| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sro Lip 14, 2010 1:52 pm Temat postu: |
|
|
rotfl. jak zobaczyłem listę Vimesa, to zacząłem robić swoją. doszedłem gdzieś do 20coś i też nie było tam Queen. fail. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Vimes

Dołączył: 13 Lip 2009 Posty: 136 Skąd: królewskie krakowy
|
Wysłany: Sro Lip 14, 2010 2:30 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | Vimes dobrze, żę jesteś na forum Queen  |
juz sie zadomowiłem to co bedę rezygnował  _________________ "Cokolwiek, kiedykolwiek, gdziekolwiek, bez żadnego uzasadnienia" - Zappa |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Lip 14, 2010 11:10 pm Temat postu: |
|
|
hmm pomiedzy nudzeniem sie, a nudzeniem sie dzisiaj (i przed tym jak postanowilem zrobic sobie 10km sprint wokol osiedla ) zaczalem sobie taką liste zestawiac i w sumie wyszly mi zaskakujące rzeczy ale troche mi jeszcze zejdzie...
co do sluchania queen, mysle ze tu jest jednak sporo osob, dla ktorych queen nie jest (juz) numerem 1. i robienie tej listy uswiadomilo mi, ze chyba do tej grupy naleze  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Lip 15, 2010 1:59 pm Temat postu: |
|
|
mi nie o to chodziło bo to jest jasne i samo z siebie wynika, że z czasem zaczynasz słuchać nowych rzeczy, niektóre się nudzą inne przestają imponować i się zainteresowania zmieniają.
Chodziło mi o to, że Vimes zarejestrował się na forum Queen nie cały rok temu a (JUŻ) w jego top 20 ulubionych zespołach nie ma Queen.  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Lip 15, 2010 2:05 pm Temat postu: |
|
|
są tu tacy, u ktorych queen nigdy w tej 20 nie bylo co w sumie nawet nie jest takie dziwne biorąc pod uwage, ze wiekszosc jakichkolwiek dyskusji muzycznych na tym forum odbywa sie obecnie w dziale another world  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Vimes

Dołączył: 13 Lip 2009 Posty: 136 Skąd: królewskie krakowy
|
Wysłany: Czw Lip 15, 2010 2:11 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: |
Chodziło mi o to, że Vimes zarejestrował się na forum Queen nie cały rok temu a (JUŻ) w jego top 20 ulubionych zespołach nie ma Queen.  |
ej, no już cały rok temu
Queen dla mnie numerem jeden był lata temu, w zeszłym roku jeszcze się spokojnie mieścił w dziesiatce, ale, no cóż, krowa niech dalej ma swoje zdanie, moje się pozmieniało. _________________ "Cokolwiek, kiedykolwiek, gdziekolwiek, bez żadnego uzasadnienia" - Zappa |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Lip 15, 2010 3:50 pm Temat postu: |
|
|
Ja to już w sumie nie wiem co jest u mnie numerem 1. Chyba jedynie pod względem częstotliwości słuchania - Csejthe i Mortifera. Queen dalej szanuję i lubię posłuchać; granicę fanatyzmu pokonałem dawno temu, na szczęście, ale chyba była potrzebna. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Nathalie

Dołączył: 19 Mar 2010 Posty: 428 Skąd: Z krainy Ozz...
|
Wysłany: Czw Lip 15, 2010 4:11 pm Temat postu: |
|
|
A ja, jak sie tak zastanowic...To miejscami ulozyc moge tylko czolowke. Jest naprawde wiele zespolow, ktorych lubie sobie posluchac, ale wszystkie one ciesza sie u mnie rowna sympatia. Jedynie kilka, wielbionych przeze mnie fanatyczna miloscia...:
1. Blizzard of Ozz
2. Black Sabbath
3. The Beatles
3.(tak ex aequo) Queen
4. 30 Seconds To Mars(ale to tak bardziej...ze wzgledu na wokaliste )
Poza tym bardzo lubiane przeze mnie(juz w przypadkowej kolejnosci):
Nirvana, Guns'N'Roses, Aerosmith, Deep Purple, Uriah Heep, Scorpions, The Rolling Stones, Heaven&Hell, Led Zeppelin...
Wszystko bardzo ,,na dzien dzisiejszy", bo ostatnio naprawde duzo muzyki slucham, a Queen winduje u mnie...w gore, wiec...A i intryguje mnie Quiet Riot, tylko musze znalezc wiecej czasu, by dokladnie przesluchac. Ale juz czuje, ze to bedzie ,,cos" i na 99% dolaczy do mojej czolowki.
To tak z zespolow. Ale jest tez paru wokalistow(w wiekszosci z ulubionych zespolow), ktorych uwielbiam.
1. Ozzy Osbourne
2. Michael Jackson(nie wierze, ze to sie stalo...moj dotychczasowy absolutny nr 1)
3. Paul McCartney
4. Jared Leto
5. Ronnie James Dio
Jesli liczyc Freddiego, to znajduje sie na 2 ex aequo z Michaelem. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Pon Lip 19, 2010 11:20 pm Temat postu: |
|
|
Następne pięć zespołów z mojej osobistej listy Top 50
45. Franz Ferdinand
Szkocki zespół z nurtu tzw. indie rocka. Ogólnie rzecz biorąc, na razie nie wgłębiam się szczególnie w muzyczne dokonania ludzkości w XXI w., ale jest parę zespołów, które zrobiły na mnie jakieś wrażenie i po których coś mi w sercu/duszy zostało. Oczywiście nie uważam Franza Ferdinanda za grupę godną określenia jako "rock progresywny", z którym band ten jest powszechnie utożsamiany, jednak uważam, że ich muzyka jest wyrazista i ma swój własny charakter, naprawdę rozpoznawalne brzmienie i sporo trafionych kompozycji. Mój faworyt, jeśli chodzi o utwory: " '40 " z debiutanckiego albumu.
44. Audioslave
Amerykański zespół uformowany przez trzech instrumentalistów z grupy Rage Against The Machine i wokalistę Soundgarden. Żadna z tych kapel nie spodobała mi się tak, jak to magiczne połączenie. W Rage Against the Machine nie mogłem znieść tego rapowego stylu wokalnego, a Soundgarden po prostu nie przypadło mi do gustu, w moim (bardzo osobistym i bardzo subiektywnym) odczuciu nie wyróżniło się wśród innych zespołów z podobnego okresu. Natomiast Chris Cornell jest perfekcyjnym wokalistą z bardzo interesującą barwą głosu, unikalną chrypą, a pozostali trzej członkowie bandu robią wprost magiczne aranżacje. Muzyka nie jest trudna w odbiorze, za to jest chwytliwa, nie gubiąc dobrego poziomu artystycznego. Trafia do serca.
43. Frank Zappa
Cenię go przede wszystkim za dwa wielkie albumy: debiutancki Freak Out! (chyba lekko niedoceniony) i Hot Rats (absolutnie doceniony). Ten pierwszy to wybór nieprzeciętnie chwytliwych melodii, wykonanych w sposób satyryczny, w formie pewnego rodzaju parodii rock'n'rolla - jednak parodii na wysokim poziomie, nie tylko w aspekcie humoru, ale i od strony muzycznej. Oprócz tego, na płycie znajduje się parę utworów wyraźnie wpasowujących się w klimat i strukturę psychodeli, m.in. dwa monumentalne, ostro pogmatwane kawałki kończące album. Hot Rats to płyta nagrana parę lat później, w czasie, gdy Frank Zappa zaczął zadomawiać się w świecie jazz rocka. Tu zgromadził absolutnie kapitalne utwory, w których tylko głuchy nie znalazłby powiązań z muzyką jazzową - nie zabrakło nawet rozbudowanych improwizacji, których zaznamy w kawałku "The Gumbo Variations", wsłuchując się w mistrzowskie nuty płynące z saksofonu. Tak bezpośrednich odniesień do jazzu, jakie mamy w Hot Rats, próżno by się doszukiwać nawet w czołowych grupach wywodzących się ze sceny Canterbury, jak np. Henry Cow, czy Caravan.
42. The Eagles
Kultowy kalifornijski zespół rockowy, autorzy wielkiego hitu i absolutnego klasyka "Hotel California". Dla mnie jednak ich największe dokonania artystyczne przypadają na nieco wcześniejszy okres, zwłaszcza na album Desperado w 1973 r. Bardzo charakterystyczne brzmienie, ocierające się niekiedy, oczywiście w umiarkowany sposób, o country i folk, doskonały wokalista o głosie czystym jak naprawdę mało który muzyk w kategorii rock.
41. The Police
Grupa tworząca muzykę raczej strukturalnie i melodycznie nieskomplikowaną, nieszczególnie odkrywczą, ale jednocześnie potrafiąca wypracować unikalny, szalenie rozpoznawalny, niezawodny styl i tym uwieść miliony słuchaczy. Wystarczy, że zaczną grać, a Sting wejdzie ze swym sprawnym, wygimnastykowanym głosem, a już padamy z wrażenia. Co więcej, udało im się nagrać kilka bardzo równorzędnych albumów, co im się szczególnie chwali, przynajmniej z mojej strony. _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Lip 19, 2010 11:32 pm Temat postu: |
|
|
bo juz mialem puscic komenta z zalami, ze dalszej listy nie bedzie  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Lip 19, 2010 11:43 pm Temat postu: |
|
|
Ej niezły pomysł z tym co kilkudniowym puszczaniem listy. Zinger to jest... _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Wto Lip 20, 2010 12:00 am Temat postu: |
|
|
| zinger menu napisał: |
Oczywiście nie uważam Franza Ferdinanda za grupę godną określenia jako "rock progresywny", z którym band ten jest powszechnie utożsamiany
|
Powszechnie? ,Gdzie? przez kogo?,może tu na forum wielbiciele proga obok Yes i Rush słuchają równie progowego FF ,może tam ma być słówko "alternatywny" wtedy by się zgadzało, przecież FF jest na drugim biegunie ,"lubię prog-rocka Pink Floyd ,Dream Theater i super progresywne Franz Ferdinand" jak to brzmi..
To sztandarowy przykład "New rock revolution" i nie spotkałem się żeby ktokolwiek i gdziekolwiek w jakiś zestawieniach najlepszych grup czy albumów prog-rockowych brał ich pod uwagę bo równie dobrze mógłby tam umieścić libertines ,strokes ,killers i inne noworockowe zespoliki na "the",nieporozumienie  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Wto Lip 20, 2010 12:57 am Temat postu: |
|
|
Oj, chodziło mi o alternatywny, nie czepiajcie się przejęzyczeń jakichś. Ale i tak porypałem solidnie, bo w sumie teraz już wszystko mi się zgadza, gdyż poczytałem trochę o tym, co z definicji określamy jako rock alternatywny, no i definicja ta jest trochę inna niż sobie przedtem wyobrażałem, w związku z czym zespoły takie jak Franz Ferdinand, The Strokes, czy The Killers, spokojnie mogą, a nawet muszą być zakwalifikowane do rocka alternatywnego. No więc mój błąd. Cóż, "noworockowe zespoliki" - nie moja działka, sorry za ftopę
| mumin_king napisał: | | Ej niezły pomysł z tym co kilkudniowym puszczaniem listy. Zinger to jest... |
| Bizon napisał: | bo juz mialem puscic komenta z zalami, ze dalszej listy nie bedzie  |
Kurde, fajno, że ktoś dostrzega zjawisko mojego top 50  _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Lip 20, 2010 10:41 am Temat postu: |
|
|
Ja zauważę, jak pojawią się jakieś ciekawsze zespoł, bo na razie, to tylko Kiss
Urodziłem dzisiaj. Wiadomo, dyspozycja dnia i te sprawy, ale co wyższe pozycje raczej stałe.
1. Scorpions - to jednak miłośc o wiele trwalsza niż ta do Queenu, więc chyba muszę w końcu przyznac się sam przed sobą do tego, że to właśnie jest mój ulubiony zespół. Czemu, nie będę pisał, bo w niejednym miejscu na tym forum moich zachwytów na nich temat można się naczytac
2. Queen - honorowo. Poza tym tak mi łatwiej, gdybym miał ich stąd zrzucic, nie miałbym zielonego pojęcia, gdzie ich umieścic, gdzieś chyba koło Pink Floyd by wylądowali
3. Iron Maiden- również bardzo trwała fascynacja, ale jednak jeszcze nie decyduję się na wyższą pozycję. Jednakowoż kocham ich muzykę, a Steve Harris był tym, który przede wszystkim zainspirował mnie do gry na basie i komponowania własnych utworów.
4. Judas Priest - stosunkowo niedawno moja "wielka czwórka" stała się "wielką piątką". Kiedyś był to dla mnie zespół jeden z wielu, jeden z wielu tych na pozycjach 11-30 Jednak po bliższym poznaniu (przede wszystkim dwie ich najlepsze płyty - najpierw Defenders of the Faith, potem Screaming for Vengeance) stali się w moich oczach zespołem wielkim, oferującym wiele ze swej niezwykle bogatej przecież dyskografii.
5. Metallica - zdetronizowana nieco przez Judasów, jednak wciąż w mojej ścisłej czołówce.
6. Dire Straits
7. Genesis + Phil Collins solo
8. Anathema - mocne wejście w czołówkę - pierwszą dziesiątkę.
9. Dream Theater
10. Trivium - ten zespół w całej pierwszej dziesiątce jest chyba w najlepszej sytuacji jako stosunkowo najmłodszy, z pewnością nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa, a pomijając słabsze Crusade z albumu na album niezwykle się rozwijają
11. Ayreon
12. Bon Jovi
13. Rod Stewart
14. Death
15. Black Sabbath/Ozzy Osbourne
16. Megadeth
17. Pink Floyd
18. My Dying Bride
19. Marillion
20. Turbo
21. Guns N' Roses
22. Riverside
23. Kiss
24. Motorhead
25. Europe
26. Lady Pank
27. Depeche Mode
28. The Cranberries
29. The Offspring
30. In Flames
Dalej w kolejności dowolnej: Led Zeppelin, Opeth, Porcupine Tree, Amon Amarth, Arch Enemy, Roxette, Sabaton, Kult, Kobranocka, Lacuna Coil, David Bowie, Def Leppard, Avenged Sevenfold, Katatonia, Black Label Society, Bullet For My Valentine, Oddział Zamknięty. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Lip 22, 2010 3:28 pm Temat postu: |
|
|
zinger cos powoli leci, a ja sobie zaczalem kilkanascie dni temu pisac i tak po pare zdan dziennie i wyszlo co wyszlo
top 50
oczywiscie wciaz do poznania pozostaje cala masa innych, ktorych albo nie znam albo znam (i czesto posiadam) z jedną plyte.
bralem pod uwage oczywiscie tez to ile znam rzeczy z dyskografii danego artysty oraz ile z tego co znam faktycznie mi sie podoba itd. zresztą, wiekszosc w opisach
ulubione plyty, a zwlaszcza ulubione utwory, to kwestia chwili. wczoraj mogly byc inne, jutro tez
na poczatek wspomnienie o zespolach, ktorych nie wliczalem do top 50, bo wydaly tylko jedną, chociaz swietną, plyte:
indian summer
still life
no i mala poczekalnia, jak na liste przystalo
51. him
52. the rolling stones
53. oddzial zamkniety
54. liquid tension experiment
55. glenn hughes
56. lenny kravitz
57. aretha franklin
58. janis joplin
59. roxette
60. skid row
61. system of a down
62. kiss
63. turbo
64. o.n.a.
65. nirvana
66. gilby clarke
67. europe
68. prodigy
69. michael jackson
70. scorpions
oczywiscie kolejnosc w wiekszosci mocno umowna. jutro moglaby byc nieco inna
1. guns n’ roses – na to dość zaskakujące nawet dla mnie pierwsze miejsce gn’r zlozylo sie kilka czynnikow. po pierwsze, nagrali na tyle niewiele plyt, ze nie zdązyli jak inne zespoly spieprzyc dobrego wrazenia poza tym, znam ich od zawsze i to jest jeden z 2-3 zespolow, o ktorych wiem naprawde bardzo duzo. do tego niesamowite koncerty, totalnie nieprzewidywalne (w przeciwienstwie do wielu innych zespolow). ci goscie podczas 9 lat istnienia nagrali tyle klasyki rocka, ze naprawde malo kto, nawet z dinozaurow, moze im pod tym wzgledem dorownac.
ulubiona plyta: appetite for destruction / ulubiony utwor: estranged / widziane na żywo? tak, raz. niestety tylko w obecnej popluczynowej postaci, chociaz widzialem caly sklad UYI, niestety w dwoch czesciach drugi koncert gn’r2.0 czeka mnie w pradze we wrzesniu.
2. dream theater – gdyby ich dyskografia zaczynala sie od images & words i konczyla na 6degrees, to pewnie byliby na samym szczycie tej listy. no ale, nie ma co ukrywac, ostatnie lata nie byly dla nich najlepsze, chociaz jednak są obecnie na lekkiej fali wznoszącej i mam nadzieje, ze te tendencje utrzymają na kolejnej plycie.
ulubiona plyta: scenes from a memory / ulubiony utwor: finally free / widziane na żywo? tak, 3 razy.
3. riverside – ten zespol z kazdym kolejnym rokiem idzie u mnie w gore i mam nadzieje, ze nastepna plyta nie spowoduje rozczarowania ogromnymi oczekiwaniami. 3 znakomite plyty, jedna nieco slabsza, ale tez na dobrym poziomie i ze swietnymi kawalkami. do tego znakomite koncerty. na pewno tez pomaga to, ze sie zespol i jego rozwoj obserwuje na wlasne oczy, a nie czyta w ksiazkach biograficznych lub doniesieniach zza oceanu
ulubiona plyta: out of myself / ulubiony utwor: in two minds / widziane na żywo? tak, 9 razy.
4. queen – zawsze kiedy ktos mnie pytal o ulubiony zespol, to na pierwszym miejscu wymienialem queen. ale jak tak teraz pomyslalem, no to cóż. tak naprawde uwielbiam pierwsze 5 plyt. 2-3 nastepne lubie... a pozniej? a pozniej slabość przeplatana niezłością. do tych pierwszych, ulubionych plyt moge wracac o kazdej porze dnia i nocy. do reszty juz jednak bardzo rzadko. do tego dosc nudne koncertowo lata 80te, no i oczywisty brak normalnej dzialalnosci od prawie 20 lat, co niewatpliwie nie polepsza u mnie ich sytuacji, bo choć zmniejsza sie szansa na wydanie nowego studyjnego gniota, to jednak nowej znakomitej plyty tez nie uslyszymy, wiec powiew swiezosci nie istnieje...
ulubiona plyta: queen II / ulubiony utwor: the march of the black queen / widziane na żywo? tak. raz, polowicznie jako queen + paul rodgers.
5. deep purple – niewiele jest zespolow, ktore mialyby tak bogatą studyjną dyskografie posiadaną przeze mnie w calosci. pamietam jak bylem maly to mylili mi sie z pink floyd buehheeh no coz, zdarzyly im sie 2-3 plyty slabsze (choc nigdy bardzo slabe), ale jednak lata 70te to poza jednym krazkiem jest poziom kosmiczny. a do tego panowie wciaz w calkiem dobrej formie, czasami wydadzą sobie plyte, ostatnia swietna, grają duzo koncertow, starają sie nawet troche roznych ciekawych rzeczy do setlisty wrzucic. ciesze sie, ze dotrwali do czasow kiedy moglem ich zobaczyc na wlasne oczy i docenic nie tylko stare kawalki ale i wydawane obecnie.
ulubiona plyta: burn / ulubiony utwor: this time around / widziane na żywo? tak, 5 razy. na jesien prawdopodobnie po raz 6.
6. pearl jam (+temple of the dog i mother love bone) – zespol, ktory przez pare lat kojarzyl mni sie tylko z alive i jeremy, ale jak juz postanowilem pod koniec podstawowki poznac cos wiecej, to poznalem wszystko ci panowie nie schodzą ponizej bardzo dobrego poziomu. nawet jesli binaural czy ostatnia plyta nie są az tak znakomite jak cala reszta, to jednak jest to wciąż dobre granie. do tego znakomite koncerty z kompletnie nieprzewidywalną setlistą. dołączylem tez temple of the dog i mother love bone, bo samodzielnie by sie nie znalazly na liscie ze wzgledu na jedną wydaną plyte, ale w zasadzie oba są nierozerwalnie zwiazane z PJ, MLB jako taka wczesna wersja, a TOTD to przeciez caly obecny sklad PJ + cornell. do ulubionych ponizej jednak nie bralem pod uwage
ulubiona plyta: ten / ulubiony utwor: black / widziane na żywo? tak, raz.
7. def leppard – oni z calej mojej wielkiej trojcy sluchanej i ulubionej od zawsze polecieli najnizej, no ale jednak są z tego towarzystwa najmniej jednak ambitni muzycznie. a jak probowali byc bardziej, to mnie sie to podobalo, ale wiekszosc fanow narzekala... smiem twierdzic, ze jestem jednym z wiekszych ich fanow w tym kraju, moja kolekcja ich singli tez pewnie jedna z najokazalszych nad wisłą (bo i pewnie malo kto je zbiera...). musze jednak uczciwie przyznac, ze sporo ich plyt to wydawnictwa niezłe lub dobre, a to troche malo, zeby byc wciaz w samym czubie tej listy odrzucając jednak sentymenty, to wciąż jest bardzo dobry zespol ze swietnymi muzykami potrafiącymi pisac kawalki, ktore nawet jesli duzo mniej ambitne niz przy okazji innych zespolow na tej liscie, naprawde wchodzą w glowe i nie chcą z niej wyjsc
ulubiona plyta: slang / ulubiony utwor: gods of war / widziane na żywo? tak, raz.
8. alice in chains – moje odkrycie ostatnich kilkudziesieciu miesiecy. oczywiscie wczesniej znalem dirt, ale calą reszta w koncu poznalem w ostatnich kilku latach. zespol swietnych muzykow i fantastycznych wokalistow. layne i jerry to byli coverdale i hughes albo simon & garfunkel lat 90tych. no a teraz po latach przerwy i po smierci layne’a nowy wokalista, z ktorym nagrali fantastyczną plyte i pokazali, ze mogą grac jeszcze wiele lat na znakomitym poziomie nie tylko koncertowym, ale i studyjnym.
ulubiona plyta: dirt / ulubiony utwor: them bones / widziane na żywo? tak, 2 razy, chociaz oczywiscie juz bez layne’a.
9. free – kolejne odkrycie ostatnich lat. znalem wczesniej pobieznie fire and water, ktore mialem na kasecie. wspolpraca paula z queen oczywiscie byla katalizatorem poznania wiekszej porcji i ch dyskografii i wiem juz, ze predzej czy pozniej (raczej predzej) bede mial calą ich dyskografie u siebie na półce. w tej chwili brakuje mi zdaje sie 2 plyt. ale to co znam w zupelnosci wystarcza na to nieoczekiwanie wysokie dla mnie miejsce. bo ci goscie potrafili pisac proste kawalki, ktore w niezwykly sposob chwytaly za serce lub inne organy. nieskomplikowanymi metodami tworzyli cos pieknego, co po przesluchaniu zostaje w czlowieku na cale zycie.
ulubiona plyta: highway / ulubiony utwor: be my friend / widziane na zywo? nie. no niestety, na to nie ma juz szans
10. iron maiden – kiedys dobijali sie do pierwszej piatki. pozniej nieco spadli o dziwo, bo akurat wydawali wtedy najlepsze swoje plyty heh generalnie kocham pierwsze 2 plyty i ostatnie 2, bardzo lubie kilka pomiedzy. ale tez mimo nie widzianej i nie slyszanej przez wielu roznorodnosci tych plyt, przyjmuje do wiadomosci, ze jednak jest to zespol dosc przewidywalny, nie tylko koncertowo (mimo ze wystepy swietne) ale tez studyjnie. na plus zdecydowanie ostatnie lata po reunionie, ktore zaowocowaly 3 swietnymi plytami.
ulubiona plyta: killers / ulubiony utwor: phantom of the opera / widziane na żywo? tak, 5 razy.
11. pink floyd – dlugo nie moglem sie wgryzc. ale sie wgryzlem. jeden problem. gdyby ich dyskografia zamykala sie na meddle, wish you were here, dark side, the wall i animals, to pewnie byliby znacznie wyzej. ale reszta mnie nie bierze za bardzo jednak.
ulubiona plyta: dark side of the moon / ulubiony utwor: shine on you crazy diamond / widziane na żywo? nie, no i z wiadomych przyczyn juz nie ma na to szans. ale bilet watersa w przyszlym roku kupiony
12. uriah heep – najwieksze rzeczy znane od wieków, ale calosc poznana dopiero w ostatnich 2-3 latach. genialne lata 70te, dosc kiepskie, choc z brzeblyskami lata 80te, calkiem niezle 90te no i swietna ostatnia plyta studyjna. są teraz w formie, mają taki mały powrot popularnosci i calkiem zasluzenie. no i są autorami mojego kawalka wszech czasow
ulubiona plyta: firefly / ulubiony utwor: july morning / widziane na żywo? tak, 2 razy.
13. whitesnake – cudny poczatek, do polowy lat 80tych wysoki poziom. pozniej zmiana skladu i stylu i juz nie bylo nigdy tak fajnie. teraz to w zasadzie david + grupa mlodszych mniej lub bardziej znanych muzykow. cien dawnego zespolu, ale jednak byl to zespol znakomity na poczatku, zwlaszcza do czasu, kiedy wiecej panów purpurowych w nim gralo. to w zasadzie przedluzenie 3. i 4. skladu DP na kilku pierwszych plytach. no i ten genialny glos...
ulubiona plyta: trouble / ulubiony utwor: day tripper / widziane na żywo? tak, raz. chociaz juz w skladzie zdecydowanie niewężowym.
14. rainbow – pierwsze 3 plyty genialne, 4 swietna. pozniej? pozniej nie moja bajka gdyby zakonczyli na tych 4, lub nastepne byly na zblizonym poziomie, to byliby pewnie gdzies kolo DP w tym rankingu \m/
ulubiona plyta: rising / ulubiony utwor: rainbow eyes / widziane na żywo? nie i szans juz niestety nie ma.
15. the doors – gdzies na poczatku liceum zaczalem za nimi szalec i byliby wtedy blisko szczytu tej listy, gdybym ja wtedy robil pozniej moj entuzjazm nieco opadl ale czesc ich dyskografii to rzeczy znakomite. pozostale są po prostu dobre
ulubiona plyta: the doors / ulubiony utwor: soft parade / widziane na żywo? tak, raz. oczywiscie nie oryginalny zespol, a jedynie the doors of the 21st century manzarka i kriegera, bo tak sie wtedy nazywali wraz z ianem astbury na wokalu.
16. dżem – dlugi czas moj ulubiony polski zespol. niewatpliwie legenda i chyba najbardziej kultowy polski zespol muzyczny. nawet jesli nieco mi sie przejadl przez przedawkowanie ich koncertow w ostatnich kilku latach, to jednak to byl kawal swietnej muzyki i piekne wspomnienia z nieistniejacego juz festiwalu tyskiego.
ulubiona plyta: detox / ulubiony utwor: niewinni i ja / widziane na żywo? tak, 20 lub 21 razy.
17. metallica – wiadomo, meta to firma. nawet jesli ich plyty po 90 roku są w wiekszosci conajwyzej niezłe. nagrali jednak w zyciu kawal znakomitej muzyki mimo ze, jak wszyscy wiemy, skonczyli sie na kill ‘em all
ulubiona plyta: ride the lightning / ulubiony utwor: fade to black / widziane na żywo? tak, 3 razy.
18. black sabbath – kilka plyt z ozzym to mistrzostwo, polowa tworczosci z dio tez. 2 plyty z martinem uwielbiam. pozostale? hmm raz srednie, raz slabe. skonczyli studyjnie jednak bardzo kiepsko i za to na pewno minus. ale wiele po sobie zostawili. ich rola w ksztaltowaniu muzyki metalowej jest nie do przecenienia.
ulubiona plyta: sabbath bloody sabbath / ulubiony utwor: black sabbath / widziane na żywo? tak, raz. w oryginalnym skladzie.
19. aerosmith – gdyby wybrac tylko te plyty, ktore są swietne, to byliby duzo wyzej. ale nagrali tez sporo rzeczy mocno takich sobie, a w ostatnich latach zrobili wiele, zeby nadkruszyc swoją legende mam jednak nadzieje, ze jeszcze wydadzą naprawde swietny studyjny album, ktory skopie assy. a tymczasem ja mam jeszcze jednak sporo luk w mojej aerosmithowej wiedzy i dyskografii do uzupelnienia.
ulubiona plyta: permanent vacation / ulubiony utwor: dream on / widziane na zywo? nie. niestety w ostatniej chwili nic nie wyszlo z wyjazdu do pragi 2 tygodnie temu.
20. megadeth – w zasadzie moje odkrycie ostatniego roku. wczesniej znalem oczywiscie najbardziej popularne rzeczy i mialem 2 pozniejsze kasety + 2 wczesniejsze po bracie. ale to tyle. w ostatnim roku kupilem niemal calą dyskografie, brakuje mi tylko ostatnich plyt. ich kolej tez nadejdzie swietny zespol, nieco w cieniu metalliki, ale nagrywali panowie rzeczy wielkie, jak chocby rust in peace. szkoda, ze liczne zmiany personalne chyba nie pozwolily im zajsc tak daleko jak mogli.
ulubiona plyta: rust in peace / ulubiony utwor: promises / widziane na żywo? tak, raz.
21. velvet revolver – pojawili sie nagle, narobili duzo szumu w rockowym swiecie i znikneli. oficjalnie istnieją, choc brak wokalisty od 2 lat jednak kaze podejrzewac, ze moze juz nic z tego nie wyjsc, mimo podobno gotowego materialu na plyte. debiut byl swietny. na libertad bylo roznie, ale to tez bardzo solidna plyta. moze nie byli az tak znakomici jak gunsi, ale to byl hard rock na wysokim poziomie. moze jeszcze cos kiedys z tego bedzie...
ulubiona plyta: contraband / ulubiony utwor: loving the alien / widziane na zywo? tak, raz.
22. porcupine tree – znam niewiele wciąż. ale to co znam to szczerze uwielbiam. tak jak gdzies juz pisalem, in absentia to dla mnie chyba album ostatniego dziesieciolecia na swiecie, a trains to jeden z ulubionych kawalkow ever. kiedys w koncu wgryze sie w cala dyskografie, a wtedy pójdą mocno w gore.... albo w dol jesli reszta okaze sie nie w moim guscie
ulubiona plyta: in absentia / ulubiony utwor: trains / widziane na żywo? tak, calkiem na swiezo
23. rush – moje osobiste odkrycie ostatnich miesiecy. kupilem juz 2 plytki, a w kolejce czeka kilka nastepnych. wlasciwie znam w miare nieźle wszystko do signals. pozniejsze rzeczy to dla mnie na razie jedna wielka niewiadoma. sluchalem czegos tam i generalnie nie bylo to juz tak porywajace w poznych latach 80tych. moze te nowsze bardziej mnie chwycą. ale za te starsze pozycja dosc wysoka. pewnie za jakis czas bedzie wyzsza jak poznam jeszcze lepiej.
ulubiona plyta: 2112 / ulubiony utwor: subdivisions / widziane na żywo? nie, niestety.
24. led zeppelin – pierwsze 4 plyty uwielbiam. no powiedzmy 3 z nich ale pozniejsze rzeczy... probowalem sie w nie wgryzc no i nie szlo ni cholery. pojedyncze kawalki swietne ale calosciowo nudzilem sie. ale za pierwsze 4 pozycje wysokie miejsce im sie nalezy.
ulubiona plyta: IV / ulubiony utwor: whole lotta love / widziane na żywo? nie, niestety i szans raczej nie ma
25. marillion – kolejne moje odkrycie ostatnich kilku lat. wczesniej znalem tylko najbardziej popularne rzeczy. era rybna genialna. ere H znam z 2-3 plyt. są bardzo dobre, ale na razie chyba na tym poprzestane. fragmenty innych plyt jakos srednio mi sie podobaly, chociaz nie wykluczam zaglebienia sie w nie w przyszlosci.
ulubiona plyta: misplaced childhood / ulubiony utwor: neverland / widziane na żywo? tak, raz.
26. bon jovi – plyty do 95 roku naprawde bardzo dobre i pokazujace, ze ci goscie nie tylko potrafili pisac swietne chwytliwe kawalki, ale tez są naprawde dobrymi muzykami. niestety pozniej chyba im sie znudzilo i od kilkunastu lat wydają miernote. dlatego tak nisko.
ulubiona płyta: slippery when wet / ulubiony utwór: dry country / widziane na zywo? nie. mimo polskich korzeni, panowie nas omijaja szerokiem łukiem...
27. transatlantic – kolejne odkrycie ostatnich kilkunastu miesiecy. swietne polaczenie roznych smaczkow charrakterystycznych dla kilku roznych zespolow, nie tylko tych, w ktorych na codzien grają ci panowie
ulubiona płyta: SMTP:e / ulubiony utwor: we all need some light / widziane na żywo? tak, raz.
28. ayreon – pewnie jesli poznam wszystko, to bedzie duzo wyzej, chociaz z drugiej strony, ciezko to traktowac jako zespol raczej luzny zbior plyt, ktorych wspolnym mianownikiem jest arjen. duzo mniej power metalowe i jednak o wiele bardziej roznorodne niz avantasia, ktorą nota bede tez lubie na razie znam ze 3-4 plyty, ale na pewno predzej czy pozniej poznam wszystko. obie universal migratory sa naprawde bardzo dobre, natomiast the human equation to arcydzielo tego rodzaju muzyki.
ulubiona plyta: the human equation / ulubiony utwor: loser / widziane na zywo? nie.
29. hey – kiedys lubilem duzo bardziej. pierwsze plyty, mimo zazwyczaj kiepskiej produkcji, mialy w sobie ogien i energie. pozniej roznie z tym bywalo, chociaz jeszcze z grubym nagrali ze 2 naprawde bardzo fajne cd. to co robia ostatnio juz mi nie lezy. na echosystem byl milym powrotem w strone gitar po nielezącym mi music music, ale ostatniej plyty nawe tnie kupilem po przesluchaniu w necie...
ulubiona plyta: ho! / ulubiony utwor: heledore babe / widziane na zywo? tak, jakies 5 razy.
30. cree – godni nastepcy dżemu, chociaz oczywiscie takiej slawy w polsce nigdy nie zdobędą. ale nazwisko riedel jednak zapewnia stale zainteresowanie zespolem wsrod przynajmniej czesci fanow dżemowych i calkiem slusznie, bo bastek, jak tylko nie smeci i nie wykorzystuje tych samych pomyslow na teksty w co drugim kawalku, to naprawde potrafi napisac znakomite rzeczy, ktorych nie powstydzilby sie jego ojciec z zespolem.
ulubiona plyta: parę lat / ulubiony utwor: po co więcej mi / widziane na żywo? tak, 6 razy.
31. lynyrd skynyrd – pewnie gdybym znal duzo wiecej, to byliby duzo duzo wyzej, albo duzo nizej, jesli okazaloby sie, ze nic wiecej nie jest na poziomie tego, co jest mi znane a jest to mozliwe biorąc pod uwage, ze z prawdziwych LS sprzed katastrofy lotniczej zostal jeden czlowiek obecnie, a starzy i nowi czlonkowie zespolu padają w ostatnich latach jak muchy. ostatnia plyta jednak calkiem dobra wiec jest nadzieja, ze i inne rzeczy mi sie spodobają. a na razie znam ze 20-30 kawalkow, czyli dosc niewiele, ale kilka z nich kocham miloscią absolutną
ulubiona plyta: pronounced... / ulubiony utwor: free bird / widziane na zywo? nie. niestety panowie polske omijają, a biorąc pod uwage ich umieralnosc w ostatnich latach, to szanse na koncert u nas niewielkie.
32. tsa – zbieram sie do poznania calej dyskografii od kilku lat i po kazdym ich koncercie i zawsze jakos sie zebrac nie moge ale znam gdzies z polowe pewnie i wystarczy zeby stwierdzic, ze w polsce hard rocka niewielu gralo na podobnym poziomie
ulubiona plyta: heavy metal world / ulubiony utwor: alien / widziane na żywo? tak, 3 razy.
33. opeth – bardzo dziwny to związek moj z tym zespolem. bylem na 2 koncertach, niedlugo pewnie trzeci, a mimo tego polowy ich dyskografii sluchac nie moge ale ta druga polowa, ta bardziej progresywna, melodyjna i z normalnymi wokalami to jest cudo i jedna z najlepszych rzeczy, jaką slyszalem w ostatnich latach nawet niektore growlowe rzeczy przelkne, chociaz wiekszosc mnie jednak odrzuca.
ulubiona plyta: watershed / ulubiony utwor: burden / widziane na zywo? tak, 2 razy.
34. bad company – nie az tak swietne jak free, w dodatku rozmienili sie na drobne w latach pozniejszych z innymi wokalistami i malo ciekawą muzyką, bedącą malo udana kopią dzwieków nagranych z rodgersem. ale jednak te pierwsze kilka ich plyt to klasyka rocka w wielu przypadkach.
ulubiona plyta: bad company / ulubiony utwor: bad company / widziane na zywo? nie. nie wyglada na to, zeby panowie mieli do nas zawitac, wiec tu moge wpisac tylko paula z queen...
35. no doubt – spory czas byli dla mnie tylko tym zespolem od ‘don’t speak’ (ktora nota bene uwielbiam). kupilem u ruskich plyte z tym kawalkiem ale rzadko puszczalem. a pozniej jakos znalazlem z jedną czy dwie plyty w charity shopach i postanowilem kupic za bezcen i posluchac i tak kupilem calą dyskografie i czekam z niecierpliwoscią na nową plyte. co prawda dotknąl ich troche syndrom hey’a i ostatnie nagrania zbyt mocno elektroniczne i odbiegajace od naprawde intrygujacych korzeni, ale jednak to wciaz bardzo dobry zespol.
ulubiona plyta: the bacon street collection / ulubiony utwor: bathwater / widziane na zywo? nie. nie byli chyba nigdy w polsce ale mam nadzieje, ze sie to zmieni.
36. the beatles – w sumie tak naprawde to wkrecilem sie w nich barziej z rok temu jak wyszly reedycje zremasterowane ich plyt i w anglii kosztowaly 2 razy mniej niz w polsce. skorzystalem z tego i nie zaluje. nagrali kawal swietnej muzyki, choc oczywiscie dla 99% ludzi pewnie i tak są wesolymi chlopcami od she loves you
ulubiona plyta: rubber soul / ulubiony utwor: yesterday / widziane na zywo? bizon, you must be joking
37. u2 – troche podobnie jak z bon jovi, ostatnie kilkanascie lat wlasciwie mogloby nie istniec bo cienkie to strasznie. ale za pare rzeczy z lat 90tych i poczatku 90tych mają moj duzy szacunek
ulubiona plyta: the joshua tree / ulubiony utwor: i still haven’t found / widziane na zywo? nie.
38. red hot chili peppers – moja znajomosc ich muzyki jest dosc ograniczona. sprowadza sie wlasciwie do poczatkow dzialalnosci z frusciante , pojedynczych rzeczy z navarro i plyt po powrocie fru. czesc znakomita, ostatnie dokonania mocno srednie. jeszcze californication bylo naprawde znakomite, ale juz by the way mocno nierowne, a S.A. po prostu mocno takie sobie. zobaczymy co wymyslą z nowym wioslarzem, chociaz bedzie mi brakowac tych zawodzen fru w chorkach i jego niedbalych solowek.
ulubiona plyta: blood sugar sex magic / ulubiony utwor: under the bridge / widziane na zywo? nie.
39. wishbone ash – sprawa podobna jak z paroma innymi zespolami na liscie: gdybym znal wiecej i byloby to tak dobre jak to, co znam, byliby o wiele wyzej. ale znam niewiele. w sumie moze ze 3 plyty. z czego jedna jest absolutnie genialna.
ulubiona plyta: argus / ulubiony utwor: sometime world / widziane na zywo? tak, raz. chociaz oczywiscie z oryginalnym skladem obecny zespol ma niewiele wspolnego.
40. jimi hendrix – legenda, wiadomo. ale ta legenda wydala sporo roznych rzeczy, wiekszosc chyba nawet po wlasnej smierci heheh a ja znam stosunkowo niewiele. moze z 40 kawalkow do kupy... moze nawet nie. ale są wsrod nich rzeczy absolutnie genialne, tyle, ze no nie zawsze mam nastroj na hendrixa.
ulubiona plyta: tu nie podam, bo mam glownie skladaki / ulubiony utwor: little wing / widziane na zywo? mhm, spiewal w zeszly piatek w barze za rogiem z elvisem i freddiem... heh
41. soundgarden – kolejny zespol, ktory pewnie powedruje duzo wyzej jak w koncu sie do nch dobiore porzadnie. okazja jest, bo sie zeszli panowie wiec musze sie zabrac. zwlaszcza, ze czesc ich plyt tanio w mm i saturnie ostatnio a na razie znam chyba 2 plytym ktore bardzo lubie. ale z tych najbardziej znanych z seattle, jednak znam ich chyba stosunkowo najmniej, no moze na rowni z nirvaną. ale są lepsi od nirvany
ulubiona plyta: superunknown / ulubiony utwor: black hole sun / widziane na zywo? nie, nie bylo takiej szansy skoro nieistnieli ale mam nadzieje naiwną, ze trasa po zejsciu sie nas nie ominie
42. ozzy osbourne – pare jego solowych rzeczy duzo lepszych niz jego pozniejsze plyty z sabbath. ale tez nagral solowo sporo materialu bardzo sredniego. poczatki jednak byly swietne no ale mial znakomitych muzykow i kompozytorow w zespole
ulubiona plyta: blizzard of ozz ulubiony utwor: aimee / widziane na zywo? solo nie. tylko z black sabbath. bilet na solowy koncert juz mialem w domu jak sie sierota prawie zabila na quadzie...
43. genesis – powtarzam to samo od lat, ze znam glownie pozniejsze rzeczy ery collinsowskiej, a slabo ere gabrielowską i wczesno-collinsowską. i od lat niewiele sie zmienia w tej kwestii, chociaz cos tam juz jednak poznalem i spodobalo sie mysle, ze kiedys zabiore sie za reszte, bo dawniej nie wchodzily mi te wczesne rzeczy, ale ostatnio bylo duzo lepiej pod tym wzgledem
ulubiona plyta: selling england by the pound / ulubiony utwor: land of confusion / widziane na zywo? nie.
44. bruce dickinson – nie az tak swietne plyty solowe, jak z maidenami, ale są wsrod nich naprawde znakomite utwory. a plyty nagrane pod koniec bez-maidenia są naprawde znakomite i chyba nawet lepsze od tego, co IM robilo w tym czasie z blazem.
ulubiona plyta: the chemical wedding / ulubiony utwor: book of thel / widziane na zywo? solo nie.
45. elton john – wczesne rzeczy uwielbiam. pozniejsze... hmm pojedyncze kawalki. jednak wiekszosc albo zbyt ugrzeczniona i nijaka, albo zbyt smetna. ale te nagrania z wczesnych lat 70tych to mistrzostwo swiata jest
ulubiona plyta: goodbye yellow brick road / ulubiony utwor: tiny dancer / widziane na zywo? <blysk> jasne <grzmot> ze <kap kap> tak... raz.
46. david bowie – troche podobnie jak z eltonem. bardzo lubie wczesne plyty. tam są przeswietne rzeczy. pozniejsze mniej rockowe juz mnie tak nie braly, chociaz niektore mialy fajne klimaty. tworczosci z ostatnich 25 lat wlasciwie nie znam. ale za to co na poczatku wielki szacunek ode mnie, nawet jesli dalej twierdze, ze bowie pisze genialne kawalki, ktore wszyscy wykonują lepiej od niego
ulubiona plyta: diamond dogs / ulubiony utwor: moonage daydream / widziane na zywo? nie.
47. snakepit – tylko 2 plyty. pierwsza bardzo dobra, druga swietna. tak mieli brzmiec gunsi w polowie lat 90tych, gdyby axl nie odrzucil tych kawalkow... rasowy hard rock, a do tego ciekawe brzmienie, czasami dla hard rocka nie do konca typowe, ale bardzo chwytliwe co pokazala ostatnia queenwizja tak nisko, bo jednak tylko 2 plyty wyszly.
ulubiona plyta: ain’t life grand / ulubiony utwor: serial killer / widziane na zywo? nie.
48. king crimson – znowu, znam ledwie 3 plyty, ktore naprawde bardzo lubie i cenie. ale poza nimi nie znam w zasadzie nic wiecej, stad taka a nie inna pozycja.
ulubiona plyta: in the court... / ulubiony utwor: epitaph / widziane na zywo? nie.
49. yngwie malmsteen – na poczatku znakomite plyty lączące wirtuozerie gitarową z elementami i zagrywkami z muzyki klasycznej i z nieprawdopodobną chwytliwoscią. niestety pozniej ego yngwiego roslo jeszcze szybciej niz jego brzuch, a kolejne plyty powielaly tylko patenty z poprzednich i zaczal byc utozsamiany z gitarowymi wymiataczo-onanistami. az w koncu przestalem sie pozniejszymi wydawnictwami interesowac zupelnie. ale kilka pierwszych plyt swietne.
ulubiona plyta: trilogy / ulubiony utwor: icarus’ dream suite op. 5 / widziane na zywo? tak, raz.
50. dio – mistrz dio na miejscu 50. pierwsze 2-3 plyty bardzo dobre lubznakomite. pozniej? pozniej po odejsciu campbella jakby i jaja kompozytorskie mr. dio stracil i kilka kolejnych lat przynioslo kiepskie efekty. dlugo nic i bardzo dobra magica. ale to chyba ostatnie jego mocniejsze podrygi solowe. reszty nie mam i miec nie zamierzam, ale za te kilka plyt miejsce na liscie zalapal.
ulubiona plyta: holy diver / ulubiony utwor: as long as it’s not about love / widziane na zywo? tak, raz. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Lip 22, 2010 6:21 pm Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | | 11. pink floyd – dlugo nie moglem sie wgryzc. ale sie wgryzlem. jeden problem. gdyby ich dyskografia zamykala sie na meddle, wish you were here, dark side, the wall i animals, to pewnie byliby znacznie wyzej. ale reszta mnie nie bierze za bardzo jednak. |
no ale z Queen lubisz tyle samo płyt _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Lip 22, 2010 6:39 pm Temat postu: |
|
|
niezupelnie kilka innych plyt queen lubie, aczkolwiek nie w tym stopniu co pierwsze 5. natomiast z PF nic poza tymi w zasadzie mnie nie rusza  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Nathalie

Dołączył: 19 Mar 2010 Posty: 428 Skąd: Z krainy Ozz...
|
Wysłany: Czw Lip 22, 2010 7:58 pm Temat postu: |
|
|
Bizon- ze Tobie sie chcialo to wszystko w jednym poscie pisac... Matko, ile to musialo trwac...
(P.S: The Beatles na Twojej liscie cieszy. ) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Lip 22, 2010 8:52 pm Temat postu: |
|
|
przeciez nie pisalem tego na raz, az takim no-lifem nie jestem pisalem to sobie w wordzie przez ostatnie 2 tygodnie i dzisiaj tylko skonczylem, skopiowalem i ladnie wkleilem az sam sie zdziwilem niektorymi wynikami, choc generalnie nie ma tu nic nieznanego ogolowi, przynajmniej z nazwy  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Czw Lip 22, 2010 9:52 pm Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | zinger cos powoli leci, a ja sobie zaczalem kilkanascie dni temu pisac i tak po pare zdan dziennie i wyszlo co wyszlo  |
Oj, to nie o to chodzi, że mi się nie chce, czy że powolny jestem, tylko tak dla zbudowania napięcia i atmosfery wrzucam co kilka dni kolejną piątkę
| Bizon napisał: | | 11. pink floyd – dlugo nie moglem sie wgryzc. ale sie wgryzlem. jeden problem. gdyby ich dyskografia zamykala sie na meddle, wish you were here, dark side, the wall i animals, to pewnie byliby znacznie wyzej. ale reszta mnie nie bierze za bardzo jednak. |
A wiesz, ile za to lat więzienia grozi? No? Zero! Ale to błąd, powinno być dożywocie! Jedną z najlepszych płyt jest Atom Heart Mother, z tym monumentalnym utworem tytułowym, no coś niesamowitego, spróbuj jeszcze raz, dwa razy, pięćdziesiąt dziewięć - ile tylko będzie trzeba, bo warto się do tego przekonać, nie pożałujesz! Albo jakbyś tak zwrócił uwagę na "Summer '68" - przesłuchaj choćby sam ten kawałek, odrębnie, bo to emocja sama w sobie! _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Lip 22, 2010 9:58 pm Temat postu: |
|
|
alez ja to znam. ale nie wciagnelo mnie nigdy az tak jak reszta. AHM fragmenty swietne ale jako calosc na razie mnie nie przekonuje.
roxette nie jest w 50 :> jest 59. jak widac :> _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Czw Lip 22, 2010 10:05 pm Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | | alez ja to znam. ale nie wciagnelo mnie nigdy az tak jak reszta |
Wiem, że znasz, mówię tylko, że warto się przekonywać do skutku Ja też miałem z tym problem. Pink Floyd to niby taki rozsławiony, wszechpopularny zespół, ale jakoś wiele osób ma kłopoty z przyswojeniem sobie ich twórczości, większe niż w przypadku dużo bardziej undergroundowych i progresywnych zespołów  _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Lip 22, 2010 10:32 pm Temat postu: |
|
|
| zinger menu napisał: | Pink Floyd to niby taki rozsławiony, wszechpopularny zespół, ale jakoś wiele osób ma kłopoty z przyswojeniem sobie ich twórczości, większe niż w przypadku dużo bardziej undergroundowych i progresywnych zespołów  |
Te kłopoty dotyczą twórczości do Meddle zazwyczaj. A to jest ich najlepszy okres IMO. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lookaug

Dołączył: 03 Mar 2009 Posty: 1012 Skąd: Włocławek
|
Wysłany: Pią Lip 23, 2010 1:05 am Temat postu: |
|
|
Się zastanawiałem nad sensowną ilością - raz, żeby nie pisać tego do Wigilii, dwa żeby poźniej nie ratować się zespołami, z ktorych "w sumie lubię ten jeden kawałek" (żaden zarzut do Bizona czy coś, żeby nie było, jestem serio pod wrażeniem. Po prostu jak ja bym miał wybierać miedzy powiedzmy 42 a 43 miejscem, to żywy bym raczej z tego nie wyszedł). No i stanęło na TOP 15.
1. Queen
No są pierwsi. Też miejsce raczej honorowe, bo słucham obecnie rzadko, ale pozostał sentyment, póki co nadal dystansujący wszystkie inne zespoły. Poza tym czysto muzycznie trójka QII-SHA-ANATO miażdży zawsze i wszędzie. Poźniej było słabiej (oczywista oczywistość), ale dzieki temu mam szansę usmiechnąć się pod nosem za każdym razem, gdy usłysze gdzies przypadkowo takie Kind of Magic czy I Want to Break Free.
2. Muse
Sam nie lubie takiego szufladkowania, ale ktoś ich tam kiedyś nazwał Queenem XXI wieku. Coś w tym jest, a oburzonym na takie porównanie polecam posłuchać przed oceną, ewentualnie poczytać, co na ten temat powiedział niejaki May Brian. Bellamy człowiek orkiestra, z tego wszystkiego chyba najgorzej mu wychodzi samo śpiewanie, hehe, ale od akceptacji jego wokalnej maniery do fascynacji Muse droga już niedaleka.
3. Guns N' Roses
Też duży sentyment (złota era MTV i gunsowe teledyski oglądane będąc dzieciakiem), za którym oczywiście stoi kawał dobrej muzyki. Plus podciągam pod szyld GNR późniejszą twórczość obu głownych panow, bo mimo, że pojedynczo nawet nie zbliżają się do poziomu, jaki prezentowali wspólnie, to parę rzeczy im się po rozpadzie jednak udało (Serial Killer, This I Love czy chociazby ostatnio By The Sword).
4. Republika
Bo Ciechowski wielkim artystą był. Szczerze, to gdybym mógł zobaczyć jak potoczyłaby się kariera jednego przedwcześnie zmarłego muzyka, to prawdopodobnie wybrałbym jego przed FM. Wielki tekściarz przede wszystkim.
5. Pink Floyd
No "moja dyskografia Floydów" zawiera się od Atom Heart Mother do The Wall + Division Bell. Do reszty nie mam zamiaru w najbliższej przyszłości wracać, ale w/w to rzeczy dobre poprzez świetne po absolutnie genialne. Wish You Were Here mój drugi album wszechczasów (po ANATO).
6. Lao Che
To jest dopiero dziwny zespół. Wyrośli z hip-hopu, debiut nagrali w klimatach Dziadów, po czym w niesamowity sposób zabrali sie za Powstanie Warszawskie - płytę, którą imho powinien przesłuchać każdy Polak, interesujący się muzyką. Ostatnie dwa albumy to już jest chyba to ukształtowane Lao Che, chociaż kto ich tam wie.
7. Dream Theater
To dosyć ciekawe, bo ilość rzeczy w ich dyskografii przez które cięzko jest mi się do konca przebić jest naprawdę spora. No ale samo SFAM starcza, doprawione I&W i nadzieją, że jeszcze czeka nas w ich wykonaniu coś wielkiego. Szczerze mówiąc, to już ostatnia płyta nawet mi się podobała, co jak wiem raczej nie jest powszechną opinią, heh.
8. Metallica
Tutaj też nie wszystko, ale Mastera i RTL łykam bez popity. Na pozostałych albumach pojedyncze rzeczy też potrafią być genialne, ale gdybym to ja miał dokończyć słynne "Metallica skończyła się na" to powiedziałbym, że na... Metallice.
9. The Beatles
Giganci i tyle. Fanem wielkim nie jestem, ale niektóre utwory wręcz ubóstwiam, a i do słitaśnych pioseneczek z początków lubię sobie potupać nóżką
10. Indios Bravos
Pewnie niewielu ta nazwa coś mówi. Ale niejaki Hey to raczej każdy kojarzy, a oba te zespoły łączy nazwisko założyciela i gitarzysty Piotra Banacha. Kiedy z Nosowską zaczęli się rozmijać Banach wziął jeden z fajniejszych imo polskich głosów niejakiego Gutka i zaczęli grać coś, co można chyba nazwać mieszanką rocka, reggae i bluesa. Raczej lekkie, niezobowiązujące granie, ale mi się słucha tego z wielką przyjemnością. A już na pewno o wiele bardziej odpowiada mi ten kierunek niz to co robi obecny tzw. Hey.
11. Alice in Chains
Doskonały Dirt, świetny koncert unplugged i wydany podręcznik pod tytułem jak nagrać dobrą płytę po śmierci wokalisty. Nie ukrywam, że najlepiej mi się słucha, gdy jestem zły/smutny/wkurzony. Wtedy to się czuje.
12. Rammstein
Zdaje sobie sprawę, że awersja do niemieckiego w muzyce może ten zespół zdyskwalfikować, mi ten język jakoś zawsze pasował. Najbardziej lubię... rammsteinowe ballady. Nie ma tego wiele, ale jak już się wezmą (Ohne dich albo Fruhling in Paris) to wychodzi wunderbar
13. Riverside
Nie ukrywam, że poznałem dzięki temu forum. Najmilsze dla ucha i najlepiej poznane płyty pierwsza i ostatnia. Mają dużą szansę być wyżej jak lepiej poznam pozostałe rzeczy. Albo jak kolejnym albumem znowu podniosą poprzeczkę oczywiście.
14. Red Hot Chili Peppers
Tutaj nie mam czegoś, co by mnie kompletnie odrzucało, bo nawet na wczesnych rzeczach bez Frusciante i ostatnich By The Way i Stadium potrafię znaleźć nienajgorsze momenty. To co pomiędzy - bardzo dobre w zdecydowanej większości. Ale poza Under the Bridge też nie powiem, żeby mnie to porywało pod same niebiosa.
15. Michael Jackson
Na koniec hołd dla króla popu. Bardzo lubię, jak mi leci w tle. No i te czasy kiedy na MTV MJ tańczył na Statule(?) Wolności, a nie pokazywano jak szesnastki sobie urodziny organizują, ech... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Pią Lip 23, 2010 2:07 am Temat postu: |
|
|
Kolejna piątka
40. The Strawbs (UK)
Brytyjski zespół łączący w sobie folk rock i rock progresywny. Akcenty folkowe są tu zapodane w sposób bardzo przystępny, melodyjny, skoczny. Charakter utworów w większości raczej pogodny, czasami wręcz wesoły, radosny, porywający do tańca. Świetnym przykładem byłaby tu piosenka "Part of the union". Wokalista zespołu ma dość ciekawą barwę głosu, która dobrze kooperuje z muzyką stylizowaną na folk.
39. Beggars Opera (GER)
Znowu mamy krautrock. Tym razem zespół co najmniej dziwny, choćby ze względu na cudaczną manierę wokalną Martina Griffithsa, która czyni jego śpiew nader ekspresyjnym, ekspresyjnym w sposób karykaturalnie przesadzony, jak gdyby śpiewał piosenkę do filmu Walta Disneya. Muzyka również bywa mocno infantylna (takie "Time machine") i naiwna, a jednak za pomocą tych przerysowań i przesad grupa maluje w głowie słuchacza całkiem ciekawy, inny, unikalny świat. Tyle się rzeczy słyszało, że lubi się już, gdy muzyka się w jakikolwiek sposób wyróżnia - choćby w taki, jak Beggars Opera.
38. Triumvirat (GER)
Tym razem nieco lżejsza, przystępniejsza forma krautrocka. Brzmienie zespołu bazuje na klawiszach, okładanych nieraz w mistrzowskim stylu przez Jurgena Fritza. Takie Genesis, tylko znacznie mniej progresywne, albo takie Emerson, Lake & Palmer, tylko poważniejsze, jeśli chodzi o nastrój. Przeważają utwory spokojne i melodyjne, ale zdarzają się mocniejsze fragmenty. W szczególności polecam album Spartacus, od A do Z, w całości wielce udany, kawał dobrego, świetnego kompozycyjnie rocka.
37. Faust (GER)
Nie zapominamy o krautrocku Zespół ogólnie bardzo progresywny, silący się nawet na, można powiedzieć, awangardę. Tworzący muzykę różnorodną, z płyty na płytę prezentujący inny styl. The Faust Tapes to np. składanka drobnych, krótkich, ulotnych eksperymentów muzycznych, z dodatkiem może trzech-czterech "normalnych" piosenek, a Outside the Dream Syndicate to coś dokładnie przeciwnego - dwa monotonne tematycznie, gigantyczne utwory instrumentalne (oba ponad 25 minut) nawiązujące do brzmień wschodnich. Monotonne w sposób planowany, gdyż muzyka dzięki temu czyni wrażenie wręcz hipnotyzującej - w trakcie całego pierwszego utworu ścieżka perkusyjna to jedynie szalenie prymitywny rytm złożony z raptem dwóch dźwięków. Przez 25 minut w tle słyszymy jedynie powolne, ociężałe "łup, cup, łup, cup".
36. Alice in Chains (USA)
No i coś lżejszego w odbiorze. Alice in Chains niedawno miało tu swój Top10 i tam właściwie napisałem, co myślę o tej kapeli. Powtórzę w skrócie. Dobre ciężkie granie, sprytne kompozycje i znakomity wokal Staleya. _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Lip 23, 2010 2:41 am Temat postu: |
|
|
lookaug - wybor miedzy 42. a 43. miejscem oczywiscie jest dosc umowny w duzej mierze kwestia chwili i pomyslenia "hmm chyba wole tych od tych jednak". pewnie jakbym te liste od poczatku ukladal, to te miejsca by sie zmienialy, ale jednak dany zespol pozostawalby wciaz w tym samym mniej wiecej obszarze i otoczeniu wybralem ich akurat tyle + ta poczekalnia, bo to jest ta ilosc wlasnie, kiedy nie musze sie posilkowac jeszcze kapelami typu division by zero, indukti, bigelf, jethro tull i kilkunastoma/kilkudziesiecioma innymi, ktore znam na przyklad z jednej plyty, czesto zreszta posiadanej. wiekszosc z nich pewnie predzej czy pozniej poznam lepiej i wtedy moze na taką liste wskoczą. na razie ich nie ma, no bo jak slusznie zauwazyles, wrzucanie takich zespolow nie ma wiekszego sensu  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Pią Lip 23, 2010 11:08 am Temat postu: |
|
|
To taki mój ranking wszechczasów, pozycja lidera raczej niezagrożona, choć kto wie
- Led Zeppelin
- Porcupine Tree
- Nirvana
- Metallica
- The Prodigy
- King Crimson
- Rage Against The Machine
- Black Sabbath
- Pink Floyd
- Jimi Hendrix
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Nie Lip 25, 2010 8:07 pm Temat postu: |
|
|
| KrzysiekP napisał: | | Te kłopoty dotyczą twórczości do Meddle zazwyczaj. A to jest ich najlepszy okres IMO. |
Oczywiście, to był okres przede wszystkim najbardziej różnorodny. Praktycznie na każdym albumie Pink Floyd prezentowali inną twarz swojej twórczości, każda płyta to coś kompletnie innego.
The Piper at the Gates of Dawn - no stuprocentowa psychodelika
A Saucerful of Secrets - jeszcze trochę psychodeli, ale wdziera się już to progresywne brzmienie, miejscami tajemnicze i mroczne, no i mamy tu, o ile się nie mylę, największy jak do tej pory utwór instrumentalny Floydów (tytułowy)
Atom Heart Mother - trzon albumu stanowi ich pierwszy monumentalny utwór, z wykorzystaniem orkiestry i chóru, a całkiem niezłym dodatkiem jest lekko jazzowany żart muzyczny "Alan's psychodelic breakfast" - znowu coś kompletnie nowego
Ummagumma - no nie ma o czym mówić, płyta tak wyróżniająca się w dorobku zespołu, że nic nie trzeba dodawać
Meddle - pierwszy monumentalny utwór, który Pink Floyd mogli prezentować na koncertach (bo "Atom heart mother" zagrali tylko raz), bez pomocy orkiestry i chóru, a także bardzo ciekawy utwór instrumentalny oparty w dużym stopniu na elektronice - "One of these days"
Dobra, koniec offtopu z mojej strony _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black
Ostatnio zmieniony przez zinger menu dnia Sro Lip 28, 2010 10:03 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|