| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Ile jeszcze będą współpracować? |
| do końca 2008 |
|
5% |
[ 4 ] |
| do ewentualnej trasy po USA |
|
1% |
[ 1 ] |
| do końca 2009 |
|
8% |
[ 6 ] |
| do 2010 |
|
2% |
[ 2 ] |
| do 2011 |
|
4% |
[ 3 ] |
| do Euro w Polsce w 2012 |
|
14% |
[ 10 ] |
| do końca |
|
27% |
[ 19 ] |
| nie nagrają więcej płyt |
|
15% |
[ 11 ] |
| tylko okazjonalnie |
|
20% |
[ 14 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 70 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Karolina

Dołączył: 16 Sty 2004 Posty: 1655 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pon Mar 08, 2010 9:47 pm Temat postu: |
|
|
Swietna wiadomosc. Powraca nadzieja, ze jeszcze uda sie ich zobaczyc w akcji.
Raczej mozna zapomniec o drugiej plycie Q+PR, ale kto wie co przyszlosc przyniesie ... _________________ Crazy Little Thing Called Love - 05/09/09 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kociarz
Dołączył: 01 Wrz 2008 Posty: 177
|
Wysłany: Wto Mar 09, 2010 10:00 am Temat postu: |
|
|
| a ja myślę,że zmiękła mu po prostu rura, bo coś mu nie wyszło . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Mar 09, 2010 12:37 pm Temat postu: |
|
|
| kociarz napisał: | | a ja myślę,że zmiękła mu po prostu rura, bo coś mu nie wyszło . |
nic mu nie wyszlo, tylko z queenami mial sukces, normalnie jedna wielka chodzaca tragedia ten rogers, przed queenami nic nie znaczyl, zatesknil za skukcesem i mu rura zmiekla...
Trasa Bad Company (w UK 8 koncertow w najwiekszych salach- m.in. Wembley SArena czy MAN w Manchesterze- w kwietniu) to kompletna klapa, tak komercyjna jak i artystyczna...
A teraz racjonalnie i logicznie.
Ja te notke przeczytalem mniej wiecej tak w skrocie. Kreatywnie nowego nie mamy razem nic do zaproponowania, od czasu do czasu mozemy gdzies wyjsc i jeszcze kilka razy zagrac Platynowa Kolekcje- byle nie trzeba bylo za duzo przed tym cwiczyc... biorac pod uwage, ze Brian ma lisy, jeze czy gwiazdy czy co on tam teraz ratuje- wcale mnie to nie dziwi. To sie nazywa pol etatu.
A wracajac do cytatu wyzej- jakos Rodgers radzil sobie przez 40 lat i w swiatku muzycznym ciagle uwazany jest za najlepszy glos bluesowy na swiecie (stad ksywa The Voice), mysle ze i dzis poradzilby sobie jakos bez Taylora i Maya. Zreszta, biorac pod uwage powrot Bad Company- radzi sobie calkiem, calkiem... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Wto Mar 09, 2010 12:51 pm Temat postu: |
|
|
To ja tylko dodam, że jego (Bad Company) DVD z koncertem z USA w 2008 doszedł bardzo wysoko w UK, wyżej niż jakaś Ukraina z Q+PR. Nie no facet jet nikim i musi szukać ratunku w Brianie i Rogerze.
Ja osobiście na nic wielkiego już nie liczę w ramach Q+PR może coś dla Mandeli (46664) i tyle. Tak samo jak The Firm się zakończyło tak i to. Tylko The Firm jest bardziej cenione obecnie niż Q+PR. Wystarczy spojrzeć do Teraz Rock z 50 Super Grupami:19. Bad Company, 38 The Firm _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo0

Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 1519 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Wto Mar 09, 2010 4:48 pm Temat postu: |
|
|
| Karolina napisał: | Swietna wiadomosc. Powraca nadzieja, ze jeszcze uda sie ich zobaczyc w akcji.
Raczej mozna zapomniec o drugiej plycie Q+PR, ale kto wie co przyszlosc przyniesie ... |
Racja W sumie nadzieja zawsze umiera ostatnia _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Mar 09, 2010 4:55 pm Temat postu: |
|
|
a ja się dziwię, żę wam sięjeszcze nie znudziło odpisywanie na takie posty jak ten kociarza.  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Wto Mar 09, 2010 8:05 pm Temat postu: |
|
|
| mike napisał: | | daga napisał: |
Ja osobiście na nic wielkiego już nie liczę w ramach Q+PR może coś dla Mandeli (46664) i tyle. |
A zważywszy, że Mandela już za długo nie pożyje...  |
Przynajmniej będzie okazja na pogrzebie  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo0

Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 1519 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Wto Mar 09, 2010 8:10 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | | mike napisał: | | daga napisał: |
Ja osobiście na nic wielkiego już nie liczę w ramach Q+PR może coś dla Mandeli (46664) i tyle. |
A zważywszy, że Mandela już za długo nie pożyje...  |
Przynajmniej będzie okazja na pogrzebie  |
I wielka stypa formatu The Freddie Mercury Tribute Concert, a później jeden za drugim koncert ku pamięci Nelsona..... _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mustapha91

Dołączył: 07 Lis 2009 Posty: 493 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: Wto Mar 09, 2010 8:11 pm Temat postu: |
|
|
Mandela Tribute Tour? Nawet płyty nie trzeba wydawać... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hot rychu

Dołączył: 13 Lut 2009 Posty: 170
|
Wysłany: Wto Mar 09, 2010 9:51 pm Temat postu: |
|
|
| Muszę przyznać że przez te ostatnie lata jakoś przyzwyczaiłem się do queen+PR ,fakt studyjna płyta jakoś nie bardzo im wyszła - ale to wszystko przez to że za bardzo sa zakorzenieni w starym stylu rock/pop (Queen) , rock/blues( Rodgers). Moim zdaniem powinni dodać do swojej muzyki trochę przebojowości,artyzmu,i wynioslości znanych z wszesniejszych nagrań Queen - a bynajmiej wydaje mi sie że tak teraz zrobiłby Mercury. No ale jako zespół koncertowy to MUSZĘ przyznać ze sprawowali się na poziomie .... Trzeba przyznać że Rodgers potrafił się dopasować do koncertowego wcielenia queen + , i teraz już naprawdę tęsknie za tym ich koncertowym wydaniem... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kociarz
Dołączył: 01 Wrz 2008 Posty: 177
|
Wysłany: Sro Mar 10, 2010 8:47 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | nic mu nie wyszlo, tylko z queenami mial sukces, |
Gdzie jest napisane,że "NIC" nie wyszło?
"COŚ" się jednak stało, skoro od "raczej nie" przeszedł do "może kiedyś" Skąd wiesz jakie miał plany i czy cos z nich wyszło, wyjdzie czy nie wyjdzie .Może coś planował na 2011, 12 i nie jest pewny czy się to uda zrealizować i otwiera furtkę? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Mar 10, 2010 8:53 pm Temat postu: |
|
|
a wedlug ciebie 'raczej nie' to jest zdecydowana odmowa? poza tym, z tego co pamietam, od zakonczenia trasy cala trojka mowila, ze nie mają obecnie zadnych planow, ale nie wykluczają kategorycznie jakichs wspolnych wystepow w przyszlosci. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 1:31 am Temat postu: |
|
|
| kociarz napisał: | | Skąd wiesz jakie miał plany i czy cos z nich wyszło, wyjdzie czy nie wyjdzie |
A skąd Ty to wiesz, twierdząc, że mu rura zmiękła i że coś mu nie wyszło?
Mała wycieczka poza to co miał według Ciebie zrobić w 2012 albo 2050 i skupmy się na tym co się dzieje teraz. DVD Bad Company radzi sobie lepiej w UK niż Q+PR (nie wiem jak w Polsce, ale śmiem twierdzić że nasz rynek nie jest czymś co spędza sen z oczu Paula), koncerty w UK sprzedały się nieźle. Nie wiem cio planował na 2011, może "We Still Believe" z Mayem- aczkolwiek śmiem wątpić.
Zdaje się od samego początku było powiedziane, ze jakiś pojedynczy koncert raz na jakiś czas, z jakiejś okazji może się zdarzyć. Nie wiem, dla mnie nie była to w ogóle żadna nowość, ważniejsze wydało mi się potwierdzenie, że na żadną płytę absolutnie nie mamy co liczyć. Kreatywnie panowie już nic osiągnąc albo nie mogą wspólnie- albo nie chcą.
Nikt żadnej furtki nie otwiera- ona otwarta była. Poza tym już trochę czasu minęło z dala od siebie- oczywiste jest, że jeśli jakiś konflikt (mniejszy czy większy) był, to stał się mniej ważny.
I kogo jak kogo, ale Paula Rodgersa o szukanie sukcesu za wszelką cenę oskarżyć nie można. Tak z Free jak i z Bad Company odszedł właściwie w momencie ogromnego sukcesu, czując że staje się niewolnikiem tych projektów, chcąc spróbowac czegoś innego, inaczej. W kategoriach komercyjnych ten facet więcej niż raz popełnił w swojej karierze niemal samobójstwo. Bo o coś zupełnie innego mu chodziło. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kociarz
Dołączył: 01 Wrz 2008 Posty: 177
|
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 9:03 am Temat postu: |
|
|
słuchaj, ja w tym poście sobie gdybam ( słowo : "może" jest tu kluczem)
Ty mi zarzucasz,że ja sądzę ,że coś wiem a nie mam do tego podstaw, twierdzisz,że Rodgers nie mierzy sukcesu wynikami komercyjnymi i jednocześnie udowadniasz,że jednak odniósł sukces, bo sprzedał więcej płyt i zapełnił koncerty. I to w tonie jakbyś wiedział co w tej chwili myśli Paul.
Mi tylko chodzi o to ,że słowa wklejone przez Dagę są nieco cieplejsze niż te jeszcze z listopada czy grudnia. Przyczyn może być wiele (może znudził się chwilowo repertuarem Free i chętnie poklaskałby do Radio ga-ga?
Gdybanie, po prostu, nie ma się co napinać. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 11:49 am Temat postu: |
|
|
| kociarz napisał: | słuchaj, ja w tym poście sobie gdybam ( słowo : "może" jest tu kluczem)
|
Moze...
| kociarz napisał: | | a ja myślę,że zmiękła mu po prostu rura, bo coś mu nie wyszło . |
Znajdziesz mi slowo moze w oryginalnym poscie (zapomnialem dzis okularow do pracy) to moze ta rozmowa bedzie miala jakikolwiek sens... bo ja do tej wypowiedzi nawiazuje caly czas, sugerujacej ze cos mu nie wyszlo i ze dlatego juz biegnie z wyciagnietym jezykiem do genialnych Briana i Rogera ktorzy sa jedyna szansa dla niego zeby cokolwiek osiagnal. Wiec ta wypowiedz- a raczej jej ton w kotrascie do faktow- mnie najnormalniej rozsmieszyla. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kociarz
Dołączył: 01 Wrz 2008 Posty: 177
|
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 2:53 pm Temat postu: |
|
|
"Ja myslę" oznacza możliwość wystąpienia jakichkolwiek okoliczności , nigdzie nie piszę, że cokolwiek wiem . Post miał być raczej żartobliwy , a Wy się strasznie napięliście ,zupełnie nie wiem czemu.
CZy wolno tu gdybać? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 6:56 pm Temat postu: |
|
|
Jezu, nigdzie nie pisze ze cokolwiek wiesz. Po prostu drazni mnie podejscie (swiadczace tylko o gromnej ignorancji) niektorych fanow Queen do osoby Rodgersa, ktory bez Maya i Taylora bylby nikim, nikt by nie wiedzial kto zacz (tak jak oni wczesniej) itd. Twoja wypowiedz i jej ton (jesli miala byc zartobliwa pewnie emotka by pomogla) w idealny sposob wpasowaly sie w to podejscie- stad moje ironizowanie, ze oto Paul leci z jezorem na wierzchu z porotem do Maya i Taylora, bo juz myslal ze sam cos zakombinuje i mu nie wyszlo i wraca tam gdzie cos bedzie znaczyl. Zdziwilbyssie jak wiele osob mysli w ten sposob NA SERIO. Bez emotki bylem pewien ze jestes jedna z nich. Jesli nie- sorry. Jesli tak- no coz... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 12:39 am Temat postu: |
|
|
ignorancja ignorancją - nie ma się czym irytować fenderek - na forum rodgersa podobną, a nawet gorszą 'popisują' się ludzie wypowiadający się o queen.
druga rzecz - napisałeś, że z bad company odszedł w chwili ogromnego sukcesu... hmm... płyta rough diamonds nie tylko nie była sukcesem, ale była kompletną porażką komercyjną (i nie tylko komercyjną, moim - i nie tylko moim - zdaniem). w każdym razie była klapą... i wówczas odszedł rodgers. inna rzecz... od lat 70-tych rodgers nie osiągnął znaczącego sukcesu na rynku muzycznym - zarówno od strony komercyjnej, jak i czysto artystycznej. the firm było dużym rozczarowaniem (wiele obiecywała sobie po projekcie page'a i rodgersa publika; być może właśnie kwestia zbyt wysokich oczekiwań przyczyniła się do ówczesnej, powiedzmy sobie szczerze, krytycznej opinii o zespole) - dziś projekt ów jest niemal całkiem zapomniany. mimo, że the firm wielkiej muzyki nie tworzyło a ich dwie płyty słabo się sprzedawały, był to i tak ostatni top rodgersa... wciąż był (i jest) postrzegany przez pryzmat tego co robił w latach 70-tych. potem już tylko odcinał kupony, wracał i odchodził z bad company, w międzyczasie kłócąc się o nazwę zespołu. można rzecz, że podobnie jak kolega z the firm -jimmy page jest od lat 70-tych facetem, który za życia jest pomnikiem, co jak widać obu muzykom nie pomogło w dalszej realizacji. plant potrafił poradzić sobie po końcu led zeppelin - zmienił muzykę, środki wyrazu itd. page i rodgers na zawsze tak naprawdę zostali w tamtych latach, nigdy później nie osiągając sukcesów choć zbliżonych do wcześniejszych. potem można było go zobaczyć wszędzie, a ludziska cieszyli się jak zaśpiewał dla nich all right now... tak jak chodzi się na koncerty perfectu po to by słuchać autobiografii, mając w dupie wszystkie ich płyty po odejściu hołdysa (analogiczna rzecz miała miejsce w przypadku Q+PR).
Ostatnio zmieniony przez krs dnia Pią Mar 12, 2010 8:58 am, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 12:52 am Temat postu: |
|
|
czyli tak troche jakby panowie may & taylor, ktorzy wystepują od kilku lat z kazdym i w kazdym programie, koncercie charytatywnym czy jubileuszu kogokolwiek byle zagrac po raz trylionowy wwry, watch czy radio gaga a tez ostatnie sukcesy artystyczne osiagali lat temu 30, komercyjne tez ladne kilkanascie lat wstecz tak to juz jest z gwiazdami lat 70tych, ze nie ktorzy potrafia dalej robic wokol siebie mnostwo szumu, jak chocy stonesi, a inni są bardziej hmmm low-profile  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 12:58 am Temat postu: |
|
|
oczywiście... rzecz jest w dużej mierze analogiczna. ze stonesami jest inna rzecz... oni są wieczni haha i przede wszystkim to ciągle stonesi, nie ich osiemnasta wersja. may&taylor na rynku muzycznym bez nazwy queen nic nie znaczą... dzięki nazwie queen odcinają kupony, nie ukrywajmy. nagranie płyty z rodgersem byłoby po prostu uczciwsze pod nową nazwą... a tak, nawet nowy materiał podpierali starą nazwą. ja ich jednak rozumiem, co wielokroć tu wyrażałem.
Ostatnio zmieniony przez krs dnia Pią Mar 12, 2010 1:11 am, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 1:07 am Temat postu: |
|
|
hmm no ja sie do konca nie zgodze. tzn czesciowo. jako wykonawcy, powiedzmy komercyjni, faktycznie may i taylor nie znacza obecnie wiele na rynku. badzmy szczerzy, ich solowe plyty znają tylko fani queen i to zdecydowanie nie wszyscy, o czym swiadczy chocby to forum. natomiast jesli chodzi o tzw. pozycje w zwiatku muzycznych, prestiz, szacunek itd, to jednak są bardzo wysoko, zwlaszcza brian, ktory jednak wciaz jest jedna z najbardziej rozpoznawalnych ikon rocka.
co do 18 wersji stonesow, no jednak ktorastam wersja z kolei to jest nie wiem dokladnie ktora, 4-5? ale fakt faktem, ze od jakichs hmm 15? lat graja w tym samym skladzie. jednak im z tej calej czolowki rockowej wybic sie bylo chyba jednak najlatwiej i najlatwiej zostac, bo jednak graja muzyke duzo przystepniejszą dla przecietnego odbiorcy, niz purple czy sabbath, nie mowiac juz nawet o floydach. nawet the who mieli odchyly w mniej przystepne rejony pozniej. stonesi to stonesi. wiadomo czego sie spodziewac. efekt umiejetnosci, zmyslu kompozytorskiego, dobrej mieszanki skandalu i szacunku oraz duzej dozy szczescia  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 1:12 am Temat postu: |
|
|
ależ oczywiście - ja o prestiżu i szacunku w branży nic nie wspominałem. tym panowie may&taylor&rodgers cieszyć się będą po wsze czasy (chyba, że świat całkiem zwariuje).
inna sprawa, że dzięki nazwie queen rodgers objechał cały świat grając wyprzedane hale na wszystkich kontynentach. sorki, ale pod własnym nazwiskiem hale zapełni tylko w anglii - i tyle. w tym sensie trasa z queen była dla niego bardzo ciekawa od strony komercyjnej. myślę, że dzięki temu, że wielu z ludzi, którzy słuchali queen i przyszli na koncerty dowiedziało się o rodgersie i posłuchało jego płyt. myślę zatem, że doskonale wiedział co robi.
co do stenesów - heh... na koncertach kilkadziesiąt tys. ludzi, którzy znają tylko jedną ich piosenkę. rzeczywiście, stonesi to fenomen:) na stonesów się chodzi, bo po prostu wypada ich choć raz w życiu zobaczyć... to zupełnie jak oglądanie żywego muzeum figur woskowych:) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 1:25 am Temat postu: |
|
|
zgodze sie, ale tez badzmy szczerzy, obie strony skorzystaly na tej wspolpracy. wiele osob nie wybraloby sie na koncert maya i taylora, gdyby pojechali z jakims lebkiem z idola. ja wiem, ze ja bym na pewno sie nie wybral zagranice na taki koncert. watpie czy ci z forum, ktorzy byli po 3-4 razy pojechaliby wiecej niz raz gdyby na scene wyskoczyla jakas mlodsza wersja robbiego williamsa chociaz daga pojechalaby na wszystko jesliby jej obiecali, ze body language zagrają
ja z kolei przyznaje sie otwarcie - free i bad company znalem duzo wczesniej, nawet jakies kasety free mialem w domu, ale gdyby nie to wspolne granie, chyba o wiele dluzej zajeloby mi zebranie sie do zakupienia dyskografii free. co prawda calej wciaz nie mam, ale wiem, ze to nadrobie. gdyby nie to wspolne granie, pewnie jeszcze pare lat by to sobie poczekalo, bo plyt ktore sie do mnie usmiechają w media markt jest bardzo duzo
jeszcze odnosnie wyprzedawania hal tylko w niektorych miejscach. pamietajmy, ze bardzo wielu z tych dawnych wielkich wykonawcow wlasciwie skupia sie na jednym rejonie swiata i rzadko wychyla nos poza dany obszar. oczywiscie wspomniani stonesi nawet na antarktydzie zebraliby caly stadion pingwinow chetnych pdo posluchania, jesli tylko wczesniej by tak wielkie iglo wybudowali ale juz chocby queen jednak w latach 80tych z roznych powodow w usa malo istnieli. takie def leppard w ogole nie rusza sie najczesciej z usa, podobnie z milionowym wcieleniem whitesnake. z kolei inne zespoly siedzą albo wylacznie w japonii, albo w skandynawii. jeszcze inne z jakiegos powodu mają najwieksze grono odbiorcow w europie srodkowej. bardzo malo jest takich, ktore gdzie by nie pojechaly, tam wszystko wyprzedadzą. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 1:30 am Temat postu: |
|
|
| prawda jest taka, że 99% ludzi szło na queen, nie na rodgersa... i pojechałbyś na queen jakiekolwiek byś usłyszał nazwisko wokalisty (nawet zupełnie nieznanego). jechaliśmy tam przede wszystkim zobaczyć na nowo legendę z naszych dziecięcych chwil - ja np. miałem rodgersa głęboko w d, gdy pierwszy raz widziałem na jeden scenie taylora i maya. na dobrą sprawę, nie wiem czy po raz pierwszy w ogóle zwracałem na rodgersa uwagę. dopiero potem przyszły refleksje i oceny... tria. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 2:58 am Temat postu: |
|
|
zapewniam cie, ze nie zobaczysz mnie na zadnym koncercie maya i taylora z jakimis musicalowymi albo idolowymi wokalistami  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 11:12 am Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | ignorancja ignorancją - nie ma się czym irytować fenderek - na forum rodgersa podobną, a nawet gorszą 'popisują' się ludzie wypowiadający się o queen.
|
Nie wiem czy gorszą- ale taką samą na pewno. I tak jak część ludzi poszła na Rodgersa tylko ze względu na Maya i Taylora- tak część nie poszła na Rodgersa właśnie ze względuna nich. I tak połowa (jak nie więcej) sal to nie byli jacyś oddani fani jak my tylko przeciętni ludzie, którzy kiedyś tam mieli Greatest Hits, do tego w radio słyszeli All Right Now, Can't Get Enough czy My Brother jake i tyle. Przynajmniej w Anglii tak to wyglądało- fani byli pod samą sceną w większości, na trybunach szeroka publiczność...
| krs napisał: | | prawda jest taka, że 99% ludzi szło na queen, nie na rodgersa... |
A ile było utworów Rodgersa w secie?
To były koncerty w pierwszej kolejności Queen, wszystko było zbudowane wokół tego. Jedno Bad Cmpany ze zdjęciami Rodgersa czy kilka jego solowych utworów to były rodzynki. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo0

Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 1519 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 3:06 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | | may&taylor na rynku muzycznym bez nazwy queen nic nie znaczą... |
No nareszcie ktoś to zrozumiał Już dawno próbowałam to niektórym wytłumaczyć (ale nie na tym forum), ale jakoś nikt tego nie zrozumiał  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pietras

Dołączył: 25 Sty 2010 Posty: 206 Skąd: "Otłok" city
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 3:54 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | | may&taylor na rynku muzycznym bez nazwy queen nic nie znaczą... |
A to dobre... _________________ www.queen.fora.pl - forum poświęcone Królowej |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 5:16 pm Temat postu: |
|
|
| pietras napisał: | | krs napisał: | | may&taylor na rynku muzycznym bez nazwy queen nic nie znaczą... |
A to dobre... |
Dobre nie dobre- prawdziwe.
Jkai byl szum medialny w zwiazku z nowym singlem Taylora? Absolutnie zadnego... ani w Polsce, a ni w UK.
Plyty solowe Maya okryly sie zamiast platyna to kurzem (choc osobiscie je lubie). Taylor moglby na trasie zapelnic sale na najwyzej 2000 ludzi... i tyle. Gdyby z Paulem zdecydowali sie na nowa nazwe- mysle ze mialoby to duzo mniejszy wymiar, graliby w mniejszych salach, polowa tych ktorzy znaja tylko GREATEST HITS (a ktorzy zapelniali te wsyzstkie 10-tysieczne sale) by sie nie wybrala tylko najbardziej zagorzali fani i...
...i chyba bym wolal zeby tak bylo. Pamietam i nigdy nie zapomne atmosfery z Brixton, gdzie bylo tylko 5 tysiecy i ludzi i niemal sami oddani fani, zero przypadkowych gapiow. Bylo niesamowicie, mimo tego iz zespol jeszcze nie byl w formie. Ale magia tej mniejszej sali, wieksza intymnosc przy rownoczesnym tym samym poteznym dzwieku- absolutnie genialne. Widzialem ich potem 8 inych razy- i zaden pod tym wzgledem nie dorownywal ani troche...
Mowisz "a to dobre"- a popatrz, nawet na tym Forum polowa ludzi nie zna solowych albumow Maya i Taylora... wiec co dopiero mowic o szerokiej publicznosci? _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|