| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pon Lut 08, 2010 11:38 pm Temat postu: |
|
|
A to ja miałem pojechać Tobie  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pią Lut 12, 2010 5:51 pm Temat postu: |
|
|
WTF
Claire ożywa i zabija nicponi, Ethan jest w dwóch miejscach na raz i w dodatku jest dobry. Jack miał siostrę która była pochłonięta przez dymka. I w ogóle niby statyczny odcinek ale zupełnie końcówka niszcząca
Jakieś pomysły?  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mike-L

Dołączył: 12 Gru 2006 Posty: 168 Skąd: teraz? Poznań
|
Wysłany: Nie Lut 21, 2010 2:22 pm Temat postu: |
|
|
ku przestrodze -> Uwaga, szereg przemyśleń, które mogą niebędącym na bieżąco (śledącym Lost razem z TVP lub mającym inne opóźnienia) namieszać lub zniechęcić do oglądania (i do mnie?). <-ku przestrodze
Zaczynam się zastanawiać nad tym czy potwora w Locku, czy raczej Jakob jest postacia pozytywną, a właściwie która z nich jest mniej niepozytywną. Do tego cały czas intryguje mnie rola Whitmore'a (czy jak to sie pisze) i matki Desmonda oraz to coraz to innych "innych" i chierarchii w ich grupach, bo co chwila okazuje się, że ten najważniejszy dotychczas okazuje się potem pionkiem.
A co do pytania: Claire to jego siostra przyrodnia (Jacka), wiec to sporo wyjaśnia, ale z drugiej strony nadal prawie nic.
Jestem wielce ciekaw, jak oni to rozwiąża w te kilka(naście?) pozostałych odcinków, bo wątki wydają się na chwilę obecną nierozwiazywalne i chałą byłoby, jakby coś odpuścili i przemilczeli. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Mar 02, 2010 12:38 am Temat postu: |
|
|
akurat końcówka odcinka 3 była mocno przewidywalna, ale miła
jestem po 4 odcinkach, znaczy pierwszy był podwójny a następnie dw pojedyńcze.
dalej będą spoilerki do tych 4 odcinków
Więc ogólnie bardzo dobrze się dzieje. Pierwszy odcinek miażdży, chociaż jego poprzednik (otwieracz 5 sezonu) był lepszy. Krąg się zacieśnia itp.
Pomysł z drugą rzeczywistością genialny.
Dalej. Oczywiście jasne było, że Ben spotka Locke'a (w 2 rzecz.) ale mimo wszystko Linus uczący historii? I te okularki? Ale widać już, że wszystko jest ze soba powiązane, nawet bez wyspy. Historia na koniec zapewne zatoczy krąg.
wszystko bardzo ładnie. Ciekawie poprowadzony wątek Sawyera. (F)Locke bardziej tajemniczy by być nie mógł. Akcja w jaskini z napisami i liczbami wspaniała.
Jeszcze nie czuję tego, że to ten ostatni sezon, chyba trzeba poczekać jeszcze ze dwa odcinki i coś czuje, że jak wtedy akcja ruszy do przodu...
aaaa i przemowa Linusa nad grobem... świetne, i to podsumowanie Franka xD
Edit: Zastanawia brak nazwiska Kate na ścianie...
_________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Wto Mar 02, 2010 2:23 am Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | | Ale widać już, że wszystko jest ze soba powiązane, nawet bez wyspy. |
bo ten serial jest jak Klan
| Cytat: | | wszystko bardzo ładnie. Ciekawie poprowadzony wątek Sawyera. |
Generalnie Sawyer nadal najlepszy, chociaż niemoge troche z tego jego emowania bo Juliet. Z rozpaczy sobie osrał podkoszulek nawet.
| Cytat: | | aaaa i przemowa Linusa nad grobem... świetne, i to podsumowanie Franka xD |
a no to było dobre. Linus też roxuje. a reszta powinna zginąć. no z wyjątkiem Harveya i Chińczyka. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Mar 02, 2010 11:17 am Temat postu: |
|
|
no w sumie to fakt, że Linus i Sawyer to najlepsiejsze postacie. Wcześniej jeszcze był dobry Hugo, ale to jego, żarty stają się coraz mniej śmieszne. Jack skończył się na Kill 'Em All, znaczy na Pilocie.
Richard też ostatnio się zwalił, był lepszy gdy się pojawiał w jakś łachmanach nastoletniemu Benowi i gadał o zjawach.
Sayid odkąd przestał torturować przypadkowyc ludzi przestał być taki fajny, możę teraz po tym co Chińczyk gadał stanie się z nim coś fajnego.
A no i Desmonda brakuje, w ogóle to co n robił w tym samolocie? _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Wto Mar 02, 2010 11:50 am Temat postu: |
|
|
Nie no, jak Harvey został przywódcą było śmiesznie dość. I Chińczyk też ma obok Sawyera najbardziej zdrowe podejście do tego wszystkiego, zwłaszcza jak na człowieka, który słyszy duchy. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Mar 06, 2010 1:49 am Temat postu: |
|
|
oglądał już ktoś Sundown?
Dla mnie w końcu odcinek na jaki czekałem. Absolutnie najlepszy w tej serii. Akcja, dynamika, klimat - wszystko świetne.
Flashe fajne ale bez czegoś mega (chociaż Keamy był bardzo fajny, chłop sie za badzo nie zmienił ).
W końcu zamiast absolutnie tandetnych i nic nie wnoszących strzelanin dali walkę, która przypominała te szapaniny z 1 sezonu Dgoan vs Sayid, świetny motyw, świetna walka na początku odcinka. Ogólnie nieźle zakończyli motyw Dogana, który oprócz pierwszego pojawienia się i akcji z torturami był jakiś taki pusty, a tutaj a to powalczył, a to się poużalał, a to pokombinował troszkę. A już bardzo dobrze, że zakończyli motyw tego jego wafla.
(F)Locke jest coraz bardziej fascynującą postacią. Końcowa scena z jego marszem i Catch a falling star w tle mnie rozwaliło.
Świetne rozwinięcie postaci Sayida. Absolutnie nieszablonowe, genialne zagranie. Od pocztku w nim toczyła się walka dobra ze złem. I chociaż było kilka postaci niejasnych (Sawyer, Ben) to zadna nie była chyba tak mroczna jak on. A tutaj jego rozwinięcie jest wręcz genilne. No kurde na to czekałem.
Naprawdę bardzo fajne.
Jedyne co mnie lekko rozczarowuje to Claire jako druga Rousseau (swoją drogą, życie znowu zatoczyło krąg...). Bo o ile francuka była wręcz stworzona do tej roli, tak słodziutka Claire którą pamiętam z wyimaginowanego masła orzechowego pasuje mi tak do tej roli jak Ozzy do Marillion.  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Mar 06, 2010 6:51 pm Temat postu: |
|
|
Powiem szczerze mnie już ta seria najnormalniej... nudzi. Serio. Niby coś się dzieje ale jakoś coraz bardziej mnie zaczyna nudzić...
Jedyna rzecz jaka mi się podoba to te flashbacki, w których pokazują coby było gdyby nie było wyspy- i nagle w nich dowiadujemy się paru rzeczy których nie wiedzieliśmy wcześniej i które są IMO całkiem ciekawym twistem całej historii. N aprzykład motyw z tym, ze Sayid cały czas jechał do tej Nadii i tak dalej- a tu nagle okazuje się, ze ona była żoną jego brata. Tego typu twistów mogłoby być dużo, dużo więcej, pokazujących nieznane nam do tej pory aspekty posobowości bohaterów, pozwalające czasem wytłumaczyć pewne niezrozumiałe ich akcje z poprzednich serii. Tylko czy oni będą (byli) to w stanie aż tak zakombinować i sprytnie napisać? Jak widzę co się dzieje w tej serii to zaczynam wątpić.
Sundown był faktycznie jednym z lepszych odcinków po kilku absolutnych gofrach, ale... albo ja wydoroślałem albo seria jest jak na razie gorsza. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sob Mar 06, 2010 7:20 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: |
Sundown był faktycznie jednym z lepszych odcinków po kilku absolutnych gofrach, ale... albo ja wydoroślałem albo seria jest jak na razie gorsza. |
O to to to.
Ta seria zdecydowanie zwolniła w porównaniu do poprzednich. W tamtych coś się zdecydowanie działo. Tu też się co prawda nakładają pytania, ale jakby już one były bardziej wymuszone niż z naturalnego biegu wydarzeń tej historii rozbitków. Locke to zagadka, podobnie Sayid i Claire. Ale nie do końca kupuję to co się dzieje. Podobnie jak Fenderek. Albo jestem na to za stary, albo nie mają już pomysłów na rozwinięcie tej historii, więc może to i dobrze, że to ostatnia seria. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Mar 06, 2010 7:58 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | | Albo jestem na to za stary, albo nie mają już pomysłów na rozwinięcie tej historii, więc może to i dobrze, że to ostatnia seria. |
znaczy nie mają pomysłów do czego? Znaczy pytam serio.
1 dwugodzinny odcinek dla mnie rewelacyjny, nie tak dobry jak otwieracz 5 serii ale i tak świetny (czytając co tutaj pisaliście nie tylko dla mnie), akcja z flashami genialna.
Później był odcinek o Kate, który siłą rzeczy musiał być zapychaczem bo... no te odcinki nigdy nie były za dobre. I faktycznie dla mnie to najsłabszy odcinek w sezonie. Nawet w sumie jeden ze słabszych w ogóle.
The Substitute był lepszy o wiele IMO. Całkiem niezła historia we Flashach. Ciekawie pokazany Sawyer i jego gadki z Lockiem A już akcja w jaskini palce lizać.
Lighthouse znowu słabszy co też IMO zaskoczeniem nie było zbytnim bo postać centryczna żadko miewała naprawdę dobre odcniki (nie licząc 2 pierwszych serii). Ale znowu Flashe całkiem fajne, a i akcja w tytułowym Lighthousie niezła (chociaż to zaczyna byćnieco przewidywalne, że część dość nurząca aby w końcówce nabrać tempa).
Ale ostatni odcinek to kwintesencja tego serialu. Świetna akcja, a już zakończenie mistrzowskie. I jeszcze raz powtórzę baaardzo ciekawe poprowadzenie postaci Sayida.
Liczę, że następne 3 odcinki przyspieszą akcję znacznie bo według spoilerów głównymi postaciami mają być kolejno Linus, Sawyer i Richard, a te postaci nie miały jak dotąd słabych odcinków. Ta pierwsza nie miał jak dotąd nawet bardzo dobrego tylko same genialne więc mam spore oczekiwania
aa myślę, że dlatego sporo osób jest nieco rozczarowanych tą serią bo jest własnie oostatnia. Bo skoro dotąd było tak dobrze to teraz musi być rewelacyjnie. Poza tym ogromną częścią tego serialu były tajemnice i ogólny klimat że nie wiadomo o co chodzi. Teraz kiedy twórcy zaczęli pokazywać więcej serial faktycznie sporo stracił. Ale to było nieuniknione jeśli chcą przedstawić rozwiązanie większości tych zagadek.
pfffff no!  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sob Mar 06, 2010 8:13 pm Temat postu: |
|
|
Stwierdzenie, że nie mają pomysłów może rzeczywiście było nie trafione, bo w sumie ten serial jest dalej taki sam jak był. nikt nic nie wie. Można by się było pytać kim był dymek zanim był nim Locke i w ogóle milion innych pytań ale ... nie ta dynamika. W pierwszym sezonie to generalnie nie było wiadome nic. W drugim Inni, w trzecim nawet nie pamiętam o co biegało. Ale za każdym razem było coś wyższego co ich pociągało do jakiś działań. W tym jakby tego brakuje. Tzn jest Locke ale jakby to było nic w porównaniu do tych wcześniejszych serii. I nie mówię, że w ogóle mi się nie podoba. Bo tak nie jest. Ale jakby to wszystko zwolniło. Nie do końca rozumiem tych wizjii teraźniejszości. bo skoro są na wyspie to jakim cudem są też tam. Czy to ma jakikolwiek związek czy są to może 2 zupełnie oddzielne wizje i możliwości jakie mają bohaterowie. Pytań dalej jest miliony ale nie wiem. Sposób narracji? A może zupełnie co innego. Zmęczenie materiału? Nie wiem. W każdym bądź razie dalej oglądam z ciekawością i nie mogę się doczekać na kolejne odcinki, ale tych wypieków na twarzy z poprzednich serii już nie mam.
EDIT na życzenie caterkillera  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken
Ostatnio zmieniony przez wasdfg7 dnia Sob Mar 06, 2010 9:24 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sob Mar 06, 2010 9:15 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | W pierwszym sezonie to generalnie nie było wiadome nic. W drugim Inni, w trzecim nawet nie pamiętam o co biegało. Ale za każdym razem było coś wyższego co ich pociągało do jakiś działań. W tym jakby tego brakuje. |
No dokładnie, zresztą to nie tylko ten sezon. Jak mój ojciec (który jako jedyny z naszej rodziny odpuścił sobie ten serial) dowiedział się, że uciekli z wyspy ale na nią znów wrócili to wybuchnął śmiechem. Wcześniej byli kurde rozbitkami na tropikalnej wyspie po której łaziły polarne niedźwiedzie, szalał dym rzucający ludźmi o drzewa, byli Inni którzy tylko udawali dzikusów a w rzeczywistości byli cywilizowani i świetnie zorganizowani, była tajemnica Dharmy... no ogólnie mieli co robić - walczyli o życie (niby, bo nie pamiętam ani jednej sceny w której upolowaliby jednego z tych legendarnych dzików którymi rzekomo się żywili) a przy tym mieli mnóstwo zagadek do rozwikłania. Teraz szlajają się po tej wyspie bez ładu i składu. I to nie to, że odpowiedzieli na pytania i serial stracił na tajemniczości. Bo na jakie pytania niby odpowiedzieli - nadal gówno wiemy, tylko, że to gówno nie jest już tak pociągające jak na początku. A przy okazji doładowali nam jeszcze opętanego Locke'a i Innych numer 17. No wow.
PS. Albo piszcie w całości minimalnym tekstem, albo normalnym. A nie takie tutaj trochę tego a tu owego. Czemu to niby ma służyć i jak ja mam to czytać? _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Mar 06, 2010 9:59 pm Temat postu: |
|
|
wasdfg7 do pewnego stopnia się z tobą (wami) zgadzam. No ale to pierwsze 6 odcinków. Jak pisałem każdy sezon miał jakieś zapychacze a to Whatever Happened, Happened a to Eggtown czy inne He's Our You (chociaż końcówka tego odcinka Sayid strzelający do 12 letniego Bena... miażdżące), ale zapychacze zawsze były. Mówiłem teraz będą 3 odcinki, na które BARDZO liczę. Więc... zobaczymy. Może będzie klapa, a może będzie magicznie
Edit
co ujawnili od pierwszego sezonu?
a czy w pierwszym sezonie wiedzieliśmy cokolwiek o Innych? Nawet ich nie widzieliśmy w 3 sezonie połowa akcji działa się w ich obozie. Czy wiedzieliśmy coś o Dharmie? W ostatnim sezonie niemal cała akcja się w niej toczyła? W 1 sezonie nawet czarnego dymu nie WIDZIELIŚMY. Teraz wiemy kim/czym jest. Jest tego oczywiście wiele więcej: misie polarne, tajemniczy kabel znikający pod wodą, czemu Rose nie miała raka, kim był Ben, do czego służył właz, a raczej to co pod nim, czemu Locke był wyjątkowy itd.
Wyjaśnili ogromnie wiele rzeczy tylko po odkryciu każdej tajemnicy pojawiały się nowe pytania.
Ale fak faktem, że ten serial mniej więcej od 3 sezonu (w 5 było zdaje się trochę mniej tego) cierpi na syndrom idiotycznego latania po wyspie.
I w sumie małą czcionkę możemy chyba sobie darować, bo każdy kto jest zainteresowany serialem śledzi go zdaje się na bierząco. Ukrywać możemy np. jedynie informacje odnośnie kolejnych epizodów.
Edit2
| wasdfg7 napisał: | | Nie do końca rozumiem tych wizjii teraźniejszości. bo skoro są na wyspie to jakim cudem są też tam. Czy to ma jakikolwiek związek czy są to może 2 zupełnie oddzielne wizje i możliwości jakie mają bohaterowie. |
ja to rozumiem tak, że Julliet wysadzając bombę "rozerwała" rzeczywistość na dwie wersje. W jednej przerzuciła naszych bohaterów do roku zanim nastąpiły te wszelki skoki czasowe czyli do tej rzeczywistości do, której należeli i hmm jakby nic się nie stało, nie było żadnych skoków w czasie ani nic.
ale powstała też druga rzeczywistość, w której to wyspa zatonęła w tych latach 60ątych (dzięki tej bombie) przez co losy naszych bohaterów się potoczyły zupełnie inaczej. Samolot doleciał na miejsce itd.
tak mniej więcej  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Wto Mar 09, 2010 6:08 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: |
| wasdfg7 napisał: | | Nie do końca rozumiem tych wizjii teraźniejszości. bo skoro są na wyspie to jakim cudem są też tam. Czy to ma jakikolwiek związek czy są to może 2 zupełnie oddzielne wizje i możliwości jakie mają bohaterowie. |
ja to rozumiem tak, że Julliet wysadzając bombę "rozerwała" rzeczywistość na dwie wersje. W jednej przerzuciła naszych bohaterów do roku zanim nastąpiły te wszelki skoki czasowe czyli do tej rzeczywistości do, której należeli i hmm jakby nic się nie stało, nie było żadnych skoków w czasie ani nic.
ale powstała też druga rzeczywistość, w której to wyspa zatonęła w tych latach 60ątych (dzięki tej bombie) przez co losy naszych bohaterów się potoczyły zupełnie inaczej. Samolot doleciał na miejsce itd.
tak mniej więcej  |
Ja bym powiedział inaczej ,te flash-sideways pokazują nie jakby sie potoczyło ich życie gdyby nie było katastrofy a samolot wylądował, tylko jakby się ich życie wyglądało gdyby wyspy(Jacoba itd ) nie było w ogóle w ich życiu. Zauwazcie że ich losy trochę inaczej się potoczyły nie od chwili katastrofy tylko od urodzenia (np :Jack ma syna itp)
Moim zdaniem twórcy chcieli podkreślić co byłoby gdyby ich losy od urodzenia nie były zdeterminowane przez wyspę,obserwacje przez Jacoba, bycie kandydatem itd i jak bardzo są związani z tym w lini czasowej normalnej. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mike-L

Dołączył: 12 Gru 2006 Posty: 168 Skąd: teraz? Poznań
|
Wysłany: Sro Mar 10, 2010 8:24 pm Temat postu: |
|
|
Właśnie obejrzałem odcinek: "Dr. Linus". Odcinek jak odcinek, wiekszość przemilcze. Intryguje mnie alternatywna wizja życia panów Linusów, którzy jednak i tak mieli do czynienia z Wyspą, ale, cholera, stary Bena jakoś dożył starości. Bo skoro Ben był na wyspie kupe czasu przed katastrofą, a że był sugeruje rozmowa z jego ojcem staruszkiem (cośtam było o Dharmie powiedziane) o zaprzepaszczonych szansach w przeszłości, nie dokonał on tymsamym eksterminacji tych "Innych w uniformach" i nie przyłączył się do "Innych - leśnych ludzi" z Ryśkiem A. na czele... Co do Ryśka A. - dużo się wyjaśnia, ale dalej nie wszystko.
A TERAZ TO CO PRZEPOWIEDZIAŁEM <"ooo, ooo, children of the land(...) listen to the wise man" >
Czarls Łitmor miał wg mnie odegrać swoją KONKRETNĄ rolę, bo jego wątek urwał się nienasycenie... i prosze! Dzieje sie, dzieje! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 12:48 am Temat postu: |
|
|
Niżej jest moja relacja z odcinka Dr. Linus, nie zmniejszałem czcionki więc na własną odpowiedzialność.
jestem po Dr. Linusie i... chyba najlepszy odcinek sezonu. Potwierdza się to co mówili twórcy czuć klimat pierwszej serii. Postać Bena od dawna (przesłuchiwania go w bunkrze bodajże) moja ulubiona postać znowu mnie nie zawiodła. Co prawda nie był to szoker pokroju Man Behind the Curtain czy Shape of Things to Come ale... nie miał nim być. Całość genialnie rozwinęła (albo wręcz dopełniła) postaci Linusa. Chociaż troszkę tęsknię za czasami gdy Beniasty kłamał, oszukiwał, manipulował i był w tym świetny.
No ale w tym odcinku był świetnie pokazany. Scena podczas lekcji i wywiad o Napoleonie... miodzio (i to nawiązanie do jego pozycji eh...). Tak samo scena z ojcem i "co by było gdyby". Taaa miało być tak cudownie itd, a skończyłoby się zabójcem własnego ojca
Pojawienie się Alex... cud miód.
Emerson to chyba najlepszy aktor w tym serialu.
Ogólnie każda scena z tego odcinka z Emersonem to małe dzieło.
a jeszcze Jack. peirwszy odcinek od daaaaaawna gdy tak postać mi się autentycznie spodobała. Bez biadolenia płakania bez latania jak idiota z pukawką tylko porządna akcja. Naprawdę był pr0 w tym odcinku.
Rcihard no cóż niemal ppotwierdzono to czeg osię wielu domyślało od tylu odcinków (albo i sezonów) tzn jego pochodenie i długowieczność.
No i w końcu porządny Cliffhanger. jasne nie jakiś szoking, ale miło było.
Więc serio serio odcinek pierwsza klasa, na miarę tych najlepszych. 9/10 spokojnie mogę dać.
| Mike-L napisał: | | wizja życia panów Linusów, którzy jednak i tak mieli do czynienia z Wyspą, ale, cholera, stary Bena jakoś dożył starości. Bo skoro Ben był na wyspie kupe czasu przed katastrofą, a że był sugeruje rozmowa z jego ojcem staruszkiem (cośtam było o Dharmie powiedziane) o zaprzepaszczonych szansach w przeszłości, nie dokonał on tymsamym eksterminacji tych "Innych w uniformach" i nie przyłączył się do "Innych - leśnych ludzi" z Ryśkiem |
no bo to było tak że gdy Benuś był mały to ojczulek go zabrał na tę wyspę (a raczej pan Goodspeed, ale mniejsza o to), no ale źle traktował synka swego, więc ten gdy dostał propozycję od innych, od Richarda, a raczej od Jacoba to wymordował Dharmę z ojcem na czele. Tak było za pierwszym razem. W alternatywnej wersji Jack wrzucił bombę gdy Ben miał 12 lat i zostało zarządzone masowe opuszczenie wyspy więc Ben i jego ojciec opuścili wyspę i wrócili do świata zewnętrznego. Tam Linus poszedł do szkoły, studia, pracy itd.
nio  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 1:32 am Temat postu: |
|
|
Właśnie chciałem powiedzieć, że Dr. Linus zjada SUNDOWN na śniadanie. Najlepszy do tej pory w serii bez dwóch zdań. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mike-L

Dołączył: 12 Gru 2006 Posty: 168 Skąd: teraz? Poznań
|
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 9:42 am Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: |
| Mike-L napisał: | | wizja życia panów Linusów, którzy jednak i tak mieli do czynienia z Wyspą, ale, cholera, stary Bena jakoś dożył starości. Bo skoro Ben był na wyspie kupe czasu przed katastrofą, a że był sugeruje rozmowa z jego ojcem staruszkiem (cośtam było o Dharmie powiedziane) o zaprzepaszczonych szansach w przeszłości, nie dokonał on tymsamym eksterminacji tych "Innych w uniformach" i nie przyłączył się do "Innych - leśnych ludzi" z Ryśkiem |
no bo to było tak że gdy Benuś był mały to ojczulek go zabrał na tę wyspę (a raczej pan Goodspeed, ale mniejsza o to), no ale źle traktował synka swego, więc ten gdy dostał propozycję od innych, od Richarda, a raczej od Jacoba to wymordował Dharmę z ojcem na czele. Tak było za pierwszym razem. W alternatywnej wersji Jack wrzucił bombę gdy Ben miał 12 lat i zostało zarządzone masowe opuszczenie wyspy więc Ben i jego ojciec opuścili wyspę i wrócili do świata zewnętrznego. Tam Linus poszedł do szkoły, studia, pracy itd.
nio  |
No, to, to, to,
sporo mi uświadomiłeś i pomogłeś z tymi puzzlami. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 11:30 am Temat postu: |
|
|
Tradycyjnie poniżej pewne szczegóły z Dr. Linus
Czuję się tradycyjnie zniszczony. Tzn. zniszczony bardziej tym odcinkiem niż dotychczas całym sezonem. Jack i Richard - świetna akacja, scena, sporo się wyjaśniło. Ale z tym dotykiem. To qrde tam prawie każdy był dotknięty. Kate, Sawyer, Jin, Sun, Jack i Hurley (miało być 6 takich osób i jest). Zdaje się mi, że Lapidus odegra tu jakąś rolę bo miał być za pierwszym razem na wyspie. Coś czuję, że będzie miał jakąś rolę do wypełnienia. No i Widmore i końcówka prze kozacka. Świetne. W końcu czekam z niecierpliwością na następny odcinek/ _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 9:01 pm Temat postu: |
|
|
wszedłęm ostatnio na forum Zagubionych (tak w ogóle zostałęm tam zbanowany xD z miesiąc temu) i nie mogłem tego nie dać
| Uma napisał: | Jack właśnie w tym sezonie wymiata.
Skop im tyłki Jack!
 |
_________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 7:53 pm Temat postu: |
|
|
Tak w ogóle to doszedłem do wniosku, że fajnie się przdstawia sprawa z przedstawieniem postaci Sayida i Bena. Obie był kontrowersyjne od początku. Tyle, że Sayid mimo, że był mordercą i torturował ludzi ( ) to był jednak pozytywnym bohaterem w przeciwieństwie do Bena. Teraz jednak to ten pozytywny przeszedł na "ciemną stronę" podczas gdy Ben się "nawrócił" mimo, że miał szansę odzyskania władzy.
Licze na więcej takich motywów.
małą czcionką jest kilka opcji na tytuł ostatniego odcinka LOST, jedna jest prawdziwa.
1 What They Lived For
2 What They Died For
3 What They Hoped For
4 What They Asked For
5 What They Lied For
6 What They Cried For
7 What They Tried For
8 What They Crashed For
IMO będzie to 1 albo 8 _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sob Mar 13, 2010 11:15 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | Tak w ogóle to doszedłem do wniosku, że fajnie się przdstawia sprawa z przedstawieniem postaci Sayida i Bena. Obie był kontrowersyjne od początku. Tyle, że Sayid mimo, że był mordercą i torturował ludzi ( ) to był jednak pozytywnym bohaterem w przeciwieństwie do Bena. Teraz jednak to ten pozytywny przeszedł na "ciemną stronę" podczas gdy Ben się "nawrócił" mimo, że miał szansę odzyskania władzy.
Licze na więcej takich motywów.
|
Trochę tak jak z tymi kamyczkami na wadze i w jaskini , czarny i biały dwa obozy się jakby utworzyły "negatywny" i "pozytywny" ale może nas jeszcze czyms zaskoczą i to wszystko nie jest takie proste
Oprócz Sayida i Bena jest jeszcze skomplikowany Sawyer ,ciekaw jestem jaką cząstka jego osobowości weźmie górę, i jaki będzie z nim motyw, na razie przecież dołączył do Locke'a  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Mar 14, 2010 12:31 am Temat postu: |
|
|
Uważam, że jednak przejdzie na stronę tych "dobrych" (tylko bądź tu mądry człowieku i powiedz kto jest dobry , równie dobrze Jacob może robić wszystkich w konia heh)
W ogóle postać Sawyera to jedna z najciekawszych w tym srialu, nie tylko, że był całkowitym przeciwieństwem Jacka na którego widok czasem się chciało już rzygać (chociaż jeszcze raz pochwalę to co zrobił w dr. Linusie - rewelka, Man of Science or Man of faith? ), miał oprócz Locke'a chyba najciekawszą eee rolę i postawę w pierwszych dwóch sezonach, ale też chyba jako JEDYNY z rozbitków przeszedł taką wewnętrzną przemianę (choć znowu trza się odwołać do Jacka, który zmienia się powoli w tego w kogo nigdy zmienić by się nie chciał - w Locke'a...) co naprawdę robi wrażenie. Wystarczy porównać jego nastawienie z 1 serii do tego jak się troszczył o swoich ludzi w ostatnim sezonie. Nikt nie przeszedł takiej zmiane, Wyspa na nim odcisnęla największe piętno. no.
i warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że Ben wybrał "dobro" (z braku pomysłu na lepsze określenie) zarówno na wyspie jak i w flashach podczas gdy Sayid w obu przypadkach wybrał... no zło.
| Maciej napisał: | | Trochę tak jak z tymi kamyczkami na wadze i w jaskini , czarny i biały dwa obozy się jakby utworzyły "negatywny" i "pozytywny" ale może nas jeszcze czyms zaskoczą i to wszystko nie jest takie proste |
w sumie wszystko zdaje się sprowadza się w gruncie rzeczy do tego:
http://www.youtube.com/watch?v=Tg2tB_xTt9I
Two sides.
Edit:
może i stare, ale... nie mogłem się oprzeć
http://www.youtube.com/watch?v=h76WXAxYsOo  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Nie Mar 14, 2010 6:29 pm Temat postu: |
|
|
Jestem po Sundown. Przemiana Sayida w Złego mnie nie przekonuje. Ej, w 'normalnej' rzeczywistości to też Sayid zabił Kimiego? Bo już nie pamiętam. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Mar 14, 2010 6:58 pm Temat postu: |
|
|
Ben go zabił w finale. Chodziło o to źe Keamy miał podłączoną do swojego pulsu bombę która miała wysadzić statek (na którym były wszystkie Jacki i inne Kate'y.
Więc Ben wyleciał z wytrzeszczonymi oczami z krzykiem "zabiłeś mi córkę!!!!!" czy coś i go zabił. Na co John się wkurzył, że zabił również wszystkich na statku na co Ben wysunął ripostę "No i?"
albo coś  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Mar 14, 2010 10:38 pm Temat postu: |
|
|
z kim się Sayid nie tłukł? Tak będzie prościej  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Mar 18, 2010 12:57 am Temat postu: |
|
|
No, no- kolejny rewelacyjny odcinek...
James (Sawyer) w innej rzeczywistości- szok sezonu. Jack ma syna? Nadia jest żoną brata Sayida? To były gofry. Prawdziwy szok jest tu. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|