele ;] |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Wto Sie 12, 2008 10:48 pm Temat postu: |
|
|
czep sie lepiej tej klawiatury tutaj, ktora nie wybija czesci klawiszy i musze polowe rzeczy tu poprawiac,a nie wszystko mi sie chce i nie wszystko zauwazam
a dla tych, ktorzy w londynie czy innej anglii beda polecam zabieranie ze soba darmowych gazet z metra. chocby nawet pisali o pierdolach, to zawsze jednak po angielsku no i jest to naturalny jezyk, a nie ksiazkowy sam pare gazet juz wzialem i bede z nich wybieral artykuly na lekcje  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Wto Sie 12, 2008 11:16 pm Temat postu: |
|
|
| Milka napisał: | | Crowly napisał: |
PS - Milka, ja nie jestem mądry. Ja wiarygodnie udaję  |
To też trzeba umieć. xD
Ale znowu wspomniałeś o kimś o kim ja zapomniałam (Jeff Dunham). Matko myślałam, że umrę ze śmiechu (swoją drogą piękna śmierć). Chociaż ja akurat wolę Orzeszka i Waltera niż Achmeda. Chociaż "silence i kill you" & i'm Lindsay Lohan xDDD |
Peanut i Calapenio (on the stick) rządzą  _________________ Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008
www.ppa.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Milka

Dołączył: 06 Sty 2007 Posty: 254 Skąd: Bydgoszcz
|
Wysłany: Sro Sie 13, 2008 12:42 pm Temat postu: |
|
|
A z kim to było jak Jeff opowiadał o tym, że piesek jego żony mógł stać się kolejną lalką...Było świetne ale nie mogę tego znaleźć.  _________________ Znacie bajkę o Romantyku?
- Roman, Ty kutasie.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Czw Sie 14, 2008 7:21 pm Temat postu: |
|
|
A propos innych języków: hiszpański srański, mnie tam z romańskich języków bardziej kręcą klimaty francuskie i włoskie :] Pierwszego już się zaczęłam uczyć, drugi w planach (choć wypadałoby najpierw podciągnąć trochę niemiecki). Oczywiście gramatyka trudna jak cholera, bardzo dużo wkuwania, co chyba wyjaśnia, dlaczego po dwóch latach nadal umiem ją na poziomie nędznym i żałosnym. Ach, i Francuzi mówiąc zapierdalają bardziej niż Anglicy. Albo tak mi się wydaje, bo z fhrącuskim dopiero zaczynam. _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maleństwo

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 1664 Skąd: Miasto Łódź
|
Wysłany: Czw Sie 14, 2008 9:01 pm Temat postu: |
|
|
Z percepcją szybkości języków bywa różnie Mnie np. zawsze najszybszymi wydawały się wszelkie romańskie z włoskim na czele. Jakie było moje zdziwienie gdy w rozmowie na ten temat z pewnym Chińczykiem przyznał on, że, włoski, owszem, ale jak dla jego uszu to... Polacy terkocą najszybciej  _________________
www.kot-malenstwo.blogspot.com
Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Czw Sie 14, 2008 10:52 pm Temat postu: |
|
|
| Milka napisał: | A z kim to było jak Jeff opowiadał o tym, że piesek jego żony mógł stać się kolejną lalką...Było świetne ale nie mogę tego znaleźć.  |
Mam wrażenie, że to z nikim nie było, to znaczy: część solowego występu Jeffa (bez puppets), początek "Spark of Insanity" zdaje się. Jak wpiszesz Jeff Dunham Spark of Insanity w YouTube to powinnaś znaleźć  _________________ Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008
www.ppa.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maleństwo

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 1664 Skąd: Miasto Łódź
|
Wysłany: Pią Sie 15, 2008 3:12 pm Temat postu: |
|
|
Hihi, jeszcze moje 3 grosze o oglądaniu filmów i seriali w oryginale Trzeba bardzo uważać przy doborze materiałów Po obejrzeniu z Kotem (moim osobistym, nie tutejszym, forumowym ) 182 odcinków CSI:LV w przeciągu miesiąca stwierdzam, że jej znajomość słownictwa, owszem, poprawiła się, natomiast znacznemu zawężeniu uległo spektrum tematyczne... Można powiedzieć, że Kot stała się kimś w rodzaju eksperta od trupów, zgonów, plam opadowych i wybroczyn Obecnie ulubione zwroty i wyrażenia Kota to:
* Smith & Wesson
* John/Jane Doe
* hit and run
* what's the COD?
* TOD is difficult to determine at this point
* the vic received a blunt force trauma to the forehead causing a severe haemorrhage
* the bullet enetered the body in the abdomenal area, through and trough
* the killer mortally wounded him with a close-range shot to the head
I nasze ulubione:
* no signs of sexual trauma!
Chyba trza teraz zapuścić coś normalniejszego, żeby Kota trochę "naprostować" i żeby mogła między ludzi pójść Ale swoją drogą, niezwykle romantyczną kobietę mam, prawda  _________________
www.kot-malenstwo.blogspot.com
Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Sie 15, 2008 3:25 pm Temat postu: |
|
|
Czy ktoś mi powie, jak wielką gafą jest "he/she DON'T"? Kurczę, wiem, że to pieprzona podstawa, rzecz elementarna, ale zadziwiająco często spotykam się z brakiem "doesn't". Chodzi o to, że tym sposobem łatwiej i szybciej? _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|