| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 7:58 pm Temat postu: |
|
|
wasdfg7 masz racje co do Pinków miewam takie samo odczucie, ale ja tam mało ich znam.
Ogólnie za to nie nudzi mi się Q za ich różnorodność w mniej lub bardziej doskonałej formie. Bo nawet jak nie byli idealni, nie tworzyli po swojemu to zawsze w ich dorobku mamy taki misz masz, że każdy z tego kociołka coś dla siebie wyciągnie. Dziś po raz pierwszy do chyba kwietnia czy marca słuchałam całe QII i na nowo je odkrywałam, bo kiedyś miewam przesyt Hot Space to słucham w te zawiłości jakie tworzyli na początku lat 70, by zaraz wrócić może do topornych rzeczy z HS czy innych płyt, ale ciągle coś innego mam do wyboru rock, pop, wyjący Brian, wyjący Roger, chórki, opera, pastisz, blusowanie, funky, syntezatory, akustyki, dowcip, powaga. Przy tym wszystkim inne zespoły wydają mi się strasznie schematyczne. _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 8:03 pm Temat postu: |
|
|
| RockFan90 napisał: | | Ja mam niesamowite zboczenie do solówek w TSMGO. Nie wiem skąd się to bierze, przecież nie są jakoś szczególnie wybitne |
w tym utworze wszystko jest wybitne
| RockFan90 napisał: |
NAR dobrze prawi. Brighton Rock, Killer Queen,Flick, Tenement,SCC... a potem Innuendo, DTSH, These Are The Days,TSMGO... |
i Bijou, Bijou ach Bijou... xD _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 8:19 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | | RockFan90 napisał: | | Ja mam niesamowite zboczenie do solówek w TSMGO. Nie wiem skąd się to bierze, przecież nie są jakoś szczególnie wybitne |
w tym utworze wszystko jest wybitne
| RockFan90 napisał: |
NAR dobrze prawi. Brighton Rock, Killer Queen,Flick, Tenement,SCC... a potem Innuendo, DTSH, These Are The Days,TSMGO... |
i Bijou, Bijou ach Bijou... xD |
Kocham Was chłopcy. Podpisuję się czym się tylko da.
| daga napisał: | | Przy tym wszystkim inne zespoły wydają mi się strasznie schematyczne. |
Ditto  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 11:13 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: |
A z Innuendo to bym się jednak pozbył kilku rzeczy, na pewno All God's People |
All God's People jest swietne.
Z Innuendo nie trawie chyba tylko Slightly Mad i Dalili gdyby nie ta genialnie zawodząca gitara |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 11:23 pm Temat postu: |
|
|
I'm Going Slightly Mad- za cholerę bym tego z Insynuacji nie wyrzucał. Podobnie jak Delilah. Pierwszy utwór to ewidentne odwołanie do lat 70., do tych wodewilowych zapędów (by Przewodnik Fana Queen). No a piosenka o kocie Freddiego- jest to coś tak osobistego- Freddie nie śpiewa, jak to pięknie umiera ale pisze o tym co dla niego najważniejsze (by Fenderek). No i można to także uznać za muzyczny żart w stylu choćby Lazing On A Sunday... z ANATO. _________________ "Our lives dictated by tradition, superstition, false religion
Through the eons, and on and on"
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 11:28 pm Temat postu: |
|
|
Kolejne moje przemyślenie. Zaczynam rozumieć tak na poważnie to co kilku z forumowiczów już mówiło dawno dawno temu. Ta umiejętność żartowania z samych siebie. To puszczenie oczka. To nie do końca branie na poważnie tego co oni robili. Oni tą muzyką żyli, żartowali sobie i w ogóle nie wiadomo co. Może to jest kolejny z tych ukrytych do tej pory dla mnie argumentów za co tak naprawdę kocham Queen. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 11:33 pm Temat postu: |
|
|
| RockFan90 napisał: | | I'm Going Slightly Mad- za cholerę bym tego z Insynuacji nie wyrzucał. Podobnie jak Delilah. Pierwszy utwór to ewidentne odwołanie do lat 70., do tych wodewilowych zapędów (by Przewodnik Fana Queen). No a piosenka o kocie Freddiego- jest to coś tak osobistego- Freddie nie śpiewa, jak to pięknie umiera ale pisze o tym co dla niego najważniejsze (by Fenderek). No i można to także uznać za muzyczny żart w stylu choćby Lazing On A Sunday... z ANATO. |
Nie pisałem zebym to wyrzucił, tylko , ze chyba te 2 utwory najmniej mi podchodzą na tej plycie.
A na The Miracle boskie jest "My baby does me"... rewelacja jest ten kawalek |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 11:35 pm Temat postu: |
|
|
To "puszczanie oczka" jest swoistą ucieczką od banału, którego na pierwszych płytach nie doswiadczysz. Queen często balansowało na krawędzi- i właśnie dzięki temu wychodziło zwycięsko, czego dowodem jest wspaniała muzyka. Wydawało się, że już granice banału przekroczą- a jednak pozostawali po tej właściwej stronie. Właśnie przez to, że nie brali wszystkiego na poważnie. _________________ "Our lives dictated by tradition, superstition, false religion
Through the eons, and on and on"
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 11:40 pm Temat postu: |
|
|
Ty się młody (przynajmniej stażem) tak nie lansuj no  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 11:42 pm Temat postu: |
|
|
OK, kajam się
 _________________ "Our lives dictated by tradition, superstition, false religion
Through the eons, and on and on"
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 11:50 pm Temat postu: |
|
|
i słusznie co ty myślisz że "debiutant roku" moze się równać z "AVATAREM 2009"?!
| wasdfg7 napisał: | | Ta umiejętność żartowania z samych siebie. To puszczenie oczka. To nie do końca branie na poważnie tego co oni robili. Oni tą muzyką żyli, żartowali sobie i w ogóle nie wiadomo co. |
ano Delilah to właśnie taki kawałek z przymróżeniem oka tak samo Slightly Mad IMHO jest bardzo na nie poważnie.
Aczkolwiek nie są to już tak świetne przerywniki (bo tak w sumie po części je traktowałem przynajmniej na ANATO) jak Sunday Afternoon, Seaside Rendezvous czy Leroy Brown. Chociaż Slightly Mad bardzo bardzo funny jest.
 _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 4:02 am Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | Napisałem Fenderku że przesadzam Więc mam usprawiedliwienie. Ale i tak Pink Floyd obracało się DLA MNIE wokół fantastycznych przestrzennych klawiszy, od czasu do czasu genialnej solówki Gilmoura, i jakiegoś takiego "na siłę" rozwlekania utworów. |
Dla Ciebie moze tak się obracało- natomiast na pewno każdy ich utwór tak nie wygląda. posłuchaj CZEGOKOLWIEK z pierwszego albumu. Ba- tam nie ma nawet Gimoura... I są tacy, którzy to TEN album uważają za najlepszy Floydów- nawet są na tym Forum!
Nie wiem, mnie ten cytat tylko mówi, iż Floydów od deski do deski nie znasz- i tyle
Jak już mówimy o nowym i oryginalnym- co na INNUENDO jest NOWEGO i ORYGINALNEGO? Nic. Nie mylmy tych pojęć z tym, że "lubię" albo "kocham". Ja też kocham INUENDO- ale IMO oryginalne to ono za bardzo nie jest. Najbardziej z tego wszystkiego oryginalnymi utworami są... Slightly Mad i... Delilah... które połowa fanów by wywaliła...
| RockFan90 napisał: | | I'm Going Slightly Mad- za cholerę bym tego z Insynuacji nie wyrzucał. Podobnie jak Delilah. Pierwszy utwór to ewidentne odwołanie do lat 70., do tych wodewilowych zapędów (by Przewodnik Fana Queen). No a piosenka o kocie Freddiego- jest to coś tak osobistego- Freddie nie śpiewa, jak to pięknie umiera ale pisze o tym co dla niego najważniejsze (by Fenderek). No i można to także uznać za muzyczny żart w stylu choćby Lazing On A Sunday... z ANATO. |
No i pięknie prawi, no!
Normalnie widzę, że moje głosy nie poszły na marne...
Był moment w którym Queen mogli być niedoścignieni dla nikogo- trwał najwyżej 2 lata, między 1974 a 1976. Te płyty, w tamtych latach się wyróżniały, były inne, były nowatorskie- ba, wręcz stwierdzę ze do dziś są i się praktycznie w ogóle nie zestarzały... Ale nikt mi nie wmówi, ze w 1977 to Queen dyktowało warunki gry i wnosiło coś nowego do rynku muzycznego- i nawet nie mówię tutaj o punku. Co NOWEGO i ORYGINALNEGO Queen wniosło w roku 1979? Powtarzam- nowego? Nic. Kolejny misz-masz stylów. Nie, ja uwielbiam JAZZ (wystarczy przeczytać w Przewodniku), ale nowego tam już nie było nic. I tak samo łatwo zarzucić Queen cyniczne granie wielkiej ilości stylów które w końcu doprowadziło do utraty tego własnego (co np. nastąpiło podczas nagrywania GAME, kiedy Mack kazał Mayowi używać innej gitary zamiast swojej przy jakimś utworze i nagle charakterystyczne brzmienie stało się zbyteczne- a na kolejnych płytach ten proceder był jeszcze bardziej widoczny) jak łatwo stwierdzić, ze Pink Floyd to klawiszowe pasaże i solówki Gilmoura. Oba stwierdzenia będą jednak trochę zbyt uogólniające i niesprawiedliwe.
Co do Floydów- posłuchaj YOUNG LUST, ARNOLD LAYNE, ATOM HEART MOTHER i IF (tak na chybił-trafił wybrałem). I znajdź mi w nich wspólny mianownik. Łatwo zarzucać niedoskonałosci zespołom, których nie zna się od deski do deski. Nie rozumiem tylko czemu ma służyć taki zabieg- geniusz Queen, zwłaszcza ten w latach 74-76 broni się i bez tych zabiegów. I tak jak mówiłem wcześniej- wręcz świeci jeszcze większym blaskiem.
| daga napisał: | | ale ciągle coś innego mam do wyboru rock, pop, wyjący Brian, wyjący Roger, chórki, opera, pastisz, blusowanie, funky, syntezatory, akustyki, dowcip, powaga. Przy tym wszystkim inne zespoły wydają mi się strasznie schematyczne. |
W sumie zgoda. Tylko tak jak łatwo fanom zespołu z tego zrobić walor i zaletę- tak samo łatwo użyć jest tego, by wskazać na brak WŁASNEGO stylu i zrobić z tego zarzut i wadę. Zrobią to najprawdopodobniej osoby, które Queen słuchają tak często jak Ty (albo w-7) słuchasz Floydów... Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi.
A chodzi mi cały czas o jedno- nie trzeba umniejszać innych Wielkich by Królowa lśniła wielkim blaskiem. Naprawdę nie trzeba. No i można jednak docenić wielkość innych artystów niekoniecznie kochając bezgranicznie ich każdą płytę... Można?
To wszystko powyżej to oczywiście tylko moja ocena i moja opinia, blah, blah, blah, zeby nikt źle nie odebrał (a i tak się znajdą, jak znam życie ) _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 10:28 am Temat postu: |
|
|
Pisałem raz, piszę drugi. Nie znam Floydów od deski do eski i żałuję... więc może i racja ... odnoszenie się w mojej ocenie oryginalności do czegoś czego nie znam jest lekką hipokryzją.
I chyba niejednoznacznie się też wcześniej określiłem apropo jakiegoś takiego geniuszu(?). Tak... Queen najlepsze co mieli w sobie wyeksploatowali na przestrzeni płyt QII, SHA, ANATO i ew ADATR (ew bo już to na ANATO niejako było), później dalej było ekstra ale jak sam stwierdziłeś. Zaprzepaścili, uciekła im gdzieś ta niepowtarzalność, ta moc sprawiania by iść własnymi ścieżkami jakimi nie kroczył nikt.
I jeszcze jedno. Gdzieś na pewno pisałem (mogę poszukać ), że Innuendo dla mnie to najwspanialsza płyta, ale jakby przesycona latami 90, znaczy się... na tle lat 90 to był geniusz itd. ale strasznie taka "schematyczna" jak na takie lata. Próbowali się bronić właśnie tymi udziwnieniami (IGSM i Delilah) ale to już całkowicie inna marka. Nie czuć tej niezależności, nie czuć już tak bardzo tej oryginalności. Posunąłem się chyba nawet gdzieś do stwierdzenia, że obok całego geniuszu TSMGO, to i tak jest to bardzo podobna do innych piosenek z tamtych lat. Ma swoje zalety ... ma same zalety zresztą, którą ją jakoś wyróżniają, ale cały czas to jest dla mnie jeden koszyk z innymi twórcami tamtych czasów. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 12:40 pm Temat postu: |
|
|
Bądźmy szczerzy- nie ma artysty który by się non stop wyróżniał. można mówić, ze Queen zawsze nagrywało inne style- tylko ze za trzecim-czwratym razem takze to przestaje być oryginalne
Każda epoka, każdy okres czasu w historii muzyki ma kogoś innego, kto w danym momencie przeprowadził rewolucję, kto wniósł coś nowego, kto trochę zmienił oblicze showbiznesu. Oczywiście im bardziej coś jest osadzone w jakiejś niszy- tym szybciej oryginalność tego projektu sie wypali. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 12:51 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: |
| daga napisał: | | ale ciągle coś innego mam do wyboru rock, pop, wyjący Brian, wyjący Roger, chórki, opera, pastisz, blusowanie, funky, syntezatory, akustyki, dowcip, powaga. Przy tym wszystkim inne zespoły wydają mi się strasznie schematyczne. |
W sumie zgoda. Tylko tak jak łatwo fanom zespołu z tego zrobić walor i zaletę- tak samo łatwo użyć jest tego, by wskazać na brak WŁASNEGO stylu i zrobić z tego zarzut i wadę. Zrobią to najprawdopodobniej osoby, które Queen słuchają tak często jak Ty (albo w-7) słuchasz Floydów... Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi.
A chodzi mi cały czas o jedno- nie trzeba umniejszać innych Wielkich by Królowa lśniła wielkim blaskiem. Naprawdę nie trzeba. No i można jednak docenić wielkość innych artystów niekoniecznie kochając bezgranicznie ich każdą płytę... Można?
|
Tak z ciekawości spojrzałam Pinków mam na last na 14 pozycji No, ale ja słucham powiedzmy the best of ich bo mi o starcza.
Dobra właśnie sobie coś uświadomiła, jak przeczytałam co napisałeś. Jak łatwo stracić własny styl choćby ostatnio Chylińska i w pewnym sensie Hey. Dlatego nie ma wielkich, wspaniałych zespołów to fikcja, bo Fab Four też miała swoje wtopy
No i po kija ja piszę, bo skoro mnie nie stać aby znać wszystkie płyty Pinków, Żuków, Stonsów, The Who, The Clash itp itd
Tak jak Bizon (?) stwierdził zespoły wydawały tylko genialny debiut i przestawały istnieć i może to był klucz do sukcesu Może jakby Queen wydało tylko QII lub ANATO to byliby bardziej genialni  _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo0

Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 1519 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 1:36 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: |
Tak jak Bizon (?) stwierdził zespoły wydawały tylko genialny debiut i przestawały istnieć i może to był klucz do sukcesu Może jakby Queen wydało tylko QII lub ANATO to byliby bardziej genialni  |
Tyle,że te zespoły, które wydawały "tylko genialny debiut" szybko zostały zapomniane Rzadko się zdarza, aby ktoś został zapamiętany, albo dopiero po latach po nagraniu coveru
przez innego atryste nagle się odnajduje "oryginalne" wykonanie
Aby funkcjonować w shobiznesie trzeba być odpornym psychicznie.Wystarczy popatrzeć na Britney Spears czy Amy Winehouse które w wyniku osiągniętej sławy stoczyły się na dno,
bo nie wytrzymały napięcia. Wydaje mi się,że sporo tych artystów którzy znaleźli się w dzisiejszych czasach na listach "One Hit Wonder" w wyniku zamieszania wokół zespołu
nie wytrzymało tego całego zamieszania, rodziły sie coraz to ostrzejsze kłótnie, nie potrafiono znaleść jakiegoś współnego języka i kończyli karierę.
A gdyby Queen wydali tylko dwie płyty...Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić Brak stadionowych hitów (WWRY i WATC), One Vision, I Want It All, Innuendo zarówno płyty jak i piosenki,
Tie Your Mother Down, Jeaoulsy.... Ten świat byłby po prostu inny...taki nieswój
Wtedy mielibyśmy tą samą sytuację co z The Cross, gdzie jedna ich płytka kosztuje minimum 200 złotych, a ich dostępność w dobrym stanie graniczy z cudem
(Pomijam fakt,że "Shove It" jest dostępne na fan.pl) _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo0

Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 1519 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 1:58 pm Temat postu: |
|
|
ale z nich maniaki jednak większość "normalnych ludzi" o takich wykonawcach zapomina _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 3:25 pm Temat postu: |
|
|
| innuendo0 napisał: | ale z nich maniaki jednak większość "normalnych ludzi" o takich wykonawcach zapomina |
A ja się zastanawiam jakie to ma w sumie znaczenie dla jakości muzyki? Że zwykły Kowalski, dla którego muzyka nie jest jakąś niezwykle ważną częścią życia czegoś nie zna- czy to cokolwiek zmienia? Albo że 20 milionów Kowalskich coś zna- czy to nagle sprawia, że muzyka jest lepsza? _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 3:42 pm Temat postu: |
|
|
bądźmu szczerzy po ADATR powinni wydać Queen III rozpaść się i wznowić działalność w 91 na nagranie Innuendo i byłoby spoko
| Fenderek napisał: |
Jak już mówimy o nowym i oryginalnym- co na INNUENDO jest NOWEGO i ORYGINALNEGO? Nic. Nie mylmy tych pojęć z tym, że "lubię" albo "kocham". Ja też kocham INUENDO- ale IMO oryginalne to ono za bardzo nie jest. Najbardziej z tego wszystkiego oryginalnymi utworami są... Slightly Mad i... Delilah... które połowa fanów by wywaliła...  |
ale nikt chyba(!) nie pisał, że Innuendo jest oryginalne albo coś. Zdaje się że Bizon napisał, że ze wszystkich płyt od The Game do MIH można by uzbierać jedną dobrą, na co ja napisałem że Innuendo to IMHO bardzo dobry album jednak jest. Nie tak genialny jak te z okresu 74-76 (swoją drogą to niezłe że w zaledwie 2 lata wydali 4 absolutnie genialne albumy...), ale nadal wielki mimo dwóch IMHO upychaczy. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 4:08 pm Temat postu: |
|
|
No już nie przesadzajmy całkiem z tym totalnym "odchudzaniem" dyskografii Queen... Usuwamy wszystko od ADATR, ok.... A co zrobimy wówczas z NOTW (czy ta płyta nie jest jeszcze bardziej oryginalna - choć niekoniecznie lepsza, to już rzecz gustu - od swojej poprzedniczki? Kiedy to wcześniej /poza nielicznymi wyjątkami/ Queen interpretował po swojemu bluesa, a nawet zahaczał o punk? ).
A co z Jazzem? Najostrzejszą, hard-rockową wręcz płytą Królowej (wbrew tytułowi ) z takimi perłami i jednocześnie "rozstrzałem" nastrojów jak od Dead on Time po Jelaosusy, od Mustaphy po Dreamer's Ball itd. ?
No i The Game - płyta już na pewno nie genialna czy co najmniej świetna, jak IMO wszystkie z poprzedniej epoki, ale nadal solidna i intrygująca - choć już z dwoma poważnymi niewypałami, to prawda ("koming suuuuun..." to moje prywatne TOP5 WORST Queen ever ). Również i Hot Space (uwierzcie niewierni ) po częściowym retuszu (wywalamy ze dwa utwory i poprawiamy produkcję) byłaby spoko, a definitywnie usuwać to sobie możecie te dwie następne płyty (zostawiamy tylko single jako takie, w końcu Who Wants To Live Forever czy It's A Hard Life nawet Fenderek z Bizonem nie mieliby serca usuwać ).
Już dawno wyzbyłem się naiwnego myślenia o Queen jako o zespole tworzącym tylko wspaniałem i wybitne dzieła muzyki rockowej - to nieprawda, taki czyn nikomu się nie udał i z pewnością nigdy nie uda Jednak byłbym ostrożny z tak ostrym przesiewem dyskografii, bo po drodze do usuwania paru ewidentnych potworków mogą nam również umknąć i cudowne perełki  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 4:14 pm Temat postu: |
|
|
W ogóle dla mnie mówienie w stylu. Usuńmy to, z tego zróbmy EP-kę itd to jest co najmniej lekka przesada i bycie niepoważnym. Kości zostały rzucone. Oni już to wydali. To już istnieje i nic nie poradzimy. Osobiście wyznaję dyskografię z The Game włącznie... Hot Space jednak to nie moja działka. W AKOMIe i The Works są utwory genialne, i nie chcę nawet by były zapominane. Gorsze albumy, rzadziej po nie będę sięgał, ale są i nie ma się ich co wypierać. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 4:17 pm Temat postu: |
|
|
ale nikt się nie wypiera przecież.
tylko co ja poradzę, że jak słyszę połowę utworów z Worksa czy AKOMa to mi się niedobrze robi?  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mustapha91

Dołączył: 07 Lis 2009 Posty: 493 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 4:33 pm Temat postu: |
|
|
Takie "odchudzanie" dyskografii wcale nie byłoby dobre w skutkach. To sprawa gustu, kto co lubi. Właśnie dzięki temu mieszaniu stylów Queen jest zespołem, w którym każdy może znaleźć coś dla siebie.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 4:55 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | A ja się zastanawiam jakie to ma w sumie znaczenie dla jakości muzyki? Że zwykły Kowalski, dla którego muzyka nie jest jakąś niezwykle ważną częścią życia czegoś nie zna- czy to cokolwiek zmienia? Albo że 20 milionów Kowalskich coś zna- czy to nagle sprawia, że muzyka jest lepsza? |
Oj, Fender, chyba mi nie powiesz, że fakt, iż muzyka np. Beatlesów wpłynęła na życie i postawy życiowe milionów osób był bez znaczenia dla oceny jakości i istotności ich dokonań w zakresie muzyki Albo że punk w ogóle byłby uznany za muzykę, gdyby nie fakt, że był dosłownie przygrywką dla dość głośnego ruchu politycznego. Teoretycznie muzyka swoją drogą, polityka swoją drogą; dokonania artystyczna swoją drogą, a biografia artysty (i jej ocena w sensie np. moralnym) swoją drogą... ale czy na pewno da się to tak łatwo oddzielić? Wydaje mi się, że to są bardzo płynne, przenikające się kategorie... Zwłaszcza, że niektórzy artyści cenieni są TAKŻE dlatego, że oczarowali umysły milionów słuchaczy, widzów czy czytelników, że mieli wpływ na ich myślenie i kształtowanie, że niechcący tworzyli niejako armię swoich naśladowców - no bo dla ilu ludzi inspiracją był Presley, Sinatra czy Lennon? Czy zapominamy o tym wpływie, kiedy mówimy o tej trójce używając takich epitetów jak "wybitny", "wielki", "wspaniały", etc...? _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 5:12 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: |
BTW wasdfg7 dokonałeś cudu pobudziłeś temat o Queen  |
Powinna być kategoria: Cudotwórca roku 2009 /eot
Dość drażliwy temat Fenderku. Nie, ja nie mówię, że tak nieznana muzyka, która jest lepsza od tej znanej jest zła. Sam kilka zespołów słucham, o których dowiedziałem się przez przypadek i nie spotkałem jeszcze osoby, która by tego zespołu słuchała. To co Qnegunda zauważyła. Muzyka masowa miała wpływ na życie codzienne wielu ludzi, i to że akurat takie The Wall wypłynęło i zawładnęło ludzką wyobraźnią. Strasznie przenikające siętematy i stwierdzenie, że muzyka niszowa jest lepsza od tej masowej lub na odwrót.... trudno jest to ocenić o ile w ogóle. A, że Queen nie wypłynęło z tymi najlepszymi, a z tymi wiadomo jakimi. Nie mieli do przekazania żadnych wielkich myśli, więc też trudniej byłoby tego dokonać. Nie udało się im. Choć ANATO podobno znane jest. Nieważne. Queen zespołem wielki był i basta (zwłąszcza na początku działalności ) _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 5:23 pm Temat postu: |
|
|
| Jak dla mnie ostatnim w pełni innowacyjnym dziełem było ANATO. ADATR to było rozwinięcie koncepcji no ale właśnie.. nie było tu przeskoku, przełomu. Było to po prostu zabawa wcześniejszymi osiągnięciami (Jazz). Może podpadnę komuś ale dla mnie jedynym nieskalanym klejnotem jest właśnie Queen II - atmosfera tego albumu to jak podróż w inny świat. ANATO to tylko worek z rewelacyjnymi kompozycjami które ułożone wtakiej a nie inej kolejności, znakomicie żonglują nastrojami. Nie wyczuwam tu jednak tej integralności co w dwójce. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|