| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Paulina_Mercury
Dołączył: 17 Cze 2006 Posty: 308
|
Wysłany: Czw Paź 19, 2006 5:05 pm Temat postu: Romantyczna wizja świata w utworach Queen |
|
|
| Jestem właśnie pod silnym wpływem literatury romantyzmu i od kilku tygodni kiełkowała mi w głowie myśl na założenie tego tematu. Dostrzegam bowiem wiele zagadnień i motywów romantycznych w utworach Królowej, zwłaszcza tych z lat 70. Co o tym sądzicie? Czy podzielacie moje spostrzeżenie. Dokładnie omówię je później. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Czw Paź 19, 2006 5:38 pm Temat postu: |
|
|
Poczekamy aż omówisz to wtedy łatwiej się będzie nam ustosunkować  _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Łukasz

Dołączył: 19 Lis 2003 Posty: 343 Skąd: Reda
|
Wysłany: Czw Paź 19, 2006 6:06 pm Temat postu: |
|
|
Ciekawe Paulina ale zarzuć jakimś konkretnym przykładem Miło się tego dowiem _________________ "Fat bottomed girls
You make the rockin' world go round!!!" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mancin
Dołączył: 16 Gru 2003 Posty: 333
|
Wysłany: Czw Paź 19, 2006 6:56 pm Temat postu: |
|
|
| Bez kozery możemy zakwalifikować album FLASH do nurtu romantycznego , który przecież niesie w sobie wątki mistyczno-fantastyczne ;P |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Łukasz

Dołączył: 19 Lis 2003 Posty: 343 Skąd: Reda
|
Wysłany: Czw Paź 19, 2006 7:31 pm Temat postu: |
|
|
to ja się też dołącze do powyższego komentarza :  _________________ "Fat bottomed girls
You make the rockin' world go round!!!" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Paulina_Mercury
Dołączył: 17 Cze 2006 Posty: 308
|
Wysłany: Czw Paź 19, 2006 8:15 pm Temat postu: |
|
|
| Mattey napisał: | Poczekamy aż omówisz to wtedy łatwiej się będzie nam ustosunkować  |
A zatem moje spostrzeżenia:
1) Great King Rat – bunt przeciw kanonom i konwencjom, odrzucenie Boga i Biblii, że nie wspomnę o śmierci tytułowego bohatera w wieku czterdziestu czterech lat (Wskrzesiciel narodu (…) a imię jego czterdzieści i cztery)
2) Liar – spowiedź, kojarzy mi się ze spowiedzią Konrada z III części Dziadów
3) My Fairy King – niczym Mickiewiczowska ballada, elementy fantastyczne świata przedstawionego, fascynacja żywiołowością natury, wiara w możliwość kontaktu ze światem pozarzeczywistym: My fairy king can see things(…) That are not there for you and me, sprzeciw wobec empirycznemu i rozumowemu poznaniu świata, typowo romantyczne założenie: poznawanie świata nie zmysłem wzroku, lecz „oczami duszy”; powołanie do istnienia świata fikcyjnego – „zaświat”
4) Fairy Feller’s Masterstroke – jak wyżej elementy baśniowości, osadzenie akcji w nocy (a nights noon time)
5) Innuendo i I Want To Break Free – hasła wolności
6) Prophet’s Song – bohater „widzi więcej”, motyw snu (oniryzm) = „okno na nieznaną głąb otwarte, poprzez które można zobaczyć nowe pejzaże ducha" (A.Witkowska), sen - rzeczywistość, prawdziwsza od tego, co się "zjadaczom chleba" wydaje prawdą, wizje proroka można porównać do widzenia ks. Piotra z Dziadów cz. III, konserwatywna wersja mesjanizmu niczym u Krasińskiego: sen jest wizją narodu wstępującego jak Chrystus do grobu, tylko w Prophet’s Song ta śmierć nie jest przezwyciężona, ona zwycięża, o! nazwałabym to katastrofizmem
7) We Are The Champions – indywidualizm
8 ) Somebody To Love – pragnienie miłości, modlitwa
9) Love Of My Life – miłość nieszczęśliwa (romantyczna)
10) March Of The Black Queen – rewolucjonizm, bohater romantyczny, charakteryzujący się indywidualizmem, żądzą władzy
11) Death On Two Legs – zemsta, zemsta na wroga i po raz kolejny paralela do Dziadów (pieśń zemsty Konrada)
12) Living On My Own – poczucie wyalienowania (cecha bohatera romantycznego) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Czw Paź 19, 2006 8:22 pm Temat postu: |
|
|
Wniosek:
Queen to Dziady
A na poważnie to te powiązania są dosyć...hmm... na siłę. Zwłaszcza "I want to break free", które na pewno mi się nie kojarzy z Romantyzmem. A oprócz tytułu nie ma z nim nic wspólnego.
Już prędzej utwory z pierwszych płyt - My Fairy King czy Fairy Feller’s Masterstroke, ale to raczej wynika z ich młodzieńczości, która poniekąd wiąże się z ideami Romantyzmu.
Nie wydaje mi się, że świadomie zamieszczali w swych utworach takie wątki myśląc właśnie o tej epoce.
Ale temat do dyskucji naprawdę ciekawy. _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Paulina_Mercury
Dołączył: 17 Cze 2006 Posty: 308
|
Wysłany: Czw Paź 19, 2006 8:32 pm Temat postu: |
|
|
| Mattey napisał: | Wniosek:
Queen to Dziady |
tyle, że Queen ciekawszy
| Mattey napisał: | | A na poważnie to te powiązania są dosyć...hmm... na siłę. Zwłaszcza "I want to break free", które na pewno mi się nie kojarzy z Romantyzmem. A oprócz tytułu nie ma z nim nic wspólnego. |
Ale jednak da się wskazać te romantyczne hasła i motywy!
| Mattey napisał: | | Nie wydaje mi się, że świadomie zamieszczali w swych utworach takie wątki myśląc właśnie o tej epoce. |
Wcale tak nie uważam. Oni właśnie zrobili to nieświadomie i to jest prawdziwy romantyzm, bo szczery, niezamierzony - słowa prosto z serca!
| Mattey napisał: | | Ale temat do dyskucji naprawdę ciekawy. |
Trzeba trochę urozmaicić dział Ogólny  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotrekR

Dołączył: 10 Sie 2006 Posty: 84 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Paź 19, 2006 9:40 pm Temat postu: |
|
|
Ja zgadzam się z Pauliną Mercury. Rzeczywiście w piosenkach z początku kariery dostrzegalne są wyraźne motywy romantyzmu. Szkoda, że trochę zatarły się w dalszej części istnienia Queen... chociaż nie do końca. Właśnie A Day At The Races zawsze wydawało mi się bardzo romantyczną płytą... tak jak napisałaś Somebody To Love itd... dodałbym jeszcze Good Old-Fashioned Lover Boy chociaż nie musicie się ze mną zgodzić. Mimo, iż szłyszałem wiele zarzutów, że teksty piosenek Królowej nie są genialne "tekstowo" (możliwe, że tak jest ) uważam, że po głębszym przeanalizowaniu ich i okoliczności nagrania, odkrywają przed nami nowe, ukryte znaczenia. Oczywiście nie wszystkie... Nie ma co przesadzać i robić z muzyków Queen poetów. Chociaż z Pauliną Mercury zgadzam się w zupełności.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Darkness

Dołączył: 01 Sie 2006 Posty: 4
|
Wysłany: Pią Paź 20, 2006 3:30 pm Temat postu: |
|
|
| Też to zauważyłam wcześniej, np. Nevermore kojarzy mi się z jednym z wierszyków Karpińskiego, tyle że to sentymentalizm, a nie romantyzm... o_O |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Pią Paź 20, 2006 3:33 pm Temat postu: |
|
|
No na pewno jest klika powiązań z Romantyzmem, ale pracy magisterskiej na ten temat bym nie pisał  _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Paź 20, 2006 4:34 pm Temat postu: |
|
|
Tak naprawdę, to ja się zastanawiam, jakie były inspiracje Panów co do ich twórczości, a także, jaką wagę przywiązywali do tekstów i właśnie takich przesłań płynących z ich muzyki, czy te utwory są o czymś konkretnym. Niby Freddie mówił, że nie cierpi pisać tekstów, ale w 1984 r., więc niezależnie, co by nie napisał, i tak mielibyśmy kaszanę. To był zresztą dziwny okres w Queen, tak myślę.
Wydaje mi się, że Brian miał bardziej predyspozycje to takich utworów 'z czymś więcej'. Szczególnie interesujące wydaje mi się być She Makes Me. Poza tym - nie zapominajmy o takich utworach jak White Queen czy Who Wants To Live Forever. Freddie takich tekstów raczej nie pisał... _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Paulina_Mercury
Dołączył: 17 Cze 2006 Posty: 308
|
Wysłany: Pią Paź 20, 2006 6:48 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Wydaje mi się, że Brian miał bardziej predyspozycje to takich utworów 'z czymś więcej'. Szczególnie interesujące wydaje mi się być She Makes Me. Poza tym - nie zapominajmy o takich utworach jak White Queen czy Who Wants To Live Forever. Freddie takich tekstów raczej nie pisał... |
Ale teksty autorstwa Freddiego z lat 70., zwłaszcza z pierwszej i drugiej płyty są całkiem dobre. Potem trochę stracił polot. Nie mniej jednak przyznaję Ci rację, Misiu, że Brian tekstowo jest lepszy. Ale o tym już gdzieś pisałam. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Pią Paź 20, 2006 6:55 pm Temat postu: |
|
|
Jeśli ktoś z Queen był romantykiem to tylko Brian. I on faktycznie mógł nawiązywać do tych wątków. _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ogryzio
Dołączył: 16 Sie 2006 Posty: 27 Skąd: Tylko i wyłącznie Poznań
|
Wysłany: Pią Paź 20, 2006 9:03 pm Temat postu: |
|
|
Moim zdaniem jest to kompletna głupota.
Wśród tak ogromnej twórczości queen znajdziemy wiele nawiązań
do epok literackich. To że te kilka utworów ma więcej z romantyzmy, moim zdaniem nie ma większego znaczenia. Nie znamy dokładnie genezy utworów,
chociaż jeśli pisze się piosenki to zazwyczaj pod wpływem jakichś nagłych emocji. Przykład - Crazy Little Thing Called Love.
Uważam że po niektórych piosenkach mozna poznać charakter człowieka,
a raczej co przeżywał w danym okresie życia. Pisze naprzykład
Love of my life bo na przykład zobaczył że jego "miłość" spotyka się z kimś
innym i serce go boli - przykład kompletnie z głowy, no dobra nie kompletnie,
bo to zaczerpnięte jest z mojego życia :p :p :p
Ale nie powinniśmy doszukiwać się głębszych znaczeń w piosenkach Queen,
bo to jest tak jak z Killer Queen - piosenka o drogiej prostytutce...
Takie jest moje zdanie - proszę mnie nie bić...  _________________ Paul Rodgers sucks... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Paulina_Mercury
Dołączył: 17 Cze 2006 Posty: 308
|
Wysłany: Pią Paź 20, 2006 10:22 pm Temat postu: |
|
|
| Ogryzio napisał: | Moim zdaniem jest to kompletna głupota. Wśród tak ogromnej twórczości queen znajdziemy wiele nawiązań do epok literackich. To że te kilka utworów ma więcej z romantyzmy, moim zdaniem nie ma większego znaczenia. Nie znamy dokładnie genezy utworów, chociaż jeśli pisze się piosenki to zazwyczaj pod wpływem jakichś nagłych emocji.(...) Takie jest moje zdanie - proszę mnie nie bić...  |
Bić nie będę , ale wytłumaczę jeszcze raz, o co biega:
Otóż, nie chodzi mi o to, że Królowa nawiązywała do romantyzmu jako dziewiętnastowiecznej epoki literackiej. Tylko o fakt, iż teksty, które wymieniłam same w sobie są romantyczne. I to bardzo dobrze, że pisane najprawdopodobniej były pod wpływem uczuć i emocji. Przecież ci, którzy romantyzm zapoczątkowali nie nawiązywali do niczego, tylko pisali to, co chcieli przekazać. Queen też tak pisał i to, co analizuję jest romantyczne. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Pią Paź 20, 2006 11:24 pm Temat postu: |
|
|
Zdecydowanie romantyczne są te balladki z akompaniamentem fortepianu, które Freddie umieszczał tak średnio po jendej na płytce: "Nevermore", "Lily Of The Valley", "Love Of My Life", "You Take My Breath Away".
Ale w ogóle stosowali mnóstwo innych motywów romantycznych, o których przedmówcy nie wspomnieli , i to nie tylko w tekstach, ale i w muzyce. Porównywanie tekstów Queen z Dziadami raczej nie ma sensu, choćby dlatego, że akurat Część Trzecia nie jest dziełem typowo romantycznym - jest typowym dziełem polskiego romantyzmu, ale nie romzntyzmu w ogóle. Jeśli już to mam tylko jedno skojarzenie - Improwizacja-Innuendo. Freddie, którego głos jakby unosił się w przestworzach i brzmiał potężnie wzmocniony jeszcze pogłosem zdaje się kłócić z Bogiem i... ponosi klęskę, przeprasza za swoją insynuację. To mi przypomina spór Konrada z Bogiem, ale geneza tej piosenki jest zupełnie różna od genezy tego aktu dramatu romantycznego. Takie przypadkowe podobieństwo klimatu. _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Paulina_Mercury
Dołączył: 17 Cze 2006 Posty: 308
|
Wysłany: Sob Paź 21, 2006 9:38 am Temat postu: |
|
|
| Gnietek napisał: | | Zdecydowanie romantyczne są te balladki z akompaniamentem fortepianu, które Freddie umieszczał tak średnio po jendej na płytce: "Nevermore", "Lily Of The Valley", "Love Of My Life", "You Take My Breath Away". |
Masz rację Gnietek. One są romantyczne od początku do końca. Chyba nie trzeba nazywać specjalnie motywów w nich zawartych, gdyż generalnie mówią one o miłości, ukazują obraz miłości romantycznej. Ale muszę się nad nimi jeszcze głębiej zastanowić, bo mnie zainspirowałeś
| Gnietek napisał: | | Porównywanie tekstów Queen z Dziadami raczej nie ma sensu, choćby dlatego, że akurat Część Trzecia nie jest dziełem typowo romantycznym - jest typowym dziełem polskiego romantyzmu, ale nie romzntyzmu w ogóle. |
Po raz kolejny przyznam Ci rację. Tak do końca to nie miałam zamiaru porównywać tekstów Queen z Dziadami, ale te analogie same mi się narzuciły, może dlatego, że ostatnio omawialiśmy Dziadów cz.III. Te podobieństwa są powierzchowne, gdyż zarówno Mikiewicz jak i Panowie z Queen zastosowali podobne sceny, sytuacje jednak w celu przekazania całkem odmiennych kwestii i problemów.
| Gnietek napisał: | | Jeśli już to mam tylko jedno skojarzenie - Improwizacja-Innuendo. Freddie, którego głos jakby unosił się w przestworzach i brzmiał potężnie wzmocniony jeszcze pogłosem zdaje się kłócić z Bogiem i... ponosi klęskę, przeprasza za swoją insynuację. To mi przypomina spór Konrada z Bogiem, ale geneza tej piosenki jest zupełnie różna od genezy tego aktu dramatu romantycznego. Takie przypadkowe podobieństwo klimatu. |
Ciekawa interpretacja, jednak mi bardziej z Improwizacją Konrada kojarzy się The Prophet's Song. Wydaje mi się, że w obu tekstach podmiot liryczny przyjmuje podobną postawę - uważa się za kogoś większego niż w rzeczywistości jest, daje wyraz swojemu buntowi. Tu klimat nie wydaje mi się podobny, ale wymieniłam inne skojarzenia.
Posłuchałam przed chwilą Innuendo i nawet brzmi tak wzniośle jak Improwizacja. Co do genezy utworów Queen i ich przesłania - jeszcze raz podkreśle, że są diametralnie różne od Dziadów. Te przecież poruszają przede wszystkim problematykę narodowo-wyzwoleńczą - można by powiedzieć co ma piernik do wiatraka, ale... No pozostaje wiele tych "ale", wiele już cech przecież wymieniłam. Nie mam zamiaru niczego dowieść, bo każdy by obalił tezę o nawiązaniu Queen do polskiego romantyzmu , o którym przecież nikt z zespołu nie miał i nie ma zielonego pojęcia (no chyba, że o czymś nie wiem ), ale chyba można się pozastanawiać nad tym i owym, doszukiwać się i badać, ot, choćby dla zabawy. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mancin
Dołączył: 16 Gru 2003 Posty: 333
|
Wysłany: Sob Paź 21, 2006 12:32 pm Temat postu: |
|
|
Można podpiąć historię z AIDS pod mesjanizm cierpienie i poświęcenie za innych . Różnica tylko taka,że bohater romantyczny mógł w każdej chwili zrezygnować ze swej roli, a Freddie nie.
PS. Fajny temat, jaka miła odmiana na głównym forum, szkoda tylko, że czasu brak by pogłówkować. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Paulina_Mercury
Dołączył: 17 Cze 2006 Posty: 308
|
Wysłany: Sob Paź 21, 2006 1:40 pm Temat postu: |
|
|
| mancin napisał: | | Można podpiąć historię z AIDS pod mesjanizm cierpienie i poświęcenie za innych . Różnica tylko taka,że bohater romantyczny mógł w każdej chwili zrezygnować ze swej roli, a Freddie nie. |
Słuszna uwaga, mancin . Kolejny niepodważalny argument w dyskusji i dowód na romantyczność twórczości Queen. Wielcy polscy romantycy byli pod uciskiem zaborców, ale mogli mieć nadzieję na odwrócenie sytuacji. Freddie jej niestety nie miał. Ale mimo to tworzył. Czyż to nie piękne? Freddie we własnej osobie jest bohaterem romantycznym.
| mancin napisał: | | PS. Fajny temat, jaka miła odmiana na głównym forum, szkoda tylko, że czasu brak by pogłówkować. |
Mam ambitny plan rozkręcenia tego działu. A jeżeli chodzi o główkowanie, to zawsze to robię w nocy, gdy nie mogę zasnąć. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Sob Paź 21, 2006 3:18 pm Temat postu: |
|
|
Ten temat jest o tyle dobry, że można tu faktycznie pogłówkować, bo na dziale Queen-ogólne ostatnio tylko ASAQ, SOng League albo Picture Quiz. A tu faktycznie dyskusja i to na wysokim poziomie.
Muszę się zgodzić, że cierpienie Freddiego i jego heroiczna postawa podpada pod Romantyzm. Zaprzeczał, że jest źle, tworzył do ostatniej chwili (Mother Love - utwór, notabene też w tych klimatach) i był swoistą ikoną.
Pomnik w Montreaux - jakże wymowny! Dynamiczna poza, wojownik, charyzma, dramat, miłość...wszystko w jednym człowieku. _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Sob Paź 21, 2006 3:40 pm Temat postu: |
|
|
| Mattey napisał: |
Muszę się zgodzić, że cierpienie Freddiego i jego heroiczna postawa podpada pod Romantyzm. Zaprzeczał, że jest źle, tworzył do ostatniej chwili (Mother Love - utwór, notabene też w tych klimatach) i był swoistą ikoną.
|
Nawet potrafił jeszcze cieszyć się pięknem życia (Delilah, A Winter's Tale) i wzruszać pięknem jego ostatnich chwil. Tak, "A Winter's Tale" jest zdecydowanie romantycznym utworem. _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotrekR

Dołączył: 10 Sie 2006 Posty: 84 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sob Paź 21, 2006 5:24 pm Temat postu: |
|
|
Rzeczywiście co do pomniku Freddiego to jak napisał Mattey, zawiera on tyle charyzmy i tyle emocji w sobie... Jeszcze dodałbym, że ja widzę w nim osobę , która pochyla się i patrzy na to co już osiągnęła, a jest tego wiele. Od tyłu postać wygląda na zmęczoną w atmosferze chwały, ale zmęczoną po ciężkiej pracy, aczkolwiek nadal silną i chcącą dokonać jeszcze wielu rzeczy... Owa praca nie poszła na marnę, został najlepszy.
Ehh może to zbyt wyszukana interpretacja, biorąc pod uwagę styl życia Freddiego ale kto wie...?
Ale co tam, nawet ten styl życia, późniejsza walka z chorobą tworzy niezwykle romantyczną całość. Nikt nie robi z Freddiego do bólu poprawnego czlowieka i dobrze, dobrze że takim nie był, ale nawet tak urozmaicone życie, według niektórych poglądów i wierzeń godne potępienia, sprawiło że Freddie jest Freddiem. Na to, że ktoś wspominany jest jako wielki nie musi koniecznie wływać poprawne, w sensie etyczne (choć słowo etyczne jest trochę za mocne) życie o czym wszyscy forumowicze zapewne wiedzą. Jednym słowem, życie Freddiego Mercurego było niezwykle rozmatyczne, choć sposób jego przeżycia przez wielu może być potępiany. Potępiany ze względu na wierzenia, tolerancję, lub jej brak... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Sob Paź 21, 2006 5:51 pm Temat postu: |
|
|
Freddie nie jest postacią jednoznaczną. Nie można go zaszufladkować. Był osobą wielowymiarową, trudną do opisania. O ile można o każdym pozostałym członku powiedzieć jedno słowo, które najtrafniej do nich pasuje, to właśnie o Freddiem się nie da, bo był tak pełen sprzeczności. Ale to jeszcze bardziej świadczy o tym, że powienien być traktowany poniekąd jako bohater romantyczny.
No bo spójrzmy:
John - nieśmiały
Brian - wrażliwy
Roger (hmmm...tu trochę kłopotów, ale co tam) - dynamiczny
a Freddie - szalony ale i poważny, charyzmatyczny, ale czasem nieśmiały, delikatny ale zarazem agresywny, arogancki ale i życzliwy, rozwiązły lecz też namiętny... i można by tych sprzeczności tak dalej wyliczać...
Może dlatego właśnie Paul Rodgers nie jest tak powszechnie lubiany, bo on jest taki...płaski (nie licząc sterczących sutków ) _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ogryzio
Dołączył: 16 Sie 2006 Posty: 27 Skąd: Tylko i wyłącznie Poznań
|
Wysłany: Sob Paź 21, 2006 8:25 pm Temat postu: |
|
|
Też właśnie przerabiam romantyzm i stwierdzam że główną wartościa romantyzmu nie była tylko miłość ale i ojczyzna.
Nie podpisałbym też heroicznej śmierci Freddiego pod romantyzm.
Bohaterowie romantyczni umierali młodo w wieku 20-25 lat.
Powodem samobójstw była w większości przypadków nieszczęśliwa miłość,
jak np. u Wertera.
Nie jestem nastaiowny krytycznie do tego tematu więc powiem też coś dobrego może...
Styl życia Freddiego wcale nie odbiegał od postawy romantyków.
Przykład: Jak dobrze wiecie albo nie wiecie Adam Mickiewicz przedstwiciel
romantyzmu wiele czasu spędzał na zabawie libacjach alkoholowych, paleniu
fajek nie wspominając już o jego bogatym życiu seksualnym (wiele
dziewczyn mu przeleciała przed....rękami). Posądza się go nawet o to że pisał
swoje największe dzieła pod wpływem narkotyków - zwłaszcza
"Pana Tadeusza".
Romantyków cechował również bunt przeciwko głupim dogmatom i
niesprawiedliwości prawa.
Freddie Mercury też walczył z takimi dogmatami. Oczywiście w swój
sposób. Można by nawet podejrzewać że ten jego cały chomoseksualizm
był fikcją. Jedynie walką z nietolerancją seksualną - chomofobią.
Patrzcie czego dokonał - w Anglii mamy śluby chomoseksualistów.
Nie pochwalam tego bynjmniej. Jest to dla mnie wręcz ochydne - bo
wszystko ma swoje granice, ale no BUNT. _________________ Paul Rodgers sucks... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Paulina_Mercury
Dołączył: 17 Cze 2006 Posty: 308
|
Wysłany: Sob Paź 21, 2006 9:46 pm Temat postu: |
|
|
| Ogryzio napisał: | | Też właśnie przerabiam romantyzm i stwierdzam że główną wartościa romantyzmu nie była tylko miłość ale i ojczyzna. |
Owszem, ale w przypadku Queen akurat występuje wątek miłosny i taki konsekwentnie pragnę analizować. Natomiast brak patriotyzmu czy problematyki narodowej (swoją drogą oczywisty, nie było przecież takiej potrzeby) nie przeczy wcale romantyczności ich utworów. Ja zresztą nadal utzrymuję, że mimo wszystko w romantyzmie najważniejsza była miłość (dwojga ludzi, ale do ojczyzny również - najczęściej jedna z nich była porzucana dla drugiej lub tylko jedna z nich miała znaczenie - i tak jest w utworach Queen - znaczenie ma miłość zakochanych)
| Ogryzio napisał: | | Styl życia Freddiego wcale nie odbiegał od postawy romantyków. Przykład: Jak dobrze wiecie albo nie wiecie Adam Mickiewicz przedstwiciel romantyzmu wiele czasu spędzał na zabawie libacjach alkoholowych, paleniu fajek nie wspominając już o jego bogatym życiu seksualnym (...)Romantyków cechował również bunt przeciwko głupim dogmatom i niesprawiedliwości prawa. |
O_o, kolejne ciekawe analogie!
Przyszedł mi do głowy kolejny pomysł! Mianowicie postawa Freddiego i jego podejście do życia zmieniło się, kiedy dowiedział się, że jest chory. Na pewno zmianom uległa jego hierarchia wartości. To tak jak u bohaterów romantycznych: umiera Gustaw, rodzi się Konrad, Kordian, który również przechodzi metamorfozę albo ks. Robak, który z awanturnika, postaci skłóconej ze światem zmienia się w gorącego patriotę. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Sob Paź 21, 2006 9:57 pm Temat postu: |
|
|
Bohatera romantycznego charakteryzuje pewna burzliwość zachowań, niejednorodność. Jest to powiązane z młodością i patrzeniem sercem, a nie "szkiełkiem i okiem". Emocje, instykt, uczucia są ważniejsze niż racjonalizm.
I tutaj Freddie niezaprzeczalnie jawi się jako ktoś taki.
A jako przerywnik prezentuję z dumą:
Mały słowniczek ortograficzny:
Homoseksualista
Homofobia
Ohydne _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Sro Paź 25, 2006 5:28 pm Temat postu: |
|
|
Dla mnie każdy artysta ma w sobie coś z romantyka. Nie inaczej jest w przypadku muzyków Queen. Myślę, że każdy z czterech muzyków reprezentował sobą inną odsłonę romantyzmu. Zdecydowanie najmniej widać go u Rog'a (sorry Florka, takie odnoszę wrażenie, choć może się mylę). Brian i John są bardzo uduchowieni, Jasiek może nawet bardziej. Idealnie wpisują się w nurt romantycznego kochanka, natomiast Fred... Też romantyk, jeżeli za takiego uznamy kogoś, kto stara się łamać powszechnie przyjęte kanony i jednocześnie jest bardzo do życia przywiązany. Bo Freddie tak bardzo kochał żyć... I myślę, że to słychać w jego muzyce. _________________ "Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Sro Paź 25, 2006 6:19 pm Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|