FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
Dyskusje na małe, ale ciekawe tematy
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 28, 29, 30
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
daga
Site Admin


Dołączył: 29 Paź 2003
Posty: 11065
Skąd: Warszawa - Ursynów

PostWysłany: Nie Maj 16, 2010 4:59 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bizon Rolling Eyes Jakie radio gaga Bri obchodzi Wink jedynie WWRY grane parę razy co noc Wink
a nieraz patrząc na to co Roger grywał gościnie to radio mu nosem wychodzi i woli je omijać i grać Stranger Frontier czy Tenement Funster.
_________________
http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Nie Maj 16, 2010 5:01 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

jakos tej woli na trasach z paulem nie zauwazylem heh i to jest wlasnie ten ból. na wystepach w jakichs małych klubikach grają zajebiste kawalki, po czym jadą gdziekolwiek w wieksze miejsce i znowu to samo... szkoda tylko, ze na te wystepy w malych klubikach mogą liczyc wlasciwie tylko w anglii (ewentualnie w usa jak ich ktos ze znajomych wyciągnie)
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
daga
Site Admin


Dołączył: 29 Paź 2003
Posty: 11065
Skąd: Warszawa - Ursynów

PostWysłany: Nie Maj 16, 2010 5:16 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bo w dużych sala to Spike marudzi, że musi coś grać Wink i grają Gagę Wink Ciekawi mnie czy oni w ogóle dyskutują jak mają jakiś koncert większy do zagrania nad setlistą czy od lat ustalone: Gaga, Bo Rhap, WATC, WWRY.
_________________
http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
innuendo0



Dołączył: 12 Mar 2009
Posty: 1519
Skąd: Śląsk

PostWysłany: Nie Maj 16, 2010 9:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hmmm jak tak dalej będziemy wymyślać wymarzoną setlistę to jak nam się chociaż te 50% spełni to zespół zagwarantuje fanom najdłuższy orgazm w życiu każdego fana Laughing
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Anka793



Dołączył: 31 Paź 2003
Posty: 315
Skąd: Warszawa / Lublin

PostWysłany: Czw Maj 20, 2010 7:48 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bizon napisał:
brian ma w dupie true fanów. liczy sie to, żeby peła sala kilku tysiecy osob ładnie i równo klaskala w radio gaga i wwry


True fan też czasami zechciał by sobie ładnie i równo do Radia GaGa i WWRY poklaskać... Zwłaszcza że oprócz w większości żałosnych cover bandów tych okazji jest raczej mało. Co nie zmienia faktu, że odgrywanie całej platynowej kolekcji to przesada. Najlepszym rozwiązaniem byłaby różnorodna setlista i z mniej znanymi świetnymi nie-singlowymi kawałkami, ale też z takimi hitami jak wyżej wymienione. Bez nich po koncercie czułabym pewien niedosyt.

Ale to tylko gdybanie, bo ja na razie nie widzę jak taka trasa mogłaby wyglądać. Wg mnie bez wokalisty nie ma to za bardzo sensu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG WP Kontakt
daga
Site Admin


Dołączył: 29 Paź 2003
Posty: 11065
Skąd: Warszawa - Ursynów

PostWysłany: Czw Maj 20, 2010 7:54 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Anka przecież mamy dwóch wokalistów :] Bri i Rogera a trasa po małych salach by sprzyjała graniu mniej ogranych rzeczy.
_________________
http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Czw Maj 20, 2010 7:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Anka793 napisał:

True fan też czasami zechciał by sobie ładnie i równo do Radia GaGa i WWRY poklaskać... Zwłaszcza że oprócz w większości żałosnych cover bandów tych okazji jest raczej mało.

Ale były. Na mniej znane rzeczy szans nie ma ŻADNYCH... i o to w tym chodzi... Zadowalani są tylko ci co chcą poklaskać przy Ga-Ga czy odsłuchac Greatest Hits. Dla tych lubiących coś innego jest... zajawka White Mana we wstępie do Fat Bottomed Girls, całe 5 sekund... normalnie orgazm...
Anka793 napisał:
Bez nich po koncercie czułabym pewien niedosyt

A ja z kolei byłbym wniebowzięty, że coś co słyszałem już tyyyyyyle razy nie zabrało czasu i zamiast tego poszło coś innego mniej znanego...

Generalnie chodzi o to, że wszystkich nigdy się nie zadowoli. I to jest jasne. Ale zadowalana jest tylko grupka tych którzy chcą hity, hity i jeszcze raz hity. Ci z nas z rozmarzeniem myślący o tym co Paul Rodgers na przykład mógłby zrobić z It's Late (utwór tak w stylu Free że aż się prosił o spróbowanie) albo o tym jak fantastycznie byłoby gdyby Roger z Brianem odstawili na zywo Tenement Funster mogą sobie pójśc spać i może nam się przyśni...
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/


Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Czw Maj 20, 2010 8:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
PiotreQ



Dołączył: 03 Kwi 2005
Posty: 4957

PostWysłany: Czw Maj 20, 2010 8:01 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
zajawka White Mana we wstępie do Fat Bottomed Girls, całe 5 sekund... normalnie orgazm...

Masz małe wymagania Fenderku Embarassed

Co do występów w małych salach: proponuję Pub Tour 2011 Razz
_________________


Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008


PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Czw Maj 20, 2010 8:05 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To był sarkazm... Wink
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
lemur
Moderator


Dołączył: 13 Maj 2005
Posty: 5251
Skąd: z Komitetu Centralnego

PostWysłany: Pią Maj 21, 2010 12:37 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
To był sarkazm... Wink


A u niego ironia Twisted Evil
_________________
Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010

Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pią Maj 21, 2010 12:39 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A idź bo w ryj dać mogę dać... Laughing
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
KrzysiekP



Dołączył: 26 Lut 2006
Posty: 2115
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Pią Maj 21, 2010 2:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A ja tak z innej strony.
Słuchając przez ostatnie 2 lata bardzo różnej muzyki od muzyki klasycznej przez jazz i progresywny rock a na brutalnym metalu kończąc ostatnio przypomniałem sobie albumy Queen. Znając więcej nie zmieniłem poglądu jeśli chodzi o płyty z lat 70. te z 80. wydały mi się słabsze a Innuendo dosyć przeciętne oprócz kilku jaśniejszych punktów.
Dobrze sobie czasem przypomnieć grupę, którą kiedyś słuchałem nałogowo i świata po za nią nie widziałem. Teraz człowiek patrzy na to wszystko z większym dystansem (kiedyś podobało mi się Hot Space)! Teraz parę rzeczy brzmi trochę gorzej inne nabrały blasku. Ale jednocześnie doceniłem Freddiego. Jedyni wokaliści, którzy wywołują u mnie ciarki to Dio i właśnie Freddie. Czasem mam wrażenie, jakby otulał mnie głosem, nie wiem, czy wiecie co mam na myśli. Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Vimes



Dołączył: 13 Lip 2009
Posty: 136
Skąd: królewskie krakowy

PostWysłany: Pią Maj 21, 2010 2:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

KrzysiekP napisał:
a Innuendo dosyć przeciętne oprócz kilku jaśniejszych punktów

też jestem zdania, że Innuendo jest takie se Wink Obrosło tym mitem i tak dalej, ale sama wartość artystyczna to tak pół średnio na jeżozwierza nie licząc tytułowego.
_________________
"Cokolwiek, kiedykolwiek, gdziekolwiek, bez żadnego uzasadnienia" - Zappa
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
KrzysiekP



Dołączył: 26 Lut 2006
Posty: 2115
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Pią Maj 21, 2010 2:43 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Vimes napisał:
KrzysiekP napisał:
a Innuendo dosyć przeciętne oprócz kilku jaśniejszych punktów

też jestem zdania, że Innuendo jest takie se Wink Obrosło tym mitem i tak dalej, ale sama wartość artystyczna to tak pół średnio na jeżozwierza nie licząc tytułowego.


IMO jest dużym skokiem po The Miracle (i jak napisałeś dalej takie s'e). Choć wszystko zmierzało ku lepszemu, bo parę kompozycji jest niezłych - wspomniany tytułowy, Headlong, I'm Going Slightly Mad czy Bijou. Ale jednak całościowo wypada średnio.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pią Maj 21, 2010 3:43 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oho, mądrzy ludzie tu zaczynają pisać o Innuendo.

Powiem tak: mumin_king lubi to!
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
Majkel



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 390
Skąd: Oświęcim

PostWysłany: Pią Maj 21, 2010 5:44 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

"I can't live with you" jest co najwyżej średnie (i przy okazji niestety fatalnie wyprodukowane), "Delilah" trąci muzycznym banałem (mimo, że chwyta za serce, nie ukrywam - no i to miauczenie na gitarze Laughing ), zaś "Ride the wild wind" również trudno uznać za dzieło wybitne Wink No i jeszcze "Hitman" (mimo, że panowie zaczęli wreszcie porządnie łoić, zresztą echa tego "łojenia" było wyraźnie słychac już na samym Miracle) wydaje się być utworem troszkę niedopracowanym i tak jakby prowadzi do nikąd. Poza tym reszta "zwykłych" utworów (zaraz się okaże, które to i dlaczego zaliczam do tego grona Wink ) trzyma IMO bardzo wysoki poziom - Headlong to wreszcie porządny, energiczny rock n' roll w czystej postaci, All God's People wręcz uwielbiam (nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć, po prostu mam wielką słabość do tego typu połączeń w stylu opera i murzyńskie zaśpiewy przy akompaniamencie pianina Laughing ), zaś I'm going slightly mad - noooo panowie, toż to wodewil w czystej postaci, jakiego brakowało w repertuarze tej grupy od dobrych 10 lat Cool Zresztą tutaj Queen wreszcie pokazało, jak syntezatorów używać w sposób UMIEJĘTNY (na tej płycie zresztą nigdzie nie czuje pod tym względem stanu przesycenia).
Jakie to wszystko ma jednak znaczenie w odniesieniu do ogromnego ładunku emocjonalnego Bijou? Kogo nie wzrusza zderzenie się ze sobą przepięknej gry Red Special i nostalgicznego wokalu Freddiego (śpiewającego ten bardzo krótki, ale jakże przepiękny w swej wymowie fragment)? Don't try so hard? These are the days...? Czy naprawdę muszę tłumaczyć rzeczy oczywiste Wink ?
No i wreszcie coś co sprawia, że chyba nikt tak naprawdę nie mógłby przejść obok tej płyty obojętnie. Coś, wobec czego reszta utworów zawartych na Innuendo (mimo, że są wśród nich - co powyzej starałem się udowodnić - zarówno rzeczy słabsze, jak i te bardzo dobre) blednie niczym słońce w zderzeniu z supernową Wink Dwa utwory, pardon - dwa KOLOSY, które już na zawsze wpisały się złotymi zgłoskami w kanon najklasyczniejszej klasyki muzyki rockowej. Mowa tu oczywiście o Innuendo i The Show Must Go On. Nie ma sensu, żebym się w tym momencie na ich temat rozpisywał - po wielokroć robili to przecież inni, znacznie bardziej pewnie kompetentni ode mnie ludzie, wystarczy tylko powiedzieć, że to właśnie te 2 utwory znajdują się na absolutnym topie mojej listy WSZECHCZASÓW. Genialnie skomponowane, idealnie przemyślane, precyzyjnie ROZMIESZCZONE NA PŁYCIE (po raz pierwszy od 11 lat miałem w przypadku Queen poczucie, że te dwie kompozycje znajdują się dokładnie na swoim miejscu, poza tym tworzą swego rodzaju klamrę!). Poza Death On Two Legs nie ma lepszego, bardziej teatralnego, zaskakującego i rozrywającego słuchacza na strzępy wejścia niż w przypadku Innuendo - koniec, kropka. Nikt też nie miał i już chyba nie będzie miał lepszego i bardziej dramatycznego zakończenia własnej kariery niż w przypadku tej angielskiej grupy. Nie zmienia tego nawet fakt, jak bardzo ogranym i zbanalizowanym “dzięki” radiu czy telewizji utworem stało się "The show must go on". Nie znam i już pewnie nie poznam żadnego utworu, w którym w ciągu zaledwie 4 minut dałoby się zawrzeć tak gigantyczną dawkę emocji. Jedna tylko fraza "I can fly, my friends" (5 słów zaledwie!) w jednym momencie zjada jak dla mnie chociażby całą karierę Queen w latach '80 i w dodatku swojego posiłku bynajmniej nie zwraca (tak wiele dla mnie znaczy Wink ).
Nie zamierzam do zmiany własnej opinii i przejęcia mojego punktu widzenia nikogo w jakikolwiek sposób zmuszać. Nie jest to moją intencję, absolutnie - chcę po prostu, abyście zwrócili uwagę na to Z CZEGO bierze się to (przez wielu uważane za bezkrytyczne) spojrzenie licznej rzeszy fanów na tę płytę. Tak, wokół niej wytworzył się swego rodzaju mit, który trudno jest zwalczyć i przezwyciężyć - ale mity (ze swej natury) mają to do siebie, że nie da się ich opisać czy też wyjaśnić w sposób racjonalny. W naszym pięknym, nadwiślańskim kraju widać to było zresztą niedawno w całej okazałości, ale to tak na marginesie Wink . Istnieje zawsze wielkie niebezpieczeństwo, że dwoje dyskutantów będzie się ze sobą mocno ścierać nie zważając w pierwszej kolejności na to, co jest istotą sporu, jaki się między nimi wytworzył, jakie jest jego podłoże i dlaczego tak trudno jest im dojść do jakichkolwiek konstruktywnych wniosków. Te paradoksy biorą się stąd, że na pewne zjawiska (a takim zjawiskiem jest z pewnością Innuendo) nie da się patrzeć tylko za pomocą “szkiełka i oka” i przyjmować przez to postawę bezdusznego mędrca Cool Nie można przecież abstrahować chociażby od kontekstu historycznego (że tak to górnolotnie nazwę), jaki towarzyszył wydaniu tej płyty. Nie można również nie zauważać, że tragiczna śmierć Freddiego już na zawsze wywarła swoje niezatarte piętno i całkowicie zdeterminowała to, w jaki sposób fani Queen będą tę płytę odbierać. Może ktoś potrafi inaczej, ja w każdym razie nie - zbyt wiele ten zespół dla mnie znaczy. Tyle jednak taniego psychologizowania i moralizatorstwa, czas wreszcie na jakieś konstruktywne wnioski. Innuendo jest na swój sposób płytą nierówną, to fakt, ale na pewno nie można stwierdzić, że na każdy utwór dobry przypada jakiś słabszy czy tez przeciętniak. Jest płytą nierówną, bo obok 3 kawałków przeciętnych, reszty dobrych bądź bardzo dobrych (w dodatku mocno chwytających za serce Cool ) znajdują się te dwa gigantyczne kolosy, o których już wyżej wspomniałem. Wszystko to sprawia, że właśnie za tę “boską dwójcę” wygrałaby ona u mnie ranking megahiperultrapełenzajebistychpłyt roku 1991 (mimo, że starałem się zachować do niej jak największy dystans oraz spojrzeć na nią nieco chłodniejszym okiem oraz mimo to, że w swoim prywatnym rankingu umieściłbym ją “dopiero” na 8. miejscu, zaraz za wszystkimi płytami z lat ’70 Wink ). Rok 1991, po prostu, nie wyglądałby nigdy dobrze bez Freddiego na samym szczycie. “The Show Must Go On”, to prawda, ale on akurat zamknął swoje własne przedstawienie - choćby tym jednym tylko utworem - w sposób najpiękniejszy z możliwych Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Ogólne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 28, 29, 30
Strona 30 z 30

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek