| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Czy widzisz poczucie humoru na płytach Queen? |
| Tak- za to ich lubię... |
|
77% |
[ 38 ] |
| Nie- traktowali swoją sztukę poważnie! I za to ich lubię... |
|
4% |
[ 2 ] |
| Nigdy nad tym nie myślałem... po prostu ich lubię :P |
|
18% |
[ 9 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 49 |
|
| Autor |
Wiadomość |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Czw Lut 21, 2008 12:36 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | 1. Pastisz to jeszcze nie parodia. Pastisz nie ma zamiaru OSMIESZYC a nawiazac. MOZE osmieszac- ale nie musi, sprawdz w slowniku. Co BoRhap czyni i to bardzo sprawnie. I to JEST uproszczone w tym znaczeniu, ze nawet Fred stwierdzil, ze z PRAWDZIWA opera to sie rownac absolutbie nie moze... to jest arcydzielo w muzyce rockowej czy rozrywkowej, ale przy Beethovenie czy czjakowskim to wybacz, ale marne z tego arcydzielo... sam podobnie argumentowales w temacie o ambicji- o!
2. No i co z tego ze ta nostalgia jest wyrazna? Widzialem setki KOMEDII w ktorych byly tez i smutek, i powazne przeslani ei nostalgia i wiele innych powaznych skladnikow... to sie nie wyklucza... |
Ok, zgadzam się. Tyle że sam wcześniej powiedziałem, że nie ten typ humoru przeszkadza mi na płytach Queen, a piosenki z zawartością humoru równą 100% (ewentualnie 99). BR z pewnością do nich nie należy. Pewna dawka humoru w utworze nigdy nie zaszkodzi. Ale utwór będący w całości dowcipem do mnie jakoś... nie trafia. Owszem, to subiektywne, ale tylko subiektywnie możemy oceniać, czy humor był największym atutem queen
| Fenderek napisał: |
To, ze rockowy zespol wyskakuje z Maginificooo...ooo.ooo..oo... bismillah, no- we don't let you go... najpierw sam mowisz ze zartobliwe- potem ze nie jest smieszne... nawet jesli- w temacie mowimy o poczuciu humoru- to znaczy o zartobliwych rzeczach, zabawnych... nie musza byc smieszne jak Monty Python... Rany- nie byli komediantami do diaska. Nie mowie o smiechu do rozpuku, mowie o autoironii i "zartach muzycznych"- to nie skecze komediowe... |
Jest wesołe, jest elementem zabawy muzycznej, ale nie jest śmieszne. I owszem - nie musi być śmieszne jak Monty Python, zgadzam się. Ja wcale tego nie wymagam Ale właśnie dlatego dla mnie poczucie humoru nie spełnia takiej wielkiej roli w muzyce, także w twórczości Queen. Bo skoro nie mam się śmiać, tylko leciutko uśmiechnąć, to wolę zwrócić uwagę na inne aspekty I dlatego denerwuje mnie, gdy cały utwór przepełniony jest tym lekkim humorkiem. Moim zdaniem, humor w muzyce może stanowić tylko tło, być chwilami dodatkiem, ale nie największym atutem. Bo skoro poczucie humoru w muzyce nie może powodować wybuchów śmiechu, tylko delikatne uśmieszki, to samo w sobie nie stanowi w muzyce niczego wielkiego. Dla mnie największym atutem Queen są po prostu genialne piosenki tego zespołu. Queen II jest jedną z najlepszych płyt tej kapeli, a gdzie tam widać humor? Dla mnie jego brak jest tam plusem. Album ma wyrównany poziom i pod względem stylu jest chyba najbardziej spójny ze wszystkich queenowych albumów. Mnie to pasuje. A jeżeli mówisz, że to poczucie humoru nie ma być jakieś bardzo komediowe, nie ma powodować śmiechu, to czy użycie słowa humor nie jest tu przesadzone? Może 'sympatyczność' albo 'wesołość'?
| Fenderek napisał: |
najpierw sam argumentujesz ze chodzi Ci o zarty 100% a potem wrzucasz w to utwor ktorego jedynym humorystycznym akcentem wg Ciebie nawet jest jego krotkosc i beznadziejnosc czy banalnosc. To jest poczucie humoru? To pewnie Take That i Kelly Family to dla Ciebie lepsze od Pythona |
Powtarzam, że negujesz na siłę i chyba udajesz, że nie wiesz, o co mi chodzi. Kabaret też może zrobić piosenkę, w której śpiewa niby poważnie, aby nasilić efekt komiczny. Ja odniosłem wrażenie, że niebotycznie przesadzony patetyzm w głosie Freddiego w 'dear friends' właśnie taką funkcję spełnia. Jasne? _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnrad

Dołączył: 17 Sty 2007 Posty: 1092 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Lut 21, 2008 11:40 am Temat postu: |
|
|
| hamburger napisał: | | Moim zdaniem, humor w muzyce może stanowić tylko tło, być chwilami dodatkiem, ale nie największym atutem. |
Za Tenacious D to się nawet nie zabieraj ^^^ (<- mutant) _________________ bardzo mało czasu na forum, niestety... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Czw Lut 21, 2008 12:10 pm Temat postu: |
|
|
| hamburger napisał: |
Powtarzam, że negujesz na siłę i chyba udajesz, że nie wiesz, o co mi chodzi. Kabaret też może zrobić piosenkę, w której śpiewa niby poważnie, aby nasilić efekt komiczny. Ja odniosłem wrażenie, że niebotycznie przesadzony patetyzm w głosie Freddiego w 'dear friends' właśnie taką funkcję spełnia. Jasne? |
Niebotyczny patos (bo co to miałby być ten "patetyzm"? ) w głosie Freddieg to mamy np. w "You Take My Breath Away", której zapewne nie nazwałbyś komiczną. A także w tak bronionej przez ciebie "Bohemian Rhapsody". Czy przesadzony, to już rzeczywiście kwestia gustu. W "Dear Friends" możemy doszukać się najwyżej niebotycznego skrzeczenia Briana. _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Lut 21, 2008 12:14 pm Temat postu: |
|
|
| hamburger napisał: | | [Ja odniosłem wrażenie, że niebotycznie przesadzony patetyzm w głosie Freddiego w 'dear friends' właśnie taką funkcję spełnia. Jasne? |
Nie do konca
Tekst JEST podniosly i patetyczny (I dare not say... kto uzywa takiej skladni? to jest poetyckie...)- wiec wokal Freda do niego PASUJE!!! Moze dlatego nie potrafie zrozumiec jak mozna w tym widziec cos zartobliwego- bo rozumiem tekst...
Co innego ONE YEAR OF LOVE- tekst na poziomie 4 klasy szkoly podstawowej i w glosie patetyzm... idac tym tropem- TO DOPIERO ZART Ze o FRIENDS nie wspomne  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Czw Lut 21, 2008 4:36 pm Temat postu: |
|
|
| ja tekstu o miłości powyżej tego poziomu nie rozumiem:) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Czw Lut 21, 2008 9:25 pm Temat postu: |
|
|
| Gnietek napisał: | | hamburger napisał: |
Powtarzam, że negujesz na siłę i chyba udajesz, że nie wiesz, o co mi chodzi. Kabaret też może zrobić piosenkę, w której śpiewa niby poważnie, aby nasilić efekt komiczny. Ja odniosłem wrażenie, że niebotycznie przesadzony patetyzm w głosie Freddiego w 'dear friends' właśnie taką funkcję spełnia. Jasne? |
Niebotyczny patos (bo co to miałby być ten "patetyzm"? ) |
Słowo 'patetyzm' istnieje Sprawdź w Wordzie
| Gnietek napisał: | | w głosie Freddieg to mamy np. w "You Take My Breath Away", której zapewne nie nazwałbyś komiczną. A także w tak bronionej przez ciebie "Bohemian Rhapsody". Czy przesadzony, to już rzeczywiście kwestia gustu. W "Dear Friends" możemy doszukać się najwyżej niebotycznego skrzeczenia Briana. |
Czy przesadzony, czy nie, to faktycznie kwestia subiektywna. Mnie się wydał przesadzony i była to moja subiektywna reakcja. Po prostu, ciężko mi było potraktowac poważnie takie byle jakie coś. Nie zastanawiałem się nad tym, po prostu tak to wtedy przyjąłem i nie myślałem o zmianie zdania. Teraz mogę wam przyznać rację, ale nie czepiajcie się mojej pierwszej reakcji. Piosenka jest za słaba, abym się dłużej nad nią zastanawiał, więc pierwsze wrażenie pozostało niezmienione.
| Fenderek napisał: | Nie do konca
Tekst JEST podniosly i patetyczny (I dare not say... kto uzywa takiej skladni? to jest poetyckie...)- wiec wokal Freda do niego PASUJE!!! Moze dlatego nie potrafie zrozumiec jak mozna w tym widziec cos zartobliwego- bo rozumiem tekst... |
Dla mnie ten wokal jest, po prostu, pateteczny w sposób śmieszny. Od kilku postów, po prostu, tłumaczę moją reakcję na ten utwór, co nie oznacza, że nie przyjąłem waszych argumentów.
| Fenderek napisał: | | Co innego ONE YEAR OF LOVE- tekst na poziomie 4 klasy szkoly podstawowej i w glosie patetyzm... idac tym tropem- TO DOPIERO ZART Wink Ze o FRIENDS nie wspomne Wink |
No jednak nie do końca. Prosty tekst to w muzyce normalka A głos brzmi normalnie w tej piosence - jak dla mnie nawet pięknie, ale to moje zdanie. Friends Will Be Friends to taka pogodna letnia piosenka dla mało ambitnych słuchaczy, np. dla mnie Mnie to pasuje  _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jedi Bartek

Dołączył: 20 Lut 2008 Posty: 65
|
Wysłany: Czw Lut 21, 2008 10:18 pm Temat postu: |
|
|
Wiele piosenek ma humorystyczne elementy. Zresztą nie jest to nic dziwnego, bo jednak wszyscy muzycy Queen muzykę lubili, więc chcieli nadać jej jakiś humor; co nadawało piosenkom pewną energiczność.
Poza tym Queen ma piosenki naprawdę rozmaite: Radio Ga Ga, Bohemian Rapsody, The Invisible Man, Innuendo - co je łączy? Chyba tylko wykonawcy...wiadomo, że również humorystyczne elementy muszą być. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Lut 22, 2008 2:01 am Temat postu: |
|
|
| hamburger napisał: | | Moim zdaniem, humor w muzyce może stanowić tylko tło, być chwilami dodatkiem, ale nie największym atutem. |
To zależy czego się szuka w muzyce. Debiut Systemu jest moją płytą wszech czasów właśnie dlatego, że mnie niemożebnie śmieszy. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Pią Lut 22, 2008 6:36 pm Temat postu: |
|
|
| Jedi Bartek napisał: | Wiele piosenek ma humorystyczne elementy. Zresztą nie jest to nic dziwnego, bo jednak wszyscy muzycy Queen muzykę lubili, więc chcieli nadać jej jakiś humor; co nadawało piosenkom pewną energiczność.
Poza tym Queen ma piosenki naprawdę rozmaite: Radio Ga Ga, Bohemian Rapsody, The Invisible Man, Innuendo - co je łączy? Chyba tylko wykonawcy...wiadomo, że również humorystyczne elementy muszą być. |
Dokładnie, muszą być, coby nie było nudno. A to, czy humor jest dla kogoś w muzyce ważny, czy podrzędny, to zależy od gustu. Na mnie humor muzyczny nie robi wielkiego wrażenia. Takie Lazing On A Sunday Afternoon może mnie lekko rozbawić raz, za pierwszym przesłuchaniem, a potem mi już na płycie trochę przeszkadza. Nie mówię, że bardzo, ale trochę
| caterkiller napisał: | | To zależy czego się szuka w muzyce. |
Dokładnie. Ja w muzyce humoru za bardzo nie szukam. A jeżeli już, to innego rodzaju niż ten queenowy. Może mniej ambitnego  _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Lut 22, 2008 6:38 pm Temat postu: |
|
|
| hamburger napisał: | Dokładnie. Ja w muzyce humoru za bardzo nie szukam. A jeżeli już, to innego rodzaju niż ten queenowy. Może mniej ambitnego  |
Jeżeli mniej ambitnego to polecam wspomnianą płytę  _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lut 25, 2008 9:32 am Temat postu: |
|
|
| hamburger napisał: | | Queen II jest jedną z najlepszych płyt tej kapeli, a gdzie tam widać humor? |
Przegapiłem to
1. Fairy Fellers Master-Stroke- ostatnim epitetem jakim bym to opatrzył jest "poważne"...
2. Przyśpiewka pod koniec "Seven Seas Of Rhye" (to tak jakby Perfect pod koniec swojego rockowego numeru walnęli "Góralu, czy ci nie żal")...
Nie ma? Oczywiście, że jest...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lut 25, 2008 12:43 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: | | Przepraszam, ale ja całego Seven Seas Of Rhye nie odbieram tak serio :] a ta przyśpiewka to taka puenta :] |
Ja tez nie, ale tez nie mam zamiaru spedzic nastepnego tygodnia wyjasniajac hamburgerowi czemu w tym utworze JEST humor
No i te wszystkie chorki w BLACK QUEEN... totalnie na powaznie? W zyciu... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Pon Lut 25, 2008 12:55 pm Temat postu: |
|
|
No, a jak podchodzić do roli kobiecej Fredka w tej całej piosence - March of the BQ? Zespół rockowy, daje czadu, a tu tekst o byciu Czarną Królową....... to tak jakby śpiewali Być Kobietą. Przecież tak samo jak Big Cyc śpiewający "Facet to świnia", tylko Big Cyc z założenia robi jaja sobie plus czasami rockowy czad -> Życie Duchowe zupy ogórkowej.
Na chórki nigdy pod tym kątem nie patrzyłam. _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
black_queen

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 354 Skąd: Nowy Sącz, prawie;)
|
Wysłany: Pon Lut 25, 2008 8:06 pm Temat postu: |
|
|
Jak to niedawno stwierdził mój tata : "Widać, ze kochali to co robili i potrafili się tym cieszyć, bawili się muzyką". Ja się z tym zgadzam całkowicie, w wielu piosenkach znajduję humorystyczne podejście, a co najważniejsze, nie psuje to całości, ale jeszcze ją polepsza. Niewątpliwie to poczucie humoru było jednym z ich największych atutów jako zespołu, bo potrafiły z tego wyjść rzeczy wręcz genialne. Szczególne nagromadzenie humoru jak dla mnie ma ANATO, choć na początku byłam zdziwiona, że tak brzmi ta genialna noc w operze. Jednak po pewnym czasie zaczęłam to doceniać A co w tym wszystkim wspniałe jest, to to jak oni takie odjechane klimaty łączyli z piosenkami typu Prophet Song- majstersztyk ;f _________________ mam plan tak szczwany, że można mu doczepić ogon i powiedzieć, że to lis |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Sro Lut 27, 2008 7:02 pm Temat postu: |
|
|
Moim zdaniem poczucie humoru było zawsze, tyle że ujawniało się na różnych frontach. W latach 70. znalazło swoje ujście w muzyce (choć też nie do końca; na szczęście nagrali parę świetnych i równocześnie śmiertelnie poważnych kompozycji), za to zabrakło go chyba nieco na scenie. Nie była to co prawda jakaś przesadna pompatyczność, ale wydaje mi się, że sceniczny wizerunek był znacznie bardziej autoironiczny właśnie w latach 80... (co widać nie tylko po koncertach, ale również teledyskach) A skoro wówczas w muzyce brakowało finezji (bo moim zdaniem poczucie humoru charakterystyczne dla Queen zawsze wiązało się z jakąś finezją, oryginalnością), to gdzie było miejsce na humor?
A najwięcej tego poczucia humoru (w wartościach, że tak powiem, względnych) dostrzegam na Innuendo... Właśnie przez wzgląd na okoliczności, kiedy o beztroskę i pogodę ducha było najtrudniej. _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Lut 27, 2008 7:54 pm Temat postu: |
|
|
| Qnegunda o latach 70-tych i humorze napisał: | | za to zabrakło go chyba nieco na scenie. |
Naprawdę? Te trykoty były na poważnie???  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Sro Lut 27, 2008 8:01 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Naprawdę? Te trykoty były na poważnie???  |
Na poważne - na pewno nie Tyle że w latach 80. IMO w sceniczności Queen autoironii było znacznie więcej. Oglądając koncerty z pierwszych lat istnienia Królowej trudno nie oprzeć się wrażeniu, że była w tym jakaś namiastka powagi czy wręcz emfazy... Być może to tylko wrażenie, ale dla mnie ta baśniowość ustępuje koncertowemu wizerunkowi Queen w latach 80. - w kwestii autoironii rzecz jasna. _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Lut 27, 2008 8:32 pm Temat postu: |
|
|
| Qnegunda napisał: | | Fenderek napisał: | Naprawdę? Te trykoty były na poważnie???  |
Na poważne - na pewno nie Tyle że w latach 80. IMO w sceniczności Queen autoironii było znacznie więcej. Oglądając koncerty z pierwszych lat istnienia Królowej trudno nie oprzeć się wrażeniu, że była w tym jakaś namiastka powagi czy wręcz emfazy... Być może to tylko wrażenie, ale dla mnie ta baśniowość ustępuje koncertowemu wizerunkowi Queen w latach 80. - w kwestii autoironii rzecz jasna. |
Eee tam... Ja więcej autoironii widzę w latach 70-tych...
* Brian chwytający na rockowym było nie było koncercie za banjo... po to by zagrać na nim 3 sekundy...
* John z namaszczeniem uderzający w trójką w Killer Queen...
* Freddie pijący drogim szampanem zdrowie publiczności...
* Freddie nazywający swoich fanów "a bunch of tarts" itp.
* rok 79, trasa KILLERS i wersja DREAMER'S BALL z sekcją dętą graną... ustami...
Muszę przyznać, że nigdy nie odbierałem koncertów Queen w 100% serio- ani w latach 70-tych ani 80-tych...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Lut 27, 2008 10:32 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | * Freddie nazywający swoich fanów "a bunch of tarts" itp.
|
adios amigos you motherfuckers... you bunch of tacos! to z puebla 81 chyba  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Czw Lut 28, 2008 10:37 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Ja tez nie, ale tez nie mam zamiaru spedzic nastepnego tygodnia wyjasniajac hamburgerowi czemu w tym utworze JEST humor |
Wow, to chyba joke... nie martw się, kiedyś dojdziesz do wprawy
Zapytałem Fenderka o humor na Queen II. Mam odpowiedzi: seven seas of rhy, the march of the black queen, a niedługo pewnie jeszcze dojdzie procession, funny how love is, albo nevermore, bo przecież mercury śpiewa tu falsetem, zupełnie jak kobieta, boki zrywać. Chórki to również czysty humor, a zatem połowę piosenek Queen mamy już z głowy, jeśli chodzi o doszukiwanie się w nich humoru. JA NIE MÓWIĘ, ŻE HUMORU NA DANEJ PŁYCIE BRAKUJE CAŁKIEM. W pewnym stopniu zawsze jest, ale po cholerę na siłę robić z tego coś najważniejszego, skoro pewien poziom humoru można znaleźć w wielu zespołach, choćby i w Led Zeppelin - tam Robert Plant nieraz bawił się głosem w sposób nie do końca poważny. Z tym że w przypadku LZ nikt nie mówi, że humor był największym atutem zespołu. Gdyby za humor uznać każdy moment zabawy głosem, czy swobodniejszej gry, albo chwilowe wykorzystanie rzadko używanego w muzyce rockowej instrumentu, to wiele bandów uznalibyśmy zwyczajnie za kabarety. Aerosmith w zasadzie prawie wszystkie swoje płyty z lat 70. i połowy 80. ma zupełnie niepoważne, pełne wydziwień głosowych, a melodie są wesołe, beztroskie. I co, i nikt nie trąbi o tym humorze tak wiele, bo ich fanom podoba się przede wszystkim muzyka, energia która z niej tryska, a nie to, że Steven Tyler w którymś momencie zabawnie zapiał. Dlatego uważam, że mówienie, iż humor jest NAJWIĘKSZYM ATUTEM ZESPOŁU, jest pozbawione sensu, gdy nie odnosi się do kabaretu otto albo czegoś takiego. Miałbym w dupie te chórki, gdyby były tylko śmieszne, a brzmiały brzydko. Podobają mi się, bo brzmią ładnie. Tak samo seven seas of rhy. Ta końcówka świadczy o tym, że queen bawili się muzyką, ale do jasnej cholery, nigdy by mi do głowy nie przyszło, aby się w tym momencie zaśmiać. Widać, że potraktowane na luzie, więc i do całej piosenki tak podchodzę - ale z luzu do humoru jest jak z piekła do raju, czyli cholernie daleko. Bohemian Rhapsody - mówisz o humorze. Ale kto się przy tym śmieje? Widać/słychać w tym utworze zabawę, szaleństwo, operowy fragment tej piosenki można potraktować na luzie, pobawić się przy tym, lekko uśmiechnąć, ale dla mnie to nie humor, tylko frajda, wesołość! Mało jest zespołów, które całkowicie by się powstrzymywały od takich fragmentów z przymrużeniem oka! Każdy dobry muzyk trochę się bawi muzyką i czasami podejdzie do swojej twórczości swobodnie, ale to zwyczajne... Ta zabawa zespołu Queen z muzyką, to lekkie podejście, ta frajda, którą sami sobie sprawiali - wszystko to słychać w muzyki i nieraz mnie to chwyta za serce, nastraja pozytywnie... Ale do śmiechu temu daleko. _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Lut 28, 2008 10:45 pm Temat postu: |
|
|
fenderek -> nie pomoglo jednak wez ten tydzien wolnego  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Czw Lut 28, 2008 11:22 pm Temat postu: |
|
|
nie ma potrzeby, już mi się i tak tych głupot wałkować nie chce, bo temat nie jest wart takich rozmyślań i tak długiego czasu pieprzenia.
zresztą co mam powiedzieć? jak chcecie, to proszę bardzo: humor to największy atut queen'u. Owszem, muzyka też jest istotna, ale niewątpliwie Queen straciłby 90% swojego uroku, gdyby zrezygnował z tamtej końcówki z seven seas of rhy i - co najważniejsze - gdyby nie nagrał Lazing On A Sunday Afternoon! Humor jest największym atutem Queen, zatem uważam, że największymi dziełami i zarazem fundamentem kariery zespołu jest właśnie Lazing On A Sunday Afternoon oraz teledysk do I Want To Break Free, natomiast przełomowym momentem w muzycznej drodze grupy było Live Aid 1985, kiedy to Freddie Mercury wypiął się dupą na publiczność, ponieważ to było śmieszne i autoironiczne. Chociaż nie można lekceważyć również 3-sekundowej gry briana maya na banjo. Bez tych elementów zespół by nie istniał!
Tak ma być? _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Lut 28, 2008 11:36 pm Temat postu: |
|
|
a ty wciaz nic nie rozumiesz...
czy mysmy wczoraj nie przerabiali tego samego?  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Lut 29, 2008 12:16 am Temat postu: |
|
|
| hamburger napisał: |
Wow, to chyba joke... |
Długo Ci to zajęło Nie mów- pewnie "mrugająca" emotikonka zdradziła...
| hamburger napisał: |
Ta zabawa zespołu Queen z muzyką, to lekkie podejście, ta frajda, którą sami sobie sprawiali - wszystko to słychać w muzyki i nieraz mnie to chwyta za serce, nastraja pozytywnie... Ale do śmiechu temu daleko. |
Ale- i zauważ jakie to ważne- całe to gadanie jest bezsensowne bo TY jako jedyna osoba mówisz o humorze jako "polewaniu", jako pękaniu ze śmichu, jako śmianiu się do rozpuku- a my od samiutkiego początku tego tematu mówimy właśnie o tej radości, o autoironii. O humorze.
Humor- nie komedia...
| hamburger napisał: | | już mi się i tak tych głupot wałkować nie chce, bo temat nie jest wart takich rozmyślań i tak długiego czasu pieprzenia. |
1. TY go odkopałeś...
2. Mówisz, że nie jest wart tak długiego pieprzenia a najwięcej w nim oprócz mnie (autora) Ciebie...
| hamburger napisał: |
zresztą co mam powiedzieć? jak chcecie, to proszę bardzo: humor to największy atut queen'u. Owszem, muzyka też jest istotna, ale niewątpliwie Queen straciłby 90% swojego uroku, gdyby zrezygnował z tamtej końcówki z seven seas of rhy i - co najważniejsze - gdyby nie nagrał Lazing On A Sunday Afternoon! Humor jest największym atutem Queen, zatem uważam, że największymi dziełami i zarazem fundamentem kariery zespołu jest właśnie Lazing On A Sunday Afternoon oraz teledysk do I Want To Break Free, natomiast przełomowym momentem w muzycznej drodze grupy było Live Aid 1985, kiedy to Freddie Mercury wypiął się dupą na publiczność, ponieważ to było śmieszne i autoironiczne. Chociaż nie można lekceważyć również 3-sekundowej gry briana maya na banjo. Bez tych elementów zespół by nie istniał!
Tak ma być? |
Czy Ty się denerwujesz bo inni nie podzielają Twojego poglądu...?
Trochę więcej luzu- takich sytuacji w życiu będzie jeszcze dużo...
I raz już napisałem po co ten temat- rzuciłem komentarzem (to uważam za atut)- a teraz oczekuję dyskusji. Bęą arhumenty za, będą przeciw, ja będę dyskusję podgrzewał, co pozwoli mi wyrobić sobie zdanie.
Powyższy post mnie raczej rozbawił, bo nie wiedziałęm, że tego typu dyskusje aż tak są dla Ciebie ważne, ja w tym poście widzę WIELKĄ przesadę, uniosłeś się... i włąściwie za cholerę nie wiem czemu... bo nie przekonałeś tam kogoś na internecie... rany, stary... luz, luz...
I jeżeli nie widzisz różnicy między humorem Queen a humorem Led Zeppelin to...
...to się nie dogadamy, bo po prostu nie wiesz o czym ja mówię. Być może jest to moja wina, bo nie potrafię tego dokładnie wytłumaczyć. A może jest to Twoja wina bo masz z góry wyrobione zdanie i niczego nie chcesz usłyszeć ani złapać o co mnie (nam) chodzi. Nie wiem, może obie, może tylko jedna... Mówimy o dwóch różnych rzeczach...
| hamburger napisał: | | Tak samo seven seas of rhy. Ta końcówka świadczy o tym, że queen bawili się muzyką, ale do jasnej cholery, nigdy by mi do głowy nie przyszło, aby się w tym momencie zaśmiać. |
A znasz angielską kulturę na tyle dobrze że wiesz jaka to przyśpiewka, co ona ze sobą niesie, czemu ona tam jest i tak dalej? Wiesz? NIE WIESZ! Tak samo ktoś kto nie jest Polakiem bądź przynajmniej długo nie mieszkał w Polsce nie zrozumie żartów z Rejsu czy innego Misia... jak rany...
| hamburger napisał: | | skoro pewien poziom humoru można znaleźć w wielu zespołach, choćby i w Led Zeppelin - tam Robert Plant nieraz bawił się głosem w sposób nie do końca poważny. |
Ile tego było u Planta a ile u Freda, rany... widzisz takie same proporcje???
| hamburger napisał: | | Z tym że w przypadku LZ nikt nie mówi, że humor był największym atutem zespołu. |
Bo było tego mniej, DUŻO mniej!!!
| hamburger napisał: | | Gdyby za humor uznać każdy moment zabawy głosem, czy swobodniejszej gry, albo chwilowe wykorzystanie rzadko używanego w muzyce rockowej instrumentu, |
Ale kto tu mówi o tych rzeczach...?
O zabawie głosem mówisz Ty... ja widzę różnicę między jakimś luźniejszym zaśpiewem Planta (podasz przykład?) a fragmentem BLACK QUEEN
"Put them in the cellar with the naughty boys
Little nigger sugar then a rub-a-dub-a-baby oil
Black on black on every finger nail and toe
We've only begun - begun"
Ty jej nie widzisz. To się nie dogadamy.
O swobodniejszej grze nie mówił nikt, bo nie o to chodzi, wtedy by wyszło że blues to kabaret...
A instrumenty... nawiązujesz do banjo, nie? To kulą w płot bo nie sam fakt użycia banjo jest zabawny, rany boskie... czemu aż tak bardzo trzeba Ci wszystko wyłuszczać? chodzi o to, że na koncercie roadie (techniczny) musi specjalnie Brianowi podać to banjo, robi się z tego całą scenę, ten instrument trzymany jest gdzieś za kulisami, podejrzewam że ma własny futerał itp... a wszystko po to, by Brian machnął na nim 3 akordy. To jest autoironia, to jest wyśmiewanie własnego statusu, to jest ironiczne podkreślanie własnego gwiazdorstwa...
| hamburger napisał: | | Bohemian Rhapsody - mówisz o humorze. Ale kto się przy tym śmieje? |
Jak rany... ale Ty jesteś uparty...
jedyną osobą która mówi o śmianiu się jako jedynym świadectwie humoru jesteś Ty.
| hamburger wcześniej sam napisał: | | ale z luzu do humoru jest jak z piekła do raju, czyli cholernie daleko. |
Więc napiszę Ci tak- z humoru do KABARETU jest jak... dalej sobie uzupełnij...
TU NIE CHODZI O TO ŻEBY PĘKAĆ ZE ŚMIECHU!!!
| hamburger napisał: | | ale dla mnie to nie humor, tylko frajda, wesołość! |
Nie humor tylko wesołość... kurcze... Wesołość to nie humor, tak?
OK- w tym momencie opadły ze mnie siły... bo w sumie i tak wiem, że moja tyrada jest / byłą bezskuteczna... powyższe zdanie sumuje całą naszą wymianę zdań.
Domyślam się, że dalej nie wiesz o co mi chodzi... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kwak Gość
|
Wysłany: Pon Mar 03, 2008 12:16 am Temat postu: |
|
|
Właśnie przeczytałem ten wątek i podziwiam Fenderka, że jeszcze nie znudziło Mu się odpisywanie na posty Hamburgera
Taa humor to jeden ze znaków rozpoznawyczych Queen - choćby Fairy Feller Master Stroke czy Seaside Rendezvous - wspaniałe, oryginalne kompozycje z żartem, a przecież to są tylko przykłady takich utworów jest wiele, oczywiście głównie w latach 70., najwięcej humoru jest w kompozycjach Freddiego tak mi się wydaje - choć i Brianowi zdarzyło się napisać Good Company, które można uznać za bardzo żartobliwe  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mazowszanka

Dołączył: 21 Gru 2007 Posty: 109 Skąd: z największego miasta na Mazowszu
|
Wysłany: Wto Mar 04, 2008 6:57 pm Temat postu: |
|
|
Zawsze w niedzielę po południu słucham "Lazing on Sunday afternoon"...
Ekhm, wracając do tematu, właśnie za to cenię Queen, za ich poczucie humoru. Nie pisali jakiś natchnionych tekstów, nie robili z siebie artystów tworzących sztukę przez duże S. Uwielbiam te piosenki z dowcipnymi tekstami. Nawet humor można usłyszeć w muzyce, przykładem tego jest "Good old- fashioned lover boy". To pianino w tym utworze już mi polepsza humor. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Wto Lis 11, 2008 4:57 pm Temat postu: |
|
|
Obok pomysłów muzycznych tak, ale pomysły się poprostu ma, natomiast te humor to efekt zamierzony, porównująć twórczość Queen to innych swoich ulubionych kapel (np. wielkiej trójcy hard-rocka) ,muzyka Queen wydaję mi się taka lekka, zwiewna, pełna takiego ciepła, fantazji, nie wiem jak to nazwać. Jest tylko jeden zespół który ma w sobie tyle autoironii, humoru, archaizmu ,to Jethro Tull, właśnie te dwa zespoły poznawałem w podobnym czasie i oba bardzo mi się spodobały.
To chyba też kwestia kraju z jakiego zespół pochodzi. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Lis 11, 2008 5:04 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek dawniej napisał: | | Ja sie nawet obawiam nowej plyty- okazuje sie ze w takim 2007 chyba nie do konca im przeszlo!!! SAY IT'S NOT TRUE- przeciez to jest ten sam syndrom!!! tekst po raz kolejny grafomanski, po raz kolejny probujacy mowic o powaznych sprawach w sposob tak niesamowicie ograny i wyeksploatowany... |
prorok szuka pracy...
| futureal napisał: | | To chyba też kwestia kraju z jakiego zespół pochodzi. |
Mysle ze bardzo sie zgadzam.
A co do starej dyskusji z hamburgerem... Jezu, ile czasu czlowiek kiedys mial do marnowania...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|