| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Maj 15, 2010 8:33 pm Temat postu: |
|
|
Fenderek olał czcionkę
tak z tym pływającym (bądź nie) Charliem to też wyłapałem tak samo jak MiB mówił chyba, że studnie były wykopane bez żadnych przyrządów za pomocą gołych rąk czy coś, a w ostatnim było pokazane chyba jak mieli jakieś konstrukcje i w ogóle.
No i ciało ojca Jacka było na wyspie w pierwszym sezonie. Jestem niemal pewien. Owszem nie chcieli go przepuścić, ale w końcu zdaje się udało. No i po wypadku szukal jego trumny, a gdy ją wreszcie znalazł (w jaskiniach) to... była pusta. No teraz to wiadomo bo MiB je przejął.
Przynajmniej tak mi się zdaje.
_________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Maj 15, 2010 10:21 pm Temat postu: |
|
|
Nie, MiB nie przejmuje ciała, bo kiedy wszedł w ciało Johna Locke'a- jego prawdziwe ciało było w skrzyni! ha!
Wyżej olałem czcionkę, bo za wiele nie zdradzałem z ostatniego odcinka... Ale poprawiłem, tak na wszelki wypadek  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Maj 15, 2010 10:49 pm Temat postu: |
|
|
kurde faktycznie !
Zapomniałem całkiem o tym, że go później zakopali przecież heh! Czyli... wystarczy, że ktoś umrze na wyspie i on może przejmować jego ciało? Tylko, że właśnie ciało starego Christiona było w skrzyni na wyspie a później znikło. hmmm no ciekawie ciekawie. Może nie mógł "wejść w Locke'a" bo... on był kandydatem i jego obejmują jakieś inne zasady? I może właśnie DLATEGO musiał czekać na ciało kogoś takiego jak Locke'a albo innego Kandydata. Dlatego nie mógł opuścić wyspy w ciele Christiana ani nikogo innego kto do tej pory zmarł na wyspie. Dopiero Locke który był 'wyjątkowy' był kimś właściwym. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Maj 15, 2010 11:00 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | kurde faktycznie !
I może właśnie DLATEGO musiał czekać na ciało kogoś takiego jak Locke'a albo innego Kandydata. Dlatego nie mógł opuścić wyspy w ciele Christiana ani nikogo innego kto do tej pory zmarł na wyspie. Dopiero Locke który był 'wyjątkowy' był kimś właściwym. |
A tu możesz być już dużo bliżej... kto wie ciągle czy ta inna rzeczywistość albo następne odcinki nie odpowiedzą na te pytania... bo ciągle zastanawiam się jaką rolę odgrywa w tej innj rzeczywistości Locke...
A i tak teraz najbardziej mnie nurtuje pytanie kim u cholery jest Widmore? Jeszcze jednym kandydatem, może? _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 12:12 am Temat postu: |
|
|
Odnośnie MiB i "ciała" ciekawa kwestia że porzucił własne ciało a wyleciał z jakini ze światłem jako czarny dym, a to ciało jak wiemy znaleźli potem Jack/Kate.Ale wiemy też że cały czas później paraduje jako to ciało więc...
Przyszło mi na myśl kopiowanie "osoby" taki jakby "doppelganger" który może przybrać formę istniejącego martwego ciała.
Ale czy tak jest zobaczymy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 3:46 pm Temat postu: |
|
|
Widmore?
Szczerze mnie już nie ciekawi tak jak powiedzmy w 4 sezonie. Wtedy był owszem ciekawy, tajemniczy, przeciwnik Linusa, ktoś kto nie wiadomo czy chce wyspy dla siebie czy chce ją chronić. Teraz... już mnie tak nie interesuje. Chociaż faktycznie kwestia, po której jest stronie wydaje się dość ciekawa (i tego jak będzie współpracował z rozbitkami).
A kim był? Kandydatem? IMO kandydaci dzielą się na dwie grupy. Wstępnych i ostatecznych. I na przykład na liście wstępnej był zarówno Widmore jak i Kate czy Ben, ale zostali wykreśleni i do "ostatecznych" przeszli tylko Locke, Jack, Sawyer, Kwon, Sayid i Hugo.
Widmore IMO mógł być początkowo brany pod uwagę przez Jacoba ale następnie został odrzucony (stąd wygnanie go przez Bena). A wcześniej sprawował razem z Eloise rolę przywódcy, z której ich wykopał Beniasty.
tak mniej więcej się to chyba przedstawia. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mike-L

Dołączył: 12 Gru 2006 Posty: 168 Skąd: teraz? Poznań
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 4:27 pm Temat postu: |
|
|
| Co do tego "ciałobiorstwa" - Flocke współistniał pod postacią Locka, kiedy to martwy, prawdziwy Locke lezał w półotwartej trumnie na plaży (okolice sceny zabicia Jakuba przez Bena), wiec to przeczy temu, żeby ciało, które przybiera Dym miało znikać... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 5:35 pm Temat postu: |
|
|
| Mike-L napisał: | | Co do tego "ciałobiorstwa" - Flocke współistniał pod postacią Locka, kiedy to martwy, prawdziwy Locke lezał w półotwartej trumnie na plaży (okolice sceny zabicia Jakuba przez Bena), wiec to przeczy temu, żeby ciało, które przybiera Dym miało znikać... |
Dokładnie.
A tak w ogóle...
Cały Widmore może i nie jest aż tak tajemniczy- ale... eloise? Skąd ona to wszystko wie i w rzeczywistej rzeczywistości jak i w tej alternatywnej? Ba- w alternatywnej zdaje się być jedyną osobą wiedzącą cokolwiek!
No i ostatnia postać, której rola na 100% będzie kluczowa- Desmond. O co tam chodzi?! _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 7:38 pm Temat postu: |
|
|
| Mike-L napisał: | | wiec to przeczy temu, żeby ciało, które przybiera Dym miało znikać... |
tak, ale ciało Christiana już znikło...
Desmond? Tak rola kluczowa na pewno. Jak sam Sayid powiedział "skoro Locke chce go zabić to musi być ważny". W sumie już od 3 sezonu było jasne, że to nie jest kolejny bohater pokroju Bernarda dentysty czy Nikki i Paolo, ale chyba nikt wtedy nie przypuszczał JAK ważny może być.
I tak jestem niemal pewien że rzeczywistość alternatywna odegra przeogromną rolę w finale. Może nawet większą niż ta rzeczywistość wyspowa?
Eloise? Szkoda, że jej wątek został tylko muśnięty. Bo faktycznie ta scena z Desmondem przed imprezą... kurde. Tylko skąd ona by to wszystko wiedziała? Całą swoją wiedzę jaką miała posiadała przecież z dziennika Daniela, który ten zostawił w przeszłości... a może jednak nie całą? NO ciekawa jest to postać bez dwóch zdań.
I ciekawe wydaje się również kto będzie główną postacią następnych dwóch odcinków. W sumie powinien to chyba być zbiorowy (zwłaszcza biorąc pod uwagę tytuł następnego), ale nie wydaje mi się by były 3 godziny zbiorowych flashów. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 9:54 pm Temat postu: |
|
|
Eee... jak to jest w tym tygodniu. We wtorek jeden odcinek 40 minutowy a w sobotę 2h? _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 9:56 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: |
I tak jestem niemal pewien że rzeczywistość alternatywna odegra przeogromną rolę w finale. Może nawet większą niż ta rzeczywistość wyspowa?
|
Apropos ich połączenia, to ono od początku od 1 odc. tego sezonu już zazębione było.
Pamiętacie umierającą Juliet która po okresie nieprzytomności ockneła się i rzekła "Udało się " a Sawyer tego nie zrozumiał, moim zdaniem ona była w alternatywnej.
Wygląda więc na to że z obu! stron "przejście" następuje w sytuacji bliskiej śmierci.
Ciekaw jestem jakie się okaże ustawienie tych 2 płaszczyzn względem siebie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 10:44 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | | Eee... jak to jest w tym tygodniu. We wtorek jeden odcinek 40 minutowy a w sobotę 2h? |
tak we wtorek jeden odcinek 40 minutowy, a w niedzielę dwa odcinki po 40 + 30 dodatkowe czyli razem 110 minut finału
Maciej:
Tak też się nad tym zastanwialem i odcinek z Desmondem chyba to wyjaśnia. Znaczy to co mówi mu Charlie ze prawie umarł i "przypomniał" (chociaż raczej pewnie "Zadł sobie sprawę z istnienia") sobie o Wyspie. Zapewne tak samo Juliet, która prawie umarła i zobaczyła inną rzeczywistość, chciała to powiedzieć Sawyerowi, ale ten nie zrozumiał. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 10:56 pm Temat postu: |
|
|
Ja jestem po 5 odcinku, póki co wydaje mi się, że sezon jest słabszy od piątego: dialogi czasem wydają się wymuszone i nie ma takiego napięcia, dławiącej aury jaka towarzyszyła wcześniejszym epizodom. Ale oczywiście wciąż ogląda się bardzo dobrze. Latarnia morska rox. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 11:37 pm Temat postu: |
|
|
po 5? No to się trzymaj bo najlepsze właśnie nadchodzą. Co prawda największy gofer tego sezonu również, ale tylko jeden, a niektóre z tych odcinków które będą... niektóre to jedne z najlepszych w ogóle. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Maj 17, 2010 12:54 am Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | | Ja jestem po 5 odcinku, póki co wydaje mi się, że sezon jest słabszy od piątego: dialogi czasem wydają się wymuszone i nie ma takiego napięcia, dławiącej aury jaka towarzyszyła wcześniejszym epizodom. Ale oczywiście wciąż ogląda się bardzo dobrze. Latarnia morska rox. |
Prawdziwa jazda dopiero się zacznie. Początek też wydawał mi się słąby. Nawet bardzo słaby. Masz jeszcze jednego hiper-gofra przed sobą a potem kilka odcinków absolutnie genialnych... IMO
Zresztą... to napisałem po bodaj czwartym epizodzie
| Fenderek napisał: | Powiem szczerze mnie już ta seria najnormalniej... nudzi. Serio. Niby coś się dzieje ale jakoś coraz bardziej mnie zaczyna nudzić...
(...)
Sundown był faktycznie jednym z lepszych odcinków po kilku absolutnych gofrach, ale... albo ja wydoroślałem albo seria jest jak na razie gorsza. |
Jest jeden odcinek, który wszystko wywraca do góry nogami i od niego jazda jest absolutnie kapitalna. To chyba właśnie po gofrze następuje absolutny przełom... ze znowu siebie zacytuję, bo pisałem to wtedy na bieżąco i pasuje trochę do tego co mówisz:
| Fenderek napisał: | Nagłe (tu Ci nie powiem co, bo byłby spoiler ) nadało temu serialowi nowego wymiaru- wcześniej... wcześniej wydawało się dla mnie wręcz, ze ten serial nie ma już najmniejszego pomysłu na to, co ze sobą zrobić. ten serial zawsze jedną rzecz robił najlepiej- zadawał pytania i pozwalał na spekulacje. Ostatni motyw jest pod tym względem IMO majstrsztykiem. Tego mi brakowało od baaaardzo dawna. |
_________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Maj 17, 2010 12:21 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | le_mmor napisał: | | Ja jestem po 5 odcinku, póki co wydaje mi się, że sezon jest słabszy od piątego: dialogi czasem wydają się wymuszone i nie ma takiego napięcia, dławiącej aury jaka towarzyszyła wcześniejszym epizodom. Ale oczywiście wciąż ogląda się bardzo dobrze. Latarnia morska rox. |
Prawdziwa jazda dopiero się zacznie. Początek też wydawał mi się słąby. Nawet bardzo słaby. Masz jeszcze jednego hiper-gofra przed sobą a potem kilka odcinków absolutnie genialnych... IMO
|
jakie "IMO". It's MY opinion! no! Fenderek ode mnie zrzyna ha!
I lepszy odcinek był dwa epizody wcześniej od tego co mów
Fakt nie było tam momentów "WTF", ale klimat i... no dobra bo zaraz zacznę spoilerować
Ale ten o którym mówi Fenderek to faktycznie najwyższa półka, nie mój ulubiony, ale patrząc obiektywnie to absolutnie najważniejszy dla tej serii jak dotąd (no chyba, że najnowszy bierzemy pod uwagę bo wtedy musiałbym się zastanowić). Wywrócił wszystko co było do wywrócenia.
i w sumie to jest mieszanie dopiero. Po chyba jednym z 2,3 największych gofró ever dostajemy takie cudo. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Ostatnio zmieniony przez NAR dnia Pon Maj 17, 2010 12:28 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Maj 17, 2010 12:31 pm Temat postu: |
|
|
| kater napisał: | opininon, tak
|
, poprawione
tak to jest jak się za bardzo LOSTem podniecę.
ależ ten kater złośliwy się zrobił - nie gniewaj się za tę enkę :*
yes yes już za dwa dni. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sro Maj 19, 2010 5:18 pm Temat postu: |
|
|
MASAKRA
Dawno nie czułem takiego podekscytowania oglądając jakiś film/serial. Włączyłem i jest teraz 4:17. Działo się więcej niż przez pierwszą część tego sezonu i chyba cały 5. Jack rządzi!!! To jego "i know"... najlepsza kwestia filmowa .. oglądam dalej a gdy tu wrócę będę pewnie zniszczony doszczętnie/ _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sro Maj 19, 2010 6:15 pm Temat postu: |
|
|
No więc tego. Mnóstwo odpowiedzi w tym te które można zaliczyć do tych najbardziej oczekiwanych. Rzeczywistość równoległa - masakra co się tam dzieje. Tzn. Dalej nic nie wiemy (to Ci nowość) ale zmierza to do jakiegoś jednego wielkiego PIERD%^#$^#. Jak nic nie mogę się doczekać niedzieli by zakończyć kwestię lostową  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sro Maj 19, 2010 10:33 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | | Jack rządzi!!! |
kurde ale jestem do tyłu
ile jeszcze odcinków poza tym co obejrzałeś? 1? _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 12:15 am Temat postu: |
|
|
(musiałem czekać aż zmrok zapadnie, bo oglądać LOST w środku dnia to zwyczajnie nie wypada)
tak 1... i cholera smutno mi się robi jak o tym myślę.
Oglądam ten serial od 6 lat i już prawie, że rutyną się stało, że LOST po prostu JEST
no ale porzućmy te emo klimaty i skupmy się na odcinku...
OŻESZKURJAPIERNIEMOGĘ!
już to pisałem, Jack w tym sezonie rządzi. Tak jak od płowy 2 mnie najnormalniej wkurzał tak w tym sezonie naprawia wszystko jak tylko może. Najlepsze, że mu się to udaje.
Oprócz tych 2, 3 odcinków na początku ten sezon jest niesamowity (a i tak otwieracz był IMO w top 3 otwierających jak dotąd).
CAŁKOWITA zgoda co do tego co napisał wasdfg7, od czasu finału 5 sezonu nie czułem czegoś takiego oglądając LOSTa, telewizję, kino cokolwiek. Nie wiem co to było, ale... matko ten odcinek miecie totalnie.
Chyba przebił poprzednika.
Jutro muszę to jeszcze raz obejrzeć.
wystąpienie Jacoba.
Widmore... BEN!
I kurde Fenderku spróbuj powiedzieć, że on jest postacią nudną bądź łatwą do przewidzenia... najpierw myślałem, że zabije tą Zoeyi (czy jak to tam leci), ale nie. No ale z Charlesem mnie już nie rozczarował
W sumie trochę go szkoda bo ciekawą miał historię. obstawiam, że Ben zabił go by nie zdążył powiedzieć FLocke'owi, ale równie dobrze mogła to być zwyczajna zemsta.
Richard!
Ale to była genialna scena, niby prosta, niby zakończyła jego wątek w beznadziejny sposób, bez wielkiej przemowy i patosu itd. ale jak... prawdziwie. i to "o to człowiek którego szukałem"... "napjesz się lemoniady?"
Te 5 minut to jedne z najlepszych chwil w tym sezonie.
Desmond...
we flashach całkowicie wymiótł, ten uśmiech naćpanego szaleńca Albo jak wyjmuje sukienkę.
Ben też miał flashe, Locke niby nie miał jeszcze przebłysków, ale znowu zaczął wierzyć, ciekaw jestem 'alternatywnego' Jacka czy się skapnie.
aha akurat to że jack bezie wybrany to było już do przewidzenia już od dość dawna, ale akcja podczas rozmowy z Jacobem... mistrzostwo. Ależ klimatem z poprzednich sezonów powiało...
aha jeszcze genialna motyw muzyczny na samym początku na plaży gdy Sawyer stoi. Z soundtracku z I sezonu...
nie wiem co napisać. Jeden z najlepszych odcinków w historii, znowu.
EDIT
Ben mógł zabić Wida w chwili gdy ten mówił do Locke'a o planie by Miles mógł go "przesłuchać". _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 12:42 am Temat postu: |
|
|
a ja poprzedniego jeszcze nie widzialem, bo enka srenka nie oplacona i nam nie dadza dopoki to nie ulegnie zmanie
ktos chce mi zasponsorowac losty? _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 12:46 am Temat postu: |
|
|
nie żebym propagował piractwo, ale no...  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 12:57 am Temat postu: |
|
|
Nie uważam, ze był aż TAK genialny- był dobry. Nawet bardzo dobry. Ale to było preludium do finału. Po prostu. Miał udzielić kilku odpowiedzi, miał przygotować grunt pod przyszłe wydarzenia. I to zrobił. Następny już nie ma wyjścia- mui rozpieprzyć... musi zrowbić jedno wielkie WTF...
No jadą na koncertm, tylko... po co? Wszyscy tam będą? Co z Jackiem i Lockiem? Właśnie- co z Lockiem??? Tu żyje, tu nie, tu jest MiB... jak relacja tych dwóch światów ma się do jego osoby...?
I coś odgadłem w mojej teorii kilka tygodni temu. Jacob wyjaśnił im, ze wybrał im, bo czegoś im brakowało, bo nie byli szczęśliwi... w alternatywnej rzeczywistości mają to, czego tak bardzo szukali... może to wszystko dzieje się po? Może się dzieje w tym samym czasie, ale "obok"? Może nie dzieje się wcale, jak podejrzewałem? Może jest zasłoną dymną?
Lałem z tego jak skończył Richard. Wum- i nie ma. Jak Arzt albo Elana...
Dziwnie mi się oglądało ten odcinek. Świadomość, ze został tylko jeden, aczkolwiek długi... dziwnie... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 1:54 pm Temat postu: |
|
|
ja wiem że to było wprowadzenie
Tak jak dwa poprzednie z resztą heh
a skoro tak mnie rozwalił...
a mi akurat motyw Richarda się... nie powiem, że podobał, ale... był taki prawdziwy. No kurde to że ktoś jest ciekawą postacią nie oznacza, że od razu zabijający będzie to uwzględniał i robił dramatyczną atmosferę. Znaczy... no wiesz normalnie też nikt nie umiera przy orkiestrze, poświęcając się za wszystkich. Jak powiedziałeś pstryk i nie ma...
Aha - nie jest przecież powiedziane, że nie żyje. Chodź najprawdopodobniej tak właśnie jest. Ale pamiętacie chyba popizy nieśmiertelnego Mikhaila Bakuina w 3 sezonie, który ze 3 powinien nie żyć, z cwaniak cały czas latał
koncert? Zapewne chce ich wszystkich zebrać w jednym miejscu, Jack i Locke zapewne na końcu dołączą.
aha podobało mi się jeszcze jak Jack zszywał Kate, takie fajne nawiązanie do pierwszego odcinka serii. Role się odwróciły poraz kolejny
aha i obstawiacie, że finał będzie ogólnocentryczny czy też, że Jack będzie główną postacią? Bo innej opcji zdaje się nie ma
aha co do zakończenia, wydaje mi sięże jakąś rolę może odegrać ta rana, którą Jack miał we flashach... to ta sama, którą miał w 1 odcinku sezonu. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 2:58 pm Temat postu: |
|
|
No ta rana dała dużo do myślenia...
Tajk sobie dziś rano na dwie rzeczy wpadłem- z jednej zdałem sobie sprawę, inna to podejrzenie.
Zdałem sobie sprawę, czemu Christian (czyli MiB) zatrzymał Claire. Wiedział (albo liczył), że Kate zajmie się dzieckiem i w ten sposób odpadnie z listy kandydatów... a to zdaje się było też jego celem- żeby po kolei wyeliminować kandydatów w taki czy inny sposób...
To oczywiste. Teraz podejrzenie. Jack wymiata, w tym odcinku stał się równy Jacobowi i w ogóle... nie zbyt oczywiste? Pamiętacie, że w pierwszym odcinku pierwszej serii Jack miał zginąć? Miał być pierwszy odcinek (pilot) oparty na nim ale pod koniec miał zginąć- on a nie pilot. Zrezygnowali z tego pomysłu, ale... czy aby do końca? A co jeśli w finalre finałów dostaniemy ogromny WTF odnośnie tego- w sensie to nie Jack będzie pilnował wyspy? Albo coś w tym stylu?
Za tydzień spodziewam się jakiegoś ogromnego WTF- inaczej będę bardzo zawiedziony... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 3:39 pm Temat postu: |
|
|
też spodziewam się WTFa dlatego już przestałem czytać wszelkie portale o Zagubionych i różne teorie. Nie chcę sobie popsuć przyjemności.
Co do Claire myślę, że masz całkowitą rację.
A Jack... tak on miał zginąc w pierwszym odcinku ale nie wiem czy należy to traktować jako wskazówkę czy coś. To znaczy oni (twórcy) mówili że byli w jakimś szale czy coś ( ) jak pisali ten pierwszy sezon i po prostu pisali to nie oglądając się za siebie jak do głowy wpadł im jakiś pomysł do go po prostu wkręcali do serialu. I tak np. w pierwszym zarysie serialu Kate nie miała mieć konfliktów z prawem, Charlie miał być podstarzałym 60 letnim rockmanem którego sława już dawno przeminęła. Postaci Jina i Hurleya w ogóle nie brano nawet pod uwagę heh. Więc nie wiem czy to ma jakieś znaczenie.
Chociaż... Dartloni twierdzą że mają rozwiązanie już od 1 sezonu. I owszem cała fabuła ustalała się z czasem (np. podróże w czasie czy flashforwardy na pewno nie były brane pod uwagę na początku), ale zakończenie było od dawien dawna i oni tylko wymyślali jak do niego dojść. Więc też nie wiadomo jak oni to tam wykombinowali sobie  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 3:42 pm Temat postu: |
|
|
Jaka rana Jacka?
I to jest geniusz NAR to co zauważyłeś... że Miles "przesłucha" Widmora aby się dowiedzieć po jakiego grzyba Desmond. I co się z nim dzieje? I w ogóle pa. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 3:59 pm Temat postu: |
|
|
Gdy Jack się budzi i idzie do kibla to widzi że ma coś na szyi. To samo ma gdy idzie do łazienki w samolocie w pierwszym odcinku 6 sezonu. Tylko wtedy chyba to było mniejsze.
a i taka ciekawostka (tylko dla tych co widzieli pierwszy odcinek 6 sezonu! http://www.youtube.com/watch?v=GoaRzEMpya0) _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|