| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Wto Lip 24, 2007 11:27 pm Temat postu: |
|
|
Skoro temat troszkę ucichł i sprawy niektórych osób stąd zostały zamknięte, to pozwolę zabrać głos w tym temacie, pisząc co nieco o swoich problemach. Jeżeli ktoś jest zainteresowany, to zapraszam do krótkiej lektury...
Jak zdążyłem zauważyć, a myślę, że nie tylko i ja - większość problemów ludzkich, a szczególnie ludzi w moim wieku, dotyczą samotności bądź nieszczęśliwej miłości. I ja nie będę oryginalny. Mój największy, pierwszorzędny problem tyczy się tego pierwszego. Czuję, że popadam w samotność, "którą sam sobie zgotowałem". Mam mało kumpli, w sumie to tylko tych z osiedla i ze szkoły. Nie ma wśród nich kogoś, z kim mógłbym nawiązać jakiś, powiedzmy, "lepszy" kontakt. Był taki jeden... Był, ale wyjechał do Anglii i nie zanosi się na to, by miał wrócić. Przeżyłem to i jest mi przykro do tej pory, gdy o tym myślę.
Moje osamotnienie jest poniekąd związane z tym drugim, czyli z nieudaną miłością. Ja jestem raczej typem człowieka, który nie garnie się do kobiet, a wręcz przeciwnie - czeka. I zdaje mi się, że to ukształtowało się we mnie wtedy, gdy moja znajomość z dziewczyną, co do której miałem poważniejsze plany, okazałą się bardzo nieszczęśliwą - czyli innymi słowy - była to nieszczęśliwa miłość. W niewytłumaczalny sposób, z dnia na dzień, po prostu przestało jej zależeć, a jedyne co wiem , to to, że zrobiłem z siebie wielkiego frajera. Przez ten okres w moim życiu zmieniło się wiele. Chciałem zabić samotność, choć w niewielkim stopniu - bo wiem, że całkowicie jej się nie da pokonać... Jest mi z tym źle, a zarazem dobrze. Chcę kogoś bliskiego, ale gdy ten bliski już przy mnie jest - nie mam ochoty, by się z nim widzieć.
Dobrze mi, gdy pogrążam się w alienacji, a jednocześnie jest mi z tym cholernie źle. Nie wiem jak to się dzieje, nie wiem czemu tak jest. Wiem, że to dziwne, ale to dla mnie kwestie, z którymi nie potrafię sobie poradzić. To strasznie banalne. Nie musicie mi tego wytykać... Swoją drogą - od czasu tej porażki zacząłem mówić o dziewczynach bardzo ogólnikowo, często nie myśląc o tym, że robię w ten sposób przykrość innym. Kiedy spodoba mi się jakaś, to wiadomo, przyciąga mnie swoim wyglądem i chciałbym, by zatrzymała mnie przy sobie swoim charakterem... Ale każda próba poznania takowej kończy się moim olaniem sprawy i odejściem z taką miną na twarzy:
Nie odpowiadają mi rzeczy, o których wcześniej nie myślałem. Dziewczyna, która P!iSz3 y@K P0k3m0N jest u mnie spalona na starcie i gdy widzę coś takiego, to aż mnie świerzbi, by wyładować na takiej swoją agresję (psychicznie), której, ostatnimi czasy, mam spory nadmiar. Kiedyś bym to olał. Teraz nie. Czasami zdarza mi się, że piję jakiś alkohol z kolegami, wiadomo, chyba 90% osób przechodziło przez to będąc nastolatkiem, i gdy widzę, że jakaś dziewczyna z nami pije, albo, nie daj Boże, pali, to zaczyna się we mnie gotować krew. I znów to samo - kiedyś bym to olał, a teraz - muszę wygarnąć takiej, co o tym sądzę i że nienawidzę, gdy kobieta, która powinna siebie szanować, zniża się do poziomu kiboli, czy innych dziwadeł, którzy stoją, piją tanie wino non-stop, palą fajki z ukrainy za 2 zeta i przeklinają co drugie słowo.
W ten sposób odstraszam od siebie innych. Wtedy do mnie dociera... "A może jednak nie powinienem być taki chuj?"... Ostatnio zdarzyło się nawet, że jakaś dziewczyna zagadała do mnie pierwsza (ach, to rzadkość), nie pamiętam już co, ale coś mi się nie spodobało, pewnie jakiś drobiazg, i rozegrałem to w ten sposób, ze mnie zupełnie zignorowała. Początkowo nie mogłem zrozumieć czemu tak się dzieje, ale teraz zaczynam powoli jarzyć...
Myślę, że jak już się otworzyłem choć trochę, to mogę dodać coś jeszcze... W dość skuteczny sposób dobija mnie parę spraw dotyczących mojej rodziny. Odnoszę wrażenie, że wśród najbliższych jestem takim szaraczkiem, tłem. Być może niektórzy z was pomyślą sobie, że pozuję teraz na kogoś najbardziej pokrzywdzonego na świecie. Ale nie. Ja wiem, że ludzie mają dużo większe problemy, że mają naprawdę dużo ciężej w życiu ode mnie. Mogę śmiało powiedzieć, że potrafię docenić piękno życia, potrafię się tym cieszyć na swój sposób, ale nie skłamię również, gdy powiem, iż moja "droga" nie jest usłana różami.
Nie przypominam sobie, bym myślał kiedyś o samobójstwie, bo wiem, że akurat jutro może zdarzyć się coś, co zmieni moje życie na lepsze. Iskierka nadziei pozostaje we mnie PRAWIE zawsze, niemalże w każdej sytuacji, choć ostatnimi czasy ciągle się rozczarowuję... Ostatnia rzecz, którą chciałbym w tym miejscu poruszyć, to kwestia "bycia sobą". Bycie sobą jest dla mnie sposobem na godne życie. Ale moja osobowość przeszkadza ludziom z mojego otoczenia. Nie jestem ziomalem/drechem/kibolem/tanim żigolo, czy jakimś tam... Większości nie podoba się moja postawa, a ja nie mogę tego zignorować, tzn. mogę, ale nie potrafię. Choć wiem, że gdybym zlewał na taką opinię innych ludzi - byłoby mi łatwiej. Chyba.
Dotarło do również mnie to, że nie jestem atrakcyjnym rozmówcą dla osób w moim wieku. Próba podjęcia jakiejkolwiek dyskusji o temacie poważniejszym kończy się opieprzeniem mnie i zapytaniem, w jakich czasach żyję. W tym miejscu przypomina mi się stary post Bizona, w którym pisał o tym, jakim trzeba być, żeby być lubianym/akceptowanym przez innych. I sam się zastanawiam, czy istnieją jeszcze moi rówieśnicy (w realu), dla których liczy się coś innego niż danie komuś w ryja na meczu, papierochy, wódka, przestępczość, oszustwo, zatargi z prawem, złote kolczyki, "dupy" na imprezach, sex w lasach i piwnicach (bizon napisał to oczywiście zupełnie inaczej niż ja teraz, ale myślę, że odrobina podobieństwa jest).
A może to chęć imponowania innym tak nimi kieruje? Czy to już świat jest tak skonstruowany i to JA powinienem się przestawić na "ją trędi zią"? Mimo tego, iż wiem, że to ja dobrze postępuję, to jednak ja się czuję dziwakiem. Jestem odludkiem. Nie mogę na nikogo wpłynąć. Nie mogę nikomu narzucić swoich prawd. Jestem wśród swoich rówieśników kimś obcym, jestem inny, rzadko kiedy znajdujemy wspólny język... Dlatego częściej siedzę w domu, niż na podwórku...
I to mnie również boli, a gdy patrzę na całość, to widzę, że ten problem jest nierozwiązywalny... Uważasz, że przesadzam? Absolutnie NIE. Tak to jest w tych czasach i to się nie zmieni. Ja jestem sobą cały czas. Jeżeli ktoś mnie lubi, to wiem, że ceni właśnie mnie, moją osobowość, to jaki jestem. Chwytam dzień na swój sposób i podoba mi się mój styl życia. Ciągle pozostaje sobą. Nie udaję kogoś innego... Ale nikt tego nie widzi... I wciąż pozostaję leszczem...
Aha - i jeszcze jedno - tutaj poznałem kilka naprawdę wspaniałych ludzi, choć, podobnie jak Karolina, ze sporą większością straciłem kontakt, a szkoda. Wiem, że właśnie TUTAJ SĄ LUDZIE W MOIM WIEKU, którzy są dojrzali, inteligentni i bardzo, bardzo się z tego cieszę. Dzięki temu Forum nie czuję się zupełnie osamotniony, bo łączy nas zamiłowanie do "starej" i ostrej muzyki, do Queen i jeszcze do wielu innych rzeczy... Jesteście po prostu wspaniali... Cieszę się, że tutaj trafiłem i mimo tego, że nie jestem wybitną postacią, to to Forum wiele dobrego mi dało, złego też, ale to mi się należało i skorzystałem z tego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
art_mar

Dołączył: 28 Cze 2004 Posty: 1247 Skąd: Tarnów
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 9:04 am Temat postu: |
|
|
Napiszę tak... Jeśli jesteś spoko człowiekiem, a wierzę i zasadniczo z forum widzę, że jesteś, to ze znalezieniem kontaktu z ludźmi w przyszłości na pewno nie będziesz miał problemów. To, że teraz nie wychodzi to może leży w środowisku w jakim się znajdujesz. Ale jeśli nie zamkniesz się w sobie i będziesz otwarty na ludzi, to na pewno szybko ludzie się na Ciebie otworzą. Nie piszę tu o tym, abyś jakoś zmieniał swoje postępowanie. Po prostu zapomnij o niepowowdzeniach w przeszłości i bądź otwarty na przyszłość, w której spotkasz innych, może o wiele bardziej wartościowych ludzi niż dotychczas.
Postaraj się nieco uspokoić wewnętrznie jeśli chodzi o różne zachowania dziewczyn, o których pisałeś, bo to na pewno ani Ci nie pomaga. Po prostu z wielu rzeczy, z jakich korzysta człowiek- korzysta przesadnie i to niestety w coraz młodszym wieku. Niestety trzeba się do tego przyzwyczaić, ale sam chyba dobrze wiesz, że nie wszyscy tacy są. Ja też czuję odrazę do niektórych zachowań, ale staram się tym nie denerwować, bo wiem, że to nie ja źle postępuję.
Co do bycia sobą- bądź sobą, a na pewno znajdziesz w swoim życiu osoby, które mają podobny system wartości do Twojego. Tak- tutaj czasami trzeba niestety długo czekać, ale jak już wcześniej pisałem, spróbuj sam też poszukać ludzi, których styl życia Tobie odpowiadałby. Ale zawsze bądź sobą...
Trochę namieszałem, ale mam nadzieję, że się doczytasz  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 9:22 am Temat postu: |
|
|
Powiem szczerze Miś-całego twojego wywodu nie czytałem, bo to nie na moje i tak już schorowane oczy ale przeczytałem dwa pierwsze akapity i widzę, że jesteśmy w podobnej sytuacji. Jednakże, ja cieszę się ze stanu rzeczy jaki jest.
Posłuchaj więc-ja sam odciąłem się kompletnie od ludzi. Po pewnym czasie "bycie rozpoznawalnym" stało się męczące. Padałeś ofiarą głupich plotek, zakochiwały się w tobie największe pasztety a ciemna połowa miasta chciała Cię zabić. Urwałem więc wszystkie, dosłownie wszystkie dotychczasowe kontakty i znalazłem jednego kumpla z którym dogaduję się pierwszorzędnie. Owszem, mam małe grono "dobrych kumpli" ale przyjaciela mam jednego. Tak rozwiąż tą sytuację. Znajdź sobie człowieka z którym będziesz mógł na prawdę, niezawodnie się dogadać.
Jeżeli zaś się tyczy kobiet-też zwykle czekam. Czasem się doczekam, czasem nie. Życie jest zbyt krótkie żeby martwić się czymś takim jak miłość, czy to oczekiwana czy nie. Przyjdzie zapewne, prędzej czy później i lepiej jej nie poganiaj. Ciesz się tym co masz, ale staraj się nie tracić życia ! Baw się póki możesz, bo zabawa to chyba jedyna rzecz, która może uszczęśliwić kogoś z tak nihilistycznym podejściem jak ja czy ty. Nie wszystko jest stracone, a wiele można zyskać. Bo "przydałoby się trochę polotu i finezji w tym smutnym jak pizda mieście".
Carpie Diem, Miś ! Carpe Diem. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CORAX

Dołączył: 05 Lip 2004 Posty: 3277 Skąd: Coraxstadt
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 9:46 am Temat postu: |
|
|
Miś, aka Roger_Taylor
Odnosząc się ogółem do Twojego posta, to weź sobie do serca słowa piosenki Marka Grechuty o dniach, których nie znamy. A teraz:
| Miś napisał: | | Czasami zdarza mi się, że piję jakiś alkohol z kolegami, wiadomo, chyba 90% osób przechodziło przez to będąc nastolatkiem, i gdy widzę, że jakaś dziewczyna z nami pije, albo, nie daj Boże, pali, to zaczyna się we mnie gotować krew. |
We mnie się krew gotuje, kiedy widzę jakąkolwiek tzw. młodzież katującą wina na trzepaku. Ale cóż, każdy w pewnym wieku w jakiś sposób to przechodził, sam to powiedziałeś, więc dziwisz się, że są dziewczyny, które też temu ulegają? Tak samo jak Ty i Twoi koledzy.
| Miś napisał: | | I znów to samo - kiedyś bym to olał, a teraz - muszę wygarnąć takiej, co o tym sądzę i że nienawidzę, gdy kobieta, która powinna siebie szanować, zniża się do poziomu kiboli, czy innych dziwadeł, którzy stoją, piją tanie wino non-stop, palą fajki z ukrainy za 2 zeta i przeklinają co drugie słowo. |
I tu największa niejasność, sprzeczność wręcz; W takim razie kim Ty jestes i do czyjego poziomu się zniżasz samemu kręcąc się w takim towarzystwie? A czy Ty możesz się nie szanować, tylko dlatego, że jestes innej płci? I jeszcze ma pretensje do innych, którzy tak robią.
| Miś napisał: | | A może to chęć imponowania innym tak nimi kieruje? Czy to już świat jest tak skonstruowany i to JA powinienem się przestawić na "ją trędi zią"? Mimo tego, iż wiem, że to ja dobrze postępuję, to jednak ja się czuję dziwakiem. Jestem odludkiem. Nie mogę na nikogo wpłynąć. |
Czy się przestawisz, czy nie, Twoja sprawa - your life, your jeans. Ale to tak jakby poddać się i przyznać do porażki. Czy to właśnie Ty dobrze postępujesz? Myślę, że to trochę dyskusyjne, co jest dobre, a co złe, ale domyślam się co Ci chodzi po głowie. Mogę Cię jednak zapewnić, że przyszłość przyniesie jeszcze wiele znajomości, z którymi znajdziesz wspólny język pozostając sobą... no, chyba że nasze społeczeństwo chyli się ku upadkowi, tee hee.
Ja wiem, że bywa ciężko, ale hej, z każdego dołka można wyjść. A teraz DRT, coco jumbo i do przodu
"Tyre tracks and broken hearts
it's all we're leaving behind
It doesn't matter what we're losing
only matters what we're going to find"
Głowa do góry
EDIT: BeBe dobrze Ci napisał, czerp z życia pełnymi garściami, bo krótkie jest. Baw się, kochaj, szalej, nieważne co dalej. Człowiek najbardziej żałuje nie swoich uczynków, lecz właśnie tego czego w życiu nie zrobił. A czas leci. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Wiki

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 735
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 2:56 pm Temat postu: |
|
|
A kogo??
Żeby kogoś kochać to trzeba taką osobę spotkać i ta osoba musi odwzajemniać twoje uczucia...Miś jest samotny...zresztą nie tylko on... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 3:08 pm Temat postu: |
|
|
Widzę, że masz dar pocieszania... _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 3:14 pm Temat postu: |
|
|
Zgadzam się z opinią Bebe, nie ma się co zamartwiać, tracic czas, trzeba żyć pełnią życia, korzystać z tego co się ma, a miłość przyjdzie sama, może w najbardziej nieoczekiwanym momencie i najbardziej nieoczekiwanej strony  _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Wiki

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 735
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 4:03 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Widzę, że masz dar pocieszania... |
Napisałam tak,bo sama jestem sama i wkurwia mnie jak ktoś mi mówi "zakochaj się w końcu" - a w kim???
Czy na tej planecie idzie się do sklepu i wybiera partnera i on automatycznie odwzajemnia uczucia??
Heeeellllooołł!Tak nie jest! Heeeloooł!..... Trzeba taką istotę najpierw spotkać,a to nie jest takie proste!....
Poza tym jak można się cieszyć życiem samemu????!!
Co to za radocha???? Gdy nawet nie ma się z kim podzielić tym "szczęściem życia na tej planecie"....  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 4:21 pm Temat postu: |
|
|
Między "kochaj!" a "zakochaj się!" jest spora rożnica. Poza tym - Miś doskonale wie, że to wszystko niełatwe, więc nie sądzę, że trzeba mu o tym przypominać. Zamiast tego lepiej zastanówmy się, jak można mu pomóc. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Wiki

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 735
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 4:31 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Między "kochaj!" a "zakochaj się!" jest spora rożnica. |
Tu chodzi o obdarzenie kogoś uczuciem (miłość to przecież uczucie )Kogoś...trzeba najpierw mieć tego kogoś,by go tym uczuciem obdarzyć...
A w tej sprawie chyba mu nie pomożesz,nie machniesz magiczną różdżką przecież.No chyba,że taką posiadasz . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 4:44 pm Temat postu: |
|
|
Przeczytaj to, co napisałem po tym fragmencie, który zacytowałaś i przestań się wielce oburzać. Czy po to założyłaś ten temat, żeby go teraz rozwalać prowokując niepotrzebne pyskówki?
"Wiki i pyskówki" - interesujące, bo to tak znajomy mi temat...
Przepraszam, Miś. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Wiki

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 735
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 4:54 pm Temat postu: |
|
|
Jakie pyskówki? "Pyskówka" to kłótnia ,tak?
Czy ktoś tutaj się kłóci??
Między nami była wymiana zdań,jeśli nazywasz to pyskówką.....
Poza tym skąd pomysł,że ja rozwalam temat?
Czy wymiana zdań na temat miłości to rozwalanie tematu??
Zastanów się troche.A to,że mam inne zdanie od Ciebie to nie znaczy ,że masz wypisywać takie głupoty typu "pyskówki" i "rozwalanie tematu".
Temat służy do tego co napisałam,a w tej kwestii się nie pomoże,to nie zalezy ode mnie,od Ciebie czy od innych forumowiczów.
Przepraszam Cię Miś za to,ale to nie moja wina,że ktoś zaczyna się spierać na tak drażliwy temat...no cóż...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 5:08 pm Temat postu: |
|
|
Szkoda, że nieuważnie czytasz to, co mam Ci do powiedzenia.
Wklej jeszcze więcej " " oraz " " - na pewno nikt nie odbierze Twoich słów jako pretensje i wszyscy potraktują to jako zwyczajną wymianę zdań.
Jako że mnie naprawdę jest głupio z powodu odejścia w to bagno, to był mój ostatni post w tej sprawie. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Spike Edney jr
Dołączył: 08 Kwi 2004 Posty: 852
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 5:23 pm Temat postu: |
|
|
| Rzeczywiście z tym kochaniem to cieżka sprawa ,ale jak już Kuba napisał miłość przychodzi niespodziewanie ,zdarza się. Tak Wiki różdżka nic tu nie pomoże , ale siedzenie w czterech ścianach nie sprawi ,że kogoś spotkamy. Samotność nie sprzyja miłości. Największą przeszkodą wydają mi się uprzedzenia, które na początek przekreślają wszelkie możliwości poznania kogoś fajnego. "Wszystkie dziewczyny piją i palą fajki" , "To pewnie dres, nie warto się do niego odzywać" - kokon robi się coraz grubszy ,a potem jest zdziwienie ,że jest się samemu. Wiem co mówię. Do 18 roku życia nie miałem dziewczyny, patrzyłem na płeć piękną z góry ,a jednocześnie bałem się jej. Z jednej strony śmiałem się z "uwiązanych" do siebie par ,ale z drugiej tęskniłem za bliskością i uczuciem. Aż w końcu stało się, poszedłem na pielgrzymkę i tam poznałem dziewczynę. Ma początku nie podobała mi się pod żadnym względem, ale kropla drążyła skałę . Od spotkania do spotkania odkrywałem w niej pokłady dobra i ciepła o jakich nie śniłem, pokochałem ją całym sercem. Zburzyłem mur budowany wokół siebie przez lata, wobec niej byłem bezbronny jak dziecko. Poznałem smak tęsknoty i bliskości, śmiechu i łez, szeptu i kłotni. Dziś nie mm dziewczyny, ale 1,5 roku w związku nie zamieniłbym na nic innego. A zaczęło się od tego ,że wyszedłem z domu i poszedłem między ludzi. To najtrudniejszy krok. Łatwo mi było tęsknić za uczuciem siędząc przed kompem w pokoju i użalać się nad sobą. Wymówkę można znależć zawsze. Marzyłem o życiu zamiast żyć ,a dziś wiem ,że to tylko strata czasu. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 7:13 pm Temat postu: |
|
|
Spike, święte słowa! Ja też jeszcze parę lat temu nie przypuszczałbym, ze spotka mnie coś tak Cudownego, jak Miłość, która obdarza mnie ta Cudowna Istotka, jaką jest Moja Kobieta! Przyszła Ona(Miłość) nagle i nie chcę, aby odeszła!!! _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
art_mar

Dołączył: 28 Cze 2004 Posty: 1247 Skąd: Tarnów
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 7:17 pm Temat postu: |
|
|
Po pierwsze to się nie kłócić o to, że ktoś może mieć różne podejście do sprawy. Wiki ma inne. Misiu ma inne. A sami siebie też zaakceptujcie.
Jeszcze jedno dodam, poza tym co inni tu napisali. Poza tym wyjściem do ludzi trzeba też sobie głowę "otworzyć" i spojrzeć nieco bardziej optymistycznie na świat. Bo fakt, można wyjść do ludzi z pewnymi uprzedzeniami i tego typu sprawami, ale lepiej o tym zapomnieć i być pełnym optymizmu. Ja optymistą staram się być zawsze i często pomaga mi to w wielu różnych sprawach.
czyli..
Optymizm, łeb do góry i do ludzi  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 8:14 pm Temat postu: |
|
|
Tak się składa że udało mi się dodzwonić do dziewczyny o której wspominałem wcześniej... Ogólnie cała rozmowa miała wydźwięk - chłopie po co dzwonisz... Okazało się że dziewczyna ta chce tylko aby nasza znajomość miała wymiar czysto koleżeński... No cóż... Skoro tak uważa...
Ogólnie zaskoczyło mnie jej podejście. Nie przypominała zupełnie tej dziewczyny z którą ponad trzy tygodnie temu się spotkałem i z którą tydzień później wspaniale mi się rozmawiało. No ale ja już jestem do tego przyzwyczajony...Do pewnego czasu jest super a potem idzie gadka w stylu "fajny jesteś ale bądźmy tylko kumplami". Muszę przyznać że staje się to coraz bardziej irytujące i bulwersujące... Potem trudno czytać teksty w stylu "głowa do góry" czy "carpe diem"... Ważne aby nie popadać w skrajności czyli ani euforia, ani zrezygnowanie.... Taaaa. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CORAX

Dołączył: 05 Lip 2004 Posty: 3277 Skąd: Coraxstadt
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 8:21 pm Temat postu: |
|
|
| Mariusz napisał: | | Ja też jeszcze parę lat temu nie przypuszczałbym, ze spotka mnie coś tak Cudownego, jak Miłość, która obdarza mnie ta Cudowna Istotka, jaką jest Moja Kobieta! Przyszła Ona(Miłość) nagle i nie chcę, aby odeszła!!! |
 _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Wiki

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 735
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 8:35 pm Temat postu: |
|
|
| werty36 napisał: | | Tak się składa że udało mi się dodzwonić do dziewczyny o której wspominałem wcześniej... Ogólnie cała rozmowa miała wydźwięk - chłopie po co dzwonisz... Okazało się że dziewczyna ta chce tylko aby nasza znajomość miała wymiar czysto koleżeński... No cóż... Skoro tak uważa... |
Przykro mi.Podejrzewałam to.W każdym bądź razie wiesz już na czym stoisz.Zapomnij o niej.Będzie inna.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 8:36 pm Temat postu: |
|
|
| werty36 napisał: | Tak się składa że udało mi się dodzwonić do dziewczyny o której wspominałem wcześniej... Ogólnie cała rozmowa miała wydźwięk - chłopie po co dzwonisz... Okazało się że dziewczyna ta chce tylko aby nasza znajomość miała wymiar czysto koleżeński... No cóż... Skoro tak uważa...
Ogólnie zaskoczyło mnie jej podejście. Nie przypominała zupełnie tej dziewczyny z którą ponad trzy tygodnie temu się spotkałem i z którą tydzień później wspaniale mi się rozmawiało. No ale ja już jestem do tego przyzwyczajony...Do pewnego czasu jest super a potem idzie gadka w stylu "fajny jesteś ale bądźmy tylko kumplami". Muszę przyznać że staje się to coraz bardziej irytujące i bulwersujące... Potem trudno czytać teksty w stylu "głowa do góry" czy "carpe diem"... Ważne aby nie popadać w skrajności czyli ani euforia, ani zrezygnowanie.... Taaaa. |
Werty, nie wiem, co powiedzieć...Jej zachowanie jest Bardzo dziwne...Skoro wcześniej była pozytywnie do Ciebie nastawiona i zdradzała sygnały, że może być coś z waszej znajomości... Very strange...
@Coraxie, coś nie tak? _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 8:40 pm Temat postu: |
|
|
"Z kobietą jest jak z tramwajem. Nie trzeba go gonić, bo i tak będzie następny." (<-- to nie ja wymyśliłem). Niektórzy z kolei porównują kobietę do walca (rozjedzie, zmaltretuje, pojedzie dalej...). Ale może nie będziemy rozwijać tutaj kwestii motoryzacyjnych
Towarzyszu Corax, czemu się skrzywiliście? _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Spike Edney jr
Dołączył: 08 Kwi 2004 Posty: 852
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 8:44 pm Temat postu: |
|
|
| Mariusz napisał: | | Spike, święte słowa! Ja też jeszcze parę lat temu nie przypuszczałbym, ze spotka mnie coś tak Cudownego, jak Miłość, która obdarza mnie ta Cudowna Istotka, jaką jest Moja Kobieta! Przyszła Ona(Miłość) nagle i nie chcę, aby odeszła!!! |
Czasem jest tak ,że przychodzi ona (dziewczyna) nagle i chcesz ,aby odeszła ,ale nie odchodzi.
Do werty36: Z dziewczynami tak właśnie często bywa. Najpierw wysyłają sygnały ,które na zdrowy rozum można odczytać jako zainteresowanie, a potem zimny prysznic. Najgorzej jest jak człowiek się spotyka miesiąc z miłą panią :spacery ,knajpy ,wystawy ,a potem słyszy sakramentalne "Mam chłopaka". Krew zalewa ! Nie ma chyba bardziej niezręcznej sytuacji. Rok temu się tak sparzyłem i zawsze teraz sprawdzam zawczasu, żeby się nie zawieść. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 8:45 pm Temat postu: |
|
|
| Wiki napisał: | | Przykro mi.Podejrzewałam to.W każdym bądź razie wiesz już na czym stoisz.Zapomnij o niej.Będzie inna. | Mam taką cichą nadzieję...
| Mariusz napisał: | Werty, nie wiem, co powiedzieć...Jej zachowanie jest Bardzo dziwne...Skoro wcześniej była pozytywnie do Ciebie nastawiona i zdradzała sygnały, że może być coś z waszej znajomości... Very strange... | Podejrzewam że mogło ją przerazić moje nastawienie... Ja poprostu od razu założyłem że muszę ją jak najlepiej poznać... Starałem się aby między nami był jak najlepszy kontakt... Może po prostu spodobał jej się inny?? Mniejsza z tym... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CORAX

Dołączył: 05 Lip 2004 Posty: 3277 Skąd: Coraxstadt
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 8:48 pm Temat postu: |
|
|
Przepraszam - moja reakcja na patos. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 8:49 pm Temat postu: |
|
|
| Mariusz napisał: | | Spike, święte słowa! Ja też jeszcze parę lat temu nie przypuszczałbym, ze spotka mnie coś tak Cudownego, jak Miłość, która obdarza mnie ta Cudowna Istotka, jaką jest Moja Kobieta! Przyszła Ona(Miłość) nagle i nie chcę, aby odeszła!!! |
| Spike Edney jr napisał: | Czasem jest tak ,że przychodzi ona (dziewczyna) nagle i chcesz ,aby odeszła ,ale nie odchodzi. . |
W moim przypadku tak nie jest!!! Nie chcę, aby odeszła! NIGDY!!!
@Werty, mogę Ci tylko powiedzieć, ze ja bym zrobił to samo, co Ty robiłeś! Ach, te kobiety...(nie wszystkie!)
| Corax napisał: | | Przepraszam- moja reakcja na patos. |
Nic się nie stało...  _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Spike Edney jr
Dołączył: 08 Kwi 2004 Posty: 852
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 8:52 pm Temat postu: |
|
|
To nie patos ,to szczerość. Czy można napisać to inaczej? Moim zdaniem nie. Swoją drogą określenie "Cudowna istotka" jest słodkie niemalże jak "Moja Iskierka". 
Ostatnio zmieniony przez Spike Edney jr dnia Sro Lip 25, 2007 8:57 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 8:54 pm Temat postu: |
|
|
Już mi się przypomina scena z trzeciej części Nagiej Broni kiedy to małżeństwo w poradni wymienia się słodkimi komplementami.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 8:54 pm Temat postu: |
|
|
Thanks Spike!  _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Agnieszka

Dołączył: 19 Lut 2007 Posty: 161 Skąd: Chorzów
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 9:04 pm Temat postu: |
|
|
Z miłością jest naprawde różnie , mówie z mojego punktu widzenia . Pierwszy i największy błąd to szukanie ideału ,najgorsze to wytykać ludziom błędy nie patrząc na swoje ! Ucze sie tego na każdym kroku a i tak czasami nie wychodzi i zniechęcam sie bardzo szybko .......... no cóż !
Obecnie jestem sama ale codziennie spotykam nowych ludzi , i jak narazie jest mi chyba z tym dobrze ( a może to kwestia przyzwyczajenia )
Na miłość nie można polować , wierze że przyjdzie sama - ale napewno nie można sie odgradzac od ludzi i siedziec w zamknięciu !
Czy sądzicie ,że przyjażń może przerodzić sie w miłość ? Jestem akurat w takiej sytuacji , mój najblizszy przyjaciel zakochał sie we mnie a ja jednak nie potrafie tego odwzajemnić -poprostu jest dla mnie jak brat!
Misiu ,życie zaskakuje na każdym kroku,............ _________________ It's A Kind Of Magic ...................
Życie jest piekne gdy żyć sie umie,lecz nie każdy sens życia rozumie...... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sro Lip 25, 2007 9:06 pm Temat postu: |
|
|
| Agnieszka napisał: | | Czy sądzicie, że przyjażń może przerodzić się w miłość? |
Myślę, że tak! Skoro jednak On jest dla Ciebie jak brat... _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|