| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 06, 2010 6:51 pm Temat postu: |
|
|
| Karol napisał: | MTam nie było, to do media . I za....... 19,90 |
nie dobijaj mnie
ale coś jest, że ta pierwsza (prawdziwie pierwsza) jest wyjątkowa i ma się do niej już jakiś sentyment heh
a w ogóle jak się Strange prezentuje jako całość? Płyta w sensie? _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Czw Maj 06, 2010 7:00 pm Temat postu: |
|
|
Strange jako całość nie prezentuje się jakoś wybitnie... nie powiedziałbym też, że jakoś bardzo dobrze. Jakaś spójność jest, ale na ten temat musiałby się wypowiedzieć Incubus. Ja mogę podać tylko swoich faworytów, których mogę słuchać, słuchać i słuchać: Man of a 1000 Faces, 80 Days, Estonia (aaaaach....), tytułowy (AAAAAAAAAAACHHHHH...... wersja z Size Matters najlepszą, jaką dane mi było usłyszeć - dzięki Incubus ). Najmniej mi pasi An Accidental Man, a do reszty nic nie mam. Płytka trzyma poziom, ale czy trzeba jej słuchać od początku do końca? Jak dla mnie, obejdzie się . Jestem ciekawy zdania Incubusa. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Maj 07, 2010 12:34 am Temat postu: |
|
|
o matko właśnie obejrzałem teledysk do Uninvited Guest... o lol
Hogarth poprawiający fryzurę, czyRothery z mhorczno-złowieszczym uśmiechem xD _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Pią Maj 07, 2010 8:53 am Temat postu: |
|
|
To IMO jeden z najlepszych, jak nie najlepszy ich teledysk . Hogarth ma naturalny talent aktorski i ZAJEBISTĄ mimikę twarzy . Z fishowych, to najbardziej mi się podoba Garden Party (Rothery jako ksiądz ). Marillion potrafi robić ciekawe teledyski . Nie przypominam sobie, bym nudził się przy jakimś.
http://www.youtube.com/watch?v=1yPWCttDSGY - poprzedni zespół Hogartha  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Pią Maj 07, 2010 12:09 pm Temat postu: |
|
|
Nie no, nie wierzę. Znikam stąd na kilka dni, wracam a tu wszyscy nasrali po tonę tekstu a Incubus zdążył biznes zrobić... A w miarę na świeży temat - Strange to świetny album. Początkowo może wywołać mieszane uczucia ze względu na niewiele partii gitarowych. Do dziś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Rothery wyszedł gdzieś w połowie One Fine Day i wrócił na tytułowy Po trzech przesłuchaniach przestaje to być wadą a takie utwory jak 80 days, Estonia, One Fine Day i tytułowy to absolutne "mustheary" Dość powiedzieć, że This Strange engine staje się powoli moim ulubionym utworem ze wszystkich ich kolosów - tak tak! z czasem bije nawet wasze ukochane Neverland! Myślę, że trzeba do niego po prostu dojrzeć (czyt. trochę dłużej siedzieć w Marillion). Podsumowując - album wcale nie taki łatwy w odbiorze jakby się wydawało ale absolutnie genialny i piękny. A biorąc pod uwagę, że gdziekolwiek jestem to zwykle jest za 19,90 to nie wiem nad czym się jeszcze zastanawiacie  _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Pią Maj 07, 2010 12:32 pm Temat postu: |
|
|
| Shoryuken napisał: | | Podsumowując - album wcale nie taki łatwy w odbiorze jakby się wydawało ale absolutnie genialny i piękny. |
Takie podsumowanie skierowałbym w kierunku Radiation (WZIĘŁO!!!!!!!!!!). Strange nie jest taki trudny w odbiorze, przynajmniej takie jest moje zdanie . Fakt, przebojowości poprzedniczki nie ma, ale nie trzeba się jakoś spinać, by pokochać Strange Engine .
| Shoryuken napisał: | A biorąc pod uwagę, że gdziekolwiek jestem to zwykle jest za 19,90 to nie wiem nad czym się jeszcze zastanawiacie  |
To prawda . Jak już takie albumy dają za grosze, to nie ma co dłużej myśleć. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Maj 07, 2010 12:46 pm Temat postu: |
|
|
| Shoryuken napisał: | | moim ulubionym utworem ze wszystkich ich kolosów - tak tak! z czasem bije nawet wasze ukochane Neverland! Myślę, że trzeba do niego po prostu dojrzeć (czyt. trochę dłużej siedzieć w Marillion). |
no to się zdziwisz bo "nasze ukochane Neverland" już dawno zostało prześcignięte przez Invisible Man. Ba! Nigdy nie zostało prześcignięte, po prostu to IM był zawsze na pierwszym i nie dał się nikomu przebić.
| Shoryuken napisał: | A biorąc pod uwagę, że gdziekolwiek jestem to zwykle jest za 19,90 to nie wiem nad czym się jeszcze zastanawiacie  |
może nad tym, że nigdzie go nie ma, ani za 19,90 ani za 119,90  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pią Maj 07, 2010 1:42 pm Temat postu: |
|
|
| Karol napisał: | Strange jako całość nie prezentuje się jakoś wybitnie... nie powiedziałbym też, że jakoś bardzo dobrze. Jakaś spójność jest, ale na ten temat musiałby się wypowiedzieć Incubus. Ja mogę podać tylko swoich faworytów, których mogę słuchać, słuchać i słuchać: Man of a 1000 Faces, 80 Days, Estonia (aaaaach....), tytułowy (AAAAAAAAAAACHHHHH...... wersja z Size Matters najlepszą, jaką dane mi było usłyszeć - dzięki Incubus ). Najmniej mi pasi An Accidental Man, a do reszty nic nie mam. Płytka trzyma poziom, ale czy trzeba jej słuchać od początku do końca? Jak dla mnie, obejdzie się . Jestem ciekawy zdania Incubusa. |
Incubus obudził się po koncercie Transatlantic (słabym ), czyta... wkurwia się o te 19,90... i niniejszym opiniuje:
This Strange Engine. Wspaniała okładka, moja ulubiona z h-okresu, zaraz po Brave.
No dobra... ja zawsze dzieliłem TSE na tytułowy kawałek + całą resztę. Dlaczego? Bo cóż na tym albumie można postawić obok autobiografii h? Jest wprawdzie Estonia - piękny i kolejny po Out Of This World hołd, choć tym razem w stylu Grobu Nieznanego Żołnierza - bezimienny i zbiorczy. Piękny.
Dalej - One Fine Day. Ostatnio zauważyłem, że słuchając TSE ograniczam się do trylogii: TSE-Estonia-One Fine Day (jednocześnie jest to odpowiedź na pytanie NAR-a, czy płyty trzeba słuchać w całości). Ta ostatnia balladka urzeka mnie wspaniale zaplanowaną linią melodyczną... i oczywiście (a jakże!) słowami. Któż z nas nie czeka na ten piękny dzień, w którym wszystkie problemy znikną? Hogarth zdaje się mieć na niego receptę... a nostalgia w jego głosie jest po prostu powalająca! Gdyby Marillion był mniej znanym zespołem, chętnie bym wrzucił właśnie OFD na Queenwizję, zamiast Happinesski, o którą jestem podejrzewany. Co jeszcze... ano tak - wyśmienite solo "tego, co wyszedł w połowie"! Uwielbiam wykonanie live z Bootleg Butlins (Mirrors), bije na głowę studyjny oryginał, a Rothers is on fire!
Memory Of Water. Z nim jest tak, że albo momentalnie chwyci za serce, albo wkurwi. U mnie oczywiście pierwsza opcja była jedyną realną, nie potrafię oprzeć się tak zaangażowanemu śpiewowi h. Prześliczny smutas, cudownie reaktywowany na Less Is More.
Pozostałe utwory są moim zdaniem dobre, lekkie, łatwe i przyjemne, lecz w porównaniu do wyróżnionych przeze mnie powyżej nie niosą ze sobą szczególnego ładunku emocji. Tak to odbieram. Ciekawostką jest 80 Days. Utwór napisany przez h w podzięce dla fanów i opisujący ich nierzadko karkołomną wyprawę aby zobaczyć swój ukochany zespół, w głosowaniu podczas jednego z Marillion Weekends został oceniony przez samych fanów jako jeden ze słabszych utworów w karierze zespołu - nie ma to jak wdzięczność, co nie? Moim zdaniem bardzo sympatyczny, lekki kawałek.
Ale wracając do tytułowego TSE - NAR wie, jak wysoko jest w moim rankingu h-Marillion. Nie bez powodu też, gdy tylko otrzymałem Size Matters z mari.com, oszalałem na głowę i postanowiłem pokazać to wykonanie całemu światu. Jest to dla mnie na tyle ważny utwór, że chętnie pomogę wszystkim zainteresowanym w jego zrozumieniu. Doskonałym narzędziem będzie tutaj opowieść samego Hogartha otwierająca jeden z koncertów h-natural (Barcelona). Steve nawiązuje w niej do poszczególnych segmentów TSE i wyjaśnia z jakimi zdarzeniami ze swojego życia chciał je powiązać. Wszystkich zainteresowanych (z dobrym angielskim odsłuchowym) zapraszam na PW.
| Karol napisał: | | Takie podsumowanie skierowałbym w kierunku Radiation (WZIĘŁO!!!!!!!!!!) |
Moje gratulacje!  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pią Maj 07, 2010 7:18 pm Temat postu: |
|
|
Wczoraj, podniesiony na duchu Waszymi dyskusjami, wypełnionymi po brzegi entuzjazmem i marillionanizmem, postanowiłem dać kolejną szansę Marbles. Z ery Hogartha znam tyle co nic tak naprawdę, Seasons End, Brave, This Strange Engine no i Marbles właśnie. I jak dotąd, tylko te Kuleczki psuły mi obraz Marillion z panem H. Bo nudne jak flaki z olejem.
To miała być ostatnia szansa dla tego albumu, w sumie i tak spodziewałem się, że zasnę. I, kurwa, jak na złość - chwyciło. Całe to Ocean Cloud autentycznie mnie wzruszyło, zamiast uśpić, przy Neverland byłem już bliski płaczu. I nie z nudów. Dziwne, bo dawno nie czułem czegoś takiego słuchając muzyki, a płytę przecież spisałem na straty.
I pięknie, teraz się pewnie wezmę za resztę z Hogarthem, zamiast ciągle tylko słuchać Floydów i chwalić Pana... Chwila - skreślić chwalenie Pana. W każdym razie słuchałbym Floydów, ale nie, trzeba ruszyć się do EMPiKu, w którym pewnie i tak mają tylko Less is More, bo kto dzisiaj słucha Marillion, więc po co zamawiać starsze wydawnictwa Bez sensu, i to Wasza wina, bo ciągle zachwycaliście się tym a ja zachodziłem w głowę, co mi umyka. Niech Wam będzie, jeden nawrócony na Wasze konto  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pią Maj 07, 2010 7:22 pm Temat postu: |
|
|
No to teraz się zacznie. Do tej pory uważałem ten temat za ... bagienko dla 3 lub 4 osób. Ale jak jest jeden nawrócony to będzie i więcej
A Atrus mój miły. The Invisible Man chwyciło czy tak średnio na jeża. Jak się nie mylę i dobrze pamiętam to w oceniaczu określiłeś go coś na wzór "długie i nudne i nic się nie dzieje" A skoro dziś Ocean Cloud sięspodobało to TIM? Ależ mnie ucieszyłeś.
I będę miał do Ciebie jeszcze jeden zarzut ale to po pewnym terminie  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Maj 07, 2010 7:34 pm Temat postu: |
|
|
Ocean ma chyba chwytliwszą melodię od TIMa tak mi się zdaje, nie mówiąc już o Neverland. Ale jak już Niewidzialny załapie to nie ma sposoby by go przecenić. No w każdym razie jestem ciekaw twojej opinii.
I po stokroć polecam wykonanie TIMa z Marbles On The Road dostępne na YT w dwóch częściach (fuck). Przez dość długi czas uważałem to za najlepszy występ live jaki znam. Aż wasdfg7 zarzucił mi linkiem do Great Escape...
Ogólnie dysk pierwszy jest przemocny straszliwie. Ocean Cloud, Invisible Man, Only Unforgivable Thing. Nawet takie Fantastic Place czy Genie to nie słabe przecież rzeczy.
Drugi jakby troszeczkę mniej mnie porywa ale i tak jest świetny. Ostatnio bardzo mi się spodobała 3 odsłona tytułowych kulek. Przepiękne.
No i wiadomo Neverland... nieziemski utwór. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pią Maj 07, 2010 7:36 pm Temat postu: |
|
|
http://www.youtube.com/watch?v=v2hPQ7K-bUM
No ba. Jedyna część Kuleczek która jest tak nieziemsko piękna i ma tak prze wspaniały tekst, że można umierać. Takie niby nic.. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Pią Maj 07, 2010 7:44 pm Temat postu: |
|
|
| Atrus napisał: |
To miała być ostatnia szansa dla tego albumu, w sumie i tak spodziewałem się, że zasnę. I, kurwa, jak na złość - chwyciło. Całe to Ocean Cloud autentycznie mnie wzruszyło, zamiast uśpić, przy Neverland byłem już bliski płaczu. I nie z nudów. Dziwne, bo dawno nie czułem czegoś takiego słuchając muzyki, a płytę przecież spisałem na straty. |
Kolejna ofiara Ocean Cloud i Neverland .
| Atrus napisał: | W każdym razie słuchałbym Floydów, ale nie, trzeba ruszyć się do EMPiKu, w którym pewnie i tak mają tylko Less is More, bo kto dzisiaj słucha Marillion, więc po co zamawiać starsze wydawnictwa Bez sensu, i to Wasza wina, bo ciągle zachwycaliście się tym a ja zachodziłem w głowę, co mi umyka. Niech Wam będzie, jeden nawrócony na Wasze konto  |
W empikach nie jest tak tragicznie . Zawsze coś znajdziesz poza Less Is More i Happineskami .
Z jednej strony, szkoda mi Cię chłopie, bo Incubus, w7 i NAR już Cię wezmą w obroty, ale... Nie, nie będzie żadnego "ale" .
EDIT:
I miałem rację . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pią Maj 07, 2010 7:54 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: |
A Atrus mój miły. The Invisible Man chwyciło czy tak średnio na jeża. Jak się nie mylę i dobrze pamiętam to w oceniaczu określiłeś go coś na wzór "długie i nudne i nic się nie dzieje" A skoro dziś Ocean Cloud sięspodobało to TIM? Ależ mnie ucieszyłeś.
I będę miał do Ciebie jeszcze jeden zarzut ale to po pewnym terminie  |
Chwyciło, ale Ocean jest mi bliższy m.in. ze względu na tematykę. I z tą długością, nudnością, to znalazłem już na nich sposób, a imię jego słuchawki. Teraz zauważyłem, że faktycznie, dużo rzeczy mi umknęło. I z tym zarzutem to może od razu, bo się będę jeszcze stresował niepotrzebnie
A za koncertówki kiedyś się wezmę, mam już listę i kiedyś tego wszystkiego posłucham.
I tak Hogarth niech się nie szykuje, że przegoni w moim rankingu Fisha. Na to się już na pewno nie zgodzę. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pią Maj 07, 2010 7:57 pm Temat postu: |
|
|
| Atrus napisał: |
I tak Hogarth niech się nie szykuje, że przegoni w moim rankingu Fisha. Na to się już na pewno nie zgodzę. |
Zdaje się, że to przechodzili wszyscy. Niektórzy jak le_mmor po prostu nie poznali wystarczając Hogartha i zatrzymali się w rozwoju Ale Ja, Incubus i NAR (o tylu wiem na pewno) po totalnym zauroczeniu Fishem.... no cóż. Hogarth to bóg i żeby nie było. Zapewne żaden z nas nie wyparł się Fisha. W życiu. Kwestia tego, że Hogarth... jakby to rzec ... Hogarth jest fenomenalny i tyle.
Co do zarzutu -> pw aby innych nie deprawować.  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Pią Maj 07, 2010 8:05 pm Temat postu: |
|
|
| Atrus napisał: |
I tak Hogarth niech się nie szykuje, że przegoni w moim rankingu Fisha. Na to się już na pewno nie zgodzę. |
Normalnie, jakbym słyszał siebie parę lat temu...
Jednak nie patrzyłbym w kategoriach Fish vs Hogarth, ponieważ to dwa różne zespoły. Jedynie Seasons End brzmi jak stary Marillion, reszta to inna bajka. Zauważ, że Fish w pewnym momencie stał się monotematyczny (hmm... zupełnie jak Waters ), poza tym atmosfera w zespole pod koniec jego panowania za dobra nie była. Przyjście Hogartha to najlepsze co mogło im się trafić i koleś pokazuje od początku, że jest geniuszem. Z czasem złapiesz się na tym, że częściej będziesz słuchał płyt z Hogarthem i CZĘŚCIEJ będziesz wybierał hogarthowy styl i klimat, a nawet będziesz chciał PRZYNAJMNIEJ usłyszeć jego głos . Teraz to może wydać się Tobie śmieszne, ale za rok, może dwa, a może nawet za miesiąc, Twoje słowa, które umieściłem w tym poście mogą stracić ważność . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pią Maj 07, 2010 8:11 pm Temat postu: |
|
|
| Karol napisał: | | Atrus napisał: |
I tak Hogarth niech się nie szykuje, że przegoni w moim rankingu Fisha. Na to się już na pewno nie zgodzę. |
Normalnie, jakbym słyszał siebie parę lat temu...
Jednak nie patrzyłbym w kategoriach Fish vs Hogarth, ponieważ to dwa różne zespoły. Jedynie Seasons End brzmi jak stary Marillion, reszta to inna bajka. Zauważ, że Fish w pewnym momencie stał się monotematyczny (hmm... zupełnie jak Waters ), poza tym atmosfera w zespole pod koniec jego panowania za dobra nie była. Przyjście Hogartha to najlepsze co mogło im się trafić i koleś pokazuje od początku, że jest geniuszem. Z czasem złapiesz się na tym, że częściej będziesz słuchał płyt z Hogarthem i CZĘŚCIEJ będziesz wybierał hogarthowy styl i klimat, a nawet będziesz chciał PRZYNAJMNIEJ usłyszeć jego głos . Teraz to może wydać się Tobie śmieszne, ale za rok, może dwa, a może nawet za miesiąc, Twoje słowa, które umieściłem w tym poście mogą stracić ważność . |
Bo my wszyscy to jedna wielka rodzina myśląca tak samo  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Pią Maj 07, 2010 8:24 pm Temat postu: |
|
|
Oby ta rodzina się sukcesywnie powiększała . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Maj 07, 2010 10:40 pm Temat postu: |
|
|
no Fish to klasyka i jako tak traktowaną go uwielbiam.
Ale Hogarth... on ma coś tak potwornie szczerego, coś tak niesamowicie prawdziwego i... nie wiem czystego(?) w tym co robi, on ma coś tak niesamowicie trafiającego prosto do mnie jak chyba żaden inny artysta. Są momenty gdy "tylko" śpiewa, ale są momenty gdzie czuję się jakby nie wiem on totalnie żył tym o czym śpiewa, jakby się całkowicie z tym utożsamiał. I to jak on to robi po prostu trafia do mnie. Jest absolutnie tym czego szukam w muzyce.
I w ogóle no  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Maj 08, 2010 10:36 am Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | | Atrus napisał: |
I tak Hogarth niech się nie szykuje, że przegoni w moim rankingu Fisha. Na to się już na pewno nie zgodzę. |
Zdaje się, że to przechodzili wszyscy. Niektórzy jak le_mmor po prostu nie poznali wystarczając Hogartha i zatrzymali się w rozwoju  |
Znam Marbles i Seasons End, na Brave sobie ostrzę pazurki... Ale żadna smęta Hogharta nie jest w stanie pobi tego, co Fish czyni w Jigsaw, sorry
A na pewno nie takimi rozwlekłymi gadaninami jak The Invisible Man, w którym chyba nigdy nie zrozumiem, co widzicie I w sumie dobrze, bo już i tak mi Neverland zajmuje kupę miejsca na mp3  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sob Maj 08, 2010 1:10 pm Temat postu: |
|
|
| Ziutek98 napisał: | Ale żadna smęta Hogharta nie jest w stanie pobi tego, co Fish czyni w Jigsaw, sorry  |
(khem) The Great Escape (khem)
| Karol napisał: | Z jednej strony, szkoda mi Cię chłopie, bo Incubus, w7 i NAR już Cię wezmą w obroty, ale... Nie, nie będzie żadnego "ale"  |
Prawda. Tak więc Atrus - do empiku marsz, 50zł w kieszeni, wracasz z podwójnym DVD Somewhere In London i rozmawiamy dalej. TAK, grają tam Ocean Cloud!  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Sob Maj 08, 2010 5:43 pm Temat postu: |
|
|
| Atrus napisał: | Niech Wam będzie, jeden nawrócony na Wasze konto  |
Witamy w rodzinie
| Atrus napisał: |
I tak Hogarth niech się nie szykuje, że przegoni w moim rankingu Fisha. Na to się już na pewno nie zgodzę. |
Nie mów hop Ja zaczynałem od Fisza. Zacząłem ubóstwiać Mari z Fiszem. Już niemal pomnik budowałem ale mam taką wadę, że mam mało czasu i nowe albumy poznaję w zatrważająco niskiej częstotliwości więc zanim poznałem wszystkie albumy z Fiszem Incubus podsunął mi h. Początkowo się opierałem. I co? Jak tylko się za h wziąłem to o pomniku zapomniałem a moja fascynacja h doprowadziła do tego, że zdążyłem poznać prawie wszystko co Mari nagrał z h i dopiero po tym jak ochłonąłem wróciłem do łatania Fiszowych dziur. Zdaje się, że wszyscy tu mieli/mają podobnie z jakimś dziwnym wewnętrznym "strachem" przed "nowym" Marillionem Z Tobą będzie tak samo I myślę, że nie tyle mogę mówić o przegonieniu co o zrównaniu obu Panów. Ja uwielbiam ich obu tak samo  _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pon Maj 10, 2010 1:50 pm Temat postu: |
|
|
Czuję się jakbym działał na szkodę Fisha normalnie.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Maj 10, 2010 2:12 pm Temat postu: |
|
|
W ogóle to Atrus czy Ziutek mogliby się wypowiedzieć czy coś.
Inc, udana próba ruszenia tematu heh _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Pon Maj 10, 2010 4:29 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | Czuję się jakbym działał na szkodę Fisha normalnie.  |
Bynajmniej . To Hogarth działa na szkodę Fisha . Ostatnio sobie zapuściłem koncercik z Barcelony z 10 stycznia 1998, na którym panowie pobawili się aranżacją unplugged oraz wykonali parę coverów. Co jak co, ale You've Got To Hide Your Love Away Beatlesów w wykonaniu Marillion wymiata i już . Substitute również świetnie się słucha. Ogólnie, to fajny set, fajnie zagrany, Hogarth bez większych wpadek, przyjemnie się tego słucha no i te coveryyyy.... Mistrzostwo . Setlista z tego koncertu wygląda następująco:
1. King of Sunset Town
2. Runaway
3. 1000 Faces
4. Sugar Mice
5. Bell in the Sea
6. Made Again
7. 80 Days
8. Easter
9. Cover My Eyes
10. Sympathy
11. Hide Your Love Away
12. Substitute
13. Abraham, Martin and John
14. After Me
Jak ładnie do mnie napiszecie na pw, to może wam coś odpiszę .
Ostatnio zmieniony przez Karol dnia Pon Maj 10, 2010 4:38 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Maj 10, 2010 4:31 pm Temat postu: |
|
|
łee już myślałem, że jakieś top 10 czy coś  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Pon Maj 10, 2010 4:47 pm Temat postu: |
|
|
Oj... z top10 to miałbym na dzień dzisiejszy ogromny problem . Jestem tylko pewny, że załapałyby się Neverland, Fantastic Place, King of Sunset Town i (jakby się uprzeć) obie części Misplaced Childhood (ciekawe, czy ktoś się do tego przyczepi ). Reszta stoczyłaby cięęęęęęęężką bitwę o miejsce w najlepszej dziesiątce. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pon Maj 10, 2010 4:47 pm Temat postu: |
|
|
| Karol napisał: | | Incubus napisał: | Czuję się jakbym działał na szkodę Fisha normalnie.  |
Bynajmniej . To Hogarth działa na szkodę Fisha . Ostatnio sobie zapuściłem koncercik z Barcelony z 10 stycznia 1998, na którym panowie pobawili się aranżacją unplugged oraz wykonali parę coverów. Co jak co, ale You've Got To Hide Your Love Away Beatlesów w wykonaniu Marillion wymiata i już . Substitute również świetnie się słucha. Ogólnie, to fajny set, fajnie zagrany, Hogarth bez większych wpadek, przyjemnie się tego słucha no i te coveryyyy.... Mistrzostwo  |
Ach, FRC 16, jak on brzmi!! rzeczywiście świetny koncert, lecz po skróconym tytule jednego z utworów setlisty wnioskuję, że go ukradłeś.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Pon Maj 10, 2010 4:54 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: |
Ach, FRC 16, jak on brzmi!! rzeczywiście świetny koncert, lecz po skróconym tytule jednego z utworów setlisty wnioskuję, że go ukradłeś.  |
Wersja nieskrócona jest wyżej . W secie umyślnie skróciłem tytuł kawałka Beatlesów, ale tak, masz rację, ukradłem go . Przecież Ci wspominałem o tym na pw, że zajebałem większość FRC z czego nie jestem dumny, ale zamierzam im oddać wszystko co do pensa . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pon Maj 10, 2010 4:57 pm Temat postu: |
|
|
| Karol napisał: | Wersja nieskrócona jest wyżej . W secie umyślnie skróciłem tytuł kawałka Beatlesów, ale tak, masz rację, ukradłem go . Przecież Ci wspominałem o tym na pw, że zajebałem większość FRC z czego nie jestem dumny, ale zamierzam im oddać wszystko co do pensa . |
Tak naprawdę to nie zgadza się jeszcze kilka innych tytułów (jak choćby 1000 Faces - wiem bo mam wszystkie FRC pobrane legalnie i znam formy ich setlist i tagów ), ale nie chciałem być upierdliwy. Jestem uczulony na punkcie kradzieży FRC, choćby z TEGO powodu. Jeżeli sam zespół prosi...
Nie zamierzam Cię tutaj piętnować, ale uznałem, że skoro deklarujesz chęć dalszego rozpowszechniania plików legalnych inaczej (poprzez PW), to powinieneś znać stanowisko zespołu w tej sprawie. Owszem, sam też się z Wami dzielę plikami mp3, ale zawsze uprzednio za nie zapłaciłem i wiem skąd pochodzą. Natomiast dobrze wiesz, że te lewizny z p2p mają bitrate z dupy wzięty i nie brzmią tak dobrze, jak powinny. To kolejny powód, aby nie puszczać ich dalej. _________________

Ostatnio zmieniony przez Incubus dnia Pon Maj 10, 2010 5:11 pm, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|