| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
hirszu
Dołączył: 30 Maj 2007 Posty: 484 Skąd: Warszawa
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Maj 31, 2010 12:55 pm Temat postu: |
|
|
no to z alternatywnymi "zakończeniami" nawet dawałem tutaj.
A wywiady faktycznie fajne.
lemmor
Ben nigdy nie jest dobry. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Maj 31, 2010 12:59 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | Jestem po 7 odcinku. Niemoge z Bena-nauczyciela i Bena-teraz_będę_dobry_i_przyczepię_plandekę.
Richard Alpert <3 <3 <3 |
spoiler: Ben i Richard roxują najbardziej w tym serialu. tylko w zupełnie inny sposób. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Maj 31, 2010 4:44 pm Temat postu: |
|
|
Ja już od jakiegoś czasu oglądam wszystko od nowa- właśnie skończyłem 3-cią serię. I jednej rzeczy nie rozumiem.
Charlie, kiedy umierał, kiedy Mikhail był z granatem za oknem- Charlie zamknął Desmondowi drzwi przed nosem i je zablokował od wewnątrz. CZEMU? Mógł wybiec, zamknąć je- od drugiej strony było pokrętło. Drzwi byłyby tak samo szczelne. Zamiast pisać NOT PENN'S BOAT- mógł mu to powiedzieć... nie rozumiem... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pon Maj 31, 2010 6:04 pm Temat postu: |
|
|
FANKI MUSZĄ PŁAKAĆ
No bo przecież wytłumaczenie że to była taka ofiara, odkupienie grzesznego życia itepe brzmi okropnie  _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Maj 31, 2010 6:09 pm Temat postu: |
|
|
po części pewnie chodziło o to, że Desmond powiedział, że widział jak Claire z dzieckiem opuszcza wyspę, ale także śmierć Charliego. Więc aby Claire mogła opuścić wyspę Charlie musiał zginąć. Takie zasady. No i o tej łodzi przypomniał sobie dopiero po chwili, jak już woda się zaczęła wlewać.
No i była pewnie szansa, że jebnie tam jakieś tsunami i zmiecie Desmonda.
i musiało być dramatycznie
No i nie licząc sceny morderstwa Johna Locke'a przez Bena (kur** jaka to jest genialna scena!) to jest to chyba najlepsza śmierć w serialu. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Maj 31, 2010 7:18 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Ja już od jakiegoś czasu oglądam wszystko od nowa- właśnie skończyłem 3-cią serię. I jednej rzeczy nie rozumiem. |
nie no niemoge _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pon Maj 31, 2010 7:26 pm Temat postu: |
|
|
| kater napisał: | | Fenderek napisał: | | Ja już od jakiegoś czasu oglądam wszystko od nowa- właśnie skończyłem 3-cią serię. I jednej rzeczy nie rozumiem. |
nie no niemoge |
Jeszcze straszniejszy jest NAR, on chyba wszystko pamięta bez powtórnego oglądania.
U nas w domu jest zabawnie, bo ja z matką oglądam zaprzysięgle i uważnie, a ojciec tak jednym okiem i przy każdym odcinku jest z jego strony permanentne WTF. Chyba przed finałem zrobię mu jakąś ściągawkę.
Kater - Richard roxuje od chwili epizodycznego pojawiania się osiemnaście sezonów temu. To jest wręcz wzór świetnie zrobionej, tajemniczej postaci drugoplanowej, która niby tylko przewija się w tle, ale ciągle się czeka, by przewijał się ciągle, bo ma w sobie wyrazistość i nie jest z papieru. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Maj 31, 2010 10:19 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: |
Jeszcze straszniejszy jest NAR, on chyba wszystko pamięta bez powtórnego oglądania. |
bo ja OGLĄDAM ten serial, a nie się opierdzielam.
A tak serio to mam w pokoju ołtarzyk, na którym mam rozpisany każdy odcinek klatka po klatce, listę Easter Eggów i co wieczór składam kukłę Locke'a w ofierze Benowi.
Co do Richarda to faktycznie w sezonie 3 (i późniejszych w sumie też) wymiatał. Dobrze, że z nim podpisali w końcu ten pełen kontrakt czy jakie oni tam mieli problemy.
Ale w 6 sezonie mnie jednak nieco rozczarował. O ile uważam Ab Aeterno za genialny odcinek to jednak postać Richarda utraciła nieco z tego swojego uroku. Chociaż oczywiście nie dało się o nim zrobić dobrego odcinka a jednocześnie zachować to jego tajemnicze coś.
Natomiast to co się z nim dzieje w dalszej części sezonu to śmiech na sali. Zwalili tę postać. Niestety poświęcili ją na rzecz wszelkich Kate'ów i innych Jinów.
W ogóle Kater to na jakim ty momencie jesteś? _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 6:43 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: |
Charlie, kiedy umierał, kiedy Mikhail był z granatem za oknem- Charlie zamknął Desmondowi drzwi przed nosem i je zablokował od wewnątrz. CZEMU? Mógł wybiec, zamknąć je- od drugiej strony było pokrętło. Drzwi byłyby tak samo szczelne. Zamiast pisać NOT PENN'S BOAT- mógł mu to powiedzieć... nie rozumiem... |
Wiadomo że musiał być "twist" fabuły i trzeba było go jakoś uśmiercić
Aż sobie to jeszcze raz oglądnałem to można przyjąc że widać że od wewnątrz Charlie jeszcze jakieś umocnienia zakłada czyli wyglada na to że drzwi po prostu tylko od wewnątrz są mocno i hermetycznie zamykane, poza tym chyba bał się że nie wyrobi, jeszcze się zderzy z pędzacym Desmondem
A mnie nie daje spokoju inna rzecz z 4 sezonu, mianowicie:
Do momentu powrotu na wyspę MiB siedzi w ciele Christiana jeszcze jak Claire znikneła to w nim był,więc jakim cudem Christian Shepard ukazuje się w tym samym czasie Michaelowi przed śmiercią na statku który jest poza wyspą(jakim cudem?) i jeszcze Jackowi po powrocie w L.A
A może to prawdziwy martwy Shepard ale i tak co robi w dwóch różnych miejscach, to się nie trzyma kupy...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 9:16 pm Temat postu: |
|
|
Obejrzałem przed godziną pierwszą połowę finału i jestem oburzony, że Richard przeżył. No jak oni mogli tak popsuć tak wspaniałą śmierć??? _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 10:59 pm Temat postu: |
|
|
Właśnie obejrzałem CONSTANT...
Nikt mi nie wmówi, ze jest lepszy odcinek Lost... Ba- nikt mi nie wmówi, że jest jakikolwiek lepszy odcinek jakiegokolwiek serialu... ile minęło od premiery tego odcinka- 3 lata? 4 lata? Ciągle kopie dupsko... nic a nic się nie zestarzał, nic nie stracił ze swojej genialności... Mało widziałem tak dobrze napisanych filmów... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 11:15 pm Temat postu: |
|
|
Który to odcinek? Nie wymagaj, byśmy znali na zawołanie wszystkie tytuły  _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 11:24 pm Temat postu: |
|
|
04x05
on NIE był najlepszy. Były jeszcze lepsze rzeczy. Choćby The Man Behind the Curtain, Live Together, Die Alone czy The Incident.
Ale.. jak już kilka razy tutaj pisałem Constant to jeden z tych absolutnie naj naj naj. Mistrzowskie poprowadzenie wątków SF.
I piękna scena z Penny pod koniec. Naprawdę piękna. A całośc jest tak genialnie rozpisana. I ile im to wszystko zajęło. Zawsze odcinki z Desmondem były jednymi z najlepszych.
najlepsze jest to co powiedzieli twórcy w tym programie do którego link tutaj dawałem. Za pomocą matematyki, fizyki i nauki wytłumaczyli sprawę wiary i tego że potrzebują siebie wszystkich nawzajem każdy porzebuje swojego Constanta .
Ale fakt te kilka(naście) odcinków to najlepsze odcinki jakie widziałem w telewizji, odcinki które w mojej ocenie często biją na głowę większość filmów jakie widziałem. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 11:43 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: |
on NIE był najlepszy. Były jeszcze lepsze rzeczy. |
Dupa. Tyle razy oglądasz i ciągle się nie znasz...
Żaden z tych które wymieniłeś dla mnie (no bo teraz już serio piszę, więc zastrzegam ) nie ma nawet połowy tego co ma CONSTANT...
Man Behind the Courtain? A co w nim takiego genialnego? Szopka w szopie? Pffff... nawet nie był najlepszy w serii, IMO...
Live Together, Die Alone (ostatni z drugiej serii- dla le_mmora) chyba najbliżej z przez Ciebie wymienionych... ale to ciągle jak dla mnie inna kategoria.
Wymieniłbym jeszcze pewnie Shape of Things to Come, The Life and Death of Jeremy Bentham czy - jednak!- Pilot, bo ten jednak zasiał niezłe ziarno Ale... dla mnie Constant, pod względem technik narracji, emocji, tematyki- ja niewiele widziałem tak dobrych filmów. To jest klasyk. Teoretycznie nawet oderwany z całości może zrobić wrażenie, choć oczywiście z całością połączony wrażenie robi jeszcze większe...
Constant to jest tak niesamowite żonglowanie, tak niewiarygodna jazda- a równocześnie wszystko ma sens (ba! to wręcz trzeba obejrzeć dwa razy żeby wszystko złapać!), wszystko ma swoje miejsce... pod względem narracji- absolutny klasyk. Godzina jest tak wypakowana wrażeniami, że widziałem 9-cio godzinne filmy, w których nie było 1/10 tego. I tak, mówię o Władcy...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Wto Cze 01, 2010 11:56 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 11:52 pm Temat postu: |
|
|
Kurde, zamarzyło mi się, na wzór ś.p "Another Story About Queen" takie forumowe "Another Story About LOST", wicie rozumicie, z panem Antonim pukającym Johna Locke'a, wizytami bohaterów w Radomiu etc. Hmmm? Ale to dopiero wtedy, jak się skończy 6. sezon  _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 11:54 pm Temat postu: |
|
|
taaaaaaaaaaaaaaaaaak mi się teraz nie chce zatem jutro zrobię coś na styl TOP 10 odcinków i ci (wam?) udowodnię jak się znam bądź nie.
| le_mmor napisał: | Kurde, zamarzyło mi się, na wzór ś.p "Another Story About Queen" takie forumowe "Another Story About LOST", wicie rozumicie, z panem Antonim pukającym Johna Locke'a, wizytami bohaterów w Radomiu etc. Hmmm? Ale to dopiero wtedy, jak się skończy 6. sezon  |
w sprawie LOSTów to ja się na wszystko piszę  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 12:08 am Temat postu: |
|
|
Mi się marzy Another Story About Informatyka (pytania, uwagi, refleksje). <marzy> _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 12:10 am Temat postu: |
|
|
Nie <marzy> tylko <marzy mu się> !!! _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 12:15 am Temat postu: |
|
|
Boże, przepraszam.
Zapomniałem, że: "Jeśli wkorczysz w dzieci Neo musisz być Neo jak i one" _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 12:41 am Temat postu: |
|
|
musisz być neo jak one neo oneo neo eno noe neo oonenenena
to który to odcinek w końcu ten constant? znaczy co w nim sie dzieje? _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 6:49 pm Temat postu: |
|
|
Czas na mój mały referacik.
zatem jak wczoraj powiedziałem...
W imię Allaha zaczynajmy.
Kater będzie miał powód by się śmiać, a Fenderek może walnie jakąś fajną odpowiedź.
Aha ostrzegam, że poniższy tekst jest mocno BENochwalczy heh ale cóż nie bez podstaw uważam tę postać, za najgenialniejszą w historii telewizji, a Emersona za przegenialnego aktora.
na wstępnie powiem jedyne, że żaden top muzyczny nie był tak ciężki. Bo jak to wybrać? Jak z 6 genialnych sezonów wybrać te 10 najlepszych odcinków? Odrzucając każdy kolejny... bardzo było mi smutno. No bo czemu takie The Life and Death of Jeremy Bentham, The Brig czy Dead is Dead nie weszło? Przecież geniusz skończony...
iiiiii w opisach są spoilery więc jak ktoś nie widział niech nie czyta (z 6 sezonu jest jedna, ostatnia pozycja - więc se możecie ją opuścić )
tam daradam
1 The Man Behind the Curtain
Tak. Mów sobie Fenderku co chcesz, ale... ten odcinek mnie totalnie zmiótł wtedy. Zabił mnie i rozwałkował. Odcinek który powinien mieć wszystko. 100% Losta. Owszem teraz po tych odcinkach z Jacobem, Richardem, po sezonie z Dharmą może nie est taki szokujący, ale wtedy... to był pierwszy odcinek który dostarczył nam TYLU odpowiedzi, tylu informacji o Innych, o Dharmie, o Benie... naprawdę wtedy było to coś. Nawet do 5 sezonu to był chyba odcinek, który dostarczał najwięcej informacji o przeszłości Wyspy. No i to tutaj w pełni mogliśmy podziwiać postać Bena. Najwspanialszej postaci w historii Lost. Może i w ogóle. I to tutaj również w pełni objawił się geniusz aktorski Michaela Emersona. To co ten facet tutaj wyprawiał... szopka w szopie? Teraz tak można mówić. Ale wtedy... pierwszy raz zetknęliśmy się z Jacobem (jak sie później okazało to nie był J, tylko MiB ale co tam) człowiekiem, o którym tyle słyszeliśmy, a nikt go nie widział. I to przedstawienie które Ben tam odegrał. A następnie postrzelenie Locke'a i zostawienie go na pewną śmierć. Ale tutaj niemal każda scena jest genialna. Jak rozmowa Bena z Richardem na początku "pamiętasz swoje urodziny Richard?"... albo dialog z Lockiem. Ogólnie sceny Bena i Locke'a były zawsze wyjątkowe, a w tym odcinku już w ogóle.
To na tym odcinku było wzorowane Ab Aeterno czy Across the Sea.
I tak... może nie był to najbardziej znaczący odcinek (choć jeden z, na pewno), ale jest to mój ulubiony i kropka.
2 Live Together, Die Alone part 1 & 2
aaaah. Chyba najlepszy finał. No i do był pierwszy odcinek, w którym główną postacią nie była osoba z lotu 815. Wspaniały odcinek. Gdy cała sprawa bunkra i wciskania klawiszy się wyjaśniła. Gdy okazało się, że był to jakiś tam eksperyment. Że te 3 lata nie były spędzone tam na darmo. Że oni faktycznie są tam z jakiegoś powodu, że to wszystko ma sens.
3 The Incident part 1 & 2
Znowu finał. Znowu genialny. Ale ten serial słynął z tego, że finały były genialne. W każdym razie, wspaniałe rozwiązanie obydwu linii czasowych. Poprowadzenie ich tak, że w tym samym momencie nastąpił ten szczyt. Akcja w przeszłości z bombą… cudo. I ten odwrócony napis a koniec… No i w końcu poznaliśmy Jacoba. Poznaliśmy i od razu pożegnaliśmy. A już akcja w posągu… to jest chyba najlepsza scena Emersona. Jedna z najlepszych w serialu w ogóle. Ten aktor.. wiem, że jestem nudny, ale to geniusz. Mimika, sposób mówienia, oczy! I ten monolog… „so now after all this time, you've decided to stop ignoring me...” może powinno być wyżej? Jednak sezon 5 był na niesamowitym poziomie.
4 Through the Looking Glass part 1 & 2
I jeszcze raz finał. Głównie za to (ale nie tylko), że to tutaj znajduje się najgenialniejsza scena w historii Zagubionych. Mówię oczywiście o scenie końcowej. O zamykających wszystko flashfowardach. Najgenialniejsza zagrywka jaką można sobie wyobrazić. Nawet Kate tutaj nie wkurza . Ale gdy to się oglądało po raz pierwszy… przez te 5 minut był jeden wielki WTkurwaF. A przecież tyle innych rzeczy się tutaj działo. Śmierć Charliego, spotkanie obu grup. Telefon Jacka, powrót Locke’a… oj genialnie twórcy zamykali sezony.
Ale jeszcze raz, ta ostatnia scena… geniusz absolutny.
5 The Shape of Things to Come
Znowu Ben. Ale ten odcinek… no absolutnie wymiata. Akcja, akcja, akcja. W wielu serialach się nie dzieje tyle co tutaj. Zbierzcie wszystkie sezony Prison Break’a i nie wiem czy by ten odcinek i tak nie był lepszy hmm byłby Piękna scena z Alex. I ten szok, niedowierzanie na twarzy. Czasem żałowałem, że nie dali retrosów bo przez to się wielu rzeczy o Benie nie dowiemy, ale… te flasze były chyba najlepszymi w sezonie. Wkręt z Sayidem. Akcja na wyspie. Przyzwanie potwora, pożegnanie córki. I ta ostatnia scena, rozmowa z Widmorem… magiczna. Klimat nie z tej ziemi. Jedna z dwóch, trzech najlepszych scen z Emersonem.
Sleep tight, Charles…
6 The Constant
No dobrnęliśmy Wspaniały odcinek. Pełen akcji, emocji. GENIALNIE napisany. Tutaj twórcy na dobre zwrócili się do SF. Pierwsze wykorzystanie podróż w czasie, ale jakże fenomenalnie oni ten motyw wykorzystali i odświeżyli. Whatever Happened, Happened…
I ta ostatnia scena z telefonem, którą dałem w linku. Zwyczajnie piękna.
7 Walkabout
No to był pierwszy odcinek, który mnie tak totalnie I absolutnie zmiótł. Po którym nie wiedziałem o co chodzi. Locke spotyka potwora. Jak sam mówił stanął oko w oko z wyspą i to co zobaczył było piękne
Ale ta ostatnia scena… wgniata w fotel. Klasyk już. To tutaj Locke z postaci interesującej stał się postacią fascynującą. Ale ta ostatnia scena. Ta muzyka i montaż… sam Terry twierdzi, że to jego ulubiona scena w serialu.
8 Pilot part 1 & 2
Tak nagrywa się rzeczy wielkie. Monumentalne i epickie. Ten odcinek zmienił telewizję. Po prostu. Takie seriale jak Fringe czy inne FlashFowardy mogą jedynie marzyć o takim poziomie. Scena otwierająca… legenda.
9 There's No Place Like Home
Part 1,2 & 3
I kolejny epizod, który jest małym absolutem. Uwielbiam zakończenie pierwszej części, ale w linku dałem „przesunięcie” wyspy. Bo… przy tej scenie nawet słowo „epickie” wydaje się słabe. Niezwykle poruszająca scena. Gdy Ben przesuwa to koło, światło zaczyna wypływać i nagle pach! I wyspy nie ma. Albo scena zamykająca. Ta z trumną. Słabsza nieco od zakończenia 3 sezonu, ale nie wiele słabsza. Kolejny WTF z kosmosu.
10 The End
Bo w brew ogólnej opinii ten sezon nie był zły i chciałem by miał jekigoś swojego reprezentanta. Zakończenie, ostateczne i jedyne. Rozwiązanie wszystkich wątków. Początkowo miałem lekki niedosyt, ale jak już pisałem (nawet dzień po) im więcej czasu upływa tym ten odcinek wydaje się lepszy i lepszy. Cudowna jest scena rozpoczynająca. Jeszcze wspanialsza ostatnia. Kompletne zamknięcie tej historii. Ale w linku dałem inną. Może mniej rzucającą się w oczy, ale jakże powalającą. Oczywiście z Benem, ale cóż ja poradzę, że niemal każda scena w której O’Quinn i Emerson występują razem jest małym arcydziełem. Bardzo fajnie w tym odcinku potraktowali postać Hugo.
Ale ta ostatnia scena… piękna.
NO dobra a czemu nie ma LockDown? Przecież to jest tak genialny epizod… Czemu zabrakło The Life and Death of Jeremy Bentham? Albo Cabin Fever? I piszę jedynie o Locke’u… czemu wrzuciłem Walkabout zamiast dać nie mniej poruszający Deus Ex Machina?
Albo Exodus, Dead is Dead, Dr. Linus, Across the Sea? Ab Aeterno? Happily Ever After, Flashes? CZemu Pilot a nie Because You Left?
Nie wiem, nie mniej genialne przecież…
No ale niech tak będzie. Myślę, że pierwsza… 3, 4 pewna mniej więcej. Reszta… reszta nie
Jak ktoś przeczytał to dziękuję heh.
W każdym razie z chęcią obejrzałbym wasze listy jakby komukolwiek się chciało zrobić.
Kater możesz się już śmiać. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 8:43 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: |
4 Through the Looking Glass part 1 & 2
I jeszcze raz finał. Głównie za to (ale nie tylko), że to tutaj znajduje się najgenialniejsza scena w historii Zagubionych. Mówię oczywiście o scenie końcowej. O zamykających wszystko flashfowardach. Najgenialniejsza zagrywka jaką można sobie wyobrazić. Nawet Kate tutaj nie wkurza . Ale gdy to się oglądało po raz pierwszy… przez te 5 minut był jeden wielki WTkurwaF. A przecież tyle innych rzeczy się tutaj działo. Śmierć Charliego, spotkanie obu grup. Telefon Jacka, powrót Locke’a… oj genialnie twórcy zamykali sezony.
Ale jeszcze raz, ta ostatnia scena… geniusz absolutny.
. |
tu pełna zgoda ,ja nie wiem czy to nie jest jeden z najlepszych odcinków , końcówka jako flashforward to był po prostu kosmos , ostatnie pięć minut Jack i Kate to byłem na kolanach to nie był Cliffhanger to był CLIFFHANGER
W ogóle radzę zwrócić uwagę jak stopniowo sa wprowadzane techniki narracyjne ,pierwsze 2 sezony flashbacki żeby okrzepnąć, potem na sam koniec 3 ta akcja z flashforwardem , a potem takie genialne zagrywki jak "Ji Yeon" odcinek o mało wnoszącej fabule ale technicznie mocarny naraz flashbacki i flashforwardy tak jakby to była równoczesność ,super zmyła.
No i te flash-sideways w 6 sezonie wreszcie ale też przecież flashbacki się pojawiały.
To jest kapitalana rzecz że fabuła nie szła linearnie od A do Z tylko była tak poszatkowana! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
ytron

Dołączył: 04 Lis 2007 Posty: 844 Skąd: Chujowskie Pocipie
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 4:02 am Temat postu: |
|
|
To był najdłuższy bezsens w dziejach. _________________ DŻAAANGOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mike-L

Dołączył: 12 Gru 2006 Posty: 168 Skąd: teraz? Poznań
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 11:50 am Temat postu: |
|
|
| ytron napisał: | | To był najdłuższy bezsens w dziejach. |
Nie ma to jak siła przekonującej argumentacji... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 12:38 pm Temat postu: |
|
|
Cóż, nie wszyscy dali radę zrozumieć...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 12:51 pm Temat postu: |
|
|
widzę, że wracamy do poziomu z FSW
a ty Fenderek byś się ustosunkował do mojego referatu czy coś. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|