| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
wrona

Dołączył: 09 Kwi 2007 Posty: 42
|
Wysłany: Sob Sty 05, 2008 12:48 pm Temat postu: |
|
|
Ja uwielbiam zarażać ludzi Queenem. Moja ulubiona metoda to nagrywanie płyt CD opatrzonych intrygującym napisem i zostawianie w różnych miejscach publicznych.
Ostatnio puściłam mojemu kumplowi o techniawskich upodobaniach kilka queenowych piosenek. Cool Cat ("niezła nuta do striptizu"), Dragon Attack, White Man, Great King Rat ("nie wiedziałem, że oni grają takie kawałki").
A szczególnie spodobało mu się Get Down Make Love. ;p |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Sty 05, 2008 2:46 pm Temat postu: |
|
|
E, studyjna też jest miodzio, zwłaszcza z teledyskiem  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Live_Killers.

Dołączył: 05 Sty 2008 Posty: 68
|
Wysłany: Nie Sty 06, 2008 1:22 pm Temat postu: |
|
|
| Mattey napisał: | Ja bym też proponował Hammer To Fall, tyle że wersję koncertową. Z któregokolwiek koncertu Bo studyjna to dajcie spokój...  |
Studyjna aż tak zła nie jest..
A tak przy okazji, ja bym polecił Let Me Entertain You. Bardzo melodyjna, żywa i przede wszystkim z pazurkiem.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Nie Sty 06, 2008 4:22 pm Temat postu: |
|
|
Studyjna zabija rockowy potencja tego utworu niestety. I jest płaska jak skocznia w Szwecji w Deluxe Ski Jumping
Ale uważam, że Hammer To Fall jest najlepszym nabytkiem koncertowym lat 80-tych. _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dominik89

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 2187 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Sty 09, 2008 9:30 pm Temat postu: |
|
|
Dlaczego płyta Queen 1 trwa 38:36 a Innuendo już 53:44 czyli ponad 15 minut więcej. Czy było to spowodowane ilością materiału czy nośnikiem ?
Choć jeżeli chodzi o 2 to też był wydany na winylu. Jakieś propozycje ? _________________ Łosiu
Tom po lewej to arcymistrz chytrości i łasości xP |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Sty 09, 2008 9:53 pm Temat postu: |
|
|
Nie znam konkretnej przyczyny (niech się wypowiedzą eksperci), ale takie zjawisko zmieniało się z biegiem czasu. W latach 70. nie było raczej albumów, które trwały na przykład 78 minut, jak obecnie płyty Dream Theater. Ba, w latach 60. niektóre albumy nie trwały nawet 40 minut! _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Sty 09, 2008 10:38 pm Temat postu: |
|
|
przede wszystkim ze wzgledu na dlugosc tasm magnetofonowych oraz winyli.. tak jak misiu pisal - winyle mialy okolo 22 minut na strone zdaje sie, co dawalo 44-45 materialy na plyte (przy idealnym rozkladzie), wiec czesto zdarzalo sie nawet, ze na winylowych wydaniach nie bylo jakiegos utworu, albo byl w skroconej formie.. zreszta to zdarzalo sie nawet w dobie cd juz... na winylu innuendo nie ma pelnej wersji 'bijou' _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Sty 09, 2008 10:44 pm Temat postu: |
|
|
| Bizzy napisał: | | na winylu innuendo nie ma pelnej wersji 'bijou' |
Chyba coś tam jeszcze ukroili, nie pamiętam...
Inna jest też kolejność... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jacek

Dołączył: 23 Lis 2003 Posty: 301 Skąd: Bytom
|
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 2:47 am Temat postu: |
|
|
Jeśli chodzi o długość płyt to rzeczywiście winyle mają mniejszą pojemność od CD. Ja mam pytanie dlaczego płyty CD są dłuższe od winyli?
Słyszałem historię, że twórca pierwszego odtwarzacza CD wymyślił taką pojemność, żeby na jednej płycie zmieściła się w całości ulubiona opera jego żony (chyba chodziło o Carmen). Ile w tym prawdy jest - nie wiem. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 3:12 am Temat postu: |
|
|
hehehe niezle.. no ale plyty cd przeciez tez maja rozna dlugosc... pamietam jeszcze kilka lat temu w sklepach bywaly glownie czyste plytki 72minutowe... pozniej pojawily sie 80tki dopiero, no a jeszcze troche pozniej mimo wszystko nieco mniej popularne 100tki.. problem w tym, ze czesc odtwarzaczy nie czyta setek, bo po 80tej minucie dostaja glupawki  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dominik89

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 2187 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 1:00 pm Temat postu: |
|
|
| Bizzy napisał: | hehehe niezle.. no ale plyty cd przeciez tez maja rozna dlugosc... pamietam jeszcze kilka lat temu w sklepach bywaly glownie czyste plytki 72minutowe... pozniej pojawily sie 80tki dopiero, no a jeszcze troche pozniej mimo wszystko nieco mniej popularne 100tki.. problem w tym, ze czesc odtwarzaczy nie czyta setek, bo po 80tej minucie dostaja glupawki  |
Teraz, już mało kto chodzi z CD-playerem, pamiętam jak się cieszyłem jak miałem swój. Teraz wszędzie już są odtwarzacze MP3. Więcej utworów, nie ma zacięć przy graniu i łatwiejsze sterowanie.
Przy okazji, jak myślicie jaki będzie następny format ? Bo to tak układa się w 10- lecia :
70 winyle, 80 Kasety, 90 CD, 00 MP3.
Czy będzie coś jeszcze bardziej skompresowanego od MP3 czy będą robić większe odtwarzacze ? _________________ Łosiu
Tom po lewej to arcymistrz chytrości i łasości xP |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 1:30 pm Temat postu: |
|
|
Już teraz mp3 ma następce - acc, jednak, z tego co słyszałem (nie siedzę zbytnio w informatyce), póki co pliki w tym formacie mają świetną jakość, ale są spore... Zobaczymy, jeśli dożyjemy, a miejmy nadzieję, że tak będzie  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 1:43 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Wymiary takie dobrano dlatego, iż najdłuższym wydawanym w całości utworem muzyki klasycznej jest IX Symfonia Ludwiga van Beethovena (była to sugestia firmy Polygram, gdyż początkowo płyta miała mieścić 60 minut muzyki analogicznie np. do kasety). |
A ja mam inne pytanie czemu ludzie nie lubią Queen. macie wielu znajomych i zapewne tam się znajdą, którzy przy muzyce Queen wychodzą z pokoju, wyłączają radio itd. Co ich drażni w tej muzyce?
Ja spotkałam się z najgłupszym stwierdzeniem "nie słucham pedała". _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 1:50 pm Temat postu: |
|
|
| mają rację - trzeba zachować czystość moralną. Ci cholerni geje są wszędzie - nawet w radio:) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 1:51 pm Temat postu: |
|
|
Moi znajomi czasem się drażnią obsesyjnością, z jaką słucham niektórych zespołów i pasją, z jaką o nich opowiadam, ale nie spotkałem jeszcze człowieka, który nie lubiłby The Show Must Go On czy We Are the Champions... _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 2:30 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: | Co ich drażni w tej muzyce?
|
To co słyszałem od osób POTRAFIĄCYCH wyrazić swoje własne zdanie (bo tekst "nie słucham pedała" pochodzić może tylko od neandertala, który ledwie odkrył, że język może służyć do czegoś więcej niż jedzenia)- naiwność i plastikowe brzmienie; także zmęczenie materiału, tzn. za dużo tych samych piosenek w radio... ludzie bombardowani ze wszech stron Radio Ga-Ga itp mają dość Queen i zamykają zespół w pewnej szufladce- nie mając ochoty z niej wychodzić... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 7:02 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: | Co to jest naiwność w muzyce?  |
Zapewne chodzi o to, że generalnie w bardziej popularnych piosenkach zespół śpiewał o jakichś banałach, nie było ambitnej mroczności itd. Ale to tylko tak intuicyjnie, mogę się mylić  _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 7:15 pm Temat postu: |
|
|
o banalach? nieeeee
jesteeeesmy najlepsi, o tak!
a reszta moze nam skoczyc na ptak!
jestesmy miszcze, jestesmy miszcze
a kto nie jest miszczu, tego ja zniszcze
czy jakos tak...  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Stone Cold

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 886 Skąd: Gdańsk / Bristol
|
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 7:19 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | udzie bombardowani ze wszech stron Radio Ga-Ga itp mają dość Queen i zamykają zespół w pewnej szufladce- nie mając ochoty z niej wychodzić... | ta... kiedyś próbowałem nawet "nawracać" ale przeszło mi z czasem, chcą słuchać DJ coś tam, Beyonce i innych a Freddiego uważać za pedała ... ich sprawa  _________________ And that's the bottom line because Stone Cold Said So!
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Sty 13, 2008 9:42 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: | Co to jest naiwność w muzyce?  |
Lekkie, łatwe i przyjemne- zamiast ambine, wyszukane, bardziej wymagające...
To częste zarzuty- niektórzy ludzie nawet nie mają ochoty się przekonać, że mogłoby być inaczej i na dźwięk słowa Queen zamykają uszy... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lesheq

Dołączył: 17 Paź 2007 Posty: 785 Skąd: Przemyśl/Kraków
|
Wysłany: Wto Sty 15, 2008 12:49 pm Temat postu: Czy koncerty Queen nie były za krótkie ??? |
|
|
Czasem zastanawiam nad tym czy koncerty Queen nie trwały za krótko.
Mniej więcej do 1974 roku nie trwały chyba więcej niż 90 min. a niekiedy około 70. W latach 1975-76 chyba też rzadko przekraczały 100 min. ( jak np. koncert z Tokio z maja 75 trwał 117 min.). Podczas koleknych tras było już lepiej bo w latach 77-79 koncerty trwały zwykle 120-125 min (zwłaszcza w Stanach) a niekiedy i 130-135min. Ale w 1980 to znowu około 100-110 min a podczas następnych tras (np.1981-1982) wiele koncertów nie przekraczało 100 min. Tak się nad tym zastanawiam, bo koncerty wielu innych wykonawców dochodzą do 150-180 min (np. koncertry Zeppelinów czy Dream Theater ). Z czego to wynika, czy po prostu nie chciało im się dłużej skakać po scenia czy może ich koncerty były bardziej wymagające i aby odtworzyć swe skomplikowane struktury muzyczne musieli grać krócej ale intensywniej.
A może jestem jakiś nawiedzony i się po prostu czepiam tej długości koncertów. Chciałbym aby wszystkie trwały mniej więcej tyle co koncert w EC w 77, bo to prawie 2 pełne godziny. _________________ Lesheq |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Wto Sty 15, 2008 3:20 pm Temat postu: |
|
|
| a mówią, że długość nie ma znaczenia;) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mazowszanka

Dołączył: 21 Gru 2007 Posty: 109 Skąd: z największego miasta na Mazowszu
|
Wysłany: Sro Sty 16, 2008 3:33 pm Temat postu: |
|
|
Co do tego nie-lubienia Queen przez inne osoby, miałam kiedyś taką sytuację. Na imprezie puszczaliśmy nasze ulubione piosenki, każdy miał swją "kolejkę". Żeby było coś Queenowego, ale do tańczenia, to włączyłam Living On My Own. Nagle jedna koleżanka wstała i wyłączyła w tym momencie, kiedy już ludzie zaczęli się bawić i włączyła Białego Misia. Disco- polo no comments  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Agnieszka

Dołączył: 19 Lut 2007 Posty: 161 Skąd: Chorzów
|
Wysłany: Sro Sty 16, 2008 4:26 pm Temat postu: |
|
|
Jak wspomniała wyżej Daga , ludzie odbierają początkowo Queen przez pryzmat samego Frediego -czyli geja , pedała , bi...... jak kto woli , słuchać nie bede,a dopiero na drugim miejscu jest muzyka i to ta częściej puszczana w radiu - i tu znów ograniczenie się do kilku hitów jak WATC ,LOMO itd.
Nie wiem czy ludzie są tam leniewi i nie starają sie sięgać po nowe zespoły i utwory czy tak są przywiązani do tego co słuchają na codzień.
W moim towarzystwie i w gronie ludzi w którym sie obracam nikt nie słucha Queen , smutne ale prawdziwe .! Króluje teraz nuta taneczna , a przekonywać na siłe nikogo nie moża! _________________ It's A Kind Of Magic ...................
Życie jest piekne gdy żyć sie umie,lecz nie każdy sens życia rozumie...... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Czw Sty 17, 2008 11:15 pm Temat postu: |
|
|
Wyobraźcie sobie, że po wydaniu Mr. Bad Guy Fredek rusza w mini trasę koncertową. Co by zagrała, jakby wyglądały takie koncerty? I czemu według was jednak nie pojechał w taka trasę.
Moja wizja. Koncerty w małych salach 1000-3000 osób coś jak Stodoła lub mniejsze.
Fredek na scenie z fortepianem i tyle. Może wokół świece. Tło czarne, Fredek na jasno ubrany.
Setlista:
Let's turn it on
I was born to love you
New York
Mr Bad Guy
There Must Be More To Life Than This
Piano Improvisation
Going back
Girl From Ipanema
Saturday night's alright for fighting
Man Made Paradise
Love Me Like There's No Tomorrow
Love makin' love
Living On My Own
Love Kills _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Sty 17, 2008 11:26 pm Temat postu: |
|
|
zgadywac nie bede co by mogl grac ze swoich kawalkow, ale podejrzewam, ze znalazloby sie cos z repertuaru queen, czego reszta moglaby juz wiecej nie chcec grac.. albo nawet czego nigdy grac nie chciala... no i w dodatku pasujace do reszty solowego repertuaru. moze body language...crazy lil' thing grali na kazdym koncercie wiec moze dla odmiany man on the prowl... moze don't try suicide.. no ale to czysta teoria bez ani jednego punktu podparcia w niej ... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Sty 17, 2008 11:36 pm Temat postu: |
|
|
Nie wiem co by zagrał,a le byłaby to kiepska setlista...
Szczerze? Myślę, że Freddie mógłby zagrać PIĘKNY koncert przy piannie- nic innego, tylko pianino i wokal... I rzeczy w stylu LOVE ME LIKE THERE'S NO TOMORROW, THERE MUST BE MORE TO LIFE THAN THIS, MELANCHOLY BLUES, YOU TAKE MY BREATH AWAY... taki bardziej recital niz koncert rockowy... myślę, że mogłoby wyjść całkiem, całkiem interesująco... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|