| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Pink Floyd czy Queen |
| Pink Floyd |
|
14% |
[ 8 ] |
| Queen |
|
85% |
[ 48 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 56 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Tadzik
Dołączył: 13 Kwi 2007 Posty: 109
|
Wysłany: Pon Maj 14, 2007 1:02 am Temat postu: |
|
|
| wszystko się nudzi nawet skakanie Freddiego , ale jest jeszcze jedno. jak jest się na żywo na koncercie to takie skakanie przyciąga uwage i o to w tym chodzi ,a jak ktoś był na koncercie gdzie wokalista się porusza a nie siedzi na krześle to wie o co chodzi. oglądanie na youtube to inna bajka. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tadzik
Dołączył: 13 Kwi 2007 Posty: 109
|
Wysłany: Pon Maj 14, 2007 1:07 am Temat postu: |
|
|
aha jeszcze jedno ambitność nie polega na tym jak w przypadku Pink Floyd ,że sporo rzeczy jest robione na jedno kopyto ; te same motywy albo bardzo podobne ,brakuje mi terminilogii muzycznej ale jeszcze kilka takich rzeczy szerszych pojęciowo od motyw , to potem po dłuższym słuchaniu staje się nudne i lepiej posłuchać a day at the races albo ANATO.
A Queen też ma wiele utworów bardzo podobnych ,ale jest większa różnorodność i to jest to co powoduje ,że po pół godziny słuchania nie mamy ochoty przełączyć na coś innego.
Można spokojnie wyliczyć 20 utworów Queen bardzo ambitnych i złożonych. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Maj 14, 2007 1:57 am Temat postu: |
|
|
Że się tak powtórzę (m.in. po BeBe, który wyjątkowo bardzo mądrze mówi w tym topiku, zwłaszcza o upadaniu na cyce) - pytanie jest bez sensu, więc nie zamierzam na nie odpowiadać. Jedyne co łączy Queen i Pink Floyd to to, że grali rock. Można robić konkursy pt. "Który zespół jest lepszy pod względem wokalu / tekstów / etc." tylko też nie bardzo wiadomo po co, bo - przynajmniej dla mnie - oczywiste jest, że wokalnie panowie z PF to przy Freddiem "kolesie z małymi fiutkami" jak to kiedyś słusznie zauważył bodajże Whiteman, a z kolei co najwyżej najbardziej udane teksty Briana mogą rywalizować z pierwszym lepszym tekstem Rogera. Queen mieli więcej energii na scenie. A Pink Floyd lepszy klimat. Zależy czego się szuka w muzyce.
Mógłbym spróbować odpowiedzieć na pytanie który zespół bardziej lubię, ale też będę miał problem. Queenów znam od małego, i całe życie twierdzę fanatycznie, że to najlepszy zespół na Ziemi. I chyba tylko przez ten sentyment wciąż trzymają się u mnie na pierwszym miejscu, wyprzedzając inne moje ulubione zespoły. A że Floydów słucham obecnie o wiele częściej to inna sprawa.
[tutaj chciałem napisać coś obiektywnego, ale przypomniałem sobie, że w przypadku muzyki to słowo jest o kant dupy otłuc, więc zrezygnowałem]
~Tadzik: Ja tam po przesłuchaniu jednej płyty PF chce więcej, chociaż takie Animals też jeszcze całkiem niedawno nudziło mnie niemiłosiernie. Kwestia osłuchania. I nie wiem co chcesz osiągnąć, próbując nas przekonać, że Queen jest lepsze bo Freddie skakał. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Floyd9

Dołączył: 13 Maj 2007 Posty: 3 Skąd: Ciemna Strona Ksiezyca
|
Wysłany: Pon Maj 14, 2007 2:12 am Temat postu: |
|
|
Witam. Niestety za duzo od siebie dzis nie dodam... czasu nie bylo... jutro postaram sie wypowiedziec na ten temat chociaz czytajac wypowiedzi musze powiedziec ze niewiele moge dodac do wypowiedzi BeBe czy Misia... ale jednak cos jutro dodam...
Przy okazji napisze jeszcze do Tadzika ktory stwierdzil ze Floydzi to dziadki... heh Freddie jest z rocznika Gilmoura i ś.p. Barretta... Wright i Waters sa z 43 a Mason z 44 wiec nie sa wiele starsi... Freddie mialby juz 60 lat i kto wie czy glos by juz mu nie wysiadl (bylem na koncercie Gilmoura w gdansku i slychac bylo ze czasami gorzej juz mu idzie wiec i Freddiemu mogloby sie to przydarzyc) a w okresie w ktorym by z powodzeniem mogl jeszcze nagrywac z pewnoscia i czlonkowie Floydow tez by tworzyli jak to z reszta mialo miejsce...
P.S.
Nie jestem zadnym Teologiem... nie znam goscia... jestem tu nowy.
Przez przypadek odkrylem to forum szukajac czegos w necie ale juz nie pamietam czego (moze szczescia?) i chyba tu zostane... chyba ze nie chcecie heh. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pon Maj 14, 2007 9:25 am Temat postu: |
|
|
| frustracja... tego można się nabawić czytając to co wypisujecie... do cholery, co Wy macie z tymi ciągłymi porównaniami... jeżeli zestawimy the beatles, led zeppelin, the doors, the clash, the police, abbę, twórczość m. jacksona i black sabbath (czy co tam chcecie jeszcze) - do diabła powiemy, że każdy z tych wykonawców był wielki, miał swój wkład w historię muzyki itd. po ki diabeł robić z tego zawody, jak kazdy startuje w innej konkurencji? złapcie się za głowy troszeczkę... waters miał traumę po ojcu i leczył się muzyką, freddie powtarzał że muzyka queen jest czystym eskapizmem - jak chcecie to zestawiać...? queen to nie pink floyd, a pink floyd to nie queen - i do k.. nędzy bardzo dobrze! co do porównywania umiejętności muzyków... do cholery, to nie jest dyscyplina sportu, tylko sztuka... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Pon Maj 14, 2007 10:02 am Temat postu: |
|
|
*DELETED* _________________ There Must Be More To Life Than This
Ostatnio zmieniony przez Mariusz dnia Czw Sty 03, 2008 11:54 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pon Maj 14, 2007 10:53 am Temat postu: |
|
|
| Mariusz napisał: | | Takie żarty są mało śmieszne... |
Ale żeś dużo powiedział nudny się robisz _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Maj 14, 2007 3:07 pm Temat postu: |
|
|
Chyba ktoś tu mnie nie zrozumiał... Tadziku i Kubo (zacytuję Kubę, bo dyskusja z nim wydaje mi się dużo bardziej opłacalna):
| Kuba napisał: | Akurat w muzyce rockowej cenie sobie to jak artysta prezentuje materiał na żywo, to dla mnie bardzo ważny element, można by powiedzieć układanki
|
Prezentowanie się na żywo - tak, to ważny element układanki. Ale mnie nie chodzi o to, że gra na żywo nie jest argumentem, tylko 'inność' gry - fakt, że Queen rozrywał ludzi energią, a Pink Floyd tworzył konkretniejszy klimat. Ale oba zespoły prezentowały się wyśmienicie, a jeśli masz na myśli również improwizowanie - wierz mi, że więcej go u Floydów (przynajmniej w latach 70.), bo ich kompozycje były dłuższe i było tam więcej miejsca na improwizacje. Ale nie ma bata - Queen koncertowo brzmiał wyśmienicie.
| Kuba napisał: | W przypadku pierwszych 5/6 płyt [Wyłączając NOTW, a biorąc pod uwage Jazz] Queen grał muzykę, powiedzmy sobie wprost, ambitną, stojącą na zajebiscie wielkim poziomie wykonawstwa, poprostu, nagrywali albumy które dziś stawiamy w jednym rzędzie z albumami Zeppelinów, Sabbathów czy The Who czyli tymi, które kształtowały scene muzyczną w Anglii i pozostawily na nich trwały ślad i to jest fakt, wiem że teraz Misiu albo Bizzy, powiedzą mi że w muzyce nie istnieje pojęcie fatku, ale wydaje mi się nie ma rzeczowych kontrargumentów zaprzeczającym tej tezie |
To, co rzekł BeBe: wczesne płyty Queen są świetne, ale to nie znaczy, że ambitne. Są lekkie, łatwiejsze w odbiorze, ale przez cały czas skomplikowane muzycznie, bogate i różnorodne. To dlatego tak bardzo je doceniono - nie z powodu ambicji.
| Kuba napisał: | Różnica w postrzeganiu obu kapel lezy [imho] u tego że Floydzi osiągneli apogeum sławy dziełem wybitnym jakim jest Wall, a Queen jajcarskimi teledyskami...
|
Apogeum sławy Pink Floyd miało miejsce w 1973 r., czyli w roku, kiedy Queen zadebiutował - wtedy to świat usłyszał Dark Side Of The Moon, już ósmy album grupy z premierowym materiałem. Fakt - najbardziej znane Another Brick In The Wall part 2 było singlem z The Wall, jednak cały album odniósł lekko mniejszy sukces.
Tak czy owak - Queen odnosił największe sukcesy w tych latach, gdy Pink Floyd miał przerwę. W latach 70. było zamiennie - 1973 r. to rok Pink Floyd, 1975 r. to rok Queen (Bohemian Rhapsody). Oczywiście działo się to także w towarzystwie innych zespołów.
A co do Tadzika:
| Tadzik napisał: | Nie wiem czy gitarzysta Floydów próbował nakładać kiedyś na siebie kilka ścieżek w studiu , bo wydaje mi się ,że rypie na akordach sporo ,solówki niektóre bardzo dobre ,niektóre przeciętne.
|
A co jest takiego niezwykłego w nakładaniu na siebie ścieżek? Poza tym - wiesz, ile Queen miał do dyspozycji ścieżek na samym początku kariery? CZTERY. To w zasadzie podstawa, by nagrać muzykę na cztery instrumenty.
May jest lepszy od Gilmoura pod względem techniki, być może też i aranżacji, ale jeśli brać po uwagę to, co napisali - trudno oceniać. Inny styl.
| Tadzik napisał: | JA również sobie cenie jak artyści prezentują się na żywo ,a w tym wypadku queen bije na głowe Pink Floyd podobnie jak większość zespołów na tym globie.
|
Ile słyszałeś koncertów Floydów? Szczerze.
| Tadzik napisał: | | Queen mniej ambitne od Pink Floyd? Nigdy w życiu ,przynajmniej tak samo ambitne na pierszych płytach i innuendo i kilku utworach z 80 lat. |
Innuendo, prawdopodobnie najambitniejszy album Queen, nie porusza tak oryginalnych i w zasadzie ponadczasowych tematów jak Animals czy The Wall.
| Tadzik napisał: | | a who wants to live forever to co to jest. |
No tak, jeden utwór, który trwa trochę ponad 5 minut (a co ciekawe - to mój ulubiony utwór Queen), nagrany w 1986 r. Teraz włącz Atom Heart Mother, które wyszło na świat w 1970 r. Później dodaj The Wall, z roku 1979 r. Różnica jest kolosalna.
Zresztą - tu nawet nie chodzi o orkiestrę. Queen po prostu wolał działać głównie sam, Floydzi korzystali z ludzi z zewnątrz (a po odejściu Watersa nawet za bardzo).
| Tadzik napisał: | poza tym nie wiadomo czy jak Freddie by żył to może nagrywali same utwory z orkiestrą. wreszcie tak by im się to spodobało ,że przewyższyli by Pink Floyd. przecież to stare dziadki a Queen jeszcze był stosunkowo młody.
|
A takie gdybanie może poczekać za drzwiami. Tym bardziej, że jego scenariusz jest bardzo wątpliwy.
| Tadzik napisał: | | przedstawienie the wall to koncepcja chyba rogera watersa i nie można tego nazwać koncertem tylko spektaklem ,wcześniej wyreżyserowanym. taki musical jakby a nawet to chyba jest musical. |
Z tym, że BeBe mówił o koncertach, a nie o filmie Alana Parkera z bodajże 1982 roku...
| Tadzik napisał: | | wszystko się nudzi nawet skakanie Freddiego , ale jest jeszcze jedno. jak jest się na żywo na koncercie to takie skakanie przyciąga uwage i o to w tym chodzi ,a jak ktoś był na koncercie gdzie wokalista się porusza a nie siedzi na krześle to wie o co chodzi. |
Byłem w Gdańsku na koncercie Gilmoura, który przede wszystkim stał, grał na gitarze i śpiewał. A jednak nie wiem, o co chodzi. Mówiłem o tym kilka razy - Floydzi tworzą klimat, Queen rozgrzewa ludzi swym powerem. Tak było kiedyś, tak jest i teraz.
| Tadzik napisał: | | aha jeszcze jedno ambitność nie polega na tym jak w przypadku Pink Floyd ,że sporo rzeczy jest robione na jedno kopyto ; te same motywy albo bardzo podobne ,brakuje mi terminilogii muzycznej ale jeszcze kilka takich rzeczy szerszych pojęciowo od motyw , to potem po dłuższym słuchaniu staje się nudne i lepiej posłuchać a day at the races albo ANATO. |
Na jedno kopyto? Ile znasz twórczości Floydów?
Te same motywy... Wiesz, jak się to nazywa? Progresja.
| Tadzik napisał: | | Można spokojnie wyliczyć 20 utworów Queen bardzo ambitnych i złożonych. |
Więc chciałbym Cię prosić, byś je wymienił.
| krs napisał: | | złapcie się za głowy troszeczkę... waters miał traumę po ojcu i leczył się muzyką, freddie powtarzał że muzyka queen jest czystym eskapizmem - jak chcecie to zestawiać...? queen to nie pink floyd, a pink floyd to nie queen - i do k.. nędzy bardzo dobrze! co do porównywania umiejętności muzyków... do cholery, to nie jest dyscyplina sportu, tylko sztuka... |
Uspokój się. Co złego jest w porównaniu umiejętności technicznych? Nikt z obecnych w tym temacie dyskutantów nie traktuje tego jako sport. A poza tym - co innego chcesz ze sobą porównać, jeśli nie technikę? Jej ocena jest chyba najmniej subkietywna.
A jeśli temat Ci się tak bardzo nie podoba, to po prostu nie czytaj go. Proste.
| le_mmor napisał: | | nudny się robisz |
Już zrobił i to jakiś czas temu...
I jeszcze jedno na główny temat - po zestawieniu najgorszych płyt Queen i najgorszych płyt Pink Floyd, widzę przepaść. Na szczycie - Floydzi.
Niektórzy pewnie mają mnie za fanatyka Floydów, który za wszelką cenę stara się udowodnić wyższość tego zespołu nad Queen. Myślcie jak chcecie. Od siebie powiem jedynie, że czytając niektóre wypowiedzi - skręca mnie.
Pozdrawiam wszystkich dyskutujących. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Maj 14, 2007 4:06 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | May jest lepszy od Gilmoura pod względem techniki, być może też i aranżacji, ale jeśli brać po uwagę to, co napisali - trudno oceniać. Inny styl. |
May raczej leci na prędkość. Jego solówki zwykle są bardzo szybkie, natomiast Dave gra powolne, klimatyczne sola z możliwością ciągłej przemiany i interpretacji.
| Cytat: | | Innuendo, prawdopodobnie najambitniejszy album Queen, nie porusza tak oryginalnych i w zasadzie ponadczasowych tematów jak Animals czy The Wall. |
Nie mówiąc już o Final Cut.
Powtarzam się ale: Waters poruszał problemy których zwykle w muzyce się nie porusza. Komercja, zniewolenie poprzez sławę, schizofrenię, samobójstwo.
| Cytat: | | No tak, jeden utwór, który trwa trochę ponad 5 minut (a co ciekawe - to mój ulubiony utwór Queen), nagrany w 1986 r. Teraz włącz Atom Heart Mother, które wyszło na świat w 1970 r. Później dodaj The Wall, z roku 1979 r. Różnica jest kolosalna. |
Wystarczy tytułowy z AHM.
Chociaż ja bym mimo wszystko polecił jeszcze Echoes.
| Cytat: | | Zresztą - tu nawet nie chodzi o orkiestrę. Queen po prostu wolał działać głównie sam, Floydzi korzystali z ludzi z zewnątrz (a po odejściu Watersa nawet za bardzo). |
Uhm. No nie do końca.
Pamiętam, że do takiego konkretnego rozłamu doszło,gdy na Have a Cigar zaśpiewał ktoś z zewnątrz. Zwykle wszystkim zajmowali się Floydzi.
| Cytat: | | Z tym, że BeBe mówił o koncertach, a nie o filmie Alana Parkera z bodajże 1982 roku... |
Dokładnie. O tych 'przedstawieniach' jakie odbywały się chociażby w Londynie. Rosnaca ściana, latające świnie, 'naziści'.
| Tadzik napisał: | | wszystko się nudzi nawet skakanie Freddiego , ale jest jeszcze jedno. jak jest się na żywo na koncercie to takie skakanie przyciąga uwage i o to w tym chodzi ,a jak ktoś był na koncercie gdzie wokalista się porusza a nie siedzi na krześle to wie o co chodzi. |
Gilmour ma 60 lat. Spodziewasz się, że wyskoczy w rajtuzach i zacznie skakać po scenie waląc gitarą o ziemię. No plis kurwa
| Cytat: | | Niektórzy pewnie mają mnie za fanatyka Floydów, który za wszelką cenę stara się udowodnić wyższość tego zespołu nad Queen. Myślcie jak chcecie. Od siebie powiem jedynie, że czytając niektóre wypowiedzi - skręca mnie. |
Żółwik ;d _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Pon Maj 14, 2007 4:20 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: |
Niektórzy pewnie mają mnie za fanatyka Floydów, który za wszelką cenę stara się udowodnić wyższość tego zespołu nad Queen. Myślcie jak chcecie. Od siebie powiem jedynie, że czytając niektóre wypowiedzi - skręca mnie. |
Mógłbyś zacytować te konkretne wypowiedzi? Też bym się trochę poskręcał - akurat coś mi leży na żołądku, a z kupą coś krucho.
A poważnie
Misiu, nie spodziewaj się, że na forum Queen hurraoptymistycznie opowiemy się za wyższością Pink Floyd. Każdy z nas może odpowiedzieć tylko za siebie, a i tak nie będziemy mieli nic wspólnego z obiektywizmem. Z miejsca jestem w stanie obalić każdy Twój argument i "udowodnić" wyższość Królowej (cudzysłów celowy). Nie ma to jednak sensu, bo rzecz jest sprawą gustu. Ja powtarzałem już niejednokrotnie na tym forum - do mnie PF nie przemawia (z paroma wyjątkami) i tego będę się trzymał. Nie rozumiem zachwytów niektórych z Was, ale szanuję gusta i nie mieszam się więcej. Nie przyprawię sobie "legendarnej gęby miłośnika Słowackiego"
Dla mnie wybór Pink Floyd i Queen jest akurat niefortunny - bo wyjdę na fanatyka Królowej. A to nieprawda, bo istnieje co najmniej dziesięć zespołów, które z Queen mogłyby w moim prywatnym rankingu nawiązać równą walkę.
Podsumuję: kretyński temat  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Maj 14, 2007 4:23 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | May raczej leci na prędkość. Jego solówki zwykle są bardzo szybkie, natomiast Dave gra powolne, klimatyczne sola z możliwością ciągłej przemiany i interpretacji.
|
Czy ja wiem, czy szybkie... Gilmour stawia na klimat, May zazwyczaj na muzyczne zaawansowanie. Zresztą - cała muzyka obu zespołów tym się właśnie różni. Dlatego myślę, że porównanie Pink Floyd z Led Zeppelin byłoby podobne, co z Queen.
| BeBe napisał: | Uhm. No nie do końca.
Pamiętam, że do takiego konkretnego rozłamu doszło,gdy na Have a Cigar zaśpiewał ktoś z zewnątrz. Zwykle wszystkim zajmowali się Floydzi.
|
Hm, zaprosili orkiestrę podczas nagrywania Atom Heart Mother, wokalistkę do The Great Gig In The Sky (wyleciało mi teraz z głowy, jak się nazywała... Clarice Tony? Jakoś tak.), poza tym uwzględniam też ludzi głoszących swoje kwestie mówione na Dark Side Of The Moon czy - po raz kolejny - na Atom Heart Mother.
Zresztą - chodzi mi po prostu o sam fakt, że kiedy trzeba było, Pink Floyd brał kogoś z zewnątrz, a Queen, gdyby miał nagrywać Great Gig In The Sky, pewnie za wokalistę wystawiłby Rogera wydającego takie dźwięki jak w In The Lap Of The Gods. A orkiestrę zastępywał Brian.
No i nie zapominaj, że po Wish You Were Here jednak trochę tych płyt Panowie Floydzi wydali.
 _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie
Ostatnio zmieniony przez Misiu dnia Pon Maj 14, 2007 4:26 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Pon Maj 14, 2007 4:24 pm Temat postu: |
|
|
| Bebe napisał: | | Queen ? Ambitne ? Może na Innuendo. Queen to lekkość. Lekkość. Więcej lekkości. |
Trudno przpisać mi "lekkość" do Great King Rat, March of the Black Queen czy Prophet's Song
| Misiu napisał: | | To, co rzekł BeBe: wczesne płyty Queen są świetne, ale to nie znaczy, że ambitne. Są lekkie, łatwiejsze w odbiorze, ale przez cały czas skomplikowane muzycznie, bogate i różnorodne. To dlatego tak bardzo je doceniono - nie z powodu ambicji. |
Jednak sie z wami nie zgodze, to że utwory Queen są latwiejsze w odbiorze, a Floydów trwały 20 minut, nie uważam za wyznacznik ambitności, ja wole krótkie i treściwe solówki Briana, niż pejzaże muzyczne. Floydów moge nazwać zespołem ambitniejszym przedewszystkim w warstwie tekstowej, i tu nikt nie może powiedzieć że tak nie jest, mimo perełek jakie sie Queen zdarzały. Jeżeli chodzi zaś o same dzwięki czy budowe utworów stawiam z czystym sumieniem "="
| Misiu napisał: | | Ale mnie nie chodzi o to, że gra na żywo nie jest argumentem, tylko 'inność' gry - fakt, że Queen rozrywał ludzi energią, a Pink Floyd tworzył konkretniejszy klimat. Ale oba zespoły prezentowały się wyśmienicie, a jeśli masz na myśli również improwizowanie - wierz mi, że więcej go u Floydów (przynajmniej w latach 70.), bo ich kompozycje były dłuższe i było tam więcej miejsca na improwizacje. Ale nie ma bata - Queen koncertowo brzmiał wyśmienicie. |
Hmmm, no jednak jeżeli chodzi o koncerty, to jednak Królowa wspinała sie na wyżyny, nie znam koncertów Floydów, ale jeżeli chodzi o różne rankingi [wiem że to nie wiele znaczy] to jednak Queen stawianie jest bardzo wysoko, na szczytach, kolo min. The Who
| Misiu napisał: | | Apogeum sławy Pink Floyd miało miejsce w 1973 r., czyli w roku, kiedy Queen zadebiutował - wtedy to świat usłyszał Dark Side Of The Moon, już ósmy album grupy z premierowym materiałem. |
Skoro tak mówisz, to pewno tak, ale ja jednak pare razy słyszałem o ogromnym sukcesie Wall, nie tylko singla, calego albumu
| Misiu napisał: | | Od siebie powiem jedynie, że czytając niektóre wypowiedzi - skręca mnie. |
Mam nadzieje że nie o mnie chodzi, hehe _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Maj 14, 2007 4:37 pm Temat postu: |
|
|
| Kuba napisał: | | Jednak sie z wami nie zgodze, to że utwory Queen są latwiejsze w odbiorze, a Floydów trwały 20 minut, nie uważam za wyznacznik ambitności, ja wole krótkie i treściwe solówki Briana, niż pejzaże muzyczne. |
Ale tu niekoniecznie chodzi o długość. Dark Side Of The Moon, by pokochać, trzeba je tak naprawdę zrozumieć. Weź Any Colour You Like - ten utwór ma długość zwyczajnego przeboju radiowego, a jednak niełatwo pokochać to skrzywione solo Gilmoura. Nawet ja do tej pory go nie pokochałem i jest to mój najmniej ulubiony utwór na Ciemnej Stronie Księżyca.
| Kuba napisał: | | Trudno przpisać mi "lekkość" do Great King Rat, March of the Black Queen czy Prophet's Song |
Mnie nietrudno do Great King Rat. Zresztą - to są wyjątki. Za ambitne mogę uznać dwa albumy Queen - Queen II i Innuendo, które i tak w tej kwestii są za Animals, The Wall czy wspomnianym przez BeBe The Final Cut.
A żeby dać jeszcze temu inny punkt widzenia - weźmy solowego Watersa albo Wrighta i solowego Maya. Fakt, Brian pisał bardzo osobiste piosenki, ale nietrudno je polubić komuś, kto nie zna jego prywatnych wywodów. Last Horizon jest piękne i bardzo chwytliwe, bez względu na fakt, jak bardzo osobiste.
| Kuba napisał: | Hmmm, no jednak jeżeli chodzi o koncerty, to jednak Królowa wspinała sie na wyżyny, nie znam koncertów Floydów, ale jeżeli chodzi o różne rankingi [wiem że to nie wiele znaczy] to jednak Queen stawianie jest bardzo wysoko, na szczytach, kolo min. The Who
|
Owszem, wspinała się na wyżyny (mimo słabszych tras). Floydzi - także.
| Kuba napisał: | Skoro tak mówisz, to pewno tak, ale ja jednak pare razy słyszałem o ogromnym sukcesie Wall, nie tylko singla, calego albumu
|
The Wall odniosło wielki sukces, jednak trochę mniejszy od Dark Side Of The Moon.
| Kuba napisał: | | Mam nadzieje że nie o mnie chodzi, hehe |
Oczywiście, że nie.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tadzik
Dołączył: 13 Kwi 2007 Posty: 109
|
Wysłany: Pon Maj 14, 2007 9:03 pm Temat postu: |
|
|
myśle ,że jest jeszcze jeden czynnik ,który troche przesłania wam oczy ,to o czym już mówiłem wcześniej ,że prawdziwy zachwyt Queen u większości chyba osób na tym forum dawno już minął. A tak naprawde to najlepsze są te momenty kiedy słuchało się pierwsze razy. Przypomnijcie sobie te momenty kiedy zasłuchiwaliście się z zachwytem nawet w greatest hits rozkoszując się barwą ,solówkami Maya. Z czasem zachwyt stopniowo mija a nawet zaczyna powoli wygasać. JEst na to sposób robiąc sobie przerwy np z pół roku. i potem jest zupełnie innaczej. W przypadku Pink Floyd owszem też słuchając pierwszych paru utworów podobało mi się mocno ,ale to nie to samo. Uważam ,że pod tym względem można porównywać oba zespoły. Obiektywizmu w tym nigdy nie będzie ,bo nie istnieje on w takich porównaniach .
moge przyznać ,że Pink Floyd jest bardziej ambitne ,ale być może gdyby Queen nie poszedł w strone popu w 80 latach to można by było wytoczyć o wiele więcej ciężkich dział przeciw Pink Floyd niż tylko Queen ,Queen II i Innuendo ,Anato ,ATATR
/Sklejone z dwóch następujących po sobie wpisów. Tadzik, złotko, naucz się do czego służy przycisk MN/
| Cytat: | Innuendo, prawdopodobnie najambitniejszy album Queen, nie porusza tak oryginalnych i w zasadzie ponadczasowych tematów jak Animals czy The Wall.
|
A to już zależy kto co uważa za tematy ponadczasowe. To ,że ten kto napisał teksty na tych płytach poruszył tematy samobójstwa ( dont try suicide i co z tego ,że nie ambitne specjalnie ,jest temat jest)
zniewolenie poprzez sławe ( no naprawde niezwykły temat , jest conajmniej kilkadziesiąt piosenk znanych o tym ) , schizofrenie ( a choćby Im going slightly mad ) , coś niesamowitego poruszać tematy ponadczasowe. W hip hopie jest tego po uszy. Niektóre są błahe niektóre bardzo dobre.
| Cytat: | Mówiłem o tym kilka razy - Floydzi tworzą klimat, Queen rozgrzewa ludzi swym powerem. Tak było kiedyś, tak jest i teraz.
|
twoim zdaniem Queen nie tworzył klimatu ? pff
/Sklejone jeszcze raz MN/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Het

Dołączył: 26 Lis 2006 Posty: 742 Skąd: Krapkowice-Otmęt
|
Wysłany: Pon Maj 14, 2007 9:55 pm Temat postu: |
|
|
Ja bym na miejscu Freda się obraził że się go porównuje z takim nudnym Pink Floyd... normalnie z motyką na księżyc... gdzie Rzym a gdzie Krym  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Maj 14, 2007 11:12 pm Temat postu: |
|
|
Ignorancja niektórych osób po prostu mnie dobija.
Dobra, po kolei...
| Tadzik napisał: | | myśle ,że jest jeszcze jeden czynnik ,który troche przesłania wam oczy ,to o czym już mówiłem wcześniej ,że prawdziwy zachwyt Queen u większości chyba osób na tym forum dawno już minął. A tak naprawde to najlepsze są te momenty kiedy słuchało się pierwsze razy. Przypomnijcie sobie te momenty kiedy zasłuchiwaliście się z zachwytem nawet w greatest hits rozkoszując się barwą ,solówkami Maya. Z czasem zachwyt stopniowo mija a nawet zaczyna powoli wygasać. JEst na to sposób robiąc sobie przerwy np z pół roku. i potem jest zupełnie innaczej. W przypadku Pink Floyd owszem też słuchając pierwszych paru utworów podobało mi się mocno ,ale to nie to samo. Uważam ,że pod tym względem można porównywać oba zespoły. Obiektywizmu w tym nigdy nie będzie ,bo nie istnieje on w takich porównaniach . |
Tak było w Twoim przypadku. To nie świadczy o niczym innym, jak o tym, że po prostu wolisz Queen. A w tym temacie staramy się wyciągnąć jakieś wnioski, a nie tworzyć dialogi:
- Co wolisz: Queen czy Pink Floyd?
- Queen.
- Aha.
- No.
| Tadzik napisał: | | moge przyznać ,że Pink Floyd jest bardziej ambitne ,ale być może gdyby Queen nie poszedł w strone popu w 80 latach to można by było wytoczyć o wiele więcej ciężkich dział przeciw Pink Floyd niż tylko Queen ,Queen II i Innuendo ,Anato ,ATATR |
Można by. Mówiłem jednak o zamknięciu drzwi przed 'gdybaniem', bo niczemu ono w tej dyskusji nie służy. Ja mogę równie dobrze powiedzieć, że gdyby ego Watersa nie przekroczyło granicy wygórowania i nie odszedł on z zespołu, takich płyt jak Wielka Czwórka (Dark Side Of The Moon - Wish You Were Here - Animals - The Wall) byłoby dużo więcej. To by dopiero były działa, tym bardziej zważając na koncepty jego solowych albumów. Jednak jakkolwiek ten scenariusz jest prawdopodobny, tak przytaczanie go mija się z celem.
| Tadzik napisał: | A to już zależy kto co uważa za tematy ponadczasowe. To ,że ten kto napisał teksty na tych płytach poruszył tematy samobójstwa ( dont try suicide i co z tego ,że nie ambitne specjalnie ,jest temat jest)
zniewolenie poprzez sławe ( no naprawde niezwykły temat , jest conajmniej kilkadziesiąt piosenk znanych o tym ) , schizofrenie ( a choćby Im going slightly mad ) , coś niesamowitego poruszać tematy ponadczasowe. W hip hopie jest tego po uszy. Niektóre są błahe niektóre bardzo dobre.
|
Przede wszystkim - to są pojedyncze utwory, z których nie wypływają raczej żadne wnioski. Może nie o wnioski mi chodzi, ale o pouczenia, o jakieś wartościowe przesłanie. To na tym opiera się ponadczasowość tematów poruszanych na albumach Floydów.
Poza tym - utwory Queen, o których wspomniałeś, są powielaniem tematów wymyślonych przez Floydów, ponieważ powstały później. Może BeBe wyraził się trochę nieprecyzyjnie - takich tematów nigdy nie poruszano do czasu, aż zrobił to Pink Floyd. A trzeba przyznać, że koncepty Watersa są wyjątkowo trafne i prawdziwe, nie są także sztuką dla sztuki - mają wartościowe przesłanie (wartościowszego od The Wall nigdy nie spotkałem).
Ponadczasowość nie jest zależna od tego, które z tematów uważamy za takież. Jedne z nich takie są, inne - nie. Zależy to od, czy wytrzymają próbę czasu. To jak z historycznymi utworami literackimi.
| Tadzik napisał: | | twoim zdaniem Queen nie tworzył klimatu ? pff |
To 'pff' wsadź sobie do kieszeni i porządnie wypierz spodnie. Nigdzie nie napisałem, że Queen nie tworzył klimatu. Chodzi o to, czego się powinieneś domyślić, że Pink Floyd tworzył go przede wszystkim muzyką i dźwiękami, a umacniał efektami świetlnymi czy filmami na telebimach (polecam chociażby najsłynniejszy koncert zespołu - PULSE, jest nawet wydany na DVD), natomiast Queen robił to poprzez show i rozpalaniem energii - ludzie mieli skakać, śpiewać i bawić się. Przy Pink Floyd - stać z opadniętą szczęką i rozkoszować się każdym dźwiękiem. Widzisz różnicę?
Tą kwestią bynajmniej nie udowadniam wyższości Floydów, co jedynie staram się pokazać, że ten zespół nie był koncertowo gorszy... Nie mógł być gorszy, bo prezentował coś zupełnie innego.
| WhiteMan napisał: | Ja bym na miejscu Freda się obraził że się go porównuje z takim nudnym Pink Floyd... normalnie z motyką na księżyc... gdzie Rzym a gdzie Krym |
A ja myślę, że Fredowi by się zrobiło bardzo nieprzyjemnie, gdyby przeczytał to, co napisałeś.
Postarajcie się pisać coś konstruktywnego chociaż, a nie: "Queen jest lepszy, bo Floydzi są nudni". Niby takie porównania są z góry skazane na brak racji którejkolwiek ze stron, a jednocześnie rację z obu, co może się wydawać i bezsensowne, ale nie możemy po prostu normalnie podyskutować? A nuż się jakiś wniosek trafi, zmotywuje nas do spojrzenia pod innym kątem?
Pozdrawiam i zachęcam. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Pon Maj 14, 2007 11:25 pm Temat postu: |
|
|
Najpierw odpowiem co wolę - Queen.
Teraz uzasadnię - Floydów praktycznie nie znam, poza sztandarowymi hitami, których i tak mieli jeszcze gro, a o których pojęcia nie mam.
Trochę powielania - Queen z reguły pisał teksty łatwe, lekkie i przyjemne, jest to fakt, taka formuła mi odpowiada. Chociaż z drugiej strony o wiele bardziej lubię perełki tekstowe Queen ('I want to ride my bajsikul' może i porywa, ale ile można? Czasem trzeba się zadumać)
Coś o Floydach - jak nadmieniłem znam bardzo mało, ale już po tym co słyszałem, mogę stwierdzić, że Floydzi mają świetne, inteligentne, dające do myślenia teksty oraz dość klimatyczną muzykę.
Summa summarum - uważam, ze nie da się obiektywnie stwierdzić, czy zespół x jest lepszy od zespołu y. Jedni lubią Floydów, drudzy lubią Queen, a jeszcze inni Modern Talking. I każdy z tych zespołów ma swoje mocne strony, którymi na danym polu bije pozostałe. Powiedziałbym, że tekstowo wygrywają Floydzi, aranżacyjnie Queen, a Modern Talking króluje w dyskotekach. Proste, a zarazem subiektywne, nikt nie musi się zgodzić. W każdym razie na dzień dzisiejszy z pojedynku Queen vs Pink Floyd wybiorę Alice Cooper.
| Misiu napisał: |
Postarajcie się pisać coś konstruktywnego chociaż, a nie "Queen jest lepszy, bo Floydzi są nudni". |
Floydzi są nudni, bo Queen jest lepszy.  _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Wto Maj 15, 2007 12:05 am Temat postu: |
|
|
drogi misiu, bzdury waść wypisujesz i wstydu z tego powodu nie masz za grosz... cieszę się, że floydzi tak mile łechcą Twą duszę, raduję się iż odnajdujesz ukojenie i poczucie sensu przy ich muzyce. rozumiem tez, iż iskierka intelektualna przeistacza się jaśniejący płomień pod wpływam 'inteligentnych' tekstów watersa&co. ale nie wypisuj już bzdur... a teraz idź sobie posłuchać pink floyd, by móc po raz kolejny odnaleźć w ich muzyce to wszystko, czym biją oni muzyczny świat na głowę. miłego.
ps. w paru kwestiach muszę zabrać głos. piszesz o utworach queen, z których nie możesz wysupłać żadnych wniosków - otóż powiem Ci, iż jest to już Twój, i Twojej wrażliwości estetycznej problem - nie oceniam, ale i nie rozumiem takiego stanowiska. po drugie, queen na koncertach to nie tylko energia i skaczący freddie, ale i subtelność, mnóstwo eklektyzmu na granicy pastiszu i rockowy pazur (polecam earls court '77). tekst o tym, jakoby queen powtarzał po floydach... sam argument że robili to dlatego, że byli później nie wymaga komentarza. eklektyzm queen podobnym był, a owszem, do tego z późnych płyt the beatles (co zresztą przyznawał taylor, mówiąc o inspiracjach a night at the opera), natomiast floydów tu na siłę nie wpychaj, bo i miejsca kolego brak. aha, i jako fan floydów powinieneś chyba wiedzieć, że PULSE nie jest najsłynniejszym koncertem tego zespołu... ten, o którym krążą legendy, i który każdy fan znać na pamięć powinien - mowa o amfiteatrze w pompejach (choć był to 'koncert' w dużym cudzysłowiu) odbył się o wiele wcześniej.
Ostatnio zmieniony przez krs dnia Wto Maj 15, 2007 12:27 am, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Maj 15, 2007 12:23 am Temat postu: |
|
|
Może napisz konkretnie, o co Ci chodzi? Bo ja cały czas piszę konkretne argumenty i staram się dyskutować na poziomie, a Ty na razie jednego konstruktywnego zdania w tym temacie nie spłodziłeś.
Wpieprzę się do tematu, poironizuję komuś nie podając przy tym żadnych argumentów, nazwę jego wypociny 'bzdurami', podczas gdy sam nie piszę KOMPLETNIE NIC... Ale to ja nie mam wstydu za grosz, przepraszam. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Wto Maj 15, 2007 12:25 am Temat postu: |
|
|
| masz uzupełnienie na górze... miłego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Wto Maj 15, 2007 12:45 am Temat postu: |
|
|
| acha, jeszcze coś w temacie przesłania watersa... trafia może do Ciebie i dla Ciebie trafnym jest. do mnie nie trafia, trafnym tako nie jest. to sie nazywa interpretacja mój drogi. inna rzecz, iż queen nie raz, nie dwa powtarzał iż nie zamierza wybawiać świata, i moim zdaniem słusznie. deacon powiedział kiedyś mądre słowa: 'ludzie często zapominają, że my im dajemy po prostu rozrywkę'. Ty zapewne uważasz, iż przemyślenia watersa są genialne, szanuję to. do mnie jednak trafia świat, który jest gdzieś wewnątrz mnie, tak więc dla mnie tekst these days jest dla mej skołatanej duszy o wiele istotniejszy od traumy watersa... byłem w poznaniu na koncercie pulse w multikinie, po miesiącu wybrałem się na queen. i wiesz co? z radością obejrzałem oba występy, dwóch zacnych kapel. nie miałem ze sobą notatnika gdzie wypisywałem plusy i minusy. delektowałem się muzyką, każdym dźwiękiem zarówno gitary maya, jak i gilmoura. dlatego też po raz kolejny stwierdzam bezprzedmiotowość tej dyskusji. mercury inaczej widział sztukę niźli waters, inne było też wyrażanie się w owej przez te dwie osobowości. a na koniec w ramach oddolnych knowań szurniętych fanów, zgódźmy się że pierwszy od nich był bez wątpienia mieczysław fogg. pozdrawiam. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Maj 15, 2007 12:52 am Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | | piszesz o utworach queen, z których nie możesz wysupłać żadnych wniosków - otóż powiem Ci, iż jest to już Twój, i Twojej wrażliwości estetycznej problem - nie oceniam, ale i nie rozumiem takiego stanowiska. |
Podaj mi zatem przesłanie, jakie niesie ze sobą Don't Try Suicide, Crazy Little Thing Called Love. Okay, może komuś teksty tych utworow uratowały życie, ale przecież sami Panowie twierdzili, że wielkie przesłania życiowe ich nie interesują (przykładowo Freddie, który twierdził, że nie cierpi pisać tekstów). Płyty Floydów już z założenia miały pouczać.
To takie porównanie jak Kochanowskiego z utworami literackimi wpisującymi się w w nurt marinizmu. A czym marinizm się charakteryzował? Lekkością tematów, perfekcją od strony technicznej, zabawa słowem. Osobiście wątpię, by 'Do Anny' było bardziej pouczające niż którakolwiek 'Emblema' Morsztyna. Ale uważaj jak chcesz.
| krs napisał: | | drugie, queen na koncertach to nie tylko energia i skaczący freddie, ale i subtelność, mnóstwo eklektyzmu na granicy pastiszu i rockowy pazur (polecam earls court '77). |
Ile było takich momentów na koncertach? Akustyczne Love Of My Life, Is This The World We Created?, You Take My Breath Away.
Tak, widziałem Earl's Court '77.
Co mówił Freddie? "I can't just stay and sing, I must move on the stage". Coś w tym stylu.
| krs napisał: | | sam argument że robili to dlatego, że byli później nie wymaga komentarza. |
A może jednak? Jak już mi coś zarzucasz, to spróbuj udowodnić swoje racje.
I ja nie mówię, że robili to "dlatego, że byli później", tylko po prostu byli później i tyle. Nie było to tak oryginalne, jak u Floydów, bo przed nimi takich tematów raczej nie poruszano. Nie twierdzę, że wtórne, ale na pewno nie oryginalne.
| krs napisał: | | natomiast floydów tu na siłę nie wpychaj, bo i miejsca kolego brak. |
Na jaką siłę? Brak miejsca w temacie o nazwie "Pink Floyd czy Queen?". No rzeczywiście...
| krs napisał: | | aha, i jako fan floydów powinieneś chyba wiedzieć, że PULSE nie jest najsłynniejszym koncertem tego zespołu... ten, o którym krążą legendy, i który każdy fan znać na pamięć powinien - mowa o amfiteatrze w pompejach (choć był to 'koncert' w dużym cudzysłowiu) odbył się o wiele wcześniej. |
Pomijając już fakt, że czepiasz się tylko dla przyczepienia się, bo sprawa ta nie ma kompletnie nic związanego z głównym tematem, to Ty powinieneś wiedzieć, że Pompeje to nie jest konkretny koncert. To coś w rodzaju "filmu koncertowego" - myślisz, że oni nie powtarzali ujęć itd.? Zresztą, sam napisałeś "choć był to 'koncert' w dużym cudzysłowiu" (piszemy 'cudzysłowie', swoją drogą). Tak, wiem, że Pompeje odbyły się dużo wcześniej, nie musisz mi o tym przypominać. A czy są popularniejsze - nie udowodnisz tego ani mnie, ani sobie. A nawet jeśli - co to za różnica?
| krs napisał: |
acha, jeszcze coś w temacie przesłania watersa... trafia może do Ciebie i dla Ciebie trafnym jest. |
Ameryki tym nie odkryłeś. Myślałem, że zwrot 'moim zdaniem' nie jest na tyle niezbędny, by domyślić się, że to moje odczucie.
Jeśli chcesz ze mną dalej dyskutować, proponuję odrobinę więcej kultury. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Wto Maj 15, 2007 1:26 am Temat postu: |
|
|
proszę Cię, nie zarzucaj mi braku kultury. zdaje się, iż sam zarzut nie jest na odpowiednim poziomie kultury dyskusji. w ostatnich słowach zdradziłem swoje podejście do tematu 'porównań'. nie wiem czy celowo tego nie dostrzegłeś, czy tez na dostrzeżenie tego silić się po prostu nie chcesz. raz jeszcze powtarzam, iż dyskusję o wyższości jabłka nad gruszką uważam za bezprzedmiotową. byli tacy, którzy sądzili iż sztuka jest oddolnym dążeniem duszy do wyrwania się ze strzępów ciała, inni przekonywali jakoby była zwierciadłem Złego, ale byli też tacy którzy stawiając ją na piedestale nie śmiali poddawać sądom. przyjmując tę ostatnią, uznając iż muzyka pink floyd i queen jest zaiste sztuką, oddalmy się bezpiecznie od nadużyć analizy. krzysztof majchrzak mawia: "wzruszyłeś się? jeżeli tak, to miałeś chłopie kontakt ze sztuką". i tego się trzymajmy. miłej nocy.
ps. dziękuję za ortograficzną troskę. cieszę się, jako że w dzisiejszym zgiełku językowym trudno spotkać purystę. nie piszę tego z przekąsem.
Ostatnio zmieniony przez krs dnia Wto Maj 15, 2007 1:41 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Maj 15, 2007 1:37 am Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | | proszę Cię, nie zarzucaj mi braku kultury. zdaje się, iż sam zarzut nie jest na odpowiednim poziomie kultury dyskusji. |
Jeśli dostrzegam brak kultury, nie mam zamiaru tego przemilczeć. A nazywanie czyjegoś zdania "bzdurą" jest ewidentnym przejawem braku poszanowania dla dyskutanta. A dyskusja powinna polegać na wzajemnym szacunku. Ty go wobec mnie nie okazałeś, więc nie bądź teraz zdziwiony takim zarzutem.
| krs napisał: | | nie wiem czy celowo tego nie dostrzegłeś, czy tez na dostrzeżenie tego silić się po prostu nie chcesz. |
Chcę. Za to chyba Ty nie chciałeś zobaczyć tego, co napisałem ja. Mianowicie:
| Misiu napisał: | Niby takie porównania są z góry skazane na brak racji którejkolwiek ze stron, a jednocześnie rację z obu, co może się wydawać i bezsensowne, ale nie możemy po prostu normalnie podyskutować? A nuż się jakiś wniosek trafi, zmotywuje nas do spojrzenia pod innym kątem?
|
Poza tym, wcześniej pisałem Ci, że jeśli Ci się temat i dyskusja nie podobają, to po prostu tu nie zaglądaj. Skoro uważasz, że sztuka jest tak cholernie osobistą rzeczą, że nie należy jej poddawać sądom, to po prostu tego nie rób. Ja tu chcę podyskutować. Obaj będziemy szczęśliwi. Ty uważasz, że to bezsens - ja nie.
Również życzę miłej nocy. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Wto Maj 15, 2007 1:46 am Temat postu: |
|
|
| w dyskusji nie tylko mam prawo nazwać Twoje poglądy bzdurą, mam nawet prawo powiedzieć, iż są gówno warte. jeżeli dotknąłbym Twojej osoby, wtedy mógłbyś zarzucić mi brak kultury. poczytaj 'erystykę - czyli sztukę prowadzenia sporów' schopenhauera, może czegoś się na ten temat dowiesz. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Floyd9

Dołączył: 13 Maj 2007 Posty: 3 Skąd: Ciemna Strona Ksiezyca
|
Wysłany: Wto Maj 15, 2007 1:53 am Temat postu: |
|
|
Moze zle zadalem pytanie w temacie bo widze ze niektorzy traktuja to jako herezje ze ktos moze uwazac ze Floydzi byli wazniejszym zespolem w historii muzyki a to tylko subiektywna ocena tak samo jak kazdego kto uwazalby jakiegos innego wykonawce za tego ktory wniosl do muzyki i nie tylko muzyki wiecej...
Kiedys Queen byl moim ulubionym zespolem... byl ulubionym w czasach gdy nie znalem jeszcze Pink Floyd i moge powiedziec ze powodem tego byla ich muzyka i glos Freddiego... teraz Queen w moim osobistym rankingu jest na drugim miejscu razem z The Beatles i mimo to ze znam juz od groma innych zespolow to tak wysokie miejsce Queen jest spowodowane tym samym gdy kiedys byli dla mnie number one... co znaczy ze nie znalazlem innego wykonawcy ktory mialby lepszego wokaliste i mial lepsza muzyke...
W Pink Floyd odnalazlem cos wiecej niz sama muzyke... sama muzyka jest swietna a w polaczniu z teksem i przeslaniem ktore cos dla mnie znaczy (po niektorych przeslanie po prostu moze splywac bo nie przykladaja uwagi do tego ze czasem nie jest tak jak powinno byc) daje taki efekt... takie emocje ktorych nie moge odczuc sluchajac innych wykonawcow... tu nie chodzi o zbawianie swiata tylko o to by pobudzic ludzi do swobodnego myslenia... dzieki tekstom Watersa mi np bylo latwiej odnalezc kierunek myslenia ktory tak naprawde zawsze mi odpowiadal... latwiej bylo mi trafic do sedna pewnych przekonan zamiast gubic sie w labiryncie szukajac wyjscia...kto tego nie czuje i tak nie zrozumie o co mi chodzi...
Moge porownac to do tego co mi dalo sluchanie Kaczmarskiego... bez Kaczmarskiego nie kochal bym tego kraju mimo tego ze nie zawsze latwo tu zyc...
Tak naprawde wielu ludzi ma wplyw na ksztaltowanie naszych pogladow i to nie tylko ludzie z najblizszego otoczenia... taki wlasnie wplyw mieli na mnie m.in. Floydzi... jestem pewny ze kazdy z was gdyby pomyslal to stwierdzil by ze jest ktos taki (kogo tak naprawde nawet nie znacie) dzieki ktoremu jestescie takimi ludzmi jakimi jestescie...
Wiec konczac powiem jeszcze ze dla mnie w muzyce najwazniejsze jest przeslanie ktore artysta probuje przekazac ogolowi... gdyby tak nie bylo to bym sluchal sieczki z Radia Eska itp. Freddie oczywiscie tez dawal takie przeslanie ale w inny sposob i mniej powalajacy... mozna by powiedziec ze przeslanie Queen to: ciesz sie zyciem... a Pink Floyd: zastanow sie nad zyciem. Niestety jest tak ze jedni sluchaja muzyki by sobie jej posluchac a drudzy by poczuc jakies emocje... emocje ktore daje i Queen i Pink Floyd. Zakladajac ten temat nie chodzilo mi o to by sie wyklocac ktory zespol lepszy czy ktory wiecej wniosl do muzyki lecz o to byscie przedstawili swoje argumenty dzieki ktorym stwierdzacie ze lubicie bardziej jeden zespol a takze to co sadzicie o drugim zespole... w ankiecie po prostu oddac glos na swojego faworyta i tyle... oczywiscie nie sadzilem ze wiekszosc odda glos za Pink Floyd... nie musialem jej wstawiac... byla potrzebna do rozruszania tematu. _________________ All that is now
All that is gone
All that's to come
And everything under the sun is in tune
But the sun is eclipsed by the Moon. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Wto Maj 15, 2007 10:14 am Temat postu: |
|
|
dziękuję Ci za tę wypowiedź. wiesz, to jest tak, że nie wszyscy w muzyce szukają tego samego, i to jest piękne. przesłanie floydów jest dla Ciebie istotne, tak jak i wiele innych rzeczy które nas kształtują. muzyka odwołuje się do naszych wspomnień, przeżyć, zakamarków, w których każdy ma jednak coś innego. dla mnie pink floyd zawsze był i będzie zespołem zacnym, który słucham i słuchać będę. bliższy jest mi jednak queen, właśnie dlatego, że w tych zakamarkach wiele ułożyło się pod ten rodzaj 'muzycznej namiętności'.
ps. misia przepraszam za ogólny poziom naszej nocnej rozmowy. pozwolę sobie zrzucić odpowiedzialność na duszną pogodę i klimat 'przed burzą'. widać, nie tylko zwierzęta wtedy wariują wszelkiego dobra. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Maj 15, 2007 4:32 pm Temat postu: |
|
|
Post Floyda9 w pełni oddaje to, co czuję ja (pomijając Beatlesów, bo za nimi raczej nie przepadam).
No i cieszę się, krs, że chyba jakoś wybrniemy z kłótni. A wierz mi - nie miałem złych zamiarów. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ZanziMan
Dołączył: 30 Mar 2007 Posty: 51
|
Wysłany: Wto Maj 15, 2007 5:01 pm Temat postu: |
|
|
| Freddie Mercury napisał: | | Moja robota polega na dostarczaniu rozrywki. Nie chcę zmieniać życia moich słuchaczy w jeden wieczór, nie chcę przekazywać im żadnego pokojowego przesłania ani nic w tym stylu. Chcę, by cieszyli się moimi płytami, jak długo zechcą. Jeśli im się znudzą - wyrzucą je do cholernego kosza. Nie martwi mnie fakt, że nie zapiszę się na kartach historii chwalebnie niczym Eva Peron. |
To cytat z rozmowy Freddiego z Davidem Wiggiem. Chyba troszkę rozjaśnia nam sytuację. Możliwe, że niektóre utwory Queen (oczywiście sprzed czasu Innuendo) wydają się bardzo poważne i niosące jakieś przesłanie. Freddie jednak z pewnością nie myślał o tym, aby, przykładowo, zapobiec kolejnej wojnie. W pisanych przez siebie utworach często inspirował się sztuką, zamieszczał swoje marzenia, fantazje, przeżycia. Nigdy jednak nie kierował ich w sposób bezpośredni do słuchacza. Nigdy niczego słuchaczowi nie sugerował. To oczywiście nie dotyczy Innuendo z wiadomych względów. Jeżeli chodzi o podniosłość (nie o powagę!) to Queen miało takich kawałków bardzo, bardzo wiele. Chociażby "White Queen", w pewnym sensie "The March of the Black Queen", "Who Wants to Live Forever"... nie będę więcej wymieniał.
Jeżeli chodzi o styl gry Briana i niejakie negowanie nastrojowości jego solówek (nie wiem czy dobrze zrozumiałem pewną wypowiedź). Mr May zawsze niemal oszałamiał słuchaczy swoimi solówkami. Dla mnie czasami niektóre kawałki Queen to "nagrania w nagraniach". Bo czasem można niemalże całkowicie wyodrębnić z utworu i osobno podziwiać solówki Maya. Przykład?? Może na szybko: "Brighton Rock", a na nastrojowo (NASTROJOWO!) "Who Wants to Live Forever", "Don`t Try So Hard", czy "These are the Days of our Lives". Wiecie, że mógłbym jeszcze więcej wymieniać
Jeśli chodzi o pytanie zadane w temacie: oczywiście że nie odpowiem na nie!!! Jak wiele oba zespoły wniosły do muzyki, jak doskonałe są solówki ich mgitarzystów, jak cudowne są głosy wokalistów (no tutaj faworyzuję znacznie Freddiego), jak znane są ich kawałki, nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. I wogóle każde zestawienia typu "Grupa wszechczasów" omijam szerokim kołem. Bo jak już wielu tutaj powiedziało: nie da się porównywać rockowego ogółu. Queen to co innego, PF to co innego. Wiem jedno: oba zespoły goszczą na najwyższej i najzacniejszej półce rockowej historii. Żaden z nich nie jest w stanie wyskoczyć wyżej od drugiego, bo ograniczają je style, w jakich tworzyły.
Pozdrawiam  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Wto Maj 15, 2007 5:09 pm Temat postu: |
|
|
Tadzik, machajkiju i ignorancie jeden, jesteś pieniacz jak polska szlachta.
| Cytat: | | myśle ,że jest jeszcze jeden czynnik ,który troche przesłania wam oczy ,to o czym już mówiłem wcześniej ,że prawdziwy zachwyt Queen u większości chyba osób na tym forum dawno już minął. |
Ja się nigdy tak naprawdę Queenami nie zachwycałem. Lubię bardzo ich muzykę, ale żeby się nimi zachwycać. No to raczej nie.
| Cytat: | | W przypadku Pink Floyd owszem też słuchając pierwszych paru utworów podobało mi się mocno ,ale to nie to samo. |
Pink Floyd, tekstowo i muzycznie potrzebuje maksymalnych obrotów mózgowych. Nie można być biernym słuchając tego.
| Cytat: | A to już zależy kto co uważa za tematy ponadczasowe. To ,że ten kto napisał teksty na tych płytach poruszył tematy samobójstwa ( dont try suicide i co z tego ,że nie ambitne specjalnie ,jest temat jest)
zniewolenie poprzez sławe ( no naprawde niezwykły temat , jest conajmniej kilkadziesiąt piosenk znanych o tym ) , schizofrenie ( a choćby Im going slightly mad ) , coś niesamowitego poruszać tematy ponadczasowe. W hip hopie jest tego po uszy. Niektóre są błahe niektóre bardzo dobre. |
Rzadko tylko ktokolwiek poświęca temu całe płyty.
Porównywanie PF i HH woła o pomstę do Króla Niebieskiego.
| Cytat: | | twoim zdaniem Queen nie tworzył klimatu ? pff |
Queen zabawiał tłumy. Freddie swoim tańcem powodował, że każdy się uśmiechał. Natomiast koncert Floydów przypominał wręcz mszę, jakieś sakrum. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|