FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
Największy atut Queen? Poczucie humoru...?
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Czy widzisz poczucie humoru na płytach Queen?
Tak- za to ich lubię...
77%
 77%  [ 38 ]
Nie- traktowali swoją sztukę poważnie! I za to ich lubię...
4%
 4%  [ 2 ]
Nigdy nad tym nie myślałem... po prostu ich lubię :P
18%
 18%  [ 9 ]
Wszystkich Głosów : 49

Autor Wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Nie Lut 17, 2008 6:16 pm    Temat postu: Największy atut Queen? Poczucie humoru...? Odpowiedz z cytatem

Pozwolę sobie zacytować samego siebie (to się nazywa próżność Wink Arrow Laughing ) z recenzji AKOM... bo też pisząc ją przyszłą mi do głowy pewna myśl...
Fenderek, w dość chyba ostrej recenzji płyty AKOM (którą można przeczytać w Przewodniku) napisał:

Jednym z największych atutów Queen było poczucie humoru; albumy z lat 70 pełne były pretensjonalnych rozwiązań, zespół przez całą karierę balansował na granicy kiczu - jednak mrugając okiem do słuchacza, nie traktując siebie do końca poważnie zawsze wychodził ze wszystkich niemal rozwiązań i pomysłów z twarzą. Nikt inny nie odważyłby się nagrać wodewilowych utworów zaraz obok niemal metalowych kompozycji - na płytach Królowej znaleźć można było wszystko. Był w tym niesamowity urok, dający zespołowi niemal nieograniczone możliwości twórcze.


No właśnie. Czy nie uważacie, że ten dystans, że to poczucie humoru było jednym z największych (jak nie największym) atutów Queen? Czy właśnie to mruganie okiem do słuchacza nie sprawiło że mogli kreatywnie pójść w każdą stronę i właściwie prawie zawsze (a już w latach 70-tych- ZAWSZE) było to OK? Slayer nigdy nie odważyłby się wyjść poza ramy stylu, to samo wioele innych kapel- są pewne rejony które odebrany by były jako "obciach". Królowa mogła- i na dodatek wychodzili z tego z twarzą!!! Z punktu widzenia kreatywności to... absolutnie genialne podejście...!

I czy właśnie tego pierwiastka nie zabrakło na takich płytach jak WORKS czy AKOM...? Mnie go tam BARDZO brakuje...

Zapraszam do dyskusji Smile
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/


Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Pią Lut 29, 2008 5:46 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
wasdfg7



Dołączył: 16 Paź 2005
Posty: 4279
Skąd: Dębica/Wrocław

PostWysłany: Nie Lut 17, 2008 6:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Patrząc na tytuł i wchodząc w temat myślałem, że napiszę, że największym ich atutem były koncery, a tu co?? Fenderek źle nazwał swój temat Razz Ale wracając do tematu (shit) to tego.... yyy..... ile już razy pisali inni o tym, że Queen mieli duży (albo nie mieli go w ogóle Confused ) dystans do swej twórczości.... lecieli w kulki ze swoimi fanami, nagrywali jakieś badziewia (?) ale ludziom się to podobało, to, że nie szli wytyczonym już przez innych torem.... byli inni i za to ich kocham.... Wink
_________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Nie Lut 17, 2008 6:31 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wasdfg7 napisał:
Fenderek źle nazwał swój temat Razz

Happy? Wink
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
wasdfg7



Dołączył: 16 Paź 2005
Posty: 4279
Skąd: Dębica/Wrocław

PostWysłany: Nie Lut 17, 2008 6:39 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
wasdfg7 napisał:
Fenderek źle nazwał swój temat Razz

Happy? Wink


No raczej Cool

I żeby nie tworzyć offtopa Razz napiszę jeszcze....nie wiem co jeszcze napisać
EOT
_________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Nie Lut 17, 2008 6:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dobrze- ale czy zgadzacie się z opinią że tego pierwiastka z czasem zaczynało trochę brakować? Że o ile takie LAZING ON A SUNDAY AFTERNOON (a nawet WATC) było ewidentnym mrugnięciem oka do słuchacza- to już takie FRIENDS czy ONE YEAR OF LOVE jakby próbowały udawać że są bardziej serio?
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Nie Lut 17, 2008 6:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Się zgadzam, że jest to świetne rozwiązanie. Ale moim zdaniem sprawdzało się to przez całą ich karierę. Przecież czy w latach 80-ych nagle zaczęli dawać fanom do zrozumienia, że takie Body Language jest na serio? Zresztą sam ich wizerunek sceniczny zawsze sugerował, że nie należy ich traktować do końca poważnie. Te kolorowe wdzianka, gejowskie wąsy Freda, koronacje na koniec koncertu i hymn Anglii. I nie widzę specjalnej różnicy między Ło-ło-lalalaaa-ło, Weeeee are the champions, czy Friends will by friends - imo to wszystko ten sam zamierzony kicz. Pod tym względem nie widzę tu różnicy - zmieniło się tylko wykonanie i jakość nagrań studyjnych, bo panowie się rozleniwili/osiedli na laurach/poszli za modą. Poza tym - z takim bagażem jaki wynieśli z lat 70-ych, z tymi wszystkimi pastiszami - nawet jakby chcieli, trudno by było nagle spojrzeć na nich zupełnie serio. Dopiero choroba Freda to w jakimś stopniu zmieniła. Ale przecież Innuendo też nie jest pozbawione humoru.
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Nie Lut 17, 2008 7:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Też bym bardziej się skłonił w stronę Catera. Na AKOM (bo głównie zauważyłem, że do tego pije Fender [choć krążą słuchy, że i do lustra, ale się nie będę wypowiadał]) wszystko wydaje się być patetyczne aż do przesady, ale chyba właśnie to jest ta nuta humoru. Być może chłopakom chodziło aby nabrać opinię publiczną tą patetycznością? Wink
A za moment dostaniesz za recenzję AKOM. Twisted Evil
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
mike



Dołączył: 26 Sie 2004
Posty: 4802
Skąd: Łódź

PostWysłany: Nie Lut 17, 2008 7:33 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Z jednej strony rzeczywiście - przesadny patos mógłby wydawać się puszczaniem oka do słuchacza, ale czy to nie w latach '80 pojawiły się utwory typu "o jak mi źle, ludzie głodują, a ja nie" (Is This The World We Created?), czy też "Jeden Murzyn, jeden ślimak, jedna dziwka, Miałem sen jak byłem mlody, ale mnie obudzili" (One Vision) i wreszcie najbanalniejszy tekst i melodia świata "zesrałeś się, znowu ci źle, ale nie martw się - są przyjaciele" (Friends Will Be Friends).

Fakt - są to utwory wykonane patetycznie, z dosyć banalnymi tekstami, ale one, w przeciwieństwie do dzieł z lat '70, starają się nieść jakiś przekaz. Nawet dość udane The Miracle (utwór) niesie mało głębokie przesłanie. I tu według mnie kończy się poczucie humoru, a zaczyna się próba wciśnięcia czegoś mądrego w nienajlepsze kompozycje. Nie przeszkadza mi to lubić twórczości z lat '80 - AKOM bardzo lubię, a i (o zgrozo) The Works mnie aż tak nie odpycha.

Reasumując - w latach '80 Queen straciło dużo ze swego humoru, ale "oczka" nadal się trafiały (chociażby klip do I Want To Break Free, czy Machines. Don't Loose Your Head chyba też można zaliczyć jako zabawne odniesienie do fabuły Highlandera)
_________________
QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać Wink

http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! Very Happy (aktualizacje w każdy cojakiśczas)

Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)

C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Nie Lut 17, 2008 11:14 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No może nie największy, już kiedyś napisałem, że wg mnie (wtedy akurat tego "wg mnie" zabrakło Twisted Evil ) największym atutem jest różnorodność stylów, choć różnie się to mogło odbijać na jakości muzyki.

Fakt faktem, że w latach '70 te "jajcarskie" utwory występowały obok siebie wraz z tymi poważniejszymi (np. Queen II) i to miało sens. Choć ostatnio słuchałem Killer Queen i właśnie to poczucie humoru, mające przejaw też w całej linii melodycznej, np. w grze gitarzysty, najbardziej rzuciło mi się... w uszy. Taki kompletny luz właśnie mi imponuje, to jest coś, czego nie znalazłem w żadnym innym zespole. Może tutaj różnica między latami '70 a '80 polega na tym, że w tych pierwszych muzycy byli skupieni na realizacji swoich najbardziej szalonych pomysłów, co miało odbicie w piosenkach, a w latach '80 Queen skupili się na nagrywaniu po prostu dobrych piosenek (z różnym efektem), taka trochę toporniejsza zabawa. Czasem to wyglądało jak próba wypełnienia formy- melodii, treścią- tekstem.

Ogólnie potrzeba było mnóstwa wyobraźni i głowy pełnej pomysłów, a także odwagi. Pod tym względem lata '80 to było takie trochę spijanie śmietanki z poprzedniej dekady, choć trzeba przyznać, że na Hot Space przynajmniej dwóm muzykom zespołu nie zabrakło odwagi i pomysłowości, ale jak widać, nie zawsze pomysłowość idzie w parze z jakością.

Takiego totalnego luzu brak na Queen I i dwóch ostatnich płytach, co chyba nie powinno dziwić. Ale luz i odwagę widać nawet na NOTW, bo przecież ta płyta była następną po ADATR.

Miało być o poczuciu humoru, a ja o odwadze... Pała za pracę nie na temat Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wishlady



Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 49
Skąd: z Merkurego

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 7:58 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tutaj masz rację Fenderek - ich niektóre piosenki z lat 70 są ewidentnie dziełami ich nieposkromionego poczucia humoru. Nawet niektóre teledyski pokazują, że Queen potrafił korzystać z tego daru od losu. Moim zdaniem poważni ludzie nie nakręciliby takiego teledysku jak "Bicycle Race", " I want to break free" ( już z lat 80 ale to nie jest ważne ). Ale z drugiej strony to dobrze, bo wiemy, że chociaż mieli dystans do własnej twórczości i nie traktowali niczego zbyt serio. Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Ziutek98



Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 3947
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 10:16 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Poważni ludzie to nawet by nie napisali piosenki o tym, jak to chcą jeździć na rowerze tam, gdzie im się zachce, czy o dziewczynach z szerokimi tyłkami. Tak, z pewnością poczucie humoru mieli, zachowywali je na całkiem przyzwoitym poziomie aż do Hot Space, potem mieli znany wyskok pod tytułem Is This the Shit We Created, ale cóż, czy ktokolwiek jest idealny? Wink Przecież zresztą na tej płycie było też służące głównie zabawie Hammer to Fall, znane z teledysku I Want to Break Free czy też niezwykle w istocie prześmiewcze z motywem całych gromad ludzi podążających za zespołem jak sterowane lalki Radio Ga Ga. Na AKOM też jest i Friends Will be Friends, którego rzeczywiście nie powinno się brać za poważnie, One Vision, które zaczęło żywot jako poważna piosenka, ale potem nawet sam zespół nie był w stanie przyznać, że takową była czy również wg mnie nie za poważne Princes of the Universe. I to obok arcydzieła pod tytułem Who Wants to Live Forever. I to chyba jest geniusz tego zespołu. Nawet pod sam koniec życia Freddie był w stanie zaśpiewać coś takiego jak I'm Going Slightly Mad.
_________________
PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Larry Lurex



Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 86

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 10:24 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jak sobie przypomnę teledyski do Ga Ga, I Want to..., Hard Life, Kind of Magic czy Miracle to jakoś nie mogę się przekonać do tego, że w latach 80tych zabrakło im poczucia humoru i dystansu do siebie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Qnrad



Dołączył: 17 Sty 2007
Posty: 1092
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 11:22 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Albo Slighty Mad, tam to już w'gle szczyt - biegac z bananami na głowie, w dziwacznym stroju, ukazac siebie jako właściwie chorego psychicznie. Rewelacja!

Generalnie hm.. no było to u nich ważne, ale ja darzę uwielbieniem także rzeczy tak jak na Queen poważne jak Brighton Rock, Prophet's Song czy Innuendo. Albo początek Q II, pierwsze dwa utwory, które są monumentalne i składają się na jakiś epos.
_________________
bardzo mało czasu na forum, niestety...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Ziutek98



Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 3947
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 11:57 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No z pewnością, ale jak byś przełknął to, że ten zespół nagrał również Bicycle Race czy We Are the Champions, gdyby nie to, że robili to z wielkim dystansem do samych siebie?
_________________
PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Qnrad



Dołączył: 17 Sty 2007
Posty: 1092
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 12:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A Ty byś wypluł?
_________________
bardzo mało czasu na forum, niestety...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Larry Lurex



Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 86

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 12:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nawet w takim Prophet's Song to la la la la la la la la jest prawdziwą esencją humoru i braku powagi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 12:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

mike napisał:
I tu według mnie kończy się poczucie humoru, a zaczyna się próba wciśnięcia czegoś mądrego w nienajlepsze kompozycje.


I chyba o to glownie mi chodzi w latach 80-tych. Jasne- ciagle byly ewidentne wyskoki i "lecenie w kulki ze sluchaczem"- przyklady teledyskow IWTBF czy HARD LIFE sa swietne, pewnei kilka utworo tez by sie znalazlo...
Ale juz mam wrazenie, ze takie np. LAZING ON A SUNDAY AFTERNOON bylo zartem- i to slychac wlasciwei wszedzie. Nikt nie probuje udawac ze to jest wazniejsze, glebsze, jest zabawa, jest zart, mamy cie...
Wezcie FRIENDS WILL BE FRIENDS. Gdzie tam slychac zart albo dystans do siebie? Zwlaszcza Freddie spiewa ten utwor tak, jakby od tego zalezalo jego zycie. W mojej ksiazce to jest nadinterpretacja bo tekst jest grafomanski do bolu. Tu ni echodzi ze mial zaspieac "na odpierdziel"- absolutnie nie! Ale ja naprawde mam wrazenie, ze to jest tak napuszone...

To samo ONE YEAR OF LOVE... to ma byc puszczenie oka do sluchacza? Chyba nie... wiec to ma byc szczere...? KLinijka "One sentimental moment in your life- is like a shooting star right through my heart" stoi na poziomie listu napisanego przez 13-latka dla kolezanki, ktory zostaje jej podarowany przez kolege bo autor sie za bardzo wstydzi... A Freddie jak to spiewa? Z przejeciem, jakby wyspiewywal cos niesamowicie przejmujacego, szczerego, ambitnego... Wezcie dla odnmiany YOU TAKE MY BREATH AWAY- ja tam slysze emocje, utwor tez nie jest zadnym zartem muzycznym, wydaje mi sie ze Freddie w nim opowiada strasznie duzo o sobie... nie slowami- glosem... W OYOL on sie tylko bez sensu drze, nadinterpertujac grafomanski (a i to jest jakby za slaby epitet) tekst...
IS THIS THE WORLD... to juz w ogole jakies przegiecie...

A przeciez potrafili spiewac na powaznie, o powaznych sprawach, ambitnie... PROPHET'S SOONG albo WHITE MAN przychodza na mysl. To nei bylo mruganie oka do sluchacza. Wiec potrafili i jedno i drugie. Ale... nie wiem, jakos naturalnie im to wychodzilo?
Przy takim ONE VISION naprawde nie moge sie oprzec wrazeniu ze jest to zrobione na sile... I jeden "fried chicken" niewiele tu zmienia...
Przy MUSTAPHA slychac ze zespol robi ze sluchacza balona. Przy PAIN / PLEASURE ja tego nie slysze... slysze kiepska adaptacje Diany Ross, jedynym zartem ejst przekiepski poziom calosci...
PUT OUT THE FIRE- zart? czy przeslanie "people get shot by people- people with guuuuns" jest zartem? gdzie tu zart? Niby powazna sprawa- a napisana w tak grafomanski sposob...

Ja sie nawet obawiam nowej plyty- okazuje sie ze w takim 2007 chyba nie do konca im przeszlo!!! SAY IT'S NOT TRUE- przeciez to ejstten sam syndrom!!! tekst po raz kolejny grafomanski, po raz kolejny probujacy mowic o powaznych sprawach w sposob tak niesamowicie ograny i wyeksploatowany... i kompozycja, znowu w kiepska forme sprobowano ubrac jakas tresc- tak tekstowa jak muyczna (ten pseudo-epicki feeling...)- i znowu gdzies moim zdaniem an sile...
Tak jak lapalem ich poczucie humoru kiedys- tak teraz czegos chyba nie lapie... Wink
Pomozcie... Wink
PS
Holy mother of god... marcin S w OGOLNYM... Shocked Arrow Wink

I bylo na temat, bylo... i z sensem... prosimy o wiecej Razz
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Larry Lurex



Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 86

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 1:17 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Teraz to już po raz n-ty dyskusja skierowna na temat "jakość lat 70tych a spadek formy w latach 80tych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
mike



Dołączył: 26 Sie 2004
Posty: 4802
Skąd: Łódź

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 2:23 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Larry: Może i tak, ale przynajmniej koncentruje się na jednym aspekcie.

Jeśli chodzi o One Year Of Love to powinniśmy jeszcze pamiętać o tym, kto jest autorem tego utworu. Nikt z nas zapewne nie oczekiwał po nim jakiegoś niebanalnego tekstu (i bardzo dobrze, ja potrzebuję też i takich piosenek). I całkiem słusznie, bo One Year Of Love należy do tekstów oklepanych do bólu (chociaż mnie chwyta, ale to tylko ja), jednak starano się go włożyć w epicką formę. Stąd też wg mnie się wzięło solo na saksofonie, miało jakby podnieśc jeszcze rangę utworu (nie wyszło, ale ja lubię ten saksofon). Dotychczasowe twory John'a mimo iż czasem były bardzo osobiste (jak np. Your My Best Friend, czy I Want To Break Free) były dość lekkie w odbiorze, słodkie i cukierkowe. Inne opowiadały jakąś historię, ale też były to utwory raczej wesołe, chociaż tekst często zaprzeczał formie, nie był taki skoczny, choć nadal był dość banalny (Who Needs You? Need Your Loving Tonight). Nawet Spread Your Wings nie ma jakiegoś wielkiego ładunku emocjonalnego i w gruncie rzeczy nie opowiada o czymś uniwersalnym. W One Year Of Love na siłę tworzy się dramaturgię i epickość.

Wiecie co jest najgorsze? Będąc świadomym tego zabiegu i tak go kupuję, bo One Year Of Love w swym "oklepaństwie" i pseudo-dramaturgii jest naprawdę piękne. Smile
_________________
QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać Wink

http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! Very Happy (aktualizacje w każdy cojakiśczas)

Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)

C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wishlady



Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 49
Skąd: z Merkurego

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 2:54 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

mike napisał:
Larry: Może i tak, ale przynajmniej koncentruje się na jednym aspekcie.

Jeśli chodzi o One Year Of Love to powinniśmy jeszcze pamiętać o tym, kto jest autorem tego utworu. Nikt z nas zapewne nie oczekiwał po nim jakiegoś niebanalnego tekstu (i bardzo dobrze, ja potrzebuję też i takich piosenek). I całkiem słusznie, bo One Year Of Love należy do tekstów oklepanych do bólu (chociaż mnie chwyta, ale to tylko ja), jednak starano się go włożyć w epicką formę. Stąd też wg mnie się wzięło solo na saksofonie, miało jakby podnieśc jeszcze rangę utworu (nie wyszło, ale ja lubię ten saksofon). Dotychczasowe twory John'a mimo iż czasem były bardzo osobiste (jak np. Your My Best Friend, czy I Want To Break Free) były dość lekkie w odbiorze, słodkie i cukierkowe. Inne opowiadały jakąś historię, ale też były to utwory raczej wesołe, chociaż tekst często zaprzeczał formie, nie był taki skoczny, choć nadal był dość banalny (Who Needs You? Need Your Loving Tonight). Nawet Spread Your Wings nie ma jakiegoś wielkiego ładunku emocjonalnego i w gruncie rzeczy nie opowiada o czymś uniwersalnym. W One Year Of Love na siłę tworzy się dramaturgię i epickość.

Wiecie co jest najgorsze? Będąc świadomym tego zabiegu i tak go kupuję, bo One Year Of Love w swym "oklepaństwie" i pseudo-dramaturgii jest naprawdę piękne. Smile



Zgadzam się i w 100% popieram.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 3:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Larry Lurex napisał:
Teraz to już po raz n-ty dyskusja skierowna na temat "jakość lat 70tych a spadek formy w latach 80tych.


To zacznij temat w odwrotna strone i tak go pokieruj zeby bylo ciekawie i z sensem. Wykaz sie inicjatywa. Albo wymysl cos innego, bardziej oryginalnego, masz pole do popisu. Zmien ton czy kierunek w TYM temacie tak by odpowiadal Tobie... to zalezy TEZ od Ciebie... przejmij inicjatywe, to jest latwe...
ja SWIADOMIE zaczalem wlasnie ten temat z punkt "lata 80-te sa gorsze- a oto wg mnie dlaczego", chodzilo mi o konkretny bardzo aspekt... I dyskutujmy. Moze zmienie zdanie? Po to jest ta dyskusja... ktos moze cos bardzo ciekawego powiedziec i to mnie "oswieci" pzry pisaniu recenzjido MIRACLE- tak np stalo sie z "Hot Space"... jasne, ze niektore kwestie przewijaja sie raz tu raz tam- tu tez mozna mowic o ambicji na przyklad... i tak to jest- mowimy w koncu o jednym i tym asamym zespole!!! Co- lpeij byloby meic jeden temat "lata 70 vs. lata 80", ktory mialby 127 stron, w ktorym poruszylibysmy po lebkach wiele aspektow a zadnego dokladnie bo wiekszosc i atk ograniczylaby sie do postow w stylu "ja wole lata 70-te", "o- ja tez"... staram sie zachecic ludzi do pisania, rzucam pomysly, jakies wydumane teorie...
Masz cos oryginalniejszego- prosze bardzo, STRASZNIE chetnie wezme w tym udzial, serio Smile
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wishlady



Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 49
Skąd: z Merkurego

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 3:14 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jednak po zastanowieniu nie mogę dalej utrzymywać zdania, ze humor towarzyszył zespołowi tylko w latach 70. Potem chłopcy dojrzeli, wydorośleli ( mam taką nadzieję, ze chociaż 25 % zespołu....), a ten humor stał się bardziej stonowany, "pod przykrywką" ( chociaż Freddie nigdy chyba nie był poważny....oups, sama sobie zaprzeczam... Embarassed )
No Slightly mad to zawsze dla mnie piosenka problematyczna. Teledysk śmieszny - mój ulubiony, ale jak dowiedziałam się kiedy powstał to automatycznie przestałam się z niego śmiać.
A tak przy okazji to teledysk do .....break free nie był chyba zbyt śmieszny dla Amerykan skoro nie chcieli go emitować.....
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Gnietek



Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 936
Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 5:52 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie od dziś wiadomo, że Amerykanie nie kumają zbyt trudnego humoru, zresztą, niektóre stany są strasznie konserwatywne - nawet dramaty Szekspira są tam uznane za zbyt mocno burzące uznane normy, żeby wpuścić je na listę lektur szkolnych Laughing .
Fenderek chce udowodnić, że Queen traciło poczucie humoru w latach 80. Coś w tym na pewno jest, ale nie przesadzałbym. Weźmy np. "The Miracle", gdzie, owszem, mamy piosenki z tekstem usiłującym być poważnym - "The Miracle", "Was It Worth It" czy "Scandal" (chociaż akurat mnie przekonuje tekst tego kawałka w wykonaniu Freddiego, zwłaszcza kiedy odlądam teledysk - charyzma rekompensuje banał) - mamy szalone Breakthru, w którym banalny tekst jest bardzo luzacko potraktowany i żart, który zawsze mnie rozwala - koniec "Party" i początek "Khashoggi's Ship". Wydaje mi się, że cała "My Baby Does Me" też jest takim puszczenim oka do słuchacza. Na "Innuendo" mamy już wspomniane "I'm Going Slightly Mad", ale i "Delilah", wspomniałbym też o teledysku do "Headlong". Co do "A Kind Of Magic" - to zwróciłbym uwagę na piosenkę tytułową. Jest tandetna, nie ma, co gadać Very Happy , ale jest też swobodnie zaśpiewana. O ile jeszcze początek można uznać za przesadnie patetyczny, to końcówka, w której Freddie się śmieje ("hahaha, it's magic"), a gitara gra śmieszny motyw, to po prostu czysta zabawa. Jeszcze bardziej czuje się to, oglądając teledysk, w którym członkowie zespołu strzelają niesamowite miny i bawią się z dezerterami z kreskówki. "One Vision" też bym nie uznał za jakieś szczególnie patetyczne. Podobno członkowie zespołu nie mieli pomysłu, jaki tekst podłożyć i stanęło akurat na takim niby nawiązującym do Live Aid. Ale czy jakiś inny zespół zdecydowałby się zacząć cos takiego pseudosatanistycznym motywem, a zakończyć ewidentnym żartem ("Give me... fried chicken!"). I po raz kolejny, wątpliwości co do intencji zespołu podczas tworzenia piosenki można pozbyć się, oglądając klip (może nie należy w ogóle interpretować piosenek Queen w oderwaniu od nagranych do nich videos? Laughing ). Ale powtórzę - zgadzam się, że to już nie było to samo, co w latach 70.
A odpowiadając na pytanie zadane w temacie - to tak, zgadzam się, że humor był wielką zaletą Queen, której brakuje wielu kapelom.
_________________
Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy. Sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Larry Lurex



Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 86

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 6:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
Larry Lurex napisał:
Teraz to już po raz n-ty dyskusja skierowna na temat "jakość lat 70tych a spadek formy w latach 80tych.


To zacznij temat w odwrotna strone i tak go pokieruj zeby bylo ciekawie i z sensem. Wykaz sie inicjatywa. Albo wymysl cos innego, bardziej oryginalnego, masz pole do popisu. Zmien ton czy kierunek w TYM temacie tak by odpowiadal Tobie... to zalezy TEZ od Ciebie... przejmij inicjatywe, to jest latwe...
ja SWIADOMIE zaczalem wlasnie ten temat z punkt "lata 80-te sa gorsze- a oto wg mnie dlaczego", chodzilo mi o konkretny bardzo aspekt... I dyskutujmy. Moze zmienie zdanie? Po to jest ta dyskusja... ktos moze cos bardzo ciekawego powiedziec i to mnie "oswieci" pzry pisaniu recenzjido MIRACLE- tak np stalo sie z "Hot Space"... jasne, ze niektore kwestie przewijaja sie raz tu raz tam- tu tez mozna mowic o ambicji na przyklad... i tak to jest- mowimy w koncu o jednym i tym asamym zespole!!! Co- lpeij byloby meic jeden temat "lata 70 vs. lata 80", ktory mialby 127 stron, w ktorym poruszylibysmy po lebkach wiele aspektow a zadnego dokladnie bo wiekszosc i atk ograniczylaby sie do postow w stylu "ja wole lata 70-te", "o- ja tez"... staram sie zachecic ludzi do pisania, rzucam pomysly, jakies wydumane teorie...
Masz cos oryginalniejszego- prosze bardzo, STRASZNIE chetnie wezme w tym udzial, serio Smile


Po pierwsze to nie ja zacząłem ten temat więc to przede wszystkim Twoje zadanie aby było ciekawie, bo z sensem oczywiście jest. I nie twierdzę, że temat przez Ciebie zaproponowany jest zły, z tym że już w drugim poście zacząłeś sprowadzać go do tematu wielokrotnie wałkowanego i w którym już się zbyt dużo raczej nie odkryje.
Po drugie uważam, że za dużo w Twoim rozumowaniu jest analizowania tekstu i przesłań z nim związanych, za dużo rozbijania wszystkich sekcji instrumentalnych na czynniki pierwsze i rozwodzenia się nad nimi, a za mało samego cieszenia się muzyką.
Po trzecie (choć to może akurat nie w tym temacie) wydaję mi się, że próbujesz na siłę wepchnąć Queen do szufladki z napisem "Rock", mimo że ni jak cały zmieścić się nie chce i z tąd Twoja niechęć do AKOM, czy w ogóle do lat 80tych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
CORAX



Dołączył: 05 Lip 2004
Posty: 3277
Skąd: Coraxstadt

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 6:26 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Naprawdę trzeba by się zastanowić nad definicją słowa "humor", a że jest to pojęcie o całkiem szerokim znaczeniu, myślę że idąc tym tropem można by spokojnie rzecz, że humor to akurat chłopaki mieli zawsze, nieważne z którego okresu się weźmie album. Ów po prostu przejawiał sie pod różnymi postaciami. Takie np fried chicken, które notabene pojawia się na AKOM-ie, nie brzmi jakoś super poważnie, a przywodzi (przynajmniej mi) na myśl emotkę zwaną wink, o.

Hmm, aż chyba przesłucham lata 80. i poszukam "elementów".
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 8:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

larry lurex - jesli nie pasuje ci takie podchodzenie do tematu, to mozesz zaproponowac podejscie inne lub zwyczajnie olac temat ...


a do wspomnianego tematu wracajac - tak wlasnie myslalem i mialem sie zgodzic, ze tego poczucia humoru zabraklo w latach 80tych i pozniej ale.... to chyba nie do konca tak... jego nie zabraklo - teledysk do i want to break free (zreszta generalnie duzo teledyskow z lat 80tych), chocby takie i'm going slightly mad, ktore jest niemal czarnym humorem polaczonym z groteska, no oczywiscie jest delilah - ile rockowych zespolow nagraloby kawalek poswiecony kotowi wokalisty i jeszcze walnelo w nich kocia solowke? problem wedlug mnie nie polega na tym, ze humoru zabraklo, tylko na tym, ze obok niego pojawil sie ten sztuczny patos, to napuszenie, to "jest mi zle..." (powinienem qrwa jakies tantiemy pobierac za cytowanie tego fragmentu Twisted Evil ) .. tego wczesniej nie bylo.. wczesniej byla lekkosc, zwiewnosc wrecz, unoszenie sie dzwiekow jakby w powietrzu, jakas taka swiezosc... a potem pojawilo sie silowanie z dzwiakami, forsowanie wokalu niemal na granice darcia ryja (zupelnie wedlug mnie niepotrzebne)... po prostu pojawil sie ten nowy element - zbedny patos... chwilami jakbym manowara sluchal Laughing Twisted Evil
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 8:29 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Larry Lurex napisał:
Po pierwsze to nie ja zacząłem ten temat więc to przede wszystkim Twoje zadanie aby było ciekawie, bo z sensem oczywiście jest.

Nie zgadzam się. Smile Ja rzucam pomysł, nie znaczy że mam być wodzirejem tematu. Oczywiście, że będę pisał i go podtrzymywał, próbując obronić (albo i nie...) swoją teorię- ale też zawsze ktoś może dokonać przewrotu i skierować temat na jakiś wątek, podać myśl która niejako pokieruje dyskujsją w tą czy inną stronę. Tak ja to widzę Smile

Larry Lurex napisał:
Po drugie uważam, że za dużo w Twoim rozumowaniu jest analizowania tekstu i przesłań z nim związanych, za dużo rozbijania wszystkich sekcji instrumentalnych na czynniki pierwsze i rozwodzenia się nad nimi, a za mało samego cieszenia się muzyką.

Poniekąd zgodzę się, że może za bardzo analizuję muzykę, nie zaprzeczę. Ale też naprawdę nie potrafię się cieszyć czymś takim jak ONE YEAR OF LOVE czy IS THIS THE WORLD... no ni epotrafię, bo mam kilka setek innych płyt i jest mnóstwo innej muzyki którą się bardziej cieszę... wręcz powiem, że gdybym próbował cieszyć się takimi tytułami- byłoby to na siłę- i naprawdę nie wiem po co i w imię czego...
Więc to analizowanie jest jakąś próbą zrozumienia tego CZEMU pewne rzeczy mi się pdoobają bardzo- a inne mniej a inne w ogóle (i wtedy słucham po prostu czegoś innego- wybór jest OGROMNY, są dziesiątki genialnych kapel i muzyków, nie muszę się "cieszyć" THE MIRACLE Wink ). Poza tym... jaka będzie dyskusja na tym Forum bez analizowania i rozwodzenia się? Cieszyć muzyką to się możemy w domu albo w pubie przy piwie w świetnym toarzystwie. Bo już Forum internetowe pełne postó "WQow- włąśnie słucham X- jest świetne"- "no, fajne solo" nie będzie zbyt ciekawą lekturą...
no i może mam jakieś zapędy na dziennikarstwo muzyczne, stąd to analizowanie, nie wiem... Smile


Larry Lurex napisał:

Po trzecie (choć to może akurat nie w tym temacie) wydaję mi się, że próbujesz na siłę wepchnąć Queen do szufladki z napisem "Rock", mimo że ni jak cały zmieścić się nie chce i z tąd Twoja niechęć do AKOM, czy w ogóle do lat 80tych.

Niby zgoda- ale nie do końca. Lubię ULTRAVOX- na pewno nie rock. Jednym z moich ulubionych zespołów jest Dead Can Dance. Cholernie by trzeba poszerzyć kategorię rock by tę muzykę tam zmieścić. Ja myślę, że patrzysz na to od złej strony. Nie chodzi mi o to, że miałoby być czy powinno "rock"- bardziej o to, że strasznie nie lubię muzyki nakierowanej na szeroki (więc mało wymagający) gust, muzyki będącej jednym wielkim kompromisem i... może chciałbym widzieć to bardziej jako sztukę... w przypadku kategorii "pop" jest mi cholernie ciężko to zrobić...

Wracamy do tematu.
Zgodzę się co do A KIND OF MAGIC (piosenki)- jest zaśpiewana lekko, jest generalnie lekka, jest na luzie i nie jest napuszona. Tu mogę się przyczepić tylko formy- leciutka piosneczka pop jakich nie lubię Wink

Z całego wywodu na pewno wyrzucam INNUENDO- na tej płycie jest znowu ten balans, obok INNUENDO jest HEADLONG (na pewno nei poważne), obok TSMGO jest DELILAH, obok TATDOOL jest SLIGHTLY MAD... To jest ten balans, to jest to żonglowanie napięciami które mi odpowiada najbardziej. Mam wręcz wrażenie, że takia DELILAH jest potrzebna żeby SHOW MUST GO ON zabrzmiało JESZCZE donośniej, jako taki kontrapunkt...? Tak samo było na przykład na ANATO- obok SEASIDE RANDEZVOUS mamy PROPHET'S SONG; na NOTW obok WATC (nie wierzę, że to można odebtać poważnie Wink ) mamy MY MELANCHOLY BLUES (IMO- zwłaszcza jak na Freddiego- bardzo szczere).
Na AKOM i WORKS mamy... no właśnie... może zacznijmy od tego- które utwory są rzeczywiście taką zabawą zespołu ze słuchaczem?
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
daga
Site Admin


Dołączył: 29 Paź 2003
Posty: 11065
Skąd: Warszawa - Ursynów

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 9:16 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dla mnie poczucie humoru nigdy nie było jakimś atutem Queen, tylko różnorodność.

Może w latach 80 mniej widoczny jest on w muzyce, bo i w zespole nie było wesoło........ czy to nie wtedy Roger z Brianem się pobili?.......... Pomijam dwie ostatnie płyty gdzie już było widmo śmierci........ bo piosenki typu Dilalah to jest śmiech przez łzy........

A co do One Vision i Kurczaka to nawet nie pomysł zespołu tylko Jima Huttona, aby to wrzucić do piosenki. Czyli nawet tutaj im zabrakło humoru, chociaż słuchając dema One Vision i luźnego podśpiewywania Fredka w stylu "one sex postion" to gęba się sama uśmiecha tak samo jak słuchając Seaside.......... i udawania orkiestry przez Rogera i Fredka.
_________________
http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Leniu



Dołączył: 06 Kwi 2004
Posty: 2432
Skąd: Przemyśl / Kraków

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 9:46 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

daga napisał:
Dla mnie poczucie humoru nigdy nie było jakimś atutem Queen, tylko różnorodność.

IMHO jedno uzupełnia drugie, tzn. na pewno w jakimś stopniu ten humor miał wpływ na niektóre kompozycje.

Poczucie humoru Freddie'go było wszechobecne przez wszystkie lata - a to, że nie zawsze przekładał się na utwory/płyty, to już inna sprawa. Na razie tyle Razz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 10:33 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

daga napisał:
Dla mnie poczucie humoru nigdy nie było jakimś atutem Queen, tylko różnorodność.

IMO bez tego poczucia humoru nie byłoby tej różnorodności... gdyby swój styl, swoją publicznośc i swoją działąlność widzieli tylko i wyłącznie poważnie- nie byłoby wodewilów, nie byłoby WHO NEEDS YOU, nie byłoby MUSTAPHY, itd... ergo- ich atutem było poczucie humoru krtóre pozwoliło ima na różnoroność i kreatywną swobodę... imho

Ponowię pytanie- które utwory na AKOM i WORKS są z tych mrugnięć okiem... czy nie trzeba się tego trochę zbyt doszukiwać? Mówię o muzyce, nie teledyskach... czy na tych płytach jest choć jedno EWIDENTNE "polecenie sobie w kulki" ze słuchaczem, na całego, tak jak wcześniej w karierze?
Jest jeszcze jedno- WAŻNE-
kiedy żartowali w LAZING ON A SUNDAY AFTERNOON, GOOD OLD FASHIONED LOVER BOY albo DREAMERS BALL- te żarty były absolutnie niewymuszone, bardzo lekkie, pełne gracji, pełne radości; na dodatek do nagrania tych "żartów" podchodzili niezwykle poważnie- słynny mikrofon w puszce o którym mówił Roy T. Baker w MAKING OF ANATO, albo te wszystkie nakładki w LEROY BROWN...
Ja tej gracji, tej bezpretensjonalności (oooo! o to mi chyba chodzi!!!) na AKOM i WORKS nie słyszę...
Bo na przykład takie MAN ON THE PROWL żartem? jakiś taki wymuszony... CRAZY LITTLE THING było lekkie i zwiewne, było świeże i jajcarskie- "bliźniak" z 1984 jest już tylko wymuszony i na siłę... IMO...
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/


Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Sro Lut 20, 2008 3:01 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Ogólne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek