| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Pią Mar 27, 2009 3:14 pm Temat postu: |
|
|
jak dla mnie conajmiej z 3-4 kawałki z Innuendo są słabsze niż 95% repertuaru z lat 70 a od takich "słabych utworów" jak Bicycle Race czy Now I'm Here to tylko na 2 kawałki na Innuendo są lepsze
z lat 80 to mogłaby powstać tak naprawdę jedna bardzo dobra płyta
oczywiście to są kryteria co do Queen bo jak na rock ogólnie to nawet Queen z lat 80 jest świetne _________________ Someone Chasing I Cannot Move |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo91

Dołączył: 30 Gru 2008 Posty: 228 Skąd: Gdańsk/Sopot/Gdynia
|
Wysłany: Sro Kwi 22, 2009 11:19 pm Temat postu: |
|
|
Pewnie wielu z was zaskoczą moje wybory:
Queen 1 - Seven Seas Of Rhye
Queen 2 - Procession
Sheer Heart Attack - She Makes Me
A Night At The Opera - Sweet Lady
A Day At The Races - You Take My Breath Away
News Of The World - Get Down Make Love
Jazz - More Of That Jazz
The Game - Dragon Attack
Flash Gordon - Vultan's Theme
Hot Space - Under Pressure
The Works - Tear It Up
A Kind Of Magic - Gimme The Prize
The Miracle - Chinese Torture
Innuendo - Headlong
Made In Heaven - It's A Beautiful Day _________________ "My soul is painted like the wings of butterflies
Fairytales of yesterday will grow but never die
I can fly - my friends"
Ostatnio zmieniony przez innuendo91 dnia Sro Kwi 22, 2009 11:24 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Kwi 22, 2009 11:23 pm Temat postu: |
|
|
| innuendo91 napisał: | Pewnie wielu z was zaskoczą moje wybory:
Queen 2 - Procession
Sheer Heart Attack - She Makes Me
A Night At The Opera - Sweet Lady
A Day At The Races - You Take My Breath Away
News Of The World - Get Down Make Love
Jazz - More Of That JazzThe Game - Dragon Attack
Flash Gordon - Vultan's Theme
Hot Space - Under Pressure
The Works - Machines
A Kind Of Magic - Gimme The Prize
The Miracle - Chinese Torture
Innuendo - Headlong
Made In Heaven - It's A Beautiful Day |
Masz rację, zaskoczyły mnie te wybory.  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo91

Dołączył: 30 Gru 2008 Posty: 228 Skąd: Gdańsk/Sopot/Gdynia
|
Wysłany: Sro Kwi 22, 2009 11:25 pm Temat postu: |
|
|
sorry, pomyłka Tear It Up gorsze od Machines _________________ "My soul is painted like the wings of butterflies
Fairytales of yesterday will grow but never die
I can fly - my friends" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jasiu
Dołączył: 20 Maj 2009 Posty: 200 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sro Maj 27, 2009 12:57 pm Temat postu: |
|
|
Mi z perpektywy czsu najmniej podobaja sie teksty Mecury'ego (reszty w sumie tez) - teksty albo maja cos znaczyc, albo byc po prostu fajne, a im raczej nigdy nie udawalo sie ani to, ani tamto.
Poza tym mniej cenie sobie teraz kompozycje Freddiego, ktore choc dodawaly kolorytu, to jednak stylistycznie nie do konca juz mnie jaraja i psuja rockowy charakter zespolu. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michalzbiku

Dołączył: 21 Kwi 2009 Posty: 49 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Pią Cze 05, 2009 4:30 pm Temat postu: |
|
|
U mnie to będzie mniej więcej tak:
Q - SSOR
QII - Procession
SHA - She Makes Me
ANATO - Sweet Lady
ADATR - Long Away
News - Who needs you
Jazz - Fun it
Flash - wszystkie zwalone oprócz Flash, Hero, Football Fight
Hot Space - Body Lengłicz
The Game - Coming Soon
The Works - Turn It Up
AKOM - Don't Lose Your Head
Miracle - troche Party
Innuendo - I Can't Live With You
MiH - My Life Has Been Saved _________________ Albo mi się wydaję albo ja miałem pierwszy avatar forum 2010 xD |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Wto Wrz 29, 2009 12:21 pm Temat postu: |
|
|
Generalnie Queen nie ma utworów, które mnie jakoś strasznie wkurzają. Szczerze, to współczuję wam, że np. wszyscy jako najgorszy utwór zespołu znaczna większość z was wymienia "Body language". A ja wam mówię, że ten utwór miał właśnie taki być i moim mniemaniu on jest znakomity . Chociaż rozumiem, że to bardzo ciężko porównać do "The March of The Black Queen". Po prostu się nie da i NIE POWINNO się tego robić! Zresztą ogólnie ta większość utworów, która się wam nie podoba, mi się właśnie bardzo podoba Ale to nie do końca ten temat. Mam wymienić najsłabsze, najmniej ulubione piosenki z albumów. Na moje typy patrzcie wyłącznie jako NAJMNIEJ ULUBIONE (chociaż znajdą się wyjątki).
QUEEN - My Fairy King
QUEEN II - Funny How Love Is
SHEER HEART ATTACK - Stone Cold Crazy (to akurat niezbyt mi się podoba)
A NIGHT AT THE OPERA - chyba "Good Company"
A DAY AT THE RACES - Tie Your Mother Down i The Millionaire Waltz
NEWS OF THE WORLD - chyba "It's Late" najmniej na mnie działa, chociaż wolałbym umieścić "Sleeping on the Sidewalk", który jako osobna piosenka niezbyt porusza . A "It's late", to dobry moment kulminacyjny, aczkolwiek ta jego rockowość... Coś mnie odpycha w tym utworze. Zwłaszcza to, że tak wszyscy go wychwalają. Mój brat nawet nazwał go "mistrzostwem". Mam kłopot ...
JAZZ - równy album, ale chyba najmniej bym tęsknił za "Leaving home ain't easy"
THE GAME - Crazy Little Thing Called Love (ZGADZA SIĘ)
FLASH GORDON - ja lubię ten album. Utwory z założenia miały być klimatyczne i są. Najgorsze wrażenie zrobił na mnie utwór "The Hero", który jest jakimś dziwnym rockerem, a wiązałem z nim raczej duże nadzieje, zwłaszcza, że tak się na forum podoba. Dla mnie to średniak.
HOT SPACE - kiedyś bym pewnie napisał "Cool Cat", ale nie dzisiaj. Jak dla mnie każdy utwór jest dobry, aczkolwiek chyba "Action This Day" jest najbardziej bez pomysłu.
THE WORKS - tu jest na co psioczyć Utwory 2 i 4. "Is This The World We Created?" ma w sobie coś po części głupiego, choć to fajny i smutny utwór. Reszta w zasadzie bez zarzutów, choć przebojowość dwóch utworów może być czasem męcząca.
A KIND OF MAGIC - trudny wybór, ale niech będzie "Friend will be friends", choć lubię utwór.
THE MIRACLE - album naprawdę dobry. Jeszcze niedawno bym wymienił "My baby does me", ale dwuutworowe intro na innym miejscu by sobie raczej nie poradziło. Drugi z nich jest taki mało chwytliwy, mimo, że rifowy. Nieważne.
INNUENDO - wszystko jest tu genialne, aczkolwiek wymieniłbym "The Show Must Go On", które mi się przejadło i stało się nieco bezbarwne. Ale na albumie jest w doskonałym miejscu, więc na tą płytę raczej nie ma co psioczyć. I uwielbiam utwory właśnie przez was najbardziej krytykowane A z kolei te najbardziej uwielbiane i wychwalane trafiają do mnie w mniejszym stopniu, co przeze mnie kochane
MADE IN HEAVEN - "Heaven for Everyone" jest dla tu akurat najmniej ciekawy i przejadły...
Jakoś się stało, że tylko do kilku utworów nie dałem komentarzy. Chyba nie musiałem.
Zresztą przecież i tak nie musiałem dawać komentarzy w ogóle, bo to są głównie najmniej ulubione, ale Queen ma tak złożony dorobek muzyczny i ja mam różne nastroje, że ciężko jest zazwyczaj wybrać ten jeden kawałek z całego albumu  _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego.
Ostatnio zmieniony przez Dundersztyc19 dnia Pią Paź 02, 2009 2:28 pm, w całości zmieniany 4 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Vimes

Dołączył: 13 Lip 2009 Posty: 136 Skąd: królewskie krakowy
|
Wysłany: Wto Wrz 29, 2009 1:43 pm Temat postu: |
|
|
QUEEN- Jesus (pierwszej wersji SSOR nawet za utwór nie uznaję)
QUEEN II- SSOR
SHEER HEART ATTACK- Misfire
A NIGHT AT THE OPERA- Love Of My Life
A DAY AT THE RACES- GOFLB (zbyt pedalskie )
NEWS OF THE WORLD- Who Needs You
JAZZ- Bicycle Race (ale z żalem wskazuje)
THE GAME- Coming Soon
FLASH GORDON- ...
HOT SPACE- poza UP, POTF i Life Is Real to wszystko jest najgorsze
THE WORKS- I Want To Break Free ( naprawdę ku**a nienawidzę tego )
A KIND OF MAGIC- OYOL
THE MIRACLE- My Baby Does Me
INNUENDO- brak złych piosenek, ale najsłabsza niech będzie All God's People
MADE IN HEAVEN- nie będąc oryginalny to niech będzie My Life Has Been Saved |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mustapha91

Dołączył: 07 Lis 2009 Posty: 493 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: Nie Lis 15, 2009 11:54 am Temat postu: |
|
|
Queen - Seven Seas of Rhye
Queen II - nie ma
SHA - pierwsze Objęcia Bogów
ANATO - nie ma
ADATR - Drowse
NOTW - Fight From the Inside
Jazz - Fun It
The Game - początek do Play the Game
Flash Gordon - wszystko
Hot Space - Body Language, Cool Cat
The Works - Man On the Prowl
AKOM - Pain Is So Close to Pleasure
The Miracle - Chińskie Tortury
Innuendo - nie ma
MIH - My Life Has Been Saved |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Lis 15, 2009 12:09 pm Temat postu: |
|
|
Co napisałem na stronie 4-tej w roku 2007 nadal aktualne. O!  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Nie Lis 15, 2009 12:27 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Co napisałem na stronie 4-tej w roku 2007 nadal aktualne. O!  | Opinia o Funny How Love Is też? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Lis 15, 2009 12:29 pm Temat postu: |
|
|
Jak najbardziej. Nic innego słabszego na QII nie ma  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mustapha91

Dołączył: 07 Lis 2009 Posty: 493 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: Nie Lis 15, 2009 12:38 pm Temat postu: |
|
|
Cóż za wytrwłość! Ja bym tak nie potrafiła  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Filip2412
Dołączył: 30 Gru 2010 Posty: 35 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pią Gru 31, 2010 2:57 am Temat postu: |
|
|
Queen - Sevens Seas Of Rhye jest całkowicie zbędne.Jeżeli już koniecznie "Queen" miał mieć 10 utworów to mogli zamiast tego dać "Mad The Swine albo ukończyć na czas Seven Seas Of Rhye i je zamieścić w tym miejscu i dowalać tu to krótkie i nic nieznaczące demko.
Queen II - Seven Seas Of Rhye.Nie dlatego że jest złe bo bardzo lubię ten utwór i uważam że jest świetny,po prostu moim zdaniem nie pasuje on tutaj.Byłoby lepiej gdyby go ukończyli na czas i dali w całości na debiutancki krążek.
Sheer Heart Attack - Dla mnie po ANATO druga najlepsza płyta Queen wiec nie ma ona wg, mnie wad.
A Night At The Opera - Płyta idealna.Kompletny brak niedoskonałości.
A Day At The Races - Dla mnie po ANATO i SHA trzecia najlepsza płyta zespołu również bezbłędna.
News Of The World - Dziwaczne i beznadziejne Get Down Make Love.Byłbym szczęśliwy gdyby zamiast tego byłoby tu skończone "Fellings Fellings".
Jazz - Płyta bardzo wyrównana.Brak słabych momentów.
The Game - Coming Soon.Słabe,bezcelowe i monotonne.Sprawia wrażenie napisanego tylko po to żeby zajęło miejsce na płycie.O wiele lepiej wyglądał by album gdyby było tu zamiast tego "A Human Body".Zdecydowanie najgorsza piosenka Rogera napisana dla Queen.
Hot Space - Body language.Dla mnie najgorszy utwór jaki Freddie kiedykolwiek stworzył.
The Works - Tear it Up.Beznadzieja totalna a zwłaszcza perkusja przypomina walenie młotem w kowadło.
A Kind of Magic - One Year Of Love,Pain Is So Close To Pleasure,Friends Will Be Friends,Gimme The prize,Dont Lose Your Head.Najgorsza płyta zespołu.Nie lubię jej za to popowe brzmienie.
The Miracle - My Baby Does Me.To idealny utwór jeśli ktoś cierpi na bezsenność.Straszna nuda.
Innuendo - I Cant Live With You.Po prostu złe.Mogli zamiast tego ukończyć "Robbery" i je tu dać.
Made In Heaven - My Life Has Been Saved.Wersja z 1989 roku była o niebo lepsza.Nie wiem po co zrobili nową aranżację i dali to na album.Zmarnowane 3 minuty na płycie.Oprócz tego jeszcze Track 13 - ten to już jest tylko dla masohistów.
Ostatnio zmieniony przez Filip2412 dnia Wto Lut 22, 2011 7:53 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
martaaa
Dołączył: 14 Lut 2011 Posty: 17 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Pon Lut 14, 2011 4:23 pm Temat postu: |
|
|
Queen - Modern Times Rock 'N' Roll
Queen II
Sheer Heart Attack - She Makes Me
A night at the Opera - 39, God save the queen
A day at the Races
News of the World - Sheer heart attack, All dead all dead, Sleeping on the sidewalk
Jazz - If You Can't Beat Them, Leaving Home Ain't Easy
The game - Sail Away Sweet Sister
Flash - ciężka płyta
Hot Space - Dancer
The works - Man on the prowl
A kind of magic
The miracle
Innuendo - All God's People
Made in heaven - Let me live - byłoby ok gdyby nie te gospelowe chórki |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Pon Lut 14, 2011 5:20 pm Temat postu: |
|
|
| martaaa napisał: |
Queen II
A day at the Races
A kind of magic
The miracle
|
W sensie , że całe płyty ?
| martaaa napisał: |
Made in heaven - Let me live - byłoby ok gdyby nie te gospelowe chórki |
Gdyby nie te chórki to byłby kolejny Freinds will be Ffriends. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Writer
Dołączył: 09 Sty 2011 Posty: 17
|
Wysłany: Pon Lut 14, 2011 5:55 pm Temat postu: |
|
|
Queen - oczywiście Seven Seas of Rhye z wiadomych powodów.
Queen II - ta płyta jest przede wszystkim wspaniałą, zamkniętą całością i jako taka nie ma słabych punktów. Gdybym jednak musiał wybierać, postawiłbym na odstające klimatem Loser in the End.
Sheer Heart Attack - bardzo nierówna płyta, ale jakichś naprawdę słabych kawałków to tutaj nie ma. Ale oczywiście najbardziej na minus wyróżnia się She Makes Me.
A Night at the Opera - zdecydowanie Sweet Lady, przede wszystkim za koszmarny refren. Nie wiem jak można było wstawić tego potworka na taką płytę.
A Day at the Racers - uwielbiam w całości, może White Man trochę mniej, ale to subiektywne odczucie.
News of the World - Sheer Heart Attack i Fight from the Inside, czyli ogólnie kawałki Taylora.
Jazz - znowu Taylor z Fun It, ale tym razem i May się nie popisał w Dead on Time.
The Game - ogarnia mnie nagłe szaleństwo gdy słyszę idiotyczne Don't Try Suicide. Reszta słuchalna, chociaż takie Coming Soon tylko ze względu na wokal.
Hot Space - ze wszystkich koszmarów na tej płycie najbardziej nienawidzę Dancer za ten absolutny brak wyrazistości. W tym kawałku nie ma absolutnie nic, dlatego jest chyba moim najbardziej znienawidzonym utworem Queen.
The Works - tragedia znana jako Machines. Nawet na tak złej płycie wyróżnia się na minus, co o czymś świadczy.
A Kind of Magic - Gimme the Prize i Don't Lose Your Head. Pierwszego nie się słuchać w ogóle, drugi poraża dodatkowo kretyńskim tekstem.
The Miracle - nie będę oryginalny: My Baby Does Me, Chinese Torture.
Innuendo - zdecydowanie Hitman na zabicie klimatu.
Made In Heaven - You Don't Fool Me - całkowicie spieprzony ciekawy pomysł na piosenkę. Plus tragiczny teledysk. Ale i tak nie jest tak bardzo źle.
| Cytat: | | Made in heaven - Let me live - byłoby ok gdyby nie te gospelowe chórki |
Dla mnie to właśnie chórki tworzą tę piosenkę, nadają jej klimat i podniosłą atmosferę. Nie rozumiem jak może się ten utwór nie podobać, dla mnie jest jednym z najlepszych w całej dyskografii. No ale to tylko moja subiektywna opinia...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Lut 14, 2011 5:57 pm Temat postu: |
|
|
| Writer napisał: | Nie rozumiem jak może się ten utwór nie podobać, dla mnie jest jednym z najlepszych w całej dyskografii. No ale to tylko moja subiektywna opinia...  |
mysle, ze drugie z zacytowanych zdan moze byc zajebistą odpowiedzią na twoje wlasne pytanie zadane w zdaniu poprzednim. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Writer
Dołączył: 09 Sty 2011 Posty: 17
|
Wysłany: Pon Lut 14, 2011 6:24 pm Temat postu: |
|
|
Ale to zdanie poprzednie nie jest pytaniem, tylko stwierdzeniem.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Lut 14, 2011 6:29 pm Temat postu: |
|
|
łotewer. jesli nad czyms sie zastanawiasz, to zadajesz sobie jakies tam pytanie, nawet jesli nie z gramatycznego punktu widzenia. sens pozostaje ten sam. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Pon Lut 14, 2011 6:33 pm Temat postu: |
|
|
O, nie wypowiadałem się w tym temacie. Trzeba to zmienić.
Queen - 7SOR
Queen II - Funny How Love Is
SHA - She Makes Me
ANATO - jeśli trzeba coś wybrać to niech będzie Good Company
ADATR - Teo Torriatte
NOTW - Get Down, Make Love
Jazz - Fun It
(dramatyczna pauza)
The Miracle - Party
Innuendo - The Hitman
MiH - My Life Has Been Saved
| martaaa napisał: | | News of the World - Sheer heart attack, All dead all dead, Sleeping on the sidewalk |
A to dopiero dobre.
| martaaa napisał: | | The game - Sail Away Sweet Sister |
Ktoś tu nie lubi Briana. Dla mnie ten kawałek jest jedną z lepszych brianowych kompozycji. A na pewno najlepszą przez niego zaśpiewaną. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lecri

Dołączył: 16 Sty 2010 Posty: 159 Skąd: Pomorze
|
Wysłany: Pon Lut 14, 2011 8:49 pm Temat postu: |
|
|
| Writer napisał: | | May się nie popisał w Dead on Time. |
Oczywiście masz prawo do własnego zdania, ale nie mogę się powstrzymać z pytaniem, dlaczego? Intryguje mnie to, bo uważam Dead On Time za jeden ze zdecydowanie najlepszych utworów hardrockowych utworów w historii zespołu (TOP3) i obok Mustaphy za najlepszy moment na płycie. I chodzi mi nie tylko o riff czy solówkę (które i tak uważam za świetne), co o sekcję rytmiczną. Tutaj jest jedna z moim zdaniem najbardziej porywających linii basu Johna, świetna jest tez perkusja Roga. Poza tym uwielbiam wokal Freddiego (i jaka to szybkość!) oraz chórki.
Ale to tylko zdanie osoby nie znającej się na muzyce, czyli moje
| OberstPrymas napisał: | | Dla mnie ten kawałek jest jedną z lepszych brianowych kompozycji. A na pewno najlepszą przez niego zaśpiewaną. |
Zgadzam się To znaczy znalazłabym trochę imo lepszych utworów doktora Maya od Słodkiej Siostrzyczki (Prorok, no ), ale lepszego zaśpiewanego przez Briana, nie. I uważam, że to najlepsza rzecz na nielubianych przeze mnie zbytnio The Game, obok Save Me.
--------
Skoro już tu jestem, to dam i swoją listę.
Queen - Modern Times Rock'N'Roll - kiedyś się podobała, ale z czasem coraz mniej, a instrumentalną wersję SSOR to ja nawet lubię (bo kocham instrumentale) choć zamieszczenie jej na płycie to może nie był dobry pomysł (lepiej by się sprawdziła jako strona B singla na przykład), ale mnie nie przeszkadza.
Queen II - lubię wszystkie utwory, ale jak trzeba na siłę to niech będzie Funny How love Is, to chyba jedyna rzecz na płycie do jakiej wracanie w oderwaniu od albumu imo nie ma zbytnio sensu.
Sheer Heart Attack - zdecydowanie Dear Friends, o ile uwielbiam fortepianowe miniaturki, to ta jest po prostu bezpłciowa i nudna, wielka szkoda. Chociaż dzięki swojej długości (czy raczej krótkości) nie przeszkadza przy słuchaniu albumu w całości.
A Night At The Opera - imo nie ma słabych punktów, ale niech będzie Love Of My Life, bo jednak najmniej przekonuje, choć wciąż lubię.
A Day At The Races - tu też lubię wszystko, ale jak trzeba typować to Drowse, bo najbardziej nijakie na płycie, ale nie mam jakichś wielkich animozji w stosunku do utworu.
News Of The World - Sheer Heart Attack, dla mnie najgorszy kawałek z lat 70. (choć i tak jest dziełem przy porównaniu z niektórymi potworami z następnej dekady), tutaj gitara rzępoli strasznie, okropnie się tego słucha, na szczęście na żywo jest spoko, Red Special już tak okropnie nie brzmi jak gitara, na której grał Roger
Jazz - tu są dwa "faworyty" - Fun It i In Only Seven Days (choć w tym drugim Bri gra naprawdę ciekawe rzeczy, ale sam utwór nuży i jeszcze ten tekst ), poza tym Jazz jest bardzo fajny
The Game - eee sporo tu utworów nijakich, ale zdecydowanie in minus wyróżnia sie Comming Soon, istna tragedia.
Hot Space - hehehe, nie lubię płyty, a jeszcze bardziej jej brzmienia (choć wiadomo, że Back Chat albo Staying Power na żywo rządzą), ale zdecydowanie wyróżnia się Body Langugage. Jeśli już ktoś każe mi wymienić tylko jeden najgorszy utwór Queen to pierwsze co mi przyjdzie do głowy to ten utwór. Rozumiem, że można to lubić jak się lubi takie klimaty, ale moim zdaniem to nie powinien być utwór Queen tylko solowy Freddiego (pasowałby jak ulał na Mr. Bad Guya), skoro i tak tu prawie nie ma innych członków Queen.
Tu muszę jeszcze wyróżnić kilka rzeczy jakich nie jestem w stanie znieść - Put Out The Fire, Las Palabras De Amor (coś niedobrego sie stało z Brainem w tym okresie, Dancera też nie lubię, ale aż tak nie wkurza) i Cool Cat (sorry, ale mnie wkurza ten falset, podkład w sumie też).
The Works - najgorsza płyta zespołu? Moim zdaniem tak. A najgorsze to Tear It Up (tragiczny rocker) i Man On The Prowl (tragiczne rockabilly)
A Kind Of Magic - kolejna słaba płyta w dyskografii zespołu i cieżko wybrać tu "faworyta", ale chyba mam "ciekawego" kandydata - Don't Lose Your Head. Już dawno temu otrzymał ode mnie jakże zaszczytny tytuł najbardziej nijakiego utworu Queen. Sa utwory, które wkurzają bardziej (choćby wymienione wcześniej BL), których słuchać nie mogę. Ale one mają tą przewagę, że chociaż wzbudzają jakieś emocje (skrajnie negatywne, ale to też jakieś emocje), natomiast to jest tak nijakie i wręcz usypiające, że nigdy nie pamiętam jak leci. Jednym uchem wpada, drugim od razu wypada. Ten (dla mnie) obrzydliwy bas z BL jestem sobie w stanie przypomnieć (choć wolałabym nie umieć ;p), ale tutaj nie pamiętam nic.
Choć mogłabym też wymienić inne utwory z tej płytki - Pain Is So Close to Pleasure i One Year of Love - to są te "perełki", które wzbudzają tylko negatywne emocje.
The Miracle - My Baby Does Me - kolejna rzecz totalnie obrzydzająca i to totalnie niesłuchalna, Rain Must Fall też tylko irytuje, szczególnie "cudowne" solo.
Innuendo - Deliaha, fajnie, że Freddie zamiast użalać się nad sobą pisze piosenkę o kotku, ale poza miauczącą Red Special, totalnie mi się nie podoba, brianowe I Can't Live With You może sobie być banalne muzycznie i tekstowo (i jeszcze słabo wyprodukowane), ale jak słucham to nie drażni, jakiś tam urok w sobie ma.
Made In Heaven - Too Much Love Will Kill You, nienawidzę ten wypolerowanej i przesłodzonej do granic możliwości wersji tego utworu, w przeciwieństwie do tej z Back To The Light. My Life Has Been Saved też słabe, aranż z oryginalnej wersji z z '89 sto razy lepszy. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
martaaa
Dołączył: 14 Lut 2011 Posty: 17 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Pon Lut 14, 2011 9:07 pm Temat postu: |
|
|
| shamar napisał: | | martaaa napisał: |
Queen II
A day at the Races
A kind of magic
The miracle
|
W sensie , że całe płyty ?
| martaaa napisał: |
Made in heaven - Let me live - byłoby ok gdyby nie te gospelowe chórki |
Gdyby nie te chórki to byłby kolejny Freinds will be Ffriends. |
Puste miejsce znaczy że cała płyta mi pasuje
A to dopiero dobre.
| martaaa napisał: | | The game - Sail Away Sweet Sister |
| Cytat: | Ktoś tu nie lubi Briana. Dla mnie ten kawałek jest jedną z lepszych brianowych kompozycji. A na pewno najlepszą przez niego zaśpiewaną. |
Korzystam tylko z prawa do własnych opinii
Z kolei ja nie rozumiem waszej zbiorowej awersji (takie można mieć wrażenie po poprzednich stronach tego tematu) do Innuendo, płyty podsumującej możliwości zespołu. Najlepszej. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Writer
Dołączył: 09 Sty 2011 Posty: 17
|
Wysłany: Pon Lut 14, 2011 9:43 pm Temat postu: |
|
|
| Lecri napisał: | | Writer napisał: | | May się nie popisał w Dead on Time. |
Oczywiście masz prawo do własnego zdania, ale nie mogę się powstrzymać z pytaniem, dlaczego? Intryguje mnie to, bo uważam Dead On Time za jeden ze zdecydowanie najlepszych utworów hardrockowych utworów w historii zespołu (TOP3) i obok Mustaphy za najlepszy moment na płycie. I chodzi mi nie tylko o riff czy solówkę (które i tak uważam za świetne), co o sekcję rytmiczną. Tutaj jest jedna z moim zdaniem najbardziej porywających linii basu Johna, świetna jest tez perkusja Roga. Poza tym uwielbiam wokal Freddiego (i jaka to szybkość!) oraz chórki.
Ale to tylko zdanie osoby nie znającej się na muzyce, czyli moje
|
Ja również do wielkich znawców się nie zaliczam, ale, parafrazując Monty Pythona, wiem co lubię. Dead on Time raczej nie lubię i nie wyjaśnię dokładnie dlaczego, to taka moja kolejna subiektywna opinia. Może rzeczywiście riff dobry i sekcja rytmiczna świetnie pracuje, ale jako całość jakoś mi nie podchodzi. Wydaje się strasznie chaotyczny, połamany, może również trochę za szybki. A wokal Freddiego poza szybkością nie wyróżnia się niczym szczególnym (jak na niego oczywiście). Nie potrafię się w niego wczuć, coś mi w nim wybitnie nie pasuje.
I od razu mówię, że nie mam nic do szybszych kawałków. Takie Stone Cold Crazy w podobnym stylu wręcz uwielbiam. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Wto Lut 15, 2011 1:10 am Temat postu: |
|
|
| Writer napisał: | Queen - oczywiście Seven Seas of Rhye z wiadomych powodów.
A Day at the Racers - uwielbiam w całości, może White Man trochę mniej, ale to subiektywne odczucie.
|
White Man miazdzy silikonowe cycki Gagi
| Writer napisał: |
The Works - tragedia znana jako Machines. Nawet na tak złej płycie wyróżnia się na minus, co o czymś świadczy. |
Machines to 1 z ciekawszych rzeczy na tej plycie. Slucha sie swietnie. A koncowka miadzy jaja Eminema.
"Living in a new world
How you gonna last?
Machine world
It's a machine's world"
| Writer napisał: |
A Kind of Magic - Gimme the Prize i Don't Lose Your Head. Pierwszego nie się słuchać w ogóle, drugi poraża dodatkowo kretyńskim tekstem. |
Zanim zaczneisz bajdurzyć obejrzyj film pod tytułem Highlander ( Góral aka
Niesmiertleny)
| Writer napisał: |
The Miracle - nie będę oryginalny: My Baby Does Me, |
My Baby Does Me jest swietne
| Writer napisał: |
Made In Heaven - You Don't Fool Me - całkowicie spieprzony ciekawy pomysł na piosenkę. Plus tragiczny teledysk. Ale i tak nie jest tak bardzo źle. |
Bardzo dobry kawałek i gowniany klip. Ale kogo obchodza klipy ? _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Writer
Dołączył: 09 Sty 2011 Posty: 17
|
Wysłany: Wto Lut 15, 2011 6:57 am Temat postu: |
|
|
| shamar napisał: | | Writer napisał: | Queen - oczywiście Seven Seas of Rhye z wiadomych powodów.
A Day at the Racers - uwielbiam w całości, może White Man trochę mniej, ale to subiektywne odczucie.
|
White Man miazdzy silikonowe cycki Gagi
|
Nie do końca rozumiem tę uwagę, ale podałem go rzeczywiście trochę na siłę, to świetny numer, po prostu najsłabszy na prawie idealnej płycie.
| Cytat: | | Machines to 1 z ciekawszych rzeczy na tej plycie. Slucha sie swietnie. A koncowka miadzy jaja Eminema. |
Znów nie do końca rozumiem fragment o miażdżeniu. Machines z pewnością jest szalenie ciekawe, ale słuchać to się go nie da.
| Cytat: | Zanim zaczneisz bajdurzyć obejrzyj film pod tytułem Highlander ( Góral aka
Niesmiertleny) |
Widziałem, średnio mi się podobał, może poza rolą Seana. I wiem o co chodzi w tych utworach, co nie zmienia faktu, że są cienkie jak barszcz.
| Cytat: | | My Baby Does Me jest swietne |
Nie, nie jest
| Cytat: | | Bardzo dobry kawałek i gowniany klip. Ale kogo obchodza klipy ? |
Mnie, bo staje mi przed oczami za każdym razem gdy tego słucham. A sam kawałek do bólu dyskotekowy, w takim najgorszym z możliwych stylu. Zupełnie nie pasuje do reszty, ale toleruję jego obecność, ze względu na to, że to jeden z ostatnich Freddiego.
W sumie to się cieszę, że takie kontrowersje wzbudzam  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aia

Dołączył: 02 Gru 2010 Posty: 200 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Lut 15, 2011 7:57 am Temat postu: |
|
|
Nie wypowiadałam się jeszcze w tym temacie, a kiedyś wspomniałam, że o wiele prościej byłoby mi wymienić kawałki Queen, które mniej mi podchodzą, niż wybrać te "naj". Słowo się rzekło...
Nie pójdę za Waszym przykładem i nie polecę albumami, bo byłoby to z gruntu niewymierne. Pierwszych pięć bowiem uważam za obłędne i numery z nich wytypowane tak naprawdę miałyby się nijak do niektórych koszmarków z lat '80. Przedstawię zatem po prostu listę, zresztą krótką, pieśni mnie nie poruszających.
Choć z upodobaniami, poza żelaznym rdzeniem w postaci kilkudziesięciu utworów z lat '70, jest u mnie jak w kalejdoskopie, to jednak mam swoje równie mocne anty typy.
Jedną z piosnek , do której estymą nie pałam naprawdę żadną jest:
Life Is Real - ma w sobie coś bezlitośnie mdłego. Nie potrafię w nią wejść, nie trafia do mnie ni tekstem, ni dźwiękiem, ba, nawet wokalem. Paradoksalnie, bo wiem, że piosenka jest dedykowana i z pewnością Fred starał się wczuć, nie wyłapuję emocji, nie mogę popływać w niej na falach uniesienia, co gorsza, co rusz uderzam kolanami o dno, błyskawicznie przywracając się światu.
Is This The World We Created... - nie tyle odrzuca mnie brzmieniem, czy linią melodyczną, bo tą akurat może się poszczycić całkiem przyjemną, ale tekstem. Nie pieśni z misją, podczas gdy ta za nimi nie idzie...Uważam je za całkiem zbędą, irytującą paplaninę. Jak już kiedyś pisałam, nie gadanie o nieszczęściu, a przeciwdziałanie mu jest tym, co z całego serca popieram, co mnie wzrusza i porusza. Czcza paplanina jest odstręczająca.
Rain Must Fall - kawałek niestety nienastrojowy, w każdym razie na mnie nie działa totalnie, ni to ballada, ni numer taneczny...Ani do tańca, ani do różańca. Nie jest porażająco beznadziejny, bo generalnie Queen takich rzeczy nie ma w swoim repertuarze, ma nawet przyjemne, bujające momenty, ale jako całość naprawdę mi nie leży.
Man On The Prowl - Jak człowiek, tym bardziej taki człowiek, jak Fred, zaczyna powielać sam siebie, nie jest dobrze. Ten numer jest takim bardzo dla mnie przykrym i dotkliwym przykładem twórczej niemocy i braku weny, a te, raz zwęszone niezmiennie wprawiają mnie w przygnębienie.
Friends Will Be Friends - Nie drażni mnie w żaden sposób, ale zwyczajnie nuży, ciągnie się i ciągnie bezlitośnie, sprawiając, że nieodmiennie raduję się z jej końca.
Tak naprawdę to chyba wszytko...Resztę darzę bardziej, bądź mniej gorącym uczuciem, lubię, czy też po prostu przechodzę obojętnie. Niewiele tego wyszło, tak czułam . Dużo to było prostsze zadanie od wskazania ulubieńców. Gdzie co i rusz natrafiałam na moce żyły energetyczne, sentymenty i wzruszenia uniemożliwiające, bądź znacząco utrudniające ogólny ogląd i destrukcyjnie wpływające na moją moc decyzyjną.
Jeszcze kilka słów odnośnie toczącej się dyskusji.
martaaa rzecz jasna, że gusta są różne, tak jak różni jesteśmy my sami. Nie należy ich wartościować, można jednak wokół nich podebatować. To jest w wymianie myśli najpiękniejsze, że możemy dzięki nie spojrzeć na pewne sprawy, w tym przypadku muzykę oczami innego człowieka. Trzeba tylko dać mu tę szansę i wyłuszczyć w czym leży niuans, który sprawia, że coś do nas trafia, albo nie...Nie rozumiem doprawdy nawracającego wciąż argumentu "to moja opinia, mam do niej prawo", którego celem jest ucięcie wszelkiej dyskusji. Toć jesteśmy na "forum dyskusyjnym". Co więcej, forum dyskusyjnym o muzyce. Każdy z nas ma prawo do własnego zdania, ale każdy także zabierając głos w rozmowie powinien, w razie zaistniałej potrzeby (zapytania innego uczestnika konwersacji) potrafić i chcieć wyjaśnić swoje stanowisko. Lecri i Writer dali powyżej doskonały przykład rzeczowej, ciekawej wymiany myśli odnośnie utworu, choć oboje mieli względem niego całkiem odmienne wrażenia estetyczne. Jak pięknie by było, gdyby takie podejście była ona regułą...
| martaaa napisał: | | Z kolei ja nie rozumiem waszej zbiorowej awersji (takie można mieć wrażenie po poprzednich stronach tego tematu) do Innuendo, płyty podsumującej możliwości zespołu. Najlepszej. |
Pozwolę sobie zadać pytanie...A gdzież to tej zbiorowej awersji doświadczyłaś?
Jakoś nie mogę sobie przypomnieć masowej krytyki tego albumu. Wręcz przeciwnie, w moim odczuciu uchodzi na forum za dzieło wybitne, czego wyrazem rozliczne wywody pełne uwielbienia. Ze wszech miar zresztą słuszne.
Dla mnie np. to płyta mistyczna i kocham ją całym sercem, czemu wielokrotnie dawałam wyraz na forum...Zresztą nie doprawdy nie jestem w tej materii odosobniona. _________________ Errare humanum est...
SERDUCHA SERDUCHOM |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lecri

Dołączył: 16 Sty 2010 Posty: 159 Skąd: Pomorze
|
Wysłany: Wto Lut 15, 2011 6:33 pm Temat postu: |
|
|
Aia, naprawdę w całej dyskografii Queen nie ma więcej utworów, któryś byś nie lubiła? Bo przyznaję, że mnie to trochę dziwi.
Pragnę podobnie jak Aia odpisać pewnej osobie:
| martaaa napisał: | Z kolei ja nie rozumiem waszej zbiorowej awersji (takie można mieć wrażenie po poprzednich stronach tego tematu) do Innuendo, płyty podsumującej możliwości zespołu. Najlepszej.
|
Nie wydaje mi się by ktokolwiek tu miał jakąś wielką awersję do Innuendo. Ja lubię ten album, ale (i teraz mówię w swoim imieniu, choć pewnie ktoś tam mógłby mnie poprzeć) dla mnie Innuendo zdecydowanie nie jest najlepszym albumem Queen ani nawet nie jednym z najlepszych.
Często jest tak, że ten album jest wynoszony na piedestał z powodu historii jego nagrywania, nie z powodu jakości muzyki. I na tym forum jest na szczęście sporo osób, które nie idealizują albumu, tylko potrafią na niego spojrzeć bardziej obiektywnie, w oderwaniu od historii. Wiadomo, że ta historia jest wspaniała, jakiż to Freddie był wspaniały, bo pomimo tego, ze umierał chciał wciąż śpiewać i nagrywać nową muzykę, ale warto umieć trzeźwo spojrzeć na płytę.
Ten album na pewno jest lepszy od wszystkich płyt Queen z lat 80., w pewnym sensie to powrót do korzeni (utwór tytułowy, I'm Going Slighty Mad), ale też twórczość z lat 80. jest tam imo wyczuwalna, np. w okropnej produkcji I Can't Live With You.
Ten album ma utwory naprawdę wielkie (tytułowy i niech będzie nawet The Show Must Go On) i naprawdę piękne (Don't Try So Hard, Bijou), ale też są momenty zdecydowanie słabsze (I Can't Live With You, niedopracowany Hitman). I jak dla mnie z ich najlepszymi albumami z lat 70. (Dwójka, Noc W Oprze, Dzień Na Wyścigach) nie ma po prostu szans. Nie mówiąc już o tym, że osobiście wole wszystkie albumy z tej dekady niż Insynuację, w moim odczuciu to co w Queen najlepsze to lata 70., wtedy najlepiej wykorzystywali swoje talenty, było w tej muzyce najwięcej magii i tego "czegoś" za co zespół uwielbiam. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Wto Lut 15, 2011 7:57 pm Temat postu: |
|
|
| Writer napisał: |
W sumie to się cieszę, że takie kontrowersje wzbudzam  |
Nie wzbudzasz Ja po prostu wszystkiego sie czepiam, _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aia

Dołączył: 02 Gru 2010 Posty: 200 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Lut 15, 2011 11:57 pm Temat postu: |
|
|
| Lecri napisał: | Aia, naprawdę w całej dyskografii Queen nie ma więcej utworów, któryś byś nie lubiła? Bo przyznaję, że mnie to trochę dziwi.
|
Szczerze? Nie. Powiem nawet więcej, wyżej wymienione nie zasługują tak naprawdę na miano kawałków, których nie lubię, tak nominalnie. Są w zasadzie mi po prostu całkiem obojętne, czasem nudne, mętne, rozjechane, za mało emocjonalne itd. Pozostając jednak w zgodzie z samą sobą nazwanie ich całkiem złymi, katastrofalnymi, czy innymi, adekwatnymi do nich epitetami, przystającymi do słów "nie lubię" byłoby pewnym nadużyciem.
Przyznam, że mam do Queen pewną słabość i jestem wobec ich gniotów wyjątkowo pobłażliwa.
| Lecri napisał: | | Często jest tak, że ten album jest wynoszony na piedestał z powodu historii jego nagrywania, nie z powodu jakości muzyki. I na tym forum jest na szczęście sporo osób, które nie idealizują albumu, tylko potrafią na niego spojrzeć bardziej obiektywnie, w oderwaniu od historii. |
Pisałam już gdzieś o tym, ale nieważne...Jest tylko jedno "ale". Doprawdy Innuendo nie bardzo da się oceniać, jak to nazwałaś czysto obiektywnie, biorąc na ruszt jedynie jakość muzyczną. Nie historia jego powstania jest najistotniejsza w kontekście jego genialności. Ten album to prawdziwa, wiecznie żywa, ogniem pałająca, bomba emocjonalna. Wehikuł metafizyczny. Skondensowane uczucia to jego siła, w tym jego rzeczywista wielkość i ponadczasowość. Zaklęte w nim eony przeżyć orbitujące między wersami, lawirujące pomiędzy dźwiękami nie pozwalają moim zdaniem na obiektywny, suchy odbiór. A może to ja jestem wypaczona swoim czasem i nadwrażliwością...  _________________ Errare humanum est...
SERDUCHA SERDUCHOM |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|