| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Sty 15, 2007 11:05 pm Temat postu: |
|
|
Kocie, sześć lat byłem ministrantem ;]
Ministranci to złodzieje, potrafią bić się o pieniądze przed kościołem ;]
Księżą to złodzieje, choć zdarzali się i też porządni.
Ksiądz jutro do mnie do domu przychodzi. I jak tu mu powiedzieć, że nie idę do bierzmowania ? ;] _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pon Sty 15, 2007 11:07 pm Temat postu: |
|
|
No i co z tego? Hitler też był ministrantem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Sty 15, 2007 11:08 pm Temat postu: |
|
|
Dzięki za porównanie  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pon Sty 15, 2007 11:10 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | Dzięki za porównanie  |
Nie ma za co ^^
Cała nieprzyjemność po mojej stronie  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Wto Sty 16, 2007 11:48 am Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | | Ministranci to złodzieje, potrafią bić się o pieniądze przed kościołem ;] |
Zgodzę się, jak przychodzą na koledę i powyją trochę, siadają i już się niczym nie zajmują, jak tylko jedzeniem i liczeniem pieniędzy
Znam wyjątki od tej reguły - jednak im człowiek bliżej gimnazjum, tym większe prawdopodobieństwo, że się zeszmaci Co dotyczy również ministrantów; jestem świadkiem przemian niektórych kolegów i koleżanek, którzy obrócili się o 180 stopni... Ale to chyba nie ten temat  _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Pią Sty 19, 2007 6:36 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: |
Ministranci to złodzieje |
Obrażasz mnie w tym momencie i moich kolegów po fachu. Byłem ministrantem przez 10 lat i nigdy nikomu nic nie ukradłem, kilka razy tylko spróbowałem wina mszalnego Poza tym, dlaczego mówisz, że księża to złodzieje?. Okradł Cię kiedyś jakiś ksiądz, czy powtarzasz bezmyślnie gdzieś zasłyszane opinie (aż strach pomyśleć w jakich środowiskach się obracasz, skoro musisz słuchać takich rzeczy). _________________ "Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Pią Sty 19, 2007 7:21 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: |
Ksiądz jutro do mnie do domu przychodzi. I jak tu mu powiedzieć, że nie idę do bierzmowania ? ;] |
A co to za problem kolego. Mów to co myślisz. Prawda cię wyzwoli.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kleopatra59

Dołączył: 30 Lis 2005 Posty: 40 Skąd: Logan Place 1
|
Wysłany: Pią Sty 19, 2007 11:33 pm Temat postu: |
|
|
A do mnie ksiądz nie przychodzi i nie mam mu co powiedzieć bo już jestem po konfirmacji  _________________ "...But touch my tears with your lips
Touch my world with your fingertips
And we can have forever
And we can love forever..."
http://fredek-mercury.blog.onet.pl -> zapraszam! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Wto Lut 13, 2007 12:28 am Temat postu: |
|
|
Może to powinno być w innym temacie,ale wydaje mi się,że i tu pasuje.Pewna sprawa nie daje mi spokoju ,a ciekaw jestem Waszego zdania na ten temat.
Poruszę pewnie wielokrotnie już wałkowaną kwestię nadziei,przeznaczenia itp.,ale po prostu odczułem potrzebę napisania w tym temacie.
Otóż wielokrotnie spotykałem się z sytuacjami typu takiego,że im bardziej czegoś chciałem-może powiedzmy dosadniej miałem nadzieję-tym z większą "efektownością"spełzało to wszystko na niczym powodując uczucie strasznego bólu i pustki wewnętrznej.To chyba oczywista w sumie rzecz,myślę ze większość ludzi się z czyms takowym spotkała.
Teraz pytanie-jak to się ma do nauki kościoła o tym,że każdy dżwiga swók krzyż a jednocześnie o wiekiej wierze.
Przyznam szczerze,że coraz bardziej się w tym gubię.
Mówi się,że "kogo Bóg kocha tego doświadcza" i o ofiarowaniu Bogu cierpienia-zgoda.Tyle że właśnie rodzaj cierpienia,które nazwijmy Bóg na mnie zsyła jest właśnie tym,o który modlę się,żeby go nie było.Teoretycznie więc wierząc w coś szczerze i głęboko powinienem spowodować albo odwrócenie danego zjawiska albo przynajmniej umiejętność pogodzenia się z czymś takim.Tymczasem czym większa nadzieja tym większe wstrząsy...na pewno jest to jakaś próba,coś czego własnym rozumem nie obejmiemy.
No i pytanie do Was-jak "reagujecie"na ciągłe,powtarzające się niepowodzenia w danej dziedzinie?Czy próbujecie cały czas jak Syzyf pchać ten kamień czy rezygnujecie z działania zajmując się "uprawą własnego ogródka"i rezygnując z róznych marzeń czy ambicji z uczuciem pustki wewnętrznej,ale i też jakiejś bezpiecznej stagnacji,że przynajmniej nie spadnie się z wysoka,przyjmując,że to Bóg daje znak,że nie tędy droga?
I zagadnienie z tym związane,z którym tez mam problemy-czy uważacie że czegokolwiek nie zrobimy to i tak wszystko jest zapisane U Góry i będzie co ma być czy też że to od naszych działań zależy tylko i wyłącznie nasza przyszłość i każdy,najmniejszy nawet błąd czy nawet niedopatrzenie ma kolosalne znaczenie i fatalne nieraz skutki.
Tak samo jest z nadzieją-z jednej strony zycie bez takowej jest bezsensowne,a z drugiej właśnie ta niespełniona nadzieja powoduje najwiekszą gorycz i rozpacz(jak to ładnie śpiewa Kazik do słów Weila-"Nadzieja czasem zgubna może być-szczęśliwy kto uniknął jej").
Jesli uznacie ,że poruszony problem nie pasuje do tego tematu to skasujcie albo przenieście gdzie indziej,ale po cichu mam nadzieję(no właśnie:)że wywiąże się ciekawa dyskusja. _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends
Ostatnio zmieniony przez jagaciarz dnia Wto Lut 13, 2007 10:35 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Wto Lut 13, 2007 4:42 pm Temat postu: |
|
|
| werty36 napisał: | | BeBe napisał: |
Ksiądz jutro do mnie do domu przychodzi. I jak tu mu powiedzieć, że nie idę do bierzmowania ? ;] |
A co to za problem kolego. Mów to co myślisz. Prawda cię wyzwoli.  |
Przeklął mnie praktycznie :p
| Cytat: | | Obrażasz mnie w tym momencie i moich kolegów po fachu. Byłem ministrantem przez 10 lat i nigdy nikomu nic nie ukradłem, kilka razy tylko spróbowałem wina mszalnego Smile Poza tym, dlaczego mówisz, że księża to złodzieje?. Okradł Cię kiedyś jakiś ksiądz, czy powtarzasz bezmyślnie gdzieś zasłyszane opinie (aż strach pomyśleć w jakich środowiskach się obracasz, skoro musisz słuchać takich rzeczy). |
Uwielbiam, jak wyrywasz dwa słowa z kontekstu ;] Ja byłem 6 lat, wiem co widziałem.
Ksiądz miał cennik za swoje "intencje" mszalne. Ministranci wykłócali się o pieniądze. Okradali się nawzajem, a potem chwalili. Jeżeli sprawa się nie udała-jak mafia-trzeba było tępić.
Ostatnio wymalowali kościół w którym byłem ministrantem-takie działania potępiam, jak dla mnie konkretny debilizm. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Wto Lut 13, 2007 6:52 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: |
| Cytat: | | Obrażasz mnie w tym momencie i moich kolegów po fachu. Byłem ministrantem przez 10 lat i nigdy nikomu nic nie ukradłem, kilka razy tylko spróbowałem wina mszalnego Smile Poza tym, dlaczego mówisz, że księża to złodzieje?. Okradł Cię kiedyś jakiś ksiądz, czy powtarzasz bezmyślnie gdzieś zasłyszane opinie (aż strach pomyśleć w jakich środowiskach się obracasz, skoro musisz słuchać takich rzeczy). |
Uwielbiam, jak wyrywasz dwa słowa z kontekstu ;] Ja byłem 6 lat, wiem co widziałem.
Ksiądz miał cennik za swoje "intencje" mszalne. Ministranci wykłócali się o pieniądze. Okradali się nawzajem, a potem chwalili. Jeżeli sprawa się nie udała-jak mafia-trzeba było tępić.
Ostatnio wymalowali kościół w którym byłem ministrantem-takie działania potępiam, jak dla mnie konkretny debilizm. |
W takim razie Ty też byłeś złodziejem dopuki nie opuściłeś grona ministrantów ;p |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Lut 13, 2007 8:56 pm Temat postu: |
|
|
| jagaciarz napisał: |
Teraz pytanie-jak to się ma do nauki kościoła o tym,że każdy dżwiga swók krzyż a jednocześnie o wiekiej wierze.
Przyznam szczerze,że coraz bardziej się w tym gubię.
Mówi się,że "kogo Bóg kocha tego doświadcza" i o ofiarowaniu Bogu cierpienia-zgoda.Tyle że właśnie rodzaj cierpienia,które nazwijmy Bóg na mnie ssyła jest właśnie tym,o który modlę się,żeby go nie było.Teoretycznie więc wierząc w coś szczerze i głęboko powinienem spowodować albo odwrócenie danego zjawiska albo przynajmniej umiejętność pogodzenia się z czymś takim.Tymczasem czym większa nadzieja tym większe wstrząsy...na pewno jest to jakaś próba,coś czego własnym rozumem nie obejmiemy.
No i pytanie do Was-jak "reagujecie"na ciągłe,powtarzające się niepowodzenia w danej dziedzinie?Czy próbujecie cały czas jak Syzyf pchać ten kamień czy rezygnujecie z działania zajmując się "uprawą własnego ogródka"i rezygnując z róznych marzeń czy ambicji z uczuciem pustki wewnętrznej,ale i też jakiejś bezpiecznej stagnacji,że przynajmniej nie spadnie się z wysoka,przyjmując,że to Bóg daje znak,że nie tędy droga?
I zagadnienie z tym związane,z którym tez mam problemy-czy uważacie że czegokolwiek nie zrobimy to i tak wszystko jest zapisane U Góry i będzie co ma być czy też że to od naszych działań zależy tylko i wyłącznie nasza przyszłość i każdy,najmniejszy nawet błąd czy nawet niedopatrzenie ma kolosalne znaczenie i fatalne nieraz skutki.
. |
ja wlasnie w tych punktach z mnauka Kosciola sie nie zgadzam. Gdybym przyjal wizje "dzwiganie krzyza" nie spedzilbym 3-4 juz lat na terapii starajac sie zmierzyc z wlasnymi demonami i probujac uczynic swoje zycie... po prostu szczesliwym.
Uwazam za kompletna glupote tkwienie w cierpieniu i jeszcze wywyzszanie tegoz jako czegos dobrego, jako czegos cnotliwego... To nie Bog na nas zssyla nieszczescia... Ja wierze... ja wierze, ze dostajemy to, czego chcemy. Wiec skoro tak upiekniamy cierpienie, skoro ono jest takie boskie, skoro w ten sposob niby jestesmy blizej Boga, to... dostajemy to czego chcemy.
Zycie jest krotkie. mamy malo czasu. jestesmy tu po to, by go doswiadczyc. podobno zycie dostalismy od Boga z milosci- jego dla nas. Wiec mamy TU I TERAZ szanse na to, by doswiadczyc milosci, ciepla, euforii, wstawcie tu sobie jakiekolwiek pozytywne ucxzucia. Negatywne musza istniec- kto nie doswiadczy zimna nie bedzie wiedzial czym jest cieplo, no nie? Lampa w jasnym pokoju nie bedzie zdawala sobie sprawy ze swojej jasnosci. Postaw ja w pokoju ciemnym i masz kontrast. Polaryzacja jest nam potzrebna by doswiadczyc i DOCENIC milosc.
Ale my jako ludzie musielismy oczywiscie wszystko spieprzyc i wymyslilismy sobie "wspaniale" cierpienie (byla kiedys taka piosenka Kabaretu Moralnego Niepokoju "O jaka piekna tragedia"). Wymyslil zas te teorie Kosciol- juz nie mowie ze katolicki, bo to sie pojawia w kilku innych miejscach... A wymyslil ja po to by kontrolowac ludzi... Bo jakaz bylaby recepta na bole, krzywdy? Radzic sobie samemu, wziac los we wlasne rece, wziac odpowiedzialnosc zas woje czyny i losy. Ale przeciez indywidualizm jest chyba ostatnia rzecza na jaka Kosciol by sie zgodzil. Ba- to jest podstwa zdaje sie satanizmu... Choc nie tylko- Budda zdaje sie powiedzial ze "sami jestesmy Bogami i tylko musimy odpowiednio ustawic nasze serca by uslyszec nasza wlasna madrosc"...
Nie wiem- ja w piekne cierpienie nie wierze. Bog musialby byc jakims pieprzonym sadysta, zeby w imie nie wiem- swojej wlasnej satysfakcji?- zmuszal nas do cierpienia... Zdaje sie ze po to wyslal swojego syna, zeby ten odkupil nasze grzechy, zeby ten cierpial za nasze grzechy na Krzyzu... zebysmy my juz cierpirc nie musieli... Ale oczywiscie taka interpretacja Kosciolowi na reke nie jest i nie byla...
Nie wiem. Pytasz o reakcje na przeciwnosci. Dlugi czas sie poddawalaem, odpuszczalem... Potem zaczelo mnie to meczyc. Mam 27 lat i chce ZYC!!! Chce siegac gwiazd i przezyc piekne chwile. A uwazam sie za dobrego czlowieka, ktory po trupach do celu nigdy nie szedl. A ze nie mam NAJMNIEJSZEJ ochoty cierpiac zblizac sie do "bolu Chrystusowego"... Jezeli to ma byc grzech- oby ludzie tylko takie "grzechy" popelniali...
PS
Nie wierze, ze cokolwiek jest U Gory napisane. Gdyby tak bylo- nasza egzystencja nie mialaby KOMPLETNIE zadnego sensu... Gdyby tak bylo- po co ta szopka? I jak tu brac odpowiedzialnosc za swojue zycie? Wyjde na ulice z Kalachem, postrzelam troche i stwierdze, ze wplywu na to nie mialem, takl bylo zapisane U Gory i nie moglem tego zmienic? MY jestesmy panami naszego losu. WAZNE: nie mamy wplywu na to, co nas spotyka, ale mamy ZAJEBISTY wplyw na to, jak na to zareagujemy. I tu tkwi nasza tak naprawde NIESAMOWITA sila... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Wto Lut 13, 2007 9:28 pm Temat postu: |
|
|
Jagaciarz... Wiele trudnych kwestii poruszyłeś w swym poście... Na niektóre trudno odpowiedzieć zwięźle, a na inne... wydaje mi się, że szuka się własnej odpowiedzi przez całe życie.
| jagaciarz napisał: | | Teraz pytanie-jak to się ma do nauki kościoła o tym,że każdy dżwiga swók krzyż a jednocześnie o wiekiej wierze. |
Tak, ale to ma być także wiara w istnienie sensu cierpienia, którego przecież chce się uniknąć. Nie tylko wiara w to, że będzie przyjemnie, ale liczenie się z możliwością porażki. No i owszem... wiara w to, że da się je przetrwać.
W chrześcijaństwie zbawienie dokonuje się przez cierpienie Chrystusa.
A przecież tak naprawdę jest to dość... drastyczna metoda zbawcza. Jeśli się nad tym głęboko zastanowić, wcale nie jest tak łatwo to zaakceptować. I zrozumieć. (Nie wiem, czy w ogóle można to zrozumieć.)
To jest naprawdę radykalna religia - przedefiniowująca wiele spraw w życiu, czasem będąca wręcz odwróceniem, negatywem tego świata...
ale ale...
a propos postu Fenderka
| Fenderek napisał: | | Gdybym przyjal wizje "dzwiganie krzyza" nie spedzilbym 3-4 juz lat na terapii starajac sie zmierzyc z wlasnymi demonami i probujac uczynic swoje zycie... po prostu szczesliwym. |
Ależ "dźwiganie krzyza" nie oznacza np utrzymywania się w stanie dołu psychicznego! Tak samo, jak nie oznacza utrzymywania się w stanie choroby fizycznej. Jedno i drugie się leczy. Po to istnieją psycholodzy i psychiatrzy. Powiem więcej - religia (ale w odpowiedni sposób ukazywana) również moze być formą psychoterapii, uwalniania się od demonów. Naprawdę...
Ale są cierpienia, które po prostu... spadają na nas. Strata. Śmierć bliskiej osoby. Nie da się im zapobiec, choć da się załagodzić własną reakcję.
I o tym cierpieniu którego uniknąć się NIE DA mówi chrześcijaństwo, moim zdaniem.
| jagaciarz napisał: | | I zagadnienie z tym związane,z którym tez mam problemy-czy uważacie że czegokolwiek nie zrobimy to i tak wszystko jest zapisane U Góry i będzie co ma być czy też że to od naszych działań zależy (...) nasza przyszłość . |
Jeśli pytasz o podejście religijne... W katolicyzmie przyjmuje się, że człowiek ma wolną wolę, a zatem - wolny wybór. Ale jednocześnie wybór ten jest "zapisany U Góry", chociażby dlatego, że w świecie boskim nie istnieje czas. A zatem - Bóg zna nasze decyzje jeszcze zanim je podejmiemy. (Ech, to też wielki temat, nie mam teraz czasu, by go rozwinąć)
| jagaciarz napisał: | | Tymczasem czym większa nadzieja tym większe wstrząsy...na pewno jest to jakaś próba,coś czego własnym rozumem nie obejmiemy. |
Tu już będzie raczej psychologicznie, a nie religijnie (choć... to nie są tak odrębne sprawy czasem).
Moim zdaniem należy uczyć się kontrolować własne pragnienia i nadzieje. Nie pozbawiać się ich zupełnie - bo co to byłoby za życie! Ale też - nie niszczyć nimi siebie samego, nie zadręczać, być uważnym i zdystansowanym. To jest możliwe, ale też... wymaga czasu.
Ciekawie pisze o tym de Mello w "Przebudzeniu".
Ta książka to taki... romans chrześcijaństwa z buddyzmem. Ciekawe doświadczenie zmiany perspektywy patrzenia na wlasne życie. Nawet jeśli nie zawsze działa - można spróbować
Pozdrawiam _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Wto Lut 13, 2007 10:50 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | W takim razie Ty też byłeś złodziejem dopuki nie opuściłeś grona ministrantów ;p |
Jeżeli tak to pojmujesz. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Wto Lut 13, 2007 11:20 pm Temat postu: |
|
|
Wielkie dzięki za odpowiedzi.W pewien sposób mi pomogliście,a już na pewno polepszyliście samopoczucie:)
| Fenderek napisał: |
WAZNE: nie mamy wplywu na to, co nas spotyka, ale mamy ZAJEBISTY wplyw na to, jak na to zareagujemy. I tu tkwi nasza tak naprawde NIESAMOWITA sila... |
Właśnie od jakiegoś czasu też przychylam się do tej teorii,o której piszesz powyżej;czyli nazwijmy to tak-Bóg nadaje Ci różne sytuacje,ale od nas zależy droga,którą wybierzemy.
Tyle że prywatnie trochę obawiam się takich sytuacji-nieraz jest to jakaś krótka,ważna dla Ciebie chwila,a zareagujesz nie tak,jakbyś tego oczekiwał analizując sytuację już po fakcie.I marnujesz tę"jedną szansę raz na sto"(jak śpiewa TSA).Najgorsze jest to że nieraz nie masz naprawdę szans żeby coś takiego naprawić czy zmienić wybór i pojawiają się wyrzuty sumienia i pretensje do siebie.
Mój znajomy twierdzi,że w takich przypadkach("zmarnowanych szans")jeżeli coś miałoby być dla Ciebie dobrem czy szczęściem to i tak do Ciebie kiedys powróci a jeżeli wtedy wybrałeś Twoim zdaniem źle to też nic straconego,bo widocznie byłoby to dla Ciebie niekorzystne.Ale tym sposobem wrócilibyśmy do teorii o nieuchronnym przeznaczeniu bez względu na działanie,chociaż takie tłumaczenie to w gruncie rzeczy bardzo pozytywne,ale i wygodne myslenie:).
Pisałeś też o postawie tkwienia w cierpieniu i wywyższaniu go jako czegoś dobrego.
Naturalnie daleki jestem od takich poglądów,nie jestem też za postawą bierną typu"skoro mi się raz nie udało to zabieram zabawki i idę do domu",ale...mam nieraz wrażenie że w niektórych dziedzinach czy tez aspektach zycia są pewne bariery dla niektórych jednak bardzo cięzkie do przeskoczenia(nie chciałbym powiedzieć nie do przeskoczenia) i tam właśnie czym bardziej i częściej się starasz i się z tym zmagasz,z tym większą efektownością to wszystko z hukiem leci na łeb,jakby krzycząć Ci w twarz"Mówiłem Ci,daj sobie spokój,bo choćbyś chciał tego i tak nie przeskoczysz".
Poza tym tj. napisała Lily-można sobie samemu sprawić przykrość czy zgotować cierpienie,ale są tez te niezależne od nas ,które po prostu spadają na nas-i z tym chyba rzeczywiście trzeba nauczyc się żyć,tym samym de facto je pokonując.
Pozdrawiam serdecznie. _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Sro Lut 14, 2007 7:13 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | | Cytat: | | W takim razie Ty też byłeś złodziejem dopuki nie opuściłeś grona ministrantów ;p |
Jeżeli tak to pojmujesz. |
Zauważ że w moim poście występuję takie cuś ";p" , co oznacza że należy go traktować z lekkim przymrużeniem oka |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sro Lut 14, 2007 8:19 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Zauważ że w moim poście występuję takie cuś ";p" , co oznacza że należy go traktować z lekkim przymrużeniem oka |
A mój zabrzmiał zbyt poważnie
Ja byłem postronnym obserwatorem i ofiarą wielu kradzieży, jednak nie byłem zbyt wyszczekany, żeby powiedzieć to komuś. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Sro Lut 14, 2007 8:29 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | | Cytat: | | Zauważ że w moim poście występuję takie cuś ";p" , co oznacza że należy go traktować z lekkim przymrużeniem oka |
A mój zabrzmiał zbyt poważnie
Ja byłem postronnym obserwatorem i ofiarą wielu kradzieży, jednak nie byłem zbyt wyszczekany, żeby powiedzieć to komuś. |
OK^^
To że byłeś ofiarą niecnych czynów ministrantów wcale nie oznacza że wszędzie tak jest
Z Twojej ileś tam postów temu zamieszczonej wypowiedzi powiało egocentryzmem
oceniasz wszystko jedynie z własnego punktu widzenia tak jakby Twoje otoczenie było wyznacznikiem całego porządku tego świata |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Sro Lut 14, 2007 8:31 pm Temat postu: |
|
|
A moimm zdaniem najbardziej zdeprawowani są BYLI ministranci. Starają się odegrać za krzywdy wyrządzone im przez kler i często zasilają szeregi dewiantów i satanistów. Wiem coś o tym, bo jestem takim przypadkiem  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Czw Lut 15, 2007 2:09 am Temat postu: |
|
|
| szymek_dymek napisał: | A moimm zdaniem najbardziej zdeprawowani są BYLI ministranci. Starają się odegrać za krzywdy wyrządzone im przez kler i często zasilają szeregi dewiantów i satanistów. Wiem coś o tym, bo jestem takim przypadkiem  |
Witam w klubie czyńmy zło, w imię Rogatego
| Cytat: | Z Twojej ileś tam postów temu zamieszczonej wypowiedzi powiało egocentryzmem
oceniasz wszystko jedynie z własnego punktu widzenia tak jakby Twoje otoczenie było wyznacznikiem całego porządku tego świata |
Bo w ogóle ze mnie zły egocentryk i egoista jest Za dużo świat mi krzywd wyrządził, więc muszę na niego pozłorzeczyć sobie  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
QueenFM

Dołączył: 19 Sie 2007 Posty: 49 Skąd: warszawa-Mokotów
|
Wysłany: Pon Sie 20, 2007 7:06 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | Kocie, sześć lat byłem ministrantem ;]
Ministranci to złodzieje, potrafią bić się o pieniądze przed kościołem ;]
Księżą to złodzieje, choć zdarzali się i też porządni.
Ksiądz jutro do mnie do domu przychodzi. I jak tu mu powiedzieć, że nie idę do bierzmowania ? ;] |
Zgadzam sie.. Można wziąć na przykład tego Księdza co chyba zabawiał się z tymi chórzystami "Słowiki" czy jakoś tak. Nie pamiętam bo to dawno już było. Albo w mojej parafii był kiedyś taki co strasznie pił, i łaził po ulicy pijany . Równie dobrze możemy wsiąść na przykład naszego "kochanego" ojca Dyrektora Radia Maryja. Przynajmniej niech się nie miesza w politykę :/ _________________ http://www.videovo.wordpress.com - moje www ze starymi teledyskami, weszło już ponad 10 000 osób. Bądź następny! (daje również teledyski queen)
nowe forum =====>> www.coolpeople.fora.pl
JESTEM ONA!! ONA!!! AAA ONA!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pon Sie 20, 2007 7:09 pm Temat postu: |
|
|
Racja!
Spójrzcie tylko na to !
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
QueenFM

Dołączył: 19 Sie 2007 Posty: 49 Skąd: warszawa-Mokotów
|
Wysłany: Pon Sie 20, 2007 7:14 pm Temat postu: |
|
|
| kot napisał: | Racja!
Spójrzcie tylko na to !
 |
buahahaha xD Dobre _________________ http://www.videovo.wordpress.com - moje www ze starymi teledyskami, weszło już ponad 10 000 osób. Bądź następny! (daje również teledyski queen)
nowe forum =====>> www.coolpeople.fora.pl
JESTEM ONA!! ONA!!! AAA ONA!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pon Sie 20, 2007 7:21 pm Temat postu: |
|
|
Queen FM - Wojciech Krollop, który "zabawiał się" z chórzystami, nie był księdzem. Taki szczegół. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Pon Sie 20, 2007 7:24 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | | Queen FM - Wojciech Krollop, który "zabawiał się" z chórzystami, nie był księdzem. Taki szczegół. |
Każdemu może się pomylić Poza wspomnianym kierownikiem chóru głośna była też sprawa abp Paetza, skądinąd też w Poznaniu  _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Spike Edney jr
Dołączył: 08 Kwi 2004 Posty: 852
|
Wysłany: Pon Sie 20, 2007 7:25 pm Temat postu: |
|
|
Nie ważne , le_mmor, ważne ,że się Kościołowi dopieprza . Prawda i rzetelna informacja muszą ustąpić, kiedy młody antyklerykał rusza do boju.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
QueenFM

Dołączył: 19 Sie 2007 Posty: 49 Skąd: warszawa-Mokotów
|
Wysłany: Pon Sie 20, 2007 7:26 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | | Queen FM - Wojciech Krollop, który "zabawiał się" z chórzystami, nie był księdzem. Taki szczegół. |
acha, to przepraszam. To już dawno było. Kensington o tym też słyszałam xD _________________ http://www.videovo.wordpress.com - moje www ze starymi teledyskami, weszło już ponad 10 000 osób. Bądź następny! (daje również teledyski queen)
nowe forum =====>> www.coolpeople.fora.pl
JESTEM ONA!! ONA!!! AAA ONA!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|