| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 12:24 am Temat postu: Słowacki vs Mickiewicz i inne takie. |
|
|
Przenoszę, co by nie było, że dalej tam offtopic ciągniemy
| Cytat: | | nieszczęśliwa miłość do Maryli ukształtowała duchowość Mickiewicza... i jest piękna. ileż byśmy stracili, gdyby nie ta nieszczęsna miłość... |
Niewątpliwie, problem jednak tkwi w tym, że główne postacie kobiece [jak chociażby Zosieńka] prawdopodobnie zostały oparte na Maryli.Wyobraź sobie, jak musiała czuć się żona, która tak na dobrą sprawę była niedoceniana. No i dziś w szkołach mówi się o Maryli, nie o Celinie.
Do tego - ja nie znam żadnego wiersza poświęconego Celinie. Masz jakiś ? Nawet mnie to ciekawi, czy takowy istnieje
| Cytat: | | Co do Słowackiego - akurat stosunek Mickiewicza do Słowackiego był niejako 'ojcowski', i nieco pobłażliwy, co tego drugiego mocno irytowało. |
Oh, naprawdę ? A sytuacja, jak Mickiewicz wyrzucił ze swojego paryskiego domu Słowackiego, kiedy zabrakło mu odpowiedzi na pytanie tego drugiego ?
A co z motywem ojczyma Słowackiego w Dziadach ? Czy to nie aby cios poniżej pasa ?
| Cytat: | | Słowacki był bardzo zazdrosny o Mickiewicza, którego podziwiał szczerze, tak samo jak i Mickiewicz podziwiał Słowackiego. |
Nie było czasem odwrotnie ? Słowacki chciał dorównać Mickiewiczowi, ponieważ żył w jego cieniu. Natomiast Mickiewicz dobrze wiedział o potencjale Słowackiego i o tym, że może mu jawnie zagrozić [stąd niemiłe stwierdzenie, że jego wiersze są ładne, i niczym kościół, lecz pozbawione Boga - czyli puste ?], więc moim zdaniem wywarła się tutaj swego rodzaju walka, głównie, moim zdaniem - z hipokryzji Mickiewicza.
| Cytat: | | Czasem w jednej drużynie nie może być dwóch liderów środka pola, sam rozumiesz:) |
Oczywiście, że tak. Czas zresztą pokazał, że Mickiewicz wybronił swoją pozycję [chociaż muszę przyznać, że po powolnym zapoznawaniu się ze Słowackim ten drugi jest bardziej interesujący, tajemniczy, mistyczny].
| Cytat: | | Mickiewicz był, mimo wszystko, bardzo racjonalnym człowiekiem, a jego ideowość i pęd ku niej (na różne sposoby) nie miała na celu krzywdzenia ludzi, tym bardziej Celiny, której chorobie poświęcił się bez reszty.Polecam książkę Pigonia "Zawsze o nim" - wyłoni się obraz człowieka, który cierpiał... "wiek męski, wiek klęski". Mickiewicz był nie tylko geniuszem, ale i człowiekiem... ze wszystkimi swoimi słabościami. |
Świadomie czy nie świadomie, jest w tym coś, że Mickiewicz był człowiekiem poniekąd próżnym. Zdawał sobie sprawę z ogromu swego talentu, zdawał sobie sprawę ze swojego powołania i musiał w pełni spełniać rolę wieszcza, niszcząc przy tym - może i nieświadomie - siebie, oraz swoje otoczenie.
Jednakowoż, muszę przyznać Ci w jednym rację - po zakończeniu twórczości Mickiewicz zrozumiał swoje błędy, inna sprawa, że również się poddał w sensie twórczym. W przytoczonym przez Ciebie fragmencie "Polały się łzy" z liryków lozańskich w dosłownie kilku linijkach podsumowuje swoje życie. Ten podobno ostatni wiersz pokazuje w końcu ludzką twarz Mickiewicza, człowieka zniszczonego i zniesmaczonego już swoją walką, której ma szczerze dość, człowieka, który zdaje sobie sprawę, że skrzywdził również Celinę. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Ps. żeby nie było - uwielbiam twórczość Mickiewicza, tylko denerwuje mnie próba stawiania go jako pomnik, jako człowieka idealnego. A to przecież był zwykły poeta, człowiek słaby i, przynajmniej w młodości, egocentryczny. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 4:02 pm Temat postu: |
|
|
cieszę się przede wszystkim z Twojego zainteresowania tematem - w dzisiejszych czasach to skarb:) odpowiem krótko - miłość, której niewolnikiem stał się Mickiewicz nie była wymierzona w Celinę - była ponad życiem zarówno Celiny, jak i Adama... kochanie, wedle tradycji romantycznej, nie jest sprawą wyboru. jak śpiewał sewryn krajewski - "wielka miłość nie wybiera" haha... co do utworów, które stały się dziełami dzięki Maryli i inspiracji tą kobietą - polecam kolejny raz książkę Pigonia, tam analiza jest bardzo dokładna. oskarżycielski, ale i wielce rozpaczliwy obraz miłości do Maryli wyłania się przede wszystkim z "Dziadów cz. IV". nie lubię konfrontowania Słowackiego z Mickiewiczem, obaj byli próżni, obaj wielcy, obaj są naszym 'narodowym słowem'. i na tym chciałbym zakończyć, jeszcze raz gratulując Ci pędu ku wiedzy w tym kierunku - mnie, jako zgrzybiałego polonistę bardzo to raduje:) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 4:11 pm Temat postu: |
|
|
Chęcią skwitowania - Mickiewicza przedstawiałem całej klasie po lekturze książki "M jak Mickiewicz", niestety, cholera - zapomniałem autora.
Bardzo go sobie cenię, tylko, może dlatego, że chcę aby zainteresowali się nim moi rówieśnicy - staram się go pokazywać też jako człowieka, a nie ideał, który czasem fałszywie budowany jest na lekcjach języka polskiego [na szczęście, mój nauczyciel wiedział jak przekazać wiedzę, chociaż muszę przyznać, że już pod koniec miałem trochę dość Mickiewicza ;d w końcu cały miesiąc z nim spędziliśmy ]
| Cytat: | | nie lubię konfrontowania Słowackiego z Mickiewiczem, obaj byli próżni, obaj wielcy, obaj są naszym 'narodowym słowem'. i na tym chciałbym zakończyć |
Ja tylko przyklasnę. Choć trzeba przyznać, że Słowacki wiele od Mickiewicza czerpał i będąc młodym - miał nadzieję, że zajmie jego miejsce i uaktualni jego teorie. Jak wiemy, Mickiewicz umarł blisko piętnaście lat po Słowackim.
A zainteresowanie wskazane, bo prawdopodobnie po LO też będzie coś w kierunku filologii polskiej  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 4:34 pm Temat postu: |
|
|
| lejesz miód na moje serce:) co do budowania pomników... wiesz, u nas tak podchodzimy nie tylko do nauczania literatury, ale i historii w całości. nasi królowie, nasi przywódcy to ikony, pozbawieni cech ludzkich. ileż przyjemniej jest brnąć w zawiłościach historycznych wśród wirów słabości, która jest przecież biegunem wielkości. często jest to jedyny sposób na zrozumienie czasów, losów, historycznych wydarzeń i bytów. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 4:44 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | co do budowania pomników... wiesz, u nas tak podchodzimy nie tylko do nauczania literatury, ale i historii w całości. nasi królowie, nasi przywódcy to ikony, pozbawieni cech ludzkich. |
Na szczęście - już powoli się to zmienia. Stąd wątek Celiny, Mickiewiczowskiej próby samobójczej, Towiańskiego i ogólnego Mickiewicza-człowieka było wiele u mnie na lekcjach. Historia też schodzi na inne tory i nawet Stanisława Augusta Poniatowskiego da się zrozumieć, chociaż zdrajcą nadal zwać trzeba  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Antares

Dołączył: 17 Sie 2006 Posty: 537 Skąd: Sieradz/Lublin
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 6:07 pm Temat postu: |
|
|
Najciężej jest zrozumieć zamiłowania seksualne Carycy Katarzyny. Mężczyzny nie odrzuci, a i koniem się zadowoli... Te ciekawostki historyczne, czasami zwalają z nóg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 6:21 pm Temat postu: |
|
|
| Antares napisał: | Najciężej jest zrozumieć zamiłowania seksualne Carycy Katarzyny. Mężczyzny nie odrzuci, a i koniem się zadowoli... Te ciekawostki historyczne, czasami zwalają z nóg. |
Co poradzić, każdy geniusz [a Katarzyna II niewątpliwie była politycznym geniuszem] naznaczony jest pewnym fetyszem  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Antares

Dołączył: 17 Sie 2006 Posty: 537 Skąd: Sieradz/Lublin
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 6:23 pm Temat postu: |
|
|
Nie jestem pewien, ale czy jej śmierć jest związana z tym fetyszem...? To jest jej zwierzęcy partner dał jej za dużo... BeBe może coś o tym wiesz. ;> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 6:29 pm Temat postu: |
|
|
| Antares napisał: | Nie jestem pewien, ale czy jej śmierć jest związana z tym fetyszem...? To jest jej zwierzęcy partner dał jej za dużo... BeBe może coś o tym wiesz. ;> |
Były różne bzdury na ten temat, ale wg. oficjalnej przyczyny [i najbardziej prawdopobonej] dostała po prostu wylewu  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 6:59 pm Temat postu: |
|
|
Co nie zmienia faktu, że jej ostatni kochankowie byli jakieś 50 lat młodsi od niej
Jak to śpiewano, cysorz(owa) to ma klawe życie... _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnrad

Dołączył: 17 Sty 2007 Posty: 1092 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 7:22 pm Temat postu: |
|
|
Przecież Katarzyna II zmarła na kiblu, przemyślnie zbudowany mechanizm wbił jej ostrze w odbyt gdy usiadła na klozecie... (źródło - Waldemar Łysiak) _________________ bardzo mało czasu na forum, niestety... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 7:46 pm Temat postu: |
|
|
| Qnrad napisał: | | Przecież Katarzyna II zmarła na kiblu, przemyślnie zbudowany mechanizm wbił jej ostrze w odbyt gdy usiadła na klozecie... (źródło - Waldemar Łysiak) |
Nie na kiblu tylko na podłodze, tak podają i Jasienica i Radziński. Nic też nie piszą o żadnych ostrzach - prawdopodobnie Kasia dostała na kiblu ataku po czym przeniesiono ją na podłogę. Jakoś wierzę im bardziej niż pierwszemu kretynowi RP  _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 8:26 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | | Qnrad napisał: | | Przecież Katarzyna II zmarła na kiblu, przemyślnie zbudowany mechanizm wbił jej ostrze w odbyt gdy usiadła na klozecie... (źródło - Waldemar Łysiak) |
Nie na kiblu tylko na podłodze, tak podają i Jasienica i Radziński. Nic też nie piszą o żadnych ostrzach - prawdopodobnie Kasia dostała na kiblu ataku po czym przeniesiono ją na podłogę. Jakoś wierzę im bardziej niż pierwszemu kretynowi RP  |
Egzakli ;d
Wiesz Qnrad jakie jest moje zdanie o Łysiaku i jego wiedzy historycznej ;d _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnrad

Dołączył: 17 Sty 2007 Posty: 1092 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 9:29 pm Temat postu: |
|
|
Mi się bardziej jego wersja podoba, ale nie rozstrzygnę jak było naprawdę ;f _________________ bardzo mało czasu na forum, niestety... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 10:47 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | | Cytat: | | co do budowania pomników... wiesz, u nas tak podchodzimy nie tylko do nauczania literatury, ale i historii w całości. nasi królowie, nasi przywódcy to ikony, pozbawieni cech ludzkich. |
Na szczęście - już powoli się to zmienia. Stąd wątek Celiny, Mickiewiczowskiej próby samobójczej, Towiańskiego i ogólnego Mickiewicza-człowieka było wiele u mnie na lekcjach. Historia też schodzi na inne tory i nawet Stanisława Augusta Poniatowskiego da się zrozumieć, chociaż zdrajcą nadal zwać trzeba  |
co do króla Augusta... myślę, że nazywanie go zdrajcą nie jest stosowne. po prostu nie był to odpowiedni człowiek na tamten czas... niestety. był człowiekiem słabym, chwiejnym... ale... paradoksalnie dzięki swojej chwiejności stał się mimowolnym, po prawdzie, stronnikiem obozu reformatorskiego. trzeba też zaznaczyć jego wielki wkład w odrodzenie kultury, w sensie mecenatu, tak zaniedbanego w czasach saskich (bo nie w ogóle - to właśnie saski dwór słynął w całej Europie z najwspanialszych wydarzeń kulturalnych - dla Augusta III pisali utwory najwięksi, w tym Jan Sebastian Bach, który sam zwrócił się do króla z prośbą o mianowanie go nadwornym kompozytorem tronu). zawiłe losy Augusta Poniatowskiego wspaniale opisuje Łojek (polecam: "Ku naprawie Rzeczypospolitej. Konstytucja 3 Maja") - jeden z tych historyków, których mogę czytać bez końca. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Antares

Dołączył: 17 Sie 2006 Posty: 537 Skąd: Sieradz/Lublin
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 11:04 pm Temat postu: |
|
|
Rzeczywiście, wielu podkreślało, że SAP urodził się w złym czasie... że to nie czasy dla niego. Ale przyznajmy szczerze, Stanisław August Poniatowski nadawałby się jedynie na ministra kultury. Królem w tworze takim jakim była Rzeczypospolita Obojga Narodów musiał być człowiek niezwykle zdolny. Po lekturze Jasienicy przekonać się można, że tak naprawdę niewielu z naszych "Panów Dobrodziei" na to stanowisko się nadawało. W skrócie...
Dlaczego nie chciałbym zostać królem RP Obojga Narodów... (no powiedzmy w XVII/XVIII w.):
- wielonarodowy charakter państwa sprawiał, że pogodzenie wszystkich nacji i ich interesów było niemalże niemożliwe: Polacy, Litwini i Rusini, a później Kozaczyzna (=Ukraińcy)
- mozaika religijna, kontrreformacja i RP? nie, to fatalne połączenie
- niemalże za każdą granicą czekał zajadły wróg, który z chęcią dobrałby się nam do dupska (oczywiście wiele konfliktów zainspirowanych było polityką dynastyczną viva la Wazowie)
- Szlachta, o ile w XVI wieku wykształcona i naprawdę zdolna do myślenia o tyle później pogrążająca się we własnym sarmackim bagnie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnrad

Dołączył: 17 Sty 2007 Posty: 1092 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 11:06 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: |
co do króla Augusta... myślę, że nazywanie go zdrajcą nie jest stosowne. po prostu nie był to odpowiedni człowiek na tamten czas... |
Ale dostawał pieniądze z Petersburga i spełniał polecenia carycy, przekazane przez Repnina. Ambasador Rosji chodził po Warszawie dumniej niż król. Oczywiście nie uważam, że biedny Stasio był człowiekiem z natury złym, ale słabym, na króla się nie nadawał, nie w tych czasach. Łazienki i Canaletto jednak nie równoważą utraty niepodległości. _________________ bardzo mało czasu na forum, niestety... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Antares

Dołączył: 17 Sie 2006 Posty: 537 Skąd: Sieradz/Lublin
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 11:38 pm Temat postu: |
|
|
| To się powtórzę. Stanisław August Poniatowski nie nadawał się na króla W OGÓLE. A przynajmniej nie na króla RP. Sprawdziłby się zapewne w każdym innym państwie nieobarczonym setkami problemów nawarstwiających się od bez mała czterech wieków. Może jakieś niemieckie lub włoskie księstwo, może nawet Francja... ale nie Rzeczpospolita. A że człowiekiem słabym był wiadomo. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Nie Sty 11, 2009 6:35 am Temat postu: |
|
|
Ej, bez przesady. Z jednej strony - Stanisław August Poniatowski starał się być monarchą oświeconym. To, że miał nieślubne dziecko z carycą Katarzyną i generalnie - był na jej smyczy, to inna sprawa. Stanisław August został królem min. dzięki Sasom, którzy blisko sto lat wcześniej podpisali pakt z Rosjanami. I potem nie mogliśmy ich wygonić aż do 1989 roku  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Nie Sty 11, 2009 12:49 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | dzięki Sasom, którzy blisko sto lat wcześniej podpisali pakt z Rosjanami. I potem nie mogliśmy ich wygonić aż do 1989 roku  |
Sasów?
Dodając swoje 3 grosze do dyskusji o SAP - wydaje mi się, że w tamtych warunkach nawet Oktawian August albo Elżbieta I nie byliby w stanie zrobić praktycznie NIC. Stąd moja zapiekła nienawiść do władców takich jak Zygmunt III a nie SAP, gdyż ten pierwszy miał ogromne możliwości, kraj u szczytu potęgi, dostał wielki, dumny galeon. Tylko, że kapitanował nim tak, że Poniatowski 150 lat później dostał już tylko rozpieprzoną łajbę bez masztów, za to szybko nabierającą wody... _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Antares

Dołączył: 17 Sie 2006 Posty: 537 Skąd: Sieradz/Lublin
|
Wysłany: Nie Sty 11, 2009 2:06 pm Temat postu: |
|
|
| Oj tak Zygmunt III był po prostu... zaczątkiem totalnej klęski. Te jego zabawy dynastyczne. Od początku do końca marzył tylko o koronie szwedzkiej. Przez co mieszał RP w niepotrzebne wojny z państwem, które mogło stać się sojusznikiem. Po drugie był zagorzałym katolikiem, a jego biedną duszyczką faktycznie władali legaci papiescy. Jak w wielokulturowym państwie mógł siedzieć na tronie totalnie nietolerancyjny osobnik? Sam nie wiem. Mieszanie się w wewnętrzne sprawy Rosji nie przysporzyło nam realnych zysków. Ale jeśli już miało to miejsce to dlaczego Zygmunt III nie zgodził się na zmianę wiary swojego syna? To był człowiek-ideologia. A tacy są najgorsi... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Nie Sty 11, 2009 3:50 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Ale jeśli już miało to miejsce to dlaczego Zygmunt III nie zgodził się na zmianę wiary swojego syna? |
Bo jego syn za długo carem by nie był  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Antares

Dołączył: 17 Sie 2006 Posty: 537 Skąd: Sieradz/Lublin
|
Wysłany: Nie Sty 11, 2009 4:42 pm Temat postu: |
|
|
Nie. Bo był pieprzonym zatwardziałym (nie chcę użyć słowa katolikiem...) religijnym wykopaliskiem... prosto ze średniowiecza. Jakoś w XVI wieku w RP można było spalić kukłę papieża i nikt się do tego nie dopieprzał... Biskupi (co niektórzy) widzieli potrzebę dialogu z prawosławiem i innymi religiami... Ale niee... musiał taki kontrreformator terminator przyjść. Bu!
PS Sam jestem wierzącym/aktywnym katolikiem... Mimo wszystko widzę błędy Kościoła i nie boję się o nich mówić. Thanks. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Nie Sty 11, 2009 4:56 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Nie. Bo był pieprzonym zatwardziałym (nie chcę użyć słowa katolikiem...) religijnym wykopaliskiem... prosto ze średniowiecza. |
Nie, tutaj chodziło o spisek, jaki bojarzy rosyjscy planowali na Zygmunta III bądź jego syna. Wiadomo co się stało w 1613 roku. Władysław najprawdopodobniej zostałby po prostu zamordowany, z racji właśnie katolickich zapędów Zygmunta III.
Moim zdaniem Zygmunt III wcale taki najgorszy nie był. Wina leżała jednak nadal po stronie szlachty, gdyż Zygmunt III pragnąc monarchii absolutnej był zdolny do bycia królem czterech państw - Polski, Litwy, Szwecji [chociaż nikłe to były szanse] i Rosji, ale przeszkadzała mu szlachta, która nie chciała płacić na wojsko itd. Co może zrobić król z pustym skarbcem ? Sklepać w kabinie numer III  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Nie Sty 11, 2009 5:14 pm Temat postu: |
|
|
Zygmunt III Waza był władcą fatalnym, przede wszystkim brak wizji, bo to czy prywatnie był tolerancyjny czy nie wielkiego znaczenia nie miało, akurat minimalnie był bo utrzymywał ponoć ciepłe stosunki z siostrą która wyznawała Luteranizm, tak czy inaczej nie miał wizji ,prowadził beznadziejną politykę zagraniczną ,nie umiał się skoncentrować na jednym sojuszniku, lawirował, fakt faktem nie potrzebnie trzymał się Habsburgów.
Co do Stanisława Augusta to mówiąc szczerze nie mam zdania, na pewno nie jestem "wyznawcą" Powstania Kościuszkowskiego które było przegrane na starcie, a jedynie do się przysłużyło to Rewolucji Francuskiej która dzięki powstaniu nie została zdławiona w zarodku przez Monarchię Europejskie.
A co do tematu przewodniego ,to delikatnie mówiąc za tą literaturą nie przepadam, Pozytywizm i literacko i ideowo przemawia do mnie o wiele bardziej. Z Romantyzmu cenię tylko Norwida, ale ogólnie ta cała rusofobia romantyczna i rewolucyjność była bardzo archaiczna i nie do końca zgodna z naszym interesem,Powstania XIX w. to jedna wielka kompromitacja, a mówi się o nich więcej niż o zwycięskich powstaniach:Wielkopolskim i Śląskich, czyżby poprawnosć polityczna ?, pozytywizm był skuteczny i brutalnie szczery i to mi się podoba, choć też z czasem ten nurt stał się archaiczny . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Nie Sty 11, 2009 5:41 pm Temat postu: |
|
|
To chyba najbardziej gigantyczny i zarazem merytoryczny offtop jakie to forum widziało  _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Antares

Dołączył: 17 Sie 2006 Posty: 537 Skąd: Sieradz/Lublin
|
Wysłany: Nie Sty 11, 2009 6:25 pm Temat postu: |
|
|
A ja i tak winię naszego Rexa Zygmunta III Wazę szczególnie jeśli chodzi o płaszczyznę religijną. W XVI wieku nasi posłowie byli przyjmowani we Francji jako nauczyciele tolerancji. Polska jak i cała Rzeczpospolita była już wtedy obiektywnie zauważona jako precedens w skali Europy. Sam Erazm z Rotterdamu się o tym rozpisywał. Piszę o tym w kontekście jednego z powodów osłabienia Rzeczypospolitej. Kozacy i Rusini jako niezwykle licząca się część dawnej RP sukcesywnie tracili wolności. Katolikiem być się opłacało... to dlatego na "naszą" wiarę przechodzili magnaci ruscy np ród Sapiehów, Wiśniowieckich. Przez co zwykły lud ruski, a później i kozacko-ukraiński tracił swoich przedstawicieli w sejmie i senacie. Paradoksalnie do potrzeby tendencja ta wzrastała tak szybko, że już w przededniu powstania Chmielnickiego (1648 r.) jedynym prawosławnym senatorem był imć Kisiel.
Futureal zwróciłeś uwagę na lawirowanie w kręgu Habsburgów. Tak to był jeden z poważniejszych błędów dyplomatyki w historii RP. A oprócz tysiąca jeden spisków oddalało to szlachtę polską od samej głowy państwa... Wiadomo przecież jak reagowano w Koronie na żywioł niemiecki.
Wracając do literatury to przyznam szczerze, że Romantyzm i Pozytywizm niesamowicie mocno wywarły wpływ na rozwój społeczeństwa polskiego w czasach niewoli. Choć lubię poczytać różne romantyczne wypociny wieszczów i doceniam ich zaangażowanie w sprawę Polską to nie sądzę by właśnie tego nam wtedy było trzeba. Jeśli powstać to porządnie - łatwo powiedzieć, ale taka prawda. Romantyzm jak wiadomo zakorzenił w mentalności Polaków niewyobrażalną ilość mitów narodowych. I chyba do dziś został nam ten mesjanizm we krwi i czekanie na Jezusa, który zbawi nas jako naród wybrany. Pozytywizm? Cóż, czy zmienił cokolwiek? Oprócz rozpisywania się nad biedą Żydów, Powiślem i całym burdelem, który w Polsce trzeba posprzątać nic, ale to NIC nie wniósł.
Mnie osobiście najbardziej śmieszy rodzynek pozytywizmu jakim był Sienkiewicz. Większość takich pisarzy jak Prus, Orzeszkowa, Konopnicka, Żeromski - męczą się, żeby wykorzenić z ludzi mit sarmacki, a tu nagle wychodzi Trylogia i Pan Zagłoba w roli głównej. Coś pięknego...
Sienkiewiczowi się wszyscy na ulicy kłaniali... a jak miał uśmiercić Kmicica to dostawał pogróżki. Ludzie dawali na msze za pana Wołodyjowskiego i Rzewuskiego. Normalna paranoja! Ale urok to swój miało. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Nie Sty 11, 2009 7:26 pm Temat postu: |
|
|
bo w każdym z nas siedzi sarmata... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Nie Sty 11, 2009 7:46 pm Temat postu: |
|
|
Pozytywizm nic nie wniósł? przecież na pozytywiźmie oparta jest cała Polska szkoła myślenia o państwie, nowoczesnego myślenia, interesu Narodowego, walki o język, kulturę, dorobek materialny, zwłaszcza na Zaborze Pruskim, gdzie miał miejsce Kulturkampf
Dmowski,Paderewski,Korfanty,Witos, jak dla mnie Ci wszyscy ludzie ideowo dużo od pozytywizmu czerpali, co do Piłsudskiego to mam pewne wątpliwości |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Antares

Dołączył: 17 Sie 2006 Posty: 537 Skąd: Sieradz/Lublin
|
Wysłany: Nie Sty 11, 2009 7:48 pm Temat postu: |
|
|
Wiesz, sarmata to jest fajny okresowo. Np sarmackie uczty udawały się tylko wtedy, kiedy wszyscy goście nie potrafili utrzymać się o własnych siłach, zasypiali lub padali pod stół. Kielich z którego szlachcic nie wypił za czyjeś zdrowie (a wiadomo ile zdrowia opijano) uznawany był za przeklęty. Coś pięknego i uroczego, ale tylko na krótką metę. Aby tylko tacy nami nie rządzili.
No nie Futureal... widzę, żeś członek młodzieży wszechpolskiej... Geje, pederaści to Euro-entuzjaści!  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|