| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Rafa

Dołączył: 12 Lis 2010 Posty: 125 Skąd: Pod Wawą
|
Wysłany: Sob Maj 07, 2011 2:24 pm Temat postu: |
|
|
Kolejność wg poznawania poszczególnych zespołów:
1. Budka Suflera
2. Elvis Presley
3. Dire Straits ( w tym cała twórczość solowa Marka Knopflera ).
4. The Beatles ( i solowe dokonania G. Harrisona i P. McCartneya)
5. Queen ( i solowa twórczość Briana i Freddiego )
6. Michael Jackson
7. Brian Adams
8. Guns n' roses |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pon Maj 09, 2011 12:46 pm Temat postu: |
|
|
Dawno nie pisałem niczego dłuższego, a że dzisiaj nołlajfię to w końcu coś tu napiszę. Ogólnie długo się do tego zabierałem bo chcę zrobić od razu TOP 10 do Top Tens, teraz mi zostanie jedynie ułożenie listy utworów a tam będzie syf najstraszniejszy z wyborem. No i też miałem pewne tylko TOP 7 bo reszta się zmienia niemiłosiernie i nie jestem do reszty tak przywiązany jak do tej siódemki. Więc zrobiłem śmieszną sztuczkę i dałem dużo miejsc ex aequo (doceńcie, że szukałem w googlach żeby przypomnieć sobie jak się to pisze).
1. Dream Theater - najczęściej słucham, najczęściej wracam. Nie dostarcza mi największych emocji, ale na dłuższą metę może nawalać 3 godziny w głośnikach i się nie nudzę nic a nic. Czy jestem tró fanem to ciężko powiedzieć, cieszę się, że w końcu będę na ich koncercie. Jak mnie zachwycą to mogę śmiało powiedzieć, że oprócz rodziny i Barcelony - DT to moja największa miłość życiowa Przede wszystkim - genialne Scenes From a Memory - tam nie wiem czy technicznie odstaje czy jednak kompozycje są mega-genialne. Mam to gdzieś. To przede wszystkim niesamowity atak na moją emocjonalność, jeszcze nigdy w życiu przy niej nie ziewnąłem, a nierzadko ciężko mi było usiedzieć w niektórych momentach. I uwielbiam tak samo Through Her Eyes i The Dance Of Eternity. W ogóle tak jak w przypadku Opethu - oni umieją mnie poruszyć do głębi by po chwili zaatakować taką mocna gitarą, że najlepiej byłoby coś kopnąć obok mnie. Dalej są Images and Words, Awake czy 6 Degress - każdą kocham na swój sposób. I słabsze rzeczy? Niby debiut a lubię, niby Falling - lubię mniej, ale bez kilku kompozycji nie wyobrażam sobie DT. Zresztą praktycznie do niczego co oni nagrali (w sensie utwór) nie jest dla mnie obojętne, w każdym mogę coś tam dojrzeć i cieszyć się tym na swój sposób. O poszczególnych członkach zespołu nie chcę mi się pisać - ale oni się idealnie dopełniają i tyle mi wystarczy.
2. Pink Floyd - najlepszy zespół ever. Nawet nie mam prawa z kimś dyskutować o tym czy DT jest lepsze bo nie jest. Wielka czwórka to wiadomo - Dark Side, Wish, Animals i The Wall. Dla mnie do puszczenia gdzieś do UFOli by ogarnęli na jakim wysokim poziomie możemy się czasami znaleźć. A reszta? Devision Bell lubię bardzo. No i wszystko przed Ciemną Stroną oczywiście też. Debiut jest wielki, Atom Heart i utwór tytułowy to samo. Echoes to też rzecz kosmiczna. Przede wszystkim cenię ich za wyczucie, za dojście do takich rejonów, których inni się bali. Perfekcja to drugie. Teksty Watersa trzecie (dobijające do drugiego). Gilmour to cztery (co podchodzi pod jeden). Nie wiem czy będę wracał do DT gdy będę miał 40-50 lat, ale jedno wiem na pewno - będę wracał do wielkiego Pink Floyd.
3. Sigur Ros - najpiękniejsza muzyka świata. Wielkie odkrycie tamtego roku. I to dzięki temu forum (choćby za to was kocham ). Setki wstrzymywań oddechów, setki spojrzeń w górę, setki zamknięć oczu, setki ciar, setki przemyśleń, setki uniesień. Tak jak dla katera Echoes to dowód istnienia niebios, tak dla mnie jest to końcówka Advanri czy Staralfur (plus 235 ich momentów). Przede wszystkim - jest to ciężka muzyka jak to post-rock, długo wchodzi, ale wiem, że warto się poświęcać. Przynajmniej mnie Agaetis czy nawiasy wchodziły niesamowicie długo, ale to płyty wielkie - TOP 20 ever. No i niesamowita perełka, najlepsze połączenie piękna ze smutkiem (choć nie wiem w ogóle o czym to jest) - Takk. Najbardziej niedoceniona płyta? Dla mnie tak. Ten język (w sumie dwa bo jeszcze jeden sobie wymyślili) w ogóle dodaje takiego uroku całości, że nie wyobrażam sobie teraz tych utworów po angielsku. Sigur Ros = piękno.
4. Opeth - potęga grania. Mój ulubiony muzyk, geniusz- Akerfeldt. Nie dość, że tworzy takie niesamowite kolosy, nie dość, że tworzy najlepsze riffy na ziemi, nie dość, że ma tak niesamowity głos - składają się na niego i niesamowita barwa w balladach i niesamowity ryk zwalający z nóg - to jeszcze ma poczucie humoru gościu ;p Uwielbiane tu ballady to tylko 1/10 całego geniuszu jaki prezentuje ten zespół. To przede wszystkim ta niesamowita gitary, perkusja (Deliverance!) w tych wielkich, majestatycznych kolosach zwalających z nóg. Bo żaden zespół na świecie nie łączy tak dobrze tego, że leci solo na pianinie by po dwóch sekundach Aker walił growlem i wszystko idealnie do siebie jest dopasowane. Piękno plus agresja i furia - definicja Opethu. I zespół przenigdy nie wydał słabej płyty.
5. Led Zeppelin - legenda, że ja pierdolę. Nikt nie tworzył takich riffów (no może Purple i Sabbathci, potem Opeth), nikt nie stworzył tyle wspaniałych hard-rockowych wielkich ballad, które są hymnami swoich czasów. Wielkie cztery pierwsze płyty. Kolejne dwie - też każdy znać musi. Niby słabszy Presence, ale jak słabe może być coś na czym jest Achilles Last Stand? W sumie zespół, który jako jedyny chyba może się mierzyć z Floydami jeśli chodzi o wielkość. Mój ulubiony wokalista ever - Plant (przykro mi) no i wielki Page o którym możecie pisać co sobie tam chcecie. Gościu zmienił świat tak jak cały zespół.
6. King Crimson - Red, In the Court i Islands - tyle wystarczy na 6. miejsce. Znam trochę jeszcze, ale ciągle za mało. Mam nadzieję poznać wszystko i jak na razie to jedyny zespół, który może namieszać w ścisłej piątce nietykalnych jak na razie. Ta niesamowita lekkość u nich do pięknych, acz skomplikowanych i łatwo 'wchodzących' rzeczy jest niepojęta. Masa instrumentów, ale zaro przypadku. Trzeci najlepszy zespół ever? Możliwe. Fripp to legenda.
7. Riverside - duma mnie ogarnia widząc, że polskie granie może być tak genialne. Taka łagodna forma Opethu, który można puścić mamie i się jej spodoba. Duda wspaniale umie się wczuć w śpiewanie, odczuwamy wszystko razem z nim jakbyśmy byli jednym. ADHD to jedna z lepszych płyt, najrówniejszych jakie słyszałem na tej ziemi. To samo trzy pierwsze z tym, że Rapid Eye to tak trochę ich wpadka z genialnymi przebłyskami. Duma narodowa przeze mnie przemawia jak mało kiedy.
8. Radiohead/Metallica/The Beatles/Guns N'Roses/System of a Down/Queen/Deep Purple/Genesis/Black Sabbath/Katatonia/Pain of Salvation - lista zespołów do których bardzo często wracam, znam praktycznie wszystko z ich dyskografii (a przynajmniej najważniejsze punkty) każdy ma niesamowite kawałki, niesamowite płyty. Jednak jako całość żaden się u mnie nie wybił na tyle by dołączyć do wielkiej siódemki. Kolejność według tego jak blisko dany zespół był.
9. Clint Mansell/Ennio Morricone - ogólnie kocham muzykę filmową, a do tych dwóch mam niesamowity sentyment. Pierwszy to mój absolutny ulubieniec co dało się poznać pewnie nie raz. Soundtracki do Źródła czy Requiemu to arcydzieła i basta. Drugi to najlepszy kompozytor ever i nikt mu nawet nie podskakuje. Wahałem się czy go umieścić bo znałem za mało, ale dostałem ostatnio taki argument, że szczena mi opadła - 'Good, Bad and Ugly OST'.
10. Godspeed You! Black Emperor/Marillion/Porcupine Tree/Depeche Mode/Dead Can Dance/Death/Dżem/Dire Straits/Dawid Bowie/ God is An Astronaut/Jimi Hendrix/Massive Attack/Mastodon/Miles Davis/My Bloody Valentine/Ne Order/Joy Divison/Nick Cave/Neutral Milk Hotel/Nick Drake/Nine Inch Nails/Nirvana/Rush/Slayer/Sonic Youth/Sufjan Stevens/The Cure/The Smiths/The Prodigy/Daft Punk/Bruce Springsteen/Tool/Tenacious D/Tom Waits/The Who/ Velvet Underground/The Rolling Stones/The Stone Roses/Slowdive/Hans Zimmer/Rainbow/Mono/Jethro Tull/Van der Graaf Generator/Yes/Iron Maiden - lista zespołów i wykonawców, które znam albo tylko po części, albo zespół zagrał za mało, żeby ich wrzucić na listę (My Bloody Valentine/Slowdive/Drake/Tenacious D). Każdy z nich ma większą czy mniejszą szansę zaistnieć w przyszłości. Szczególnie trzy pierwsze czy Smithsi, Joy D. czy genialny Sufjan Stevens poznany ostatnio. Taka lista rezerwowa, którą niesamowicie póki co szanuję i ma szansę kiedyś mnie powalić.
Nie było gdzie wcisnąć ani zespołów typu Korn czy Red Hot Chili Peppers - słuchanych kiedyś, ale całkowicie zepchniętych na dalszy plan. Póki co dałem sobie dużo możliwości więc to lista tak na dłużej myślę bo mam zamiar obczaić teraz szerzej zaległości z dziesiątki. I jestem też pewien, że o kimś zapomniałem. Póki co - pierwsza piątka jest niezachwiana na kilka lat. Numer 6 może być nawet wyżej, zależy co z resztą utworów. Numer 7 o ile nie powali jakąś płytą może spaść niżej bo za mało nagrał póki co. Z ósemki nie przewiduję zmian na wyższe miejsca bo trochę już znam i chyba już mnie nie zaskoczą (choć może mnie oświeci). Do soundtrackowców pewnie ktoś kiedyś doskoczy, ogólnie dziewiąte miejsce jest dla nich w sam raz. A dziesiątka to tam zmiany będę co tydzień, ale aktualizować wiadomo nie będę  _________________
Ostatnio zmieniony przez Xavi dnia Pon Maj 09, 2011 12:56 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pon Maj 09, 2011 12:55 pm Temat postu: |
|
|
no właśnie jeszcze nie poprawione bo te do tej dziesiątki to wpisywałem na szybko i bezsensu. Zawsze tu walnę jakąś megagafę, ogólnie śpiący jestem. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Pon Maj 09, 2011 1:32 pm Temat postu: |
|
|
Heh ja chyba też tak jak Xavi będę musiał zacząć robić selekcję zespołów do Top Tens i coś czuję, że nie będzie łatwo. To samo zamierzam zrobić z płytami(tu już łatwiej) i piosenkami(a tu z kolei znowu trudniej), a także koncertami. Ale to dopiero jak zaliczę kilka nadchodzących w tym roku ważnych dla mnie koncertów.  _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Maj 09, 2011 6:21 pm Temat postu: |
|
|
w końcu ktoś kto lubi Dream Theater i się tego nie wstydzi ;d
co prawda niska pozycja WIADOMOKOGO cię lekko ośmiesza, ale spoko - mamy czas ;f
ogólnie bardzo ładna lista panie Xavi.  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Maj 09, 2011 6:33 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | w końcu ktoś kto lubi Dream Theater i się tego nie wstydzi ;d
|
Znajdź na mojej liście jeden zespół progresywny, który uplasował się wyżej, niż DT. Anathema się nie liczy, oni zrzynają z Floydów klimat a nie progres
No a tuż nad moją jest lista RockFana, o, nawet DrimFjeter na tej samej pozycji u nas obu  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pon Maj 09, 2011 8:30 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: |
co prawda niska pozycja WIADOMOKOGO cię lekko ośmiesza, ale spoko - mamy czas ;f
|
wiesz jak dałem te same szanse Mari i kolejno Godspeedowi (szczególnie to) i Porcupine Tree to serio u mnie wyróżnienie ;d z tym, że nie wiem jak będzie bo to co najlepsze podobno już znam (Marbles, Brave, Misplaced, rzeczy z paki), a najlepsze od tamtych jeszcze czekają. Smithów też raczej wykluczam bo za mało nagrali i Joy Division z tymi co mają większe szanse. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Maj 09, 2011 8:37 pm Temat postu: |
|
|
Misplaced jest dla ciot i lemurów. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pon Maj 09, 2011 8:46 pm Temat postu: |
|
|
 _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pon Maj 09, 2011 8:55 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | | Misplaced jest dla ciot i lemurów. |
Co zresztą potwierdza niska pozycja Smithsów na jego liście.  _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pon Maj 09, 2011 9:05 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | | Misplaced jest dla ciot i lemurów. |
Nie podskakuj, zdemaskowany pseudomarillionanisto. Ty i wasss zostaliście niedawno ostatecznie skompromitowani  _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Maj 15, 2011 3:28 pm Temat postu: |
|
|
ale tym razem zdążysz ją skonczyc?  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Maj 15, 2011 3:43 pm Temat postu: |
|
|
ty to na razie nad listą na qw pracuj, bo jak trzeci raz jej nie zrobisz, to ci sam osobiscie bez zadnej konsultacji z innymi dam dozywotniego bana na queenwizje  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Nie Maj 15, 2011 4:08 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | | Misplaced jest dla ciot i lemurów. |
Szykuje się wjebkaaaa. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Sro Cze 01, 2011 7:00 pm Temat postu: |
|
|
No to tego... od początku. Na razie jakichś wielkich zachwytów i pieśni pochwalnych nie będzie, zaczną się pewnie na dobre koło 30. miejsca
50. Procol Harum
Szczerze mówiąc, od dość dawna nawet tego zespołu nie tknąłem, bo ostatnio nie mam ochoty zupełnie na tego typu muzykę. Ale w sercu coś zostało, jakaś "platoniczna" miłość do kapeli, choć już ich nie słucham. Na moje uczucie zasłużyli sobie przede wszystkim jedną płytą - A Salty Dog. Piękna nostalgia, taka zwiewna, magiczna, romantyczna. Zaczynam się rozpływać, chyba jednak dzisiaj odnowię te wspomnienia Najbardziej polecam utwór tytułowy, numer pt. "Too much between us", a także "Boredom". Jednak ze szczególnym naciskiem na tytułowy, bo to chyba najbardziej trafny romantyczny patos, jaki słyszałem
49. Humble Pie
Blues rock przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, czyli ten w najlepszym wydaniu. Lekko zabarwiony progresją. Robi bardzo pozytywne wrażenie, zwłaszcza soczysta bluesowa aranżacja, ale wokal także. Najbardziej polecam album As Safe as Yesterday Is.
48. The Police
Nie powiem, znawcą tematu nie jestem, ale bardzo doceniam ich rozpoznawalne brzmienie i głos/umiejętności Stinga. Nie jest to ten klasyczny, dostojny klimat, do jakiego jestem najbardziej przywiązany, ale całe Synchronicity bardzo cenię i lubię, a takie "Mother" to dzieło oryginalne i szalone.
47. The Rolling Stones
Znam ich niestety dość pobieżnie, nie wiem czemu nie mogę się do nich poważniej zabrać, ale wiecznie odkładam na kiedy indziej. Dziwne, bo to charakterystyczne brzmienie po prostu uwielbiam. Dużo w tym bluesa, ale nie takiego typowego, jak tego doświadczamy w przypadku Humble Pie. To jest taki blues, którego nie można skojarzyć z żadnym innym zespołem. I nie stoi za tym jedynie specyficzny głos Micka Jaggera (hasło "piękno brzydoty" odnosi się do niego zarówno w aspekcie wyglądu, jak i śpiewu ), a głównie jakiś zagadkowy element w ich brzmieniu instrumentalnym. Chyba moim ulubionym utworem z ich repertuaru jest niezmiennie "You can't always get what you want" A ulubiony album (choć niewiele ich znam w całości), to bezwzględnie Let It Bleed.
46. Rush
2112 jest zajebiście mocny, bez słabego punktu, a tych mocnych punktów mamy dziesiątki w jednym - tytułowym - utworze! Schodząc już na ziemię - słucham ich z rzadka Znam jeszcze Farewell to Kings, Permanent Waves i Moving Pictures. I niby wszystko do mnie trafia, to jednak ciężko mi się do nich przywiązać na trwałe. Bardziej doceniam niż lubię, niemniej parę epizodów zainteresowania tym zespołem w moim życiu sprawia, iż umieszczam Rush na swojej liście  _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lookaug

Dołączył: 03 Mar 2009 Posty: 1012 Skąd: Włocławek
|
Wysłany: Sro Cze 01, 2011 7:27 pm Temat postu: |
|
|
O właśnie, szukałem dobrego serialu na wakacje. Mam nadzieję, że tym razem nie zdejmą go w połowie z anteny  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Cze 02, 2011 12:56 am Temat postu: |
|
|
nie ogarniam trochę. po co robić listę 150 zespołów, skoro później w co drugim pisze się "tego dawno już nie słcuhałem", "tego znam dwie płyty", "za tym nie przepadam, ale no", "ten znam dośc pobieżnie".
Nie lepiej dać top 10 czy 20 z samymi ulubionymi?
Znaczy nie tylko do Zingera, ale ogólnie.
Chociaż w sumie mi to na rękę, więcej postów do przeglądania podczas nołlajfowania ;f _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Czw Cze 02, 2011 1:02 am Temat postu: |
|
|
Oj, bo ja sobie zdaję sprawę, że wielu z tych zespołów, które wymieniam, nie słucham jedynie tymczasowo, natomiast tak jakby ciągle jakoś tkwią w mojej świadomości. Taki na przykład King Crimson jest u mnie na trzecim miejscu, choć w tym roku jeszcze nie miał okazji się do mnie odezwać z głośników A takich np. Stonesów, to znam trochę pobieżnie, co nie przeszkadza mi ich naprawdę lubić, tak bywa. Więc czemu mam nie wspomnieć?
Z drugiej strony, ta pięćdziesiątka, to też trochę dla efektu  _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Czw Cze 02, 2011 1:48 am Temat postu: |
|
|
Robienie jakichkolwiek drabinek zespołów jest dość bez sensu. Gdzieś w odmętach tego tematu wymieniłem parę zespołów dobre trzy, cztery lata temu. Nie wiem czy aktualnie słucham naprawdę nałogowo z pięć z nich. Na co komu robienie takich zestawień? Lepiej cieszyć się muzyką  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Cze 02, 2011 2:29 am Temat postu: |
|
|
ja tam bardzo lubię wszelkie zestawienia, rankingi, listy i topy. I ani trochę nie przeszkadza mi to w "cieszeniu się muzyką " _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Czw Cze 02, 2011 2:34 am Temat postu: |
|
|
Też to kocham mimo iż wiem, że jest to zupełnie bezsensowne  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Wto Cze 07, 2011 6:08 pm Temat postu: |
|
|
45. Free
Zainteresowałem się trochę tym zespołem głównie pod wpływem tego forum. Nigdy wcześniej nie obchodziła mnie przeszłość nowego wokalisty Queenu, tak jak do dziś nie interesuje mnie jego teraźniejszość Jednak co do jego dawnych dokonań, jest tu paru wielkich wielbicieli (Fenderek, Bizon...), za sprawą opinii których posłuchałem Free. Praktycznie od razu się spodobało. Blues rocka słucham ogólnie niewiele, dlatego Free mają w moim odczuciu pewną świeżość, są dla mnie jakąś nowością. A Paul Rogers z pewnością dużo lepiej pasuje do bluesa, niż do piosenek Queenu
44. Wishbone Ash
Stary rock, lekko progresywny. Czasem ukierunkowany był w stronę hard, czasem utknął w spokojniejszych brzmieniach. Bardzo sprawni instrumentaliści, duże stężenie ich popisów, styl bardzo klasyczny. W przeciwieństwie do wcześniej wymienianych przeze mnie zespołów, tutaj wokal nie wybija się na czoło, nie jest tym, co oszałamia. To, co grupa ma do zaoferowania wokalnie, to czysty, przyjemny głos i poprawny śpiew. Większymi atutami są aranżacje instrumentalne, a także sama linia melodyczna. W piosence o zapadającej w pamięć, charakterystycznej melodii często niepotrzebny jest niesamowity głos do jej odtworzenia - wystarczy przyzwoity śpiew, abyśmy usłyszeli piękno samej kompozycji.
43. Lynyrd Skynyrd
Kalifornijski zespół, wplatający w rockową muzykę brzmienia country. Wychodziło mu to perfekcyjnie. Porywająca rytmika, bujające gitarowe riffy oraz doskonale w ten styl wpasowany głos wokalisty. Wokalista, co by nie mówić, nie tylko ładnie brzmi, ale i posiada niebagatelne umiejętności, które nie objawiają się może w nieprzeciętnej skali głosu, ale za to w pewnej sprawności manewrowania nim, w bardzo wygimnastykowanym, elastycznym śpiewie. Nietrudno zgadnąć, który album robi na mnie największe wrażenie, bo ten, co zapewne na każdym - "pronounced (blablabla)". Zresztą, łatwo nawet wskazać ulubiony utwór. Jest to wybór również oczywisty - "Free bird". 10 minut nostalgii, przechodzącej czasem w emocje bardziej burzliwe, oraz gitarowej wirtuozerii. Z tych niedocenionych z pewnością zwróciłbym z kolei uwagę na bardzo klimatyczny kawałek "Simple man" z tej samej płyty.
42. Amon Duul II
Tutaj odzew niemieckiego rocka progresywnego - tzw. krautrocka. Generalnie jest to jedna z najmniej przystępnych odmian muzyki rockowej, więc na pewno nie wszystkim by podeszło. Dotyczy to niemal wszystkich krautrockowych zespołów, jak Can, Faust, czy też Popol Vuh, które pojawią się w mojej liście Amon Duul II ląduje dosyć nisko, bo cenię ich praktycznie za jeden, ale za to wielki i wybitny album - Yeti Blisko 80 minut muzyki, czasem hipnotycznej, bardzo dobrej pod względem instrumentalnym i niezwykle dziwnej. Amon Duul to wielka niemiecka hippisowska komuna, zespół Amon Duul II z niej się właśnie wywodzi, a w tworzeniu muzyki przewijało się mnóstwo członków wspomnianej komuny. Takie właśnie wspólne, "komunalne" dzieło. Nieprzeciętne, jak dla mnie, zjawisko. Dlatego bardzo cenię.
41. Soft Machine
Również zespół eksperymentujący, ale w zupełnie innym stylu. Grupa wywodzi się ze sceny Canterbury, tak jak wiele podobnych jej jazzrockowych kapel. Soft Machine była jedną z bardziej awangardowych. Najsłynniejszy i najbardziej doceniony album, to Third, choć mnie bardziej przekonuje ta forma muzyczna, jaką prezentują na wcześniejszej płycie Volume Two. Na Third mamy cztery giganty, natomiast Volume Two oferuje nam szereg krótkich motywów i bardzo fajnych pomysłów - sztuka dużo rzadziej praktykowana, a szkoda, bo nie mniej ciekawa i wcale nie mniej profesjonalizmu wymagająca. _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|