| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
McBurak

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 944 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Nie Sty 28, 2007 3:50 pm Temat postu: |
|
|
Uwazaj, zeby nie doszlo do tego, ze znacie sie tego dlugo, ze zostaniecie przyjaciolmi... Z tego sie zwiazku nie zbuduje. Serio. _________________ i can lead the nation with a microphone |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Nie Sty 28, 2007 4:07 pm Temat postu: |
|
|
| Lasha napisał: | I słusznie, że Cię to martwi. Nie chciałabym Ci podcinać skrzydeł, bo stan zakochania, nawet jeśli to nie do końca szczęśliwe zakochanie, jest jedną z najpiękniejszych rzeczy na świecie, ale na moje oko to ona po prostu nie chce mieć tego czasu.
Sama jestem osobą bardzo zajętą (praca, studia, serbski, konie, w między czasie wyjazdy służbowe), ale nie mogę powiedzieć, że na coś nie mam czasu. Jeśli tak mówię, zazwyczaj w tle siedzi niechęć wynikająca z nieatrakcyjności propozycji lub po prostu wolę posiedzieć w domu.
Ale jeśli chodzi o spotkania towarzyskie, nie ważne czy z kimś bliższym sercu czy po prostu z kimś znajomym, na to czas się zawsze znajdzie. |
Co do pogrubionej części cytatu - muszę się zgodzić.
A co do reszty... Moja wypowiedź nabrała chyba mylnego wydźwięku. Spójrzmy jednak z dwóch stron.
Strona pierwsza:
Dlaczego nie chce go mieć? Lubimy się, z reguły ona sama do mnie podchodziła, jeśli chciała porozmawiać. Czemu miałaby mnie unikać?
Strona druga:
Tak, jak mówiłem - źle to zabrzmiało, co napisałem. Ona zgodziła się na wspólny wypad, tylko że ma dać znać, kiedy będzie miała czas. Napisałaś, że zawsze znajdziesz czas, ale... też nie wiesz kiedy. W piątek podeszła i oznajmiła mi (wyczułem żal w głosie, ale nieważne), że dziś nie może, bo musi gdzieś jechać tuż po szkole (jakiś tydzień wcześniej powiedziała "ale musisz sę liczyć z tym, że nie nastąpi to wcześniej niż w przyszły piątek", od tego czasu nie rozmawiałem z nią o tym - czyli pamiętała!). Kilka razy przed lekcjami spotykaliśmy się np. w bibliotece - i raz sama to zaproponowała.
Sęk w tym, że ona naprawdę tego czasu ma mało. Właśnie to mnie martwi.
| Lasha napisał: | | Daleko? Daleko to jest z Warszawy do Johannesburga. Ale na drugi koniec miasta do kogoś, kogo się kocha....? Szczerze mówiąc jak się kocha to i do Johannesburga nie jest daleko. Ewentualnie nieco kosztownie. |
Nie na drugi koniec miasta, a do całkiem innego miasta. PKS-em jest niecała godzina jazdy. A co do "odległości do miłości"... W Twoim przypadku jest inaczej. Tak samo z moją mamą, która swoją miłość ma w Dubaju. Wy jesteście samodzielne, odpowiadacie tylko za siebie, same zarabiacie, by móc się wybrać do tych miast, nie macie ograniczeń, na którą godzinę musicie być w domu. Chyba macie większą swobodę w tej kwestii, co jest zresztą zrozumiałe.
Dodam jeszcze, że w weekendy autobusy z Rybnika do Ornontowic nie jeżdżą. Może ojciec mógłby mnie zawieźć, chociaż przez weekend też ma zawsze dużo roboty...
| crowley napisał: | Misiu - widzę, że nasze sytuacje są bliźniaczo podobne. Tedy ja też z całego serca życzę ci powodzenia i pamiętaj "jeżeli pomrzemy to w walce"
|
A jak! I dziękuję (wcale nie zapeszam). Lily - także.
| Lasha napisał: | Ależ oczywiście, że jeszcze wielu rzeczy nie wiecie. Wiecie tylko to, co ja chcę, żebyście wiedzieli.
|
Niczym Jezus Chrystus.
| crowley napisał: | | wszak miłośc zdobyta bez wysiłku jest IMHO nietrwała i niewiele warta (są wyjątki). |
Z tego mogłaby się chyba rozwinąć dobra dyskusja. Dochodzę do takiego samego wniosku. Większość par, jakie znam, połączyły się w miarę szybko i bez większych problemów. A potem słyszę od kumpli, że "z tą byłem 2 miesiące, z tą 3 (to był mój rekord!), a z ostatnią parę tygodni". Mnie osobiście coś takiego nie bawi. Nie wiem czy tylko mi się tak wydaje, ale ja marzę o kimś na długi, długi czas (celowo nie piszę 'na wieki', bo jestem jeszcze bardzo młody), o razem spędzonych spacerach, wieczorach nad jeziorem przy zachodzie Słońca itp. Z moich obserwacji wynika, że środowisko, w jakim się obracam nie jest aż tak wymagające. Stąd - im to idzie szybko, a mnie - zawsze powoli i trudno. Ale myślę, że w końcu to się opłaci. Musi.
Mam nadzieję, że wiadomo, co mam na myśli. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Nie Sty 28, 2007 4:24 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Lasha napisał: | I słusznie, że Cię to martwi. Nie chciałabym Ci podcinać skrzydeł, bo stan zakochania, nawet jeśli to nie do końca szczęśliwe zakochanie, jest jedną z najpiękniejszych rzeczy na świecie, ale na moje oko to ona po prostu nie chce mieć tego czasu.
Sama jestem osobą bardzo zajętą (praca, studia, serbski, konie, w między czasie wyjazdy służbowe), ale nie mogę powiedzieć, że na coś nie mam czasu. Jeśli tak mówię, zazwyczaj w tle siedzi niechęć wynikająca z nieatrakcyjności propozycji lub po prostu wolę posiedzieć w domu.
Ale jeśli chodzi o spotkania towarzyskie, nie ważne czy z kimś bliższym sercu czy po prostu z kimś znajomym, na to czas się zawsze znajdzie. |
Co do pogrubionej części cytatu - muszę się zgodzić. |
Ale tylko zakochanie obustronne, bo inaczej może się to boleśnie skończyć... _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Nie Sty 28, 2007 4:31 pm Temat postu: |
|
|
Ale zakochujesz się z reguły jednostronnie. A później, gdy już jest się parą, nie można tego chyba nazwać zakochaniem. A po odrzuceniu staramy się zapomnieć. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Nie Sty 28, 2007 4:44 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Ale zakochujesz się z reguły jednostronnie. A później, gdy już jest się parą, nie można tego chyba nazwać zakochaniem. A po odrzuceniu staramy się zapomnieć. |
Jak to nie można? Przecież dwie osoby mogą być w sobie zakochane. A według demografii społecznej taki okres może trwać do dwóch lat
Zakochanie jednostronne już mnie nie bawi, bo tyle razy się sparzyłem, że teraz moje serce jest pełne blizn. Teraz dokładnie analizuję sytuację i nie szafuję uczuciami. Z tym trzeba naprawdę uważać  _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Nie Sty 28, 2007 5:43 pm Temat postu: |
|
|
| Mattey napisał: | | Teraz dokładnie analizuję sytuację i nie szafuję uczuciami. |
A i tak zapewne nie masz na to wpływu, czy się zakochasz, czy nie. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Nie Sty 28, 2007 6:22 pm Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Nie Sty 28, 2007 6:29 pm Temat postu: |
|
|
| McBurak napisał: | | Uwazaj, zeby nie doszlo do tego, ze znacie sie tego dlugo, ze zostaniecie przyjaciolmi... Z tego sie zwiazku nie zbuduje. Serio. |
My jesteśmy już przyjaciółmi, byliśmy od początku naszego pierwszego roku akademickiego (żeby było ciekawiej połączyła nas miłośc do Marillion) a zakochałem się w niej dopiero po roku znajomości (z tym że była to znajomośc na zasadzie gadania na korytarzach wydziału i okazjonalnym wyapdaniu na piwo ale zawsze w większym gronie) dopiero jakoś w listopadzie minionego roku kalendarzowego poszliśmy do kawiarni, ja zaproponowałem tknięty jakimś niezrozumiałym wtedy dla mnie uczuciem, ona z radością się zgodziła. Przegadaliśmy z dobre cztery godziny, gdy się rozchodziliśmy przytuliła się do mnie. I wtedy wszystko stało się jasne. Urywaliśmy się z zajęc dopóki nie przekroczyliśmy oboje limitów nieobecności, prawie jak w tej piosence..."
Do you remember dawn escapes from new-washed college halls?
Rozumiem jej brak czasu i wątpię, aby był powodowany niechęcią w moją stronę. A miłośc to dla mnie przyjaźń połączona z pożądaniem: tylko tyle i aż tyle.
Lasha - czy _naprawdę_ poświęciłabyś dla miłości swoją pracę, wyjazdy, zobowiązania, naukę? Bo coś mi się to nie widzi, ale cię nie znam osobiście, więc nie wysuwam pochopnych wniosków. Ona nie spławia mnie, po prostu po ludzku (nie jestem związany z PO to tylko taki przypadek) jest zajęta. Rozumiem to, choc nie ejst to dla mnie optymalna sytuacja, to jak psiałem w wątku "Nieszczęścia" - "życie jest USRANE różami." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Nie Sty 28, 2007 6:42 pm Temat postu: |
|
|
Crowley, z czystej ciekawości - potrafisz bez problemu z nią rozmawiać o totalnych głupotach? O takich sprawach, z którymi rozmawia się na przykład z koleżanką albo nawet i kolegą?
Aha, no i nie zgodzę się z McBurakiem. MOŻNA zbudować związek z przyjaźni. Bo myślę, że nie wiemy tak do końca kiedy jest to przyjaźń, a kiedy nie. Tym bardziej facet - powiedzenie, że przyjaźń między kobietą a mężczyzną nie istnieje, odnosi się chyba głównie do faceta. Dodać do tego "kobieta zmienną jest" i wszystko jest możliwe.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Nie Sty 28, 2007 6:47 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Mattey napisał: | | Teraz dokładnie analizuję sytuację i nie szafuję uczuciami. |
A i tak zapewne nie masz na to wpływu, czy się zakochasz, czy nie. |
Ależ ja się chce zakochać i to bardzo
Ale nie w każdej dziewczynie, która poświęci mi chociaż odrobinę uwagi... _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Nie Sty 28, 2007 6:54 pm Temat postu: |
|
|
Misiu - potrafię, ale nie chcę. Jest na to zbyt inteligentna i, podobnie jak ty, czasami czuję się przy niej malutki, jeśli o intelekt chodzi. Natomiast jestem na pewno bardziej od niej zdecydowany i zdystansowany do siebie i świata. Jakoś zawsze nasze rozmowy schodzą na tematy egzystencjalne. I bardzo mnie to cieszy, bo (uwierz mi na słowo) gdybym chciał przerżnąc pierwszą lepszą dziwkę z dyskoteki mógłbym to zrobi bez problemu, ale ja szukam właśnie tej jedynej wiecznej miłości, miłości dla której jesteś w stanie "zabc, zginąc i pójśc do Piekła"
Oczywiście czasami gadamy o totalnych pierdołach, ale rzadko. Bardzo rzadko. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Nie Sty 28, 2007 7:00 pm Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Nie Sty 28, 2007 7:11 pm Temat postu: |
|
|
| w takim razie zazdroszczę twojemu przyszłemu partnerowi; ja bym poświęcił sporo, ale nie wszystko, ale Kruszynka nie i jestem tego świadomy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Nie Sty 28, 2007 7:12 pm Temat postu: |
|
|
Odniosę się jeszcze do pewnej sprawy, o której wspomniał Crowley, ponieważ jest ona dość interesująca...:
| crowley napisał: | | bardzo wiele kobiet (w tym ona) oczekuje od faceta Bóg wie ilu rzeczy: wyglądu, pieniędzy siły, inteligencji, żeby był dobry w łóżku, cierpliwy, posłuszny, a równocześnie stanowczy i dalej tą drogą. Same jednak nie będąc wszak boginiami (chociaż z perspektywy człowieka zakochanego są) nie dają w zamian nic. Jakby uważały, że mężczyzna na to nie zasługuje. |
Faktycznie... coś w tym jest (statystycznie i "na oko" rzecz biorąc). Skojarzyło mi się coś, o czym pisałam dawno temu w wątku o feminizmie:
| Lily of the valley napisał: | Nie zmienia to faktu, że kiedyś feminizm mnie trochę interesował. Było to zainteresowanie intelektualno-akademickie (bo nie odczułam dyskryminacji na własnej skórze)... Feminizm zajmuje się pewnym wycinkiem rzeczywistości - czy też może raczej ściśle określoną perspektywą spojrzenia na rzeczywistość. I taka reinterpretacja świata bywa interesującym ćwiczeniem intelektualnym . Choć faktem jest, że jeśli bardzo chce się znaleźć przykłady na dyskryminację, to się je zawsze znajdzie...
No i właśnie. Gdyby to mężczyźni wyszli z tezą, że są dyskryminowani we współczesnym świecie, to też by znaleźli takie przykłady. Prawa ojcowskie w sądach...image macho, który chyba potrafi zmęczyć niektórych mężczyzn (przynajmniej tak mi się wydaje ) i wiele innych stereotypów kulturowych... |
To, o czym pisze Crowley również wydaje mi się mocno - od wieków - ugruntowane w kulturze i w jakichś formach przetrwało, nawet jeśli często jest nieadekwatne w obecnych czasach. Otóż – kiedyś, gdy kobieta nie mogła kształcić się, głosować, pracować zawodowo poza domem... cóż właściwie mogła "wnieść" do związku? Oczywiście – świetnie było, gdy była miła i gospodarna, ale poza tym – miała ładnie wyglądać i mieć posag, który zresztą nie był wynikiem jej pracy, tylko pracy jej rodziny.
Mężczyzna natomiast od zawsze ma być zdobywcą i "żywicielem" . Kiedyś wyłącznie od niego zależał materialny status rodziny i dlatego były mu stawiane wyższe wymagania. To się w wielkim stopniu zmieniło, ale pewne schematy pozostały.
Dlatego też przyznać muszę, że facetom bywa nielekko – tak mi się przynajmniej wydaje...
Miałam kiedyś znajomą, która nazywała siebie feministką (a nawet "ultrafeministką" – gdyż uważała kobiety za lepsze ). Wg niej – kobieta może być jaka tylko zechce... powiedzmy umownie - "kobieca" bądź "męska"... ma do tego święte prawo. Ale facet... ooo nie! Facet ma być facetem i jeśli któryś by się przy niej np. rozpłakał – przestałaby uważać go za faceta.
Czyli kobietom wolno być wyluzowanymi, a faceci mają szereg wymogów do spełnienia, na czele z tym, o którym pisał Crowley: mają byś posłuszni i delikatni, a jednocześnie stanowczy itp. trudne do pogodzenia cechy. Trudna sprawa...
(Oczywiście – kobiety też są wpychane w pewne schematy, którym "powinny" sprostać. Tyle że są to inne schematy.)
Ja osobiście jestem za wolnością w tych sprawach... Bez podwójnych standardów w zależności od płci. Jasne – każda kobieta ma jakieś wizje i preferencje dotyczące przyszłego partnera, ale nie można faceta nimi zamęczać! Trochę luzu z obydwu stron dobrze robi... _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Nie Sty 28, 2007 7:32 pm Temat postu: |
|
|
Wspaniała pointa, droga Lilio. Skłamałbym oczywiście twierdząc, że ja sam nie mam oczekiwań względem idealnej kobiety, ale Kruszynka moje wymagania w 100% spełnia - jest inteligentna, ma pasję i ogień w oczach, a to są właśnie te cechy, których szukam. Natomiast feministki świetnie sportretował Marek Koterski w filmie "Dzień świra", mam na myśli tę scenę w pociągu, gdy jedna z pasażerek poprosiła Miauczyńskiego o pomoc w ułożeniu bagaży, a on odpowiada coś w stylu:
"Ja nie jestem w pełni mężczyzną, bo nie ma takiej potrzeby. Pani jest w pełni mężczyzną. Widzicie w ans mężczyzn tylko wtedy, gdy trzeba kontakt, albo kran naprawic."
Tak to mniej więcej brzmiało i, choc przerysowane, stanowi niezłe podsumowanie tego, o czym wcześniej psiałem i do czego trafnie nawiązałaś, Lilio. A najśmieszniejsze i tak jest to, że mogę teraz narzekac i pisac bez ustanku o tym, jaki się czuję pokrzywdzony, jako mężczyzna, a wystarczy jedno spojrzenie w jej głębokie, brązowe oczy i schodzę pod wodę. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Nie Sty 28, 2007 7:48 pm Temat postu: |
|
|
Za to Twoja pointa - co by nie mówić - piękna!
[offtop]
A scena pociągowa w "Dniu świra" jest moją ulubioną! Zwłaszcza moment, gdy do przedziału wchodzą trzy trajkotki i mówią wielce interesujące rzeczy w stylu:
- A w nocy sobie śpię, śpię, śpię.
- Ja też, ja też!
- A w dzień sobie chodzę, chodzę.
- I ja, i ja!
- No, śniadanie jem, jem, jem.
- Tak? Tak?
- A w sklepie kupuję, kupuję.
- Tak? Super!
- No, śniadanie jem, jem, jem.
- Tak? Tak?
- A w sklepie kupuję, kupuję.
- Tak? Super!
- Umówił się, umówił, umówił!
- Ja, nie!
- On tak całuje, całuje, całuje!
- Ekstra!
- Umówił się, umówił, umówił!
- Ja, nie!
- On tak całuje, całuje, całuje!
- Ekstra!...
[/offtop]
[... chociaż czy na pewno taki zupełny offtop... w końcu temat jest o stereotypach damsko-męskich ] _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Nie Sty 28, 2007 8:05 pm Temat postu: |
|
|
| Właśnie, ta scena świetnie wpisuje się w temat. Wszak mnóstwo takich "kobiet" spotykamy na co dzień w autobusach, sklepach, na ulicy, w miejscu pracy, wszędzie. I tutaj już przerysowanie w cale nie jest takie oczywiste, jak jadę autobusem na uczelnię, to często słyszę takie właśnie dialogi i za każdym razem czuję wtedy lęk o kondycję gatunku ludzkiego. Nawet ostatnio na imprezie urodzinowej u kumpla poznałem takie dwie: trajkotały bez ustanku i, jak tylko dopchały się do komputera, który robił nam za odtwarzacz muzyki, to puszczały Virgin (ani trochę nie żartuję) i "śpiewały" do muzyki głosem, który mógłby by używany przez gestapowców do łamania przesłuchiwanych. To jeden z powodów, dla którego wyznaję teorię Nietzschego o "nadludziach" i "podludziach". Może i seks byłby z nimi przyjemny, były dośc atrakcyjne, ale nie skorzystałbym z okazji, nawet gdyby padła taka propozycja. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
McBurak

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 944 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pon Sty 29, 2007 12:00 am Temat postu: |
|
|
Misiu, nie powiedzialem, ze nie da sie zbudowac zwiazku na przyjazni. Sam definiuje "milosc" jako mieszanke przyjazni i pozadania - chodzi mi o to, ze w naszej kulturze po dlugiej przyjazni NAPRAWDE trudno zdobyc kobiete, jesli przyjazni sie z nia jakis czas wczesniej. I to niestety wiem z wlasnego doswiadczenia.
A co mi tam, pochwale sie Wyglada na to, ze niniejszym zaangazowalem sie w zwiazek z pewna urocza, inteligentna i co najwazniejsze z charakterem perkusistka I to, zeby bylo smieszniej, moja rowiesniczka. A sadzilem ze w moim roczniku nie znajde partnerki spelniajacej moje wymagania intelektualno-charakterologiczne  _________________ i can lead the nation with a microphone |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Pon Sty 29, 2007 12:05 am Temat postu: |
|
|
Co do miłości wynikającej z przyjaźni, to wydaje się być faktycznie trudniej. Odnoszę wrażenie, że kobiety boją się tracić przyjaciela kosztem związku z nim. Bo to już jednak nie jest to samo (oczywiście powinna być ta przyjaźń, ale często te relacje się zmieniają). I tu przychodzi mi na myśl hasło: "Zwierza ci się z problemów, a śpi z twoim najlepszym przyjacielem". _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Pon Sty 29, 2007 12:08 pm Temat postu: |
|
|
| mike napisał: | | Co do miłości wynikającej z przyjaźni, to wydaje się być faktycznie trudniej. Odnoszę wrażenie, że kobiety boją się tracić przyjaciela kosztem związku z nim. |
Chyba coś podobnego zaobserwowałem. Mam dwie bliskie przyjaciółki i nie będę ukrywał, że już różne rzeczy nieraz chodziły nam po głowie. Jednak po dogłębnej analizie ("co by było, gdyby......") zawsze dochodziliśmy do wniosku, że to za dużo ryzyko. Dominował tutaj zwykły strach o to, że w momencie rozpadu związku (a z tym zawsze trzeba się liczyć) rozpadłaby się również nasza przyjaźń. Ale jest coś jeszcze: otóż za dużo o sobie wiemy... Chodzi tu również o takie kwestie, o których raczej nie wypada mówić publicznie i które "dyskwalifikują" nas jako potencjalnych partnerów  _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Pon Sty 29, 2007 1:44 pm Temat postu: |
|
|
Z tego co już wyżej było mówione, wynika to, co mówiłem już w temacie o feminiźmie. Po prostu babom poprzewracało się w głowach. Mam do naszych Pań pytanie: czy tyle samo, ile wymagacie od od mężczyzn, wymagacie też od siebie? Bo coś mi się wydaje, że jednak nie. Feministki pieprzą, że walczą ze stereotypami. Gówno prawda! Tylko ze stereotypami, które sa dla nich niewygodne. Myślę, jednak, że to wina naszej kultury, która od czasów średniowiecza jest w zasadzie femocentryczna. Po prostu rozpuściliśmy kobiety i wyrosły nam teraz takie potworki, jakie mamy dzisiaj. Ja nie mam zamiaru szukać partnerki za wszelką cenę, wiele razy już się sparzyłem. Nie mówiąc już o tym, ile razy zostałem ośmieszony i upokorzony. I nie mam zamiaru jako pierwszy wychodzić z jakąkolwiek inicjatywą. Trudno, najwyżej zostanę sam. Wolę żyć sam niż mieć u boku żmiję. _________________ "Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pon Sty 29, 2007 1:50 pm Temat postu: |
|
|
| Gohan napisał: | | Z tego co już wyżej było mówione, wynika to, co mówiłem już w temacie o feminiźmie. Po prostu babom poprzewracało się w głowach. Mam do naszych Pań pytanie: czy tyle samo, ile wymagacie od od mężczyzn, wymagacie też od siebie? Bo coś mi się wydaje, że jednak nie. Feministki pieprzą, że walczą ze stereotypami. Gówno prawda! Tylko ze stereotypami, które sa dla nich niewygodne. Myślę, jednak, że to wina naszej kultury, która od czasów średniowiecza jest w zasadzie femocentryczna. Po prostu rozpuściliśmy kobiety i wyrosły nam teraz takie potworki, jakie mamy dzisiaj. Ja nie mam zamiaru szukać partnerki za wszelką cenę, wiele razy już się sparzyłem. Nie mówiąc już o tym, ile razy zostałem ośmieszony i upokorzony. I nie mam zamiaru jako pierwszy wychodzić z jakąkolwiek inicjatywą. Trudno, najwyżej zostanę sam. Wolę żyć sam niż mieć u boku żmiję. |
Człowieku opanuj się  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Pon Sty 29, 2007 1:53 pm Temat postu: |
|
|
| Gohan napisał: | | Wolę żyć sam niż mieć u boku żmiję. |
| Gohan napisał: | | wyrosły nam teraz takie potworki, jakie mamy dzisiaj. |
Żmija, potworek... Prosiłbym o nieco więcej taktu.
| Gohan napisał: | | czy tyle samo, ile wymagacie od od mężczyzn, wymagacie też od siebie? |
Zawsze tak było, że od faceta wymaga się więcej. Mnie to generalnie nie przeszkadza, choć oczywiście są pewne granice, które nawet mnie potrafią doprowadzić do białej gorączki (choć z natury jestem człowiekiem spokojnym i opanowanym).
| Gohan napisał: | | ośmieszony i upokorzony (...) wiele razy już się sparzyłem. ile razy zostałem |
Nie tylko Ty......
No ale cóż, zawsze trzeba się z tym liczyć  _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
TigerLily

Dołączył: 10 Cze 2006 Posty: 231 Skąd: Toruń
|
Wysłany: Pon Sty 29, 2007 1:55 pm Temat postu: |
|
|
To chyba raczej oczywiste, że kiedy w grę wchodzi prawdziwy związek to zarówno partner jak i partnerka daje z siebie tyle samo. Zupełnie nie rozumiem kogoś kto wymaga i bierze, a równocześnie nic nie daje. To chore i szczeniackie, ponieważ do niczego nie prowadzi. Ale zaobserwowac to zjawisko można zarówno u męskiej jak i żeńskiej części społeczeństwa. Wy faceci tez czasem nie wiecie czego tak naprawdę pragniecie od życia
Gohan nie wszystkie kobiety to żmije, nie popadajmy w schematy  _________________ Rozsądek uśpiony rodzi potwory. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Paulina_Mercury
Dołączył: 17 Cze 2006 Posty: 308
|
Wysłany: Pon Sty 29, 2007 2:31 pm Temat postu: |
|
|
Gohan - przesadzasz. Piętnujesz feminizm, a sam przyjmujesz postawę skrajnego męskiego szowinisty. Nie chce mi się już komentować twojego posta, bo by się z tego offtop zrobił, zresztą dyskusji o feminizmie już na tym forum chyba dosyć było.
Przypomniała mi się taka szowinistyczna ciekawostka językowa - nie wiem czy znacie:
Polak - człowiek. Polka - taniec.
Japończycy - ludzie. Japonki - klapki.
Fin - człowiek. Finka - nóż.
Ziemianin - człowiek. Ziemianka - taka chatka.
Węgier - człowiek. Węgierka - śliwka.
Graham - pisarz. Grahamka - bułka.
Czesi - ludzie. Czeszki - komunistyczne obuwie, które nosiło się na lekcjach w-f.
Bawarczyk - pan w ósmym miesiącu ciąży, spodziewający się beczki piwa (płeć nieznana), koniecznie w spodenkach na szelkach i kapeluszu z piórkiem. Bawarka - herbata.
Rumun - chłop jak każdy inny. Rumunka - tirówka.
Anglik - dżentelmen. Angielka - kostka lodu z dziurką.
Walijczyk - człowiek. Walijka - pieszczotliwe określenie kija baseballowego.
Kanadyjczyk - człowiek. Kanadyjka - rodzaj kajaka.
Filipińczyk - facet. Filipinka - gazeta
Szwed - człowiek. Szwedka - kurtka
Hiszpan - człowiek. Hiszpanka - grypa.
Amerykanin - człowiek. Amerykanka - mebel.
Estończyk - człowiek. Estonka - internetowy pasożyt jedzący kartofle.
[/offtop] |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Sty 29, 2007 2:47 pm Temat postu: |
|
|
co do przyjazni i milosci... no coz... moja najlepsza przyjaciolke poznalem na studiach, tak gdzies w ich pierwszy dzien, chociaz exam wstepny zdawalismy w tej samej grupie, bo mamy nazwiska na liscie obok siebie, wiec tez ja kojarzylem jakos z tych examinow... przyjaciolmi zostalismy na 2. roku, kiedy sie do siebie zblizylismy... od 3 lat kocham ja jak nikogo innego wczesniej... od jakichs kilkunastu dni jestesmy razem
ps: co do postow gohana... oczywiscie, sa zmije... sa puste panienki lecace tylko na ka$e... sa takie, ktore chca sie tylko zabawic, a pozniej zameczyc inna, kolejna osobe... tylko widzisz... to samo mozna powiedziec o niektorych facetach... to nie jest kwestia plci.. niektorzy ludzie po prostu juz tacy sa, ze z uczuciami innych i w ogole z innymi osobami w zaden sposob sie nie licza.. plec nie ma tu znaczenia... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CORAX

Dołączył: 05 Lip 2004 Posty: 3277 Skąd: Coraxstadt
|
Wysłany: Pon Sty 29, 2007 2:52 pm Temat postu: |
|
|
| Paulina_Mercury napisał: | | Anglik - dżentelmen. Angielka - kostka lodu z dziurką. |
U nas (Łódź) 'angielka' to pieczywo... czyli niejaka 'bułka paryska', zdaje się xD _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Pon Sty 29, 2007 2:53 pm Temat postu: |
|
|
| CORAX napisał: | | Paulina_Mercury napisał: | | Anglik - dżentelmen. Angielka - kostka lodu z dziurką. |
U nas (Łódź) 'angielka' to pieczywo... czyli niejaka 'bułka paryska', zdaje się xD |
Dziwni jesteście
Sorrrki za offtopa. _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Pon Sty 29, 2007 2:55 pm Temat postu: |
|
|
Ech, Gohan jest taką papryczką chilli w naszej forumowej zupie
Zawsze trochę podostrzy i doda smaku dyskusjom  _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|