| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Porcupine Tree |
| Tak |
|
43% |
[ 27 ] |
| Nie |
|
9% |
[ 6 ] |
| Nie znam |
|
46% |
[ 29 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 62 |
|
| Autor |
Wiadomość |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Nie Mar 21, 2010 7:41 pm Temat postu: |
|
|
No właśnie dlatego odkopuje, bo nie wiem co powiedzieć. Przesłuchałem pare razy i nic. Wog'le mnie nie chwyciło i wog'le nie chce mi się do niej wracać. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Mar 21, 2010 7:47 pm Temat postu: |
|
|
Zapomniałem, że się tu nie wypowaidałem na temat tej płyty... Pomijam już fakt, ze i tak piszą/znają tu ten zespół sześć osób na krzyż (TOP wyjątkowo to obnażył), więc jakoś się nie produkowałem...
Płyta nierówna trochę. Nie przekonuje mnie całość jako całość, jako jedna opowieść czy coś. Jest na niej kilka fragmentów genialnych, kilka bardzo dobrych które bardzo lubię- są i spore zapychacze. Druga płytka... ot, bonusy i tyle. Sporo w tym wszystkim jakiegoś odgrzewanmego kotleta no i... faktycznie Time Flies chyba najbardziej się wybija. Brakuje mocnych utworów które broniłyby się wyrwane z kontekstu, bo jako całość k0ontekst też nie robi piorunującego wrażenia. Jest OK- ale to tyle. Szczerze? Wolę Absentię. Mam wrażenie, ze nie bardzo wiedzieli w którą pójść stronę. Wilson uparł się na ten jeden utwó czy cykl czy jak on to tam zwał i... czegoś tam brakuje. Nie wiem- 6/10? Początek jest IMO kapitalny, fajna końcówka, kilka mocniejszych fragmentów- na pewno bardziej mi się podoba od ostatnich Dream Theaterów. Ale Riverside w tym roku wydało płytę ze trzy razy lepszą...
Ani koncept nie jest jakimś wielkim dzieęłm ani nie składa się z wybitnych kawałków. Jest fajny klimat momentami i... tyle. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Mar 21, 2010 9:45 pm Temat postu: |
|
|
Ostatnio skrzesiłem swój stary komputer i robiąc na nim porządek natrafiłem na folder, który nie wiem, skąd się wziął, bo tylko ja takiej muzyki słu=cham w tym domu, a nie ściągałem tego, chyba że mam schizofrenię. W każdym razie było tak Six Degrees, 10 000 Days Toola, Deliverance, kilka rzeczy, które nic mi nie mówią swoimi tytułami i muszę je obczaić oraz właśnie Incident.
Miałem se ją kupić, ale coś mnie powstrzymało. Teraz przesłuchałem... I nie żałuję, że nie kupiłem. Pewnie kiedyś i tak kupię do kolekcji, ale na pewno nie jest to jedna z płyt PT, które koniecznie muszę mieć. Początek jest świetny, zapowiada coś wielkiego... a potem to coś cholernie rozmienia się na drobne. Jest tu dużo fajnego grania, ale... No właśnie, fajnego, nic, co by mnie powaliło, a jednak oni umieją mnie powalić, niejednokrotnie to zrobili No dobra, Time Flies było blisko, naprawdę misię podoba, zwłaszcza, że w jakiś sposób kompozycyjnie, umyślnie czy też nie, ale dużo czerpie z Arriving Somewhere. Ale ogólnie jakoś tak... Wleciało i wyleciało. Może muszę tego jeszcze ładne kilka razy posłuchać, ale po kilku wstępnych przesłuchaniach - nic wielkiego.
A. Jak zapewne się domyślają co poniektórzy - oba ostatnie drimfjetery podobały mi się bardziej  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Mar 21, 2010 10:56 pm Temat postu: |
|
|
ano Ziutek trafił w sedno chyba. tam jest soro fajnych rzeczy, ale tylko fajnych.
Occam's Razor/The Blind House, Kneel and Disconnect, Drawing the Line, Tytułowy, Time Flies, I Drive the Hearse wszystko "tylko" fajne (chociaż to ostatnie to akurat miecie).
Drugi dysk raczej utrzymuje poziom, czyli bez rewelacji.
Najgorsiejsze jest to, że właśnie się nie broni jako jedna całość.
o.
Chyba najsłabsza z tych płyt PT, które dotąd poznałem.
I ma racje Ziutek (znowu!), nowe DT zjada Porców na śniadanie. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hirszu
Dołączył: 30 Maj 2007 Posty: 484 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Mar 21, 2010 11:44 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Mi tam się nawet ta płyta podoba, chociaż poprzednia o niebo lepsza była. |
Dokładnie, Benie Lajnusie.
Drawing the Line ma mega refren  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Mar 21, 2010 11:53 pm Temat postu: |
|
|
O człowieku za tego Bena masz tak wielkiego cmoka, że nie wiem: :*
<w końcu ktoś zauważył!> _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Mar 22, 2010 12:38 am Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | | Chyba najsłabsza z tych płyt PT, które dotąd poznałem. |
chyba najsłabsza wog'le, z racji, że oni mieli raczej dobre/bardzo dobre płyty. może Up The Downstair stanowi tu jakąś konkurencję. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Wto Mar 23, 2010 12:39 am Temat postu: |
|
|
"The Incident", jak na moje oczekiwania wobec kapeli tego formatu, nieco mnie rozczarowała. Jakaś taka bezpłciowa ta płyta. Dobry początek, potem dobre momenty tu i tam, do tego ciekawy, industrializujący utwór tytułowy... I absolutna perełka w zestawie, czyli "Time Flies". Ponoć zrzynka z "Dogs" Pink Floydów - może tak, może nie... Ja tam dostrzegam też inspiracje floydowym "Time" (mroczna część środkowa). W każdym razie - płyta jako całość się nie broni. To nie "Signify", na którym wszystko jest na swoim miejscu.
Porków kocham już od paru dobrych lat, tak na dobre zainteresowałem się nimi w okolicach wydania płyty "Deadwing", którą byłem przez długi czas szczerze zauroczony. Teraz jednak bardziej odpowiadają mi te "floydowe" Porki, bardziej przestrzenne w brzmieniu - a więc z okresu płyt "The Sky Moves Sideways" i "Signify". Od czasu dołączenia do składu perkusisty Gavina Harrisona (czyli od płyty "In Absentia") zespół wyostrzył brzmienie. Momentami słychać nawet u Wilsona inspiracje kapelami Opeth czy Meshuggah (w sumie nie ma się co dziwić, Opethów nawet wyprodukował płytę). Te mroczniejsze Porki niekoniecznie do mnie przemawiają, aczkolwiek bywają momenty, że puszczę sobie coś z ostatnich płyt.
Byłem na ich trzech koncertach w Polsce (kolejno: w Łodzi, Warszawie i Wrocławiu), więc wiem, jak wypadają na żywo i na pewno godni są polecenia. Perkusista robi niesamowite wrażenie, chociaż mnie już trochę przejadło się to jego dość siłowe granie i zatęskniłem za mniej wybijającym się z szeregu, lecz również znakomitym, poprzednim bębniarzem - Chrisem Maitlandem.
Poniżej przedstawiam swój aktualny ranking płyt PT (najlepsza na końcu):
8. The Incident
7. Stupid Dream
6. Lightbulb Sun
5. Fear Of A Blank Planet
4. The Sky Moves Sideways
3. In Absentia
2. Deadwing
1. Signify |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Wto Mar 23, 2010 11:51 am Temat postu: |
|
|
Masz rację praktycznie w każdym aspekcie. Przyznaję, że w ostatnim czasie przestałem szaleć za Porkami właśnie ze względu na słaby ostatni album. Już poprzednie produkcje wystawiały na ciężką próbę moją tolerancję na numetal, ale potrafiłem zaakceptować pewne wybryki Wilsona z Harrisonem, ponieważ płyty jako całość broniły się całkiem nieźle. The Incident się nie broni. Niestety. Zbyt dużo tutaj chaosu, grania byle czego, byle jak. Cytowania siebie (Arriving, Anesthetize...) oraz innych (Time Files powinno zmienić nazwę na Dogs Fly ). Zapożyczeń jest cała masa - od Pink Floyd, przez Marillion, po Dream Theater i Opeth. Taki album z gatunku copy-paste. Pocięty, wtórny i nierówny. Niepokojąco poniżej oczekiwań.
Porki na żywo to inna kwestia - nawet ich słabszy repertuar broni się na scenie, głównie za sprawą teatru Harrisona. Ciekawe jest tylko to, że w czasach Maitlanda tego słabego repertuaru w ogóle nie było!! Zespół grał nastrojowo, ciepło, z wyczuciem. Naprawdę daje to do myślenia. I ja również odczuwam przesyt dzisiejszym pozerskim graniem, tęsknię za tymi starymi, melancholijnymi, nieco romantycznymi i pozbawionymi komerchy Porkami.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Wto Mar 23, 2010 1:13 pm Temat postu: |
|
|
Z tą "komerchą" to może zbyt mocno powiedziane, choć faktycznie po wydaniu płyty "Fear of a Blank Planet" zespół przyciągnął też młodszą publiczność, głównie właśnie dzięki temu zaostrzeniu brzmienia.
Ale myślę, że Steven i spółka jeszcze nas czymś zaskoczą, więc nie traćmy ducha
A słyszał ktoś solowy album Stevena Wilsona, "Insurgentes"? Jak dla mnie fajna sprawa, klimatyczna rzecz, momentami mocno nawiązująca do "maitlandowych" Porków (co najmniej jeden motyw jakby żywcem wzięty z płyty "The Sky Moves Sideways"). Najbardziej chyba podobają mi się utwory "Significant Other" i "Only Child". |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Wto Mar 23, 2010 2:50 pm Temat postu: |
|
|
Ja słyszałem, znam i zdarza mi się posłuchać fragmentów do dziś. Te fragmenty to przede wszystkim Significant Other które wspomniałeś, otwierający Harmony Korine (nachalnie kojarzący mi się z Way Out Of Here z Fear...) oraz Get All You Deserve. Only Child początkowo słuchałem często, lecz z perspektywy czasu dostrzegam w nim coraz większy banał... Abandoner - niezłe, ale zbyt mocno pachnie mi Bass Communion. Z kolei Veneno Para Las Hadas BARDZO mocno kojarzy mi się z klimatem porkowego The Sky Moves Sideways. Do czego zmierzam? Ciężko mi dostrzec w solowym repertuarze Steve'a coś ewidentnie nowego i porywającego, czego bym nie słyszał wcześniej w jego innych projektach muzycznych, a jak wiemy było ich wiele. Odbieram Insurgentes jako zlepek niedokończonych kiedyś pomysłów, na które przyszedł czas. Mam wrażenie, że wepchnięte na jeden krążek gryzą się ze sobą, konfudują słuchacza i nie pozwalają zebrać myśli... dlatego wyrywam je z kontekstu i dawkuję małymi porcjami.
Ciężko jednoznacznie ocenić Insurgentes, ponieważ album odwołuje się do indywidualnej wrażliwości słuchacza i jak mało który będzie sponiewierany wybrednymi gustami. Natomiast pewnym stałym problemem Insurgentes jest w moim odczuciu dość chropowate, szorstkie brzmienie kompozycji, z których część jest dla mnie, przyznaję, niezrozumiała - np. jazzowa abstrakcja w No Twilight Within The Courts Of The Sun przywodzi na myśl echa współpracy Wilsona z liderem King Crimson, lecz utwór zwyczajnie drażni mnie biorąc po uwagę sąsiednie kompozycje na płycie. To samo mogę powiedzieć choćby o Twilight Coda...
Niestety nie jest to album, którego jestem w stanie słuchać w całości, bez wybierania i odrzucania utworów. Mimo wszystko oceniam go pozytywnie, a w porównaniu do najnowszego "dzieła" Porcupine Tree - bardzo dobrze. Insurgentes daje dobry pogląd na to, czego Steve Wilson dokonał w ostatnich latach w kilku różnych formacjach. Tym samym jest to album dedykowany raczej oddanym fanom, którzy tak jak ja znają dobrze Porcupine Tree i szukają dalej... Steve zdaje się również w dalszym ciągu szuka.
| Kubolski napisał: | | Z tą "komerchą" to może zbyt mocno powiedziane, choć faktycznie po wydaniu płyty "Fear of a Blank Planet" zespół przyciągnął też młodszą publiczność, głównie właśnie dzięki temu zaostrzeniu brzmienia. |
Właśnie to miałem na myśli - gdy słyszysz na przystanku rozmowę dwóch gówniarzy na temat muzyki i pada pytanie: "ej, a słyszałeś tą taką nową numetalową kapelę Porcupine Tree?", to dla mnie jest to bardziej wymowne, niż wylewna krytyka recenzenta.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Mar 23, 2010 3:36 pm Temat postu: |
|
|
Eh... nie wiem, jak slysze o tym numetalu to mi troszeczke rece opadaja (jakbym uslyszal takich dwoch gowniarzy to tylko bym sie usmial a nie przejmowal ), bo polaczenie miedzy Absentia czy Deadwing a takim Kornem czy Blink czy co tam jest nu-metalem to jest... no wlasnie- naprawde wiele tego tam jest?
Sa elementy metalu, jak najbardziej, ale uzgodnijmy czym jest nu-metal. Dla mnie nu-metal to tak jak mowie: Korn, Blink 182, Limp Bizkit, Slipknot, Linkin Park czy jakies inne POD, Papa Roach czy Disturbed. To jest nu-metal i za skarny swiata wiele wspolnych elementow to ja nie slysze... Zaostrzone brzmienie? Spoko. Momentami upraszczajace kompozycje? Jak najbardziej. Potrafie zrozumiec ze to moze draznic, sam jako swoja ulubiona plyte wymieniam bezsprzecznie Sky Moves Sideways. Ale czy aby na pewno da sie pomylic Porcupine Tree z POD? Ja rozumiem hiperbolizacje, ale... moze to dlatego, ze numetalu po prostu szczerze, SZCZERZE nie znosze...
Jeszcze jedno. Sam na temat nowej plyty odnioslem sie podobnie do Was wszystkich, jest odgrzewany kotlet i jako calosc rzecz sie nie broni. Co do Dogs... sorry, Time Flies... nie wiem, Sky Moves Sideways jako album to niby nie byla kopia WYWH?
Oczywiscie, ze Dogs jest tam sporo. Co nie zmienia faktu, ze kompozycja jest nawet dobra IMO i jest najlepsza na plycie. Co pewnie tylko mowi wszystko o calej plycie. Dzis jej (plyty) sluchalem w drodze do pracy. Poczatek mi sie podoba- na zasadzie 2-3 pierwsze numery. Z kazdym kolejnym robi sie coraz gorzej, niestety... A bardzo na album czekalem. Coz, moze nastepny przyniesie cos ciekawego. Na razie sie napawam tym, co Wilson zrobil z albumami Crimsonow... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Wto Mar 23, 2010 4:00 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Eh... nie wiem, jak slysze o tym numetalu to mi troszeczke rece opadaja (jakbym uslyszal takich dwoch gowniarzy to tylko bym sie usmial a nie przejmowal ), bo polaczenie miedzy Absentia czy Deadwing a takim Kornem czy Blink czy co tam jest nu-metalem to jest... no wlasnie- naprawde wiele tego tam jest? |
Wiele nie, ale słuchając takich rzeczy jak Shallow, Open Car, Way Out Of Here czy pewnych *fragmentów* Interior... tfu! Anesthetize, jestem skłonny zrozumieć taką szufladkę twórczości na tym poziomie. Przy czym nie jest to moja opinia - Porki tak właśnie zaczynają być postrzegane przez młode pokolenie, co prawdę mówiąc mnie niepokoi, jakkolwiek śmieję się z tego.
| Fenderek napisał: | | Sa elementy metalu, jak najbardziej, ale uzgodnijmy czym jest nu-metal. Dla mnie nu-metal to tak jak mowie: Korn, Blink 182, Limp Bizkit, Slipknot, Linkin Park czy jakies inne POD, Papa Roach czy Disturbed. To jest nu-metal i za skarny swiata wiele wspolnych elementow to ja nie slysze... |
A ja słyszę całkiem sporo w w/w kompozycjach. Nie, to nie jest wizytówka gatunku, ale posłuchaj sobie Deadwinga po Signify, a zrozumiesz o co chodzi. Obecne Porki są płytkie, tanie, podawane na zimno i bez wysiłku. Co nie znaczy, że nie zdarzają im się rzeczy wielkie... tyle tylko, że onegdaj wielkie były u nich całe albumy.
| Fenderek napisał: | Zaostrzone brzmienie? Spoko. Momentami upraszczajace kompozycje? Jak najbardziej. Potrafie zrozumiec ze to moze draznic, sam jako swoja ulubiona plyte wymieniam bezsprzecznie Sky Moves Sideways. Ale czy aby na pewno da sie pomylic Porcupine Tree z POD? Ja rozumiem hiperbolizacje, ale... moze to dlatego, ze numetalu po prostu szczerze, SZCZERZE nie znosze... |
Podpisuję się - i pod uwielbieniem dla Sky, i pod nienawiścią dla numetalu.
A czy Sky był kopią WYWH? Koncepcyjnie, ramowo - z pewnością w pewnym stopniu tak (longer otwierający i zamykający album). Ale stylistycznie już na pewno nie. A już na pewno nie ma tam melodii, które nachalnie wskazują na Floydów w takim stopniu, jak Time Flies kalkuje Dogs. Tak, kopiuje w sposób bezczelny i żenujący. Wilson już wiele razy sięgał po owoce pracy Davida i spółki - a to jakieś glissanda (chyba nawet ktoś mu zwrócił na to uwagę bo na koncertach zmienił solo z Even Less ), a to chórki (Russia On Ice!), czy wręcz całe szkielety kompozycji. I fajnie. Ale melodia w Time Flies podchodzi już pod plagiat! Szkoda, że takie słowa jestem zmuszony napisać o najlepszej kompozycji na albumie...
| Fenderek napisał: | | Na razie sie napawam tym, co Wilson zrobil z albumami Crimsonow... |
No właśnie - jak to wypadło?? Szczególnie jestem ciekaw debiutanckiego Court... _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Mar 23, 2010 10:29 pm Temat postu: |
|
|
Tak sobie offtopnę - Fenderku, skąd Ci się ten Blink182 wziął? Kiedyś tego słuchałem, ale to jest raczej taki lekkostrawny dla skejcikodzieci kalifornijski punkrock, taki sporo słabszy Offspring
Nie wiem, może to kwestia tego, że jestem młodszy i lubię takie brzmienia, ale dla mnie to jest właśnie fajne, lubię, kiedy z pozoru dwie różne rzeczy - mocne riffy z klimatyczną, spokojną muzyką - zderzają się i dają naprawdę fajne efekty, jak choćby właśnie świetne Open Car czy Arriving Somewhere - noż ten riff w środku, podbity mocną perkusją to jest coś genialnego, choćby się nie siedziło w graniu w stylu Slipknota  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Mar 23, 2010 11:21 pm Temat postu: |
|
|
Akurat Open Car i Arriving Somewhere to dwie najlepsze rzeczy na Deadwingu  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Mar 23, 2010 11:31 pm Temat postu: |
|
|
| Ziutek98 napisał: | | Fenderku, skąd Ci się ten Blink182 wziął? |
Z tego że cały czas mówię, ze nie znam się na tej muzyce, bo jej nie lubię. Wymieniałem wszelkie nowe kapele które mnie nie za bardzo interesują- i ta się zapodziała. Bez pomyślunku kompletnie. Faktycznie, nijak się ona ma do POD czy Korna...
| Ziutek98 napisał: | | świetne Open Car |
Ten akurat kawałek uwielbiam. prosty, nawet prostacki, ale... ma w sobie coś. I może faktycznie zimny, ale mam wrażenie jakby tu konkretnie jednak to było uzasadnione.
| Ziutek98 napisał: | czy Arriving Somewhere - noż ten riff w środku, podbity mocną perkusją to jest coś genialnego, choćby się nie siedziło w graniu w stylu Slipknota  |
Arriving... to dla mnie najlepszy przykład kiedy udało im się połączyć stare z nowym, jest i klimat, jest i w pewnym momencie ostro. Już gdzieś na poprzednich stronach napisałem spory post na temat tego utworu, dyskutując bodaj z Misiem. Nie wiem czy nadal dziś wszystko bym powtórzył (a sprawdzać mi się nie chce... ), ale... to jest akurat dla mnie jedna z większych rzeczy zespołu. Uwielbiam ten numer, od początku do końca.
Aha- Way Out of Here to jest bardziej dla mnie jakieś emo niż nu-metal... Najwięcej nu-metalu na pewno zgodzę się jest w SHALLOW... w sensie tam to nawet ja słyszę tego sporo, mimo iż nie chcę...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Mar 23, 2010 11:32 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Aha- Way Out of Here to jest bardziej dla mnie jakieś emo niż nu-metal... |
całe Fear jest emo tak w sumie  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Mar 24, 2010 12:03 am Temat postu: |
|
|
Ale Way Out to jest akurat emo do kwadratu Lubię ten kawałek, ale ten tekst, łojezustymuj, siąść i się ciąć... _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Sro Mar 24, 2010 1:52 pm Temat postu: |
|
|
Zwróćcie uwagę, że cała płyta "FoaBP" tekstowo jest jednym wielkim narzekaniem na współczesną młodzież - ubolewaniem nad dzieciakami ery cyfrowej, w której to więcej czasu spędza się z nowoczesnymi technologiami niż z innymi ludźmi. Komputer, plejery mp3, do tego eksperymenty z przeróżnymi medykamentami (czyżby zwiastun smartszopów? LOL)... Wilson ma sporo racji, ale też uciążliwe jest dla mnie to, że tak forsuje ten temat. Get over it, Stevey!
Co do nu-metalu... Ja zamiast nu-metalu słyszę w Porkach wpływy kapel Meshuggah i Opeth. Zresztą sam Steven tego nie kryje, w końcu obie kapele uwielbia i nie kryje inspiracji ich dokonaniami (posłuchajcie takiego "Circle of Manias" z ostatniej płyty - brzmi znajomo?). Natomiast fakt, gdyby w "Shallow" wstawić rapowany wokal, to byłby to czysty nu-metal
A kto zna EPkę "Nil Recurring"? Dla mnie to jasna kontynuacja "FoaBP", taki jakby dodatek to tej płyty. Natomiast absolutnie genialnym kawałkiem na niej jest dla mnie ostatni "What Happens Now" ("matematyczna" końcówka jest na wagę złota). Zresztą na "FoaBP" też najbardziej podoba mi się finałowy utwór - "Sleep Together" (industrialny klimat kapitalnie ożeniony z bonhamowskimi bębnami). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sro Mar 24, 2010 3:52 pm Temat postu: |
|
|
No i znów podnoszę łapkę. O Nilu nie ma co się rozpisywać - ot, odrzuty z sesji Fear. Podobają mi się z niego tylko dwa kawałki: What Happens Now oraz Normal, które uważam za dużo ciekawsze, niż rozdmuchany Sentimental. Chyba nawet bym wolał aby zamienili je miejscami. Polygrapha nie znoszę, w czym utwierdziło mnie wykonanie live w poznańskiej Arenie na trasie Fear. Blah! A tytułowy Nil... tu wpada, tam wypada... ogólnie epka bez orgazmu. _________________

Ostatnio zmieniony przez Incubus dnia Czw Mar 25, 2010 5:38 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Czw Mar 25, 2010 1:54 pm Temat postu: |
|
|
Ekhm... "Sleep Together" nie jest na EPce... Rozumiem, że to zwykłe przejęzyczenie?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Mar 25, 2010 5:37 pm Temat postu: |
|
|
Tfu! Miało być What Happens Now, rzecz jasna. Za dużo muzyki w głowie... Dzięki za zwrócenie uwagi, przynajmniej wiem że ktoś mnie tutaj czyta uważnie, w przeciwieństwie do wątku o Marillion.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Czw Mar 25, 2010 11:52 pm Temat postu: |
|
|
Akurat w temacie moich ulubionych zespołów to lubię się dop***dalać  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Pią Mar 26, 2010 10:19 am Temat postu: |
|
|
Forum Dinozaurów, na którym kiedyś się udzielałem, strzela właśnie do płyt Porcupine Tree. Wygląda na to, że przedostatni album odpadnie jako pierwszy. Interesujące. _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pią Mar 26, 2010 10:55 am Temat postu: |
|
|
| Kubolski napisał: | Akurat w temacie moich ulubionych zespołów to lubię się dop***dalać  |
Ależ ja nie mam nic przeciwko, tutaj jesteśmy baaaaardzo podobni.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sob Mar 27, 2010 1:23 pm Temat postu: |
|
|
| Grandville napisał: | | Forum Dinozaurów, na którym kiedyś się udzielałem, strzela właśnie do płyt Porcupine Tree. Wygląda na to, że przedostatni album odpadnie jako pierwszy. Interesujące. |
| Crowley na Forum Dinozaurów napisał: | | Kilku uczestników zabawy najwidoczniej nie do czytało regulaminu i myślało, że głosujemy od razu na najlepszą płytę, więc odpada: Fear of a Blank Planet |
o niemoge. chyba dużo nowych nalazło. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Sob Mar 27, 2010 3:58 pm Temat postu: |
|
|
| kater napisał: | | chyba dużo nowych nalazło. |
Ale głosuje tylko jeden nowicjusz. Trzeba było kilku lat, by PT zostało tam wybrane do "strzelanki" (ciekawe, że nastąpiło to właśnie teraz, kiedy profil forum jest mocno nastawiony na twórczość pokrytą zakurzonymi pajęczynami). Rejestrować się z powodu jednego potencjalnie interesującego wątku... jednak nie będę.  _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Nie Mar 28, 2010 10:45 am Temat postu: |
|
|
| kater napisał: | | Rejestrować? Przecież Wać Pan tam był już. |
Właśnie: "był". O ile nadal bywam na zlotach FD (ostatnio nawet taki organizowałem), o tyle nie mam już ochoty dyskutować o muzyce na forum. Ostatnie rzeczowe dyskusje miały miejsce jakieś 3-4 lata temu. Teraz panuje moda na wygłaszanie jedynie słusznych opinii, każdy wie swoje. Dlatego wybrałem głosowanie od czasu do czasu, tutaj.
Odpadł The Incident. Następny będzie debiut lub Deadwing. _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pon Kwi 19, 2010 8:33 pm Temat postu: |
|
|
Zapowiedź nowego DVD:
http://www.vimeo.com/10236732
Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ten John Wesley, strasznie mnie koleś denerwuje. No, ale to pupilek Wilsona, więc go pewnie będzie pełno na tym DVD. I jest jakoś tak mniej efektownie w porównaniu do Arriving Somewhere, prawda? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|