| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Który aktor najlepiej zagrał James'a Bond'a ? |
| Sean Connery (1962 - 1967 , 1971) |
|
46% |
[ 26 ] |
| George Lazenby (1969) |
|
1% |
[ 1 ] |
| Roger Moore (1973 - 1985) |
|
32% |
[ 18 ] |
| Timothy Dalton (1987 - 1989) |
|
3% |
[ 2 ] |
| Pierce Brosnan (1995 - 2002) |
|
8% |
[ 5 ] |
| Daniel Craig ? |
|
7% |
[ 4 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 56 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Sro Lis 15, 2006 9:31 pm Temat postu: |
|
|
Pierce, Pierce, Pierce.
Ale, ogółem mówiąc, cała seria Bonda to cały czas to samo . _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lukas
Dołączył: 19 Paź 2004 Posty: 1356
|
Wysłany: Sro Lis 15, 2006 10:28 pm Temat postu: |
|
|
| Qnegunda napisał: | Pierce, Pierce, Pierce.
Ale, ogółem mówiąc, cała seria Bonda to cały czas to samo . |
No niestety nie , dwie ostatnie części z Brosnanem zdecydowanie na gorszym poziomie od poprzednich . Jeśli zaś chodzi o poprzednie części to owszem jest to klasa i piękna tradycja , którą trzeba kontynuować  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Sro Lis 15, 2006 10:30 pm Temat postu: |
|
|
Mam na myśli schemat fabularny, a nie poziom  _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lukas
Dołączył: 19 Paź 2004 Posty: 1356
|
Wysłany: Sro Lis 15, 2006 10:35 pm Temat postu: |
|
|
| Qnegunda napisał: | Mam na myśli schemat fabularny, a nie poziom  |
Schemat jest odpowiedni do tematyki filmu poza tym i tak każda część jest na swój sposób magiczna i niepowtarzalna  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Czw Lis 16, 2006 12:02 am Temat postu: |
|
|
| Lukas napisał: | | Qnegunda napisał: | Mam na myśli schemat fabularny, a nie poziom  |
Schemat jest odpowiedni do tematyki filmu poza tym i tak każda część jest na swój sposób magiczna i niepowtarzalna  |
Oprócz rzeczy, które się powtarzają
Zawsze musi być dziewczyna Bonda, zawsze musi jakiś wielki spisek, zawsze James Bond jest jedynym, który może uratować świat, zawsze musi zamówić to Martini wstrząśniete-niemieszane, zawsze się musi przedstawić "my name is Bond, James Bond", zawsze w każdym filmie dostaje jakiś bajerancki wynalazek, zawsze musi sobie robić jaja z Q, zawsze jest w jednym filmie o krok od śmierci, zawsze wygrywa.
A wszystko pozostałe jest niepowtarzalne - zawsze... _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lukas
Dołączył: 19 Paź 2004 Posty: 1356
|
Wysłany: Czw Lis 16, 2006 12:04 am Temat postu: |
|
|
Właśnie na tym polega urok całej serii
poza tym : za każdym razem jest inna dziewczyna , za każdym razem są inne gadżety , za każdym razem są inne żarty , za każdym razem jest inny scenariusz , prawie w każdej części jest inny przeciwnik wyłączając Blofelda , który pojawiał się wielokrotnie  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Czw Lis 16, 2006 12:21 am Temat postu: |
|
|
| Lukas napisał: | Właśnie na tym polega urok całej serii
poza tym : za każdym razem jest inna dziewczyna , za każdym razem są inne gadżety , za każdym razem są inne żarty , za każdym razem jest inny scenariusz , prawie w każdej części jest inny przeciwnik wyłączając Blofelda , który pojawiał się wielokrotnie  |
Ja nie mówię, że to źle. Na te momenty z niecierpliwością czekają widzowie, bo to jest jakby wizytówka Bonda.
Yattaman był genialny  _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Lis 16, 2006 12:38 am Temat postu: |
|
|
| Lukas napisał: | | za każdym razem jest inny scenariusz |
Trudno, żeby był za każdym razem taki sam. ;P
Ano, Yattaman rox. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lukas
Dołączył: 19 Paź 2004 Posty: 1356
|
Wysłany: Czw Lis 16, 2006 1:25 am Temat postu: |
|
|
| caterkiller napisał: | | Lukas napisał: | | za każdym razem jest inny scenariusz |
Trudno, żeby był za każdym razem taki sam. ;P |
to był sarkazm  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Czw Lis 16, 2006 10:56 pm Temat postu: |
|
|
10 najlepszych filmów z Bondem:
1. Tylko dla twoich oczu/Ośmiorniczka
2. W Tajnej Służbie Jej Królewskiej Mości
3. Żyje się tylko dwa razy
4. Człowiek ze złotym pistoletem
5. Licencja na zabijanie
6. Śmierć nadejdzie jutro
7. Moonraker
8. Żyj i pozwól Umrzeć
9. Pozdrowienia z Moskwy
10. Szpieg, który mnie kochał
3 najgorsze Bondy:
1. Operacja "Piorun"
2. Światło dnia
3. Jutro nie umiera dni _________________ "Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Pią Lis 17, 2006 11:56 pm Temat postu: |
|
|
Hmm...u mnie 1sza trójka chyba byłaby taka:
1.Zabójczy widok
2.Licencja na zabijanie
3.Szpieg,który mnie kochał _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pon Lis 20, 2006 12:58 am Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lukas
Dołączył: 19 Paź 2004 Posty: 1356
|
Wysłany: Pon Lis 20, 2006 11:39 am Temat postu: |
|
|
Niedługo tez mam zamiar się wybrac do kina na nowego Bonda , po powrocie opisze wrażenia .
Mój prywatny ranking filmów :
1. Żyj i pozwól umrzeć 1973
2. Ośmiorniczka 1983
3. Żyje się tylko dwa razy 1967
4. Zabójczy Widok 1985
5. Goldfinger 1964
6. Człowiek ze złotym pistoletem 1974
7. Tylko dla twoich oczu 1981
8. Szpieg który mnie kochał 1977
9. Doktor No 1962
10. Operacja Piorun 1965
11. W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości 1969
12. Pozdrowienia z Rosji 1963
13. Diamenty są wieczne 1971
14. Moonraker 1979
15. W obliczu smierci AKA. Światło dnia 1987
16. Licencja na zabijanie 1989
17. Goldeneye 1995
-------------------------------------------------------- najgorsze :
18. Jutro nie umiera nigdy 1997
19. Śmierć nadejdzie jutro 2002
20. Świat to za mało 1999 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Pon Lis 20, 2006 3:59 pm Temat postu: |
|
|
Wnioskuję z tego, że za Brosnanem raczej nie przepadasz Też nie jest to mój ulubiony Bond, w filmach z jego udziałem wyraźnie widać zagubienie i niezdecydowanie. Można powiedzieć, że lawirował pomiędzy Connerym i Moorem, ale nie potrafił być taki samczy i stanowczy jak Sean i nie miał też ironii i elegancji Rogera. Szczególnie sztywno wypadł w "Jutro nie umiera nigdy", w "Świat to za mało" próbował stworzyć bardziej własny wizerunek agenta 007, natomiast w ostatnim filmie z jego udziałem zagrał naprawdę bardzo przyzwoicie, ale oczywiście nadal nie może się równać moim zdaniem z dwoma wielkimi poprzednikami. Widziałem wczoraj nowego Bond'a i chociaż brak w nim tak charakterystycznych elementów typowych dla tej serii tj. słynne "oczko", gadżety wymyślone przez Q, umizgi do Money Penny i najważniejsze! finałowa scena w łóżku z kolejną zdobyczą to David Craig naprawdę spisał się dobrze, nie chcę chwalić dnia przed zachodem słońca, ale ma szansę zostać drugim Connerym. Szkoda też, że M znów zagrała Judy Dench, kobieta starzeje się w zastraszającym tempie, wypadałoby rozejrzeć się za kimś młodszym. Za najlepszego odtwórcę zwierzchnika Bonda uważam oczywiście Bernarda Lee, który zagrał we wszystkich filmach w latach 1962-79. _________________ "Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lukas
Dołączył: 19 Paź 2004 Posty: 1356
|
Wysłany: Pon Lis 20, 2006 4:21 pm Temat postu: |
|
|
| Gohan napisał: | Wnioskuję z tego, że za Brosnanem raczej nie przepadasz  |
Wiesz Kuba , to nie jest tak do końca , Brosnana jako aktora bardzo lubie , oglądałem z nim kilkanaście świetnych filmów gdzie udowodnił swój nieprzeciętny talent aktorski . Zgodzę się z Tobą również , że w "Śmierć nadejdzie jutro gra Brosnana była bardzo dobra aczkolwiek cały film wyszedł jakoś karykaturalnie jak na Bonda , za dużo fantastycznych elementów i beznadziejna moim zdaniem kreacja głównego przeciwnika 007 - tego Koreańczyka , który zamienił się nagle w Brytyjczyka - moim zdaniem fabuła tej części była tragiczna .
Brosnan byłby świetnym Bondem , gdyby grał w innych częściach .
| Gohan napisał: | | Szkoda też, że M znów zagrała Judy Dench, kobieta starzeje się w zastraszającym tempie, wypadałoby rozejrzeć się za kimś młodszym. Za najlepszego odtwórcę zwierzchnika Bonda uważam oczywiście Bernarda Lee, który zagrał we wszystkich filmach w latach 1962-79. |
Tutaj się zgodzę , jestem wielkim miłośnikiem tych starych biur w których urzędował M - mężczyzna . Kobieta jakoś mi nie pasuje do tej roli (nie umniejszając talentowi aktorskiemu Judy Dench) . Nie chodzi mi tez wcale o jakąś dyskriminacje , poprostu uważam , że szef wywiadu Brytyjskiego to powinien być facet . I te wypełnione ze wszystkich stron komputerami szklane pomieszczenia mogli by znowu zamienić na klasyczne normalne biura , będzie to bardziej prawdopodobne i choć trochę przybliży formułę "złotej" serii z lat 60 , 70 i 80 .
Pozdrawiam |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jaime

Dołączył: 30 Mar 2006 Posty: 236 Skąd: Toruń
|
Wysłany: Pon Lis 20, 2006 5:06 pm Temat postu: |
|
|
No i ja wreszcie mogę się podzielić moimi wrażeniami odnośnie nowych przygód Jamesa Bonda, chociaż już z tym się nosiłem od soboty, ale zawsze brakowało czasu
Od razu przyznaję się, że pierwsze recenzje "Casyno Royale" jak i etap kariery Bonda jako agenta Jej Królewskiej Mości, który obejmuje film, spowodowały, że z wielkimi nadziejami udałem się do kina. Niemniej, zachowałem śladową ilość sceptytyzmu ze względu na Daniela Craiga
Sam początek filmu jest wyśmienity; oto mamy retrospekcje dotyczące pierwszych dwóch morderstw popełnionych przez Jamesa i nagle przechodzimy do klasycznej, lecz tym razem oszczędnej i "karcianej" czołówki w czasie której słuchamy klimatyczny utwór Chrisa Cornella "You Know My Name". Niestety, po intrygującym wstępie widz może wpaść w zakłopotanie, kiedy orientuje się, że akcja toczy się, praktycznie rzecz biorąc, w naszych czasach i... to byłoby najgłówniejszą wadą tego obrazu. Jednak to mamy wynagrodzone realizmem filmu. W przeciwieństwie do poprzednich trzech odcinków z serii przygód agenta 007, w których efekty specjalne jak i sceny kaskaderskie zaczęły odgrywać istotną rolę, tu z kolei jest ich mała ilość, co tylko uwiarygadnia fabułę. Oczywiście, kwestią dyskusyjną jest szybkie dojście do zdrowia po torturach tudzież tak makabrycznie wyglądającym wypadku samochodowym, ale jak wiemy, świat filmowy rządzi się własnymi prawami Innymi plusem, a zarazem nowością może być fakt, iż filmowy Craig nie ma za przeciwnika jednego szaleńca, który chce zawładnąć światem, a wchodzi w konflikt z wieloma, mnie lub bardziej, groźnymi łotrami I chociażby z tych dwóch względów polecam film
Mnie osobiście jeszcze brakowało "akcentowania", że jest to w pewnym sensie prequel do całej serii. Fakt, nie zwracją się do Bonda jako do "agenta 007" tudzież on sam nie zamawia wstrząśnietej Martini. Niemniej, przeniesienie akcji w dzisiejsze czasy może mylić widza budząc w nim wrażenie, że jest to po prostu kolejne, a nie pierwsze zadanie Bonda...
Jeśli chodzi o Daniela Craiga, to ani mnie nie zraził, ani nie przekonał do siebie.
Ostatnio zmieniony przez Jaime dnia Pon Lis 20, 2006 5:13 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lukas
Dołączył: 19 Paź 2004 Posty: 1356
|
Wysłany: Pon Lis 20, 2006 5:13 pm Temat postu: |
|
|
Właśnie to jest podstawowa nieścisłość , której im nigdy nie daruje ... Film , który ma przedstawiać jak James Bond został agentem powinien być umiejscowiony pod koniec lat 50 lub na początku 60 XX w .
Czasy współczesne rozwalają całą fabułę filmu i sprawiają , że jest ona sprzeczna z logiką  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Wto Lis 21, 2006 7:22 pm Temat postu: |
|
|
| Lukas napisał: | Film , który ma przedstawiać jak James Bond został agentem powinien być umiejscowiony pod koniec lat 50 lub na początku 60 XX w .
|
Też uważam, że film powinien być zrobiony nieco w klimacie retro. Na przykład w teasezrze (o ile można to nazwać teaserem), pojawia się taki oto napis: Praga, Republika Czeska, z tego co się orientuję wówczas nie istniało takie państwo. I skąd te cholerne komputery i telefony komórkowe? Albo ta cała akcja z defibrylatorem, medycyna nie znała wówczas nawet aparatu EKG, a cóż dopiero defibrylatora. No i wystrój wnętrz MI6, biuro M wygląda tak jak za Brosnana. Nie trzyma się to wszystko kupy. _________________ "Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lukas
Dołączył: 19 Paź 2004 Posty: 1356
|
Wysłany: Wto Lis 21, 2006 9:22 pm Temat postu: |
|
|
Uważam , że komercja tutaj wzięła górę . Producenci obawiali się , że gdyby umiejscowili akcje w latach 60 to 15 latkowie mogli by tego nie zrozumieć i nie byłoby aż takich przychodów .
Trudno pozostaje jedynie obejrzeć Casino Royale z 1967 r. tam z pewnością nie ma komórek i komputerów  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mucha

Dołączył: 29 Kwi 2006 Posty: 393 Skąd: Gruda Kcyńska
|
Wysłany: Wto Lis 21, 2006 10:43 pm Temat postu: |
|
|
Moim zdaniem tylko i wyłącznie Sean Connery i bez komentarza dlaczego .............. bo to mój ulubiony aktor A tak z tematem to dlatego że jako jedyny potrafił prawidłowo wcielić się w rolę Jamesa Bonda no i tyle... reszta to sztywniaki. _________________ DBK. Corporation
Ostatnio zmieniony przez mucha dnia Czw Sie 23, 2007 6:07 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Wto Lis 21, 2006 10:50 pm Temat postu: |
|
|
Wybacz Mucho-mimo ze szanuję inne gusta,to nijak się nie mogę zgodzić,ze reszta to sztywniaki;chodzi mi zwłaszcza o Rogera Moora,który moim zdaniem ze swoim dystansem do roli i poczuciem humoru był wyśmienity(jak dla mnie razem z Daltonem najlepszy Bond).Może Daltona można by prędzej pod "sztywniaka"podciągnąć,ale akurat jak dla mnie też był w tej roli świetny,podobał też mi się jego"sposób"grania Bonda.
Poza tym pisząc,ze Connery jako jedyny potrafił prawidłowo??wcielic się w postać masz na myśli zgodność z książką?Bo w innym przypadku nie bardzo rozumiem. _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mucha

Dołączył: 29 Kwi 2006 Posty: 393 Skąd: Gruda Kcyńska
|
Wysłany: Wto Lis 21, 2006 11:03 pm Temat postu: |
|
|
Tak jak najbardziej zgodność z książką. Najpierw czytam pózniej oglądam... Co do Rogera po zastanowieniu się no nie jest on dokońca sztywniakiem. Wybacz moje niedopatrzenie  _________________ DBK. Corporation |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Wto Lis 21, 2006 11:44 pm Temat postu: |
|
|
Czytałem gdzieś opinię, że Pierce Brosnan jest "Frankensteinem" Bondów, co należy rozumieć, że jest zlepkiem cech aktorów grających w poprzednich Bondach.
Muszę przyznać, że się zgadzam. Pierce faktycznie nie dodał nic od siebie - oprócz rysów twarz. Chociaż w swoich filmach zagrał conajmniej poprawnie. Chyba Golden Eye był jego najlepszym... _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Sro Lis 22, 2006 7:10 pm Temat postu: |
|
|
Myślę, że jednym z wyróżników filmów o Bondzie była muzyka, a przede wszystkim charakterystyczne, klimatyczne piosenki. Ich autorem zwykle był John Barry, ale też inni kompozytorzy stworzyli bardzo wartościowe rzeczy jak np. Marvin Hamlish ("Nobody Does It Better"), Bill Conti ("For Your Eyes Only") czy Bono ("Goldeneye"). Poniżej przedstawiam mój ranking 10 najlepszych bondowskich piosenek:
1. "Live And Let Die"
2. "You Only Live Twice"
3. "Goldfinger"
4. "The World Is Not Enough"
5. "Nobody Does It Better"
6. "Thunderball"
7. "The Man With A Golden Gun"
8. "A View To A Kill"
9. "For Your Eyes Only"
10. "Moonraker"
Za najgorszą oczywiście uważam "Die Another Day". Film bardzo dobry, ale ktoś słusznie nazwał tą piosenkę "popierdywaniem". Według mnie to i tak delikatne określenie. _________________ "Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Sro Lis 22, 2006 9:52 pm Temat postu: |
|
|
U mnie z tematami muzycznymi byłoby tak:
1.A view to a kill
2.Living daylights
3.Die another day(większość strasznie po tym jedzie,a mi się akurat strasznie podoba-świetny pomysł z zaangażowaniem Madonny zarówno do tematu tytułowego jak i do roli)
4.Live and let die
5.Licence to kill _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jacek

Dołączył: 23 Lis 2003 Posty: 301 Skąd: Bytom
|
Wysłany: Wto Sty 30, 2007 7:40 pm Temat postu: |
|
|
Lukas... zapomnialeś jeszcze o jednym filmie o Bondzie!
W każdym razie nie wymieniłeś go ani razu.
Chodzi mi o Never Say Never Again z Seanem Connerym. Dziewczyną Bonda była o ile pamiętam Kim Basinger. Był to ostatni film z Connerym jako Bondem.
Ukazał się w tym samym roku co Ośmiorniczka z Rogerem Moorem, ale wydany przez zupełnie inną wytwórnię. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Wto Sty 30, 2007 7:45 pm Temat postu: |
|
|
| Jacek napisał: | | Chodzi mi o Never Say Never Again z Seanem Connerym. Dziewczyną Bonda była o ile pamiętam Kim Basinger. |
Dobrze pamiętasz Ponadto jedną z głównych ról zagrał Rowan Atkinson
Swoją drogą, jeden z lepszych Bondów (choć "nieoficjalny"). _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lukas
Dołączył: 19 Paź 2004 Posty: 1356
|
Wysłany: Wto Sty 30, 2007 8:17 pm Temat postu: |
|
|
| Wcale nie zapomniałem o tym filmie , poprostu "Never Say Never Again" nie zalicza się do klasycznej serii przygód o agencie 007 . Jest to zupełnie poboczny projekt , tak samo jak "Casino Royale" z 1967 r. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|