| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Stone Cold

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 886 Skąd: Gdańsk / Bristol
|
Wysłany: Wto Paź 30, 2007 11:19 pm Temat postu: |
|
|
Bardzo ciekawy temat:) Odświeżyłem sobie całą dyskografie Queen! No to po kolei:
Queen – za wyjątkiem Keep Yourself Alive oraz Doing Alright (które uwielbiam grać na gitarze) nie widze czegoś ciekawego a jak już wspominałem wcześniej przypowieści biblijne, minutowy instrumental, miejscami denerwujące chórki oraz piejący Taylor mnie nie robi
Queen II – cóż kontynuacja Queen I czyli denerwujące czasem chórki (Funny How Love Is, March Of The Black Queen, początek Ogre Battle, końcówka Father To Son) i w całości beznadziejny Some Day One Day
Sheer Heart Attack – o wiele lepsza płyta od poprzednich dwóch, jedyny słaby punkt to oczywiście Brian ze swoim hiciorem She Makes Me
A Night At The Opera – studyjna wersja Love Of My Life to jedyny słaby punkt
A Day At The Races – ach gdyby nie Briana Long Away …
News Of The World – i ponownie Brian – tym razem zaszalał na dwóch kawałkach :/ All Dead, All Dead oraz wg. mnie najgorsza piosenka Queen: Sleeping On The Sidewalk
Jazz - Leaving Home Ain't Easy (znowu Brian )
Live Killers – cóż zlepek z różnych koncertów ale nie mam zastrzeżeń
The Game – nawet Briana Sail Away Sweet Sister mnie nie przeszkadza, nie mogę się doczepić
Flash Gordon – można przesłuchać The Hero, Flash Theme i jeszcze The Wedding March w wykonaniu Briana fajnie było usłyszeć cała reszta jest… soundtrackiem?
Hot Space – bardzo fajny album, ale zawsze wkurzało mnie Calling All Girls
The Works – uwielbiam Machines! Od tej płyty zacząłem przygode z Queen. Ogromny sentyment i nie widze słabych punktów (Brian nie śpiewa )
A Kind Of Magic - nie widze słabych punktów
Live Magic – wydanie tej płyty było pomyłką
The Miracle - Chinesse Torture to rzeczywiście tortura dla uszu (może o to mu chodziło )
Innuendo – podobnie jak niżej, cała otoczka przy Innuendo swoiste pożegnanie się Freddiego z fanami…pamiętam jak dzwoniłem do radia „zamawiać” These Are The Days Of Our Lives ehh... to były czasy
Made In Heaven - powtórze to co pisałem w dziale recenzje odnośnie tej płyty Na ten album czekałem 4 lata (gdzie wczeniej mi sie nie zdarzyło co raczej oczywiste ale w przyszłości na pewno nie nastąpi) Daje najwyższą note bo oczekiwanie na MIH miało swoją jak dla mnie wyjątkową otoczke. Mam na myśli cały okres od śmierci Freddiego po przez Wembley'92 do samego momentu wydania płyty. Zresztą to chyba był mój największy pierdolec na punkcie Queen. W jakiejs biografii czytałem że ma sie pojawić Too Much Love Will Kill You śpiewane przez Freddiego i pare innych "nigdy" wczesniej nie słyszanych. Zresztą do 1995 zebrałem/kupiłem chyba wszystko co mogłem (wtedy jeszcze net nie był tak dostępny i raczej cieżko było coś zassać przynajmniej dla mnie) i z niecierpliwością czekałem na "nową" piosenkę Freddiego. Jak to było na prawde pisał już wcześniej Bizzy odnosnie tekstów i "świeżości" utworów zawartych na płycie więc nie chce sie powtarzać. Jednak nie zmienia to mojej oceny bo album jest dobry i nie zawiodłem sie. Stąd też nie widzę słabego punktu. _________________ And that's the bottom line because Stone Cold Said So!
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Paź 31, 2007 2:20 am Temat postu: |
|
|
| maciej_a napisał: | Dla mnie nie ważne czy Rodgers czy Rogers bo to poprostu robienie kasy na zasługach innych czyli w tym wypadku Queen a w dodatku w słabym stylu.
|
http://forum.queen.pl/viewtopic.php?p=200550#200550
feels like i've been here before...
| Cytat: | | Jeśli chodzi o to że Wam nie musi się podobać wszystko co nagra Queen... Oczywiście macie rację. Jednak w kilku wypowiedziach w tym wątku wymienione czy ocenione są wszystkie płyty a pozytywnych ocen jest mało. |
nie wiem czy zdarzyles juz zauwazyc, ale to temat o slabych stronach plyt queen, wiec po jaka cholere mamy tu ich zalety wypisywac? _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Lis 02, 2007 1:19 am Temat postu: |
|
|
Rodzice zwieźli z domu abbci cudem odnalezioną resztę dyskografii, więc należy się update:
Queen - Seven Seas Of Rhye. Z początku myślałem, że ktoś mi zrobił żart, nagrywając płytkę z instrumentalną wersją, jednak to nie to samo bez I swear that you'll be mine, the seven seas of rhye...
Queen II - można by wskazać parę, m.in. The Loser In The End.
Sheer Heart Attack - In The Lap Of Gods. Dotąd znałem tylko wersję Revisited, ale ta pierwsza jakoś najniej mnie z tej płyty powaliła.
A Night At The Opera - Eee... nie jestem w stanie czegokolwiek wyrzucić, może na siłę Seaside Rendez-vous
A Day At The Races - Tu są poza kilkoma wyjątkami same średnie piosenki, więc ciężko wskazać tę najsłabszą.... zirytował mnie japoński czy co to tam było w Teo Torriatte.
News Of the World - ostatecznie można by wywalić My Melancholy Blues
Jazz - album od początku do końca swietny, poza More Of That Jazz.
The Game - raczej Coming Soon... jeden z moich lubionych albumów, ciężko krzywdzić
Hot Space - Hmm, możeCool Cat? Ja tam wcale lubię tę płytę
The Works - Uwielbiam tę płytę, choć obszedłbym się bez Machines Back To Humans
A Kind Of Magic - Don't Lose Your Head albo Gimme The Prize. Raczej to pierwsze.
The Miracle - Rain Must Fall. Mógłbym dodać też My baby does me, ale to właśnie Rain Must Fall po pierwszych pięciu ścieżkach, które naprawdę powalają nagle burzy ten cud, pozwalając emocjom rozpalonym do czerwoności się zmarnować. Gdyby nie te dwie ścieżki, spokojnie mógłbym uznać tę płytę może nie za lepszą niż Innuendo, ale za lepszą niż Queen II z pewnością
Innuendo - Chyba tylko All God's People albo Delilah; najlepszy album Queenu.
Made In Haven - o track 13 się nie wypowiem, bo na kasecie go nie ma, a tak ciężko mi tu coś wykopać. Świetna płyta  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
JądRo?!

Dołączył: 29 Sie 2007 Posty: 615 Skąd: tarnów
|
Wysłany: Pią Lis 02, 2007 1:05 pm Temat postu: |
|
|
To jak sie w koncu pisze jego nazwisko  _________________ Dlaczego PFQ na facebooku jest taki niemrawy? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Lis 02, 2007 1:13 pm Temat postu: |
|
|
Paula Rodgersa masz na myśli? _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
JądRo?!

Dołączył: 29 Sie 2007 Posty: 615 Skąd: tarnów
|
Wysłany: Pią Lis 02, 2007 1:16 pm Temat postu: |
|
|
Taa, dzienx  _________________ Dlaczego PFQ na facebooku jest taki niemrawy? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aaricia

Dołączył: 02 Paź 2008 Posty: 457 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Paź 30, 2008 4:08 pm Temat postu: |
|
|
Queen – słabo pamietam ten album.
Queen II – Some Day One Day i to drugie co spiewa Rger. Ale to tak czepiając się całości.
Sheer Heart Attack – hmm, tutaj chyba najmniej podoba mi się Bring Back... i Lapsy Bogów - te pierwsze, gdzie chłopcy wpadli na genialny pomysł przepuszczenia wokalu przez jakies cos, co brzmi jakby kaseta się wręciła!
A Night At The Opera – uhuhuhuhu! Słit lejdi (blah!), Lazing i Good Company.
A Day At The Races – Teo Torriate - przesłodzone do granic mozliwości, Long Away tez nie powala. Boli także brzmienie gitary w You Take My Breath Away - już widze te kłotnię Freddiego i Briana.
News Of The World – brianowe, wokalowe hity, ot!
Jazz - W sumie całości słucha się fajnie.
Live Killers – j.w.
The Game – zawsze denerwował mnie tam Dragon attack ;P
Flash Gordon – hmmmm... soundtrack, więc się nie czepiam. Pasował do kiczowatego filmu, więc tu jest dobrze.
Hot Space – Las Palabras... ociekające lukrem.
The Works – Boże, Man cośtam, ten Elvis paskudny. Reszta da się słuchać.
A Kind Of Magic - od biedy Pain
Live Magic – moja pierwsza koncertówka Queen. Może rzeczywiście bez klimatu, ale ją lubię. Fajne wykonanie, nie mogę się przyczepić.
The Miracle - Chinesse Torture - też. :/ I ten mix Niewidzialnego. Oryginału cięzko się teraz słucha, a co dopiero tej imba przeróbki!
Innuendo – brak
Made In Heaven - też (no moze trochę My life has beeen saved - jakos nie pasuje do całości, jest banalne). _________________
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Nie Lis 30, 2008 2:18 am Temat postu: |
|
|
Queen I--płytka którą bardzo lubię,słabych punktów według mnie nie widać-nie biorę pod uwagę wzorowania się na Zeppach czy Black Sabath
Queen II-archaicznie brzmiące Funny How Love Is,tak jakby wszystko się ze sobą zlewało,lekka przesada z produkcją
Sheer Heart Attack-psychodeliczne i odrobinę archaiczne She Makes Me
A Night At The Opera-nie widzę słabych punktów
A Day At The Races-Drowse,według mnie bardziej by pasowało do Queen II
News Of The World-może troszeczkę Sleeping On The Sidewalk,chociaż nie uważam tej piosenki za złą
Jazz-Leaving Home Ain't Easy Briana
The Game-ciężko powiedzieć-chyba najbardziej nie pasuje Coming Soon
Hot Space-do tej specyficznej płyty zdecydowanie nie pasuje Body Language
The Works-Tear It Up z tą okropnie brzmiącą perkusją,Man On The Prowl-nagrany na siłę następca Crazy Little Thing Called Love
A Kind Of Magic-bez sensu jest Pain Is So Close To Pleasure i Don't Lose Your Head
The Miracle-Rain Must Fall Johna
Innuendo-brak słabych punktów
Made In Heaven-w jakimś stopniu nie pasuje My Life Has Been Saved |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Zbyszek

Dołączył: 25 Kwi 2004 Posty: 158 Skąd: Żuromin
|
Wysłany: Pon Gru 01, 2008 1:30 am Temat postu: |
|
|
Queen - nieco irytuje mnie Son & daughter.
Queen II - The loser in the end, okropne i psujące całość.
Sheer Heart Attack - In the lap of the gods za przetworzony wokal i wrzaski (gdyby nie to byłby całkiem miły kawałek) no i słynny koszmarek - She makes me
A Night At The Opera - nudzi mnie '39 i Good company, Seaside randezvous też mogłoby nie być.
A Day At The Races - nie trawię White man, banalny refren.
News Of The World - wszystko lubię, nawet taylorowskie Fight from the inside, ale jak mam wybrać, to właśnie to.
Jazz - nigdy nie lubiłem Fat bottomed girls
The Game - mdłe Don't try suicide, znów banalny refren.
Flash Gordon - ograniczyłbym cały album może do 6-7 utworów, reszta niepotrzebna i przeszkadzająca.
Hot Space - Body Language jest straszne.
The Works - Man on the prowl zabija (niestety), Machines też nie zachwyca.
A Kind Of Magic - koszmar pt. Don't lose your head oraz odpychający Gimme the prize.
The Miracle - nie zachwyca Khashoggi's ship, a I want it all mnie nudzi (znowu refren).
Innuendo - odpychający The hitman.
Made In Heaven - 12, 13. _________________ http://www.facebook.com/BogeyMusic - polub mnie
http://www.bogeymusic.net
http://www.mondaysession.pl - coverband. "Crazy little thing called love": http://www.youtube.com/watch?v=B-oDqVgO0xk |
|
| Powrót do góry |
|
 |
JądRo?!

Dołączył: 29 Sie 2007 Posty: 615 Skąd: tarnów
|
Wysłany: Wto Gru 02, 2008 2:57 pm Temat postu: |
|
|
Dobra, teraz ja:
Queen - Jesus- takie to marne jakies, glupawy refren
Queen II - Tak sie zastanawiam i nie wylapuje zadnych. No moze Some Day One Day odstaje od reszty ale nie jest zle i na piete achillesowa sie nie nadaje
Sheer Heart Attack - In the Lap of The Gods - Nieciekawa zwrotka, pogrubienie glosu bylo tez nie za dobrym pomyslem i nudne zakonczenie
Brighton Rock - Nie zrozumcie mnie zle, kawalek jest wspanialy ale w wersji np z Live Killers, ten studyjny wokal mnie dobija
A Night At The Opera - Sweet Lady- refren: nierowny, wokal nie pasuje do muzyki i jest zbyt prosty
Good Company - tu sie brian nie postaral
A Day At The Races - Drowse czy jak tam sie to pisze- Jak tego slucham to zasypiam
News Of The World - Who needs you- nawet sie nie bede tlumaczyl, mysle ze czesc osob mnie zrozumie
We Are The Champions - Prawde mowiac, w tym kawalku nie ma nic porywajacego, cale szczescie ze juz tego nie puszczaja po finalach europejskich pucharow
Jazz - Mustapha - Kojarzy mi sie z wsia i cyganami (ale bluznie )
The Game - Kocham ta plyte, brak slabych punktow IMHO
Flash Gordon - Wszystko oprocz Flash Theme i The Hero
Hot Space - Cool Cat, bleeeee, kojarzy mi sie z Who needs you, wokal oczywiscie, nie muzyka
The Works - Man On The Prowl, oprocz tego wszystkie numery sa ok, wiem to gowno jest ale mi sie podoba
A Kind Of Magic - The Pain Is So Close To The Plaeasure - Nienawidze tego wokalu, tylko tytul mi sie podoba, One Year Of Love - Takie, takie... no wiem co chce napisac ale nie wiem jak
The Miracle - Wszystko ok, moze My Baby Does Me bo troche senne ale przejdzie
Innuendo - Delliah - wokal jeszcze bedzie ale te klawisze sprawiaja ze czuje sie jakbym sluchal disco polo
Made In Heaven - Brak _________________ Dlaczego PFQ na facebooku jest taki niemrawy? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiek M.

Dołączył: 02 Maj 2006 Posty: 170 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Wto Gru 02, 2008 7:45 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Jazz - Mustapha - Kojarzy mi sie z wsia i cyganami (ale bluznie Razz ) |
U mnie odtwarzanie tej płytki zaczyna się od wciśnięcia przycisku "2" . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Wto Gru 02, 2008 9:06 pm Temat postu: |
|
|
Oj widzę że nie doceniacie tego utworu mnie on sie bardzo podoba,zwłaszcza moment przechodzenia z mono w stereo w refrenie  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
JądRo?!

Dołączył: 29 Sie 2007 Posty: 615 Skąd: tarnów
|
Wysłany: Sro Gru 03, 2008 3:33 pm Temat postu: |
|
|
| RockFan90 napisał: | Oj widzę że nie doceniacie tego utworu mnie on sie bardzo podoba,zwłaszcza moment przechodzenia z mono w stereo w refrenie  |
Za to powinienem kochac ten numer, bardzo niekonwencjonalne rozwiazanie  _________________ Dlaczego PFQ na facebooku jest taki niemrawy? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xysio
Dołączył: 14 Gru 2006 Posty: 9 Skąd: Otwock
|
Wysłany: Sro Gru 03, 2008 5:44 pm Temat postu: |
|
|
Queen - Seven Seas Of Rhye (wiele razy zadawałem sobie pytanie: po co?) oraz Modern's Time Rock'n'Roll (nie lubię wczesnych utworów Rogera)
Queen II - podobnie Loser In The End
Sheer Heart Attack - praktycznie cały każdy utwór jest niedopracowany, ale razem to wszystko jakoś ze sobą gra. Jeśli mam się przyczepić, to She Makes Me.
A Night At The Opera - Sweet Lady - przy refrenie mam ochotę rąbać naokoło siekierą. Psuje wspaniałą płytę i sprawia, że nigdy nie polubię ANATO jak ADATR
A Day At The Races - słabych punktów brak, lubię nawet nielubiane Drowse. Moim zdaniem najlepszy album Królowej.
News Of The World - od biedy Sheer Heart Attack, ale czasem lubię tego posłuchać, jak potrzebuję kopa energetycznego.
Jazz - Dead On Time za chaos i More Of That Jazz - najsłabszy utwór śpiewany przez Rogera, ratuje go tylko genialne zamknięcie płyty.
The Game - Coming Soon, która byłaby potworna, gdyby nie wokal, który ratuje ją w pełni, ale i tak słabiutko.
Flash Gordon - nie chcę brzmieć banalnie, więc nic nie napiszę. Te głosy z filmu, brr...
Hot Space - świat byłby piękniejszy, gdyby ta płyta nigdy nie powstała, a najgorszy ze wszystkiego jest Dancer, według mnie najgorszy utwór w historii Queen.
The Works - przy Machines zaczynają mnie boleć zęby. Najgorsze, że utwór ten praktycznie zaważył o obliczu niezłego mimo wszystko albumu.
A Kind Of Magic - Don't Lose Your Head - bez komentarza.
The Miracle - wywaliłbym trzy ostatnie utwory, dla mnie album kończy się na Was It All Worth It.
Innuendo - mimo całego geniuszu album bardzo niedopracowany, co najlepiej widać w I Can't Live With You
Made In Heaven - You Don't Fool Me, wiem że to jeden z ostatnich utworów Freddiego, ale on ZUPEŁNIE nie pasuje do tego albumu i psuje jego końcówkę. To tak jakby do ANATO wsadzić Body Language. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dustin24
Dołączył: 09 Gru 2005 Posty: 136 Skąd: Prabuty
|
Wysłany: Sro Gru 03, 2008 5:54 pm Temat postu: |
|
|
Queen - jak dla mnie najsłabsze tu jest Son & Daughter i ile razy tego słucham to jeszcze bardziej mi się nie podoba
Queen II - Loser In The End, w którym nie mogę doszukać się wyraźnej melodii
Sheer Heart Attack - Tu nie ma słabych punktów
ANATO - tak samo
ADATR - też
NOTW - beznadziejne Get Down Make Love i to Fight from the Inside
JAZZ - znowu te badziewiaste piosenki Rogera
The Game - bez słabych punktów
Hot Space - niestety nie znam zbyt dobrze...
The Works - Man on the Prowl, Machines, Keep Passing the Open Windows, Tear It Up
AKOM - Don't Lose Your Head, Gimme The Prize
The Miracle - Invisible Man i dwa pierwsze numerki
Innuendo - All God's People
MIH - bez słabych punktów _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Sro Gru 03, 2008 6:07 pm Temat postu: |
|
|
| Xysio napisał: |
Innuendo - mimo całego geniuszu album bardzo niedopracowany, co najlepiej widać w I Can't Live With You
|
Innuendo BARDZO NIEDOPRACOWANYM ALBUMEM? Nie no teraz to troche przesadziłeś.Nie możesz oceniać jednej piosenki w koncepcji całej płyty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Gru 03, 2008 6:21 pm Temat postu: |
|
|
| Dustin24 napisał: | | NOTW - beznadziejne Get Down Make Love |
What?
A w sumie to masz rację Innuendo i White Queen to też w sumie nie najlepsze kompozycje... _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maleństwo

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 1664 Skąd: Miasto Łódź
|
Wysłany: Sro Gru 03, 2008 6:38 pm Temat postu: |
|
|
| Xysio napisał: |
The Works - przy Machines zaczynają mnie boleć zęby. Najgorsze, że utwór ten praktycznie zaważył o obliczu niezłego mimo wszystko albumu. |
To idź do dentysty A po drodze wstąp do laryngologa  _________________
www.kot-malenstwo.blogspot.com
Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Sro Gru 03, 2008 6:45 pm Temat postu: |
|
|
Ale jopa tylko się nie pobijcie  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sro Gru 03, 2008 6:46 pm Temat postu: |
|
|
| Dustin24 napisał: |
Sheer Heart Attack - Tu nie ma słabych punktów |
| Dustin24 napisał: | | NOTW - beznadziejne Get Down Make Love i to Fight from the Inside |
| Dustin24 napisał: | | The Game - bez słabych punktów |
Z tymi trzema opiniami BARDZO sie nie zgadzam... Fight From The Inside jest świetnym kawałkiem i na SHA znajde co najmniej parę gorszych kompozycji. Tak samo na The Game są jednak piosenki, które nie trzymają poziomu.
| Dustin24 napisał: | | Hot Space - niestety nie znam zbyt dobrze... |
Najwyższy czas poznać...  _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
YOU'RE BEST FRIEND

Dołączył: 03 Cze 2008 Posty: 158 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Sro Gru 03, 2008 11:04 pm Temat postu: |
|
|
Najsłabsze piosenki Queen?
Od razu przychodzi mi na myśl kilka tytułów ;
Sweet Lady- ja się chyba nigdy do tego nie przekonam...
Machines- po prostu jej nie lubię, choć i tak wolę ją od SL!
Fat Bottomed Girls- dla mnie jest "za ciężka"
Pamiętam, że przez długi okres czasu nie znosiłam "Another One Bites the Dust " i zawsze "przesuwałam taśmę do przodu", żeby jej nie słuchać. Ale jakiś rok temu mi przeszło i dziś już ją lubię. _________________ Prawdziwy talent zawsze wypłynie, mój drogi... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xysio
Dołączył: 14 Gru 2006 Posty: 9 Skąd: Otwock
|
Wysłany: Czw Gru 04, 2008 9:07 am Temat postu: |
|
|
| RockFan90 napisał: | | Xysio napisał: |
Innuendo - mimo całego geniuszu album bardzo niedopracowany, co najlepiej widać w I Can't Live With You
|
Innuendo BARDZO NIEDOPRACOWANYM ALBUMEM? Nie no teraz to troche przesadziłeś.Nie możesz oceniać jednej piosenki w koncepcji całej płyty. |
Ok, może przesadziłem ze słowem "bardzo". Tak czy inaczej wyczuwam słuchając Innuendo pewne oznaki pośpiechu i nieukończenia (w takich utworach ja All God's People, Hitman, Ride The Wild Wind, czy oczywiście I Can't Live With You), co oczywiście nie zmienia faktu, że cała płyta jest arcydziełem, podobnie jak wiele pojedynczych utworów na niej. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Czw Gru 04, 2008 10:35 am Temat postu: |
|
|
Akurat pośpiech to ostatnia rzecz, jaką można o tym albumie powiedzieć. Bo był przecież nagrywany bardzo długo. _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Czw Gru 04, 2008 4:29 pm Temat postu: |
|
|
| Według mnie dopracowane są wsystkie utwory a czas nagrywania rzeczywiście przez większość 1990 roku.O pośpiechu nie może być mowy. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Blackie_Sexx

Dołączył: 12 Cze 2005 Posty: 402 Skąd: Tychy
|
Wysłany: Czw Gru 04, 2008 6:38 pm Temat postu: |
|
|
No to jazda:
Queen I - album dziełem sztuki nie jest, jednak jest to rzecz na tyle dobra i równa, że jakichś szczególnych minusów nie ma... Kiedyś nie mogłem słuchać Modern Times Rock And Roll, bo wydawał mi się tak prosty, że aż prostacki, ale teraz nieco zmieniłem zdanie. Chociaż i tak najlepsza jest wersja z At The BBC.
Queen II - Błędów nie odnotowano. Arcydziełko od pierwszej do ostatniej sekundy.
Sheer Heart Attack - ...no ja wiem, że Freddie kochał takie jazdy, jednak Bring Back That Leroy Brown to jeszcze... nie to... Ten utwór to najbardziej irytujące dokonanie Queen. Bez tego koszmarku płyta byłaby o wiele lepsza. Za każdym razem kiedy słucham SHA dziękuję wielkim konstruktorom i inżynierom z Japonii za funkcję skip.
A Night At The Opera - W porządku, Brian chciał pokazać, że ze swojej gitary zrobić może całą orkiestrę, szkoda jednak, że za pośrednictwem tak durnej piosenki jak Good Company. Strasznie rozbija ona nastrój i burzy strukturę drugiej strony płyty. Proszę sobie wyobrazić jakby było pięknie, gdyby układ wyglądał tak: The Prophet's Song, Love Of My Life, Bohemian Rhapsody... Szkoda.
A Day At The Races - Ideał. Pełnia artystycznego sukcesu.
News Of The World - Durne infantylne i kiczowate Who Needs You (ten karaibski klimat to jakiś KOSZMAR!). Sleeping On The Sidewalk - toporny do bólu, wyzbyty jakiejkolwiek finezji bluesior. Jak ktoś nie czuje bluesa to niech go lepiej nie gra, panie May.
Jazz - Kiedyś nie podobały mi się songi Taylora, a teraz je uwielbiam Generalnie bardzo zwarty, czadowy album. Bez większych wad.
The Game - Don't Try Suicide jest tak infantylne, że wydaje mi się dziełem jakiegoś uczniaka z podstawówki. Z kolei Coming Soon to totalny koszmar z debilnymi zwrotkami i kuriozalnym wręcz refrenem.
Hot Space - Jedna z moich ulubionych płyt Queen. Gdyby ktos przystawił mi pistolet do skroni, wskazałbym na Body Language, bo to właściwie zdrada wszelakich rockowych ideałów.
The Works - Studyjna wersja I Want To Break Free jest dla mnie zbyt popiarska, zatem wskazuję na nią. Oczywistym wyborem jest również Man Of The Prowl - co tu dużo gadać - kaszana.
A Kind Of Magic - Gdzie był Brian i Roger kiedy Freddie z Johnem zasiadali do wspólnego komponowania Pain Is So Close To Pleasure? Gdyby ktoś zakłócił ten straszliwy proceder, nie doszłoby do powstania tego soulowo - popowego knota i płyta A Kind Of Magic miałaby lepsze noty. Numer tytułowy też mógłby być lepiej zaaranżowany...
The Miracle - Party i Khashoggi's Ship wydają się nie mieć celu. Nieporozumieniem było umieszczenie ich na początku płyty. Z kolei Rain Must Fall to kolejny totalnie bezbarwny popowy utwór...
Innuendo - Powrót do chwalebnych czasów. Płyta prawie bezbłędna... gdyby tylko nie ta koszmarna Delilah. O wiele bardziej wolę Dilajlę Toma Jonesa
Made In Heaven - You Don't Fool Me - patrz: Rain Must Fall, Pain Is So Close To Dleasure, Delilah...
Cosmos Rocks - Przede wszystkim Call Me - kawałek z serii głupawych i niepotrzebnych. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Czw Gru 04, 2008 7:47 pm Temat postu: |
|
|
| Blackie_Sexx napisał: | A Day At The Races - Ideał. Pełnia artystycznego sukcesu.
Jazz - Kiedyś nie podobały mi się songi Taylora, a teraz je uwielbiam Generalnie bardzo zwarty, czadowy album. Bez większych wad. |
I znów sie nie zgodzę. Dzień Na Wyścigach ma dla mnie dwie wady- Long Away i You&I. Skutecznie psują mi one odbiór tego albumu.
A Jazz...nie powiedziałbym, ze to zwarty album pod względem poziomu. Po Dead On Time, obniża sie on i to znacznie momentami. A songi Rogera....  _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Czw Gru 04, 2008 7:53 pm Temat postu: |
|
|
| Mariusz napisał: | | Dzień Na Wyścigach ma dla mnie dwie wady- Long Away i You&I. Skutecznie psują mi one odbiór tego albumu. |
Akurat 'You And I' jest jednym z najlepszych utworów wg mnie Johna. A 'Long Away' i tak lubię... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Pią Gru 05, 2008 8:41 am Temat postu: |
|
|
| Xysio napisał: | | RockFan90 napisał: | | Xysio napisał: |
Innuendo - mimo całego geniuszu album bardzo niedopracowany, co najlepiej widać w I Can't Live With You
|
Innuendo BARDZO NIEDOPRACOWANYM ALBUMEM? Nie no teraz to troche przesadziłeś.Nie możesz oceniać jednej piosenki w koncepcji całej płyty. |
Ok, może przesadziłem ze słowem "bardzo". Tak czy inaczej wyczuwam słuchając Innuendo pewne oznaki pośpiechu i nieukończenia (w takich utworach ja All God's People, Hitman, Ride The Wild Wind, czy oczywiście I Can't Live With You), co oczywiście nie zmienia faktu, że cała płyta jest arcydziełem, podobnie jak wiele pojedynczych utworów na niej. |
a ja uważam ,że takie rzeczy jak Delilah, All God's People czy I Can't Live with You to najzwyklejsze w świecie wypełniacze, wiem że Innuendo to kultowa płyta, wiem że utwór otwierający i zamykający to dzieła, ale pod względem muzycznym uważam że jako całość II, Opera, Sheer Heart Attack czy choćby Jazz jako całość mają więcej do zaoferowania
Nigdy nie zrozumiem jak komuś może się nie podobać Get Down Make Love |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pią Gru 05, 2008 8:55 am Temat postu: |
|
|
| futureal napisał: | | a ja uważam ,że takie rzeczy jak Delilah, All God's People czy I Can't Live with You to najzwyklejsze w świecie wypełniacze, wiem że Innuendo to kultowa płyta, wiem że utwór otwierający i zamykający to dzieła, ale pod względem muzycznym uważam że jako całość II, Opera, Sheer Heart Attack czy choćby Jazz jako całość mają więcej do zaoferowania |
O to to! Dodałbym jeszcze, że reszta piosenek, po za tymi dopełniaczmi potrafi zrekompensować słuchanie płyty. No, ale mam podobne zdanie co ty na temat Innuenda.  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Gru 05, 2008 10:58 am Temat postu: |
|
|
A dla mnie akurat You & I i Long Away to hajlajty dość ciężkostrawnej dla mnie jako całość płyty
Tie Your Mother Down oczywiście miecie i zapowiada świetną płytę... Ale taka nie następuje Następuje za to You take my breath away, którego tekst może rzeczywiście wzrusza, ale melodia jest mdła jak kluski Józefiny z Plebanii... Long Away za to to bardzo przyjemna piosenka, którą psuje mi właśnie repryza poprzedniego utworu na samym początku Walczyk Milionera jest porządny i miło posłuchać, ale bez większego zachwytu nad nim. You & I z kolei właśnie ma świetną melodię, fajny, zzwiewny aranż i rytm, taki wręcz porywający do podrygiwania Somebody to Love wiadomo że rządzi, ale już White Man.... Dobry, owszem, ale nic więcej, dla mnie też dłuży się niemiłosiernie. Good Old-fashioned Loverboy to koljny hajlajt, ale potem jest Drowse, którego nawet nie potrafię zanucić, bo jak większość piosenek Rogera z lat '70 jest mdła jak cały gar przegotowanych klusek Józefiny. Teo Torriatte zaś fajne, aczkolwiek skazą na tym szmaragdzie jest fakt, że nie lubię japońskiego
Ogólnie rzecz biorąc jest to płyta, do której raczej nigdy się nie przekonam i szczerze wolę Hot Space lub A Kind of Magic. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|