| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Cze 16, 2008 3:52 pm Temat postu: |
|
|
moj post sie odnosil do tego, co pisal crowley o bezkrytycznosci
a hamburger jak zwykle przesadza i dramatyzuje _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pon Cze 16, 2008 5:59 pm Temat postu: |
|
|
Ojej...ileż tekstu napłodziliście podczas mojej nieobecności...
Nie zawsze jest tak, jak sobie coś wyobrażamy. To, że uważasz się za osobę taką i taką wcale nie oznacza że prawda stoi po Twojej stronie
Widzę że jesteś bardzo wyczulona na krytykę swojego ulubionego zespołu- ile czasu ich słuchasz? Masz jakieś inne sympatie muzyczne?
Po za tym..... wulgaryzmy są faaaaaaaajne(jeśli się ich używa z umiarem)
Wybacz, ale nie mogłam znaleźć bardziej pasująceo słowa na opis 'Las Palmas' Dla mnie to kicz do potęgi. W dodatku z wybitnie grafomańskim tekstem
Za neonazistę się nie obrażam, mnie to nie rusza
I nie sądzę żebym przesadziła z Rubikiem. Poprzednie posty były wypadkową moich obserwacji i tyle
Aha;
Nie jestem fanką Rubika!!! Uważam tego człowieka za małego gbura któremu odbiło po uzyskaniu kawałka sławy i kupy szmalu
Program MO żeczywiście był kiepski. Zwłaszcza prowadząca u boku Rubika pani- Chyba po znajomości do tego programu trafiła. Jest sztuczna jak piersi Dody |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Pon Cze 16, 2008 10:15 pm Temat postu: |
|
|
śmieszy mnie (to jeszcze odnośnie poprzednich postów) że ktoś tu rości sobie prawo do pisania CO WOLNO albo CZEGO NIE WOLNO pisać o jakichś albumach. Za moich czasów (ekhu-dychu) coś takiego robili tylko admin i mod. Dlatego...
I hate "The Works". I really do. It's a shitload of fuck, it fuckin' sucks and suckin' fucks. Amen.
(napisałem in English co by nie cenzurować. Tak krótko, bo Works IMHO nie zasługuje na dłuższą recenzję). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Cze 16, 2008 10:40 pm Temat postu: |
|
|
crowly, ja tam przeklinam tu po polsku bez cenzury i jestem nietykalny bo jestem zajebisty
mysle, ze ostatnie posty idealnie nadawalyby sie do tematu o fanach i fanatykach, ktory chyba kiedys tu byl  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anka793

Dołączył: 31 Paź 2003 Posty: 315 Skąd: Warszawa / Lublin
|
Wysłany: Wto Cze 17, 2008 2:31 pm Temat postu: |
|
|
Kocie, nie jestem za bardzo wyczulona na krytykę Queen, tylko słucham ich dostatecznie długo, żeby sobie wyrobić zdanie o tym zespole i wyrażać swoją opinię. A ile ich słucham? Jeżeli liczyć od momentu kiedy otrzymałam pierwszą ich kasetę to będzie około 17 lat. Poza Queen słucham różnych wykonawców, czasami nawet muzyki klasycznej. Do moich ulubionych należą Dire Straits, The Beatles, Elton John, Santana, poza tym Roxette, Bon Jovi, z polskich lubię Perfect, Wilki ale też bardzo piosenki Agnieszki Osieckiej ze względu na ich świetne teksty. Aha świetne też są moim zdaniem francuskie klasyczne utwory z Edith Piaf na czele. Także nie mam ulubionego jednego gatunku muzycznego.
A że fanatycy są i będą to wiem, tylko co ja mam z tym wspólnego? Też fanatyków nie lubię, nawet zespołu Queen .
Crowly, bluzgi na forum są zabronione właśnie przez moderatorów, jak chcesz to sobie pisz, ale ja mam prawo to skomentować i wyrazić swoją opinię, a jak takie komentarze odbierasz jako osobisty atak na siebie to już nie moja wina. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Cuidado Llama!

Dołączył: 14 Cze 2007 Posty: 127 Skąd: Z wykopalisk
|
Wysłany: Sro Cze 18, 2008 11:18 am Temat postu: |
|
|
Ja słucham Queen 300 lat i nie znoszę It's a Hard Life.
Ja za to Rubika ubóstwiam, mam jego wszystkie obrazy w domu. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Sro Cze 18, 2008 2:43 pm Temat postu: |
|
|
| Bizzy napisał: | | a hamburger jak zwykle przesadza i dramatyzuje |
Eee? Mój ostatni post jest na 20. stronie. Nie wiem, o co ci chodzi i ciekaw jestem, czy ty wiesz. _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Cze 18, 2008 2:54 pm Temat postu: |
|
|
twoj tak, ale mowa byla o tobie dalej. ja zawsze wiem o co mi chodzi. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Sro Cze 18, 2008 3:03 pm Temat postu: |
|
|
To bardzo dziwne, bo nie podejmowałem dyskusji na żaden temat, w którym można byłoby w jakikolwiek sposób dramatyzować Przesadzać też w sumie nie mogłem, bo wytykałem przesadę Fenderkowi, który twierdzi, że Freddie Mercury w latach '70 odsłaniał duszę, uzewnętrzniał się itd, natomiast w latach '80 był nieszczery, obłudny, zakłamany, a te emocje w piosenkach to były udawane Negacja tej tezy jest przesadą???? _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Cze 18, 2008 3:09 pm Temat postu: |
|
|
| hamburger napisał: | To bardzo dziwne, bo nie podejmowałem dyskusji na żaden temat, w którym można byłoby w jakikolwiek sposób dramatyzować Przesadzać też w sumie nie mogłem, bo wytykałem przesadę Fenderkowi, który twierdzi, że Freddie Mercury w latach '70 odsłaniał duszę, uzewnętrzniał się itd, natomiast w latach '80 był nieszczery, obłudny, zakłamany, a te emocje w piosenkach to były udawane Negacja tej tezy jest przesadą???? |
I nie przesadzasz? Znajdz cytat w ktorym uzylem slow "obludny" albo "zaklamany"... Ze sie ze mna nie zgadzasz to jedno. Ze hiperbolizujesz moje wypowiedzi (ergo- przeszadzasz) to drugie  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Sro Cze 18, 2008 3:13 pm Temat postu: |
|
|
Hiperbola i przesada to nie to samo Hiperbola jest zabiegiem stylistycznym, w dyskusjach często mająca na celu nadanie wypowiedzi nutki złośliwości. Teraz rzeczywiście hiperbolizowałem, ale było to celowe  _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Cze 18, 2008 3:20 pm Temat postu: |
|
|
A "wink" umieszczony na koncu zdania chyba pokazuje, ze to totalnie wyczulem Dobra, to mozna ciagnac dlugo...
Natomiast musze przyznac, ze o co chodzi w dyskusji przez ostatnie dwie strony, gdzie ona zaszla- szczerze- nie mam zielonego pojecia, ona przekracza moje mozliwosci percepcji Co kolejny post to coraz bardziej surrealnie sie robi... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Wishlady

Dołączył: 17 Paź 2007 Posty: 49 Skąd: z Merkurego
|
Wysłany: Czw Cze 19, 2008 12:03 pm Temat postu: |
|
|
| To są właśnie dyskusje na małe, ale ciekawe tematy? Wybaczcie, ale to, co mogę znaleźć na dwóch ostatnich stronach wcale nie wydaje mi się ciekawe. Tak naprawdę bierzecie na tapetę pojęcia, które dla każdego znaczą co innego, przedstawiają inną wartość. Osoba choć trochę inteligentna zaprzestanie udowadniać swoje racje już po drugim poście, ponieważ uzna to za stratę czasu, Życzę Wam wszystkim abyście do tego kiedyś doszli. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Cuidado Llama!

Dołączył: 14 Cze 2007 Posty: 127 Skąd: Z wykopalisk
|
Wysłany: Czw Cze 19, 2008 6:49 pm Temat postu: |
|
|
To ja poproszę o słownikowe wytłumaczenie pojęcia "bredzenie", tylko nie z wikipedii, do ciężkiej #izdy! _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Czw Cze 19, 2008 6:50 pm Temat postu: |
|
|
Stwierdzenia tego typu, jak to, co wyżej napisała Wishlady tylko motywują mnie do dalszego pisania mało inteligentnych postów. Anno - nie czułem się osobiście dotknięty żadną z zawartych w tym temacie wypowiedzi, po prostu biorę udział w dyskusji. A do nagrań Queen nie sięgałem od bardzo dawna, co umożliwiło mi zdystansowanie się do ich muzyki. To świetny zespół, ale uwierzcie mi - są lepsze (biorąc pod uwagę Królową tylko w latach 70. ubiegłego stulecia napisałbym - bardzo niewiele lepszych w tym samym gatunku, biorąc pod uwagę całość tych lepszych dla mnie niestety przybywa). A teraz słucham świetnego krążka Devina Townsenda pt "Synchestra", polecam serdecznie i kończę ten przydługawy monolog słowami poety:
Agugu - hakuma - matata - SIMBA! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sob Cze 28, 2008 3:11 pm Temat postu: |
|
|
Takie pytanie, które mam nadzieję sprowokuje dyskusję - co by było, gdyby po FM Tribute Brian, Roger i może John postanowili nawiązać bliższą współpracę z Żorżem Majkelem? Jakaś mini- albo maxi-trasa, jakaś, po kilku latach, płyta. Jak myślicie - miałoby to sens? Wyszłoby coś z tego ciekawego? Czy Żorż, niezaleznie od tego co śpiewał w latach 80, miałby szansę - gdyby się postarał - odnaleźć się w ostrzejszym repertuarze? _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Cze 28, 2008 3:26 pm Temat postu: |
|
|
nie mialby szans. wedlug mnie kompletnie sie nie nadaje do ostrzejszych kawalkow. jest dobrym wokalista, uwazam, ze jednym z ciekawszych artystow muzyki pop, ale do rocka sie absolutnie nie nadaje. po prostu nie ma takiego glosu. wiec jesli graliby z nim, to mielibysmy caly czas papke w stylu the works/a kind of magic tylko jeszcze bardziej upopowiona i wygladzona. i dobrze, ze to sie nie stalo, a pamietam, ze w latach 92-94 byly bardzo glosne ploty o tym, podsycone jeszcze przez to, ze z calego koncerty FM tribute na cd wyszla epka wlasnie z g.m. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Sob Cze 28, 2008 3:38 pm Temat postu: |
|
|
| George "Zozol" Micheal nadaje się tylko i wyłącznie do popowych kawałków ... Nie poradziłby sobie w ŻADNYM mocniejszym utworze Queen ... I myslę, że panowie z Queen o tym wiedzieli i dlatego nie chcieli z nim współpracować ... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Wishlady

Dołączył: 17 Paź 2007 Posty: 49 Skąd: z Merkurego
|
Wysłany: Sob Cze 28, 2008 4:10 pm Temat postu: |
|
|
| Myślę, ze raczej nie sprawdziłby się w ostrzejszym repertuarze. Mój brat uznał, że jego głos jest tylko podróbką wokalu Freddiego, nie ma w sobie nic ciekawego, ani żadnej szerokiej skali. No, nie wiem, ale raczej nie sprawdziłby się. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Larry Lurex
Dołączył: 05 Gru 2007 Posty: 86
|
Wysłany: Sob Cze 28, 2008 4:21 pm Temat postu: |
|
|
| Ja myślę, że mógłby się sprawdzić. Wyobraziłem sobie "Freedom" w aranżacji rockowej i wyszedł mi ciekawy efekt... Co prawda z pewnością z takiej współpracy wyklułby się raczej plastikowy materiał właśnie w stylu AKOM, ale kto wie... zależy w sumie kto przejąłby rolę lidera i kto miałby największy wpływ na dobór utworów na nowe long playe |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Cze 28, 2008 5:07 pm Temat postu: |
|
|
Nie. Sprawdziłby się we wszelkich Somebody To Loveach i tym podobnych rzeczach grawitujących między rockiem a popem. Ale Żorż Majkel śpiewający TYMD? Nawet nie chcę sobie wyobrażać... Dla mnie dobrze się stało- minęły latka, pojawił się facet który śpiewa takie TSMGO że aż łzy lecą prawie a drże się w TYMD tak, że micha się sama uśmiecha- i do tego całą reszta zespołu czuje się z nim rewelacyjnie... Według mnie kluczem do tego co się dzieje (czy dziać mogło) jest to jak muzycy czują się we własnym towarzystwie- i muzycznie i towarzysko. A tutaj chyba zadziałałą jakaś niesamowita chemia, na dodatek w odpowiednim czasie. Wtedy nie mogło to wyjść z jednej prostej przyczyny, że muzycy byli zbyt świeżo po tym co się stało... Gdyby WTEDY pojawił się Paul Rodgers TEŻ wg mnie nic by z tego nie wyszło...
A- dla mnie osobiście- muzycznie LEPIEJ być nie może. Po prostu. Fanem Queen jestem od lat ponad 18. Paula Rodgersa (Fire And Water stawiam w pierwszej piątce płyt wszechczasów) od chyba 10... LEPIEJ być nie może, tak po prsotu... ja od kilku lat jestem niezmiernie szczęśliwy, nawet w obliczu takich potworków jak SINT...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anulka_rafaleq

Dołączył: 28 Paź 2006 Posty: 1078 Skąd: Puławy <-> Kraków
|
Wysłany: Sob Cze 28, 2008 6:02 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | [ciach]A tutaj chyba zadziałałą jakaś niesamowita chemia, na dodatek w odpowiednim czasie. Wtedy nie mogło to wyjść z jednej prostej przyczyny, że muzycy byli zbyt świeżo po tym co się stało... Gdyby WTEDY pojawił się Paul Rodgers TEŻ wg mnie nic by z tego nie wyszło...[ciach] |
No w końcu Brian wiele (?) razy wcześniej współpracował z Paulem i jakoś go tak nie chwyciło jak w pamiętnym występie... _________________ All the desirable things in life are either illegal, expensive, fattening or married to someone else … |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Cze 28, 2008 6:08 pm Temat postu: |
|
|
chwycic musialo, skoro tyle razy sie na polu muzycznym spotykali. jak 'nie chwyta' to sie nie angazuje w kolejne muzyczne projekty z dana osoba  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Larry Lurex
Dołączył: 05 Gru 2007 Posty: 86
|
Wysłany: Sob Cze 28, 2008 7:04 pm Temat postu: |
|
|
| Myślę, że to nie jest takie proste. Właściwie to miałby takie samo zdanie jak Wy, gdyby kilka lat wcześniej Mary J Blige wraz z U2 nie nagrali razem na nowo "One". Królowa RnB i ewidentnie rockowa legenda nagrywają kawałek, który (o zgrozo) jest dla mnie lepszy od wersji wcześniejszej. Byłem mocno zaskoczony i nadal jestem urzeczony efektem. Dlatego nie jest to dla mnie takie oczywiste z tym G. Michaelem... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Cze 28, 2008 7:06 pm Temat postu: |
|
|
ale one nie jest kawalkiem hard rockowym. do niego nie trzeba miec rockowego glosu. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Cze 28, 2008 7:10 pm Temat postu: |
|
|
| Larry Lurex napisał: | | Myślę, że to nie jest takie proste. Właściwie to miałby takie samo zdanie jak Wy, gdyby kilka lat wcześniej Mary J Blige wraz z U2 nie nagrali razem na nowo "One". Królowa RnB i ewidentnie rockowa legenda nagrywają kawałek, który (o zgrozo) jest dla mnie lepszy od wersji wcześniejszej. Byłem mocno zaskoczony i nadal jestem urzeczony efektem. Dlatego nie jest to dla mnie takie oczywiste z tym G. Michaelem... |
Mnie natomiast ta wersja ONE załamała kompletnie. Nigdzie jej do oryginału... Jest okropna, pani wyje strasznie, przekrzykując się wzajemnie z Bono... a z podniosłej ale jednqak ROCKOWEJ ballady powstał radiowy pop... Moim zdaniem, oczywiście...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Larry Lurex
Dołączył: 05 Gru 2007 Posty: 86
|
Wysłany: Sob Cze 28, 2008 7:47 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: |
pani wyje strasznie, przekrzykując się wzajemnie z Bono... a z podniosłej ale jednqak ROCKOWEJ ballady powstał radiowy pop... |
No nie wiem, może mówimy o różnych wersjach... W każdym razie w tej znanej mi (z kompilacji MJB "Reflections (A Retrospective)") Bono otwiera usta tylko w jednym momencie (oooOOOne) a przez całą resztę utworu wali w tamburynek czy coś tam. Utwór może jest i bardziej patetyczny (cecha wielu utworów Queen) od oryginału i stracił nieco ze swojej refleksyjnego charakteru, choć nie powiedziałbym, że jest plastikowy, The Edge daje więcej z siebie niż w oryginale a nieco szybsze tempo faktycznie zamazuje balladowy charakter. Mnie tam się jednak podoba sposób w jaki został zaśpiewny.
P.S. Nie będę ukrywał, że lubię posłuchać sobie MJB, może jakimś tam wielkim fanem nie jestem, ale jej muzyka działa na mnie kojąco, a poza tym (a właściwie przede wszystkim) świetnie działa na kobiety gdy ma się za zadanie zorganizowanie romantycznego wieczoru (w końcu nie na wszystkich ludzi działa Save Me czy One year of Love)  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Cze 28, 2008 9:31 pm Temat postu: |
|
|
Ja mówię o tej
http://www.youtube.com/watch?v=be0j4PbrQOI
Absolutnie OKROPNA. Jak dla mnie, oczywiście...
I gdybyśmy to odnosić co do George'a Michaela- na zasadzie że to udowadnia czy ma szansę wyjśc czy nie- to MÓJ osobisty wniosek jest że... ABSOLUTNIE NIE... Oczywiście kwestia gustu...
I tę wersję katowali tutaj w radio non stop, myślałem że się potnę... Nie lubię tego udziwniania melodii, już wystarczająco pięknej... A już fragment za 3:45 to absolutne katusze... ja pierdzielę... straszne...
I nie wiem... Co innego ONE, nawet gdyby mi się podobała ta wersja- a co innego TYMD- czy ta pani z ostro grającym zespołem zaśpiewałaby przekonująco Tie Your Mother Down i skopałą muzycznie tyłki publiczności- bo na tym polega muzyka rockowa NA ŻYWO... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Wto Lip 01, 2008 8:11 pm Temat postu: |
|
|
Może już o to pytałam, albo i nie. Rozmywa mi się co pisze, a co mówię do fanów.
Czy jacyś psycholodzy, socjolodzy, filozofowie i inni chemicy, technicy wyjaśnią mi czemu fani unikają innych fanów? Czemu ludzie unikają spotkań fanów na tle Polski, regionu czy własnej miejscowości? Piszą na forum, gronie, naszej klasie, GG itd. ale jak przychodzi co do czego to albo ignorują informacje o spotkaniach lub nigdy się na nie nie zjawiają. Czemu ludzie wolą nie wychodzić po za kontakt wirtualny z fanami?
Czemu fani proszeni o coś (podzielenie się bogatą wiedzą) dla ogółu fanów ignorują prośby, nie interesuje ich zrobieni czegoś dla innych fanów, podzielenie się wiedzą, zbiorami, przemyśleniami?
Czemu z jednej strony fani potrafią marudzić, że w ich mieście, okolicy nie ma spotkań, a jak przychodzi co do czego pomysł spotkania spala na panewce, bo nie ma kto ustalić terminu?
Czemu ludzi nie interesuje jeżdżenie na zloty (pomijam kwestie nakładania się imprez i innych wyjazdów, czy finansowe)?
Czy fani Queen w Polsce to odludki? _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Wto Lip 01, 2008 8:49 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: | | Czemu ludzie unikają spotkań fanów na tle Polski, regionu czy własnej miejscowości? Piszą na forum, gronie, naszej klasie, GG itd. ale jak przychodzi co do czego to albo ignorują informacje o spotkaniach lub nigdy się na nie nie zjawiają. Czemu ludzie wolą nie wychodzić po za kontakt wirtualny z fanami? |
To ja odpowiem po swojemu. Przynajmniej ja tak myślę, że wirtualny świat to świat w którym czujemy się o wiele lepiej, i silniej. Przykłąd mnie.... ile to ja się naopowiadałem, że się zjawię to tu to tam a nigdy to nie wychodzi... nawet wychodząc poza to forum. Mój wirtualny świat to moje królestwo, a "in live" jestem nikim.... proste?  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|