| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Pon Sie 21, 2006 6:15 pm Temat postu: |
|
|
Biskup tez jest księdzem Tyle że "wyższy stopniem"  _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ashanti Taylor

Dołączył: 29 Maj 2006 Posty: 398 Skąd: Bydzia (sercem i duszą w Anglii)
|
Wysłany: Pon Sie 21, 2006 6:19 pm Temat postu: |
|
|
| Kuba napisał: | Biskup tez jest księdzem Tyle że "wyższy stopniem"  |
Jest zbyt duża równica, między księdzem, a biskupem, wiec nie pisz, że Biskup jest też księdzem. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
tyna

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 833 Skąd: krk
|
Wysłany: Pon Sie 21, 2006 6:33 pm Temat postu: |
|
|
biskup jest ksiedzem, bo tak jak kazdy duchowny ( poza zakonnikami ) musial przebrnac przez seminarium i najpierw odbyc swiecenia kaplanskie... a to oznacza, ze byl kiedys ksiedzem, zanim 'awansowal' na wyzszych duchownych. _________________
, 2006
' ... zapamtite : sloboda je pravo na IZBOR - jebati ili biti jeben ' |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Pon Sie 21, 2006 6:39 pm Temat postu: |
|
|
O to mi chodziło Jest sługą bożym . To samo Papież, czy przestał on być księdzem? Nie... _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ashanti Taylor

Dołączył: 29 Maj 2006 Posty: 398 Skąd: Bydzia (sercem i duszą w Anglii)
|
Wysłany: Pon Sie 21, 2006 6:43 pm Temat postu: |
|
|
Zbaczamy z tematu, temacik jest o bierzmowaniu, a nie czy biskup jest księdzem.
koniec [/offtopa] |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Sro Kwi 06, 2011 9:36 pm Temat postu: |
|
|
Już sporo pozapominałem, ale nawet dobrze wspominam ten okres przygotowywania się. Te próby w kościele, śpiewania, jakieś tam w nauki, w domu obok kościoła, przeglądając ten wątek aż sobie przypomniałem te wydarzenia. Było uroczyście, wszystko dobrze się skończyło. W sumie, to będzie się też kojarzyło z końcowym okresie istnienia mojej starej klasy  _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sro Kwi 06, 2011 10:02 pm Temat postu: Re: Bierzmowanie - odczucia. |
|
|
| wasdfg7 napisał: | Załóżmy, ze tego tematu nie było ;]
Głupi byłem |
o, zabawne
że nie wspomnę o usuniętej Lashy
ciekawe czy Fenderek też się tu cenzuruje, chociaż wątpię _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Sro Kwi 06, 2011 10:58 pm Temat postu: |
|
|
| lemur 5 lat temu napisał: | | sądzę, że wszystkie sakramenty powinny być udzielane w momencie, gdy osoba przyjmująca jest już świadoma ich religijnego znaczenia. Chrzest niemowląt to dla mnie fabryka chrześcijan, służąca jedynie poprawianiu statystyk. Decyzja o przyjęciu w poczet dzieci bożych jest wg. mnie tak doniosła, ze powinna być podjęta przez każdego osobiście, w momencie, w którym osoba ta uznaje, że tego pragnie. |
Pełna zgoda! Mogę się podpisać tu pod wszystkim... no może poza tym, że chrzest to fabryka do poprawiania statystyk Choć w sumie trochę racji w tym jednak jest, no ale mniejsza, bo to temat o bierzmowaniu!
Ja właśnie z tego powodu co pisał lemur przystąpiłem do bierzmowania dopiero teraz(a konkretnie to w styczniu tego roku). Będąc w 3 klasie gimnazjum gdy mój rocznik podchodził do tego sakramentu uważałem to za bezcelowe, bo wiara mnie wówczas ani grzała ani ziębiła. Była czymś zupełnie obojętnym, a ja nie byłem jeszcze człowiekiem religijnym. Chrzest i komunię co prawda przyjąłem normalnie wtedy kiedy się do tych sakramentów przystępuje, ale bierzmowanie uznałem, że lepiej będzie jak do tego dojrzeję i sam zdecyduję, że tego chcę, że tego potrzebuję, że tego pragnę... i że zrobię to po coś więcej niż tylko po papierek uprawniający mnie do zawarcia ślubu kościelnego(którego pewnie i tak nigdy nie zawrę xD). Tu chodzi o umacnianie więzi z Duchem Świętym i wytrwanie w nim przez resztę życia!
Podszedłem więc do sakramentu z 8-letnim opóźnieniem, choć teoretycznie byłem na niego gotowy już wcześniej, no ale wcześniej też zawsze szukałem sobie jakichś wymówek by nie iść, tzn. po prostu sądziłem, że nie znajdę na to czasu, bo a to szkoła, a to matura, studia, praca, egzamin licencjacki, prawo jazdy i inne pierdoły... ale w końcu musiałem twardo i zdecydowanie podjąć ten krok bo tam to bym w nieskończoność to odkładał!
Wielkich przeżyć związanych z przyjęciem tego sakramentu może nie odczułem, zaś już po jego przyjęciu też nie odczuwałem i nie odczuwam dalej jakichś radykalnych zmian w moim życiu duchowym i nieduchowym... być może za mało czasu jeszcze upłynęło i wypowiedzieć będę mógł się rzetelnie dopiero za jakieś klika lat.
Przez moment to nawet bałem się, że nie dopuszczą mnie do bierzmowania i stanę się ofiarą kościelnej biurokracji z powodu opuszczenia kilku spotkań przygotowujących do bierzmowania(a był ściśle określony limit nieobecności) i nie wypełnienia/nie pobrania jakiegoś tam papierka, ale na szczęście tak się nie stało.
A imię jakie sobie wybrałem - może i nie jest jakieś ładne i oryginalne, bo to pierwsze imię NAR'a(to teraz jarzycie dlaczego to takie beznadziejne, imię? )! A dlaczego sobie wybrałem właśnie takie? Mam już w metryce dwóch ewangelistów(Mateusz, Marek) to pomyślałem, że może wezmę sobie jakiegoś trzeciego. Z tych co mi pozostali to Św. Jan wydał mi się być barwniejszą postacią, bardziej tajemniczą, intrygującą... ale ten wybór nie był tak do końca przemyślany i tak naprawdę to wziąłem se go tak na szybko(ale mam nadzieję, że nie będę tego żałował ). To uzasadnienie na szybko może być dziwne, ale był niedawno taki okres w moim życiu, że wierzyłem w całą masę przepowiedni o końcu świata(tak, o tym w 2012 też! ). I liczyłem, że Św. Jan jako autor apokalipsy - wizji prawdziwego końca świata który ma kiedyś tam w niespodziewany sposób nastąpić - ocali mnie przed wiarą w te zabobony i że do niczego tak strasznego za mojego życia nie dojdzie.  _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho
Ostatnio zmieniony przez Mefju dnia Sro Kwi 06, 2011 11:17 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Kwi 06, 2011 11:09 pm Temat postu: |
|
|
nie przystąpiłem nigdy. Po prostu
I wątpię by to się miało kiedyś zmienić. ;d _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Sro Kwi 06, 2011 11:25 pm Temat postu: |
|
|
Pisałem juz , że " nie byłem " bo mnie klechy wkur...ły ? _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sro Kwi 06, 2011 11:35 pm Temat postu: |
|
|
A mi ksiądz zwyczajnie nie dał, bo do spowiedzi nie chodziłem.
A robiłem to dla jego dobra.  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lecri

Dołączył: 16 Sty 2010 Posty: 159 Skąd: Pomorze
|
Wysłany: Sro Kwi 06, 2011 11:45 pm Temat postu: |
|
|
Ja bym nie mogła być nie bierzmowana. Mieszkam w małym miasteczku gdzie wszyscy wiedzą wszystko o wszystkim i gdzie ludzie przynajmniej udają, że są katolikami. Gdybym się zbuntowała to by mnie rodzinka i znajomi wyklęli, a ja nie jestem osobą, która lubi sobie robić niepotrzebne problemy. I już to bierzmowanie przyjęłam, nie było z tym problemu.
Tylko głupie było to, że trzeba było zdawać w częściach sprawdziany, z jakiegoś katechizmu, co najmniej na czwórkę. Jak miałeś 3 i mniej to musiałeś poprawiać, aż do skutku. Niektórzy z mojej klasy po kilka razy zdawali tą samą część. Ale mnie to nie dotyczyło. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Sro Kwi 06, 2011 11:57 pm Temat postu: |
|
|
Heh tak sobie czytam te wszystkie posty w tym temacie i widzę, że wielu z Was obawiało się strasznie reakcji otoczenia... to ja chyba jestem jakimś niespotykanym nigdzie wyjątkiem! Pochodzę z wybitnie niekatolickiej rodziny, gdzie religia dla każdego jest czymś do bólu obojętnym(no ok, wyjątkiem jest tu moja babcia od strony taty, ale ona niestety próbuje to przed wszystkimi ukryć, bo uważa, że to siara i że wszyscy zaczną ją traktować jak jakąś dewotkę ). I w związku z tym nikt gdy mój rocznik podchodził do bierzmowania nawet się nie skapnął, że ja też powinienem właśnie do tego sakramentu przystąpić, a nie przystępuję. A gdy już zdecydowałem się przystąpić to... też żadnego entuzjazmu, ludzie nawet nie wiedzieli, że do czegoś takiego przystąpiłem. No ok, siostra jedyna wiedziała, bo ją poprosiłem na świadka bierzmowania, ale była strasznie wkurwiona, że musi to dla mnie robić. Chyba tylko z litości się zgodziła, bo nie miałem za bardzo kogo wziąć na świadka, a musiałem wziąć se kogokolwiek tak na szybko. Tak BTW jako ciekawostkę zapodam, że moja siostra jest wierną wyznawczynią... "Kodu Leonarda da Vinci"
W sumie to może i powieniem się cieszyć, że byłem w takim dogodnym położeniu i że w przeciwieństwie do Was nie musiałem zmagać się z takimi problemami jak Wy, że mnie one nie dotyczyły, no ale... ja akurat czuję się z tym trochę jakoś dziwnie.  _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho
Ostatnio zmieniony przez Mefju dnia Czw Kwi 07, 2011 12:00 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Sro Kwi 06, 2011 11:59 pm Temat postu: |
|
|
Mnie zaczli wku...wiać z "szkolnymi egzaminami" do " koscielnych egzaminów" i " staniem k...wa na mszy o 12 zaraz pzred amboną.
Rzekłem :
Klechy nie bedą miec wladzy nade mną. Choc mialem... ile ? no z 14 lat. To jeszcze podstawowka byla _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Kwi 07, 2011 12:16 am Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | | A mi ksiądz zwyczajnie nie dał |
ahihi ahihi
Wog'le "lemur 5 lat temu napisał". Niemoge z tego co tu się dzieje.
A w sumie to się na temat nie wypowiadałem, to może się wypowiem. Jak miałem Bierzmowanie, to jeszcze byłem poszukującym katolikiem i generalnie starałem się być w to zaangażowany jakoś. Chodziłem na te tam zajęcia przygotowawcze czy co to było z kumplem metalem, który rok później zajmował się już czarnymi mszami na cmentarzach zdaje się. Imię wziąłem Jerzy na cześć Jurija z Ekstradycji. Więcej grzechów nie pamiętam. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Kwi 07, 2011 8:46 am Temat postu: |
|
|
No to ja z racji tego, że byłem "poszukującym katolikiem", to do bierzmowania nie przystąpiłem, bo w końcu to, jak dobrze pamiętam, sakrament dojrzałości chrześcijańskiej. A ja się dojrzałym chrześcijaninem nie czułem. A przy okazji chodziłęm do szkoł w innej parafii niż mieszkam, więc nie chciało mi się iść na własną rękę dowiedzieć co, jak, kiedy u mnie w kościele, za leniwy byłem na dobrego katolika A potem z moich "poszukiwań" ostatecznie wysnułem wniosek, że religia katolicka to niezły bullshit, także dla mnie chyba, jeśli idzie o bierzmowanie, po ptakach
No i racja, że ludzie powinni mieć własny wybór. Mam jeszcze sporo czasu do podjęcia takich decyzji, ale już teraz mam wątpliwości, czy moje dzieci zostaną ochrzczone. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Czw Kwi 07, 2011 10:23 am Temat postu: |
|
|
Ziutku, kiedyś może będziesz potrzebny na świadka przy ślubie, a bez bierzmowania dupa... Tak więc może warto było odklepać tę ceremonię Chociaż... Z drugiej strony, w takich sytuacjach można do niektórych księży podejść z kopertą... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Kwi 07, 2011 2:14 pm Temat postu: |
|
|
ale podczas ślubu świadek nie musi mieć zdaje się bierzmowania. Nawet wierzący chyba nie musi być.
Poza tym są jeszcze śluby cywilne ;p _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Kwi 07, 2011 2:54 pm Temat postu: |
|
|
Ano. Nie wspominając o tym, że wszyscy mi zawsze "a jak będziesz ślub chciał wziąć?" - też gówno prawda, nie potrzeba mieć bierzmowania do ślubu, już ważniejsze są te całe nauki przedmałżeńskie, z których, o ile wiem, bym był zwolniony, mając zdaną religię w szkole ponadgimnazjalnej
Zresztą, właśnie, kto powiedział, że w kościele będę ślub brał...?  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Nathalie

Dołączył: 19 Mar 2010 Posty: 428 Skąd: Z krainy Ozz...
|
Wysłany: Czw Kwi 07, 2011 4:25 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | A mi ksiądz zwyczajnie nie dał, bo do spowiedzi nie chodziłem.
A robiłem to dla jego dobra.  |
Ja zawsze przed spowiedzią boję się, że ksiądz zawału dostanie.
Kiedyś z koleżanką wymyśliłyśmy, że zrobimy koszulkę z napisem ,,I love my sweet satan" i damy mu w prezencie na Boże Narodzenie.
U mnie to dwa lata trwa...  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Kwi 07, 2011 9:55 pm Temat postu: |
|
|
tak niby troche obok tematu, ale nie bede wywlekac na wierzch drugiego tematu religijnego, bo co za duzo, to i swinia nie zeżre
gadalem wlasnie z kumpelą (pozdro ) i napisala, ze musi jeszcze przed swietami zdążyc na spowiedź (pare lat mlodsza ode mnie, nie zadna nawiedzona, normalna... tzn nienormalna, ale nie pod tym wzgledem - pozdro raz jeszcze )
i tak sie w sumie zaczalem zastanawiac. rozumiem, ze do spowiedzi chodzą dzieci, bo sie je straszy od malego piekłem i chujwieczym jeszcze, rozumiem, ze chodzą stare dewotki, co to w domu czesto juz same albo z przygluchym mężem, radio co ma ryja w rozmowie nie zawsze wystarcza wiec chcą sobie z kims pogadac, przy okazji obsmarowac sąsiadki itd. ale co sklania do pojscia do spowiedzi takich powiedzmy normalnych, zwyklych ludzi w naszym wieku, ktorzy nie są jakimis fanatykami religijnymi, tylko powiedzmy przecientymi niech to bedzie wierzącymi.
pytam, bo sam w zasadzie juz dawno przestalem sie identyfikowac z tą religią i nie jestem sobie w stanie wyobrazic co taka przecietna osoba, podobna do mnie widzi w tym, zeby raz na miesiac, czy raz na pol roku, czy wszystko jedno jak czesto isc do kosciola i obcemu facetowi opowiadac o tym, co zlego przez ostatni czas zrobila, albo jakie ma problemy. od zwierzania sie, to sie chyba ma przyjaciol/znajomych/rodzine. wiec moje pytanie, po co? moze ktos kto regularnie poddaje sie tym obrzędom mi wytlumaczy, bo ja nie potrafie tego pojąć niestety. czy cos sie za tym kryje, czy tylko zwykly przymus, "bo tak mowi religia i tak trzeba"?
pytanie jest jak najbardziej powazne i nie jest zadną prowokacją, nie ma nikogo obrazac czy wysmiewac zwyczajów katolikow. chcialbym po prostu wiedziec po co ludzie w naszym wieku chodzą do obcego czlowieka, zeby mu mowic, ze cos zlego w zyciu zrobili? i czy w ogole jestescie przy tym szczerzy, czy mowicie tylko to, co chcecie, a pomijacie to, za co sie wstydzicie? _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Czw Kwi 07, 2011 10:14 pm Temat postu: |
|
|
Nigdy spowiedzi nie lubiłam i z pewnością nie polubię, chodzę, bo taki jest wymóg, sama osobiście sensu w tym nie widzę większego. Masz rację - jesli chcę się zwierzyć to robię to rozmawiając z przyjaciólmi najczęściej, natomiast nie bardzo widzę sens, w mówieniu o rzeczach bądź co bądź niezbyt chwalebnych człowiekowi, który niejako jest oderwany od rzeczywistości. I jeszcze niejednokrotnie każdy grzech kwituje spojrzeniem, uwagą jakąś dziwną bądź czymś jeszcze. Także jeśli chodzi o spowiedź, ograniczam się do niezbędnego minimum, 2 razy w roku, wiecznie z tą samą listą grzechów,itd. _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnrad

Dołączył: 17 Sty 2007 Posty: 1092 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Kwi 07, 2011 10:15 pm Temat postu: |
|
|
Nie spowiadasz się księdzu, nie chodzi o wyżalenie się jakiemuś obcemu facetowi, tylko o przyznanie się przed Bogiem do upadku i proszenie o odpuszczenie grzechów. Relacja z Bogiem pogłębia się w ten sposób i ukazuje całą Jego miłość - wszystko jest gotów Tobie przebaczyć, jeśli chcesz do niego wrócić. I daje to o wiele więcej, niż rozmowa z rodziną, przyjacielem czy psychoterapeutą, jest kontaktem z nadprzyrodzoną rzeczywistością. To grzech powinien być czymś wstydliwym, niestety ludzie za wstydliwą uznają spowiedź, która z niego oczyszcza. Jest to chwila bardzo radosna, kiedy wraca się do życia zgodnego z boskim planem. To jest możliwość rozpoczęcia nowego życia, w każdej chwili.
Dlaczego miałbym się czegokolwiek wstydzić przy konfesjonale? Księdza obowiązuje tajemnica, on sam troszczy się o moje zbawienie i będzie się modlił za każdego "klienta". Chętnie odpowiem na kolejne pytania w tym temacie. _________________ bardzo mało czasu na forum, niestety... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Czw Kwi 07, 2011 10:22 pm Temat postu: |
|
|
Nie no, oczywiście fajnie, sama idea jest świetna, z tym, że niestety ten ksiądz troszczący się o nasze zbawienie nie zawsze taki troskliwy jest. Zwyczajnie się wyżywa na ludziach, i to mnie cholernie drażni. Moja znajoma, gdy przyznała się do seksu przedmałżeńskiego ze swoim chłopakiem o mało z kościoła nie została wykopana przez księdza, który ją spowiadał. Wiem, że może to jakieś szczególne przypadki, choć wcale nie rzadkie, ale skutecznie zniechęcają. _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Kwi 07, 2011 10:28 pm Temat postu: |
|
|
no tak, ale jak ktos czuje potrzebe porozmawiania z bogiem, w ktorego wierzy i chce mu wyznac swoje winy, to rownie dobrze moze to zrobic w kazdym innym miejscu, w koncu bóg jest wszedzie podobno, a jak juz czuje potrzebe, to moze zwyczajnie isc do kosciola i 'porozmawiac' z bogiem przed ołtarzem czy w ławce koscielnej. czy jest jakakolwiek mowa o spowiedzi w pismie swietym? bo z tego co ja pamietam, to raczej wymysl ludzi w ktoryms tam wieku, na dlugo po napisaniu pisma swietego, więc to cale kreowanie ksiedza na łącznika z bogiem, to raczej wymysl wlasnie samych kaplanów, a nie tych, ktorzy zasady tej wiary spisywali. tak przynajmniej mi sie wydaje, chociaz oczywiscie nie twierdze, ze tak na pewno bylo. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnrad

Dołączył: 17 Sty 2007 Posty: 1092 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Kwi 07, 2011 10:30 pm Temat postu: |
|
|
Nie wyobrażam sobie podanej przez Ciebie sytuacji księdza wyskakującego z konfesjonału i wyganiającego ze świątyni - ktoś, kto przychodzi z chęcią odmiany swojego życia już zasługuje przez swoją wolę dążenia do świętości na szczególną życzliwość i wyrozumiałość kapłana. Sam doświadczyłem wyłącznie pozytywnych doświadczeń, ale zawsze miało to dla mnie znaczenie trzeciorzędne, bo ksiądz jest w tym procesie tylko narzędziem, nie muszę na niego patrzeć, może mylić się pouczając.
Święta Faustyna też narzekała na spowiedników, pisała o swoich wątpliwościach co do ich pouczeń, jednak nie zaniechała przystępowania do tego sakramentu, tylko jeszcze goręcej modliła się o dobrą spowiedź i cierpliwość dla kapłanów.
@ Bizon
Jana 20, 22b-23
Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane.
List Jakuba 5:16
Wyznawajcie tedy grzechy jedni drugim i módlcie się jedni za drugich, abyście byli uzdrowieni. Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego.
Te fragmenty jak najbardziej mówią o wyznawaniu grzechów nie tylko przed Bogiem. Zwłaszcza pierwszy, wypowiedź Jezusa. Rozumiem, że listów można się czepiać, uważać je za interpretacje wiary przez Apostołów, powątpiewać, czy nie dostosowali wiary według własnego widzimisię, ale z cytatem z ust Jezusa dyskutować się nie da - można go tylko przyjąć lub nie. _________________ bardzo mało czasu na forum, niestety... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Kwi 07, 2011 10:49 pm Temat postu: |
|
|
To może ja też napiszę coś z mojej perspektywy.
Jestem katolikiem, do kościoła staram się uczęszczać co tydzień w niedzielę. Pamiętam kryzysy w mojej wierze, pamiętam, jak czułem bezcelowość tego wszystkiego, tak znajomą (opętał mnie szatan). I myślę, że nadal w tym kryzysie bym trwał, gdyby nie pewne rekolekcje w okresie Postu. Bardziej rodzice mnie zaciągnęli, niż ja sam poszedłem. W każdym razie, mszę odprawiał biskup. To było coś niesamowitego, jak spotyka się takich ludzi. Ciężko mi to nawet opisać, nigdy przedtem nie spotkałem takiego kapłana. Jeżeli Bóg istnieje, to objawia się przez takich właśnie ludzi, myślę. Co do spowiedzi, niestety, nie praktykuję tego zbyt często... ze dwa razy na rok. Ale nigdy nie postrzegałem tego, jako opowiadanie obcemu facetowi co się złego zrobiło. Ja wierzę, że za pośrednictwem księdza, jest się w stanie osiągnąć rozgrzeszenie. Cóż, jeżeli ktoś nie ma tej wiary, to.. no, właśnie. Ale muszę przyznać, że dobrego spowiednika jeszcze nie spotkałem.
| irminella napisał: | | człowiekowi, który niejako jest oderwany od rzeczywistości. |
W jakim sensie? Chodzi np. o to, że nie mogąc mieć dzieci, mówi, jak trzeba je wychować? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Czw Kwi 07, 2011 10:53 pm Temat postu: |
|
|
Tak, Krzyśku, o to m. in. mi chodzi. Żeby móc nauczać w pewnych kwestiach trzeba IMO jednak coś przeżyć. Biorąc pod uwagę choćby to wychowywanie dzieci, dla mnie rady od księdza są troszkę hmmm.... może nie że nieżyciowe, ale nie poparte jego doświadczeniem _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Czw Kwi 07, 2011 10:59 pm Temat postu: |
|
|
| Qnrad napisał: | | Nie spowiadasz się księdzu, nie chodzi o wyżalenie się jakiemuś obcemu facetowi, tylko o przyznanie się przed Bogiem do upadku i proszenie o odpuszczenie grzechów. |
Znaczy przed Allahem ?
Katoreligia wypala mózg. Dlaczego masz sie przyznawać do gzrechów przed Bogiem ?
I czym jest Bóg ? czy to ten sam bóg co muzulmanski Allah ?
I PO JAKIEGO WAFLA "WYZNAJESZ GRZECHY" WSZECHWIEDZY ? _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|