| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Kwi 08, 2010 2:13 pm Temat postu: |
|
|
Tu dam inna czcionke, bo spoilerow tu od cholery, zwlaszcza kto nie widzial ostatniego odcinka...
Teoria:
Cala ta relatytwna rzeczywistosc to nie co by bylo gdyby- to "sztuczna" rzeczywistosc, stworzona byc moze przez MiB, niemal jak Matrix... na zasadzie- kazdy ma to, czego tak bardzo zawsze pragnal- Kate jest OK z australijka, Jack nie ma kompleksu ojca i sam jest niezlym, Sawyer jest na dobrej drodze, Desmond ma akceptacje Widmore'a, Faraday jest muzykiem, Charlie nadal gra w kapeli, Ben jest w dobrym kontakcie z zywa Alex, itd, itd.- oczywiscie nie jets to swiat idealny, czasem rzeczy ktore bohaterowie chcieli niby najbardziej wcale nie sa tymi ktore im daja szczescie... co wlasnie widac na przykladzie Charliego czy Desmonda... w jakis sposob przebija sie faktyczna rzeczywistosc- no i role wiodaca tu musi odegrac Desmond, ktory jako jedyny przeciez moze poruszac sie po lini czasowej sowjego zycia, naginac ja niemal... tak jak pierwszy wiedzial ze Charlie zginie, mimo iz jeszcze nawet wyspa nie wiedziala. Jego talent, jego rola, wczesniej kapitalnie pokazana w takich odcinkach jak CONSTANT... No i Desmond jako chyba jedyny ciagle ma ten "constant"- a teraz nawet udalo mu sie ten "constant" uzyskac i w tej relatywnej, IMO "sztucznej" rzeczywistosci... Zrobil sie z tego taki troche Matrix i... szczerze, w porownaniu z ostatnim odcinkiem Dr Linus to bylo pierdniecie komara. Od kilku chyba juz serii czekalem na TAKI odcinek, to byla kwintesencja tego czym kiedys bylo LOST... ba- nagle ta inna rzeczywistosc stala sie ciekawa, bo do tej pory, mimo niespodzianek nie bardzo miala wielki sens... nagle wszystko nabiera rumiencow i nieprawdopodobnej predkosci... oby juz tak do konca- duzo nie zostalo... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Czw Kwi 08, 2010 2:47 pm Temat postu: |
|
|
To jak tu cały czas ktoś jest to może rozwieje moje wątpliwości. Nie było żadnych przerw w lostach? W sensie, że odcinek był zarówno tydzień temu jak i w tym tygodniu tak?. Bo za bardzo nie ogarniam. Jeszcze inaczej. Był odcinek o Richardzie a potem jeszcze 2 tak? _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Kwi 08, 2010 3:45 pm Temat postu: |
|
|
tak, żadnych przerw w nadawaniu (jak to miało miejsce w każdym poprzednim sezonie) nie ma.
Znaczy no będzie jedno tygodniowa za dwa odcinki tzn:
- 1 odcinek za tydzień
- 2 odcinek za 2 tyg
- przerwa
- Reszta odcinków
Fenderku, teoria baaaardzo ciekawa i faktycznie myślę że coś w tym jest. Nawet dużo cosiów. Każdy ma to co zawsze chciał, ale...
"i Żyli Długo i Szczęśliwie" w hmm pierwszej 10 moich ulubionych nie jest. Chociaż... no kurde to był genialny, naprawdę genialny odcinek ale The Constant czy Live Together, Die Alone były IMO lepsze.
I jakbym cię nie kochał za tego powyższego posta tak tego "pierdnięcia komara" ci nie wybaczę
Ale ogólnie ciężko byłoby wybrać pierwszą 10 przecież tyle ich genilanych było. wszystkie Finały i Openery, niemal każdy odcinek z Desmondem, każdy odcinek z Benem, sporo z Lockiem, a i tak było sporo postaci, które niby się nie wyróżniały a miały czasem prześwietne epizody jak Greatest Hits Charliego.
Na tę chwilęz 6 sezonu te 4 odcinki
(1 Dr Linus
2 Happily Ever After
3 LA X
4 Ab Aeterno)
są absolutnie wspaniałe i jedne z najlepszych w serialu. a już pierwsze dwie pozycje są w ogóle. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Kwi 08, 2010 4:11 pm Temat postu: |
|
|
A bo wyscie sie uparli na tego Bena jakby to nie wiadomo kto byl, a on juz sie powoli nudny robi... zly jestem-dobry jestem-zly jestem- dobry jestem, zabilem Locke'a- przepraszam, ojejku... ten facet powoli przestaje mnie obchodzic, za chwile bedzie rownie irytujacy co Kate albo Koreanczycy, tez nie wie powoli kto go zrobil i czego chce... Sayida tez juz tak spieprzyli, ze to sie w glowie nie miesci...
Mnie sie ten odcinek wyjatkowo podobal, bo W KONCU pozwolil na nowe teorie, bo znowu wprowadzil cos nowego, cos co wywrocilo pare wczesniejszych i tego co o nich myslelismy do gory nogami- a tego nie doswiadczylem dawno. Bardzo dawno. Po raz pierwszy od dlugieeeeeego czasu naprawde szczena mi opadla.
I zgadzam sie, lepszy od CONSTANT nie byl ten odcinek. Ale od niego ciezko byc lepszym... i chyba nie wszystkie openery byly az TAK genialne... Tak czy siak- absolutna IMO czolowka. I nie ze Dr Linus byl slabiutki, tylko ten wyjatkowo mi podszedl... juz mnie to cale dobro ze zlem zaczelo meczyc, jakies dymy latajace po wyspie, jakies legendy Zeldy i Bog wie co jeszcze a tu... no tu bylo znowu zajefajnie ciekawie... oby tego nie spieprzyli  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Kwi 08, 2010 4:41 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | A bo wyscie sie uparli na tego Bena jakby to nie wiadomo kto byl, a on juz sie powoli nudny robi... zly jestem-dobry jestem-zly jestem- dobry jestem, zabilem Locke'a- przepraszam, ojejku... ten facet powoli przestaje mnie obchodzic, za chwile bedzie rownie irytujacy co Kate albo Koreanczycy, |
mimo iż tekst nudny niczym połowa utworów w Wizji to ci powiem że się cholera nie znasz .
No i kiedy Ben był taki zmienny hę? Od 2 sezonu był praktycznie jedynie negatywną postacią, owszem miał swoje pozytywne aspekty, ale na praktycznie dopiero w tym sezonie opowiedział się za tym co słuszne.
W 2 i 3 sezonie manipulował i wykorzystywał wszystkich jak nie wiem(pod koniec 3 próbował zabić Locke'a) w 4 zezwolił na śmierć córki, w 5 zabił Locke'a i Jacoba. No to postać pozytywna jak cholera.
Dopiero teraz wybrał to co wybrał. Najlepsze jest, że postąpił dokładnie tak samo w tej alternatywnej (czy jakkolwiek się ją nazwie) rzeczywistości.
Aha i Dr.Linus (jakkolwiek genialny by nie był) to IMO najsłabszy odcinek Benocentryczny. A już na pewno na równi z Dead is Dead.
A i tak absolutnie NIC nie jest w stanie przebić The Man Behind The Curtain. Jego najlepszy odcinek. Chyba najlepszy w ogóle w serialu.
I fakt nie wszystkie otwieracze dorównały temu odcinkowi. Epizody otwierajace sezony 3, 4 czy nawet 5 (mimo, że bardzo dobry) się do niego chyba nie umywają jednak.
Ale finały... tu już ciężko by było zdecydować.
I co wy z tymi dymami ot sobie taki lata i odrazu wszyscy się czepiają. Poza tym lata od pierwszego odcinka serialu więc nie ma co wybrzydzać.  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Kwi 08, 2010 5:30 pm Temat postu: |
|
|
Dobra tam, mnie jakos specjalnie Ben nie interesuje. Aktor gra go kapitalnie- ale sama postac... no OK, no. I tyle.
Ja z czyms innym
Ciekawe, ze Eloise okazuje sie w kolejnej rzeczywoistosci wiedziec wiecej niz wszyscy! Ciekawe jaka role ONA w tym wszystkim odgrywa... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Kwi 08, 2010 5:42 pm Temat postu: |
|
|
dla jednego ok dla innego genialny...
co do aktora zgadzam się w 100%, najlepszy za całej tej ekpiy.
ale dobra no...
przechodzisz na małą to nie będę się wybijał.
faktycznie Eloise zachowywała się jakby wiedziała więcej niż chce (może?) powiedzieć.
Już w poprzednich seriach widać było, że nie jest przeciętną postacią i wie niezwykle wiele. Już od odcinka Flashes (oczywiście Desa ) było pokazane, że wie i znaczy wiele. Myślałem jednak pod koniec tamtego sezonu, że zagadka została wyjaśniona przypomocy dziennika Dana, ktory ten zostawił swojej matce w przeszłości i w ktorym się mogły znajdować wskazówki (np co do Desmonda), ale okazauje się, że to nie wszystko. Oczywiscie jeśli ona faktycznie coś wie.
i zgadzam się co do Koreańczyków, że to najbardziej wkurzające postacie tej serii. Nigdy ich nie lubiłem i opróćz jednego dobrego odcinka (Ji Yeon - z przegenialnym pomysłem na retrospekcje) to jakoś mnie nie zainteresowali. W ogóle mogli już gdzieś tak odpaść po drodze mniej więcej ze 3 sezony temu. To już nawet Jack nie był tak wkurzający (w ogóle to on się nieźle ogarnął w tym sezonie muszę przyznać).
[/list] _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Czw Kwi 08, 2010 6:29 pm Temat postu: |
|
|
Masakra i zonk co się działo w tym odcinku z Desmondem. Jak sami powiedzieliście z Sun to totalna klapa. Ale tu, teraz... mam w cholerę pytań i nie mam zielonego pojęcia jak je sformułować... w sensie. Skąd znamy szofera? _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Kwi 08, 2010 6:46 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | | Skąd znamy szofera? |
zdaje się, że jest to George Minkowski.
To ten facet z którym się skontaktował Jack pod koniec 3 sezonu przez telefon Naomi. Później Desmond z Sayidem go spotkali (The Constant) na statku. Facet zmarł przez to, że jak jego umysł zaczął się cofać w czasie (nie pamiętam przez co dokładnie, ale chyba za blisko wyspy podpłyneli i niektórym zaczęło odwalać) to nie mógł znaleźć swojej "stałej" (tytuł heh ) i zmarł. To samo przydarzyło się Desmondowi, ale ten znalazł swoją w postacie Penny
Tak BTW to kur. jaki to był genialny odcinek. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sob Kwi 10, 2010 12:19 am Temat postu: |
|
|
Przesadzacie z tą gofrowością odcinka o Jinie i San. Lost jak lost. Nawet było wyjątkowo dużo śmiesznych scen.
- Przyprowadź Araba.
- Ja jestem Arabem.
Albo Jin w kiblu. Albo jego mina jak się dowiedział, że San jest w ciąży. Poza tym ten rusek czy ukrainiec o którym już zdążyłem zapomnieć i geneza jego cyklopowości. Chociaż w sumie nie ogarniam tych alternatywnych rzeczywistości i nie wiem czy to jest właściwa geneza czy po prostu niezależnie od wymiaru on traci oko. I wkroczenie Sayida też było dobre, ale tylko dlatego, że udało mi się zapomnieć, że jego odcinek kończył się zakneblowanym Jinem. Czyli w sumie odcinek na moim poziomie percepcji, myślę. No i racja, że na wyspie się działo tyle co nic, ale spotkanie Withmore'a z Szatanem było niezłe.
Sądząc po Waszych opisach przejrzanych przeze mnie pobieżnie, wnioskuję, że z następnego odcinka nic nie zajarzę. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Kwi 10, 2010 12:37 am Temat postu: |
|
|
| kater napisał: | | czy po prostu niezależnie od wymiaru on traci oko |
Trafił! Tych "niezależnie" jest dużo więcej...
Obejrzyj Desmonda (ostatni)- ten wymiata... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Kwi 15, 2010 1:43 am Temat postu: |
|
|
Niemoge z Was. Odcinek fajny, ale gdzie jest ten wąwóz kolorado, który miałby dzielić go od poprzedniego gofra, to nie wiem.
btw, zapomniałem o jeszcze jednej bardzo śmiesznej scenie, jak ta nowa przewodniczka stada podejrzewała Bena, że pobił San. Z Bena się zrobił teraz taki biedny Bobek, którego nie chcą w Rodzinie Muminków i to słodkie jest.
- Czemu sądzisz, że kłamię?
- Bo mówisz.
A w ostatnim rozwalił mnie ogólny montypajtonizm. Jak Pani Withmore wzięła z poważną miną Desmonda na stronę, to myślałem, że zrobi mu aferę o brudny widelec, a na koniec przyjdzie John Cleese z tasakiem. A przy scenie z Faradayem popłakałem się ze śmiechu.
- ... i napisałem to.
- Co to jest?
- Nie mam pojęcia, jestem muzykiem.
<3 _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Kwi 15, 2010 1:46 am Temat postu: |
|
|
deser:
fuck, co za chamstwo. a tam była Kate łapiąca się za cycki i chciałem, żebyście to zobaczyli. walić. to zamiast tego odniosę się do Waszych postów, których mi się wcześniej nie chciało czytać.
bardzo mi się podoba teoria Fenderka, rzeczywiście takie rozumienie alternatywnej rzeczywistości ma więcej sensu dużo. i tak, latające dymy i fantasy srazy to nuda psująca ten serial od początku tego sezonu mniej-więcej. i tak, Koreańczycy są nudni jak zakochany Jack, ale z San fajna laska. tak, to chyba najważniejsze myśli, jakie miałem Wam do przekazania w tym temacie. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Czw Kwi 15, 2010 8:26 pm Temat postu: |
|
|
EEE... Odcinek nr 12 i mam kilka pytań. Nie czytać jeśli się nie oglądało choć jakoś specjalnie fabuły zdradzać chyba nie mam zamiaru.
Michael umarł na statku tak? Wraz z tym wybuchem. A gdzie Walt? Moim zdaniem genialna scena z pocałunkiem z Libby. Zawsze uwielbiałem tą postać i gdy ją uśmiercili to było straszne. Co jeszcze. Scena z Desmondem i Lockiem zarówno ta przy studni jak i ta przed szkołą jedno wielkie wtf. I moim zdaniem odcinek w pierwszej 3. Po prostu świetny. Trochę nie kumam Hugo, ale kto by go tam ogarniał. No i odcinek naprawdę świetny. Czekam na więcej. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Kwi 15, 2010 10:33 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: |
Michael umarł na statku tak? Wraz z tym wybuchem. A gdzie Walt? |
Eee... w nowym Jorku?
| wasdfg7 napisał: |
Scena z Desmondem i Lockiem zarówno ta przy studni jak i ta przed szkołą jedno wielkie wtf. |
IMO obie wersje żyją- i Desmond na wyspie (ELEKTROMAGNETYCZNA studnia) i Locke w Matrixie (wygladał jak... po spadnięciu z wieżowca, wypchnięty przez ojca!). Tak, wielkie WTF, mam wrażenie, że tu będzie sporo spekulacji: Desmond czuje że Locke jest tak skonstruowany, że MiB może go użyć? A moze zadając cios Locke'owi w tej rzeczywistości zadaje cios MiB na wyspie? Może Locke w Matriksie to nikt inny tylko właśnie MiB pilnujący wszystkiego? No jedno wielkie WTF... przy okazji potwierdza się recz którą mówiłem wcześniej- każdy ma to co chciał w Matriksie, Hugo ma szczęście i wszyscy go niby wielbią i uwielbiają
| kater napisał: | | ile wszystkich odcinków ma być? |
Po tym (Everybody Loves Hugo) pięć (z czego ostatni podwójny).
************************
Fajny motyw- Desmond poszedł na kurczaka iz numerkiem czekał na zamówienie. numerek... 42, oczywiście...
IMO MiB od początku wyczaił, że Desmond kłamie kiedy na pytanie "wiesz kim jestem" odpowiedział "John Locke"...
Zastanawiam się czy w Matrixowej rzeczywistości Desmond nie próbował z Lockiem zrobić tego samego, co Charlie zrobił z nim- na zasadzie Desmond żeby sobie przypomnieć musiał prawie zginąć, może o to samo chodzi z Lockiem, oryginalnym Lockiem? Tym bradziej, ze on akurat przez miłość nic sobie nie przypomni, bo w rzeczyistym życiu Helen nie żyła a tu żyje, więc potrzebuje innej drogi do tego zeby zauważyć przeplatające się rzeczywistości? A moze żeby John Locke sobie coś przypomniał, musi zacząć chodzić- teraz był wypadek, wezwą go do szpitale i idę o zakłąd że lekarzem będzie Jack... moze oni po prostu muszą się spotkać w LA? Może... może są dla siebie CONSTANTami?
A może Desmond czuje obie rzeczywistości równolegle i wie, ze ten właśnie go próbował zabić? A może zabijając ocke'a w LA w matriksie w jakiś sposó walczy z MiB? Spekulacje, spekulacje, spekulacje. Pięć odcinków do końca, odpowiedzi więc wkrótce... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Czw Kwi 15, 2010 11:04 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hirszu
Dołączył: 30 Maj 2007 Posty: 484 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Kwi 15, 2010 11:04 pm Temat postu: |
|
|
| Ten sezon trochę daje dupy, bo nowe pytania znowu przeważają nad ostatecznymi odpowiedziami. Najnowszy odcinek trochę to podratował, ale ostatnie były naprawdę s ł a b e. Niesamowicie denerwuje mnie to, że podjęli mnóstwo pobocznych wątków w poprzednich sezonach, a teraz jakby o tym zapomnieli. Kiedy dowiemy się, dlaczego w trzecim sezonie Tamci kazali dłubać Sawyerowi i Kate w kamieniach? Czy miało to głębszy sens? Dlaczego prowadzili badania na kobietach w ciąży? I tak dalej... I tak dalej... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Czw Kwi 15, 2010 11:17 pm Temat postu: |
|
|
| h1rszu napisał: | | Dlaczego prowadzili badania na kobietach w ciąży? I tak dalej... I tak dalej... |
Zdaje się, że to wiemy. Bo na wyspie ciężarne nie rodziły żywych... czy też same umierały. Tak to jakoś szło.
Fenderku. Kapitalne gdybania. Nie do końca może wszystko rozumiem i nadążam, ale z tym Matrixem ... no i Locke. Największa imo zagadka. Mi sięwydaje, że po tym "wypadku" tak jak powiedziałeś. Jack (który przecież wcześniej dał wizytówkę Locke'owi) będzie go operował, postawi na nogi, i Locke będzie miał prześwit jak Hugo przy pocałunku (podkreślę raz jeszcze... geialna scena). Ale czy my otrzymujemy jakiekolwiek odpowiedzi? I już teraz wiem, że wakacje spędzę na oglądnięciu raz jeszcze wszystkich lostów. Od początku do końca _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Kwi 15, 2010 11:23 pm Temat postu: |
|
|
| h1rszu napisał: | | Najnowszy odcinek trochę to podratował, ale ostatnie były naprawdę s ł a b e. |
Chyba dwa ostatnie (chyba że dla Ciebie ostatni jest ten z Desmondem). Wtedy się zgodzę, ze sezon nagle nabrał rumieńców, dla mnie dwa ostatnie odcinki to powrót do formy sprzed wielu serii, wcześniej byłą nuuuuudaaaaa...
| h1rszu napisał: | | Kiedy dowiemy się, dlaczego w trzecim sezonie Tamci kazali dłubać Sawyerowi i Kate w kamieniach? Czy miało to głębszy sens? Dlaczego prowadzili badania na kobietach w ciąży? I tak dalej... I tak dalej... |
Łeeee, te wątki powiem szczerze mnie za bardzo nie interesują, ale...
mam podejrzenie, ze oni wtedy na polecenie Jacoba (Richard donosił jego rozkazy Benowi) budowali... pas startowy... żeby powracający na wyspę mieli na czym wylądować... Nawet Juliet na poytanie Sawyera poco to robią odpowiedziała "pas startowy". Ta odpowiedź już była
Co do ciąż... Wcześniej nie było problemu- urodził się na wyspie na przykład Ethan i zdaje się jest ostatnią osobą która została poczęta i urodziłą się na wyspie. Okazuje się, że gdzieś po po INCIDENT zaczęły się kłopoty z kobietami zachodzącymi w ciążę. Skoro się zaczęło to dziać- trzeba było coś z tym zrobć, dlatego Ben skombinował Julię i rocpoczął badania, żeby temu zapobiec... po prostu... Nie za bardzo znamy odpowiedź na pytanie czmu kobiety w ciąży umierają- tu moze być sporo teorii... ale ONI prowadzili badania na kobietach w ciąży z prostego powodu- bo te umierały i tzreba było coś zrobić...
E, są odpowiedzi!  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Kwi 15, 2010 11:51 pm Temat postu: |
|
|
nareszcie obejrzałem.
| Fenderek napisał: |
| h1rszu napisał: | | Kiedy dowiemy się, dlaczego w trzecim sezonie Tamci kazali dłubać Sawyerowi i Kate w kamieniach? Czy miało to głębszy sens? Dlaczego prowadzili badania na kobietach w ciąży? I tak dalej... I tak dalej... |
Łeeee, te wątki powiem szczerze mnie za bardzo nie interesują, ale...
mam podejrzenie, ze oni wtedy na polecenie Jacoba (Richard donosił jego rozkazy Benowi) budowali... pas startowy... żeby powracający na wyspę mieli na czym wylądować... Nawet Juliet na poytanie Sawyera poco to robią odpowiedziała "pas startowy". Ta odpowiedź już była  |
nawet twórcy już to potwierdzili. Znaczy nie pamiętam czy na polecenie JAcoba czy według wskazówek z dziennika Faraday'a, ale na pewno budowali pas startowy który miał być użytu w przyszłości.
aha Juliet powiedziała, że robili kądowisko dla UFO
a co do odpowiedzi... dziwię się że nikt nie powiedział o szeptach! Przecież obok dymu i liczb była to chyba największ zagadka pierwszych 3 sezonów! NARESZCIE!
W ogóle w tym odcinku było więcej zwrotów akcji niż w całym IV sezonie!
| Fenderek napisał: |
Fajny motyw- Desmond poszedł na kurczaka iz numerkiem czekał na zamówienie. numerek... 42, oczywiście...  |
oj tego było więcej, np. na tablicy w wariatkowie (oczywiście tym samym w którym byli Hugo i Libby w tamtym życiu) była namalowana wyspa, a facet który grał w grę (to układanie krążków) to ten sam którego spotkał Hugo i od którego usłyszał przeklęte liczby dzięki którym wygrał na loterii. Założę się że tych Easter Eggsów było z 10 razy tyle
Świetny odcinek pierwsza 4 tego sezonu. Śmierć Illany, Desmonda (chociaż zapewne przeżył).
Desmond wyrasta na jedną z głównych postaci w serialu.
Akcja Lockiem pod koniec to odrazu skojarzenia lecą do akcji w której Locke stracił władzę w nogach. Ten sam wyraz w twarzy. Nie zdziwię się jak właśnie ten wypadek mu o wszystkim "przypomni".
Zawsze lubiłem Hugo, a w tym sezonie gościu wyrasta na kogoś od kogo mogą zależeć losy serialu.
Milion teorii. Co z Desmondem? Czy łapie co się dzieje w tym drugim życiu?
I Fenderku jaka nuda? Owszem odcinki o Kate czy Kwonach to gofry, ale gofry były zawsze, zwłaszcza u tcyh postaci.
Alee... reszta dobra, lub wręcz świetna.
LA X, Dr. Linus, Ab Aeterno, Hapilly Ever After, Hugo.
Podobają mi się też nawiązania do 1 sezonu w postaci nazw odcinków i kolejność centryczności
2 odcinek w I sezoni był o Kate w tym sezonie też w 2 kolejności What Kate Does (w 2 sezonie odcinek nazywał się What Kate Did)
3 odcinek był o Locke'u w I sezonie, tutaj tak samo.
4 odcinek o Jacku tam i tu
8 odcinek w I sezonie o Sawyerze, tutaj tak samo.
Odcinek o Hugo w tym sezonie nazywa się Everybody Loves Hugo w 2 sezonie Everybody Hates Hugo
świetne są te nawiązania, a jest ich cała góra.
ok podnieciłem nara  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Kwi 16, 2010 12:27 am Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: |
I Fenderku jaka nuda? Owszem odcinki o Kate czy Kwonach to gofry, ale gofry były zawsze, zwłaszcza u tcyh postaci.
Alee... reszta dobra, lub wręcz świetna.
LA X, Dr. Linus, Ab Aeterno, Hapilly Ever After, Hugo.
|
Normalna. Ja się nudziłem. Prawie zasypiałem, były momenty które były interesujące, ale tylko momenty. Po raz pierwszy od długiego czasu zaczynam oglądać to z wielkim zainteresowaniem. Bo niby co ciekawego było w odcinku o Benie. Serio. Co mnie (wtedy) obchodziła ta inna rzeczywistość, ta cała historyjka z Benem-nauczyciele. Praktycznie nic, powiem szczerze... A i jego przemiana wewnętrzna... ani mnie nie obeszła ani nic. Nie po to oglądam ten serial- jak będę chciał dramatu psychologicznego to sobie taki obejrzę, dobrze zrobiony.
Generalnie do odcinka z Desmondem to LA było... trochę nudne a jeśli nie nudne, to jakoś... nie czułem się do tych flashów ani trochę przywiązany, ani trochę mnie nie fascynowały, właściwie nawet momentami mnie wkurzały bo zastanawiałem się co na wyspie. Ciekawe jest to, ze wystarczył jeden genialny odcinek i teraz to nagle wyspa stała się lekko mniej interesująca... Znowu jedna grupa się zeszła z drugą, ale się najpierw rozpadła na inne grupy, i ta druga poszła gdzieś inziej. No bez jaj, tak sobie będą bez końca łazić z jednego końca wyspy na drugi... Wcześniejsze odcinki były dobre- ale to dopiero teraz dla mnie serial nabrał rumieńców, przypomniał sobie o technikach, które sprawiały że wcześniej człowiek ogladał to z wypiekami na twarzy. Tych w całej prawie serii nie miałem. Teraz mam, bo w końcu znowu mogę sobie pospekulowac o czymś co mnie obchodzi i interesuje. Taka nuda Nagłe połączenie tych dwóch swiatów nadało temu serialowi nowego wymiaru- wcześniej... wcześniej wydawało się dla mnie wręcz, ze ten serial nie ma już najmniejszego pomysłu na to, co ze sobą zrobić. ten serial zawsze jedną rzecz robił najlepiej- zadawał pytania i pozwalał na spekulacje. Ostatni motyw, z Desmondem i LA jest pod tym względem IMO majstrsztykiem. Tego mi brakowało od baaaardzo dawna. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Kwi 16, 2010 4:53 pm Temat postu: |
|
|
Przeczytalem wlasnie przeciekawa teorie na temat rownoleglej rzeczywistosci... jest ich kilka, ale wiekszosc probuje ugryzc to w taki sposob, ze ten rownoilegly swiat to moze byc... oryginalna linia czasowa! I ze dopiero po niej Jacob namieszal w latarni, sprowadzil ich na wyspe przenoszac rownoczesnie w czasie i to co widzimy w sezonie szostym w pobocznej rzeczywistosci to nie koniec historii czy jedna z odnog konca historii- a poczatek! teoria ciakwa, nie powiem, aczkolwiek musialbym ja jeszcze bardzo przemyslec zeby w ogole stwierdzic czy ma sens... . Generalnie Desmond, "pokazujac" cos innym pasazerom lotu, uswiadamiajac im inna rzeczywistosc tak naprawde... rekrutuje kandydatow dla jacoba... sa w tym spore dziury, takze logiczne, przyznaje ale... wcale bym sie nie zdziwil jakby czekal nas w tym serialu jeszcze jakis zakret tego rozmiaru... i to na koncu... Chodzi mi raczej o zasygnalizowanie ze teorii jest wiele i ze generalnie spodziewac sie ciagle mozemy naprawde wszystkiego... wlasnie dlatego dwa ostatnie odcinki to spory skok jakosciowy- takich momentow WTF to juz w tym serialu IMO nie bylo dawno... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Kwi 16, 2010 5:35 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Bo niby co ciekawego było w odcinku o Benie. Serio. |
jak ciebie nie poruszyła scena podczas kopania grobu, o której już pisałem albo zabawa w kotka i myszkę między Beniastym a wystrzałową Illaną to "niemoge" z ciebie
I nie zgodzę się. Właśnie wątek osobowościowy to, że wyspa daje im kolejną szansę na nowe życie, na rozpoczęście wszystkiego od nowa, to był jeden z głownych motywów już od samego początku! Owszem gdzieś tak na wysokości końcówki 3/4 soznu ten wątek zszedł na bok ale później zaczął coraz mocniej powracać.
Co do tej teorii.
Skąd ją masz? Mam nadzieję, że nie z żadnego portalu typu DarkUfo czy coś który się specjalizuje w spoilerowaniu.
Bo ta teoria brzmi tak lostowo i jest tak osadzona w tych klimatach, że bym się nie zdziwił gdyby coś (albo nawet wielkie coś) w niej było.
Pewne jest, że ta rzeczywistość coś oznacza, że jest ważna. Że nie jest tylko czymś "zamiast flashbacków" bo trzeba było zapełnić lukę.
No i nie zdziwię się (znając ten serial) jak całość (obie rzeczywistości) zatoczą koło, spotkają się. Jakoś.
Problem w teorii jest, że skoro to ma dopiero być. TO czemu oni sobie wszystko przypomnają? _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Kwi 16, 2010 8:14 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | | Fenderek napisał: | | Bo niby co ciekawego było w odcinku o Benie. Serio. |
jak ciebie nie poruszyła scena podczas kopania grobu, o której już pisałem albo zabawa w kotka i myszkę między Beniastym a wystrzałową Illaną to "niemoge" z ciebie
|
Nie poruszyła- bo wiedziałem jak się skończy
| NAR napisał: |
I nie zgodzę się. Właśnie wątek osobowościowy to, że wyspa daje im kolejną szansę na nowe życie, na rozpoczęście wszystkiego od nowa, to był jeden z głownych motywów już od samego początku! Owszem gdzieś tak na wysokości końcówki 3/4 soznu ten wątek zszedł na bok ale później zaczął coraz mocniej powracać.
|
Ale nie dla mnie. To znaczy inaczej- mnie interesowało coś innego zawsze. Zagadki, zagadki, zagadki- i spekulowanie, WTF? Teraz znowu tego mam aż nadmiar!
| NAR napisał: |
Co do tej teorii.
Skąd ją masz? Mam nadzieję, że nie z żadnego portalu typu DarkUfo czy coś który się specjalizuje w spoilerowaniu.
Bo ta teoria brzmi tak lostowo i jest tak osadzona w tych klimatach, że bym się nie zdziwił gdyby coś (albo nawet wielkie coś) w niej było.
|
Nie, z jakiegoś niby-bloga czy coś, w sumie szukałem czegoś innego, zacząłem czytać i... spodobało mi się właśnie to, ze coś takiego jeszcze się może zakręcić.
| NAR napisał: |
Pewne jest, że ta rzeczywistość coś oznacza, że jest ważna. Że nie jest tylko czymś "zamiast flashbacków" bo trzeba było zapełnić lukę.
No i nie zdziwię się (znając ten serial) jak całość (obie rzeczywistości) zatoczą koło, spotkają się. Jakoś.
|
To IMO jest pewne. Tylko jak- to jest fascynujące.
| NAR napisał: |
Problem w teorii jest, że skoro to ma dopiero być. TO czemu oni sobie wszystko przypomnają? |
Dziur jest więcej- czym niby byłyby flashbacki z pierwszych serii? _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Kwi 16, 2010 8:37 pm Temat postu: |
|
|
Ale nie dla mnie. To znaczy inaczej- mnie interesowało coś innego zawsze. Zagadki, zagadki, zagadki- i spekulowanie, WTF? Teraz znowu tego mam aż nadmiar![/quote]
ależ i owszem a jakże no! Właśnie te cliffhangery, te momenty "WTF?!" to jest najwspanialsza strona tego serialu, zgadzam się w 100% (albo te gdy po "WTFie" dochodzi do ciebie i następuje "aaaaaa a więc to tak!" )
chodziło mi o to, że motyw przemiany bohaterów (Jack np. w tym sezonie stałs ie tym czego nienawidził w 1...) też był zawsze (dla mnie) ważny.
| Fenderek napisał: |
Nie, z jakiegoś niby-bloga czy coś, w sumie szukałem czegoś innego, zacząłem czytać i... spodobało mi się właśnie to, ze coś takiego jeszcze się może zakręcić. |
ja tam unikam takich miejsc, bo ludzie często przekraczają granice i nie panują nad spoilerami A co jak co ale przyjemności "WTFa" to ja se nie chcę zepsuć. heh
tak w ogóle to świetna jest ta mamuśka Hugo ("Hugo czemu na mojej kanapie leży martwy arab?" ) szkoda, że jego ojca jeszcze nie dali.
Aha na plus z tego odcinka jeszcze dr. Chang z samego początku oraz powrót Michaela.
ii... ciekaw jestem jak te Flashe rozwiążą bo już nie wiele czasu im zostało a Des ma jeszcze dużo osób do obskoczenia przecież
Zakładam jednak, zę wystarczy zająć się tymi kluczowymi, Lockiem, Jackiem itp  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Pią Kwi 16, 2010 9:02 pm Temat postu: |
|
|
| Takie pytanie choć tak czy tak znam chyba odpowiedź - czy zaczynając LOSTa trzeba zaczynać od pierwszego odcinka pierwszego sezonu? czy można sobie jednak darować początki? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Kwi 16, 2010 9:07 pm Temat postu: |
|
|
heh nie da się inaczej zacząć. Serio zwyczajnie fabuła jest tak zawiła, że jeżeli oglądać to od początku inaczej nie ma sensu. To tak jakby sobie puścić ANATo czy WYWH od połowy  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Kwi 16, 2010 9:13 pm Temat postu: |
|
|
| werty36 napisał: | | Takie pytanie choć tak czy tak znam chyba odpowiedź - czy zaczynając LOSTa trzeba zaczynać od pierwszego odcinka pierwszego sezonu? czy można sobie jednak darować początki? |
Trzeba pierwszy sezon IMO- bo był kapitalny i... tak włączając się w 6-tym to chyba nie bardzo człowiek wie o co biega... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|