| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Pink Floyd czy Queen |
| Pink Floyd |
|
14% |
[ 8 ] |
| Queen |
|
85% |
[ 48 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 56 |
|
| Autor |
Wiadomość |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Sro Maj 16, 2007 7:01 pm Temat postu: |
|
|
Są zespoły,jak Queen,Kult, Republika czy Gun's n Roses chociażby(te mi się akurat kojarzą na pierwszy rzut), których mogę słuchać praktycznie zawsze(dobry-zły humor,bardziej-mniej zmęczony itd.,itp),a do Floydów muszę mieć już odpowiedni nastrój. _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Sro Maj 16, 2007 10:04 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | | Każdy wyraz w języku polskim się odmienia. |
Oczywista nieprawda. Odmieniamy to, co się zgrabnie odmienić daje (trudność przeważnie sprawiają, jak wiadomo, wyrazy obcego pochodzenia). Na pewno zaś nie odmieniamy nazwy zespołu - Queen (chyba, że w beznadziejnej książce pana Grassa o Fredku, gdzie korektę ktoś musiał trzasnąć po pijaku). _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
tyna

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 833 Skąd: krk
|
Wysłany: Sro Maj 16, 2007 10:55 pm Temat postu: |
|
|
kakao tez sie nie odmienia :D _________________
, 2006
' ... zapamtite : sloboda je pravo na IZBOR - jebati ili biti jeben ' |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sro Maj 16, 2007 11:43 pm Temat postu: |
|
|
| jagaciarz napisał: | | Są zespoły,jak Queen,Kult, Republika czy Gun's n Roses chociażby(te mi się akurat kojarzą na pierwszy rzut), których mogę słuchać praktycznie zawsze(dobry-zły humor,bardziej-mniej zmęczony itd.,itp),a do Floydów muszę mieć już odpowiedni nastrój. |
No to Tobie, nie wszystkim. Ja akurat właśnie Floydów zawsze mogę słuchać. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Maj 17, 2007 12:04 am Temat postu: |
|
|
| tyna napisał: | kakao tez sie nie odmienia  |
nie odmienialy sie tez jeszcze jakis czas temu slowa typu radio czy studio, ale niestety ktos wymyslil pozniej inaczej i teraz mamy formu w studiu, do studia, w radiu itd, ktore mnie jakos wkurzaja... ale chyba zofftopiczylismy _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karolina

Dołączył: 16 Sty 2004 Posty: 1655 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Czw Maj 17, 2007 12:47 am Temat postu: |
|
|
| caterkiller napisał: | | Ja akurat właśnie Floydów zawsze mogę słuchać. |
Z pewnoscia gorzej slucha sie Floydow w samochodzie na polskich drogach, gdzie halas zaglusza 'cicha' muzyke.
Jeszcze nie wypowiadalem sie w tym temacie wiec moze cos wrzuce od siebie.
Powiem tak ... wiele albumow Pink Floyd nie znam (jedynie Dark Side Of The Moon, The Wall, Division Bell, koncertowke Puls i skladanke Echoes), ale zawsze cos moge napisac
Wydaje mi sie, ze nie ma w PF takiej roznorodnosci gatunkowej jak w Queen.
Poza tym rzeczywiscie ciezko slucha sie ich muzyki bez odpowiedniego skupienia, co przy Queen nie jest istotne. W muzyce Queen wsluchuje sie dopiero w momencie kiedy chce skupic sie na elementach poszczegolnych dzwiekow.
Na pewno PF bije na pysk Queen tekstami ... Freddie sam przyznawal, ze pisanie tekstow nie przychodzi mu latwo, ale na obrone Queen moge napisac, ze plyty PF nie posiadaly wszystkich utworow z tekstami, natomiast Queen przy plytach z ok 10 utworami posiadal max 1 instrumentalny kawalek.
Wokalistyka z pewnoscia nalezy do Queen. Nie musze chyba pisac jak przedszkolak jaki elastyczny glos posiadal Freddie. Roger i Brian rowniez swietnie radza sobie wokalnie, natomiast w PF Gilmour probowal cos osiagnac wokalnie, ale raczej nie ma co go porownywac do Freddiego czy Rogera .. nie ta liga.
Linia basu w Queen wydaje mi sie bardziej rozbudowana niz poznanych mi utworach PF.
Ktos probowal postawic Masona na rowni z Rogerem ... oj klocilbym sie PF raczej nie posiada rock'n'rollowych kawalkow typu I'm In Love With My Car czy Was It All Worth It, gdzie mozna uslyszec kunszt gry na perkusji Rogera. Mason raczej gral spokojniejsze kawalki, choc przyznam ze fajne mial niekiedy przejscia.
Jezeli chodzi o produkcje to PF stawiam przed Q. Waters raczej pilnowal wszystkiego i staral sie zeby kazdy album PF byl dopracowany do perfekcji.
Teraz moze o sytuacje w zespole ...
W Queen posiadalismy system demokracji ... wszyscy byli rowni pod wzgledem mozliwosci tworczej, promocyjnej.
W Pink Floyd rzadzil Waters .. co zreszta doprowadzilo to do wyrzucenia Ricka, a przy nagrywaniu The Final Cut ostatecznie Waters wszystko ustawil pod siebie ... wypominal on, ze Mason nic nie zrobil na tej plycie, a Gilmoura dopuscil tylko do zaspiewania w jednej piosence ... w Queen z pewnoscia czegos takiego by nie bylo ...
Koncertowo zespoly brzmialy podobnie, choc wydaje mi sie, ze Queen bardziej zmienial aranzacje swoich utworow co mi sie podoba.
PF bardziej nastawialo sie na zrobienie z koncertu spektaklu (np The Wall), a Queen na show przy wykorzystaniu Freddiego, Briana i swiatel
Dobra, to tyle ode mnie. _________________ Crazy Little Thing Called Love - 05/09/09 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Maj 17, 2007 2:40 pm Temat postu: |
|
|
| Karolina napisał: | | caterkiller napisał: | | Ja akurat właśnie Floydów zawsze mogę słuchać. |
Z pewnoscia gorzej slucha sie Floydow w samochodzie na polskich drogach, gdzie halas zaglusza 'cicha' muzyke.
|
No z pewnością jak nie słychać to się gorzej słucha.  _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Maj 17, 2007 4:30 pm Temat postu: |
|
|
| Karolina napisał: | Ktos probowal postawic Masona na rowni z Rogerem ... oj klocilbym sie PF raczej nie posiada rock'n'rollowych kawalkow typu I'm In Love With My Car czy Was It All Worth It, gdzie mozna uslyszec kunszt gry na perkusji Rogera. Mason raczej gral spokojniejsze kawalki, choc przyznam ze fajne mial niekiedy przejscia. |
To ja próbowałem.
Mason grał spokojniej, bo takie były też utwory Floydów. A na równi stawiam ich chociażby po obejrzeniu Live At Pompeii.
Nie wiem, który z nich jest lepszy, ale mam wrażenie, że Roger czasem nie wykorzystywał w pełni swoich umiejętności. Przynajmniej w studiu - na żywo grał dużo lepiej. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Maj 17, 2007 4:38 pm Temat postu: |
|
|
Wog'le Queen na późniejszych płytach nie wykorzystywali w pełni swoich umiejętności, imo. ;f _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karolina

Dołączył: 16 Sty 2004 Posty: 1655 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pią Maj 18, 2007 7:27 am Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Nie wiem, który z nich jest lepszy, ale mam wrażenie, że Roger czasem nie wykorzystywał w pełni swoich umiejętności. Przynajmniej w studiu - na żywo grał dużo lepiej. |
O tym czy perkusista jest dobrym czy nie decyduje wystep na zywo. W studio mozesz powtarzac dana rzecz tyle razy ile chcesz (jezeli Cie na to stac), mozesz dogrywac pewne dzwieki itd.
Na koncercie (bynajmniej rockowym) muzyk moze ujawnic swoj kunszt muzyczny. Tak bynajmniej mi sie wydaje _________________ Crazy Little Thing Called Love - 05/09/09 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kevin spacey

Dołączył: 29 Lis 2003 Posty: 147 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Pią Maj 18, 2007 10:22 am Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Karolina napisał: | Ktos probowal postawic Masona na rowni z Rogerem ... oj klocilbym sie PF raczej nie posiada rock'n'rollowych kawalkow typu I'm In Love With My Car czy Was It All Worth It, gdzie mozna uslyszec kunszt gry na perkusji Rogera. Mason raczej gral spokojniejsze kawalki, choc przyznam ze fajne mial niekiedy przejscia. |
To ja próbowałem.
Mason grał spokojniej, bo takie były też utwory Floydów. A na równi stawiam ich chociażby po obejrzeniu Live At Pompeii.
Nie wiem, który z nich jest lepszy, ale mam wrażenie, że Roger czasem nie wykorzystywał w pełni swoich umiejętności. Przynajmniej w studiu - na żywo grał dużo lepiej. |
uwielbiam Floydów na równi z Queen i jedyny punkt w którym potrafię ich porównywać to umiejętności techniczne, a w przypadku obu perkusistów jest tutaj najbardziej jednoznaczna przewaga Taylora;
poniekąd wynika to z tego że RT grał dość prosto, a Mason czasem próbował się porywać na rzeczy, których nie był w stanie zagrać. efekt - RT trzyma rytm, Mason często nie. cf. na przykład Pompeje - A Saucerful of Secrets, ten motyw perkusyjny zdecydowanie przyśpiesza (jak ktoś nie słyszy to proponuję metronom) i jest coraz bardziej niedbały.
kolejna sprawa - Mason miał czasem problemy z graniem w mniej typowych metrach; o ile 7/4 w Money mu poszło ok to przy w Mother miał straszliwe sęki co słychać na wersji demo; nie jestem pewien ale wydaje mi się, że w efekcie na płycie gra ktoś inny.
EDIT: już wiem na pewno - gość, który zastąpił Masona w Mother nazywał się Jeff Porcaro (http://en.wikipedia.org/wiki/Jeff_Porcaro) _________________ koniec przekazu |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Vedono

Dołączył: 01 Cze 2007 Posty: 143 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Cze 04, 2007 12:22 am Temat postu: |
|
|
To i na mnie przyszła kolej
Ja oczywiście automatycznie napiszę: Queen. I wynika to (głównie) z mojej fascynacji tym zespołem, charyzmą i głosem Freddie'go, pomysłowością Briana, techniką Rogera oraz trzymającego wszystko w garści Johna
Nie czytałem wszystkich postów, bo nie bardzo mi się chce, ale przewija się motyw o większej różnorodności w kompozycjach Królowej. I to moim zdaniem jest najbardziej widoczna różnica, która działa na korzyść Queen. Ponadto na tym Forum takie pytanie, jest chyba bardziej próbą dowiedzenia się co myślą fani Q o PF niż uzyskania odpowiedzi, która jest raczej z góry przesądzona
Queen był jeden. Nawet trudno szukać zespołów, które grają w "ich klimacie", ponieważ są tak unikalni że nie sposób ot tak po prostu, wejść w tego typu granie. Jest niewiele takich kapel. A jeśli chodzi o Pink Floyd to oczywiście są równie "wielcy", ale można "grać w ich stylu".
Queen miało swój styl. Na szczęście na tyle swój, że nikt nie może go z nimi dzielić a jedynie podziwiać (lub nie). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Killer Queen

Dołączył: 09 Cze 2007 Posty: 9
|
Wysłany: Sob Cze 09, 2007 3:00 pm Temat postu: |
|
|
| ja glosowac nie bede i koniec .! dla mnie dwa rozne zespoly grajace odmiennego rocka i obydwa tak samo lubie i szanuje. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Pon Cze 11, 2007 10:59 pm Temat postu: |
|
|
Choć jestem fanem Queenu, to patrząc obiektywnie, Pink Floyd to zespół bardziej profesjonalny i tworzył sztukę na wyzszym poziomie.
1. Teksty
Queen - bardzo kiczowate. Za często są to banalne teksty o miłości, w których nie zawarta jest żadna głębsza myśl, żadne odkrywcze zdanie, żadne słowo, które zmusiłoby nas do zastanowienia się.
Pink Floyd - nie trudno zauważyć, że jeśli chodzi o teksty, to kładzie Queena na łopatki.
2. Kompozycje
Queen - melodie często wpadają w ucho, bywają naprawdę charakterystyczne, ale niestety, czasem bywają za proste, zbyt banalne, np. strasznie denerwuje mnie refren "White man"
Pink Floyd - kompozycje bardzo zaawansowane, ale z pewnością mniej wpadają w ucho niż te queenowe i są znacznie mniej zróżnicowane, bardziej monotonne
3. Wokal
Queen - ogromne możliwości wokalne Mercury'ego, ładny głos Briana, a także super chrypa i wielka skala głosu Taylora... to mówi samo za siebie; niestety czasami denerwują mnie chórki, chwilami brzmią kiczowato, np. w "You and I" (przede wszystkim w momencie, gdy śpiewają "sunny and bright")
Pink Floyd - z Queenem pod względem wokalu nie mają szans
4. Instrumenty
Queen - i tu trochę zaboli; są piosenki, w których grą instrumentów można się wprost rozkoszować (jak "Bijou", "These are the days of our lives", "You don't fool me", "Too much love will kill you"), ale są i takie, w których momentami członkowie zespołu wprowadzają za wielki zamęt i powstaje z tego jeden wielki jazgot, który trochę kaleczy uszy (są takie momenty m.in. w "Father to son"); aha, i jeszcze jedno... w niektórych piosenkach na paru pierwszych płytach Queenu momentami kiczowaty dźwięk ma gitara elektryczna, np. w "You and I", brzmi jakoś dziwnie; podobnie jest chwilami w "Teo Torriate"
Pink Floyd - czysty profesjonalizm; zawsze dobrze przemyślana współpraca wszystkich instrumentów, brak zamętu, nie ma się do czego przyczepić; instrumenty są w muzyce rockowej piekielnie ważne, więc tu PF zyskuje przewagę
5. Emocjonalność
Queen - dużo radości, ale odczuwam niedostatek wszelkich innych emocji; trochę mi tego brakuje, bo sam miewam różne stany i lubię dopasowywać do nich jakieś piosenki; z Queenu muszę więc często rezygnować
Pink Floyd - dość jednostajna ta emocjonalność; w emocjach remis
To tyle mam do powiedzenia. _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Wto Cze 12, 2007 12:04 pm Temat postu: |
|
|
hmm... dziwnyś od strony fascynacji, jako że wieszasz psy na esencji queen:) miałem się już tu nie wpisywać, jako że kurwicy dostaję gdy robi się z muzyki zawody sportowe, ale niektóre teksty mnie po prostu żenują. teksty... co to znaczy dobry tekst? jeżeli teksty queen do Ciebie nie trafiają, wybacz, kwestia wrażliwości. Pisanie zaś o ich kiczowatości wymaga odrobiny wiedzy, a nie tylko widzimisię. Jezlei znasz angielski, w co wierzę, posłuchaj tych testów na pewnym poziomie obiektywizmu i postaraj się zahaczyć o nie nie tylko przez pryzmat treści, która wszak może niekoniecznie być głęboka. Nie znaczy to jednak, iż Queen, traktujący teksty zasadniczo lżej niźli muzykę traktował je jak zło konieczne - egzystencjalny tekst Innuendo jest dla mnie wspaniały, nie znajduję odpowiednika w całej twórczości Pink Floyd. Zresztą, tyle już tu napisano o tekstach floydów, że można by myśleć iż Waters to przykład literackiego geniuszu - a nie jest to prawdą (choć teksty watersa podejmują sprawy wielkiej wagi, czego kwestionować nie zamierzam). W ten sam wir namiętności wpadają często nastolatkowie zakochani w the doors, jakkolwiek Ci którzy coś niecoś więcej czytali nie mogą uważać morisona za wielkiego poetę, bo po prostu nim nie był. W kwstii kompozycji - och, cóż znaczy zbyt proste i banalne? Wszak częstokroć słowo o genialności prostoty padało z ust twórców... Queen był zespołem grającym zdecydowanie bardziej różnorodną muzykę od Pink Floyd, a te jak mówisz proste i banalne kompozycje to często po prostu perły. Aha, myślę iż fan Pink Floyd nie będzie zadowolony czytając słowa o monotonii ich muzyki - zresztą, jest to czysta brednia... Jeżleli denerwują Cię chórki w Queen, to zaprawdę powiadam Ci, dziwnyś fan Queen, jeżeli w ogóle...Kategoria instrumentalna jest zupełnie abstrakcyjna, bo o muzyce nie o instrumentach prawisz. Ów jazgot w father to son to rzecz składowa brudnego rock&rolla, tak niezbędna jak sól do ziemniaków. Naucz się tego słuchać, a nie pisz dziwactw. Pink Floyd nigdy nie grał tak ciężkich dźwięków, jakie często wychodziły spod znaku Queen - tyle w temacie 'jazgotu'. Podsumowując radzę ostrą edukację muzyczną, od led zeppelin, przez black sabbath po nirvanę. jeżeli po tej 'słusznej drodze' będziesz miał ochotę powiedzieć coś o jazgocie, zdaje się, będziesz mówił ciut innym, bardziej zrównoważonym tonem. i nie denerwuj więcej prawdziwych fanów queen i pink floyd, bo głowa boli, a jest bardzo gorąco.
Ostatnio zmieniony przez krs dnia Wto Cze 12, 2007 12:10 pm, w całości zmieniany 3 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Wiki

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 735
|
Wysłany: Wto Cze 12, 2007 12:05 pm Temat postu: |
|
|
| hamburger napisał: |
i wielka skala głosu Taylora... to mówi samo za siebie |
Czego skala Taylora....????  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Wto Cze 12, 2007 3:47 pm Temat postu: |
|
|
Tym co chyba przede wszystkim odróżnia te dwa zespoły jest podejście do uprawianej sztuki. Pink Floyd zawsze chcieli więcej niż po prostu grać muzykę. Ich przekaz wkraczał w sferę społeczną, psychologiczną, próbowali poruszać problemy filozoficzne, zastanawiać się nad światem. Nie chcieli być tylko muzykantami, którzy dostarczają ludziom rozrywki. "Dark Side" czy WYWH oprócz tego, że są wspaniałe od strony kompozytorskiej i wykonawczej charakteryzują się tym, że czuć, iż w tym wszystkim chodzi o coś więcej.
Queen nie miało takiej ambicji. Nawet jeśli zdarzały się poważniejsze teksty były to raczej rodzynki w cieście, które ma wspaniały smak, ale nieco inny niż sernik PF. Płyty Queen - może oprócz Innunedo, ale też w ograniczonym stopniu - nie tworzą całości znaczeniowych, konsekwentnych przekazów. Zespół unikał raczej trudnych pytań, uciekał od roli społecznej, nie chciał być ikoną kultury poza-rockowej. Dostarczał ludziom rozrywki, emocji, wzruszeń. Wspaniałej muzyki.
Czasem tej powagi w Queen mi bardzo brakuje. Z drugiej jednak strony, koszmarem by było, gdyby cały rock był tak rozintelektualizowany i poważny jak Pink Floyd, King Crimson albo Dylan. Do zachwycania się tym gatunkiem potrzebni są zarówno Freddie w koronie na głowie bawiący się w "Eeeeeoooo" z publicznością, jak i przeżywający swe traumy i lęki Waters. Nieprawdaż?
[choć ja mimo wszystko wolę tych poważnych twórców] _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Wto Cze 12, 2007 4:40 pm Temat postu: |
|
|
| Wiki napisał: | | hamburger napisał: |
i wielka skala głosu Taylora... to mówi samo za siebie |
Czego skala Taylora....????  |
skala głosu to "rozpiętość" nut, jakie może osiągać dany wokalista
Nie zauważyłaś, kto na koncertach Queenu wyśpiewywał za Freddiego Mercury'ego wszystkie wysokie dźwięki (przynajmniej w latach 80.)? Osiągał na żywo wyższe dźwięki niż Mercury w studiu, więc chyba jednak z nas dwojga, to nie ja się mylę Ten pisk w In The Lap Of The Gods to z czyjego gardła niby? Nie wiem, jak było z niskimi dźwiękami, ale w swoich piosenkach nie posługiwał się jedynie wysokimi, więc skalę chyba jednak można uznać za szeroką. _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle...
Ostatnio zmieniony przez hamburger dnia Wto Cze 12, 2007 5:13 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Wto Cze 12, 2007 5:10 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | | egzystencjalny tekst Innuendo jest dla mnie wspaniały |
To jest kropla w morzu
| krs napisał: | | a te jak mówisz proste i banalne kompozycje to często po prostu perły. |
tak, szczególnie "White man"
| krs napisał: | | Jeżleli denerwują Cię chórki w Queen, to zaprawdę powiadam Ci, dziwnyś fan Queen, jeżeli w ogóle... |
1 - jak napisałem, te chórki denerwują mnie tylko w niektórych momentach, np. w "You and I" (to też napisałem już)
2 - dziwny ze mnie fan, bo znajduję jakieś wady? znajduję wady, bo jestem fanem, a nie fanatykiem
| krs napisał: | | Kategoria instrumentalna jest zupełnie abstrakcyjna, bo o muzyce nie o instrumentach prawisz. |
A instrumenty, to niby co? xD Ich brzmienie to właśnie muzyka, nie produkcja wyrobów mięsnych
| krs napisał: | | Ów jazgot w father to son to rzecz składowa brudnego rock&rolla, tak niezbędna jak sól do ziemniaków. |
Czyli gdyby nie "ów jazgot", to ta piosenka nie miałaby sensu?^^
| krs napisał: | | Pink Floyd nigdy nie grał tak ciężkich dźwięków, jakie często wychodziły spod znaku Queen - tyle w temacie 'jazgotu'. |
Nie myl ciężkich dźwięków z jazgotem, bo to nie to samo.
| krs napisał: | | Podsumowując radzę ostrą edukację muzyczną, od led zeppelin, przez black sabbath po nirvanę. |
O tak, bo ja słucham Rubika, Gosi Andrzejewicz i Ani Dąbrowskiej... Albo nie zauważyłeś, że słucham właśnie tego typu muzyki, jaką grają wymienione przez Ciebie zespoły, albo chciałeś po prostu zaszpanować, jakie to zespoły znasz :> _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
nathula

Dołączył: 27 Maj 2007 Posty: 60 Skąd: z wielkiej Polski
|
Wysłany: Wto Cze 12, 2007 7:15 pm Temat postu: |
|
|
Ja lubię oba zespoły. W ankiecie jednak zaznaczyłam Queen, gdyż pisali oni piosenki zarówno głupie i bezsensowne lecz także takie, nad którymi można rozmyślać. I jeszcze talent i charyzma Freddiego , Red Special Maya i super sekcja rytmiczna dają zespół (niemal) idealny. Jednak tak jak mój poprzednik nie jestem fanatyczką, bo Queen też miał swoje słabe strony i wady. _________________ You can be anything you want to be
Just turn yourself into anything you think that you could
ever be
Be free with your tempo be free be free
Surrender your ego be free be free to yourself
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Wto Cze 12, 2007 7:17 pm Temat postu: |
|
|
nie obrażaj się, nie o jak mówisz 'szpan' chodziło, a o szpilkę, nie będącą niczym więcej niźli ponurym żartem na koniec - nie bierz tego za bardzo do siebie, jako że nie o to chodzi. co do reszty... taylor nie miał dużej skali, myli Ci się coś niecoś - miał bardzo ciekawy falset, natomiast skala głosu to cały zestaw dźwięków 'od 'najniższego do najwyższego', które można ułożyć podług muzycznej hierarchii (czyt. oktawy). i tu mamy dzielenie na ilość oktaw. cóż, tutaj taylor wypada słabiutko. tyle w temacie.
PS. zresztą i tak uważam, że najlepsi byli beatlesi:) miłego czerwca. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arwenn

Dołączył: 04 Kwi 2007 Posty: 32 Skąd: okol.Częstochowy
|
Wysłany: Pon Cze 18, 2007 10:45 am Temat postu: |
|
|
J lubię i doceniam muzykę Floydów,ale kocham tylko Queen  _________________ Great King Rat died today Born on the twenty first of May ! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|