| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Porcupine Tree |
| Tak |
|
43% |
[ 27 ] |
| Nie |
|
9% |
[ 6 ] |
| Nie znam |
|
46% |
[ 29 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 62 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Wto Lip 06, 2010 11:25 am Temat postu: |
|
|
hmm steve wilson?  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Lip 06, 2010 11:27 am Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | hmm steve wilson?  |
No to patrząc na te oceny powiem jedno- pogięło go.  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Lip 06, 2010 11:38 am Temat postu: |
|
|
no tak troszkę.
ale ona zdaje się po wydaniu każdej nowej płyty twierdził, że jest o niebo lepsza od swojej poprzedniczki, że bada nowe ścieżki etc.
The Sky zdaje się zarzucał, że było zbyt psychiczne, floydowe i ee ociężałe? coś w ten tegest. Z resztą on zawsze miał awersję do tego albumu chyba. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Wto Lip 06, 2010 12:03 pm Temat postu: |
|
|
Wilson sam sobie zarzucający kopiowanie Floydów... dobre!
I rzeczywiście, jeśli dla niego Dreamscape jest na * a emo-Deadwing na ***** to nie mam z nim o czym rozmawiać.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Wto Lip 06, 2010 1:40 pm Temat postu: |
|
|
SW się nie zna, niech ktoś mu w końcu wyśle maila z wiadomością, że najlepsze i tak jest "Signify" ****** |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Wto Lip 13, 2010 10:42 am Temat postu: |
|
|
A co on może wiedzieć o Porcupine Tree  _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Pią Lip 16, 2010 3:57 pm Temat postu: |
|
|
To już jutro! Jeeeeej!
Rety, toć już czwarty raz ich zobaczę. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lip 18, 2010 9:06 pm Temat postu: |
|
|
no pode mną sie nogi uginaly juz pod koniec, a nie bylem pod samymi barierkami... ale mialem w perspektywie trains na koniec wiec wiedzialem, ze nie moge mdlec za szybko
edit: wczorajszy koncert w youtubowej pigulce
http://www.youtube.com/watch?v=4xREaZsvp_k _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Nie Lip 18, 2010 10:00 pm Temat postu: |
|
|
Koncert ogólnie spoko, chociaż na początku zespół wydawał mi się nieco ospały (to pewnie za sprawą nieludzkiej duchoty). Cóż, koncerty i podróże w upałach dają o sobie znać. Druga część koncertu już jakby lepsza, poprawiono chyba też nagłośnienie (na początku stopa Harrisona wypruwała mi flaki od środka). W setliście kilka miłych zaskoczeń ("Dark Matter", "Hatesong"), także tych nieoczekiwanych ("Buying New Soul" i nie grany od 7 lat na żywo (!) "Pure Narcotic"). Na bis polecieli trochę banałem - "Trains" - no ale cóż zrobić, jak Polacy kochają ten numer. I tak najlepsze były końcowe popisy muzyków - sztuczka Gavina (oklepany, ale niezmiennie zaskakujący trick ze znikającą chusteczką), basowy popis Colina grającego motyw z "Różowej Pantery" i solo na iPodzie w wykonaniu Richarda Czegoś takiego nigdy na ich koncertach nie widziałem! Widać, że Porki lubią u nas grać, nawet jeśli warunki są takie, a nie inne, a oni sami nie są w najlepszej formie. Ogólnie koncert na solidną czwórkę
A Ciebie, Bizonie, jakoś w tłumie nie udało mi się wychwycić  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lip 18, 2010 10:46 pm Temat postu: |
|
|
a wypatrywalem cie ale za duzo ludzi i za duza temperatura byla hehe stalem sobie na wysokosci johna mniej wiecej, jakies hmmm ja wiem, z 7metrow od barierek. w kazdym razie po z lewej flanki _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Wto Lip 20, 2010 2:16 pm Temat postu: |
|
|
| O, to nie było szans na skumanie. Ja w pierwszej części koncertu stałem mniej więcej w środku sali, a w drugiej po prawej stronie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Wto Lip 20, 2010 2:56 pm Temat postu: |
|
|
Naprawdę fajny koncert, chociaż na początku dałem sobie mniej więcej 50% szansy, że nie zemdleję A szkoda byłoby zemdleć np. przy Buying New Soul, którym mnie bardzo, bardzo, BARDZO miło zaskoczyli Ogólnie to zagrali aż trzy z moich czterech wymarzonych kawałków, było Buying, Russia on Ice, Anesthetize, niestety Radioactive Toy okazało się chyba za stare A jak teraz zobaczyłem setlistę, to się zdziwiłem, że aż tyle z The Incident zagrali, jakoś w tej drugiej części koncertu poza Time Flies nie zwracałem na nie uwagi
A stałem po prawej, mniej więcej na wprost kolumny i Colina  _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sro Wrz 22, 2010 11:57 pm Temat postu: |
|
|
Słucham sobie Stupid Dream z okazji 1999 który się pojawi niedługo u nas i mi się przypomniała opinia, że płyta z żarówką jest wtórna, że taka sama jak poprzednia, tylko gorzej. Czy tylko ja mam wrażenie, ze to jakiś chory bullshit i po pierwsze Stupid Dram to zupełny emonanistland z paroma momentami a po drugie Lightbulb Sun jest absolutnie zajebiste? Już wcześniej pisałem, że to imo najlepsza ich płyta i tylko utwierdzam się w tym przekonaniu. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Wrz 23, 2010 12:48 am Temat postu: |
|
|
Lightbulb Sun jest o tyle zajebiste, że się w ogóle nie dłuży i nie ma gofrów, a How Is Your Life Today? jest po prostu przecudne. No i wielki mroczny finał.
Jak tak się zastanowić to jest to też moja ich ulubiona, ale po Deadwingu jednak. Bo co nu-metalowym to nu-metalowym. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Wrz 23, 2010 1:35 am Temat postu: |
|
|
Pozwól, że zignoruję treść po "ale", żebym mógł Cię kochać.
Inna sprawa, że Deadwing też rox i z tych nowszych płyt najbardziej ją lubię. Absentia się dłuży (i nigdy nie kochałem Trains), FOTBP jest emo, a Incydent to megagofer.
1. Lightbulb Sun
2. The Sky Moves Sideways
3. Deadwing
4. On The Sunday Of Life
5. Signify
Tak by to dzisiaj wyglądało chyba. Chociaż nad Signify bym się zastanawiał. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Wrz 23, 2010 2:12 am Temat postu: |
|
|
Deadwing w moim odczuciu to album cieniutki jak na możliwości Porcupine Tree, który ratują jedynie Arriving Somewhere But Not Here czy The Start of Something Beautiful. Poza tym, nie ma w nim nic (okay, Deadwing jest niezły), a takie kwiatki jak Shallow są po prostu niegodne takiego człowieka jak Wilson. Open Car lubię, ale za nic nie dam sobie wmówić, że to coś więcej niż schematyczny do bólu kawałek z metalowymi ciągotami. Zresztą, większość płyty jest schematyczna, a porcupinowe brzmienie niewiele temu pomaga. Lata 90. to złoty okres zespołu i ni cholery nie dam sobie wmówić, że jest inaczej. The Sky Moves Sideways, "Light Mass Prayers", Idiot Prayer, Russia On Ice... i tak dalej. Bez odbioru.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Wrz 23, 2010 11:00 am Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Deadwing w moim odczuciu to album cieniutki jak na możliwości Porcupine Tree, który ratują jedynie Arriving Somewhere But Not Here czy The Start of Something Beautiful. Poza tym, nie ma w nim nic (okay, Deadwing jest niezły), a takie kwiatki jak Shallow są po prostu niegodne takiego człowieka jak Wilson. Open Car lubię, ale za nic nie dam sobie wmówić, że to coś więcej niż schematyczny do bólu kawałek z metalowymi ciągotami. |
Kilka stron wcześniej dokładnie to samo pisałem. Deadwing to łatwe i przyjemne granie pod publiczkę, gdzie tak naprawdę tylko Arriving nawiązuje do dawnej świetności zespołu. Wraz z Incydentem (dobra nazwa, dobra...) Porki ery Harrisona przestały dla mnie istnieć, no ale od czego jest Gazpacho...  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Czw Wrz 23, 2010 4:53 pm Temat postu: |
|
|
Gazpacho trochę przynudza, w dodatku strasznie denerwuje mnie wokal. Klimatycznie grają, ale jeśli mówimy o tego typu epigonach, dużo bardziej podoba mi się Nosound
Jeśli chodzi o "nu-metalową" erę PT, to najbardziej podoba mi się... Incident! Tak, tak - ten Incident. Bardzo odpowiada mi klimat tego albumu, chociaż na początku wydawał mi się mało strawnym monolitem, z czasem naprawdę do mnie trafił. Sporo przyjemnych dla ucha wtrętów Meshuggowo-industrialnych (tytułowy utwór!), są i ukłony w stronę wcześniejszych dokonań...
A Absentia jest nudna. Generalnie, u mnie wygląda to tak:
1. Signify - [zachwyty dot. klimatu, pięknych piosenek, ambientowo-IDMowej elektroniki, akustycznego coveru Nine Cats w bonusach itd.]
2. The Sky Moves Sideways - w sumie jak wyżej, tylko jakby mniej. Do niedawna mój ulubiony album Porków. A Wilson pieprzy głupoty, jakoby miało by być "za dużo ambientu, nuda, wtórność i wog'le*".
3. Stupid Dream - pop-rock najwyższych lotów. To znaczy, jest parę słabszych piosenek, ale Pure Narcotic, A Smart Kid czy Tinto Brass wymiatają. Wyższy poziom w pisaniu chwytliwych refrenów Wilson osiągnął dopiero z Blackfield
4. The Incident
5. On the Sunday of Life - inspirująca nachalność psychodelii. Ale ładnie to napisałem A Nine Cats jest przepiękne.
Tu kończą się płyty, które bronią się jako całość.
Tu zaczynają się płyty, które nie bronią się jako całość.
6. Lightbulb Sun - nie wiem, o czym ten kater mówi, lubię Shesmovedon, How Is (etc.), Hatesong i Russia on Ice, reszta jest taka sobie...
7. Fear of a Blank Planet - gdyby wywalić skrajne utwory, Sentimental zamienić na Normal z EPki byłoby bardzo mocne trzydzieści minut muzyki. Chociaż No Quarter, przepraszam, My Ashes byłoby prawdopodobnie w top 10 PT. Takie moje zboczenie.
8. Deadwing - oprócz tytułowego, Open Car i The Start of Something Beautiful, nuda, niestety. Nie będę się już pastwił nad Shallow, bo dużo już zostało o nim napisane
9. Up the Downstair - suchar, ot takie przeciętne kopiowanie pomysłów Neu! i wczesnych Floydów. Są ludzie, którzy uważają ten album za wybitne dzieło, nawet stawiając na pierwszym miejscu wśród Porkowych dokonań, ja niestety tych zachwytów nie rozumiem.
10. In Absentia - ze cztery dobre utwory, a zapchajdziur dwa razy więcej... Szkoda.
Zapomniałem o Voyage 34 i Recordings, chociaż teoretycznie nie są to regularne albumy, tylko singiel i składanka. Obie płyty znakomite
I słuchajcie No-Mana, ludzie, naprawdę. Together We're Stranger jest przepiękne!
__________________
* tak, kater? _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Wrz 23, 2010 6:11 pm Temat postu: |
|
|
| Atrus napisał: | 3. Stupid Dream - pop-rock najwyższych lotów. To znaczy, jest parę słabszych piosenek, ale Pure Narcotic, A Smart Kid czy Tinto Brass wymiatają. Wyższy poziom w pisaniu chwytliwych refrenów Wilson osiągnął dopiero z Blackfield
[...]
6. Lightbulb Sun - nie wiem, o czym ten kater mówi, lubię Shesmovedon, How Is (etc.), Hatesong i Russia on Ice, reszta jest taka sobie... |
No już w samym tym cytacie jest 3:4 dla płyty z żarówką, przy czym właściwie 1:4, bo dwa pierwsze wymienione kawałki to potworne nudziarstwo nawet jeśli jest się fanką Radiohead. A do tej czwórki z Lighbulb Sun dochodzi jeszcze przeurocze zakończenie (które jest bardziej emo niż całe Stupid Dream, przyznaje, ale przynajmniej jest zajebiste a nie do dupy), Where We Would Be z najlepszą porkową solówką i The Rest Will Flow, które pięknie płynie, więc 1:7. Tym samym wyprowadziłem dowód na to, że się mylisz.
| Cytat: | _________________
* tak, kater? |
Bardzo ładnie. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Czw Wrz 23, 2010 8:58 pm Temat postu: |
|
|
The Sky Moves Sideways - zgoda z Tobą, Artus, płyta przecudna i podobnie jak Ty, nie rozumiem tej autokrytyki ze strony Stevena. End maj personal fejwryt: "The Moon Touches Your Shoulder", chociaż cała płyta jest przekozacka, wszystko jest tu na swoim miejscu.
Signify - dla mnie majstersztyk, ta sama półka (a może i nieco wyższa) co TSMS. Żadnego zbędnego dźwięku, są na nim wyłącznie utwory bardzo dobre i wybitne (do tych drugiach niewątpliwie należą "Dark Matter" - z genialną gitarową solówką - i "Sever")
Stupid Dream - nigdy jakoś nie pokochałem tej płyty jako spójnej całości, dla mnie jest tu taki trochę miks popowych pioseneczek i paru naprawdę dobrych numerów, które to w nawiasie ja weźmiwszy ("Slave Called Shiver" - ten BAS!; "Don't Hate Me" i epicki "Even Less").
Lightbulb Sun - wersja 2.0 SD, z tym że dużo spójniejsza. Oprócz ewidentnego gofra w postaci "The Rest Will Flow", które brzmi po prostu banalnie, wszystko jest co najmniej dobre. Pamiętam, jak kiedyś dawno temu zupełnie nie mogłem zrozumieć fenomenu "Shesmovedon", a teraz dałbym się pociąć za tę piosenkę. "Feel So Low" kładzie na łopatki swoją prostotą, zarówno w warstwie muzycznej, jak i tekstowej. Cytując klasyka: "Jest piękne, it's beautiful...".
In Absentia - nowy rozdział w historii PT, zdecydowanie udane otwarcie. Słychać już powoli ciągoty metalowe ("Wedding Nails"), ale są też jeszcze rzeczy, które spokojnie mogłyby popełnić "maitlandowe" Porki, jak "Trains" czy "Prodigal". No i jest genialne "Heartattack In A Layby" (kolejny z tych, za które warto się pociachać).
Deadwing - chyba najlepsze z ostatnich dokonań Porków. Swego czasu byłem w tej płycie autentycznie zakochany, WSZYSTKO mi na niej pasowało. Teraz już nabrałem trochę dystansu, aczkolwiek nigdy jakoś nie kochałem "Arriving Somewhere...". Są tu rzeczy fajne, są rzeczy może mało odkrywcze, ale też miło się ich słucha (i tu pozwolę sobie niejako wziąć w obronę - trafnie skądinąd nazwany - "Shallow" i "Lazarusa", też średnio kochanego przez ogół słuchaczy). Pozwolę zwrócić uwagę na "Glass Arm Shattering" - niedoceniany, a wszakże piękny numer.
Fear Of A Blank Planet - jeśli poprzednia płyta była "nu-metalowa" (LOL, swoją drogą), to z kolei FOABP jest "emo" Płyta ciężka, mhhhroczna, trudna w odbiorze. Do "Anesthetize", które kocha tyle dzieciaków, ja jakoś nie jestem do końca przekonany. A te klapy w "My Ashes"... faktycznie jakby wyjęte z Zeppelinów W sumie da się tego słuchać bez bólu, mnie najbardziej zaintrygowało industrializujące "Sleep Together" z "majestatyczną" perkusją. Ogólnie materiał w klimacie bardzo spójny, choć rzeczy wybitnych (oprócz wspomnianego "Sleep...") tutaj raczej nie ma.
The Incident - płyta nierówna, co trochę dziwi, biorąc pod uwagę, że miała to być jedna wielka suita. Pierwsza jej połowa jest dużo lepsza, a najbardziej faktycznie wybija się nośne "Time Flies". Wyróżnię jeszcze "Blind House", "Drawing The Line" (chociaż mam mocno mieszane uczucia co do refrenu) i utwór tytułowy (kolejny industrialny "incydent"). Jako całość rzecz się jednak nie broni. Na drugiej płycie są rzeczy dziwne, najlepiej z tych czterech utworów zdecydowanie wypada "Remember Me Lover".
Prognoza na przyszłość? Ponieważ w zespole bębni Gavin Harrison, Steven dalej będzie zapewne stawiał na mocne riffy, połamane rytmy i elementy industrialu. Ostatnie dokonania Porków to jednak konsekwentne zmierzanie w kierunku zaostrzania brzmienia. Ja jednak po cichu liczę, że może Steven następnym razem wyluzuje i da nam coś łatwiejszego i chwytliwego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pią Wrz 24, 2010 12:04 am Temat postu: |
|
|
| Atrus napisał: | | Gazpacho trochę przynudza |
Bzdura, to jest po prostu atmosferyczny rock, taki mają styl. Za 2 miesiące będzie premiera Missa Atropos - ja już słuchałem i... no nie zgodzę się co do przynudzania. Naprawdę warto posłuchać ich najnowszej propozycji, to fantastyczny concept album! A że wokal Cię drażni - to już subiektywne odczucie, dla mnie jest rewelacyjny, ciepły i bardzo pastelowy. Mnie drażni np. Sigur Rós, a styl Jana-Henrika Ohme to doskonały półśrodek pomiędzy islandzkimi pedałkami, a dajmy na to Wilsonem. Naprawdę polecam Missa Atropos - to świetny mix Marillion, Porcupine Tree i Muse. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pią Wrz 24, 2010 4:16 pm Temat postu: |
|
|
| kater, po wyprowadzeniu dowodu, że się mylę napisał: | | Tym samym wyprowadziłem dowód na to, że się mylisz. |
Jakoś mnie nie przekonałeś. Ale wpadłem na tak przebiegły plan, żeby posłuchać dzisiaj obu albumów i potem się jeszcze raz wyspowiadać na świeżo. Bo przyznam, że Żarówy dawno nie słuchałem (chociaż nie bez powodu, prawdopodobnie).
| Incubus napisał: |
A że wokal Cię drażni - to już subiektywne odczucie, dla mnie jest rewelacyjny, ciepły i bardzo pastelowy. Mnie drażni np. Sigur Rós, a styl Jana-Henrika Ohme to doskonały półśrodek pomiędzy islandzkimi pedałkami, a dajmy na to Wilsonem. Naprawdę polecam Missa Atropos - to świetny mix Marillion, Porcupine Tree i Muse. |
Jak najbardziej subiektywne. W ogóle odczucia powinny być subiektywne Jednak dużo bardziej podoba mi się intrygujący głos Jónsiego, tak samo zresztą muzykę Sigurów uważam za ciekawszą... Ale nie odrzucam Gazpacho, bo potencjał jest, i to spory.
| Kubolski napisał: | | End maj personal fejwryt: "The Moon Touches Your Shoulder" | Ha! mój też niezwykły klimat ma ten utwór, i ta przestrzeń... Perła. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pią Wrz 24, 2010 4:18 pm Temat postu: |
|
|
| Atrus napisał: | Jak najbardziej subiektywne. W ogóle odczucia powinny być subiektywne  |
No ba! Chodziło mi bardziej o to, że to bardziej subiektywne odczucia, niż obiektywna opinia podparta dogłębną analizą. A jeśli masz ochotę poznać nowe Gazpacho na 2 miesiące przed premierą albumu -> PW. To już jest moim zdaniem potencjał w pełni wykorzystany. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pią Wrz 24, 2010 4:50 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: |
No ba! Chodziło mi bardziej o to, że to bardziej subiektywne odczucia, niż obiektywna opinia podparta dogłębną analizą. A jeśli masz ochotę poznać nowe Gazpacho na 2 miesiące przed premierą albumu -> PW. To już jest moim zdaniem potencjał w pełni wykorzystany. |
Fakt, nie bawiłem się na razie w analizy. Przesłuchałem ze trzy razy Night, i stwierdziłem, że bardzo ładne, ale chyba nie warte tylu zachwytów, którymi obdarzają ich wszelkie art-rocki, prog-archiwa itd. Kiedyś do tego wrócę, na razie nie mam nastroju  _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pią Wrz 24, 2010 4:59 pm Temat postu: |
|
|
Skoro te wszystkie arty i progi się tak zachwycają, to coś w tym musi być, prawda? Powiem szczerze - dla mnie Night jest albumem znacznie słabszym, niż Tick Tock, a już Missa Atropos to niemal inna liga. Nights to dla mnie taka ich Metanoia, przykładając miarę Porków. Missa póki co recenzji nie ma (premiera sklepowa dopiero za 2 miesiące), lecz spójrz tylko co pisze art o Tick Tock: http://www.artrock.pl/recenzje/2374/gazpacho_tick_tock.html. Reasumując: znając tylko Nights nie możesz jeszcze powiedzieć, że znasz Gazpacho. Na zachętę powiem Ci, że w moim rankingu Tick Tock kładzie na łopatki każdy album Porków, jednocześnie czerpiąc sporo z dorobku Wilsona. Natomiast o Missa Atropos aż boję się zaczynać pisać...  _________________

Ostatnio zmieniony przez Incubus dnia Wto Wrz 28, 2010 12:56 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Pon Wrz 27, 2010 9:09 pm Temat postu: |
|
|
| kater napisał: | | Słucham sobie Stupid Dream z okazji 1999 który się pojawi niedługo u nas i mi się przypomniała opinia, że płyta z żarówką jest wtórna, że taka sama jak poprzednia, tylko gorzej. Czy tylko ja mam wrażenie, ze to jakiś chory bullshit i po pierwsze Stupid Dram to zupełny emonanistland z paroma momentami a po drugie Lightbulb Sun jest absolutnie zajebiste? Już wcześniej pisałem, że to imo najlepsza ich płyta i tylko utwierdzam się w tym przekonaniu. |
Zgadzam się w 100%.Też ostatnio słuchałem Stupid Dream i jak dla mnie jest to 1 ze słabszych płyt Jeżozwierzy (tak naprawdę lubię tylko Even Less I Don't Hate Me).Lightbulb za to jest świetna.
Gdybym miał ułożyć płyty w kolejności to wyglądałoby to tak:
1.The Sky Moves Sideways-bo nie ma tu żadnego zbędnego dźwięku.No i jest to moje ulubione oblicze Porcupine Tree
2.Voyage 34:The Complete Trip-uwielbiam tą podróż,świetna rzecz i bardzo mi brakuje takiego grania obecnie u Wilsona i spółki
3.Staircase Infinities-tak,wiem,że to EPka,ale po prostu ją uwielbiam.Jedne z najpiękniejszych dźwięków jakie wyszły spod palców Wilsona.Yellow Hedgerow Dreamscape,Rainy Taxi są fantastyczne.
4.Lightbulb Sun-no bo to po prostu piękna płyta z Russia On Ice i Hatesongiem na czele.
5.Signify-kiedyś była wyżej w mojej klasyfikacji,ale ostatnio jakoś mniej mi sie podoba
6.In Absentia-nowy rozdizał w karierze zespołu,rozdział,który lubię mniej,ale akurat ta płyta jest jeszcze bardzo dobra.Mamy tu dobrze wyważone proporcje między spokojniejszym,a ostrzejszym graniem.
7.Up The Downstair-wielu uważą tę płytę za opus magnum PT,ale ja się z tym nie zgdzam,choć są tu piękne rzeczy,to jednak jako całość aż tak nie przekonuje
8.On The Sunday Of Life-pokręcona to płyta,ale ma w sobie coś intygującego,co każe do niej wracać,udany debiut .
9.Fear Of A Blank Planet-na początku wydawała mi się beznadziejna,ale po koncercie w 2007 w Poznaniu zmieniłem zdanie i uważam ją za dobry album,ale jednocześnie nie ma sznas choćby na 1szą piątkę w moim rankingu.Bardzo lubię Sleep Together i Anesthetize
10.Stupid Dream-płyta jak dal mnie nudna i anemiczna.Lubię w zasadzie tylko Even Less(a i to 14 minutową wersję,a nie tą z płyty) oraz Don't Hate Me
11.Deadwing-słaba płyta i już.Samo ASBNH i SOSB jej nie ratuje
12.The Incident-jak dla mnie to jest wypadek,ale przy pracy .Może za mało czasu jej jeszcze poświęciłem,ale nie przekonuje mnie zupełnie,choć w wykonaniu koncertowym we Wrocławiu zabrzmiało to nieżle .
A co do prognozy na przyszłośc to wg Barbierego mają pójść w zupełnie nowym kierunku i liczę,że tak się stanie bo ostatnie dokonania nie są powalające. _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Wrz 30, 2010 10:27 am Temat postu: |
|
|
| Anunaki napisał: | | A co do prognozy na przyszłośc to wg Barbierego mają pójść w zupełnie nowym kierunku i liczę,że tak się stanie bo ostatnie dokonania nie są powalające. |
O, czyżby powrót do Pink Floyd?  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Czw Wrz 30, 2010 9:33 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | | Anunaki napisał: | | A co do prognozy na przyszłośc to wg Barbierego mają pójść w zupełnie nowym kierunku i liczę,że tak się stanie bo ostatnie dokonania nie są powalające. |
O, czyżby powrót do Pink Floyd?  |
Ja bym się nie pogniewał  _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Sty 05, 2011 11:11 pm Temat postu: |
|
|
zassalem sobie (niestety sprzedawana byla tylko na koncertach zdaje sie, nad czym ubolewam) plytke XMII , czyli cos w rodzaju koncertowego wydawnictwa bez publiki, czy jakis wystep w radio czy cholera wie co to... w kazdym razie jestem zauroczony wersjami, ktore tam znalazlem nie tylko naprawde swietna wersja trains, ale w zasadzie wszystkie inne kawalki brzmią zajebiscie
http://www.youtube.com/watch?v=uEn29MfwP7M trains z lekko jakby ambientowymi wstawkami tu i tam  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|