| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Wto Gru 27, 2011 6:23 pm Temat postu: |
|
|
Arquest, se tam tego byka popraw w podpisie i w liniaczu na YT. Żre mnie po gałach A mix fajny, fajny. _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Wto Gru 27, 2011 7:57 pm Temat postu: |
|
|
Teraz czuję pustkę...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Adzio

Dołączył: 27 Lip 2011 Posty: 44 Skąd: Łomża
|
Wysłany: Wto Kwi 17, 2012 6:25 pm Temat postu: |
|
|
Czy mógłby ktoś tutaj udostępnić takie zdjęcie Johna Deacona bądź inne większego rozmiaru, gdzie byłaby dobrze widoczna twarz, jej rysy.
Najlepiej jeśli byłoby to zdjęcie z dobrze wykrystalizowaną twarzą do linii barków. Z góry dzięki, pozdrawiam.
http://i43.tinypic.com/8ygrpc.jpg |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kapelutek

Dołączył: 25 Kwi 2012 Posty: 261 Skąd: Rzeszów/Szczecin
|
Wysłany: Pon Kwi 30, 2012 1:59 pm Temat postu: |
|
|
Jeżeli chodzi o Johna, to mam do niego najmniejszy sentyment z wszystkich członków Queen, ale nie uważam, żeby był mniej ważny od innych chłopaków. Każdy wniósł coś do zespołu i bez jednego z nich nie byłaby to ta sama Królowa. John napisał np. jedną z moich ulubionych piosenek AOBTD:)
A co do teraźniejszości i jego postępowania to mam trochę mieszane uczucia:
z jednej strony uważam, że postąpił dobrze, że nie występuje już, że dla niego Queen zakończył się po No-One But You jako ostatni symbol szacunku dla zmarłego przyjaciela. Nie potępiam Briana ani Rogera za to co teraz robią (no może oprócz Lamberta), ale trasa z Rodgersem moim zdaniem nie zrobiła strasznej krzywdy nazwie Queen. To był raczej taki prezent dla fanów, żeby mogli zobaczyć jeszcze raz swoich idoli i posłuchać ulubionych przebojów. A Lambert niech się schowa
No, ale zeszłam z tematu: także w tym względzie szanuję Johna i popieram: chciał się zająć rodziną, dziećmi.
Jedna rzecz mnie tylko boli: to, że w ogóle praktycznie nie utrzymuje kontaktów z chłopakami. Ja rozumiem odciąć się od muzyki, ale to nie znaczy odciąć się od przyjaciół. Wiem, że było między nimi wiele kłótni i niesnasek, ale w końcu przecież grali razem 20 lat, chyba nie można tak tego całkowicie wyrzucić z pamięci.
Także z jednej strony rozumiem wycofanie się ze swiata muzyki, ale nie zrozumiem odcięcia się od kolegów z zespołu. Tak jakby te 20 lat bycia razem nic nie znaczyło.
Ile ja bym dała, gdyby na przykład Bri i Rog dali sobie spokój z Lambertem i innymi dziwnymi Ekstrawagancjami czy jak to tam zwał, zebrali się w archiwum Queen z Johnem i powykopywali jeszcze jakieś zaśpiewane przez Freddiego a niewydane kawałki. Np. z sesji do Miracle (gdzie podobno mieli jakieś 40 piosenek?? niech mnie ktoś poprawi, jeżeli opowiadam głupoty). Taki projekt jak Made in Heaven, przecież fani wiedzą jakie skarby są jeszcze w archiwach Queen.
Nie musieliby robić żadnych tras koncertowych ani nic takiego przecież, więc John dalej spokojnie mógłby sobie siedzieć na tyłku w Londynie.
Eh zresztą już sama nie wiem... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
loverboy

Dołączył: 30 Wrz 2006 Posty: 255
|
Wysłany: Wto Maj 01, 2012 12:19 am Temat postu: |
|
|
Czy Diakon jest ważny dla Queen?
Dla Queen jest ważny Freddie i Brian
Tak jak dla Beatlesów John i Paul
Przy czym Ringo i John to najsłabsze ogniwa...niestety |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Wto Maj 01, 2012 9:14 am Temat postu: |
|
|
Co nie zmienia faktu, że bez Johna prawdopodobnie nie mielibyśmy do czynienia z tak charakterystycznymi melodyjnymi solówkami i liniami basu. Deacon wyrobił dość wcześnie swój własny styl i idealnie moim zdaniem wpasował się do reszty zespołu - wiedział, kiedy po prostu trzymać się prymy akordu, a kiedy zagrać coś bardziej złożonego i miłego dla ucha. Czy było to esencjonalne dla zespołu? Cóż, może w trochę mniej oczywisty sposób, niż dźwięk gitary i orkiestracje gitarowe Maya czy wokal Freda, ale roli Johna nie można IMO całkiem marginalizować. Wnosił do zespołu na pewno więcej, niż Ringo do Beatlesów (gdzie Starr tylko błyszczał w filmach i raz przy okazji Octopus's Garden... ale nawet to w większości napisał Harrison...).
Poza tym, trzeba się zastanowić, czy to nie zainteresowanie Johna i ewentualny sukces Another One Bites The Dust (który sam napisał) nie popchnął Freddiego do popierania zapędów Johna i przeforsowania pomysłu pójścia bardziej w stronę prostej i przyjemnej muzyki na imprezy przy okazji Hot Space. Bo jeśli tak, no to można powiedzieć, że przez Johna powstała przynajmniej jedna, ale za to jak kontrowersyjna płyta w dyskografii zespołu. Jeśli faktycznie ta zmiana kierunku była w dużej mierze zasługą sukcesu AOBTD, to moim zdaniem już to wystarczy, by powiedzenie, że John nie był ważny dla zespołu, mogło być uznane za nieprawdziwe.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Maj 01, 2012 12:56 pm Temat postu: |
|
|
jeżeli ktoś mówi, że Deacon nie był ważny dla zespołu to proponuję posłuchać pierwszych płyt.
choćby tego
http://www.youtube.com/watch?v=72n_BFDqggM
http://www.youtube.com/watch?v=rHhdVPLN-Aw
http://www.youtube.com/watch?v=4mdUmjQV_5I
w ogóle John może nie szaleje jak jakiś Myung, ale za to niesamowicie pasował do stylu zespołu w latach 70. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mozzer

Dołączył: 14 Sty 2012 Posty: 235 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Wto Maj 01, 2012 5:50 pm Temat postu: |
|
|
| loverboy napisał: | Czy Diakon jest ważny dla Queen?
Dla Queen jest ważny Freddie i Brian
Tak jak dla Beatlesów John i Paul
Przy czym Ringo i John to najsłabsze ogniwa...niestety |
Moim zdaniem zbyt daleko idące porównanie . Dla mnie Queen to zawsze było 4 gości z których każdy dawał to co ma najlepsze zespołowi . Właśnie to sprawiło ze przez tyle lat stanowili taką nierozerwalną całość . No i powiedzmy sobie otwarcie , to właśnie AOBTD Johna , wepchnęło ich na absolutny szczyt ( w sensie komercyjnym oczywiście ) . Poza tym siły że tak powiem kompozytorskie były w Queen dużo bardziej wyrówname niz w The Beatles . Fakt, Fred i Bri dominowali, ale nie tak jak Lennon i McCartney... _________________ The Queen is dead, boys and it's so lonely on a limb |
|
| Powrót do góry |
|
 |
loverboy

Dołączył: 30 Wrz 2006 Posty: 255
|
Wysłany: Wto Maj 01, 2012 10:46 pm Temat postu: |
|
|
Zgadzam się.
Ale pewne analogie występują...zresztą to nie tylko moje zdanie a przede wszystkim krytyków brytyjskich...natknąłem się na takie porównania u Sinclaira i w Encyklopedii Rocka Virgina |
|
| Powrót do góry |
|
 |
MsFahrenheit

Dołączył: 23 Gru 2011 Posty: 75 Skąd: Horyszów Polski/ Zamość
|
Wysłany: Sro Lip 11, 2012 5:18 pm Temat postu: |
|
|
Nie wiem, czy tylko ja mam takie wrażenie, że im Queen był bardziej znany, tym John miał mniejszy dostęp do mikrofonu? Na pierwszych płytach, Queen I, Queen II, SHA i NATO słychać jak się udziela w niektórych piosenkach. O Liar nie będę wspominać, wszyscy wiedzą i mają uszy. Ale w "In the lap of the Gods... Revisited" jak jest "ło ło la la la ło" pod koniec,i jak się słucha na lewym kanale, to w "LA LA LA, ŁO" bardzo go słychać, wręcz perfidnie. Słychać go w '39, w refrenie, też głównie na lewym kanale. Na dalszych płytach albo go ledwo - ledwo słychać, albo go wcale nie ma. Wyjątki można policzyć na palcach jednej ręki. I się męczył, bo "śpiewanie wyzwala"
Nie mógł się wyzwolić, biedaczek.
I mi się wydaje, że on AŻ tak źle nie śpiewa, żeby mu mikrofon wyciszać albo wyłączać, niech się fani trochę pocieszą. Jakby on usłyszał jak JA śpiewam to krew z uszu i "go away, far away". Jestem aż takim beztalenciem, że w kościele się krzywo na mnie patrzą. _________________ One dump, one trud, two tits John Deacon! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Rogerina

Dołączył: 07 Lip 2012 Posty: 153 Skąd: Skrobów/okolice Lubartowa
|
Wysłany: Sro Lip 11, 2012 5:48 pm Temat postu: |
|
|
| Mozzer napisał: |
. Dla mnie Queen to zawsze było 4 gości z których każdy dawał to co ma najlepsze zespołowi . Właśnie to sprawiło ze przez tyle lat stanowili taką nierozerwalną całość . |
Zgadzam się.
Każdy w Queen wnosił coś do zespołu i szczerze to nie wyobrażam sobie Queen bez Johna. Był skromny, nie wywyższał się - fakt, ale to chyba lepiej że wszyscy nie byli mega szaleni ?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
punkadiddle
Dołączył: 26 Lis 2008 Posty: 1123
|
Wysłany: Sro Lip 11, 2012 5:56 pm Temat postu: |
|
|
| Poza tym panowała równowaga. Wspominam płytę z Rodgersem, całkowicie zdominowaną przez wokalistę. No i brak basisty, czyli obok przepełnienia w jednej kwestii, jest totalna luka w drugiej. John jest niezastąpiony. Mieliśmy podobne gusta muzyczne, chociaż ja tam z każdym panem znajdę wspólne zainteresowania. Ale brak mi tego funkowego basu. Wg mnie nie chodzi o to, że każdy dawał to co najlepsze, ale że w Queen każdy był najlepszy i dawał część siebie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Sro Lip 11, 2012 10:36 pm Temat postu: |
|
|
| punkadiddle napisał: | | Wg mnie nie chodzi o to, że każdy dawał to co najlepsze, ale że w Queen każdy był najlepszy i dawał część siebie. |
Nie rozumiem tego braku szacunku dla Johna-fakt, facet był cichy i nieśmiały,a le co z tego?. To on był podobno głównym księgowym całego zespołu i decydował o wszystkich posunięciach dot. $ . Sam Fred mówił,że Queen tworzy każdy z nich i wystarczy,że 1 odejdzie i będzie koniec . _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
punkadiddle
Dołączył: 26 Lis 2008 Posty: 1123
|
Wysłany: Sro Lip 11, 2012 10:48 pm Temat postu: |
|
|
| A ja nie rozumiem dlaczego mnie zacytowałeś. To w moim poście widzisz brak szacunku dla Johna czy w tym, że Roger i Brian nie posłuchali słów Freda? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
June

Dołączył: 03 Maj 2012 Posty: 329
|
Wysłany: Sro Lip 11, 2012 10:52 pm Temat postu: |
|
|
Odeszło dwóch i wszystko się dalej kręci. Freddie would love it...
John to jakaś ostoja normalności w Queen - 'on tam tylko grał na basie', nigdy się za bardzo nie wyróżniał, ale przez to też powinien moim zdaniem zostać zapamiętany - nie pochłonęły go imprezy, dragi, kobiety i drogie fury (nie, żeby zamiłowania reszty mi wybitnie przeszkadzały; ludzie są ludźmi), on się wydaje ponad to i w dodatku wydaje mi się, że chyba najzdrowiej na tym wszystkim wyszedł. Wprawdzie nie mam pojęcia na temat jego zażyłości z Freddiem (i naprawdę nie wiem, czy ktokolwiek poza nimi dwoma mógłby coś na ten temat powiedzieć), więc nie mogę stwierdzić, jak to wszystko przeżył, ale sądzę, że chyba on też najzdrowiej do tego podszedł - zagrał na tribucie, potem się wycofał, bo zapewne stwierdził, że to już nie to samo i że nie może. Podoba mi się ta postawa. Oczywiście nie twierdzę, że Brian i Roger powinni też już dać sobie spokój (niech zagrają jeszcze jakiś koncert, na którym się pojawię i potem już mnie to nie obchodzi ^^), ale myślę, że John zasługuje przez to na jakiś dodatkowy szacunek, "bo wiedział, kiedy ze sceny zejść niepokonanym" (wybaczcie mi patos). Gdybym miała kiedyś urodzić się na nowo i mogła (tu z kolei wybaczcie filozofowanie) wybrać sobie, kim chcę być - a wybrałabym przypadkiem kogoś z Queen - to byłby to John. _________________
Prześpij się trochę.
Nie udzielaj rad.
Dbaj o zęby i dziąsła.
Ron Padgett, Jak stać się doskonałym |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jaszek

Dołączył: 08 Lis 2010 Posty: 701 Skąd: Zawoja/Kraina Rhye
|
Wysłany: Sro Lip 11, 2012 11:02 pm Temat postu: |
|
|
| June napisał: | | - nie pochłonęły go imprezy, dragi, kobiety i drogie fury (nie, żeby zamiłowania reszty mi wybitnie przeszkadzały; ludzie są ludźmi). |
Może go do końca nie pochłonęły ale trzeba dodać że do świętoszków on nie należał  _________________ I'm slightly mad
Oh dear |
|
| Powrót do góry |
|
 |
June

Dołączył: 03 Maj 2012 Posty: 329
|
Wysłany: Sro Lip 11, 2012 11:03 pm Temat postu: |
|
|
I znów - ludzie są ludźmi, kto by nie uległ. Ale sam fakt, że o tym nie wiedziałam dobrze o nim świadczy ^^. Dyskretny z tym był, znaczy się . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Sro Lip 11, 2012 11:04 pm Temat postu: |
|
|
| punkadiddle napisał: | | A ja nie rozumiem dlaczego mnie zacytowałeś. To w moim poście widzisz brak szacunku dla Johna czy w tym, że Roger i Brian nie posłuchali słów Freda? |
Panno K. ogarnij się . Widzę, że tutaj ostatnio moja myśl trenerska nie przechodzi i zwykle jest obraza majestatu . Zacytowałem to tylko dlatego, aby pokazać, to, że generalnie wiele osób nie uważa Johna za pełnoprawnego członka Queen , co nie oznacza wcale, że taka jest Twoja opinia, a wg mnie On był jednak ważną częścią tego zespołu, co widać choćby obecnie  _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
punkadiddle
Dołączył: 26 Lis 2008 Posty: 1123
|
Wysłany: Sro Lip 11, 2012 11:09 pm Temat postu: |
|
|
Jaka znowu obraza? Dopytuję się, bo nie rozumiem. Twierdzisz, że uważam, że John nie jest pełnoprawnym członkiem zespołu? Ot, zwyczajnie pytam. Twierdzisz tak?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Sro Lip 11, 2012 11:12 pm Temat postu: |
|
|
Nie, nie twierdzę tak, ale ostatnio zaczyna mnie męczyć objaśnianie każdemu, czy ironizuję, żartuję, czy coś innego  _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Sro Lip 11, 2012 11:17 pm Temat postu: |
|
|
Najwyższa pora pisać PW do krsa. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Sro Lip 11, 2012 11:17 pm Temat postu: |
|
|
| mike napisał: | | To Forum przestało być miejscem... |
+1  _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
punkadiddle
Dołączył: 26 Lis 2008 Posty: 1123
|
Wysłany: Sro Lip 11, 2012 11:20 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Nie, nie twierdzę tak |
Tylko się upewniałam.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Rogerina

Dołączył: 07 Lip 2012 Posty: 153 Skąd: Skrobów/okolice Lubartowa
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
stanli

Dołączył: 01 Cze 2007 Posty: 378 Skąd: LUBLIN
|
Wysłany: Sro Lip 18, 2012 9:57 pm Temat postu: |
|
|
czy ktoś posiada aktualne fotki Johna? _________________ stanli |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
ewusxx

Dołączył: 15 Lut 2011 Posty: 114 Skąd: spod Poznania
|
Wysłany: Sro Lip 18, 2012 10:10 pm Temat postu: |
|
|
"John in Polish Polytechniqe"
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|