| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Ulubiony zespół kanonu prog-rocka: |
| Emerson, Lake & Palmer |
|
2% |
[ 1 ] |
| Genesis |
|
12% |
[ 5 ] |
| Jethro Tull |
|
0% |
[ 0 ] |
| King Crimson |
|
21% |
[ 9 ] |
| Pink Floyd |
|
48% |
[ 20 ] |
| Yes |
|
12% |
[ 5 ] |
| inny - jaki? |
|
2% |
[ 1 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 41 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Pon Cze 25, 2007 10:50 am Temat postu: |
|
|
Wiadomo przecież że PF nie tworzyło tylko progresji. Mimo to "święta czwórca" (The Dark Side Of The Moon, Wish You Were Here, Animals, The Wall) to dla mnie albumy progresywne mimo wątpliwości innych.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Pon Cze 25, 2007 10:57 am Temat postu: |
|
|
Może i tak. Tylko, że dla mnie rock progresywny kojarzy się raczej z poszukiwaniem nowatorskich brzmień. Skupiony jest raczej na ciągłym "szlifowaniu" formy. Co by nie mówić, dla mnie jest to muzyka trochę pusta. A PF tworzył przecież niesamowicie emocjonalne utwory i mimo, że faktycznie czasem uciekał się do elektroniki, to raczej ich numery brzmiały raczej dość klasycznie i bluesowo. Ale niech będzie, jeżeli mam wybrać, to oczywiście wybieram PF. _________________ "Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann |
|
| Powrót do góry |
|
 |
nathula

Dołączył: 27 Maj 2007 Posty: 60 Skąd: z wielkiej Polski
|
Wysłany: Pon Cze 25, 2007 11:15 am Temat postu: |
|
|
Pozdrowienia dla Anki!  _________________ You can be anything you want to be
Just turn yourself into anything you think that you could
ever be
Be free with your tempo be free be free
Surrender your ego be free be free to yourself
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dajanek
Dołączył: 30 Mar 2007 Posty: 192
|
Wysłany: Pon Cze 25, 2007 11:45 am Temat postu: |
|
|
| McBurak napisał: | | Dajanek napisał: |
Mam takie pytanie od ktorej płyty zacząć przygodę z King Crimson.Znaczy która wśród fanów i krytyków uchodzi za najlepszą
|
Problem jest taki, ze jedynym stalym czlonkiem King Crimson byl gitarzysta, Robert Fripp, reszta skladu natomiast ciagle rotowala - w zwiazku z tym praktycznie kazdy album byl inny. Osobiscie na poczatek polecilbym plyte Discipline, ktora nie jest tak wymagajaca pod wzgledem muzycznym, za to ma bardzo specyficzny klimat i swietne teksty. Pozniej lekko (a jak sie dobrze wsluchac, to nawet mocniej) jazzujace Island, z bardzo chwytliwym, niemal przebojowym utworem Formantera Lady. Porywajace jest takze Lark's Tounge In Aspic, troche bardziej rockowe wcielenie zespolu.
Za najciezsze do przelkniecia uwazam niemal sztandarowe albumy KC - In The Court Of The Crimson King oraz Red. Ciezkie, trudne, momentami bardzo amelodyczne plyty. Chociaz w sumie tak mozna zdefiniowac pierwiastek laczacy cala tworczosc zespolu
Ogolnie rock progresywny jest muzyka bardzo wymagajaca, mimo wszystko nie polecalbym zaczynanie od niego - mozesz sie latwo zniechecic przebijajac sie przez kolejne warstwy znaczeniowe kilkunastominutowych monumentow muzycznych. Ale jesli jestes w stanie ogarnac progressive, to sproboj sie troche zaglebic w jazz - ale to juz zupelnie inna, chyba jednak znacznie wyzsza polka. I bez chocby odrobiny teorii ani rusz. |
Właśnie dwa razy przesłuchalem In The Court Of The Crimson King i nie jestem pewien, czy to jest aż tak trudna płyta do odbioru.Epitah to wielki przebój, I talk to the wind to też raczej łatwy w odbiorze kawałek.Tylko te części instrumentalne nie należą do łatwych w odbiorze.To wszystko moje zdanie, człowieka jeszcze mało obytego w muzycznym świecie.
To nie jest wcale mój pierwszy kontakt z progresją.Znam kilka albumów PF.Wish You Were Here, The Wall, Ciemna strona księżyca, to moje ulubione albumy obok kilku albumow Queen.
Jazz tej muzyki nie znam prawie w ogóle.Znam tylko Louis'a Armstrong'a, Sinatre, ale ci muzycy raczej nie tworzyli ambiotnej muzyki więc trudno mi się wypowiadać na temat jazzu 
Ostatnio zmieniony przez Dajanek dnia Wto Lip 31, 2007 2:58 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
McBurak

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 944 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pon Cze 25, 2007 12:23 pm Temat postu: |
|
|
Tez nie jestem (jeszcze) ekspertem od muzyki jazzowej, poza tym sluchajac jazzu warto sobie zadac pytanie o swoj ulubiony instrument - ja na przyklad bardzo lubie Coltrane'a ze wzgledu na moje zamilowanie do klawiszy. Z drugiej strony fascynuje mnie tez gitara basowa, a chyba najbardziej znanym basista jazzowym jest Jaco Pastorius. To jego zreszta chyba polecilbym ci na poczatek - jest dosc przebojowy, do tego czesto towarzysza mu wielkie slawy.
Poza tym polecam mariaze muzyki jazzowej ze stricte popularna. Genialne Jamiroquai - jazz/disco/funk, polscy Poluzjanci - jazz/funk/rock etc. Latwe do przelkniecia, a znakomite.
Wracajac do KC - przebojowosc i latwosc odbioru to kategorie raczej subiektywne. Ja wyrazilem swoje zdanie i dalej je podtrzymuje, wy mozecie miec wlasne. Podczas sluchania dwoch wymienionych plyt czuje sie wrecz przytloczony kaskada dzwiekow, do tego mocno eksploatowane efekty gitarowe (a zwlaszcza przester) dodatkowo wzmagaja uczucie chaosu. Ale to, ze powtorze, sprawa subiektywna. _________________ i can lead the nation with a microphone |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
McBurak

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 944 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pon Cze 25, 2007 12:37 pm Temat postu: |
|
|
Werty, jesli lubisz te klimaty, a szukasz czegos nieco ambitniejszego - polecam Joe Passa - granie znacznie lagodniejsze, ale rowniez zawieszone miedzy bluesem a jazzem (tyle ze w jego przypadku raczej blizej jazzu).
http://www.youtube.com/watch?v=aWa6aChSf1w
A tu cos nieco szybszego:
http://www.youtube.com/watch?v=yI-1sq5dFD4 _________________ i can lead the nation with a microphone |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Pon Cze 25, 2007 12:59 pm Temat postu: |
|
|
| Gohan napisał: | | No chyba, że art-rock i prog-rock to zamienniki. Chociaż jeśli tak jest, to jest to dla mnie spore nadużycie. |
Art rock (w znaczeniu podstawowym, a więc takim, które w słownikach odnotowywane jest jako pierwsze, dominujące) i rock progresywny to synonimy, chociaż pierwszy termin doczekał się też co najmniej 2 znaczeń pochodnych (jedno jest szersze, drugie - zawężające). Ciekaw jestem, na czym miałoby polegać "nadużycie", o którym mówisz... _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Cze 25, 2007 2:33 pm Temat postu: |
|
|
| Dajanek napisał: |
Właśnie dwa razy przesłuchalem In The Court Of The Crimson King i nie jestem pewien, czy to jest aż tak trudna płyta do odbioru.Epitah to wielki przebój, I talk to the wind to też raczej łatwy w odbiorze kawałek.Tylko te części instrumentalne nie należą do łatwych w odbiorze.To wszystko moje zdanie, człowieka jeszcze mało obytego w muzycznym świecie.
|
ta plyta jest jedna z tych, ktore koniecznie i w pierwszej kolejnosci powinny doczekac sie jakichs wznowien w zremasterowanej wersji, bo dzwiek na niej i ogolnie pojeta produkcja sa tragiczne... chyba jeszcze gorsze niz na the works (chociaz to inny rodzaj tragizmu produkcyjnego).. no tyle tylko, ze to plyta zz lat 60tych... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Sro Cze 27, 2007 10:13 am Temat postu: |
|
|
| Bizzy napisał: | | ta plyta jest jedna z tych, ktore koniecznie i w pierwszej kolejnosci powinny doczekac sie jakichs wznowien w zremasterowanej wersji |
Wydanie z 1999 r. (z okazji 30. rocznicy ukazania się albumu), którym zresztą dysponuję, zawiera zremasterowaną wersję płyty.
In The Court Of The Crimson King to mój ulubiony album King Crimson. Jego niewątpliwym atutem jest to, iż śpiewa na nim Greg Lake (który następnie odszedł do organizowanej przez Keitha Emersona grupy, w której składzie przewidziane było też miejsce dla Hendrixa - Emerson, Lake & Palmer). Płyty z innych okresów też są świetne. Polecam zwłaszcza Red i THRAK, nagrany przez "podwójne trio" (2 gitarzystów, 2 basistów, 2 perkusistów). _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Cze 27, 2007 12:28 pm Temat postu: |
|
|
a no widzisz.. nie wiedzialem o remasterowanej wersji... ja mam jakas stara widocznie... jak to brzmi w tej nowszej w porownaniu z hmm oryginalem? _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Sro Cze 27, 2007 2:40 pm Temat postu: |
|
|
| Bizzy napisał: | | a no widzisz.. nie wiedzialem o remasterowanej wersji... ja mam jakas stara widocznie... jak to brzmi w tej nowszej w porownaniu z hmm oryginalem? |
Nie wiem, bo nie słyszałem innej, niż ta, którą mam. Kasety, z której wieki temu poznawałem ten album, nie biorę, rzecz jasna, pod uwagę.
Pewnie nie wszyscy o tym słyszeli, ale warto chyba wspomnieć o tym, iż w tworzeniu "legendy" debiutanckiego albumu miała pewien udział sprawa autora okładki. Był nim 24-letni programista (nie malarz, jak to się często podaje) Barry Godber, który zmarł na atak serca krótko po wydaniu płyty. Robert Fripp, który jest właścicielem oryginalnego projektu, utrzymuje, że namalowany w 2 wersjach Karmazynowy Król (na wewnętrznej stronie otwieranej okładki jest uśmiechnięty) to prawdopodobnie jedyne dzieło Godbera.
Barry Godber
Zewnętrzna strona okładki
Wewnętrzna strona okładki _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Cze 27, 2007 3:55 pm Temat postu: |
|
|
faktycznie, historia tej okladki byla kiedys strszczona w tylko rocku przy okazji wyboru 100 plyt, ktore wplynely na muzyke rockowa (wybierali polscy muzycy zdaje sie) _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Sro Cze 27, 2007 4:32 pm Temat postu: |
|
|
Jak się okazuje, ktoś uznał, że Crimson King to Freddie Mercury:
 _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Lip 02, 2007 2:53 am Temat postu: |
|
|
wrzucam swoje pytanie tutaj, chociaz wiem ,ze nie do konca ono tu pasuje, jako ze zespol, o ktory pytam oblicz podobno ma wiele i nie jest raczej z tego co wyczytalem zespolem stricte progresywnym... chodzi mi o archive... uslyszalem o nich przypadkiem dzieki liscie wszechczasow w trojce.. zwrocilem uwage na nich, bo od kilku lat niezmiennie jest to (mowa o 'again') jedyny kawalek w calej setce (a nie wiem czy i nie jedyny ze wszystkich na liscie kandytatow), ktorego nie znam (albo raczej nie znalem)... tym bardziej mnie zastanawialo jakim cudem kawalek, ktorego nie znam zespolu, ktorego nie znam dociera tak wysoko na tej liscie rok w rok... dzisiaj wlasnie mi go znajomy wyslal .. posluchalem pare razy no i mnie wciagnelo strasznie...
i po tym przydlugawym wstepie przechodze do czesci zasadniczej, czyli pytania... czy reszta tworczosci zespolu utrzymana jest w podobnych klimatach (wyczytalem, ze to dosyc zmienne jest, ale moze chociaz co dominuje u nich) i czy tez jest taka dobra jak 'again'?... ewentualnie co by jaki znawca zespolu jeszcze polecil biorac pod uwage moj dosyc dziwny gust muzyczny  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
McBurak

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 944 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pon Lip 02, 2007 10:06 am Temat postu: |
|
|
Hmm, nie kojarze kawalka, o ktorym mowisz, ale ogolnie Archive gra muzyke cholernie zroznicowana, ciezko znalezc u nich dwa podobne numery. Ale w sumie znam ich dosc pobieznie, wiec trudno mi sie wypowiadac autorytatywnie  _________________ i can lead the nation with a microphone |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Lip 02, 2007 1:41 pm Temat postu: |
|
|
Tak właśnie zdziwił mnie Twój nocny opis, Bizzy. Ale nie powiem - miło.
Znam tylko album You Look All The Same To Me (to ten z Again), ale obecna twórczość Archive (no, przynajmniej ten album, nie wiem jak z Lights) można nazwać chyba elektronicznym art-rockiem. Problem z klasyfikacją jest taki, że grupa ta nie nagrała jeszcze wielu albumów, a pierwsze z nich, jak wyczytałem, są stricte popowe.
You Look All The Same To Me ma przez cały czas podobny klimat i jest to dla mnie fantastyczny album. Co prawda Again JEST najlepsze (to, co się dzieje w mojej głowie, gdy tego słucham, jest nie do opisania, te wszystkie obrazy, tak to pobudza wyobraźnię, że szok... To jeden z moich ulubionych utworów wszech czasów), ale jest jeszcze na przykład coś takiego jak Goodbye. Tematyka obu tych utworów jest co prawda najbanalniejsza na świecie, ale nie umiem oprzeć się wrażeniu, że są one niesamowicie szczere, prosto z serca... A i mnie taka banalna tematyka odpowiada. Jeśli ujęta jest w taki sposób - tym bardziej.
Poślę Ci coś wieczorem, Bizzy, jak chcesz.
Ciekaw jestem, co o tym zespole myśli Grandville, poważnie.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Wto Lip 03, 2007 8:00 am Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | Ciekaw jestem, co o tym zespole myśli Grandville, poważnie.  |
Sam chciałbym to wiedzieć. 2-3 miesiące temu podrzucono mi 3 albumy Archive, ale wciąż nie mam czasu, by ich posłuchać... _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Wto Lip 03, 2007 2:47 pm Temat postu: |
|
|
A ja, korzystając z okazji, że jest temat o zespołach progresywnych zaciekawię was tym:
http://profile.myspace.com/index.cfm?fuseaction=user.viewprofile&friendid=94304840
Panowie zechcieli dodać mnie do kumpli, przesłuchałem muzyczkę i powiem, że jest całkiem konkretna. Tym bardziej, że obok Riverside'a to jakoś muzyka progresywna w naszym kraju prężnie nie działa... _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
MarcinN Site Admin

Dołączył: 30 Paź 2003 Posty: 1159 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Lip 03, 2007 8:04 pm Temat postu: |
|
|
Kilka zdań na temat Archive. Byłem na ich ostatnim koncercie w Polsce, nie powiem że wyszedłem zachwycony, ale uważam koncert za naprawdę udany. Co prawda jak to zwykle w Progresji temperatura jak w piecu, ale już się zdążyłem przyzwyczaić. Kilka ciekawostek w tym, jak to ktoś określił, "ruch sceniczny" członków zespołu zrekompensowało te niedogodności I, co ciekawe, na koncercie najbardziej spodobało mi się nie to czego bym się spodziewał (długasy typu Again czy Lights), ale dość niepozorne na płycie Pulse.
Co do samego zespołu. Pierwsza płyta Londinium w zasadzie nijak ma się do obecnej twórczości zespołu. To bardzo przyjemny trip-hop, spokojna, kojąca muzyka - bardzo lubię tę płytę. Późniejsze płyty YALTS, Noise czy Lights (te znam) są już utrzymane w mniej-więcej takiej samej stylistyce. Archive tak jak pewnie większość osób poznałem dzięki Again i musiało upłynąć jeszcze sporo czasu zanim udało mi się przyswoić resztę utworów, które na początku wydały mi się "nie godne" towarzystwa Again. Obecnie oczywiście zdanie mam już trochę inne.
Natomiast jeśli chodzi o Quidam, to z tego co się orientuję ostatnia płyta studyjna (tzn. surREvival) była nagrana po raz pierwszy z innym wokalistą, a ponadto dość mocno różniła się od tego, co zespół grał wcześniej. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Wto Lip 03, 2007 8:42 pm Temat postu: |
|
|
| Grandville napisał: | Jak się okazuje, ktoś uznał, że Crimson King to Freddie Mercury:
 |
Szkoda, że Mattey tego nie widzi
[/offtop] _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Czw Lip 19, 2007 8:24 pm Temat postu: |
|
|
To ja też dorzucę swój kamyczek do ogródka pod nazwą Archive. Ponad dwa lata temu byłem na ich koncercie w Stodole, zostawił on po sobie całkiem niezłe wrażenie.
Jeśli chodzi o płyty, to ciekawym albumem jest "Noise". Kompozycje, które zawiera, są raczej minimalistyczne, oszczędne, nie ma w nich nic z progresywnego rozbuchania lat 70. Sporo elektroniki, pojedynczych subtelnych dźwięków oraz bardzo współcześnie brzmiącej perkusji. Niektóre kawałki z tego krążka to prawdziwe perełki, jak choćby "Waste" - bardzo ładna i bardzo smutna melodia, delikatne klawisze, które w pewnych momentach przypominają dokonania hm...Vangelisa? Z innej strony mamy też jadowite w sferze tekstowej "Fuck U", które jednak muzycznie nie ma nic wspólnego z punkrockową wściekłością.
Jeśli chodzi o "Again"...poznałem ten utwór dzięki ojcu. Jakieś trzy lata temu rodzice wrócili z działki i rzeczony ojciec powiedział mi, że usłyszał w Trójce coś takiego, że musiał się zatrzymać i ochłonąć, gdyż prowadzenie samochodem w stanie takiego oszołomienia mogło być niebezpieczne. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy co to...ale szybka kwerenda na stronach III PR dała rezultat. Potem ja również usłyszałem "Again"...i oniemiałem. To co dzieje się tam w referenie wznosi się na wyżyny piękna. Ten fragment melodii, smutny, szlachetny, ale w żadnym wypadku nie cukierkowy. Tęskny, niezwykły. A przekaz taki prosty...
Natomiast dalsza, instrumentalna część utwory już mi tak do gustu nie przypadła. Zbyt długo powtarza się tam to samo. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Het

Dołączył: 26 Lis 2006 Posty: 742 Skąd: Krapkowice-Otmęt
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
bahman
Dołączył: 06 Sie 2007 Posty: 1
|
Wysłany: Wto Sie 07, 2007 12:55 am Temat postu: |
|
|
Chciałbym wszystkich serdecznie zachęcic do wejścia na stronę http://apeiron.mp3.wp.pl/ i posłuchania tam muzyki amatorskiego zespołu w którym miałem okazję grać.
Oceny i krytyczne komentarze bardzo mile widziane.
Serdecznie pozdrawiam ! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mikikakak
Dołączył: 26 Wrz 2007 Posty: 210 Skąd: Kovary
|
Wysłany: Wto Paź 30, 2007 8:34 pm Temat postu: |
|
|
Cóż, nie to co Pozdrawiam Ankę. Ci to dopiero cięli solówki na grzebieniu elektrycznym... ale godne zobaczenia.
a Co do wielkiej szóstki, czy raczej siódemki, to na drugim miejscu u mnie jest King Crimson, potem Yes, potem Genesis, potem Pink Floyd (jakoś się nie mogę do nich przekonać) a tych dwóch pozostałych, wstyd przyznać, nie znam. _________________ Jeszcze raz bardzo pana przepraszam.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jazz

Dołączył: 10 Paź 2007 Posty: 98
|
Wysłany: Wto Paź 30, 2007 11:18 pm Temat postu: |
|
|
1. Pink Floyd
2. King Crimson
3. Genesis (oczywiście z Gabrielem)
4. Yes
5. Jethro Tull
W takiej kolejności figurują u mnie te zespoły (choć brakuje jeszcze kilka), ale zaznaczyłem oczywiście ... Pink Floyd  _________________
Be free with your tempo be free be free
Surrender your ego be free be free to yourself |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Nie Gru 30, 2007 10:21 pm Temat postu: |
|
|
Był temat, którego nazwa brzmiała po prostu "Rock progresywny", ale nie umiem go znaleźć, a nie chce mi się długo szukać, bo mam dziś jeszcze troszkę do roboty.
| szymek_dymek napisał: | | Autor pogardliwie wyraża się o ludziach słuchających zespołu popularniejszego, nie orientujących się jednocześnie w dorobku tych mniej znanych kapel (a uznawanych za grające bardziej złożoną i trudniejszą w odbiorze muzykę). |
Przedstawiona sytuacja przyjmuje miano nielogicznej. Pragnąłbym wyjaśnić, dlaczego:
Qnrad miał przyjemność nie po raz pierwszy deklarować swoje uwielbienie dla brytyjskiej grupy Pink Floyd. Zważywszy ten fakt, obrażanie fanów tegoż zespołu nie miałoby ani większego, ani mniejszego sensu. Śmiem zatem przypuszczać, iż Qnrad nie należy do grona osób zwanych "hipokrytami". Cytowany fragment jego wypowiedzi również nie wskazuje na obrażanie kogokolwiek.
Pozwalając sobie na odrobinę prywaty - czuję się zobowiązany zauważyć, iż Ty również nie lubisz popularniejszych dokonań zespołu Pink Floyd, w związku z czym nie wahałeś się nazywać twórczości owej kapeli "pseudo-progresją". Określenie to jest, oczywiście, błędne, albowiem Pink Floyd to jedna z pierwszych grup progresywnych, jakie istniały kiedykolwiek.
| szymek_dymek napisał: | | Autor uważa za prawdziwą ("niezłą") sztukę przekonanie się do Yes, a zatem jego zdaniem przekonać się do tego zespołu jest stosunkowo trudno, ergo - gra on muzykę skomplikowaną. |
Wskazane jest zgodzenie się z tą wypowiedzią. Jest ona, zaiste, prawdziwa. A odnosząc się bezpośrednio do jej treści - jednym z wyjątków potwierdzającym słuszność powyższego twierdzenia, jest twórczość zespołu Queen w latach 70. XX wieku.
| szymek_dymek napisał: | Jednocześnie wiem skądinąd, że "niezła sztuka" udaje się jedynie "niezłym", nielicznym jednostkom.
(...)
b) przekonanie się do Yes, jest dobrem dostępnym tylko dla "niezłych", wybranych, zamkniętego kręgu,
(a) i (b) -> słuchanie muzyki skomplikowanej jest wyznacznikiem przynależenia do muzycznej elity. |
Wysunięta przez Ciebie teoria nie jest poparta konkretnymi wnioskami, albowiem nie raczyłem napisać niczego, co mogłoby ją potwierdzić.
Śmiem jeszcze dodać, iż zespoły, wokół których toczy się tu dyskusja (tj. Yes czy King Crimson) osiągnęły status 'klasyków rocka' (jak widać - nie tylko progresywnego). Słowo "elita" kojarzy się, a przynajmniej w użytym przez Ciebie kontekście, z niewielką liczbą osób. Nasuwający się wniosek jest prosty - słuchacze Yes oraz King Crimson nie należą do żadnej elity, aczkolwiek jestem w stanie posunąć się do stwierdzenia, iż jest to muzyka przeznaczona dla słuchaczy wymagających. Z moich obserwacji wynika (mimo że znam wyjątki), że słuchacz wymagający dysponuje wyższym poziomem inteligencji od przeciętnego zjadacza chleba.
| szymek_dymek napisał: | | Autor wspomina z zachwytem o "mniej znanych kapelach", jednocześnie nie podając żadnej argumentacji, która miałaby stanowić o ich świetności. Wnioskuję zatem, że jedyną zasługą tych anonimowych kapel jest to, że są "mniej znane". |
Wedle moich przypuszczeń dokonałeś generalizacji za pomocą moich słów (wyrazów). Pozwolę sobie wypunktować:
1. Podawanie argumentacji wydaje mi się zbędne. Powodem jest fakt, iż świetność mniej znanych zespołów stanowi dokładnie to samo, co "legend" - dobra muzyka (pragnę podkreślić - niekoniecznie skomplikowana).
2. "Mniej znane kapele" nie miały na celu sugerowania czegokolwiek. Zaznaczyć chciałem, iż obok popularnych zespołów znajduje się wiele innych, które poziomem swej twórczości wcale nie są odległe od "gigantów", szeroko znanym publiczności.
| szymek_dymek napisał: | | Więc - słuchanie kapel "mniej znanych", jest zdaniem autora równoznaczne z słuchaniem dobrej muzyki, nad którą warto westchnąć z zachwytu (cyt.: "Ach...") |
Dokonałeś błędnej interpretacji "Ach..." Ów wyraz odnosił się nie do "mniej znanych kapel", lecz do progresywnej grupy brytyjskiej Yes, a uściślając: do wielkiej radości, doznania wielu pozytywnych wrażeń i podziwu umiejętności kompozytorstwa oraz umiejętności technicznych, których to można doświadczyć po wcześniejszym przekonaniu się do twórczości tegoż zespołu. Dodając jedno słówko (już nawiasem) - warto!
 _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dajanek
Dołączył: 30 Mar 2007 Posty: 192
|
Wysłany: Nie Gru 30, 2007 10:45 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: |
Z moich obserwacji wynika (mimo że znam wyjątki), że słuchacz wymagający dysponuje wyższym poziomem inteligencji od przeciętnego zjadacza chleba.
|
Z tym to ja się nie zgodzę kompletnie. Jeżeli ktoś interesuje się muzyką i wymaga od niej nieco więcej, prawie zawsze sięga w końcu do muzyki ambitniejszej. Przykład? Pierwszy lepszy - ja.
| Misiu napisał: | | 2. "Mniej znane kapele" nie miały na celu sugerowania czegokolwiek. Zaznaczyć chciałem, iż obok popularnych zespołów znajduje się wiele innych, które poziomem swej twórczości wcale nie są odległe od "gigantów", szeroko znanym publiczności. |
Po poznaniu klasyki też zacząłem sięgać po mniej znane kapele. Rzeczywiście, ze słuchania tych zespołów płynie czasem więcej radości niż podczas słuchania klasyki.
| Misiu napisał: | | Wskazane jest zgodzenie się z tą wypowiedzią. Jest ona, zaiste, prawdziwa. A odnosząc się bezpośrednio do jej treści - jednym z wyjątków potwierdzającym słuszność powyższego twierdzenia, jest twórczość zespołu Queen w latach 70. XX wieku. |
Przyznam szczerze to mnie zdziwiło. Gdybym zraził się po pierwszym przesłuchaniu do którejś z omawianych kapel najprawdopodbniej rzuciłbym płytę w kąt. Trudny to jest free jazz, czy awangarda, ale prog?
Jeszcze wzorem Teusia lista:
1.King Crimson
2.Yes
3.Pink Floyd
4.Emerson, Lake and Palmer
5.Jethro Tull
6.Genesis( to jest pop progresywny ) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Nie Gru 30, 2007 11:31 pm Temat postu: |
|
|
Spróbuję odejść jednak od narzuconej własnoręcznie konwencji, bo dla postronnych może się wydać niestrawna, a sprowadza się do tego, że staram Ci się wmówić, co miałeś na myśli
Oczywiście - mój post nie był tak zupełnie serio, a stanowił jedynie ripostę na Twoje zniesmaczenie po mojej uwadze na temat snobistycznych upodobań. Widać, uderzyłem w drażliwą strunę Niemniej, z większością wymienionych przeze mnie tez się zgadzam i będę bronił swojej - tylko trochę sofistycznej - argumentacji.
| Misiu napisał: | | Qnrad miał przyjemność nie po raz pierwszy deklarować swoje uwielbienie dla brytyjskiej grupy Pink Floyd. Zważywszy ten fakt, obrażanie fanów tegoż zespołu nie miałoby ani większego, ani mniejszego sensu. Śmiem zatem przypuszczać, iż Qnrad nie należy do grona osób zwanych "hipokrytami". Cytowany fragment jego wypowiedzi również nie wskazuje na obrażanie kogokolwiek. |
Wiem, że Qnrad żartował, ale zwrócił mi uwagę na fakt istnienia zjawiska, którego dotyczy ta wymiana zdań. Nie dam sobie wmówić, że jedną z baaardzo znaczących pobudek przy poznawaniu nowej i słuchaniu starej muzyki jest moda albo chęć zaimponowania otoczeniu niszowością naszych upodobań, o czym wypowiadałem się kiedyś w innym temacie na fristajlu.
Dotyczy to różnych gatunków muzyki - zresztą, czym innym jest posiadanie przez część z nas miniaturki rankingu lasta w podpisie, jeśli nie chęcią pochwalenia się muzyką, jakiej słuchamy? Przyznaję bez bicia - sam często zapoznaję się z twórczością wykonawców, którzy wydają się niepopularni, tylko dlatego właśnie, że nie zdobyli powszechnego poklasku... Ale też - jeśli mi się nie spodoba, rzucam w diabły. Nieznośne natomiast jest podejście, kiedy ludzie wmuszają w siebie minuty niestrawnej dla nich muzyki, tylko dla obycia i możliwości wypowiedzenia niezbyt swojsko brzmiącej nazwy w towarzystwie czy na forum internetowym.
Tutaj zastrzeżenie - nie jest to atak kierowany w Twoją stronę (Misiu), ale z Twoich wypowiedzi w temacie podsumowującym 1999 rok przebijała taka nutka dumy z słuchania skomplikowanych muzycznie i mniej znanych zespołów, że nie mogłem odmówić sobie reakcji.
Muzyka progresywna wydaje mi się być szczególnym poletkiem dla snobizmu, ponieważ uchodzi za muzykę dla intelektualistów i wymagających smakoszy (zresztą słusznie chyba). Och, posłuchać mało znanego zespołu, i do tego poczuć się niemożebnie "inteligientnym" - to już frajda jak mało co. I znów - sam lubię posłuchać progresji, piętnuję tylko grupkę tych, którzy robią to dla idei, zasady; a nie dla przyjemności.
Ciekaw jestem Waszego zdania na ten temat?
| Misiu napisał: | | Pozwalając sobie na odrobinę prywaty - czuję się zobowiązany zauważyć, iż Ty również nie lubisz popularniejszych dokonań zespołu Pink Floyd, w związku z czym nie wahałeś się nazywać twórczości owej kapeli "pseudo-progresją". Określenie to jest, oczywiście, błędne, albowiem Pink Floyd to jedna z pierwszych grup progresywnych, jakie istniały kiedykolwiek. |
Nie ukrywam, że była to chyba jakaś złośliwa riposta na któreś z Twoich stwierdzeń, albo po prostu żart Wkład PF w muzykę doceniam, posłuchać lubię tylko wybrane rzeczy, ale na pewno uważam zespół za niegodny swojej renomy. Jest to zjawisko mnie zadziwiające.
| szymek_dymek napisał: | | Śmiem jeszcze dodać, iż zespoły, wokół których toczy się tu dyskusja (tj. Yes czy King Crimson) osiągnęły status 'klasyków rocka' (jak widać - nie tylko progresywnego). Słowo "elita" kojarzy się, a przynajmniej w użytym przez Ciebie kontekście, z niewielką liczbą osób. |
Ale właśnie! To "poczucie elitarności" może wynikać z dwóch źródeł (zabójczo, gdy występują jednocześnie). Albo zespół jest koszmarnie słabo znany (nie dotyczy powyższych), albo uchodzi za szczególnie wymagający i ambitny (tu mamy z tym do czynienia). Zresztą - sam piszesz, że jest to muzyka przeznaczona dla słuchaczy wymagających, o wysokim poziomie inteligencji. W sporej mierze masz rację, ale czyż między wierszami nie bije z Twoich słów jakaś duma, że do tych właśnie koneserów należysz? Nie przyjmuję przeczenia.
| Misiu napisał: | | Dokonałeś błędnej interpretacji "Ach..." Ów wyraz odnosił się nie do "mniej znanych kapel", lecz do progresywnej grupy brytyjskiej Yes, |
O, nie nie nie.... Muszę zaoponować Nie chce mi się teraz szukać cytatu po innych tematach, ale po westchnieniu nad Yes, padło coś w rodzaju: "nie mówiąc już o mniej znanych kapelach". Zwrot "nie mówiąc już" sugeruje, że te "mniej znane kapele" jeszcze przebijają wspomniane Yes, a zatem należałoby "achnąć" do potęgi
| Dajanek napisał: | | 6.Genesis( to jest pop progresywny). |
Nosz k***a Będę gryzł!
Pozdrawiam Miałem opieprzyć Misia za odciąganie od przyjemnych zajęć, ale mi nie wyszło  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnrad

Dołączył: 17 Sty 2007 Posty: 1092 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Gru 31, 2007 12:59 am Temat postu: |
|
|
No widzisz, Szymek w moim przypadku, a tylko na ten czuję się godzien powoływac, jest tak, że tą muzykę po prostu uwielbiam i na pewno nie słucham jej, aby stworzyc wrażenie jakiejś elitarności. I mogę się założyc, że w przypadku Misia, Dajanka, a szczególnie najstarszego z nas, wieloletniego fana progresywnej muzyki Grandeville'a jest tak samo.
I jakoś nie przypominają mi się osoby z tego forum, które można by o to podejrzewac.
Chciałem napisac więcej wczoraj, ale jednostka rodzicielska mi to uniemożliwiła, toteż co następuje:
W dobie panowania i popularności muzyki określanej przez nas najczęściej jako chłam, można byc już odmiennym, elitarnym poprzez słuchanie Queen, sam wiem na przykładzie życia w gimnazjum, że nie jest to zespół powszechnie akceptowany. Ba, uważany jestem za dziwaka. I ciężko w takim momencie nie myślec z pobłażaniem o tych, którzy nie wiedzą o co mi w muzyce tego zespołu chodzi - nie znane im przeboje, ale ambitne albumy spod znaku art rocka. Oczywiście nie uważam ich za ludzi "gorszych", bo byłby to idiotyzm, zresztą w ogóle nie segreguję znajomych pod kątem ich preferencji muzycznych. I teraz pytanie: czy mam prawo czuc się ździebko elitarnie? Nie wiem, zresztą nie czuję takiej potrzeby
A, to się nie powinno tyczyc tylko progresji, ale wszystkich lubiących dany rodzaj muzyki, można im zarzucic, że dyskryminują inny rodzaj, a noszenie koszulek z ulubionymi zespołami zakwalifikowac pod snobizm, tym bardziej że robi się to zazwyczaj z... dumą, co jest zrozumiałe. Czy ich także uznasz, Szymku za ludzi próbujących stworzyc uczucie elitarnosci? I co w tym (w tym przypadku, bo widzę, że boli Cię to tylko jeśli chodzi o progresję ) złego? _________________ bardzo mało czasu na forum, niestety... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|