| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Okres 1982-86 byl wedlug mnie...: |
| kolejnym fascynujacym okresem w historii zespolu... |
|
36% |
[ 45 ] |
| okresem sukcesu komercyjnego, ale zdecydowanie najmniej fascynujacym... |
|
37% |
[ 46 ] |
| moim ulubionym okresem w historii kapeli...! |
|
10% |
[ 13 ] |
| (dla STEPFORDOW) Kocham cale Queen, pieprzenie, takie gadanie nie ma sensu- jestem "prawdziwym" fanem |
|
14% |
[ 18 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 122 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Het

Dołączył: 26 Lis 2006 Posty: 742 Skąd: Krapkowice-Otmęt
|
Wysłany: Nie Lis 26, 2006 10:42 pm Temat postu: |
|
|
Don't Lose Your Hands wg. mnie bardzo słaby
ale postawmy sprawe jasno - jestem kolesiem sluchającym prawdziwego miesistego rocka a ten kawalek jest daleki od koncepcji  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Lis 27, 2006 12:00 am Temat postu: |
|
|
A co to za utwór?  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Het

Dołączył: 26 Lis 2006 Posty: 742 Skąd: Krapkowice-Otmęt
|
Wysłany: Pon Lis 27, 2006 9:02 am Temat postu: |
|
|
no kawalek z plyty A Kind Of Magic... troche psuje klimat tej płyty  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Pon Lis 27, 2006 11:05 am Temat postu: |
|
|
Fajnie wyszło-Nie trać dłoni-kawałek dedykowany tnącym drewno na trajzedze:) . _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lis 27, 2006 8:54 pm Temat postu: |
|
|
| jagaciarz napisał: | A już żeby postawić kropke nad i zapytam przekornie:w jakim innym okresie powstałyby jedne z moich utworów ,perełki tj.Don't lose your head czy lubiane przez wszystkich(LOL! :)Body Language? |
To ja odpowiem przekornie- wlasnie przez takie "perelki" nie lubie okresu lat 80-tych  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Paź 20, 2007 1:15 pm Temat postu: |
|
|
Dla przypomnienia tematu- w zwiazku z podwyzszonym stopniem dysusyjnosci tego Forum  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Sob Paź 20, 2007 1:32 pm Temat postu: |
|
|
O ile trasa Hot Space mi się podoba (choć bez większych rewelacji), o tyle The Works to już kompletna kicha... Najgorsza trasa koncertowa w całej ich karierze. Nie ma koncertu, który by mi się podobał z tego okresu (no, poza Live Aid) - aczkolwiek fragment 'Great King Rat' z koncertu w Londynie jest miłym zaskoczeniem. Ale i tak najbardziej boli (i myślę, że nie tylko mnie) decyzja Rogera o automatycznej perkusji... Chyba najgorsza jaką kiedykolwiek podjął. Co prawda trasa HS nie jest aż tak tragiczna, ale IMHO w tym przypadku mogłoby być lepiej, gdyby set-lista była nieco inna... Bo The Works nic by nie uratowało
Do trasy Magic Tour mam mieszane uczucia. Z jednej strony słabe występy jak w Manchasterze, Paryżu, czy Wembley... Z drugiej zajebiste show z Budapestu, świetny występ w Newcastle... Potem Knewbroth Park, Leiden, Vienna, Mannheim i nawet Berlin... I tak dalej i tak dalej. I tu pojawia się ten sam problem co wyżej - gdyby set-lista była trochę inna... Chociaż panowie udowodnili, że można świetnie zagrać takie I Want To Break Free, Tear It Up, czy nawet Radio GaGa... O wersji One Vision i Hammer To Fall z Budapestu już nawet nie mówię.
Patrząc na wszystkie koncerty z lat '82-'86 ciężko jest wystawić jakąś ocenę, bo właśnie obok wspaniałych koncertów tych lat były też fatalne gnioty... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sob Paź 20, 2007 3:45 pm Temat postu: |
|
|
No to tak... Z jednej strony, gdyby każdy popowy zespół grał w taki sposób jak Queen wtedy to świat byłby piękniejszy... Ale jest przecież i druga strona medalu i chyba przez ten pryzmat trzeba patrzeć na ich twórczość w tym okresie. Przede wszystkim musimy zobaczyć, co zespół osiągnął w latach 70, co potrafił zrobić i co robił, a nie raz były to rzeczy nie mieszczące się w pale. Druga sprawa to koncerty, piosenki z tych słabszych albumów grane in live brzmią o wiele lepiej, wychodzi z nich rockowy potencjał, że aż dziw bierze, iż grali to samo. Nie dziwię się, że studyjnie uważamy lata 80 za słaby okres i chyba nikt nie ma. Queen powinno grać lepiej, tym bardziej, że oni już nie musieli nic udowadniać, wystarczyło tylko utrzymywać poziom, co ich zdaje się przerosło.. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Paź 20, 2007 3:51 pm Temat postu: |
|
|
| mumin_king napisał: | | Z jednej strony, gdyby każdy popowy zespół grał w taki sposób jak Queen wtedy to świat byłby piękniejszy... |
A moim zdaniem te najbardziej popowe utwory to badziew bez względu na to, że był to Queen, który w latach 70. grał zupełnie inną muzykę.
A Kind Of Magic uważam akurat za całkiem przyzwoitą płytę. O ile produkcja znów pozostawia trochę do życzenia, o tyle utwory same w sobie w większości są naprawdę fajne. Who Wants To Live Forever to jeden z moich ulubionych utworów WSZECH CZASÓW, Princes Of The Universe, mimo trochę oszczędnej gitary, trzyma poziom, a sam osobiście uwielbiam jeszcze Don't Lose Your Head. Reszta mnie nie denerwuje zbytnio. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sob Paź 20, 2007 3:57 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | mumin_king napisał: | | Z jednej strony, gdyby każdy popowy zespół grał w taki sposób jak Queen wtedy to świat byłby piękniejszy... |
A moim zdaniem te najbardziej popowe utwory to badziew bez względu na to, że był to Queen, który w latach 70. grał zupełnie inną muzykę. |
Noo... Na szczęście to juz tylko kwestia gustu, więc nie mamy się co sprzeczać (ew. prowadzić dyskusji )
Taki offtopik (leciutki, bo nadal o płycie z lat 80). Może trzeba założyć nieoficjalny fan klub zboczeńców lubiących AKOM? Pare osób myślę, że bez większych cergieli by się zapisało.
EDIT: Misiu - żarcik to był...  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Ostatnio zmieniony przez mumin_king dnia Sob Paź 20, 2007 4:16 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Paź 20, 2007 4:00 pm Temat postu: |
|
|
NIEEEEE! Żadnych fanklubów! Chcemy coś zrobić z tym działem czy nie?!
Pytanie retoryczne, więc koniec offtopa.
EDIT: Wiem, muminie, ja też nie mówiłem do końca poważnie.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie
Ostatnio zmieniony przez Misiu dnia Sob Paź 20, 2007 9:39 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Sob Paź 20, 2007 7:29 pm Temat postu: |
|
|
Dla mnie to jest inna odsłona Queen, którą też akceptuję, ale nie zamierzam żałować, że powstały takie utwory, a nie inne, bo przecież właśnie od nich zaczęła się moja (i nie tylko moja) fascynacja tym zespołem. _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Sob Paź 20, 2007 10:45 pm Temat postu: |
|
|
Trasa Hot Space jest bardzo dobra. Freddie w dobrej formie, zespół gra rockowo, kawałki z Hot Space pokazują czym tak naprawdę być mogły.
Trasa The Works jest żenująca. Tak zwana "perkusja", syntezator głośniejszy niż riff (vide Tie Your Mother Down, Now I'm Here, czy też Tear It Up), kiepściutko.
Z Magic było różnie, ale ogólnie nieźle. Gdyby wszystkie koncerty trzymały poziom chociażby Budapesztu, to pretensji bym nie miał. _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Nie Paź 21, 2007 1:16 pm Temat postu: |
|
|
A tak na marginesie - która trasa wg was była lepsza - Hot Space, czy Magic Tour?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Paź 21, 2007 1:46 pm Temat postu: |
|
|
| Leniu napisał: | A tak na marginesie - która trasa wg was była lepsza - Hot Space, czy Magic Tour?  |
Hot Space ocenilbym na 9/10. Swietna forma Freda, dobra setlista, zespol byl "on fire"
Magic na 3/10 a i to tylko i wylacznie dlatego, ze zdarzyly sie tak genialne koncerty jak Knebworth czy Budapeszt. Setlista stala i troche kiepskawa, glos Freddiego dobry co drugi koncert, Brian zapomnial wlaczyc przester na gitarze i jej brzmienie przez cala trase jest OKROPNE. Uff- a to tylko poczatek, moglbym tak przez godzine wymieniac co bylo zle w trasie MAGIC...
Wiec jak dla mnie nie ma porownania.
I nie wiem czemu skupiamy sie tylko na koncertach  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Nie Paź 21, 2007 2:30 pm Temat postu: |
|
|
Jako całokształt też wybrałbym Hot Space; co prawda nie było podczas tej trasy koncertu na miarę Budapestu z Magic Tour (IMO nawet 'On Fire' nie jest tak genialne), to jednak, jak już mówiłem (zresztą nie tylko ja), obok bardzo dobrych występów są fatalne koszmarki. Na trasie HS forma była dużo bardziej stabilniejsza - i to jest właściwie bardzo duża różnica między trasami... Bo do set-listy mógłbym się przyczepić i tu i tu
| Fenderek napisał: | | I nie wiem czemu skupiamy sie tylko na koncertach |
No to proszę - zacznij o czymś innym...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Paź 21, 2007 2:41 pm Temat postu: |
|
|
Zaczalem na poczatku tematu  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Nie Paź 21, 2007 2:44 pm Temat postu: |
|
|
"Okres 1982-1986 był według mnie okresem sukcesu komercyjnego, ale zdecydowanie najmniej fascynujacym".
A to dla tego, że na albumach nie słyszę Briana i jego gitary. Golym okiem widac, jak wiele zespoł straciłby (i w tym okresie stracił) bez tego charakterystycznego brzmienia . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Nie Paź 21, 2007 3:16 pm Temat postu: |
|
|
No to teraz ja
Lata '82-'86 uważam za najgorsze w karierze zespołu. Te trzy płyty w moim rankingu są na samym szarym końcu. Ciężko mi jest wybrać nawet tę, której nie trawię bardziej... Jedyne co osiągnęli to, IMHO, niziny swoich możliwości. Dużo kawałków zarejestrowanych w przeciągu tych lat fajnie było usłyszeć jedynie w wersji LIVE. Wyjątkami są: Who Wants To Live Forever, One Year Of Love i... It's A Hard Life. Jednym słowem - tragedia.
Hot Space - 2/10, trasa koncertowa - 8/10
The Works - 2/10, trasa koncertowa - 1/10 (!)
A Kind Of Magic - 3/10, trasa koncertowa - 5/10
Tak to mniej więcej wygląda u mnie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Nie Paź 21, 2007 4:16 pm Temat postu: |
|
|
| Leniu napisał: | A tak na marginesie - która trasa wg was była lepsza - Hot Space, czy Magic Tour?  |
Hot Space Tour!!! Bez porównania lepsza!!! Jak dla mnie, to właśnie ostatnia Ich trasa, na której zaprezentowali bardzo dobry poziom!Potem było tylko gorzej(z nielicznymi wyjątkami). _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Sro Paź 24, 2007 10:57 pm Temat postu: |
|
|
Po obejrzeniu Montrealu stwierdzam, że po 1982 roku Queen nie dawało takiego powera rockowego na koncertach. Może nagrali funky, disco Qpę na Hot Space ale potrafili, chcieli to przetworzyć na koncertach w rockową moc. Koncerty z trasy HS mają rockowe napięcie, ani an moment nie siada klimat choćby grając Save me czy Love of my life karuzela się ciągle kręci. Na kolejnych trasach Works, Magic koncerty nie mają tego Powera, napięcia. Można się zachwycać stroną wizualną Wembley, ale brakuje tego rockowe szaleństwa.
I jak Brian stwierdził:" We did hate each other for a whle. Recording Jazz and those albums we did in Munich, The Game and The Works, we got very angry with each other. I left the group a couple of times, just for the day. You know - I'm off and I'm not not coming back. We'd all done that. You end up quibbling over one note, and we always raved about money."
W takiej atmosferze zespół nie mógł dobrze działać tworzyć, planować koncertów, setlist itd.
Po 1980 roku Fred miał dosyć koncertów co ukazuje, że panowie działali sobie na nerwy.
Ale zawsze do Queen wracali jak do matki i po chwilowych przerwach, zwłaszcza w 1983 roku tworzyli razem, bo w Królowej jest siła. _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sro Paź 24, 2007 11:03 pm Temat postu: |
|
|
Ale z tego co cytujesz, Dagolfie, wynika, że napięcie panowało właśnie w okresie Jazz i The Game, kiedy to właśnie grupa potrafiła dawać niezwykłe, pełne czadu i magii koncerty (chociażby Hammy'79)!!!
Może po prostu na scenie dawali upust kłębiącym się w nich niekoniecznie pozytywnym emocjom - i wychodziły z tego rzeczy doskonałe _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Paź 24, 2007 11:07 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | Ale z tego co cytujesz, Dagolfie, wynika, że napięcie panowało właśnie w okresie Jazz i The Game, kiedy to właśnie grupa potrafiła dawać niezwykłe, pełne czadu i magii koncerty (chociażby Hammy'79)!!!
Może po prostu na scenie dawali upust kłębiącym się w nich niekoniecznie pozytywnym emocjom - i wychodziły z tego rzeczy doskonałe |
Czesto na krotka mete zle emocje moga przekuc sie na swietne albumy tudziez koncerty- patrz Floydzi na przyklad... Ale tez na dluzsza mete, im dluzej taka sytuacja sie przeciaga- cos zaczyna pekac. Na szczescie Queen uniknelo losu czy to Floydow czy to innego Genesis (odejscie Gabriela, Hacketta...)- ale tez bez konsekwencji sie nie obylo... I plyty i koncerty- to BYLA rownia pochyla w dol... Poki Fred byl zdrowy i poki sie zarli- bylo coraz slabiej. Od dawna mowie, ze atmosfere panujaca w studio na plytach takich jak WORKS czy AKOM po prostu ewidentnie czuc! I nie sa to tworcze tarcia... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Paź 25, 2007 12:16 am Temat postu: |
|
|
Nie wiem czy sil czy CHECI... Na plyty zreszta tez... Mowi sie, ze poeta musi byc glodny. Muzyk chyba tez... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mikikakak
Dołączył: 26 Wrz 2007 Posty: 210 Skąd: Kovary
|
Wysłany: Czw Paź 25, 2007 8:08 am Temat postu: |
|
|
Najlepiej, żeby był to głód sukcesu...
Ale samo to stwierdzenie jest bez sensu, bo głodny organizm pracuje znacznie mniej wydolnie niż najedzony, trudniej się myśli, ogólnie jest gorzej niż gdy jest się sytym. Może u poetów i malarzy jest inaczej? Nie mam pojęcia, nie jestem ani jednym ani drugim. _________________ Jeszcze raz bardzo pana przepraszam.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Paź 25, 2007 7:54 pm Temat postu: |
|
|
| Mikikakak napisał: | Najlepiej, żeby był to głód sukcesu...
Ale samo to stwierdzenie jest bez sensu, bo głodny organizm pracuje znacznie mniej wydolnie niż najedzony, trudniej się myśli, ogólnie jest gorzej niż gdy jest się sytym. Może u poetów i malarzy jest inaczej? Nie mam pojęcia, nie jestem ani jednym ani drugim. |
Mam nadzieje, ze pisales ironicznie...
Toc przeciez to zdanie jest PRZENOSNIA...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mikikakak
Dołączył: 26 Wrz 2007 Posty: 210 Skąd: Kovary
|
Wysłany: Pon Lis 12, 2007 7:02 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: |
| Mikikakak napisał: |
Najlepiej, żeby był to głód sukcesu...
Ale samo to stwierdzenie jest bez sensu, bo głodny organizm pracuje znacznie mniej wydolnie niż najedzony, trudniej się myśli, ogólnie jest gorzej niż gdy jest się sytym. Może u poetów i malarzy jest inaczej? Nie mam pojęcia, nie jestem ani jednym ani drugim.
|
Mam nadzieje, ze pisales ironicznie...
Toc przeciez to zdanie jest PRZENOSNIA... Rolling Eyes
|
Ironicznie, ironicznie... Nie martw się, Fenderku, jak będziesz miał wątpliwości do tego, co napisałem, to znaczy, że to ironia  _________________ Jeszcze raz bardzo pana przepraszam.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Lis 13, 2007 3:19 pm Temat postu: |
|
|
Wiesz, wole sprawdzic. Mielismy tu juz takich agentow, ze... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|