| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Maj 19, 2008 1:13 am Temat postu: |
|
|
ja od dawna mowilem i pisalem o tym, ze wlasnie taka plyte widzialbym najchetniej, ale oczywiscie to juz teraz nie mozliwe wiec nie bede sobie nawet tym glowy zawracal  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Pon Maj 19, 2008 9:46 am Temat postu: |
|
|
Mnie by coś takiego nawet odpowiadało. Też sądzę, że byłoby prawdopodobne. Tyle, że na koncertach rzeczywiście musieliby chyba sobie wziąć jakiegoś wokalistę, bo albo Brian zacząłby skrzeczeć przy trzeciej piosence pod rząd, albo Roger rzadko zasiadałby za zestawem . _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Pon Maj 19, 2008 3:20 pm Temat postu: |
|
|
Takie rozwiązanie byłoby dobre, tylko wtedy jeśliby tylko wydawali płyty ... Jakoś ich nie widzę we trójkę na trasie ... Bo jak ? Roger może 2-3 kawałki mógłby zaśpiewać grając jednocześnie na perce, ale ... gdyby musiał zaśpiewać coś więcej musieliby wykorzystać automaty, albo puszczaś perkusję z taśmy, a to jest jeszcze gorsze od śpiewu (?) Briana ... On mógłbyteoretycznie mógłby zaśpiewać trochę więcej, ale ... Wystarczy jak zaśpiewa tylko akustyczny set ... A John ... niech śpiewa w chórkach z włączonym mikrofonem i wystarczy ...
Tak więc ... Jeśli wydawaliby tylko płyty i dawali jeden koncert w ramach promocji (!) to możeby wyszło coś ciekawego ... Ale gdyby mieli pracować tak jak Q+PR (trasa-album-trasa) to wg mnie takie coś by już tak dobrze nie wyszło ... Ale John może jeszcze zmartwychwstać i nagrać z chłopakami (Brianem i Rogerem) jakiś kawałek ... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Sro Maj 21, 2008 9:46 pm Temat postu: |
|
|
Teoretycznie bardzo realne. Znamy przecież realny przykład Genesis z Philem.
Da się być perkusistą i wokalistą, tu tylko kwestia dobrania pomocnika. Jeśli powiedzmy w 1997/98 postanowiliby jechać w trasę to czemu nie. Po wydaniu MIH nie widziałabym na to szans, zbyt świeża była jeszcze strata Fredka.
No i kwestia trzymania z daleka od rockowych kawałków przy mikrofonie Briana. _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Maj 22, 2008 12:09 am Temat postu: |
|
|
Jak słyszę THE CALLL to się cieszę, ze nie zdecydowali się sami śpiewać  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Maj 22, 2008 12:35 pm Temat postu: |
|
|
Powiem Ci, ze sam riff imitujacy numer telefonu byl niezlym pomyslem- ale WSZYSTKO inne odnosnie tego utworu to... tekst nawiedzony i strasznie grafomanski, o wokalu lepiej nie mowic... gdzie samokrytyka, panie doktorze Mam nadzieje, ze Paul im pare razy powiedzial w studio "ej, stary, daj spokoj..."...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 22, 2008 2:22 pm Temat postu: |
|
|
No, tylko jakiś taki przerost formy nad treścią... bo instrumentalnie to świetny kawałek  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Sob Maj 31, 2008 1:58 pm Temat postu: |
|
|
Taka mała gdybajka, no chyba, że ktoś zna jakieś oficjalne wypowiedzi na ten temat.
Zacząłem się zastanawiać, czemu Brian w latach '70 nie wykonywał '39 na żywo. Czy sam nie chciał, czy reszta zespołu uznała, że May jakby nie patrzeć wyje i Freddie będzie lepszy, czy może Mercury narzucił swoją wolę, czy co?  _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Sob Maj 31, 2008 11:30 pm Temat postu: wokal Freda |
|
|
| lata 70te a 80te... w latach 70 Fred mial taki "nieokrzesany, surowy" wokal ktory w pozniejszych czasach stal sie wygladzony i cieniutki... Idąc tym tropem mozna rozpoznac ze "It's A beautiful Day" pochodzi z lat 70tych... ot co mialem do napisania |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Live_Killers.

Dołączył: 05 Sty 2008 Posty: 68
|
Wysłany: Nie Cze 01, 2008 9:56 am Temat postu: |
|
|
Teraz nie wiem na który temacik odpowiedzieć
Odpowiem na oba..
Znając chłopaków z Queen to pewnie razem usiedli i doszli do wniosku, że lepiej jak będzie śpiewał Freddie. Może chcieli narzucić inny troche styl tej piosence i chcieli żeby była inna od wersji studyjnej. Nie mozna doszukiwac się Bóg wie czego w tej decyzji IMO.
A teraz chciałbym się odnieść do wypowiedzi nowego useraa..
Moim zdaniem było odwrotnie. Właśnie w latach 80' głos Freddiego stał się mocniejszy i zaczął wyciągać nieosiągalne w latach 70' dzwięki.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Cze 01, 2008 1:21 pm Temat postu: |
|
|
Freddie śpiewał mocniej w latach 80-tych, osiągał wyższe dźwięki (najwyższy kiedykolwiek jest bodaj w LET'S TURN IT ON- rok 1985), miał lepszą technikę... ALE- mnie osobiście bardziej odpowiadał styl w jakim śpiewał w latach 70-tych. Przechodził głosem od uczucia do uczucia, raz drapieżnie i ostro (z Death On Two Legs n aczele jako koronny przykłąd), raz melodyjnie i wesoło (choćby You And I), raz humorystycznie i lekko (Good Old Fashioned Lover Boy)- aż po piękne, liryczne i subtelne wykonania, jak w You Take My Breath Away. BoRhap jest zaśpiewane (zwłaszcza drugu refren) NIEZWYKLE dramatycznie, kiedy Fred z lirycznie i subtelnie zaśpiewanej zwrotki przechodzi w mocniejszy wokal pełen rozpaczy. Cudo.
Tej palety barw W OGÓLE nie było w latach 80-tych. Technika Freda stawałą się dużo lepsza, ale śmiem twierdzić, że znikała powoli dusza. One Year Of Love jest nie wyśpiewane- jest wywrzeszczane. Pin / Pleasure i Cool Cat są wypiszczane. GIMME THE PRIZE- znowu wrzask. Wszędzie podobnie, czasami inaczej, ale w więkjszości przypadków- bezdusznie... nie ma tego samego ładunku emocjonalnego co na wcześniejszych płytach...
Wszystko oczywiście zmienił album INNUENDO- tam stare połączyło się z nowym, technicznie prawie doskonały głos śpiewał nagle pełen emocji- i to słychać... Ale ja nie słyszę w głosie zbyt wielu emocji na WORKS czy AKOM, nie słyszę "grania" głosem... Na INNUENDO i czasami na niektórych płytach (czy piosenkach) w latach 70-tych Fred wyśpiewywał swoją duszę. W latach 80-tych używał tylko gardła... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Cze 01, 2008 2:43 pm Temat postu: |
|
|
shamar - it's a beautiful day jest z roku 1980.
a poza tym w pelni zgadzam sie z fenderkiem odkad zaczal palic, dostal chrypy i stal sie wokalista hard rockowym. wczesniej byl po prostu wokalista potrafiacym zaspiewacv wszystko. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Nie Cze 01, 2008 2:59 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Freddie śpiewał mocniej w latach 80-tych, osiągał wyższe dźwięki (najwyższy kiedykolwiek jest bodaj w LET'S TURN IT ON- rok 1985), miał lepszą technikę... |
To fakt, było to słychać nawet na koncertach, zwłaszcza na początku lat '80 - był to czas, kiedy Freddie wyśpiewywał wszystko dość pewnie, miał mocny, dobrze postawiony głos.
| Fenderek napisał: | | ALE- mnie osobiście bardziej odpowiadał styl w jakim śpiewał w latach 70-tych. Przechodził głosem od uczucia do uczucia, raz drapieżnie i ostro (z Death On Two Legs n aczele jako koronny przykłąd), raz melodyjnie i wesoło (choćby You And I), raz humorystycznie i lekko (Good Old Fashioned Lover Boy)- aż po piękne, liryczne i subtelne wykonania, jak w You Take My Breath Away. BoRhap jest zaśpiewane (zwłaszcza drugu refren) NIEZWYKLE dramatycznie, kiedy Fred z lirycznie i subtelnie zaśpiewanej zwrotki przechodzi w mocniejszy wokal pełen rozpaczy. Cudo. |
To też jest fakt. W latach '70 Mercury operował głosem po prostu bardziej artystycznie. Koncert "Live In Houston" z 1977 r. uważam za jeden z najpiękniejszych koncertów Queen w historii, właśnie ze względu na ten nastrój, jaki potrafił stworzyć emocjonalny śpiew Freddie'go. To nie były zwyczajne rockowe koncerty, to były swego rodzaju opowieści. Wszystko było nieco lżejsze, bez takiego wielkiego kopa, ale bardzo klimatyczne. W latach '80 na koncertach była atmosfera czysto zabawowa, zniknął gdzieś ten poetycki duch. Wynikało to jednak w znacznym stopniu z piosenek, jakie wtedy były nagrywane przez Queen.
| Fenderek napisał: | | Tej palety barw W OGÓLE nie było w latach 80-tych. Technika Freda stawałą się dużo lepsza, ale śmiem twierdzić, że znikała powoli dusza. One Year Of Love jest nie wyśpiewane- jest wywrzeszczane. Pin / Pleasure i Cool Cat są wypiszczane. GIMME THE PRIZE- znowu wrzask. Wszędzie podobnie, czasami inaczej, ale w więkjszości przypadków- bezdusznie... |
Do One Year Of Love mam akurat jakąś słabość Może dlatego, że na tle innych piosenek Queen wyraźnie się wyróżnia. Raz pojawia się w końcu w latach '80 inny instrument, niż gitara, perkusja i bas I na pewno nie jest bezduszne - to jest akurat wyśpiewane/wywrzeszczane bardzo emocjonalnie. Pain/Pleasure akurat nie miało na celu olśnienia słuchacza cudnym wokalem Freda, to raczej zabawa Gimme The Prize absolutnie nie będę bronił.
| Fenderek napisał: | | Wszystko oczywiście zmienił album INNUENDO |
Nie zgodzę się. Dla mnie ta zmiana zaszła już na The Miracle, który jest dla mnie genialnym albumem i jedyna piosenka na nim, jaka niespecjalnie do mnie trafia, to Invisible Man. Za mało muzyki w muzyce. Emocje jednak na The Miracle są w głosie Mercury'ego bardzo wyraźne. Szczególnie słychać to w Rain Must Fall (tu najbardziej), I Want It All, Scandal, Was It All Worth It, Breakthru i The Miracle, czyli właściwie w prawie wszystkich kawałkach Party, My Baby Does Me i Khashoggi's Ship to po prostu luźniejsze piosenki.
| Fenderek napisał: | | Ale ja nie słyszę w głosie zbyt wielu emocji na WORKS czy AKOM, nie słyszę "grania" głosem... |
Momentami się pojawiały, ale tylko takie czysto rockowe, w stylu "roz****doliłbym coś". To w sumie też emocje "Hammer to fall", "One vision"... _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anka793

Dołączył: 31 Paź 2003 Posty: 315 Skąd: Warszawa / Lublin
|
Wysłany: Nie Cze 01, 2008 5:44 pm Temat postu: |
|
|
| A ja się z Fenderkiem nie zgadzam, uważam, że nie można tak generalizować, że w latach 70-tych były uczucia i emocje, a lata 80-te to tylko krzyki i wrzaski. Rzeczywiście w latach 80-tych Freddie miał bardziej dojrzały, rockowy, troszkę zachrypnięty głos, ale śpiewał też wiele utworów w których prezentował całą gamę uczuć, podam parę przykładów: Save Me, Las Palabras, Hard Life, The World We Created, There Must Be More To Life Than This, nie mówiąc już o niemal aktorsko wykonanych utworach z Barcelony: How Can I Go On, The Fallen Priest, Guide Me Home, The Golden Boy - to są właśnie niezwykle wzruszające, pełne emocji wykonania, przepełnione uczuciami - wszystkie z lat 80-tych. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Nie Cze 01, 2008 6:44 pm Temat postu: |
|
|
| Anka793 napisał: | | Las Palabras |
Uważaj, bo za to grozi na tym forum pożarcie Choć ja się z tobą zgadzam. I w ogóle w całej rozciągłości się zgadzam. W latach '80 bywały emocje - rzadziej, ale bywały. Ale koncerty całkiem straciły artystycznego ducha. _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Nie Cze 01, 2008 6:59 pm Temat postu: |
|
|
nie pisze ze mial lepszą technikę w latach 70, tylko ze mial wiecej "ognia" w głosie  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Cze 01, 2008 7:37 pm Temat postu: |
|
|
| Anka793 napisał: | | Rzeczywiście w latach 80-tych Freddie miał bardziej dojrzały, rockowy, troszkę zachrypnięty głos, ale śpiewał też wiele utworów w których prezentował całą gamę uczuć, podam parę przykładów: Save Me, |
Save Me... rok 1980... czyli lata 70-te... nie było roku zerowego. Więc rok 1930 należy do lat 20-tych, rok 80 do lat 70-tych i tak dalej...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Nie Cze 01, 2008 7:49 pm Temat postu: |
|
|
Sprytnie żeś się obronił przed save me Ale przed Hot Space itd już sie tak łatwo nie uchowasz  _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anka793

Dołączył: 31 Paź 2003 Posty: 315 Skąd: Warszawa / Lublin
|
Wysłany: Nie Cze 01, 2008 7:55 pm Temat postu: |
|
|
Hamburger, ja bardzo lubię Las Palabras i nic na to nie poradzę . Jeden z moich ulubionych utworów.
Fenderek, rok 80-ty to już lata osiemdziesiąte, które się skończyły 1 stycznia 1990 roku. Tak więc Save Me jest z początku lat 80-tych, poza tym mam też na myśli późniejsze wykonania koncertowe tego utworu. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Cze 01, 2008 8:32 pm Temat postu: |
|
|
| Anka793 napisał: |
Fenderek, rok 80-ty to już lata osiemdziesiąte, które się skończyły 1 stycznia 1990 roku. Tak więc Save Me jest z początku lat 80-tych |
No widzę, że muszę prościej. Roku zerowego nie było. Pierwszym rokiem pierwszego dziesięciolecia byłw ięc rok który? Pierwszy. Drugi był który? Drugi. I tak dalej. A teraz paluszki w ruch i policz sobie którym rokiem jest rok 10-ty. No? Tak, brawo, dziesiątym. A jako że mówimy o DZIESIĘCIOLECIACH- musi lat w nich być ile? No dziesięć. Więc lata 80-te skończyły się 31 grudnia roku 1990, moja droga... Pomyśl przez chwilę logicznie...
A co do Hot Space... Ludziska, nauczcioe się abstrahować. Ja nie mówiłem o utworach, o tym czy są dobre czy się podobają, ale o to czy w śpiewie Freda jest wiele uczucia... jak ktoś słyszy wyśpiewywanie duszy w Body Language czy Calling All Girls to proszę bardzo, mnie jednak chodziło o coiś innego- nie o agresję, zabawę czy coś, ale o wyśpiewywanie DUSZY, o sięganie do dramatycznych pokłądów, o niemal odsłanianie się przed słuchaczem. Ja tego na AKOM czy WORKS (czy HOT SPACE) nie słyszę. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Nie Cze 01, 2008 8:35 pm Temat postu: |
|
|
| Anka793 napisał: | Hamburger, ja bardzo lubię Las Palabras i nic na to nie poradzę . Jeden z moich ulubionych utworów. |
Ja też bardzo lubię Mam sentyment
| Anka793 napisał: | | Fenderek, rok 80-ty to już lata osiemdziesiąte, które się skończyły 1 stycznia 1990 roku. |
Fenderek zasugerował się chyba tym, że np. wiek XIX trwa od 1801 do 1900 r. i zastosował analogiczną regułę do nazewnictwa dekad. Z tym, że w tej kwestii, o ile się nie mylę, jest trochę inaczej. Lata osiemdziesiąte XX w. oznaczają wszystkie lata mające ósemkę po liczbie 19 Gdyby chodziło o logiczne nazewnictwo, to wówczas byłyby to nie lata osiemdziesiąte, a dziewięćdziesiąte, tak jak lata od 1981 do 1990 należą do dekady DZIEWIĄTEJ, a nie ósmej.
| Fenderek napisał: | | A co do Hot Space... Ludziska, nauczcioe się abstrahować. Ja nie mówiłem o utworach, o tym czy są dobre czy się podobają, ale o to czy w śpiewie Freda jest wiele uczucia... jak ktoś słyszy wyśpiewywanie duszy w Body Language czy Calling All Girls to proszę bardzo, mnie jednak chodziło o coiś innego- nie o agresję, zabawę czy coś, ale o wyśpiewywanie DUSZY, o sięganie do dramatycznych pokłądów, o niemal odsłanianie się przed słuchaczem. Ja tego na AKOM czy WORKS (czy HOT SPACE) nie słyszę. |
Ale po co omijasz podane przez koleżankę przykłady? Przecież nie wymieniała body language. Tak samo ja mogę powiedzieć, że w latach '70 nie było emocji, bo i kto je niby słyszy w lazing on a sunday afternoon?
To, co mówisz - odsłanianie duszy, sięganie do dramatycznych pokładów itd - to kwestia tak subiektywna, że nie można nawet próbować tworzyć z tego reguły. W 'one year of love', 'it's a hard life', 'rain must fall' po prostu SĄ emocje w śpiewie Mercury'ego A to, czy to jest wyśpiewywanie duszy, czy czegoś innego, to jest całkowicie i wyłącznie twoje subiektywne wrażenie - tak subiektywne, że mało kto czuje to samo. A z tego nie można czynić ogólnej reguły. _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Nie Cze 01, 2008 8:55 pm Temat postu: |
|
|
A czy ktos tu posiada pelne video "Days Of Our Lives"???( oczywiscie mam na mysli to bez animacji i z wychodzącym z kadru Fredem) w bardzo dobrej jakosci??
tak na marginesie to mam jeszcze kilka "zachcianek" ale o tym innym razem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Cze 01, 2008 8:56 pm Temat postu: |
|
|
W ONE YEAR OF LOVE nie słyszę emocji. Słyszę popis wokalny i nic więcej. W It's A Hard Life- zgoda, coś słyszę, racja. Rain Must Fall- chyba żartujesz... Naprawdę jesteś w stanie zestawić emocje z The Showe Must Go On albo Mother Love z Rain Must Fall? Wow- rzeczywiście Fred z przejeciem śpiewa tam o czymś dla siebie bardzo ważnym
Las Palabras- znowu... tak banalnego tekstu NIE DA się zaśpiewać z przejęciem, to jest według was wyśpiewywanie własnych uczuć?
Zgodzę się co do utworów z Barcelony, ale też nie powinno to dziwić- ta płyta to było ogromne marzenie Freda i włożył w nią (i swój wokal) ponad 100%. Ale- skupiłem się przecież na płytach AKOM i WORKS. I- powtarzam- emocji, grania głosem nie słyszę. Inaczej- słyszę, ale nie w takim stopniu jak było to w latach 70-tych. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Nie Cze 01, 2008 9:06 pm Temat postu: |
|
|
A czy emocje to musi być zaraz jakieś wielkie przejęcie? Rain must fall Freddie śpiewa takim radosnym, jakby pocieszającym głosem - to też emocje. Zresztą, emocje to sprawa naprawdę subiektywna. Ty nie słyszysz emocji w rain must fall, a ja je czuję, więc dla mnie one tam są. Nie jesteś w stanie mi udowodnić, że to, co słyszę w rain must fall, to nie emocje Tak samo z one year of love... Po prostu, nic nie poradzę na to, że nie słyszysz tam emocji. Jak możesz mi udowodnić, że nie ma tam emocji, skoro po prostu je czuję? Przeprowadzisz jakieś badania, obliczenia? Możesz co najwyżej udowodnić, że jestem chory psychicznie i dlatego odczuwam wszystko inaczej  _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Cze 01, 2008 9:19 pm Temat postu: |
|
|
| hamburger napisał: | | A czy emocje to musi być zaraz jakieś wielkie przejęcie? |
Nie, nie musi.
Ale o tym aspekcie JA w swoim pierwszym poście pisałem
| Fenderek wcześniej wyraźnie napisał: | | ALE- mnie osobiście bardziej odpowiadał styl w jakim śpiewał w latach 70-tych. |
To wyście się przyczepili , że jest inaczej a potem perorujesz mi, że to sprawa indywidualna i każdy to odbiera inaczej. Powiem po angielsku. Duh...
I ten- nie bardzo mi się dyskutuje teraz, bo oglądałem najpierw siatkę, teraz ręczną... dlatego odpowiedzi są trochę zdawkowe i w pośpiechu  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Nie Cze 01, 2008 9:25 pm, w całości zmieniany 3 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|