| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Seks przed malzenstwem |
| TAK |
|
72% |
[ 102 ] |
| NIE |
|
12% |
[ 18 ] |
| NIE MAM ZDANIA |
|
14% |
[ 21 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 141 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Hoder

Dołączył: 20 Lis 2003 Posty: 657 Skąd: Marklowice/Poznań
|
Wysłany: Pią Lut 03, 2006 12:35 am Temat postu: |
|
|
istotą spowiedzi nie jest poinformowanie Boga o swoich grzechach, ale samo wyznanie ich - jest to akt skruchy.
a jesli Bóg nie jest wszechwiedzący, nie będzie nas mógł osądzać po śmierci i na sądzie ostatecznym, a nawet takie rozumowanie może nas doprowadzić do przekonania, że już w momencie urodzenia jesteśmy wyznaczeni do wiecznego szczęścia w niebie lub potępieni.
a ten fragment który przytoczyłaś jest jedynie dowodem na to, że Bóg jest wszechmogący (co jest również zgodne z wiarą) ale nie jest dowodem na to, że Bóg nie jest wszechwiedzący _________________ czemu bracie robisz ku*wę z muzyki |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Lut 03, 2006 12:38 am Temat postu: |
|
|
mowilem juz kiedys, ze uwielbiam tematy zwiazane z wiara i z polityka? a to mial byc taki fajny temat o sexie heh _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Lut 03, 2006 2:17 am Temat postu: |
|
|
Ja bardzo lubię dyskusje na temat wiary. Dlatego nigdy się w nich nie wypowiadam. Lubię czytać takie dyskusje, jak ta, czyli bez wyzwisk, a logicznie argumentując. Czytać - wolę nie pisać, bo moja wiara to moja sprawa i nie przekonam nikogo, ani nikt mnie. A jeżeli chodzi o małżeństwo, Biblię i te sprawy, to są mądrzejsi ode mnie w tej materii.
Jedno jest pewne - dyskusja na temat religii w TAKIM temacie była nieunikniona, dlatego trudno się dziwić. Przynajmniej mnie. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Pią Lut 03, 2006 8:58 am Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | mowilem juz kiedys, ze uwielbiam tematy zwiazane z wiara i z polityka? |
Ja ostatnio na weselu przyjaciela miałem okazję się przekonać, że właśnie tych tematów lepiej nie poruszać przy stole, bo można dostać widelcem w żebro  _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Lut 03, 2006 10:51 am Temat postu: |
|
|
| Marcin S. napisał: | | Bo przysięgając przed samym Bogiem Twoja obietnica o wierności do czegoś Cię zobowiązuje. |
A teraz znajdz mi roznice miedzy tym a cyrografem. Serio mowie... Co jesli sie mylisz...? Mialem w rodzinie wiele rozwodow (aczkolwiek moi rodzice wioda niezwykle udany zwiazek) i widzialem jhak to wyglada... jakos swiadectwo dane Bogu nie przeszkodzilo im pozniej wbijac sobie noza w plecy przy kazdej mozliwej okazji... A jak moje kuzynostwo na tym ucierpialo... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Pią Lut 03, 2006 3:57 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Marcin S. napisał: | | Bo przysięgając przed samym Bogiem Twoja obietnica o wierności do czegoś Cię zobowiązuje. |
A teraz znajdz mi roznice miedzy tym a cyrografem. Serio mowie... Co jesli sie mylisz...? Mialem w rodzinie wiele rozwodow (aczkolwiek moi rodzice wioda niezwykle udany zwiazek) i widzialem jhak to wyglada... jakos swiadectwo dane Bogu nie przeszkodzilo im pozniej wbijac sobie noza w plecy przy kazdej mozliwej okazji... A jak moje kuzynostwo na tym ucierpialo... |
Podobnie jest w drugą stronę - wierzę, że jeśli ludzie się kochają - nie potrzebują tak banalnego świadectwa, jakim jest ślub. Jeśli są związani - wytrwają bez tego. A i w moim domu można się przekonać, że ślub był jedynie początkiem wszystkich komplikacji... _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pią Lut 03, 2006 6:43 pm Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
tyna

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 833 Skąd: krk
|
Wysłany: Pią Lut 03, 2006 8:00 pm Temat postu: |
|
|
| kunegunda napisał: | | wierzę, że jeśli ludzie się kochają - nie potrzebują tak banalnego świadectwa, jakim jest ślub. Jeśli są związani - wytrwają bez tego. |
nie chcialam tu pisac, ale to zdanie mnie poniekad do tego zachecilo.
tak , jak napisala lasha : slub dla osob wierzacych jest wartoscia absolutna, wiec nie uwazam za wlasciwe okreslanie go 'banalnym'. oczywiscie wiem, ze to tylko Twoje zdanie i opinia na ten temat.
dla mnie, osoby wierzacej, slub jest polaczeniem sie dwojga kochajacych sie osob przed bogiem. jest to tylko jeden z aspektow, przez jaki postrzegam zwiazek. nigdy nie podjelabym decyzji o slubie pochopnie - dla mnie jest to zwiazanie sie z drugim czlowiekiem na cale, doslownie : cale zycie, a o takim czyms marze. i w takim dniu nie sa wazni goscie czy dobra muzyka - tego mogloby wcale nie byc, to tylko wynik naszej tradycji i nadawania wszystkiemu charakteru odpustowosci. wazny jest fakt zlaczenia dwojga ludzi.
ktos moglby powiedziec, ze skoro bog wszystko widzi, to moglabym nie brac slubu koscielnego - i tak wie o milosci, a czystosc przedmalzenska to tylko sprawa mojego sumienia - ale ja traktuje takie podejscie jak wygodnictwo. nie jestem dewotka, nie uwazam sie tez za osobe gleboko wierzaca, ale we wierze znajduje pocieszenie i rozwiazanie problemow - dlatego wiec chcialabym rowniez przed bogiem zlaczyc sie w malzenstwie.
skoro wiadomo juz, ze wierze, to jasny jest tez moj stosunek do seksu przedmalzenskiego. sam akt uwazam za cos pieknego, a fakt ' wstrzemiezliwosci' to w aspekcie ludzkim dla mnie dowod, ze w zwiazku nie chodzi tylko o fizycznosc i seksualnosc partnera, wyzwanie, na ktore moga sobie pozwolic tylko osoby powiazane prawdziwa miloscia, opierajacac sie glownie na uczuciach.
to tyle :) _________________
, 2006
' ... zapamtite : sloboda je pravo na IZBOR - jebati ili biti jeben ' |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pią Lut 03, 2006 10:35 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Marcin S. napisał: | | Bo przysięgając przed samym Bogiem Twoja obietnica o wierności do czegoś Cię zobowiązuje. |
A teraz znajdz mi roznice miedzy tym a cyrografem. Serio mowie... Co jesli sie mylisz...? Mialem w rodzinie wiele rozwodow (aczkolwiek moi rodzice wioda niezwykle udany zwiazek) i widzialem jhak to wyglada... jakos swiadectwo dane Bogu nie przeszkodzilo im pozniej wbijac sobie noza w plecy przy kazdej mozliwej okazji... A jak moje kuzynostwo na tym ucierpialo... |
Sama przysięga jest ważna, ale to, że ktoś potem o tej przysiędze zapomina (oczywiście nie mam na myśli przypadków w Twojej rodzinie, mówię ogólnie), zapomina o świadectwie danym Bogu, to już inna sprawa. Ludzie mogą się kłócić, ale prawdziwy chrześcijanin pamięta o przysiędze przed Bogiem, a najgorsze kłótnie nie pchną go w stronę rozwodu etc.
Żeby nie było- u mnie w rodzinie były dwa rozwody...
A cyrograf? Ten nie ma nic wspólnego z Bogiem... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Lut 03, 2006 10:41 pm Temat postu: |
|
|
to lepiej pol zycia sie zabijac w domu i niszczyc sie nawzajem w imie tego, ze przysiegalo sie przed bogiem?
ja takch dylematow nie posiadam.. pomijajac fakt, ze i tak nie mialbym z kim tego slubu brac, to mysle, ze tak samo szczzesliwi moglbym byc zyjac w zwiazku bez slubu, ew. ze slubem cywilnym, zeby uproscic sprawy podatkowe czy spadkowe.. no ale ja jestem z tych zlych ateistow, wiec jakos malo mnie rajcuje przysieganie wobec kogos, w czyje istnienei nie wierze...  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pią Lut 03, 2006 10:58 pm Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | | to lepiej pol zycia sie zabijac w domu i niszczyc sie nawzajem w imie tego, ze przysiegalo sie przed bogiem? |
Chodzi mi o to, że PRAWDZIWY chrześcijanin, który działa zgodnie z przykazaniami (m.in. działa w imię miłości do bliźniego) nigdy nie będzie miał hardcore'owych problemów w związku, choć kłótnie się oczywiście zdarzają. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Sob Lut 04, 2006 12:37 am Temat postu: |
|
|
| Marcin S. napisał: | | Chodzi mi o to, że PRAWDZIWY chrześcijanin, który działa zgodnie z przykazaniami (m.in. działa w imię miłości do bliźniego) nigdy nie będzie miał hardcore'owych problemów w związku |
Hmm...nadmiernie optymistyczna to wersja, według mnie (choć jam szczęśliwa mężatka ). Może być przecież tak, że to tylko jedna strona w związku jest prawdziwie chrześcijańska... A druga nie jest - i sprawia tej pierwszej hardcorowe problemy.
Lasha - bardzo mądre słowa! _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sob Lut 04, 2006 1:49 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Hmm...nadmiernie optymistyczna to wersja |
Wszyscy dążymy do ideału
| Cytat: | Może być przecież tak, że to tylko jedna strona w związku jest prawdziwie chrześcijańska... A druga nie jest - i sprawia tej pierwszej hardcorowe problemy.
|
No jasne, ale po co wtedy ta druga strona przysięga przed Bogiem, w którego nie wierzy? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Sob Lut 04, 2006 2:50 am Temat postu: |
|
|
Nie miałam na myśli sytuacji, gdy ta druga osoba nie wierzy. W momencie składania przysięgi może mieć silną wiarę, co nie zmienia faktu, że życie układa się różnie... I nikt nie da gwarancji, że mąż/żona nie zachoruje na chorobę psychiczną, nie wpadnie w alkoholizm, nie zmieni światopoglądu... Nie mówiąc już o tym, że wszyscy wierzący są po prostu grzeszni. Trzeba być tego świadomym, jeśli się ślub kościelny traktuje poważnie. Oczywiście - mieć nadzieję, że będzie dobrze (choć idealnie przez cały czas na pewno nie będzie) - ale wiedzieć też, że podejmuje się ryzyko. _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kevin spacey

Dołączył: 29 Lis 2003 Posty: 147 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Sob Lut 04, 2006 4:32 pm Temat postu: |
|
|
no wiecie co wchodzę na forum, patrzę: piękny temat, czysty hedonizm czyli to co tygryski lubią najbardziej. wchodzę żeby dyskusję poczytać (w końcu 5-stronicowa ) a tu znowu tematy religijne. to się nazywa robienie człowiekowi nadziei bez pokrycia
a co do seksu przedmałż. - jestem ZA  _________________ koniec przekazu |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sob Lut 04, 2006 5:01 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Nie miałam na myśli sytuacji, gdy ta druga osoba nie wierzy. W momencie składania przysięgi może mieć silną wiarę, co nie zmienia faktu, że życie układa się różnie... I nikt nie da gwarancji, że mąż/żona nie zachoruje na chorobę psychiczną, nie wpadnie w alkoholizm, nie zmieni światopoglądu... |
No tak, ale mówimy wtedy o sytuacjach szczególnych. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Sob Lut 04, 2006 6:24 pm Temat postu: |
|
|
Trzeba się jednak liczyć z prawdopodobieństwem sytuacji szczególnej. A nie twierdzić, że jesli oboje wierzą i się kochają, to poważnych problemów na pewno mieć nie będą. No i nie zacytowałeś już mojego następnego zdania:
| Cytat: | | Nie mówiąc już o tym, że wszyscy wierzący są po prostu grzeszni |
które już sytuacji szczególnej bynajmniej nie przedstawia... A jest to główny powód tego że idealnie i słodko nie jest w życiu.
Ale ja już mówię pass, bo:
| kevin spacey napisał: | | to się nazywa robienie człowiekowi nadziei bez pokrycia |
 _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2006 12:59 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Trzeba się jednak liczyć z prawdopodobieństwem sytuacji szczególnej. A nie twierdzić, że jesli oboje wierzą i się kochają, to poważnych problemów na pewno mieć nie będą. |
Mówię- jeśli człowiek postępuje po chrześcijańsku, to zawsze wyjdzie z kryzysu, opierając się choćby na przykazaniu o miłości do bliźniego.
| Cytat: | | Nie mówiąc już o tym, że wszyscy wierzący są po prostu grzeszni |
A myślisz, że przysięga małżeńska nie uwzględnia tego faktu? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2006 1:31 am Temat postu: |
|
|
| Marcin. S napisał: | | jeśli człowiek postępuje po chrześcijańsku, to zawsze wyjdzie z kryzysu, opierając się choćby na przykazaniu o miłości do bliźniego. |
Wyjdzie, bo "nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia", ale to już inna kwestia. (Niektóre wyjścia są dość radykalne i niekoniecznie miłe - np. pobyt w domu samotnej matki). Ale poprzednio pisałeś:
| Cytat: | | PRAWDZIWY chrześcijanin, który działa zgodnie z przykazaniami (m.in. działa w imię miłości do bliźniego) nigdy nie będzie miał hardcore'owych problemów |
i to z tym się nie zgadzam. Zresztą, mówiąc o "wyjściu" z sytuacji kryzysowej (czyli hardcorowej) chyba sam przyznałeś, że jednak może ona zaistnieć. _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
natalciaD
Dołączył: 12 Sty 2004 Posty: 56 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2006 10:05 pm Temat postu: |
|
|
..................................................................................................... _________________ wierze, ze Freddie żyje, a nawet jesli nie to napewno nas widzi
Ostatnio zmieniony przez natalciaD dnia Pon Lut 06, 2006 12:09 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2006 11:19 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Cytat: | | PRAWDZIWY chrześcijanin, który działa zgodnie z przykazaniami (m.in. działa w imię miłości do bliźniego) nigdy nie będzie miał hardcore'owych problemów |
i to z tym się nie zgadzam. Zresztą, mówiąc o "wyjściu" z sytuacji kryzysowej (czyli hardcorowej) chyba sam przyznałeś, że jednak może ona zaistnieć. |
No tak, tu Ci przyznaję rację, ale jednak chrześcijanin-fundamentalista (oczywiście teraz w tym kontekście słowo nie ma negatywnego zabarwienia) będzie umiał udźwignąć ciężar "hardcore'owego" problemu. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2006 11:23 pm Temat postu: |
|
|
| Marcin S. napisał: | | chrześcijanin będzie umiał udźwignąć ciężar "hardcore'owego" problemu. |
Czyli "nie-chrześcijanin" sobie nie poradzi?
I czy chrześcijanin jest dla Ciebie synonimem katolika? _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2006 11:26 pm Temat postu: |
|
|
| Kensington napisał: | | Cytat: | | chrześcijanin będzie umiał udźwignąć ciężar "hardcore'owego" problemu. |
Czyli "nie-chrześcijanin" sobie nie poradzi? |
Byłbym kompletnym idiotą, jeśli bym to zasugerował.
| Kensington napisał: | | I czy chrześcijanin jest dla Ciebie synonimem katolika? |
Celowo nie używałem słowa "katolik". A jeśli chodzi o pytanie: nie. Katolik to IMHO taki sam chrześcijanin jak zielonoświątkowiec, ewngelik etc. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
tyna

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 833 Skąd: krk
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2006 11:35 pm Temat postu: |
|
|
| Kensington napisał: | | Marcin S. napisał: | | chrześcijanin będzie umiał udźwignąć ciężar "hardcore'owego" problemu. |
Czyli "nie-chrześcijanin" sobie nie poradzi?
|
pozwole sobie wlaczyc sie do rozmowy ;)
mysle, ze nie chodzi tu o to, ze ten, kto nie wierzy, nie znajdzie dla problemu rowiazania , a kazdy konflikt czy tym podobne beda oznaczac koniec wiazku, bo przed nikim przeciez nie przysiegal.
sadze tylko, ze wiara moze dac prawdziwie wierzacemu nadzieje i sile do rozwiazywania konfliktu, a temu, kto zlozyl sluby przed bogiem tylko dla tradycji , da mobilizacje chocby ze zwyklego leku lub obowiazku.
i nie chodzi tu o udzwigniecie problemu, bo kazdy jest do tego zdolny, jesli tylko kocha druga osobe. a do tego , jak wiadomo, nie kazdemu potrzebna jest wiara ;) _________________
, 2006
' ... zapamtite : sloboda je pravo na IZBOR - jebati ili biti jeben ' |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2006 11:40 pm Temat postu: |
|
|
| tyna napisał: | | sadze tylko, ze wiara moze dac prawdziwie wierzacemu nadzieje i sile do rozwiazywania konfliktu, a temu, kto zlozyl sluby przed bogiem tylko dla tradycji , da mobilizacje chocby ze zwyklego leku lub obowiazku. |
Powiedzmy, że o to mi chodziło. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pon Lut 06, 2006 12:26 am Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lut 06, 2006 11:38 am Temat postu: |
|
|
Pozwole sobie wrocic do bardzo dobrego postu Lashy z piatku bodajze
| Lasha napisał: |
Wydaje mi się, że zbyt chętnie podciągasz sprawę ślubu pod kwestie religijne. Ślub przed Bogiem, powinien mieć dla ludzi głęboko wierzących, wartość absolutną. Natomiast wiele jest osób, które do ołtarza lecą dla białej sukienki, nie mają zielonego pojęcia czym jest katolicki ślub kościelny. Ktoś, kto składa przysięgę przed Bogiem, jesli rozumie co zrobil, nigdy swojej żony czy męża źle traktować nie będzie.
Problem jednak w tym, że wiele osób traktuje ślub kościelny jako obowiązek społeczny (dla sąsiadów i rodziny), ale potem nie rozumie, że skoro przysięgalo sie przed Bogiem, to fajnie by było wytrwać w tej przysiędze. Mówiąc wprost: wiele osób (zbyt wiele) bierze ślub w kościele, a potem robi z gęby cholewę, bo zwyczajnie nie (z)zrozumiało co i komu przysięgało.
Zaś to, Tomku, o czym mówisz, to normalne ludzkie życie. Jednym się uklada, innym nie. Jedni są bardziej ulegli, inni chcą o swoje walczyć. jedni to robia na drodze pokojowej, inni wytaczaja armaty. To o czym piszesz staloby się nawet gdyby Twoi krewni nie byli malżeństwem. To nie fakt wstąpienia w związek malżeński zamienił ich życie w piekło. To oni sami do tego doprowadzili swoim postepowaniem.
Ty piszesz wcześniej, że w swoim związku się starasz. Chcesz, masz silę, masz wolę. Rozmawiasz. Twoim krewnym tego zabrakło. Ot wszystko. Życie.
Sens małżeństwa, we wszystkich kulturach, sprowadza się do dwóch rzeczy: bezpieczeństwa i stabilizacji. Każdy człowiek tego potrzebuje, bo to lezy w naszej naturze. Nie chciałbyś usłyszeć od niej, że ona Cie kocha i że będzie z Tobą, że postara się zrobić wszystko aby dac Ci szczęscie? Może Ci to powiedziec przy świecach, we dwoje. A może to zrobić przy rodzinie i najbliższych przyjaciołach. Różnica jest tylko w tym, co oboje preferujecie. Jedni chca to robic przy rodzinie. Inni dla siebie. Jedni mowia to swoimi słowami, inni powtarzaja za urzednikiem czy ksiedzem.
Wpływ na to, co sie dalej z wami stanie, jedno i drugie ma taki sam.
Z ta roznica, ze wchodzac z nia w zwiazek malzenski nabywasz kilku urzedowych i spolecznych (choc tu juz coraz mniej przynajmniej w kulturze europejskiej) praw. |
Absolutnie sie zgadzam z tym, w 100%. Odpowiadajac na post marcina S. i piszac o rozwodach nie mialem na mysli- o, jest wlasnie tak wiec to nie ma sensu. Zgadzam sie w 100% z tym co Ty tu napisalas. Wtedy (dosc niedbale) zareagowalem na zbyt czarno-biala wizje w druga strone- ze po przysiedze przed Bogiem wszystko jest cacy i juz. Wiec szybko napisalem o przykladach odwrotnych. Fakt jest jednak moim zdaniem taki, ze... reguly nie ma... Tak jak piszesz- zycie i... to zalezy od ludzi, a nie tego przed kim i przed czym skladali przysiege...
Marcinie- nie zgadzam sie z tym, ze "PRAWDZIWY chrzescijanin" sobie poradzi i juz. Nie mowie o alkoholikach czy ludziach ktorzy nagle druga strone zaczna traktowac zle. Dyskusja byla o seksie przedmalzenskim. Dwie osoby moga sie nawzajem bardzo szanowac., moga zachowywac sie niewiadomo jak bardzo po chrzescijansku- a malzenstwo im sie nie uda i juz. Zalozmy ze czekali do slubu z seksem, po wszystkim (i po kilkunastu razach, niech bedzie nawet ze po roku, dwoch) okazuje sie ze nie pasuja do siebie i juz... Uwierz mi- to nie jest kwestia checi albo wiary... To nie jest rzecz, ktora ot tak sobie zmienisz. To jest wielki dramat! Nie wiem jak Ty- ale ja nie potarfilbym dla innej osoby zmienic swojego poczucia humoru. Moglby udawac, ale... zrezygnowalbym z siebie... Z seksem jest jeszcze trudniej... Zrezygnuj z siebie, zaprzecz temu, czego chcesz i... powiedzmy w ten sposob- kobieta MOZE udawac, mezczyzna ma troche trudniej
Ludzie moga sie szanowac strasznie, kochac, respektowac, okazywac sobie zaufanie itd. I rownoczesnie nie pasowac do siebie w lozku. Dla jednych nie jest to az tak istotne. Dla innych jest. Masz dwie osoby, zwiazek- i dla jednej osoby jest to sprawa istotna, dal drugiej nie. Osoby seksualnymi temperamentami do siebie nie pasuja. I co? W imie milosci jedno z nich ma zaprzeczyc samo sobie...? Uwierz mi, chocby nie wiadomo jak dobry byl to chrzescijanin / chrzescijanka- skonczy sie to WCZESNIEJ czy POZNIEJ na zdradzie... Nie dlatego, zeby skrzywdzic te druga osobe, ale dlatego ze mamy do czynienia z wielka sila, ktora... na ktorej nie mozna ot tak postawic tamy...
DLATEGO uwazam, ze seks przedmalzenski jest wrecz KONIECZNY. I dlatego tez uwazam, ze nie wystarcza same szacunek i milosc blizniego i piekne chrzescijanskie idealy zeby malzenstwo bylo udane. Tu jest tez duzo psychologii, zwiazkow miedzyludzkich, podswiadomych pragnien, ktore czasami i przed samymi soba ukrywamy. A NIESTETY w przypadku psychologii i religii- mam wrazenie ze czasami wchodza sobie ostro w droge... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 6:35 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Marcinie- nie zgadzam sie z tym, ze "PRAWDZIWY chrzescijanin" sobie poradzi i juz. Nie mowie o alkoholikach czy ludziach ktorzy nagle druga strone zaczna traktowac zle. Dyskusja byla o seksie przedmalzenskim. Dwie osoby moga sie nawzajem bardzo szanowac., moga zachowywac sie niewiadomo jak bardzo po chrzescijansku- a malzenstwo im sie nie uda i juz. |
No to mamy trochę inne podejście do instytucji małżeństwa- ja nie traktuję tego jak loterii- trafisz lub nie. Jasne- trzeba się poznać, pobyć ze sobą, poznać jak najlepiej, również od strony seksualnej (dlatego jestem też za seksem przedmałżeńskim, zgodzam się wręcz z Tobą, ze jest on konieczny). Chodziło mi o to, że chrześcijanin ma często lepiej, Boga traktuje często jak ojca, przyjaciela i istotę najbliższą, która może pomóc w każdej chwili także i w chwili kryzysu małżeńskiego.
| Fenderek napisał: | Zalozmy ze czekali do slubu z seksem, po wszystkim (i po kilkunastu razach, niech bedzie nawet ze po roku, dwoch) okazuje sie ze nie pasuja do siebie i juz... Uwierz mi- to nie jest kwestia checi albo wiary... To nie jest rzecz, ktora ot tak sobie zmienisz. To jest wielki dramat! Nie wiem jak Ty- ale ja nie potarfilbym dla innej osoby zmienic swojego poczucia humoru. Moglby udawac, ale... zrezygnowalbym z siebie... Z seksem jest jeszcze trudniej... Zrezygnuj z siebie, zaprzecz temu, czego chcesz i... powiedzmy w ten sposob- kobieta MOZE udawac, mezczyzna ma troche trudniej
|
Zgadzam się! Ale sugerujesz tutaj, że ja jestem przeciw seksowi przedmałżeńskiemu. A tak nie jest
| Fenderek napisał: | Masz dwie osoby, zwiazek- i dla jednej osoby jest to sprawa istotna, dal drugiej nie. Osoby seksualnymi temperamentami do siebie nie pasuja. I co? W imie milosci jedno z nich ma zaprzeczyc samo sobie...? Uwierz mi, chocby nie wiadomo jak dobry byl to chrzescijanin / chrzescijanka- skonczy sie to WCZESNIEJ czy POZNIEJ na zdradzie... Nie dlatego, zeby skrzywdzic te druga osobe, ale dlatego ze mamy do czynienia z wielka sila, ktora... na ktorej nie mozna ot tak postawic tamy...
|
Tylko że ja zakładam, że seks przemałżeński nie jest rzeczą niechrześcijańską. Uważam tylko, że trudno się rozpaść małżeństwu dwojga chrześcijan, którzy przestrzegają gorliwie najważniejszego chyba przykazania- przykazania miłości. A przestrzeganie go nie wyklucza wcale IMHO seksu przedmałżeńskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 7:24 pm Temat postu: |
|
|
| Marcin S. napisał: | | Fenderek napisał: | | Marcinie- nie zgadzam sie z tym, ze "PRAWDZIWY chrzescijanin" sobie poradzi i juz. Nie mowie o alkoholikach czy ludziach ktorzy nagle druga strone zaczna traktowac zle. Dyskusja byla o seksie przedmalzenskim. Dwie osoby moga sie nawzajem bardzo szanowac., moga zachowywac sie niewiadomo jak bardzo po chrzescijansku- a malzenstwo im sie nie uda i juz. |
No to mamy trochę inne podejście do instytucji małżeństwa- ja nie traktuję tego jak loterii- trafisz lub nie. Jasne- trzeba się poznać, pobyć ze sobą, poznać jak najlepiej, również od strony seksualnej (dlatego jestem też za seksem przedmałżeńskim, zgodzam się wręcz z Tobą, ze jest on konieczny). Chodziło mi o to, że chrześcijanin ma często lepiej, Boga traktuje często jak ojca, przyjaciela i istotę najbliższą, która może pomóc w każdej chwili także i w chwili kryzysu małżeńskiego.
| Fenderek napisał: | Zalozmy ze czekali do slubu z seksem, po wszystkim (i po kilkunastu razach, niech bedzie nawet ze po roku, dwoch) okazuje sie ze nie pasuja do siebie i juz... Uwierz mi- to nie jest kwestia checi albo wiary... To nie jest rzecz, ktora ot tak sobie zmienisz. To jest wielki dramat! Nie wiem jak Ty- ale ja nie potarfilbym dla innej osoby zmienic swojego poczucia humoru. Moglby udawac, ale... zrezygnowalbym z siebie... Z seksem jest jeszcze trudniej... Zrezygnuj z siebie, zaprzecz temu, czego chcesz i... powiedzmy w ten sposob- kobieta MOZE udawac, mezczyzna ma troche trudniej
|
Zgadzam się! Ale sugerujesz tutaj, że ja jestem przeciw seksowi przedmałżeńskiemu. A tak nie jest
| Fenderek napisał: | Masz dwie osoby, zwiazek- i dla jednej osoby jest to sprawa istotna, dal drugiej nie. Osoby seksualnymi temperamentami do siebie nie pasuja. I co? W imie milosci jedno z nich ma zaprzeczyc samo sobie...? Uwierz mi, chocby nie wiadomo jak dobry byl to chrzescijanin / chrzescijanka- skonczy sie to WCZESNIEJ czy POZNIEJ na zdradzie... Nie dlatego, zeby skrzywdzic te druga osobe, ale dlatego ze mamy do czynienia z wielka sila, ktora... na ktorej nie mozna ot tak postawic tamy...
|
Tylko że ja zakładam, że seks przemałżeński nie jest rzeczą niechrześcijańską. Uważam tylko, że trudno się rozpaść małżeństwu dwojga chrześcijan, którzy przestrzegają gorliwie najważniejszego chyba przykazania- przykazania miłości. A przestrzeganie go nie wyklucza wcale IMHO seksu przedmałżeńskiego. |
No to znaczy ze sie zgadzamy
I nie- rany, tez nie widze malzenstwa jako loterii.  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 9:46 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | No to znaczy ze sie zgadzamy |
Rzadki to widok, ale możliwy  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|