| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Mar 23, 2008 6:47 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: |
Ze słowami autora recenzji Deadwing zgadzam się, chociaż nie całkowicie, bo ów album z 2005 ciągle ma w sobie ducha progresji, ale poprzez takie utwory jak Shallow, Lazarus czy Open Car słychać, iż w jakimś stopniu on się ulatnia. A metalem też trudno nazwać którykolwiek z nich. Ciągle przy tym twierdzę, że brak nazwy nie jest tożsamy z progresją, no bo... Open Car jest progresywny? Przy całej mojej sympatii do tego utworu (fajny tekst, który idealnie zostaje oddany przez muzykę, w szczególności głos Wilsona) - śmiem wątpić. |
Czy CARPET CRAWLERS Genesisi jako utwór, wyjęty z całości jest jakoś niezykle progresywny? Nie- a chyab nikt nie wątpi w progresywność LAMBS LIE DOWN ON BROADWAY... ale- nie wiem, może i nie jest...
.. ale szczerze- wisi mi to Za bardzo mis ię ten utwór podoba, żeby zawracać sobie głowę czy to metal, czy to pop czy to swing... Długo szukałem zespołu, przy którym mogę po prostu delektować się genialnie zagraną inteligentną muzyką.
Nie mówię, że SHALLOW jest progresywne. No nie jest. I? mnie się ciągle podoba, ten riff jest znakomity, a... to też w muzyce lubię... perksuja jest fajnie industrialna... dla mnie nie każda ich płyta musi brzmieć jak SKY MOVES SIDEWAYS... I ręce przecz od LAZARUSA- usłysz na żywo i dopiero wtedy oceniaj misię też wydawał mdły- a na koncercie miałem łzy w oczach- tak bezpretensjonalnie ładny... uroliwy- ale bez banału... bij zabij- kilka takich piosenek na płytach hiper-progresywnych też słyszałem... LUCKY MAN ELP... WE ALL NEED SOME LIGHT Transatlantica... nie każdy utwór zespołu progresywnego będzie miał 27 minut Ale fakt- wiem, że DEADWING jest uposzczony, wiem... może i nie jest progresywny... jak już mówiłem- wiszą mi szufladki Ja się delektuję zawartą tam muzyką- a MNIE ona bardzo rusza; OPEN CAR, ARRIVING SOMEWHERE czy START OF SOMETHING BEAUTIFUL należa do moich ulbionych kompozycji PT- obok SKY MOVES SIDEWAYS, DARK MATTER czy RADIOACTIVE TOY  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mtciuchcia

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 53
|
Wysłany: Nie Mar 23, 2008 6:52 pm Temat postu: |
|
|
"Bema pamięci rapsod żałobny" - piszecie, że nudy. No cóż, jesteście w błędzie
"2112" Rush (20 min)
"Achilles, agony and ecstasy in eight parts" Manowar (28 min.)
"Nike run" LCD Soundsystem (ok 45 min.)
lubię suity. W nich można poznać klasę zespołu. Smęcić przez 15 min. to każdy umie, ale żeby cały czas trzymać w napięciu...to już wyższa półka. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Mar 23, 2008 7:05 pm Temat postu: |
|
|
| mtciuchcia napisał: |
"Achilles, agony and ecstasy in eight parts" Manowar (28 min.)
(...)
ale żeby cały czas trzymać w napięciu...to już wyższa półka. |
Wyższa półka może.. ale ten Manowar to jedna z NAGORSZYCH rzeczy ajkie w życiu słyszałem Sorry, taki gust...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Nie Mar 23, 2008 7:07 pm Temat postu: |
|
|
Och, no ja nie stwierdzam nigdzie, że nieprogresywny = zły. Mnie to też wisi (inaczej nie kochałbym Voyager Oldfielda, nie byłbym na tym Forum i żaliłbym się na Dead Can Dance), mówiliśmy jedynie o pewnej przynależności gatunkowej. Open Car jest świetny, Shallow to dla mnie pioseneczka-nawalanka, w której nie nic nie ma, melodia nie jest jakaś nadzwyczajna, aranżacja... zwykła... Z progresywnym podejściem z mojej strony nie ma to wiele wspólnego.
| Fenderek napisał: | I ręce przecz od LAZARUSA- usłysz na żywo i dopiero wtedy oceniaj |
Ty lubisz zarzucać linkami, to może...  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mtciuchcia

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 53
|
Wysłany: Nie Mar 23, 2008 7:23 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Wyższa półka może.. ale ten Manowar to jedna z NAGORSZYCH rzeczy ajkie w życiu słyszałem Sorry, taki gust...  |
no to w sumie pozostaje tylko pozazdrościć takiego życia  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Mar 23, 2008 8:17 pm Temat postu: |
|
|
No, Manowar ambitny, co tam takie Yes czy King Crimson... Manowar- to jest muzyka z wyższej półki...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Mar 23, 2008 9:39 pm Temat postu: |
|
|
Właśnie sobie słucham Korowodu Grecjuty- też rozbudowana wspaniała kompozycja... ale oczywiście co tam do Manowara...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mtciuchcia

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 53
|
Wysłany: Nie Mar 23, 2008 10:01 pm Temat postu: |
|
|
| caterkiller napisał: | | Właśnie - ja w sumie nie znam Manowara, a słyszałem, że to śmieszne jak Helloween. ;f |
właśnie - ja w sumie nie znam Marksa, ale słyszałem, że to śmieszny typek
| Cytat: | | Manowar- to jest muzyka z wyższej półki... |
czy ja napisałem, że to muzyka z wyższej półki ? Temat jest o suitach, a według mnie utwór powyżej wspomniany jest świetny (jeden z nielicznych z ich repertuaru, który mi się podoba). Ciekawy temat i interesująco zinterpretowany.
No ale oczywiście porównanie rocka progresywnego do jajcarskiego metroseksualnego-sado maso operowego-pseudoskandynawskiego metalu jest jak najbardziej na miejscu Przecież wiadomo, że nawet clownom może się coś udać  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Mar 24, 2008 12:16 am Temat postu: |
|
|
| mtciuchcia napisał: | | caterkiller napisał: | | Właśnie - ja w sumie nie znam Manowara, a słyszałem, że to śmieszne jak Helloween. ;f |
właśnie - ja w sumie nie znam Marksa, ale słyszałem, że to śmieszny typek |
Nie załapałem jakiejś dowcipnej aluzji, czy to Ty czegoś nie zrozumiałeś? /o\ _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wz.
Dołączył: 10 Paź 2004 Posty: 114
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Wrz 29, 2008 5:54 pm Temat postu: |
|
|
Heh nie wiedziałem, że cały album QII jest suitą:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Suita_rockowa
 _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Nie Sty 11, 2009 3:31 pm Temat postu: |
|
|
Queen-Prophet's Song
King Crimson-Epitath
Pink Floyd-Shine on Your Crazy Diamond
Iron Maiden-Rime of the Ancient Mariner
Deep Purple-Child in Time
Genesis-Dancing with the Moonlit Knight
Jethro Tull-Heavy Horses
Black Sabbath-Megalomania
Ufo-Love to Love
Dio-All the Fools Sailed Away
takie przykłady typu jeden wykonawca-jeden utwór
a Manowar to świetny heavy-metalowy zespół, Battle Hymns to dawka rock and rolla, czadu i jednocześnie wgniatających w ziemię wokali niespotykana od czasów Machine Head Purpli ,polecam posłuchać sobie medleya gdzie Eric śpiewa Highway Star,Paranoid,We Are the Champions,Rock and Roll i Green Manalishi to wyjaśni jaki to znakomity wokalista, o klasie i technicę De Mayo nie trzeba pisać
zresztą dobra wklęje to
http://www.youtube.com/watch?v=KM4JwtEEHG0 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Nie Sty 11, 2009 5:28 pm Temat postu: |
|
|
Ostatnio odkryłem włosko-słoweńską grupę Devil Doll (nie mylić z grupą amerykańską, tak jak ja to uczyniłem ). Tworzyli muzykę z pogranicza dark independent, awangardy, rocka progresywnego z elementami muzyki klasycznej. Niektórzy mają ich za sektę, inni za prowokatorów, a jeszcze innym to się podoba i do tych osób się zaliczam.
Aktywność: 1987-1997.
Skład:
Mr. Doctor - śpiew
Francesco Carta - fortepian
Sasha Olenjuk - skrzypce
Bor Zuljan - gitara
Jani Hace - gitara basowa
Davor Klaric - Keyboard
Roman Ratej - perkusja
Michel Fantini Jesurum - organy
Edoardo Beato - fortepian
Katia Giubbilei - skrzypce
Albert Dorigo - gitara
Rick Bosco - gitara basowa
Roberto Dani - perkusja
Lucko Kodermac - perkusja
Niesamowita grupa! Tyle psychodelii to ja nigdzie wcześniej nie słyszałem, a na pewno nie w takiej ilości. Oficjalnie wydali cztery albumy, z których trzy zawierają po JEDNYM utworze o długości 45-60 minut, zaś jeden album składa się z dwóch 20-25 minutowych kompozycji. W muzyce Devil Doll obok gitary, perkusji i basu, pojawia się sporo pianina, organów, harf, skrzypiec i motywów granych przez orkiestrę symfoniczną.
Do tego wokal Mr Doctora - słychać, że człowiek nie jest native speakerem języka angielskiego, ma trochę dziwny akcent, ale w jego utworach to olbrzymi plus! Razem z tekstami, ekspresją wokalu oraz instrumentarium serwowane nam są przeżycia z pogranicza oniryzmu, szaleństwa i grozy. Wystarczy się totalnie wyłączyć i wsłuchać, odpłynąć.
Sample:
http://pl.youtube.com/watch?v=jAyXwF2g0Ng
http://pl.youtube.com/watch?v=GJDs_Z3kqgw
http://pl.youtube.com/watch?v=OTz49G_vpMQ
Polska strona (klikamy logo zespołu)
http://devildoll.rockmetal.art.pl/ _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
A_kind_of_magic

Dołączył: 26 Mar 2009 Posty: 369 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sro Kwi 08, 2009 12:16 pm Temat postu: |
|
|
[quote="CORAX"] | Misiu napisał: | Czy widział ktoś kilkuminutowy film? |
I to nie jeden.
To tak nawiasem...
A jak chodzi o te tasiemce muzyczne, no to może nie będę oryginalny, ale mnie się kojarzą chociażby:
"Child in time" ponad 12 min
"Shine on you crazy diamonds" - całość ponad 20 minut
Jean Michel Jarre - "Waiting for a cousteu" ponad 40 minut
Kilka utworów grupy Yes
itd... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tkacz

Dołączył: 01 Mar 2009 Posty: 172 Skąd: Wołomin
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 10:16 am Temat postu: |
|
|
Chciałbym rzucić takimi nieco mniej znanymi utworami, więc wspomnę np. o "Take a pebble" zespołu Emerson, Lake And Palmer z ich debiutanckiej płyty. Trwa trochę ponad 11 minut i jest genialnie skomponowane oraz genialnie zagrane. Emerson - mistrz pianina. W utworze nie mamy ani odrobiny syntezatora, co jest dość wyjątkowe w przypadku ELP.
Długi, rozbudowany, ale jednocześnie zupełnie przystępny i bardzo pomysłowy rockowy utwór, to "I've seen all good people" kapeli Yes z albumu The Yes Album. Nawet tym, którzy nie lubią piszczącego, kastrackiego głosu Jona Andersona i czasami "zamulistej" wesołkowatości piosenek Yes, utwór ten zazwyczaj bardzo się podoba. Jeśli chodzi o mniej przystępne suity Yes, no to oczywiście "Close to the edge", "Siberian kathru", "Rundabout", "Yours is no disgrace", "Heart of the sunrise"....
Bardzo bajecznymi suitami są takie dwa utwory zespołu Camel: "Nimrodel" i "Lady Fantasy". Fantastyczna sprawa, warto się zapoznać, brzmi baśniowo i oddziałuje na wyobraźnię.
Wyjątkowo cierpliwym melomanom polecam cholernie długie "Thick as a brick" Jethro Tull Utwór trwa około 45 minut. Rzadko podejmuję się słuchania go i rzadko wytrzymuję do końca  _________________ Twoja stara nie umie zanucić zwrotki "Jest już ciemno". |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 12:09 pm Temat postu: |
|
|
Proszę mi się odczepić od Manowara, to bardzo porządny hejwi metal, a że maja pedalski image to inna sprawa..  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo0

Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 1519 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 12:48 pm Temat postu: |
|
|
Lubię długie utwory, ale nie do przesady
Jeśli np któryś trwa tak jak "Noise2" blisko 24 minuty to mam z nudów umrzeć (spokojnie idzie się wyspać ). Jak tak trwa ok 9 min to jeszcze zniosę.
Przede wszytskim kawałek musi być urozmaicany (tak jak np. "Brighton Rock Solo") a nie wszystko na jedno kopyto jak większość kawałków na
"Death Magnetic" Metallici. Jeśli urozmaicono utwór, to wtedy słuchanie jego jest czystą przyjemnością |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 1:05 pm Temat postu: |
|
|
Przesłuchaj sobie Supper's Ready Genesis. 23 minuty, a nie nudzi mnie prawie w ogóle (może parę słabszych minut gdzieś w pierwszej połowie). I jest to o wiele ciekawsze niż Brighton Rock Solo, przy którym można zasnąć  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 1:57 pm Temat postu: |
|
|
Octavarium - 23minutowe arcydzieło. Jeżeli to cię nie ruszy to utwor powyżej 5 minut chyba możesz sobie odpuscić xD
Chociaż jeżeli dla ciebie cała Death Magnetic jest "na jedno kopyto" to się raczej nie dogadamy nawet jakbyś polubił Octav.  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Kwi 10, 2009 11:35 am Temat postu: |
|
|
No akurat Octavarium nie ruszyło mnie aż tak za pierwszym razem jak Supper's Ready Już w sumie ciekawsze momenty można znaleźć w A Change Of Season, choć też długo się do tego przekonywałem. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Pią Kwi 10, 2009 3:03 pm Temat postu: |
|
|
"In a gadda da vida" (In the garden of life) Iron Butterfly - 17 minut... nie wiem czy ktos to wymienil bo jeszcze nie przeczytalem całego tematu  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ziegenhals
Dołączył: 02 Kwi 2010 Posty: 1
|
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 9:52 pm Temat postu: |
|
|
Witam
Spróbuję odświeżyć ten nieco porzucony w odmętach pamieci wątek
Aż dziw bierze, że nikt z was dotychczas nie wymienił takiego utworu jak "Lizard", czyli opus magnum twórczości King Crimson. Jeśli chodzi o pozostałe wielkie kompozycje uzupełnię listę o takie znakomitości jak: "The Musical Box" (w tym kawałku spotkasz wszystko oprócz nudy, na szybko pozostając przy Genesis dodałbym jeszcze "Firth Of Fifth"), "10,000 days (Wings pt. 2)"(kawałek o podobnej strukturze do "Again" Archive, ale imo lepszy), "Maggot Brain" (chyba jeden z najbardziej hipnotyzujących kawałków w historii muzyki, choć trochę schematyczny), "Seventh Son of a Seventh Son" (tutaj z kolei opus magnum Iron Maiden i wbrew obiegowej opinii świetny rozbudowany utwór heavymetalowy), "The same deep water as you" (najlepszy z "narkotycznych" The Cure).
Na koniec mały powiew świeżości Sigur Ros - Untitled 8 (ciekaw jestem waszej opinii na temat tego albumu;p) i kontynuując wątek islandzki Múm - Sveitin Milli Sanda (nie jest to rock, ale jeśli komuś nie dane było jeszcze tego utworu usłyszeć to serdecznie polecam, bo jest co podziwiać)
P.S Zapomniałem jeszcze o 'Moonchild' Crimsonów i "And you and I" Yesów... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 9:58 pm Temat postu: |
|
|
| ziegenhals napisał: | | Aż dziw bierze, że nikt z was dotychczas nie wymienił takiego utworu jak "Lizard", czyli opus magnum twórczości King Crimson. |
a jaki tam opus, czymże on jest przy Islands czy Starless?
Chociaż fakt, pierwsze 10-15 minut jest piękne. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 10:07 pm Temat postu: |
|
|
| Dla amatorów free jazzowego grania to i pozostałe minuty są świetne. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 10:25 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | | ziegenhals napisał: | | Aż dziw bierze, że nikt z was dotychczas nie wymienił takiego utworu jak "Lizard", czyli opus magnum twórczości King Crimson. |
a jaki tam opus, czymże on jest przy Islands czy Starless?
Chociaż fakt, pierwsze 10-15 minut jest piękne. |
on jest tym, co DT chciałby nagrać od dawna ale nie umie  _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 10:40 pm Temat postu: |
|
|
Boze, jakbysmy mieli wymienić wszystkie genialne kawałki w kategoriach suity i tym podobne, to... miejsca by nie starczyło... Nikt nie wymienił Ocean's Cloud na przykład... a w miejsce właśnie wymienionego przeze mnie tytułu spokojnie można wstawić 50 równie (lub prawie równie) genialnych, równie wielkich...
Przeczytałem wcześniejsze posty... he, he... Zdanie o AGAIN zmieniłem w międzyczasie dość mocno, złapałem o co w tym chodzi (choć ciągle uważam, ze do takich Yesów czy Crimsonów itd to nie ma z czym startować, ale... co z tego? ). Zdanie o kawałku Niemena... powiem tak nudzi mnie dużo mniej, aczkolwiek... ciągle zauważam w tym kawałku wiele rzeczy które mnie NIE przekonują... w TOPie dałem na 7-tym, aż na siódmym co świadczy że jednak łapie- i tylko na 7-tym, co znaczy że w katalogu Niemena widzę rzeczy sporo lepsze...
No i Porcupine... zajęło mi trochę więcej czasu, ale... no jest ślepa uliczka, jest, jak nic. Niestety. Ciągle za kilkoma rzeczami które powiedziałem jak najbardziej stoję, ale... kilka innych już jakby mniej. Cóż, tylko krowa nie zminia poglądów. A z ludźmi, którzy tak mają ja nawet powiem szczerze nie lubię i nie mam zamiaru rozmawiać...
| Fenderek napisał: | [OPEN CAR, ARRIVING SOMEWHERE czy START OF SOMETHING BEAUTIFUL należa do moich ulbionych kompozycji PT- obok SKY MOVES SIDEWAYS, DARK MATTER czy RADIOACTIVE TOY  |
A na przykłąd za tym zdaniem stoje w 200%...
No i właśnie kolejna porcja wielkich kawałków dłuższych- Radioactive Toy, Dark Matter, Sky Moves Sideways... Rany, ile tego jest... w ogóle myślę, ze jakbym miał podać setkę swoich ulubionych kawałków wszech czasów, to średnia czasowa byłaby minimum 8 minut
| ziegenhals napisał: |
P.S Zapomniałem jeszcze o 'Moonchild' Crimsonów i "And you and I" Yesów... |
A Machine Messiah? A Lark's Tangues in Aspic? Ileż tego jest!  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 10:55 pm Temat postu: |
|
|
akurat Moonchild to chyba jedyna rzecz na debiucie do której sięn igdy chyba nie przekonam. O ile pierwsze 2,3 są magiczne tak później ja wysiadam. Jasne improwizacja, spoko, ale nie aż taka
| Fenderek napisał: |
No i Porcupine... zajęło mi trochę więcej czasu, ale... no jest ślepa uliczka, jest, jak nic. Niestety. Ciągle za kilkoma rzeczami które powiedziałem jak najbardziej stoję, ale... kilka innych już jakby mniej. |
np? tak pytam bo co innego mogę robić w piątkowy wieczór  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Sob Kwi 03, 2010 12:13 am Temat postu: |
|
|
Pamiętam, jak po raz pierwszy przesłuchałem płytę "Close to the Edge" Yes Taką miałem minę! Jak u Hitchcocka - najpierw trzęsienie ziemi, a potem stopniowanie napięcia. Łojezu... Wtedy właśnie nawróciłem się na rock progresywny. Ja takie tasiemce bardzo lubię - to jest akurat taka stylistyka, którą się kupuje albo nie. Jeśli utwór jest odpowiednio skonstruowany i sporo się w nim dzieje, to może trwać nawet i godzinę. Co do "Arriving..." Porków to rzeczywiście jest za długi, bo opiera się w sumie na wysokiej powtarzalności. Ale np. w takim "Sky Moves Sideways" jest też hipnotyczna część elektroniczna, a mnie wcale nie nudzi.
A Yes ogólnie jest dla mnie do dzisiaj wzorem tego typu grania. Chociaż nadal nie mogę się wgryźć w album "Tales from the Topographic Oceans", jak dla mnie to przy geniuszu "Close to the Edge" ten dwupłytowy longplay zupełnie wysiada. Jednak trzeba uważać, bo łatwo popaść w patos i przekombinowanie pisząc utwory takiej długości.
Kurde, co ja tam mówię o ciekawej konstrukcji - właśnie, takiego "Moonchild" to ja mogę słuchać w kółko, bo cały kawałek jest magiczny, mimo że w większości składa się z (nie okłamujmy się) nieskładnego pitulenia
The Mars Volta ma taki utwór pt. "Cassandra Gemini" - dynamiczna rzecz, cały czas pełna akcji, licząca sobie jakieś 30 minut. Na koncercie w Warszawie przeciągnęli ją do jakichś 45 minut, ale i tak brzmiało niesamowicie. Tu chodzi o klimat, jednej osobie się takie coś spodoba, innej nie.
A była sobie taka zgoła nieprogresywna kapela Zwan (raczej typowy amerykański rock alternatywny), która ma 13-minutowy utwór "Jesus, I/Mary Star of the Sea". Świetna rzecz! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|