| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Pon Kwi 13, 2009 12:39 pm Temat postu: |
|
|
Przy okazji Wielkanocy.
Umierało wielu muzyków w różnych okolicznościach, robili ku ich pamięci różne koncerty. Czemu koncert dla Fredka przeszedł do historii muzyki, czemu tylko on był robiony na tak wielką skalę (transmisje w Tv na cały świat, największa oglądalność, mega artyści na jednej scenie)? Umierał Lennon i jakoś nie było takiego czegoś, umarł Harrison to zrobili mini koncercik w Albert Hall. Po tym koncercie jedynie Live8 i Live Earth były robione na dużą skalę, ale te koncerty były dla idei, a nie ku pamięci kogoś robione. W czym tkwi fenomen tego koncertu? _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Pon Kwi 13, 2009 12:44 pm Temat postu: |
|
|
Przypuszczam, iż niebagatelną rolę odegrał tutaj fakt, iż Freddie zmarł na Aids - całe przedsięwzięcie (poza walorami artystycznymi) miało zatem także na celu zwrócenie uwagi na tę chorobę i było wg mnie także próbą podjęcia walki z nią. _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 1706 Skąd: Police
|
Wysłany: Pon Kwi 13, 2009 9:20 pm Temat postu: |
|
|
Może dlatego, że śmierć Freddiego była wielkim szokiem. Queen byli u szczytu sławy, więc publiczność i media bardziej to odczuli. Jak zmarł Elvis czy nawet Lennon, to byli oni u schyłku sławy, a poza tym w tamtym czasie jeszcze nie robiono wielkich masowych koncertów. Po drugie w 1992 r. był schyłek epidemii Aids, to było nadal czymś nowym i nieznanym. A po trzecie większość artystów, którzy wieli udział w koncercie byli albo przyjaciółmi Freddiego albo jego wielbicielami.
Freddie był ostatnią, jak narazie, wielką gwiazdą która zmarła w tragiczny sposób. Nikt później z topu nie zmarł w tragiczny sposób. Nie liczę Cobaina - bo on zaczynał karierę i w chwili śmierci nie byłjakąś mega gwiazdą, a tak pozatym dzięki swojej smierci ludzie pamiętają że istniało takie coś jak Nirvana. _________________ The Story of Freddie Mercury - http://www.youtube.com/watch?v=rHY25zkQV0o |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maleństwo

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 1664 Skąd: Miasto Łódź
|
Wysłany: Pon Kwi 13, 2009 11:46 pm Temat postu: |
|
|
Z paroma Twoimi sugestiami nie mogę się zgodzić:
| Marcin napisał: | | Może dlatego, że śmierć Freddiego była wielkim szokiem. Queen byli u szczytu sławy, więc publiczność i media bardziej to odczuli. Jak zmarł Elvis czy nawet Lennon, to byli oni u schyłku sławy... |
Z Elvisem może nawet się zgodzę (choć zaryzykowałbym stwierdzenie, że pod koniec życia Presley wciąż jednak dość specyficzną sławą się cieszył), ale napisać o Lennonie że w '80 był u schyłku sławy to IMO duże nadużycie. Facet miał dopiero czterdziestkę na karku, tryskał energią i nowymi pomysłami. Owszem, miał przed śmiercią kilkuletnią przerwę
w nagrywaniu, ale, po pierwsze, była ona zaplanowana (chciał poświęcić trochę czasu na wychowanie synka), po drugie jeszcze przed śmiercią zdołał wydać jeden ze swoich lepszych albumów ("Double Fantasy") i nagrać praktycznie cały materiał na kolejny album ("Milk and Honey" wyd. pośmiertnie w '84). Jeśli to ma być schyłek to ja każdemu takiej sławy życzę
| Marcin napisał: | | Nikt później z topu nie zmarł w tragiczny sposób. Nie liczę Cobaina - bo on zaczynał karierę i w chwili śmierci nie byłjakąś mega gwiazdą, a tak pozatym dzięki swojej smierci ludzie pamiętają że istniało takie coś jak Nirvana. |
Chociaż nie jestem wielkim miłośnikiem grunge'u to nie mogę się zgodzić - Cobain był megagwiazdą i wie o tym każdy kto w tamtych czasach żył i był wystarczająco duży żeby kupować "Bravo" albo "Popcorn" Między '91 a '94 Nirvana była na absolutnym topie i choć z pewnością część jej legendy wiąże się z tragiczną śmiercią jej lidera, to jednak wydaje mi się, że pamięć o niej nie wiąże się tylko z tym wydarzeniem.
Howgh  _________________
www.kot-malenstwo.blogspot.com
Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Sro Wrz 02, 2009 11:02 pm Temat postu: |
|
|
Znalazłem taki artykuł w sieci: Te klipy nie przeszły przez sito cenzury
Moje pytanie brzmi: czy panowie z Queen mieli kiedykolwiek podobne problemy (pomijając "Living On My Own")? _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sro Wrz 02, 2009 11:54 pm Temat postu: |
|
|
Czy przypadkiem "Body Language" nie miało kłopotów w Stanach? _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Czw Wrz 03, 2009 9:35 am Temat postu: |
|
|
W Stanach było też chyba coś z Bicycle Race z powodu tych nagich pań na rowerach. O ile dobrze pamiętam _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
siwy111
Dołączył: 17 Wrz 2007 Posty: 36
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
siwy111
Dołączył: 17 Wrz 2007 Posty: 36
|
Wysłany: Nie Wrz 27, 2009 5:18 pm Temat postu: |
|
|
Spoko xD dzięki za info  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
AveQueen

Dołączył: 06 Lis 2008 Posty: 523 Skąd: xtr
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pią Lis 06, 2009 7:36 pm Temat postu: |
|
|
Może to będzie zaczątek jakiejś dyskusji, ale głównie pragnę wyrazić swoją opinię. Pewnie powinienem to zrobić w recenzjach, ale nie chcę się rozbijać na dwa tematy, bo jako takiego porównania QII z ANATO jako tako chyba nie ma. Mogę się mylić bo powiem szczerze nawet nie szukałem. Ale przejdźmy do rzeczy.
Po miesiącach żmudnego poznawania nowych rzeczy. Od Porcupine Tree, przez Marillion, Pink Floyd, Opeth, Karmakanic, Slade, (...) i mnóstwa innych zespołów dziś postanowiłem po tak długiej przerwie przesłuchać Dwie wyżej wspomniane płyty. ANATO i QII. Wróciły wspomnienia, teksty, dźwięki, te najlepsze smaczki ale uderzyło mnie coś innego. Może wyłączę Marillion z mojego porównania bo jako jedyne chroni się najbardziej z pośród tych wszystkich zespołów od pewnego schematu. Odnoszę wrażenie, że każdy zespół powiela swoje wcześniejsze pomysły na następnych płytach przez co stają się łatwo rozpoznawalni ( w sensie ich brzmienie) ale to chyba powiedziałbym beznadziejnie. Dobra Queen można rozpoznać bo jest charakterystyczna gitara. W kilku zespołach jest podobnie. Ale tak generalnie. Takie same zagrywki, takie same przeciągania, zawodzenia(nie w pejoratywnym tego słowa znaczeniu bo generalnie mówię o zespołach których słuchając mi się podobał) i inne zagrywki, przez co słuchając kolejnych płyt można wstawiać mnóstwo odnośników. Wszyscy wiemy jak to z Queen było. Początek mieli fenomenalny. Właściwie to te pierwsze 5, 6, 7 płyt czy kto ile uważa za te które odznaczają ten złoty okres działalności grupy Queen. Ale... o czym chciałem mówić. Słuchając QII i ANATO w takiej kolejności. Rzadko, bardzo rzadko a może nawet wcale nie widzę żadnego naśladownictwa z płyt poprzednich. Nowe pomysły, nowe wstawki, zagrywki. Wszystko co jest na QII i ANATO się diametralnie od siebie różni. QII jest mroczne, jakieś takie strasznie ciemne, duszne. Nie wiem nie jestem dobry w wyrażaniu tego co czuję. Natomiast ANATO jest takie ... jasne? Pozytywne takie zagrane z optymistycznym nastawieniem (choć wiemy jak sytuacja zespołu przed ANATO wyglądała. Przypominając sobie jeszcze SHA, tam też jest całkowicie inaczej. Tam zagrane jest z takim pazurem. Ale do jakich wniosków chcę dojść. Może już sami doszliście. Na co najmniej pierwszych 5 płytach nie ma żadnego powielania swoich pomysłów. Czy to jest to za co głównie kocham Queen. Powoli dochodzę do wniosku, że chyba tak. Może to, że żyli w czasach gdy rock jako taki był tworzony, i oni w tym uczestniczyli, pozwoliło to im uciec jeszcze od tego powielania. Nie wiem. Może fakt, ze byli pełni pomysłów i je realizowali.
To jak się różnią ich wydawnictwa (przynajmniej te pierwsze) pozwala mi się wciąż nimi zachwycać bez szczególnego wrażenia jakoby miało mi się ich brzmienie nudzić. Musiałbym naprawdę dzień w dzień słuchać tego milion razy.
Nie wiem czy kogoś zmusiłem tym postem do jakiejś wypowiedzi. Jak tak to extra. Ale dla mnie fenomenem jest to co wyżej opisałem. Każdy zespół gra bardzo uogólniając "na jedno kopyto" co Queen w początkach działalności skutecznie od siebie odrzucało.
I tak... mam nadzieję dziś nadrobić zaległości w oceń poprzedni utwór i wyskrobać własne top Opeth... ale najpierw ANATO a potem może SHA i ADATR _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 11:24 am Temat postu: |
|
|
Tym postem odzwierciedliłeś sytuację, w której ja jestem Ostatnimi czasy przesłuchałem bądż przypomniałem sobie niemal wszystkie wielkie zespoły w historii rocka i muszę powiedzieć, że praktycznie żaden mnie nie zachwycił w takim stopniu jak nasza dobra, poczciwa Królowa. I dlatego jestem dumny z tego, że to mój ukochany zespół!!! _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 2:23 pm Temat postu: |
|
|
Można powiedzieć, że udało im się zachować równowagę między zachowaniem pewnego swoistego, spójnego stylu (brzmienie gitary Briana, harmonie wokalne, dużo fortepianu i tak dalej), który pozwala ich zidentyfikować, a autoplagiatowaniem. Inaczej, - pewne rzeczy jednak się powtarzają (słyszymy chórki, myślimy Queen), ale na zasadzie: bierzemy to co w nas najlepsze i najbardziej rozpoznawalne, ale podchodzimy do tego na nowe sposoby, umieszczamy w innym kontekście.
Ale szczerze mówiąc, nie sądzę, by Queen było tu tak wyjątkową grupą. Wasdfg7, wymieniłeś Pink Floyd - moim zdaniem ten zespół również potrafił pójść taką drogą (Rodżerze Łotersie, nie idź tą drogą!!!). Z tym, że "styl Floydów" jest msz znacznie trudniejszy do określenia - co się na niego skłąda - niż styl Queen. Wiesz to właściwie tylko wtedy, jak ich słuchasz. I powiedziałbym też, że w ich przypadku ten styl znacznie bardziej ewoluował - no i tu można się zastanowić nad niełatwym pytaniem czy bardziej różnią się od siebie QII i ANATO czy dajmy na to "Piper..." od WYWH. Ha...mi się wręcz wydaje, że to PF troszkę bardziej się zmienili, unikali kopiowania i powtarzania. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 2:31 pm Temat postu: |
|
|
no w sumie...
IMHO QII i ANATO nie są do siebie aż tak podobne bo jednak na dwójce styl Queen jeszcze nie do końca się eee wyklarował(?). no wiadomo o co mi chodzi.
Takie typowe Queen to było chyba tylko w SSOR co ne zmienia faktu, że jest to płyta genialna i w ogóle roxuje.
Pomiędzy takim SHA a ANATO to już trochę powiązań bym jednak znalazł. O A Night i A Day nie mówię bo to są bliźniaczki. Ale wiadomo Queen słynęło z tego że grało bardzo różnorodnie takie QII i Newsy przktycznie te albumy dzieli wszystko, albo ustawienie obok siebie It's late i My Blues też niby pasują jak pięść do nosa, ale jednak pasują
Jeszcze co bym tutaj chciał... ale jednak Queen nie jest jedyne IMHO King Crimson np też co chwile zmieniało styl (pomijam wpadkę z In the Wake) In the Court, Islands, Larksy albumy kompletnie inne przecież w sumie.
Zeppelini też chyba nie stali w jednym miejscu, to znaczy na początku.
Ale fakt że ogólnie w latach 70ątych Queen nagrywało bardzo różnorodnie cały czas zachowując swój styl.
w sumie napisałem tego posta a nic z niego nie wynika  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 2:34 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | no w sumie...
IMHO QII i ANATO nie są do siebie aż tak podobne bo jednak na dwójce styl Queen jeszcze nie do końca się eee wyklarował(?). no wiadomo o co mi chodzi. | Queen II to takie dzikie ANATO bym rzekł...
P.S i to właśnie powoduje że dwójka jak dla mnie jest nie do pobicia |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 3:05 pm Temat postu: |
|
|
Na pierwszych czterech płytach zespół nie tylko się nie powtarzał- ale najnormalniej w świecie ewoluował i wypracowywał styl, którego efektem i uwieńczeniem było dzieło, ANATO.
Debiut był ostry, większość utworó (dosłownie dwa tylko wyjątki) bazuje na gitarowym riffie- na żadnej innej płycie takich proporcji później nie ma. QII to byłą wolność w studio, weilka produkcja, szalone aranżacje i przepych. SHA to była przebojowość, zostało trochę przepychu, ale wszystko było dosadniejsze, krótsze, bardziej zwięzłe. Po prostu przebojowe.
Na ANATO te trzy elementy ze sobą współgrały, tworząc wybuchową jakość. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 3:19 pm Temat postu: |
|
|
tak w ogóle był podobno pomysł by ANATO i ADATR były wydane w tym samy czasie. Prawda to? _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 3:31 pm Temat postu: |
|
|
Może przesadzam... inaczej ... na pewno przesadzam ale dla mnie Pink Floyd grali na jedno kopyto. Zaznaczam, nie znam wszystkich płyt. ale te co znam.... klawisze, jakieś dziwne istrumenty, od czasu do czasu solówka i generalni to wszystko. Teoretycznie każdy zespół tak ma. Ale Q wydaje mi się za każdym razem grali to inaczej. Jak chyba Fenderek to wykreślił ładnie. No ale drogi lemurze zgadzać się ze mną nie musisz, a to to jest tylko i wyłącznie moje zdanie, które możecie próbować zmienić, ale nie gwarantuję, że tak się stanie. Dla mnie Queen to jest fenomen i wciąż twierdzę, że jako jedyny przez tych pierwszych 5-7 płyt unikał jak ognia powtarzania siebie i im się udawało bez popadania w jakieś chore, nie z tej ziemi dźwięki. Tzn popadali w coś takiego, ale to dało im tę pozycję jaką mają. Przynajmniej w moich oczach. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 3:57 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | | Może przesadzam... inaczej ... na pewno przesadzam ale dla mnie Pink Floyd grali na jedno kopyto. |
Bezedura...
The Wall, Dark Side, Animals.
Każda zupełnie inna.
Nie wspominając nawet o dwóch pierwszych albumach... oni nawet w jednym stylu się nie mieścili.
Ja nie mówię, ze Queen nie było wyjątkowe- bo było. Ale nie zabierajmy wyjątkowości innym, zeby na siłę podkreślać wielkość Królowej. Z tych pierwszych ich płyt (Queen znaczy się) ta wielkość bije jeszcze bardziej ZWŁASZCZA jeśli konkurencja jest tak mocna jaka jest... Niczym wielkim nie jest być wyjątkowym wśród szarzyzny- oddajmy Królowej co królewskie. Była wyjątkowa wśród wielu innych wielkich i wspaniałych.
| NAR napisał: | | tak w ogóle był podobno pomysł by ANATO i ADATR były wydane w tym samy czasie. Prawda to? |
Coś takiego May mówił później w wywiadach...
A i tak dla mnie na dziś Queen skończyło się (z małymi, pojedynczymi wyskokami) na The Game, gdzie już niestety też skończyła się interpretacja stylów a zaczęło się kopiowanie (Crazy Little Thing to już nie jest ich wersja rockabilly- tylko rockabilly, AOBTD nie jest ich wersją tego czarnego stylu itd, itd.). Potem było już tylko i wyłącznie (jak dla mnie) zjadanie własnego ogona. W lepszym bądź gorszym stylu, tu można debatować- ale o wyjątkowości mówić już IMO nie można. Wyjątkowi byli na pierwszych czterech płytach, można dodać ewentualnie ADATR, które jednak juz w stosunku do ANATO wyjątkowe nie jest... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 4:16 pm Temat postu: |
|
|
niestety, nie moge sie nie zgodzic. od the game lecialo to na leb na szyje. z pozostalych wszystkich plyt (nie lcize MiH bo to skladak), moznaby uzbierac naprawde swietną JEDNĄ plyte. a wyszlo ich 5... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 4:21 pm Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | | moznaby uzbierac naprawde swietną JEDNĄ plyte. a wyszlo ich 5... |
IMHO Innuendo aż tak tragiczne jak Works czy Magic to jednak nie jest
I Can't Live With You i All God's People można by wywalić no jeszcze Hitmana nigdy nie kochałem, ale reszta to bardzo pożądne utwor jak dla mnie. Dobra do QII czy SHA startu album nie ma, ale i tak jest bardzo bardzo ok. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 4:29 pm Temat postu: |
|
|
Napisałem Fenderku że przesadzam Więc mam usprawiedliwienie. Ale i tak Pink Floyd obracało się DLA MNIE wokół fantastycznych przestrzennych klawiszy, od czasu do czasu genialnej solówki Gilmoura, i jakiegoś takiego "na siłę" rozwlekania utworów. Nie mówię, że źle im to wychodziło bo jak jest każdy wie. Byli jednym z najlepszych ale dla mnie wg jakiegoś takiego schematu lekko modyfikowanego za każdym razem. Niemniej jednak wciąż mi się wydaje, ze tak. Pierwsze 4 płyty Q to jest odejście od schematu jak się tylko da, potem nie gorsza jednakże "skopiowana" płyta ADATR... potem NOTW, Jazz i The Game... to ... inaczej.. to nie są złe płyty bo są dalej wspaniałe ( tak dla jasności... dla mnie jeszcze The Game włazi ale na siłę w ten złoty okres twórczości Queen ) i te 3 płyty były... ja wiem W pewnym sensie wpisane w jakiś schemat. Już nie było takiego multum nieschematycznych zagrywek. Dalej grali świetnie, ale już jakby się wypalili z swoją pomysłowością. Kopiowali co lepsze i niestety co gorsze zagrywki czasem.... No ale... to już nie był ten poziom co Q2; SHA; ADATR; ANATO... A co potem. Kilka absolutnie genialnych kawałków ale pośród szarej masy całkowitych przeciętniaków, które ja osobiście dalej słucham z przyjemnośćią ale to już było dno jeśli popatrzeć na to co kiedyś grała Królowa. No i Innuendo. Coraz bardziej traci w moich oczach. Absolutnie magiczne Innuendo, Don't Try So Hard, Ride the wild wind, Bijou i TSMGO.... Reszta to była miła otoczka nic ponadto... Chyba właśnie dzięki tym 5 utworom tak gloryfikuję tą płytę. Nieważne. Puenta jest taka. Queen lat 70 i ew początku lat 80 to był niedościgniony dla mnie przez nikogo wzór nowego, mającego coś nowego wnieść zespołu w światku muzycznym. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 7:26 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | | Bizon napisał: | | moznaby uzbierac naprawde swietną JEDNĄ plyte. a wyszlo ich 5... |
IMHO Innuendo aż tak tragiczne jak Works czy Magic to jednak nie jest
I Can't Live With You i All God's People można by wywalić no jeszcze Hitmana nigdy nie kochałem, |
Odp...lcie sie od "Innuendo" . Swietna plyta i niczego stamtad nie nalezy wywalac.
Z "The miracle" mozna by wywalic tylko Kashogiego... tez dobra plyta |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 7:37 pm Temat postu: |
|
|
z miracle'a to z 1/3 bym wurzucił i by powstała całkiem przyzwoita EPka ;p
A z Innuendo to bym się jednak pozbył kilku rzeczy, na pewno All God's People, bo to głównie zaniża moją ocenę, przez resztę dam radę sie przebić (no za TAKI finał to nawet przez Hot Space bym się przebił).
Tak w ogóle to Innuendo zaraz po SHA ma chyba najlepsze solówki w histori Queen... _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 7:52 pm Temat postu: |
|
|
Ja mam niesamowite zboczenie do solówek w TSMGO. Nie wiem skąd się to bierze, przecież nie są jakoś szczególnie wybitne (choć sam utwór jest i to bez dwóch zdań) ale po prostu dla mnie wypływa z nich coś co trudno opisać...
NAR dobrze prawi. Brighton Rock, Killer Queen,Flick, Tenement,SCC... a potem Innuendo, DTSH, These Are The Days,TSMGO...
Na Sheer Heart Attack Brian popisuje się jak na żadnej innej płycie, przynajmniej w moim odczuciu- orientalizmy we Flick, ostro i dosadnie w SCC, a Temenent do chyba Top 3 solówek Pudla w ogóle... _________________ "Our lives dictated by tradition, superstition, false religion
Through the eons, and on and on"
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|