| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 8:41 pm Temat postu: |
|
|
W sumie nie ma sensu zakładać nowego tematu bo i odzew pewnie będzie żaden. Ale tak mnie naszło. Jakie wykonanie utwory Queen Was najbardziej bierze. Jakie uważacie za najlepsze w historii świata. Celowo nie piszę zespołu, gdyż chodzi mi o jakiegokolwiek wykonawcę... owszem może to być wykonanie zespołu Queen, ale każdy inny jest też dowolny. W sensie. Byliście na koncertach? Jakieś stamtąd? A może któryś koncert ja wiem... 77 roku? Któreś do Was jakoś szczególnie trafia, ma jakąś naprawdę ogromną wartość w sensie technicznym czy jakimkolwiek innym. Więc jakie wykonanie.
U mnie sprawa się przedstawia tak, że będąc na koncercie w Pradze, oczywiście najwspanialszym momentem był wiadome jaki utwór. Ale pomijając ten koncert. Stawiam zdecydowanie na Bohemian Rhapsody - z Freddie Mercury Tribute Concert. Najważniejszego elementu niby nie ma - wokalu. Ale to jak Elton John świetnie zaśpiewał... zaakcentował... wywrzeszczał... zaskomlał .. nie wiem jak nazwać.. ale ten krzyk rozpaczy "I don't wanna die"... porażające. Instrumentalnie zagrali to prze świetnie. Publika najlepsza z możliwych. Niesamowite wykonanie.
A żeby Fredkowi w zaświatach nie było smutno pragnę podkreślić jeszcze You Take My Breath Away z Houston 77... nie... z Earl's Court. Wiele razy tu na tym forum podkreślane wykonanie, ale naprawdę jest to majstersztyk. Także no. Ktoś chętny na swoje wynaturzenia, bo chciałbym się dowiedzieć jak to jest. Doceniacie tylko Freddiego? A może coś jeszcze? Przeżycia osobiste i na żywo? _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 8:52 pm Temat postu: |
|
|
Queen może nie będę poruszał bo oprócz oficjalnych znam raczej dośc słabo w porównaniu do co niektórych , ale na pewno wspomniane Breath Away i Death on two Legs bodajże z Houston. Ale np Live Forever z Węgier naprawdę rządzi.
Dobra a poza Queen?
No to na pewno Invisible Man MArillion z Marbles on the Road. Nie będę opisywał każdy se może luknąć do oceniacza jak się tym podniecałem, ale to co zrobił tam Hogarth... magia, absolutna magia. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 11:21 pm Temat postu: |
|
|
hmm... jakże pięknie się różnić. dla mnie wykonanie bohemian na tribucie jest skopane do bólu - żałosne wykonanie eltona, axl pogrzebał sprawę - zupełnie uleciał klimat tego kawałka, ale pięknie że dla kogoś jest cudne. to jest właśnie magia sztuki.
jeżeli chodzi o bohemian to genialne, absolutnie najlepsze wykonanie tegoż utworu jest z hammersmith 75... właściwie całe medley - majstersztyk.
http://www.youtube.com/watch?v=FVO6BXzYmnY
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 11:37 pm Temat postu: |
|
|
Zgadza się, BoRhap w hammersmith było zaśpiewane jakoś inaczej, bardziej żarliwie, także melodia lekko inaczej poprowadzona, było w tym coś czego później bardzo mi brakowało...
Ciężko przebić You Take my Breath Away z Earls Court. Tam się zatrzymał czas. Aczkolwiek takie Melancholy Blues w Houston było wykonane z niemal tą samą szlachetnością w głosie- na tym samym koncercie także Love of My Life nabrało zupełnie innego wymiaru... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Nouvion

Dołączył: 27 Gru 2008 Posty: 82 Skąd: Gdynia
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 12:24 am Temat postu: |
|
|
Uwielbiam "Somebody to love" z Milton Keynes. Power, moc i ogień. Chłopcy zagrali niesamowicie energetycznie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 1:25 pm Temat postu: |
|
|
Musiałbym wymienić całą armię utworów i wykonań A nie mam za bardzo na to czasu, tak więc teraz pierwsze z brzegu:
Liar- generalnie wszystkie wykonania z lat 73-77, choć jak usłyszałem Newcastle 79, to mi szczęka opadła! Kapitalna wersja! Polecam!
White Man&The Prophet's Song- Seattle 77 i Nowy Jork 77(1 grudnia). Jak usłyszałem to drugie, to aż sie przestraszyłem, bo jest tam taki moment, gdy Freddie strasznie wrzeszczy, a echo jeszcze to potęguje....naprawdę moc!!!
Hangman&Great King Rat- Tokio 75(1 maja). Toż to chyba najlepsze wersje tych kawałków! I jeszcze w takiej jakości!!!
Rock'n'Roll Medley- Seattle 77...to trzeba puszczać każdemu początkującemu miłośnikowi rocka i Queen! Co za power, co za energia!!!
Earls Court- to samo co wyżej.
Kopenhaga 78- cały występ
Now I'm Here- wykonania z lat 79-82. Ale chyba te z 79 najlepsze!!! Hammy, Newcastle....kużwa....miazga!!!
Don't Stop Me Now- te dwa koncerty powyżej. Najlepsze wersje jakie znam!!!
Somebody To Love- też gdzieś między 79 a 82 rokiem....Hammy, Newcastle, Sao Paulo, Milton, Montreal....Freddie w szczytowej formie!
Na razie tyle
No to lecimy dalej:
Milton Keynes- generalnie cały koncert....chyba jeden z moich ulubionych...nie będę pisał o konkretnych wykonaniach, bo sporo by tego było. Jeden z najlepszych momentów w Ich historii!!!
Sao Paulo- tu podobnie. Zagrali pierwszego wieczoru chyba najlepszy koncert na tamtym kontynencie. I też ciężko mi wyróżnić poszczególne kompozycje....bo cały jest świetny!!!
You Take My Breath Away- pisaliście o tym i zgadzam się. Earls Court, ale nie tylko....Seattle, Boston....
Is This The World We Created-brzmiał bardzo wzruszająco niekiedy....zawsze mi sie podoba ten moment na póżniejszych koncertach.
Hammer To Fall- muszę wyróżnic Live Aid i Wembley, bo to pierwszorzędne wersje!!! Dynamizm, moc....wszystko to tutaj jest. _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lesheq

Dołączył: 17 Paź 2007 Posty: 785 Skąd: Przemyśl/Kraków
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 1:52 pm Temat postu: |
|
|
Moje koncertowe “debeściaki” – było ich sporo
Great King Rat z Tokio 1.05.1975
Liar z Houston 1977 (świetny pojedynek Johna i Briana w środku)
Son and Daughter z Rainbow 1974 (March) (ta ciążkość)
Father to son z Rainbow 1974 (March) (miażdżący mocny środek)
White Queen z Rainbow 1974 (XI) (ten fortepian i natchniony May)
Ogre Battle z Hammy 1975
Now Im here (razem z Dragon Attack) – Montreal 1981 ( świetne przejście do DA i subtelna wokaliza po DA)
Medley z Houston 1977 ( 20 min. suita złożona z kawałków piosenek robi wrażenie, genialne przejścia, cudowny GOFLB i Walc, jeśli coś można nazywać progresywnym, to takie właśnie podejście do grania, nie popisywanie się 15 min. solówką dla efektu, ale zebranie tylu wspaniałości w jednej koncertowej suicie – arcydzieło, także medley z Mustapha był świetny)
White Man z Houston 77 (lepiej oglądać video, bo genialnie się Fred rusza podczas tego utworu)
Prophet Song z Tokio lub Osaki 1976 (marzec) – środkowy fragment wokalny ciekawie odtworzony na scenie
Bohemia Rapsody – oczywiście medley z Hammy 1975 (prawie 9 min. w niebie, no i BBLB na koniec żeby zlecieć z fotela)
Somebody to love – MK Bowl 82 albo Madryt 1979 (obie wersje długie i bardzo twórcze)
Melancholy Blues – Houston 1977 (zaiste Queen mógłby pogrywać w klubach jazzowych)
If You cant beat them – Paryż 1979 lub NY 1978 (energia w tych wykonaniach jest na 150 %)
Save me – Buenos Aires 1981 (gdy się maści Fredowi mikrofon i „przesiada się „ na kolejne, śpiewając jednak jakby nic się nie stało, ciarki przechodzą jak się słyszy spiewającą publiczność)
AOBTD – Knewborth 1986 (taki koncert na pozegnanie, trudno marzyć o lepszym)
Stying Power i Action This Day z MK Bowl 1982: (tak się robi z kichy arcydzieło)
Who wants to live forever- Budapeszt 1986
WWRU/Champions z Live Aid 1985
RR Medley z Seattle 1977 ( prawie 11 min. zajebistej zabawy klasycznymi motywami) _________________ Lesheq |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 1:54 pm Temat postu: |
|
|
Fakt, zapomniałem o White Queen! Przepiękne wykonania!!! Rainbow, Hammy 75, japońskie koncerty....magia!!! _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lesheq

Dołączył: 17 Paź 2007 Posty: 785 Skąd: Przemyśl/Kraków
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 2:02 pm Temat postu: |
|
|
| Mariusz napisał: | Fakt, zapomniałem o White Queen! Przepiękne wykonania!!! Rainbow, Hammy 75, japońskie koncerty....magia!!! |
Gdyby tak te japońskie koncerty ktoś wydał w jakims zremasterowanym boksie np. "Live in Japan 1975-1976", mielibysmy obiekt kultu i uwielbienia Cóz się wtedy działo, nawet Lazing on Sunday Afternoon grali, prawie pełnego Proroka, Doing Allright.
znakomity jest tez Boston 1976 - ostatnio wypłynęła świetnie brzmiąca wersja _________________ Lesheq |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 2:55 pm Temat postu: |
|
|
To ja może z innej strony
Bo rozpisywać się po raz kolejny nad wykonaniami koncertowymi nie ma sensu. wystarczy odgrzebać stosowny temat
| Cytat: | | Jakie wykonanie utwory Queen Was najbardziej bierze. Jakie uważacie za najlepsze w historii świata. |
Podejdę do zagadnienie w kwestii "bierze"
Wykonanie Love of my life. Wykonywałam osobiście wiele razy, ale jedyny raz miało taką moc, a zarazem była jakaś szczerość w naszych głosach. Mianowicie 2006 rok w 15 rocznice zgonu Fredka wykonane pod jego domem. Przepływała miedzy nami więź i ckliwie napisze duch Fredka. Chyba mało kto miał wówczas suche oczy, a późniejsze No-one but You było dopełnieniem tamtej chwili. Nigdy później nie poczułam takiej jedności, smutku i pustki przy wykonywaniu/słuchaniu utworu Queen.
Później było QPR ale to już nie była ta intymność i całkiem inna bajka.
Najlepsze w historii? Historia ciągle się tworzy co dziś bym uznała za naj jutro może zblednąć pod wpływem nowej publikacji choćby koncertu czy jakiegoś ukrytego dema.
Na złość napisałbym, że BL w wersji Bizon Cafe Band jeśli tylko znajdzie kontrabas  _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 6:12 pm Temat postu: |
|
|
No nie do końca mi chodziło o to aby wypisywać 120 różnych wersji wykonania A kind of magic. Mi chodziło o jeden, dwa, góra trzy wykonania. Takie naprawdę w waszym osobistym rankingu na samej górze. Może nie ze względów technicznych (choć dla niektórych to może się liczyć najbardziej) ale ze względów sentymentalnych/ okolicznościowych czy jakich tam jeszcze kto wymyśli. No ale interpretujcie jak chcecie. W moje oczekiwania (tak tylko dodam) najbardziej wpisała się daga. Ale i tak gracias amigo. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sob Mar 13, 2010 11:22 am Temat postu: |
|
|
Tylko np. mi byłoby ciężko wymienić góra dwa, trzy wykonania które mnie "biorą" Po prostu to niemożliwe, bo jest tego za dużo. Dlatego napisałem tak a nie inaczej. Dziś dodam jeszcze:
Under Pressure- Montreal...nie wiem dlaczego, ale ta wersja jest mi najbliższa. Wiem, że tam Fredek zaśpiewał w najbardziej zbliżony sposób do wersji studyjnej, ale mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie!
It's A Hard Life- chyba Rio.....tam moim zdaniem, wykonali to przepięknie!
Love Of My Life- w intymnych wykonaniach z Houston i Montrealu nie ma nic złego. Ale mnie najbardziej przechodzą ciary jednak, gdy oglądam Sao Paulo i Rio. I nie tylko ciary....niejednokrotnie miałem łzy w oczach...
Radio Ga Ga- tutaj wybór jest prosty...Live Aid i Knebworth. Zwłaszcza to drugie....na Live Magic słychać doskonale tysiące klaszczących dłoni...niesamowity moment! Jak i cały utwór. _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michalzbiku95

Dołączył: 26 Lut 2010 Posty: 995 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Pią Kwi 16, 2010 3:21 pm Temat postu: |
|
|
Moim zdaniem "You and I" jest szybsze, weselsze a nie takie smętne mimo że obydwa kawałki lubię nie widzę jakiegoś mocnego podobieństwa  _________________ Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
Wysłany: Pią Kwi 16, 2010 4:15 pm Temat postu: |
|
|
Nie miałem na myśli tempa ani tego czy jest radosne czy nie. Spróbuj sobie zaśpiewać np. pierwszą zwrotkę You And I do podkładu Let It Be np. do tego instrumentalnego fragmentu na samym początku, to zrozumiesz o co mi chodzi  _________________
Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008
PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michalzbiku95

Dołączył: 26 Lut 2010 Posty: 995 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Pią Kwi 16, 2010 4:24 pm Temat postu: |
|
|
No może coś w tym jest  _________________ Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pią Kwi 16, 2010 9:41 pm Temat postu: |
|
|
Może jakieś lekkie podobieństwo jest ale że rzeknę jest ono w normie muzyka rockowa to nie jest zbiór bez granic wszystkie melodie i riffy już zagrano jak ktoś kiedyś powiedział i do każdego kawałka można wskazać dziesiec mniej lub bardziej podobnych
Ale nie słyszę (prznajmniej tak pobieżnie) jakiegoś uderzającego podobieństwa |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michalzbiku95

Dołączył: 26 Lut 2010 Posty: 995 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Sob Kwi 17, 2010 12:00 pm Temat postu: |
|
|
Grunt, że nie napisał o tym w wątku "nawiązania do Queen"  _________________ Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Nie Kwi 18, 2010 12:38 am Temat postu: |
|
|
Włączyłam linki z YT równocześnie i faktycznie, drobne sekwencje dźwięków się na siebie delikatnie nakładają. Jakiś rodzaj muzycznej intertekstualności może
Boże, właśnie sobie zdałam sprawę, jak dawno Queen nie słuchałam. Zapomniałam, jak brzmi "You and I"  _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 1:48 pm Temat postu: |
|
|
W związku z nowymi nagraniami live naszych panów Briana i Rogera.... a co jeśli planują trasę koncertową z jakimiś muzykami sesyjnym (Spike i inni) ale na zasadzie, że będą grać tylko te utwory z katalogu Queen w których sami użyczają wokali. Tak jak to co się pojawiło ostatnimi dniami a daga dziś rzuciła do jakiegoś tam tematu. W końcu co jak co ale Queen to nie był zespół tylko jednego wokalisty i takich utworów jest więcej w katalogu zespołu Queen w których panowie się mogą wykazać. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 2:11 pm Temat postu: |
|
|
W sensie realności takiej trasy? na początku roku była zapowiadana trasa Taylorów a dziś to się wszystko rozpływa. I ten jeden majowy występ może się okazać jedyny, bo w zapowiadanym październiku Foo Fightersi wchodzą do studia. I zaczynam nie wierzyć w trasę Taylorów, która pewnie by się opierała na mieszance starych klasyko Queen śpiewanych przez Rogera i innych standardów rocka.
W sensie realności trasy Roger & Brian? Obecnie przy zaangażowaniu Bri w inne sprawy widzę mało realnie to. I ponoć Bri nie palił się tak bardzo do grania starych kawałków. Może za rok w ramach 40lecia coś wymyślą. Ogólnie to Roger częściej w swojej karierze wracał do małych sal i tam grał niż Brian.
I jakby zabrali w trasę Spike to by grali nowsze rzeczy z syntezatorami nagrywane Ja dziękuję  _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 2:25 pm Temat postu: |
|
|
W sensie o realność to ja się nie pytam bo co my tam wiemy. Tylko gdybanie, że Brian to już dziadek i się mu nie chce itp itd. Kwestia taka, że taki pomysł z utworami Queen które w oryginałach śpiewali Brian i Roger. Ewentualnie jakieś TSMGO czy inne WATC. Ale widzę, że nikt nie wierzy już w Briana, że ten wyrwie się z pomagania zwierzątkom na rzecz rocka dla własnych fanów. No to trudno. Marzenia zawsze można mieć ;p _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 2:38 pm Temat postu: |
|
|
Wyrwać to się on może
| Cytat: | | There's no real reason to feel gutted, dear David. If you think about it, there is no way the company of WWRY would be able to play 'a few more songs' at the drop of a hat. That was only possible for Roger and I because Taylor Hawkins and his entire excellent group are afficionados of 'early Queen', and took the risk of inviting to jam with them. We were guests on his stage. |
Chyba potrzebny mu jest ogólnie jakiś bodziec jakby tacy ludzie jak Hawkins wyciągali go częściej na scenę to kto wie co by się stało?! Może ruszyłby tyłek po jakiś salach koncertowych.
A odnośnie samego pomysłu. To czemu nie byle Bri śpiewał jak najmniej A jak już to coś w stylu Long Away, a nie We Belive bo wtedy trasa nie ma szans Biorą Rufusa jako zapasowego perkusistę, Murraya jako basistę i w trasę :] _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 3:21 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | | Ewentualnie jakieś TSMGO czy inne WATC. |
Czyli dwa absolutnie najtrudniejsze do zaśpiewania kawałki Queen w całym katalogu... oni mają 60 lat- czyś Ty oszalał? Boże, żeby usłyszeć WATC albo TSMGO zmasakrowane przez Briana na dziś to ktoś musiałby mi zapłacić, nie mam mowy żebym ja sam na takie tortury wydawał kasę...
Sam pomysł, coby grali '39, Tenement Funster, Sail Away czy I'm In love With My Car- biegłbym an taki koncert na pewno, pewnie na jednym bilecie by się nie skończyło. Jeśli już mieliby śpiewać jakieś kawałki z Fredem na wokalu- to pewnie lepiej by było gdyby to były te przez nich napisane, bo takie się pisze trochę pod swój głos bardziej a i wersje demo są/były, słyszeliśmy też ich już trochę... I takie AKOM (jakby zagrali tak jak na poprzedniej trasie byłoby OK), Ga-Ga ewentualnie... Pewnie jakieś kawałki napisane przez Freda w katalogu by znaleźli, które by im wyjątkowo podeszły (tak jak w Japonii I Was Born To Love You). Tylko jedno, jedyne zastrzeżenie- żeby kryterium doboru było właśnie to jak te kawałki wychodzą, a nie że są popularne i trzeba je zagrać. Bo tak jak mówię- za Briana piszczącego TSMGO, WATC albo BoRhap to musieliby mi zapłacić a nie ja im... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 3:59 pm Temat postu: |
|
|
Co do tego "ewentualnie TSMGO czy WATC" bardziej mi chodziło o ich ponadczasowość i to, że są to pomniki Queen. Za bardzo się nie zastanawiałem nad tym jakby to wyglądało. Ot rzuciłem pierwsze co mi na myśl przyszło. Nie ma się co unosić Po prostu, nie ma co oszukiwać dzisiejsze linki dagi zrobiły mi miło i poczułem pewien dreszczyk emocji, że takie coś jednak mogłoby się udać. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 4:11 pm Temat postu: |
|
|
hmmm gdzie są te linki?  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 4:24 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | Co do tego "ewentualnie TSMGO czy WATC" bardziej mi chodziło o ich ponadczasowość i to, że są to pomniki Queen. Za bardzo się nie zastanawiałem nad tym jakby to wyglądało. Ot rzuciłem pierwsze co mi na myśl przyszło. Nie ma się co unosić Po prostu, nie ma co oszukiwać dzisiejsze linki dagi zrobiły mi miło i poczułem pewien dreszczyk emocji, że takie coś jednak mogłoby się udać. |
Tylko ja właśnie uważam, ze taka ewentualna trasa miałaby w końcu sens, gdyby nie byłą o pomnikach, kolejnych Fredach śpiewających z ekranu bądź odgrywania (po raz kolejny) Platynowej Kolekcji, ale właśnie gdyby chodziło nie o komercyjny rozmach, nie o kolejne gesty, bo tymi to nawet Wawel przebijają- ale gdyby w niej chodziło o muzykę... Panowie bez Freda prezentują coś zupełnie innego, ledwie połowę tego rozmachu jakim były koncerty z Queen- a nawet te z Paulem. Gdyby byli sami, musieliby IMO tą wadę zamienić w zaletę. To znaczy wykorzystać tę część potencjału, która ciągle istnieje...
Bo kurcze na takie SAIL AWAY czy Tenement Funster to chrapkę miałbym tak nieprawdopodobną... i w dodatku- miałoby to szansę wyjść absolutnie przecudnie... nie byłoby wszelkich bezsensownych porównań, byłoby to coś zupełnie innego, stara-nowa jakość... Oczywiście jeśli (a tak chyab jest) Brian uważa, ze musi zagrać wszystkie hity, ze ludzie tylko na to czekają (taaaa... )- właśnie dlatego takiej trasy raczej na pewno nigdy nie będzie... ale pomarzyc można... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 4:39 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: |
Bo kurcze na takie SAIL AWAY |
To byłby chyba mój drugi muzyczny moment w moim życiu. Tylko jak tu zrobić tak, aby się ruszyli z miejsca i zrobili coś nie pod publiczkę ale dla samych siebie... ewentualnie dla true fanów  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 4:47 pm Temat postu: |
|
|
brian ma w dupie true fanów. liczy sie to, żeby peła sala kilku tysiecy osob ładnie i równo klaskala w radio gaga i wwry _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|