| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Paź 14, 2012 1:36 pm Temat postu: |
|
|
ja ostatnio czytałem z nim wywiad gdzie napisał, że Marbles to jedna z najlepszych płyt. Zdaje się po wydaniu w 2004 twierdził że NAJlepsza. Chyba nawet jeszcze przy promocji Happiness mówił, że razem z Brave to najlepsze co nagrali. Zdaje się Rothery też twierdził, że po Odważnej to najlepsze co osiągnęli. Teraz Rock kłamie
W ogóle nie mogę się oderwać od zakończenia Gazy. Wiadomo że najlepszy moment to wyciszenie, ale sama końcówka też jest nieprawdopodobna. Niezwykle złowieszcza, powolna i ciężka. Ale nie ciężka w sensie 'gramy ciężkie riffy i śpiewamy o dziewicach, smokach i utraconej miłości'. To raczej ciężar klimatu w postaci piachu, popiołu, powietrza ciężkiego od spalin, smrodu ropy i braku nadziei na przyszłość.
dopiero teraz to zobaczyłem
| wasdfg7 napisał: |
Lista potwór
1. Runaway
2. Neverland
3. Ocean Cloud
4. The Invisible Man
5. The Great Escape
6. This Is the 21st Century
7. Interior Lulu
8. A Voice From The Past
9. This Strange Engine
10. Happiness Is The Road. |
beznadziejna lista ;p _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pon Paź 15, 2012 10:34 am Temat postu: |
|
|
@ Anunaki:
Jeździć możesz po każdym utworze z tej płyty i specjalnie Ci nawet nie będę przeszkadzać ale Gazę to zostaw w spokoju bo IMO mówienie o niej, jako o tej, która została stworzona przy "braku pomysłów na te 17 minut" jest sileniem się na kontrowersyjność. Pomysłów mieli multum i je wszystkie tu zawarli. Pokaż mi inny utwór Marillion, którego linia melodyczna zmieniałaby się tak drastycznie te 3 czy 4 razy? I mimo tego wszystkiego to ciągle trzyma się jako jedna wspaniała całość. Ba ... pokaż mi zespół dziś tworzący, który tak tworzy muzykę? Nie, nie mówię o kalce Marillion. Mówię tu o grupie ludzi, która podchodzi tak bezprecedensowo do akcji tworzenia albumu. Żadnych kompleksów. Pokażemy to co chcemy. Jasne, to ma wiele wspólnego z tym, że są sobie sami panami (własna wytwórnia), ale przecież to osiągnęli sami. Nieważne. Ja nie widzę właściwie żadnych minusów w Gazie. Utwór doskonały, poruszający (z czym się przecież zgadzamy) kontrowersyjny temat i IMO mający wszystko to, czego potrzeba takiemu gigantowi.
Tak sobie czytam Twoją recenzję i Twoim głównym argumentem, że ta płyta jest zła (żadne zaskoczenie, przecież to Marillion i nie trzeba się silić na sensowne argumenty) brzmi: "czegoś tu brakuje". Jasne, że czegoś tu brakuje. Dzwonów z Tybetu....
Generalnie (z wyjątkiem Power) zgadzam się z Twoją oceną, że płyta jest co najmniej nierówna, żeby nie powiedzieć że najwyżej średnia. Co do samego Sky Above The Rain ... To jest następca Neverland ale nikt przecież się nie spodziewa(ł), że coś może Neverland przebić. Tak? To nie jest ten sam poziom, bo umówmy się ... w porównaniu do utworu z Marbles, tu mamy bardzo prymitywną robotę. Prosty (acz ciekawy i chwytający) tekst, proste chwyty muzyczne i prosty sposób wykonania. Nie ma żadnych dodatków jak w Neverland gdzie były i dzwoneczki, były zabawy głosem (Wendy, darling ...) był genialny tekst z niesamowitymi odniesieniami do Piotrusia Pana. W SATR nie ma nic. Ale sposób zagrania i w ogóle wymowa.... coś pięknego. Nie wiem czy mogę się silić na jakieś wizjonerstwo, bo już były przypadki w tym temacie, że nie można niczego samemu zauważyć, ale przecież i w jednym i drugim tekście jest mowa o lataniu jako o przenośni tego gdy jest "super". To jest następca, ale jasnym jest, że to nie ta para kaloszy. Co nie zmienia i tak faktu, że dziś w ten sposób chyba nikt nie gra. Przestrzeń jaką robią Kelly i Rothery to jest absolutne mistrzostwo świata....
Więc tak ... Płyta średnia, ale jeśli tak miałaby się kończyć ich kariera (tfu, tfu) to zakończyli ją najlepszym utworem w swojej historii, i z pięknym odniesieniem do jednej ze swoich najlepszych płyt. Dodatkowo w końcu zrobili singiel, który, gdyby był wydany pod szyldem wielkiej wytwórni naprawdę IMO zrobiłby karierę. Ale mowa o Marillion, którego nikt nie lubi, w którym nie ma Fisha i który dla większości nie istnieje. Co jest błogosławieństwem, bo bilety na koncerty są za ledwie 110 zł co jest śmieszną kwotą, biorąc pod uwagę chociażby fakt, że Sigury (które są sporo niżej w jakiejś mojej osobistej liście) żądały 150 - kpina. Ale mi się podoba.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mi tam setlista się NIE podoba. A już wywalenie Gazy jest kpiną. Może nie chcieli tego grać z jakiś politycznych powodów. W końcu Ameryka Południowa do najspokojniejszych nie należy. Tak czy tak ... Splintering Heart jako opener to chyba najlepszy możliwy wybór. To co było na trasie "Somewhere Else" jest wzorem do naśladowania. W tej setliście "nudziłbym się" aż do Power. Jasne... fajnie usłyszeć, ale mają przecież takie multum utworów do wyboru, a wybierają te najbardziej ... zwykłe. To boli. Sky, Neverland i TIM są "czymś" w tej setliście. Mam nadzieję, że do czasu Polski się poprawią i mnie nie zawiodą  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Paź 15, 2012 2:46 pm Temat postu: |
|
|
też zwróciłem uwagę na "czegoś tu brakuje" Jeszcze czekam na tekst, że tu nie można krytykować bo fanatycy zakrzyczą.
ale ja nie o Annunakich ;p
http://www.youtube.com/watch?v=q882HfQcYsY
moc
"For every rocket fired the drones come back"
a ten moment, o którym caps locki powinny śpiewać pieśni pochwalne gdy zostaje H z Kellym to niemalże poziom kulminacyjnego momentu w Niewidzialnym albo Oceanu. Właśnie od Marbles w chyba żadnym ich utworze nie było tylu emocji co w tym fragmencie. Zdecydowanie czołówka ich nagrań. I to potępieńcze zakończenie. Coś niesamowitego.
Jak dla mnie ta płyta byłaby naprawdę kapitalna gdyby wyrzucić te dwa gofry. PML jeszcze ujdzie, ale gdyby był na jakimś bonusie razem z Inkiem to tylko by album zyskał. Choć i tak dla mnie jedna z lepszych ich pozycji. Poziom Anoraka mniej więcej. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Pon Paź 15, 2012 11:43 pm Temat postu: |
|
|
Chyba nadszedł w końcu czas, ażeby napisać jakieś szersze wypociny na temat nowej płyty.
Na wstępie zaznaczę, że album nie wdarł się jakimś przebojem do mojego M-TOPa, tak jak i żaden kawałek nawet nie zbliżył się do TOP5. Mimo to nie jestem rozczarowany. STCBM jest na pewno lepsza niż TSE i raczej lepsza niż Holidays in Eden (która, swoją drogą spodobała mi się od pierwszego odsłuchu). W zasadzie to bije się z debiutem o TOP8. Czyli w końcowym rozrachunku nie jest tak źle.
No to zacznijmy od początku, czyli od Gazy. Utwór mocny, który jeszcze przed premierą zrobił na mnie ogromne wrażenie. Strasznie mocny, z hałaśliwą gitarą na pierwszym planie. Zupełnie jak nie Marillion Kolejna ważna rzecz - tekst. Nie będę się tu odwoływał do konkretnych fragmentów, ale momentami jest nieznośnie naiwnie. Jasne, przez to utwór jest przejrzysty, lecz szkoda że Hogarth za bardzo chciał zagrać na duszy mej strunach jak na mandolinie. Oczywiście, są fragmenty, które robią wrażenie, BARDZO. Niestety, nie zmienia to faktu, że momentami coś paskudnie zgrzytnie, tak że zęby bolą. Oczywiście Gaza podnosi wartość całego albumu, to fakt. Jednak jestem daleki od zachwytów. Osobiście wolę dwa pozostałe ponaddziesięciominutowce. Ale o tym dalej.
Następnie tytułowy, czyli Sounds That Can't Be Made. Szybko wypada z pamięci. Ot ani to przebojowe, ani jakoś szczególnie głębokie. Trochę mnie irytuje ten monotonny motyw, na którym się opiera większość utworu. Chociaż klawisze są dobre. Solo nawet też. Wprawdzie nie uczyni, że zechcę dostać gitarę pod choinkę, ale robi różnicę, no.
Dalej Pour My Love. Tekst ponoć wyciągnięty z szafy. Kawałek, który wywołuje u mnie raczej ciepłe emocje. Przyjemny wypełniacz, przelatuje sobie leniwie. Refren jest uroczy, nic wybitnego ale jak się lubi ten zespół, to i takie utwory trzeba brać z radością na klatę.
Kolej na singla z albumu, czyli Power. Wpada w ucho, także dobry wybór zespołu na małą płytkę (tak się jeszcze mówi?). Totalnie nie rozumiem tego 21. miejsca na LP3. Ale tam Bondowe sucharki wchodzą jako nowość na 1. miejsce, więc co ja się dziwię. Wracając do utworu. Idealnie wstawiony w połowie, więc można się obudzić. Wyraźny bas i w ogóle wszystko ładnie brzmi (nawet Steve ).
Po tym mamy utwór-paradoks, Montréal. Niby się totalnie nic nie dzieje, ale wracam do tego numeru z radością. Świetnie się słucha... i nie wiem co więcej napisać. Tego trzeba doświadczyć i osobiście poczuć ciepło, które z Montréalu bije. Jakbym mieszkał w tym mieście to bym lał z radości pod biurko.
I czas na gofra do kwadratu. Invisible Ink jest strasznie nudny, bez pomysłu i polotu. Znaczy ma momenty, ale przez większość czasu zęby bolą. Może się jeszcze do tego przekonam, ale na chwilę obecną jestem na nie.
Lucky Man jest fajny. Klawiszowy wstęp i powtórzenie na gitarze (i organach) bardzo się wyróżnia. Tekst niby błahy, ale pozostawia dobre wrażenie. Zgoda, to wypełniacz, ale dobrej próby. Po prawdzie to wolałbym na miejscy LM coś na poziomie Don't Hurt Yourself czy Seasons End, ale numer ten nie obniża jakoś strasznie poziomu płyty.
Na końcu panowie z Marillion postawili na absolutny highlight - The Sky Above The Rain. Jeśli miałbym wybrać utwór, który miałby szansę na TOP10, to byłby właśnie ten. Jest smutno, a tekst w połączeniu z wokalem sprawia, że mam wrażenie że ten numer dotyka mnie osobiście. A absolutnie nie mam ku temu podstaw. Gdy pierwszy raz słuchałem tego z tekstem przed oczami pomyślałem sobie "kurczę, ale to chyba się nie skończy tak smutno, prawda?" Chciałem (dobre słowo) aby nadszedł moment, gdzie to wszystko wzniesie się "ponad deszcz" Boże, brzmi to tandetnie czy coś tam, ale fragment od 7:53 kopie mnie za każdym razem z taką samą siłą. Może i Owca przegięła końcówką, ale mam to w rzyci. Dla mnie jest idealnie. 12 pktów
Szybkim podsumowaniem. Płyta mnie nie zniszczyła (w większości) ale i nie zniesmaczyła (w większości). W skali od 1 do 10 dałbym tak z 7. Czyli nie poziom Seasons End czy Marbles (dla fanów Fisha, do MC czy CaS), ale daję gwarancję że do STCBM będę często wracał. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Wto Paź 16, 2012 12:20 am Temat postu: |
|
|
@ w-7
Jestem po 7 godzinach w pociągu i średnio chce mi się odpisywać,ale otworzył mi się nóż wkieszeni przy jedenym stwierdzeniu i to zdecydowanie . Tak,czy siak możemy wymienić poglądy w środę twarzą w twarz,no chyba,że nic z tego nie wyjdzie  _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Wto Paź 16, 2012 10:15 pm Temat postu: |
|
|
| OberstPrymas napisał: | | Kolejna ważna rzecz - tekst. Nie będę się tu odwoływał do konkretnych fragmentów, ale momentami jest nieznośnie naiwnie. Jasne, przez to utwór jest przejrzysty, lecz szkoda że Hogarth za bardzo chciał zagrać na duszy mej strunach jak na mandolinie |
Ja jednak bardzo Cię poproszę o to, żebyś wytłuścił o co Ci dokładnie chodzi
@ Anunaki ... Będzie wojna
@NAR
Staram się w ogóle nie oglądać filmików z obecnych koncertów ale jak już dałeś coś konkretnego ... Umrę przy Gazie i cała reszta tej średniej setlisty nie będzie się w ogóle liczyć  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Wto Paź 16, 2012 10:21 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | Until my older brother.. my older brother
I'm sorry. I can't continue. |
To. Niby strasznie emocjonalny fragment, ale ja zupełnie tego nie poczułem. Brzmi to strasznie sztucznie i ja osobiście tego nie kupuję. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Wto Paź 16, 2012 10:24 pm Temat postu: |
|
|
| OberstPrymas napisał: | | Cytat: | Until my older brother.. my older brother
I'm sorry. I can't continue. |
To. Niby strasznie emocjonalny fragment, ale ja zupełnie tego nie poczułem. Brzmi to strasznie sztucznie i ja osobiście tego nie kupuję. |
Jezu ... ja myślałem że masz problemy z całością a wyjeżdżasz mi tu z cytatem na który narzeka tu każdy Też zupełnie nie rozumiem co w ten sposób chce nam Marillion przekazać. Ale to jest jeden wers z ilu? 100? Mało istotny więc się tym specjalnie nie przejmuję biorąc pod uwagę poziom reszty  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Wto Paź 16, 2012 10:25 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | @ Anunaki ... Będzie wojna |
Winter Is Coming  _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Wto Paź 16, 2012 10:32 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | | OberstPrymas napisał: | | Cytat: | Until my older brother.. my older brother
I'm sorry. I can't continue. |
To. Niby strasznie emocjonalny fragment, ale ja zupełnie tego nie poczułem. Brzmi to strasznie sztucznie i ja osobiście tego nie kupuję. |
Jezu ... ja myślałem że masz problemy z całością a wyjeżdżasz mi tu z cytatem na który narzeka tu każdy Też zupełnie nie rozumiem co w ten sposób chce nam Marillion przekazać. Ale to jest jeden wers z ilu? 100? Mało istotny więc się tym specjalnie nie przejmuję biorąc pod uwagę poziom reszty  |
Coś mi tam jeszcze zgrzytało, ale już dzisiaj nie będę sprawdzać co. Jutro sobie dokładnie przesłucham Gazę i dam znać. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anet

Dołączył: 20 Mar 2010 Posty: 762 Skąd: Leszno/ Wrocław
|
Wysłany: Pią Paź 19, 2012 9:35 pm Temat postu: |
|
|
Mam w cholerę nauki dlatego to jest wspaniały moment na napisaniu kilku zdań o nowym albumie. Uprzedzam, że nie sugeruję się niczyją recenzją, a jeśli moje zdanie pokrywa się ze zdaniem kogoś innego no to...trudno.
Czy ten album mnie rozczarował? Chyba nie, choć poziomu poprzednika nie przeskoczył. Płyta wybitnie nierówna, ale o tym każdy fan już wie. Klimatu krążka tak jak w przypadku Happineski nie ma, nad czym ja trochę ubolewam, bo albumu słucha się przynajmniej mi dość topornie i po prostu ciężko. Pewnie odbiór za kilka miesięcy będzie zupełnie inny, ale na ten moment przedstawia się to mniej więcej tak :
GAZA- hm. Śmieszy mnie argument Anunakiego, że za mało pomysłów, bo jak dla mnie to ten utwór jest akurat trochę przekombinowany i pomysłów aż zbyt wiele. Próbuję się wczuć, skupić na konkretnym momencie, a tu bach już mamy zmianę tempa i jedziemy dalej. Ja osobiście ciągle tego nie czuję, ale pewnie nie dojrzałam. Doceniam jednak samą konstrukcję utworu, zmieniające się motywy itd. To się po prostu słyszy, że utwór jest potężny, jest gigantem ale ja chyba tego nie czuję...W sensie słyszę moc, ale jej nie czuję, te emocje mi się nie udzielają. Nie wiem czy wiecie o czym mówię i co mam na myśli. To jest bardzo trudne do sprecyzowania.Od technicznej strony nie ma się do czego doczepić, plus dla nich że nie boją się poruszać tak trudnej tematyki, przełamują pewne bariery bez żadnych kompleksów.
Później przychodzi moment na tytułowy i niestety pierwsze rozczarowanie. Dziwny utwór, powtarzający się motyw klawiszowy, coś się przy końcu zaczyna dziać ale generalnie średnio. Solówka tylko przyzwoita. Jak na Marii to słabo.
Przechodzimy na Pour My Love i coś się poprawia, ale nic nie jest ponad. Utwór przyjemny dla ucha, którego jakoś wybitnie nie łechta Przyjemnie i zupełnie niezobowiązująco się go słucha. Jest dobrze, bo takie utwory też są człowiekowi potrzebne. Przechodzimy do mocnego punktu albumu, mojego chyba top 3 czyli Power. Utworu na samym początku nie doceniałam, ale on zyskuje z każdym odsłuchem. Słysząc go promującego ten krążek nie byłam specjalnie zachwycona i w życiu bym nie pomyślała, że akurat ten utwór będzie jednym z tych najbardziej ulubionych, ale jest. Ten utwór ma tę iskrę Marillion, ma to coś.O i ma świetną linię basową na dokładkę, a ja bas w utworach doceniam i często zwracam na niego uwagę.
Montreal to typowy przyjemniaczek. Tam jest wszystko i nic. Dosłownie. Infantylny i naiwny wręcz tekst, brak jakieś spektakularności a mimo wszystko jest to co najważniejsze czyli pewien rodzaj magii. Te kilkanaście minut absolutnie się nie dłużą, utwór relaksuje, Hogarth czaruje a ja nie czuję że rymuję Spoko. Sielanka trwała zbyt długo dlatego przychodzi czas na Invisible Ink bezapelacyjnie najgorszy utwór. Żeby było śmieszniej, byłam nim zachwycona jak go usłyszałam po raz pierwszy w radiu. Nie mam wyjaśnienia na to zjawisko,ewentualnie tylko takie, że wtedy czułam po prostu radość. Jestem sobie w pracy, słyszę nowy utwór Marii i pewnie nawet jakby mi Sto Lat puścili pod ich szyldem, to entuzjazm by mnie nie opuszczał.
Lucky Man jest fajny. Zaśpiewany i zagrany na totalnym luzie, co sprawia że automatycznie człowieka też taki luźny stan łapie. Ja nie mam specjalnie żadnych zastrzeżeń. Tekst też mi się podoba. Starczy już o tej miłości
No i mamy dobre pieprznięcie w postaci cudownego zamykacza. The Sky Above The Rain to wszystko z czym mi się kojarzy muzyka Marillion. Oczywiście, że to nie jest poziom niewidzialnego czy Nibylandii, ale ja chyba nawet tego od nich nie oczekiwałam. Idealnie zamknięcie tego( nie oszukujmy się) całkiem średniego krążka.
Płyta nie jest wybitna, jest średnia.Gdybym się miała pokusić o ocenę to jakieś 3,5 na 5. Do kilku utworów będę wracać z nieudawaną przyjemnością ( Montreal, Power, Sky), inne będę podziwiać ( Gaza) a do innych będę wracać raz na ruski rok ( Ink, Tytułowy).
P.S Nie chcę mi się czytać tego całego postu, więc jeśli coś składniowo jest źle to sorrryyyyyy. A teraz spadam do książek. PA :* _________________ "O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbujcie zdefiniować kształt gruszki." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Pią Paź 19, 2012 10:52 pm Temat postu: |
|
|
W-7,skoro wolałeś jakieś tam ćwiczenia lub seminarium ( i nie mów mi,że musisz być na każdym seminarium ), od spotkania z dawnym znajomym muszę Ci odpowiedzieć na forum,a to nie będzie to samo, bo rzadko udaje mi się przekazać tutaj o co mi naprawdę chodzi. A skoro nie jest pewne,czy taki true fan pojawi się w Warszawie,no to zostaje forum .
| wasdfg7 napisał: | | IMO mówienie o niej, jako o tej, która została stworzona przy "braku pomysłów na te 17 minut" jest sileniem się na kontrowersyjność. Pomysłów mieli multum i je wszystkie tu zawarli. |
I to ma być argument?. Nie sztuką jest mieć multum pomysłów i upchać je wszystkie w danym utworze. Sztuką jest to, aby mając multum pomysłów połączyć je w jedną spójną i powalającą całość, a nie sklejać je na siłę w jednym utworze, aby uciułać te kilkanaście minut. Mi tego w Gazie brakuje i tyle. Jest dużo pomysłów, ale nie zostały połączone w jedną niesamowitą całość.
| wasdfg7 napisał: | | Utwór poruszający (z czym się przecież zgadzamy) kontrowersyjny temat | .
Nie wiem co jest kontrowersyjnego w tym temacie. Jak dla mnie sprawa jest oczywista i tylko polityczna poprawność sprawia,że dla niektórych jest to kontrowersyjny temat.
| wasdfg7 napisał: | | Tak sobie czytam Twoją recenzję i Twoim głównym argumentem, że ta płyta jest zła (żadne zaskoczenie, przecież to Marillion i nie trzeba się silić na sensowne argumenty) brzmi: "czegoś tu brakuje". Jasne, że czegoś tu brakuje. Dzwonów z Tybetu.... |
Błagam Cię, to był najgłupszy moment Twojej wypowiedzi . Myślałem,żeby po czymś takim odejść z forum,ale ktoś mnie uprzedził . Wracając do tematu, to gdzie ja niby napisałem,że ta płyta jest zła,bo to płyta Marillion?. To są goście,którzy stworzyli kilka wielkich albumów ( tak nawet po odejściu Fisha, potrafili z Nim na wokalu nagrać wielkie rzeczy ), a ten jest zwyczajnie średni i tyle. A zwrot "czegoś tu brakuje", to jest ten pierwiastek, którego nie da się opisać słowami. To jest coś takiego,że albo dany album lub utwór do mnie trafia, albo nie i jest to czysto subiektywne. Dla mnie w Gazie nie ma tego czegoś. A od mis tybetańskich się odstosunkuj .
Kończąc, nie pieprz głupot ( bierz sam wiesz kogo) i przyjeżdżaj 29.11 na koncert bo mimo,że w sumie nie widywaliśmy się zbyt często, to brakuje mi was tutaj ludzie ( i nie tylko was) _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Paź 20, 2012 1:46 am Temat postu: |
|
|
| Anunaki napisał: |
| wasdfg7 napisał: | | Utwór poruszający (z czym się przecież zgadzamy) kontrowersyjny temat | .
Nie wiem co jest kontrowersyjnego w tym temacie. Jak dla mnie sprawa jest oczywista i tylko polityczna poprawność sprawia,że dla niektórych jest to kontrowersyjny temat.
|
sam tekst oczywiście, że nie opowiada się za żadną stroną polityczną. Ale poczytaj sobie teksty na YT. Od początku było jasne, że popularności im ten utwór nie przysporzy. Ale cóż w tej kwestii ten zespół nigdy nie szedł na kompromisy i potrzeba poszukiwania i artystycznych dążeń zawsze była na pierwszym miejscu.
W ogóle tak sobie słucham i zastanawiam się czy ktoś dzisiaj jeszcze tak szczerze podchodzi do tworzonej i granej przez siebie muzyki. Może po części Nick Cave może Waits, ale to troszkę inna półka imo jednak. A Radiohead skończył się na kill em all.
W każdym razie... nie mogę się doczekać aż przyjebią Gazą na rozpoczęcie koncertu we Wrocławiu  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sob Paź 20, 2012 8:15 am Temat postu: |
|
|
| Anunaki napisał: | W-7,skoro wolałeś jakieś tam ćwiczenia lub seminarium ( i nie mów mi,że musisz być na każdym seminarium ), |
Muszę jeśli sam wygłaszam to seminarium
| Anunaki napisał: | | wasdfg7 napisał: | | IMO mówienie o niej, jako o tej, która została stworzona przy "braku pomysłów na te 17 minut" jest sileniem się na kontrowersyjność. Pomysłów mieli multum i je wszystkie tu zawarli. |
I to ma być argument?. Nie sztuką jest mieć multum pomysłów i upchać je wszystkie w danym utworze. Sztuką jest to, aby mając multum pomysłów połączyć je w jedną spójną i powalającą całość, a nie sklejać je na siłę w jednym utworze, aby uciułać te kilkanaście minut. Mi tego w Gazie brakuje i tyle. Jest dużo pomysłów, ale nie zostały połączone w jedną niesamowitą całość. |
IMO zostały ale widocznie nie zostałeś stworzony do podziwiania absolutu muzycznego
| Anunaki napisał: | | wasdfg7 napisał: | | Utwór poruszający (z czym się przecież zgadzamy) kontrowersyjny temat | .
Nie wiem co jest kontrowersyjnego w tym temacie. Jak dla mnie sprawa jest oczywista i tylko polityczna poprawność sprawia,że dla niektórych jest to kontrowersyjny temat. |
Nie wmówisz mi, że problem Strefy Gazy nie jest kontrowersyjny. Zresztą za Hogarthem. Jakim prawem trzymają ludzi pod kłódką? To już samo w sobie jest kontrowersyjne. A, że sprawa polityczna? A w jeszcze jakiejś dziedzinie naszego życia nie ma polityki? Bo ja zaczynam wątpić. że gdzieś taka ostoja jeszcze istnieje.
| Anunaki napisał: | | wasdfg7 napisał: | | Tak sobie czytam Twoją recenzję i Twoim głównym argumentem, że ta płyta jest zła (żadne zaskoczenie, przecież to Marillion i nie trzeba się silić na sensowne argumenty) brzmi: "czegoś tu brakuje". Jasne, że czegoś tu brakuje. Dzwonów z Tybetu.... |
Błagam Cię, to był najgłupszy moment Twojej wypowiedzi . Myślałem,żeby po czymś takim odejść z forum,ale ktoś mnie uprzedził .
|
Ale by było combo
Co do Gazy (znów). Nie jest nowością, że z każdym nowym albumem Marillion (mimo iż jest lata świetlne od ostatniego albumu z Fishem) wcale sobie nie zyskuje wielu fanów. Ci którzy byli przeciwko, nawet jakby nagrali Dark Side of the Moon po prostu nigdy nie przyznają, że ten zespół z Hogarthem zyskał, albo co najmniej utrzymał poziom. Więc wcale mnie nie dziwią opinie jakie zewsząd dochodzą. A IMO Gaza to jest co najmniej utwór roku, żeby nie powiedzieć że tej dekady ( a jak wiemy nawet w swojej dyskografii Marillion ma całkiem dobrą konkurencję ). Także Łukasz. Odrzuć swoje awersje do H i odleć. Bo ***wa warto
| NAR napisał: |
W każdym razie... nie mogę się doczekać aż przyjebią Gazą na rozpoczęcie koncertu we Wrocławiu  |
I to jest niesamowite. Od Charlotty czekałem na ponowne usłyszenie Neverland czy TiM. Przyszła nowa płyta i najbardziej czekam właśnie na Gazę. To będzie utwór wieczoru z tą jego całą popierdzieloną konstrukcją  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Sob Paź 20, 2012 11:01 pm Temat postu: |
|
|
@ W-7 i nar
Ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego,że na świecie temat Strefy Gazy wywołuje kontrowersje,ale jak dla mnie jest to jedynie wynik politycznej poprawności. Chodzi o to,że naród, który 70 lat temu był zamykany w gettach obecnie robi to samo ze Strefą Gazy i Palestyńczykami. Poprawność polityczna stoi na przeszkodzie przyznaniu temu racji i dlatego ten temat wywołuje tyle kontrowersji. Już pisałem wcześniej,że sobie raczej panowie z Marillion nie wystąpią w Jerozolimie,a nawet jeśli,to na bank nie z utworem Gaza (kończę ten offtop,bo to temat na inny dział).
Tak poza tym,to stwierdzam tylko jedno - setlista podczas koncertów jest do dupy. Mam nadziejęże się ogarną do czasu 29.11 _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Nie Paź 21, 2012 12:29 am Temat postu: |
|
|
| Anunaki napisał: |
Tak poza tym,to stwierdzam tylko jedno - setlista podczas koncertów jest do dupy. Mam nadziejęże się ogarną do czasu 29.11 |
+1
Z koncertu na koncert gorzej.  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
merkuria
Dołączył: 03 Lip 2009 Posty: 9 Skąd: centalna
|
Wysłany: Sro Paź 24, 2012 12:06 am Temat postu: |
|
|
| OberstPrymas napisał: | | Cytat: | Until my older brother.. my older brother
I'm sorry. I can't continue. |
To. Niby strasznie emocjonalny fragment, ale ja zupełnie tego nie poczułem. Brzmi to strasznie sztucznie i ja osobiście tego nie kupuję. |
Ja myślę, że problemem z tym fragmentem jest to, że takie słowa wypowiada się spontanicznie (np. na koncercie), a nagrane i wiadomo że multum razy odtwarzane przy tworzeniu płyty zaczynają brzmieć teatralnie.
Jak dla mnie nowa płyta całkiem niezła, ale jak zaczęłam od Gazy tak na tym utworze najczęściej się zatrzymuję, a parę dni temu powróciłam do Blind Curve z Misplaced i nie mogę przestać słuchać... _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sro Paź 24, 2012 12:30 am Temat postu: |
|
|
| merkuria napisał: |
Ja myślę, że problemem z tym fragmentem jest to, że takie słowa wypowiada się spontanicznie (np. na koncercie), a nagrane i wiadomo że multum razy odtwarzane przy tworzeniu płyty zaczynają brzmieć teatralnie. |
Nie chcę za bardzo się wypowiadać dopóki nie usłyszę tego na żywo, ale mam pewne wątpliwości Jeszcze tylko miesiąc i o tych słowach będę mógł napisać pracę inżynierską  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Paź 24, 2012 1:34 am Temat postu: |
|
|
do mnie ten fragment o wiele bardziej by przemawiał gdyby tekst kończył się na "Until my older brother.. my older brother..." i po chwili te podniosłe klawisze Kelly'ego. Takie niedopowiedzenie o wiele bardziej by mnie ruszało.
Nowej płyty słucham codziennie i coraz bardziej ją lubię. Gaza i Sky to oczywistość dla każdego z uszami i gustem. Oprócz tego Montreal w którym jestem totalnie zakochany i zupełnie nie rozumiem jak to możliwe. Ani żadnej solówki ani jakiejś wybitnej melodii. Nawet tekst mało mnie obchodzi w sumie, ale słucham z niesamowitą przyjemnością. Straszna błogość z tego płynie oraz wielki luz i takie niezobowiązujące granie. Pasowałoby mi to do drugiej płyty Happiness..
Oprócz tego Power. Początkowo pomyślałem, że ot niezły singiel. Ale gdy usłyszałem wersję live z tym niesamowitym ładunkiem emocjonalnym to mnie wbiło w krzesło. Plus muzycznie jest niesamowicie skondensowane. Taka krótka definicja Marillion. No i końcówka (od But now you can't function) to przeciary.
Nawet do tytułowego się przekonałem. Początek jest fajny, zwłaszcza te zwolnienia wszelkie. A zakończenie z epickim H na tle gitary to jeden z lepszych momentów płyty.
Ogólnie album ma dwie wady. 1 Invisible Ink, nie mam pojęcia co nimi kierowało gdy podjęli decyzję o zamieszczeniu tego na płycie.
2 Brak jakiegoś wspólnego klimatu. Te utwory są świetne jako oddzielne wyrwane z kontekstu piosenki, ale całościowo taka Gaza ma IMO mało wspólnego z Montrealem czy Lucky Manem. Na tym polega chyb właśnie przewaga Happiness czy Marbles. Ale też chyba Anoraka. Nie mówiąc o Brave  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Sro Paź 24, 2012 9:58 am Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | | do mnie ten fragment o wiele bardziej by przemawiał gdyby tekst kończył się na "Until my older brother.. my older brother..." i po chwili te podniosłe klawisze Kelly'ego. Takie niedopowiedzenie o wiele bardziej by mnie ruszało. |
Otototo, +1
| Cytat: | | Oprócz tego Montreal w którym jestem totalnie zakochany i zupełnie nie rozumiem jak to możliwe. |
To też, lol. +1
Ale do tytułowego chyba nigdy nie przywyknę. Nastawione na przebojowość, ale bez istoty. A powtarzający się motyw autentycznie mnie zniechęca. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sro Paź 24, 2012 11:26 pm Temat postu: |
|
|
Pragnę tylko coś oznajmić.
Montreal jest najbardziej wieśniackim utworem z najbardziej wieśniackim tekstem i zupełnie bezpłciową melodią. A co jest jeszcze większym absurdem, nie przeszkadza to mi (zresztą nie tylko mi ) w absolutnym uwielbianiu go.
Tekst
| Cytat: | | Technology is wonderful when it isn't in the way |
może uchodzić za przykład tego, w jaki sposób nie powinno się zabierać do pisania jakiegokolwiek utworu. Za każdym razem gdy to słyszę, zastanawiam się jakim cudem i jaką drogę przeszedł człowiek, który niegdyś pisał Runaway a dziś kończy na czymś takim. Ba. Jak można na jednej płycie zamieścić coś tak niesamowitego pod względem literackim jak Gaza i jednocześnie coś tak bezpłciowego i żałosnego jak Montreal właśnie. A mimo to wszystko utwór ten tak spokojnie i fajnie płynie, iż po prostu nie da się go nie lubić. Nie rozumiem  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Paź 25, 2012 12:08 am Temat postu: |
|
|
najgorszy fragment to i tak chyba | Cytat: |
Down at the sports-bar the ice-hockey never ends |
ale za to wzmianka o Cohenie i tender hands to mistrzostwo świata. No i Je t'aime my darling, wiadomo. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Czw Paź 25, 2012 5:51 pm Temat postu: |
|
|
Montreal najlepiej wchodzi, jak się nie słucha go z tekstem przed oczyma. Utwór chyba miał taki być. Ukazujący odczucia Hogartha w bardzo naiwny ale i urokliwy sposób. Ja to kupuję bez dwóch zdań. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Czw Lis 08, 2012 1:27 am Temat postu: |
|
|
Czyżby Marillionanizm obumarł? To cóż, tak z przekory - ja coś napiszę
Posłuchałem kilkakrotnie trzech płyt Marillionu - jedna uznawana w szerokim świecie za najbardziej kultową (Misplaced Childhood), a dwie kolejne - uznawane za takie na tym forum (Brave i Marbles - co do tej drugiej, to wciąż mi się śni po nocach ten legendarny najbardziej marillionanistyczny post wszechświata autorstwa w7 ).
Nie ukrywam, że bałem się podchodzić do tych albumów. Serio. Bałem się, bo byliście tu wszyscy zadziwiająco przekonujący, pisząc o tym, jaki to Marillion jest niezwykły, nieporównywalny z jakimkolwiek innym zespołem na świecie, niewiarygodnie emocjonalny, na nieosiągalnym dla innych poziomie emocji. Szczerze mówiąc, bałem się, że te wszystkie wcześniejsze lata, które poświęciłem na poznawanie najrozmaitszej muzyki i poszerzanie horyzontów, są zmarnowane, bo powinienem przez ten czas zgłębiać wszelkie najdrobniejsze szczególiki muzyki Marillionu. Z perspektywy czasu ta obawa wydaje się irracjonalna, ale w obliczu waszego tutejszego szaleństwa wizja ta wydawała się zupełnie prawdopodobna.
Cóż, po raz kolejny przekonałem się, że każdy fanatyzm wyolbrzymia zjawisko, które opisuje Przesłuchałem Brave i Marbles - świetne płyty, owszem. Bardzo dobrze się słucha, wchodzi bez oporów, emocje się udzielają, nawet porywają, wszystko wow. Jest tylko jedno "ale". Pamiętam, jak w7 pisał, że Marillionu się z Pink Floydami porównać nie da, bo to zupełnie nieporównywalnie wyższy poziom emocji. Muszę dobitnie zdementować te pogłoski. "Dark Side of the Moon" wciąż pozostaje (dla mnie) najlepszą płytą w historii, a emocje tam zawarte - ich nietypowość, unikalność, niezwykłość, magiczna aura - pozostają niedoścignione. Niestety, panowie, trochę przesadzaliście.
Pamiętam tutejsze spory marillionanistów z "zimnymi", "nieczułymi" i ślepymi na światło muzyki Marillionu racjonalistami, w których poruszano temat oryginalności, przełomowości, niekonwencjonalności różnej muzyki itp. Marillionaniści często pisali, że przecież te kwestie nie mają znaczenia dla oceny samych emocji w danej muzyce. Otóż dla niektórych mają. Na przykład dla mnie.
Emocje w muzyce też mogą być świeże, nowe, a mogą być również wtórne. Może, by wyrazić się ściślej, ujmę to inaczej - forma przekazywania emocji. To właśnie forma przekazu emocji (a tym samym i same emocje) w muzyce takich zespołów, jak Pink Floyd, King Crimson czy Genesis, była nowatorska, niekonwencjonalna, niezwykła, wprowadzała słuchacza w niesamowite stany. To takie grupy tworzyły tę specyficzną formę. Odnoszę wrażenie, że Marillion w ciągu całej swej kariery korzysta z tych dokonań. O ile w przypadku "Misplaced Childhood" czerpanie z Genesis jest oczywiste, o tyle w "Brave" już nie - ale ja tam wciąż między wierszami słyszę Genesis... tylko może bardziej ten wczesno-collinsowy, niż gabrielowski, jak to było za Fisha.
Zawsze bardziej będę cenił zespoły, które od podstaw stworzyły i ukształtowały daną estetykę muzyczną, niż późniejszy zespół, który w tej istniejącej już estetyce się bardzo sprawnie porusza i doskonale odnajduje. Niemniej pod każdą wyrażaną w tym temacie pochwałą muzyki Marillionu, niebędącą porównaniem z innymi zespołami, z przyjemnością się podpisuję. _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Lis 08, 2012 3:28 am Temat postu: |
|
|
NIE MA DLA CIEBIE NADZIEI
no cóż w tej muzyce nigdy nie chodziło o bycie oryginalnym czy nowatorskim na siłę. Choć nie da się zaprzeczyć, że zespół odegrał ogromną rolę w ostatnich 30 latach, nie tylko muzyki okołoprogowej. No bo takie Brave... rewolucyjne nie jest w żadnym razie. Albo Marbles (nie licząc może TIMa) też nie jest przecież niczym nowym.
I mimo że starają się za każdym razem nagrać coś nowego, to nigdy nie było to silenie się na oryginalność. Po prostu naturalny rozwój i po kolei badanie kolejnych rejonów.
Weźmy takie Happiness is the Road. Nic rewolucyjnego, ale serca jakie oni wkładają w wykonanie tego mogą pozazdrościć im najwięksi. Gadanie że Flojdzi czy Genesis nie operowali takimi emocjami jest absolutnie bez sensu, do każdego trafia co innego. Ja po prostu nie znam piękniejszej, bardziej zaangażowanej muzyki niż Runaway czy This is the 21st Century. Ktoś zapewne może powiedzieć coś takiego samego o Foxtrocie czy Zwierzątkach;)
Bo to nie chodzi o docenianie miejsca jakie zespół ma w historii czy kto się nim inspirował. Tu chodzi o: OMÓJBOŻE TO HOGARTH W NEVERLAND I JEZU GRUBY ZAMYKA OCZY I GRA SOLÓWKĘ SŁODKI JEZU. a nie jakieś pierdoły
poza tym co w takim razie mam powiedzieć o Drake'u albo No more shall we part Cave'a, które kocham miłością absolutną? Ani muzycznej sceny nie zmieniły ani jakieś nowatorskie nie były. Czy przez to mniej je kocham?
I nawet nie chodzi już o samą muzykę, ale też o zespół sam w sobie. O to jaki mają stosunek do tego co robią, do fanów, do koncertów. O Grubego który będąc śpóźnionym na konferencję jest w stanie zatrzymać się przy grupce fanów i zacząć podpisywać stos płyt, pozować do zdjęć i mieć w dupie dziennikarzy przez te 10 minut. O Hogartha który podchodzi do fanów, wita się, podaje rękę, pyta o imię, zaczyna gadać o muzyce, nadchodzącym koncercie (we're gonna start with The Invisible Man... but ciii it's a secret" <3) jakby był z kumplami na piwie, o crowd surfing podczas Great Escape, o Pete'a który podpisuje się twojej koleżance na cyckach . O H kurwiącego na hip hop. O fanów kupujących płytę nim została napisana choć jedna piosenka na nią. Chodzi o historię która stoi za utworem Out of this World wliczając w to Hogartha wykonującego utwór na pogrzebie Donalda Campbella. O to, że mając w dupie prasę i panujące trendy są w stanie promować swój nowy album prawie 18 minutowym kolosem opowiadającym o strefie Gazy. O "I never land in neverland" i "A bridge is not a high place...".
jezu aż się poczułem jak porządny pseudomarillioonanista. Podsumowując; Marillion to najlepszy zespół w kosmosie. Zinger spróbuj wykonania Happinesski które zalinkowałem albo tym bardziej Neverland, kupuj bilet na koncert i ogólnie zasłuż na miano istoty ludzkiej  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2012 11:19 pm Temat postu: |
|
|
Szybkie pytanie. Jakie klasyki coverował Marillion? Kiedyś wpadłem na yt na Stairway to Heaven. Było coś jeszcze? _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2012 11:27 pm Temat postu: |
|
|
http://www.youtube.com/watch?v=HbLX22S4TDc - Zeparated Out
no i całe wydawnictwo Friends gdzie między innymi absolutnie porywające Hocus Pocus, Hogarth przebrany za Abbę czy Britney Spears czyli najlepszy cover w historii
no i wiadomo - H solo. Tam co chwila leci jakiś Bcukley czy inny Gabriel. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2012 11:42 pm Temat postu: |
|
|
Boże, myślałem że jako jest sobota wieczór to będę czekał na odpowiedź do jutra No, całkiem fajne to co zapodaliście
| Cytat: | | no i całe wydawnictwo Friends gdzie między innymi absolutnie porywające Hocus Pocus, Hogarth przebrany za Abbę czy Britney Spears czyli najlepszy cover w historii |
A cóż to jest? _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2012 11:56 pm Temat postu: |
|
|
jakie życie jakie co
http://www.marillion.com/shop/downloads/friends.htm
warto, choćby dla jodłującego Hogartha w coverze Focus  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|