| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Czy masz odwagę napisać o sobie w 100% szczerze? |
| Tak |
|
34% |
[ 13 ] |
| Nie |
|
39% |
[ 15 ] |
| Nie wiem, jeszcze się zastanowię |
|
26% |
[ 10 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 38 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Gość
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 11:06 pm Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 11:51 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: |
[b]DYGRESJA- to jest jeden z najwikszych powodow dla ktorych mam problem z katolicyzmem, ktory wymaga od nas tego, zebysmy sie zle czuli z roznymi myslami, ze to grzech, ze takie mysli to cos zlego, trzeba sie tego pozbyc, trzeba sie z tego powodu czuc winnym.
Momentalnie jest ona oceniona jako cos zlego, w rezultacie to ja jestem zly bo taka mysl sie pojawila, o rany, prosze o przebaczenie, zle sie ze soba czuje. |
To nie do końca jest tak. Samo pojawienie się myśli grzechem nie jest. To samo dotyczy emocji. Natomiast ważne jest to, za czym się później podąży. Pojęcie "zgrzeszyć myślą" wymaga większej aktywności i świadomości - nie dotyczy samego faktu zaistnienia danej myśli. W związku z tym postawa kościoła katolickiego (bo o innych niewiele wiem) jest dość bliska temu, co sam napisałeś:
| Fenderek napisał: | | Mysl jest naturalna. Przyznajac sie do niej i nie oceniajac jej- mam SZANSE sie z nia rozprawic, mam sznase ja skonfrontowac. |
Choć w powyższym zdaniu niejasny dla mnie jest fragment "nie oceniając jej". Czy jeśli - dajmy na to - wpadnie Ci do głowy myśl, żeby kogoś ukatrupić, to naprawdę nie pojawi Ci się MOMENTALNIE wewnętrzna ocena tejże myśli? Jesteśmy w końcu wychowani w pewnych standardach etycznych (abstrahując już od religii), więc pewne mechanizmy włączają się automatycznie. _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Lut 08, 2006 1:31 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | natomiast zburzenie sciany nie bylo zle- wrecz przeciwnie... ten obraz stworzony na wlasne potrzeby przestal pelnic swoja uzyteczna fuknkcje- poczucie bezpieczenstwa stalo sie zludne, stalo sie patologiczne. Tak jest bardzo czesto. Zazwyczaj widzenie siebie w czarnych barwach ma podloze mniej lub bardzeij patologiczne (samo jest generalnie patologia...). Zawsze jednak jest z tego jakas korzysc, jakis powod dla ktorego czlowiek w to dalej brnie.
|
Poczucie bezpieczeństwa stało się złudne dla Pinka? W takim razie bohater powrócił do normalnego życia? To jak odbudował swoje szczęście, skoro wcześniej wszystko stracił? Mur wydawał MI się być tym, co w jakiś sposób go pocieszało, jedyną rzeczą, która go cieszyła - jego własnym światem. Ktoś ingerował w ten jego własny świat i go zburzył - stąd moje przypuszczenie, że dla niego było to złe. A skąd wiem, że go ten własne świat cieszył? Bo nie chciał wyjść poza niego, otworzyć się wobec innych, a przecież mógł. Rany, jakie to wszystko skomplikowane. Takie pytanie: skąd wiesz, że dla Pinka zburzenie Ściany było dobre? Jest to gdzieś powiedziane, czy to Twoja własna interpretacja?
| Fenderek napisał: | O to chodzi, przy czym wcale nie musi to byc z powodu jakiego swydarzenia. Jesli widzimy siebie w takich a nie innych barwach (na przyklad lepszych nizw rzeczywistosci)- poczujemy sie zaatakowani i bardzo sie wkurwimy na kogos, kto powie nam cos odwrotnego. To sie nazywa zaprzeczenie. Powiedz osobie leniwej, ktora sie przed sama soba nie chce do tego przyznac ze jest leniwa- a cie zbluzga albo wysmieje.
|
Tak będzie zawsze czy w okresie "młodzieńczego buntu"?
| Lasha napisał: | Fenderka nie musisz się bać |
A i ja tak nie stwierdziłem.
| Lasha napisał: | To nie pieniądze są zazwyczaj przeszkodą, ale chęć i odwaga, żeby zrezygnować z wygód na rzecz przeżycia czegoś niesamowitego. Pieniądze zawsze można zarobić. I pojechać gdzieś prawie za darmo.
Ja zarabiałam na swoje podróże już od pierwszej klasy liceum. |
Nie da się ukryć, że zazwyczaj, choć również nie da się ukryć, że czasem tak. Wiadomo chyba o co mi chodzi. Jeżeli ktoś jest naprawdę biedny, to nie ma szans. Niestety...ale taka jest prawda. Tak szczerze, droga Lasho, to w swym upodobaniu podróżami przypominasz mi mojego nauczyciela angielskiego i to bardzo - on by wiecznie opowiadał nam na lekcjach jakie to mieli plany z kumplami z liceum, jak to zarabiali i co niesamowitego ich spotkało. No i poniekąd (ale tu już w dużo mniejszym stopniu) moją mamę. Chociaż ja sam miałem to szczęście być w kilku państwach Europy, tak jednak tak barwnie opowiadać nie umiem.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Lut 08, 2006 11:26 am Temat postu: |
|
|
| Lily of the valley napisał: | | Choć w powyższym zdaniu niejasny dla mnie jest fragment "nie oceniając jej". Czy jeśli - dajmy na to - wpadnie Ci do głowy myśl, żeby kogoś ukatrupić, to naprawdę nie pojawi Ci się MOMENTALNIE wewnętrzna ocena tejże myśli? Jesteśmy w końcu wychowani w pewnych standardach etycznych (abstrahując już od religii), więc pewne mechanizmy włączają się automatycznie. |
OK. Taka mysl pojawilaby sie (i wiem ze sie pojawiala, bardzo mala i cichutka) w sytuacji wielkiego gniewu. Oczywiscie, nie wzialem siekiery i jej nie zrealizowalem (nie, nie stukam z pierdla ), a co do ocenienia...
Tak, rzeczywiscie, ocena sie pojawia. To jest kolejna mysl, kolejna emocja naturalnie sie pojawiajaca za poprzednia Tylko ze mozna na dwojaki sposob. Mozna stwierdzic "o rany, co ja mysle, tak nie wolno, Boze jaki ja jestem glupi" czy cos w tym stylu. A mozna podejsc do siebie w miare racjonalnie i "OK, jestem niezle wkurwiony, mam ochote jego/ja rozszarpac na strzepy, ale jestem zly". I nie dowalac sobie za to ze taka mysl sie pojawila. Moze rzeczywiscie nieprecyzyjnie sie wyrazilem- ocena pojawai sie naturalnie, pod wplywem norm moralnych w jakich sie wychowalismy, masz racje. Ale mozna sobie po pojawieniu sie oceny przykopac i czuc winnym za to, ze sie pomyslalo to czy tamto (i- wracajac do religii- mam wrazenie ze to powtarzanie w kolko "mea culpa" tak roche idzie w te strone- ACZKOLWIEK przyjmuje to co powiedzialas na ten temat i pare rzeczy posprawdzam), a mozna tez po prostu przyjac to jako cos naturalnego, cos co bylo i... poszlo... moze rzeczywiscie nie o sama ocene mi chodzilo a samokaranie sie po niej... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Lut 08, 2006 11:43 am Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: |
| Fenderek napisał: | O to chodzi, przy czym wcale nie musi to byc z powodu jakiego swydarzenia. Jesli widzimy siebie w takich a nie innych barwach (na przyklad lepszych nizw rzeczywistosci)- poczujemy sie zaatakowani i bardzo sie wkurwimy na kogos, kto powie nam cos odwrotnego. To sie nazywa zaprzeczenie. Powiedz osobie leniwej, ktora sie przed sama soba nie chce do tego przyznac ze jest leniwa- a cie zbluzga albo wysmieje.
|
Tak będzie zawsze czy w okresie "młodzieńczego buntu"?
|
"Zaprzeczenie" moze wystapic (i wystepuje) i u osob ktore maja 97 lat. Mlodzienczy bunk to inna historia. Swoja droga kiedys slyszalem fajne zdanie- ze zeby stac sie prawdziwym mezczyzna trzeba sie zbuntowac przeciwko ojcu i przeciwko Bogu. Pewnie chodzi o zakwestionowanie najwiekszych autorytetow. Oczywiscie to moze pojsc w rozne strony- i zamiast okresu mlodzinczego buntu mamy cale zycie w buncie dla... buntu... A nie o to chodzi...
| Misiu napisał: | | Fenderek napisał: | natomiast zburzenie sciany nie bylo zle- wrecz przeciwnie... ten obraz stworzony na wlasne potrzeby przestal pelnic swoja uzyteczna fuknkcje- poczucie bezpieczenstwa stalo sie zludne, stalo sie patologiczne. Tak jest bardzo czesto. Zazwyczaj widzenie siebie w czarnych barwach ma podloze mniej lub bardzeij patologiczne (samo jest generalnie patologia...). Zawsze jednak jest z tego jakas korzysc, jakis powod dla ktorego czlowiek w to dalej brnie.
|
Poczucie bezpieczeństwa stało się złudne dla Pinka? W takim razie bohater powrócił do normalnego życia? To jak odbudował swoje szczęście, skoro wcześniej wszystko stracił? Mur wydawał MI się być tym, co w jakiś sposób go pocieszało, jedyną rzeczą, która go cieszyła - jego własnym światem. Ktoś ingerował w ten jego własny świat i go zburzył - stąd moje przypuszczenie, że dla niego było to złe. A skąd wiem, że go ten własne świat cieszył? Bo nie chciał wyjść poza niego, otworzyć się wobec innych, a przecież mógł. Rany, jakie to wszystko skomplikowane. Takie pytanie: skąd wiesz, że dla Pinka zburzenie Ściany było dobre? Jest to gdzieś powiedziane, czy to Twoja własna interpretacja?
|
To jest moja interpretacja, ale tez...
OK- gdzie swiadectwo ze bylo dobre?
Pink nie byl za murem szczesliwy. To najwazniejsza rzecz. Byl bezpieczny, ale bylo to uczucie zludne. Byl bezpieczny, ale... samotny. A nie chcial byc. Cierpial, choc nie rozumial czemu dzieje sie to, co sie dzieje. Dowody?
"Crazy,
Over the rainbow, I am crazy,
Bars in the window.
There must have been a door there in the wall
When I came in.
Crazy, over the rainbow, he is crazy."
Wedlug mnie chce wyjsc- ale nie zna drogi.
No i jak inaczej zinter[pretowac ten CHOLERNIE WAZNY fragment
"Stop!
I wanna go home
Take off this uniform
And leave the show.
But I'm waiting in this cell
Because I have to know.
Have I been guilty all this time?
To wszystko wymknelo sie spod kontroli. Mur, ktory mial byc bezpieczna przystania stal sie zimny, stal sie okrutny, stal sie rzecza oddzielajaca go od... zycia...
No i na koniec:
"All alone, or in two's,
The ones who really love you
Walk up and down outside the wall.
Some hand in hand
And some gathered together in bands.
The bleeding hearts and artists
Make their stand.
And when they've given you their all
Some stagger and fall, after all it's not easy
Banging your heart against some mad bugger's wall.
Jest w tym ironia, jest w tym... "Mad Bugger's Wall"- zwrocilbym uwage na to okreslenie, troche sarkastyczne, troche... no nie do konca okreslenie szczesliwego czlowieka...
MUR jest mechanizmem obronnym ktory wyrwal sie spod kontroli. Kolejnymi ceglami byly traumatyczne wydarzenia z zycia bohatera- smierc ojca, szkola, zwiazek z kobiet a(nieudany- zlam,ane serce). Bohater sukcesywnie zamykal sie za tym murem, odgradzajac sie od bolu, ale tez od nadziei, od szczescia... Od wszystkiego. Stal sie "wygodnie odretwialy"- comfortably numb. Przestal reagowac na swiat, zamknal sie za swoim wlasnym murem, w ktorym stworzyl swoj wlasny swiat... Oderwal sie od bolu, ale tez od radosci. No i byla to tez ucieczka od odpowiedzialnosci, od konfrontacji... I te, zamkniete gdzies gleboko zaczely go od srodka rozsadzac, facet praktycznie oszalal.
Mur zostal zburzony po to, by wyjsc na zewnatrz, by...
I tak zakonczenie jest straszne- maly dzieciak na nowo zbierajacy cegly, "on go sobie odbuduje". I mowiony fragment plyty, zdanie zaczynajace sie na samiutkim koncu a skonczone... na poczatu plyty!
"Czy to nie tutaj zaczelismy?". Historia konczy sie... dokladnie w tym miejscu w ktorym sie zaczela..!
Nikt w swiat Pinka nie zaingerowal- on na to nie pozwolil. Caly TRIAL, ten osad byl niczym innym tylko wewnetrznym aktem samooceny.
No i mur nie byl pocieszeniem po tym, jak Pinky wszystko stracil- on byl POWODEM dla ktorego pozniej stracil jeszcze wiecej. O ile smierc ojca byla kompletnie od niego niezalezna, o tyle zwiazek... Jasne, ona go nie rozumiala i nie wsparla, ale... czy on jej na to pozwolil? Tutajk to wlasnie ten budowany juz ostro mur sprawil, ze nie potrafil asie przebic
Some stagger and fall, after all it's not easy
Banging your heart against some mad bugger's wall _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Lut 08, 2006 1:55 pm Temat postu: |
|
|
Czyli The Wall jest jeszcze bardziej skomplikowany niż myślałem. Jeszcze dokładniej będę to sobie musiał przeanalizować. Już z moją wyobraźnią to coś wykombinuję.
| Fenderek napisał: | Mur zostal zburzony po to, by wyjsc na zewnatrz, by...
I tak zakonczenie jest straszne- maly dzieciak na nowo zbierajacy cegly, "on go sobie odbuduje". I mowiony fragment plyty, zdanie zaczynajace sie na samiutkim koncu a skonczone... na poczatu plyty!
|
O tym zdaniu to słyszałem (cholera, bo płyty jeszcze nie mam, tylko film widziałem i parę utworów znam ). To "przejście" Muru do tego małego dzieciaka ma symbolizować, że to może spotkać każdego z nas? Też tak słyszałem (z jedną osobą nieźle się nagadałem na temat "The Wall" ), a i inaczej wnioskować trudno. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Lut 08, 2006 3:08 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | To "przejście" Muru do tego małego dzieciaka ma symbolizować, że to może spotkać każdego z nas? |
Tu bardziej chodzi o to, ze DOTYCZY kazdego z nas- kazdy z nas buduje mnijszy czy wiekszy mur, odgradzajac sie od niechcianych konfrontacji z niechcianymi uczuciami. Sila THE WALL jest moim zdaniem OGROMNA uniwersalnosc. To nie jest historia zdrugowanego gwaizdora rockowego- to jest historia KAZDEGO- w mniejszym lub wiekszym stopniu. Trzeba tylk oumiec zamienic smierc ojca na inne wydarzenie, osobe matki na inna osobe- cegly w murze moga byc PRZEROZNISTE- ale my je tez mamy. Kazdy z nas ma ten bagaz cegiel.
Pamietasz jak mowilem o tym najwczesniejszym okresie, ze wtedy ksztaltuje sie nasz charakter?
Teraz dodaj do tego obraz dziecka zbierajacego "cegly", cegly ktore sa metafora...
No? Nie zazebia sie?
Ja osobiscie uwazam THE WALL za najlepsza tekstowo rzecz jak ktokolwiek kiedykolwiek w muzyce stworzyl. Jest tak psychologicznie prawdziwa i jest tak uniwersalna, tak gleboka... tak niesmowicie prawdziwa, a jednak tak wielowarstwowa...
Czysty geniusz. Zwlaszcza biorac pod uwage fakt, ze waters NIE JEST psychologiem i pisal na wyczucie, opisywal swoje wlasne, osobiste doznania i obserwacje... Uwazam, ze to swiadczy o wielkiej jego wrazliwosci. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Sro Lut 08, 2006 3:20 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: |
Tu bardziej chodzi o to, ze DOTYCZY kazdego z nas- kazdy z nas buduje mnijszy czy wiekszy mur, odgradzajac sie od niechcianych konfrontacji z niechcianymi uczuciami. Sila THE WALL jest moim zdaniem OGROMNA uniwersalnosc. To nie jest historia zdrugowanego gwaizdora rockowego- to jest historia KAZDEGO- w mniejszym lub wiekszym stopniu. Trzeba tylk oumiec zamienic smierc ojca na inne wydarzenie, osobe matki na inna osobe- cegly w murze moga byc PRZEROZNISTE- ale my je tez mamy. Kazdy z nas ma ten bagaz cegiel.
Pamietasz jak mowilem o tym najwczesniejszym okresie, ze wtedy ksztaltuje sie nasz charakter?
Teraz dodaj do tego obraz dziecka zbierajacego "cegly", cegly ktore sa metafora...
No? Nie zazebia sie?
Ja osobiscie uwazam THE WALL za najlepsza tekstowo rzecz jak ktokolwiek kiedykolwiek w muzyce stworzyl. Jest tak psychologicznie prawdziwa i jest tak uniwersalna, tak gleboka... tak niesmowicie prawdziwa, a jednak tak wielowarstwowa...
Czysty geniusz. Zwlaszcza biorac pod uwage fakt, ze waters NIE JEST psychologiem i pisal na wyczucie, opisywal swoje wlasne, osobiste doznania i obserwacje... Uwazam, ze to swiadczy o wielkiej jego wrazliwosci. |
Dokładnie!
Zgadzam się z Fenderkiem!
Waters pisze genialne teksty pod względem emocjonalnym.
W The Pros And Cons Of Hitchhiking też jest to zauważalne. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Sro Lut 08, 2006 3:22 pm Temat postu: |
|
|
| Radio K.A.O.S także |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Lut 08, 2006 5:20 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Pamietasz jak mowilem o tym najwczesniejszym okresie, ze wtedy ksztaltuje sie nasz charakter?
Teraz dodaj do tego obraz dziecka zbierajacego "cegly", cegly ktore sa metafora...
No? Nie zazebia sie?
|
Chyba zazębia. Już będąc takim małym brzdącem, zupełnie nieświadom podnosi cegły, które ukształtują w przyszłości jego charakter? Taki charakter, że również zbuduje sobie Ścianę rozmiarów zależnych od tego, ile i jakie cegły podniesie i jak wykształtuje się dokładniej jego osobowość? A faktycznie tych cegieł, które podnosił teraz nie będzie pamiętał...?
| Fenderek napisał: | Ja osobiscie uwazam THE WALL za najlepsza tekstowo rzecz jak ktokolwiek kiedykolwiek w muzyce stworzyl. Jest tak psychologicznie prawdziwa i jest tak uniwersalna, tak gleboka... tak niesmowicie prawdziwa, a jednak tak wielowarstwowa...
Czysty geniusz. Zwlaszcza biorac pod uwage fakt, ze waters NIE JEST psychologiem i pisal na wyczucie, opisywal swoje wlasne, osobiste doznania i obserwacje... Uwazam, ze to swiadczy o wielkiej jego wrazliwosci. |
Mnie od jakiegoś czasu zastanawia fakt, czy gdyby nie powstał film, sam album byłby dobrze rozumiany.....Bo to chyba coś innego. Nie zmienia to oczywiście postaci tekstów. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Wiki

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 735
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2006 1:17 pm Temat postu: |
|
|
Prawdą jest,że nasza osobowośc kształtuje sie w pierwszych latach życia.
Jesteśmy wtedy na wszystko podatni,ale ogromny wpływ na wszystko mają nasi rodzice ,atmosfera w domu i w jakim środowisku przebywamy. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2006 1:43 pm Temat postu: |
|
|
Wczoraj mialem ciekawa rozmowe na ten temat...
Fajna rzecz zostala powiedziana, ze tego jednego, PRAWDZIWEGO ja po prostu... nie ma...
My widzimy to co chcemy. Nie zawsze zgodne z prawda, zgoda?
Inni widza... Coz, kazdy widzi cos innego, nie? ZWLASZCZA, ze obserwujac cos, przepuszczamy to przez nasz wlasny filter, czyli w naszej obserwacji, w tym co widzimy jest czesc nas samych. Wlasnie dlatego zapytawszy 3 rozne osoby- kazda moze zwrocic uwage na cos innego- jeden ans bedzie lubil, inny nie. I inaczej byc nie moze.
Czyli czegos takiego jak JAKI JA NAPRAWDE JESTEM w rzeczywistosci... nie ma...
Jest nieustajacy dialog wewnetrzny miedzy poszczegolnymi fragmnetami naszej psychiki, jest pare cech, co do ktorych wiekszosc osob nas znajacych by sie zgodzila- ale tez tak jak czytamy o osobach ze potrafily byc w jednej chwili takie a potem inne, ze skladaly sie z przeciwienstw... Hm, kazdy z nas tak ma... Tylko jedni sa blizej wszystkich glosow (i podazajac raz za jednym raz za drugim sprawiaja wrazenie wlasnie takich przeciwienstw) a inni sa dalej albo kompletnie zagluszaja niektore i wydaja sie byc jednoznaczne... Wszystko tylko zalezy od zewnetrznych bodzcow- byc moze potrzeba bylo jakiegos wielkiego wydarzenai, zeby INNY niz zazwyczaj glos doszedl do... glosu
Czy takie ustawione, konkretne, PRAWDZIWE ja istnieje? Moim zdaniem nie... To jest wieczny, nieustajacy proces, w kazdej chwili, w kazdej sekundzie na nowo definiujemy siebie- po to by chwile potem zdefiniowac jeszcze raz... i jeszcze raz... Ciekawe (wczesniej o tym nie myslalem) czemu u ludzi jest taki wielki pociag do tego, by zamykac sie w sztywnych ramach, zeby zdefiniowac sie raz a dobrze i tyle... Nad tym musze chwile pozmyslec...
PS
wbrew pozorom napisalem w tym temacie tez bardzo duzo o sobie, wiecej niz w jakimkolwiek innym. A ze nie wprost... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Czw Lut 09, 2006 2:10 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2006 1:56 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: |
| Fenderek napisał: | | wiesz kiedy najbardziej sie ksztaltuja ludzkie zachowania na podstawie tego, co nas spotkalo, co przezylismy? Pierwsze trzy lata. Badzmy szczerzy- to nie sa zdarzenia, ktore az tak pamietamy, no nie? A te o ktorych mowisz, ktore nastapily pozniej- zazwyczaj juz sa przepuszczone przez kalke tego, co bylo w tym najwczesniejszym dziecinstwie... |
Wcześniej napisałem, że nie znam się zbytnio na psychologii, dlatego ośmielę się zapytać: dlaczego? Skoro nic nie pamiętamy...? Wiadomym przez większość ludzi jest, że w czasie trzech pierwszych lat człowiek nauczy się więcej niż później przez całe swoje życie, ale...chyba nie o to chodzi. Mówimy o charakterze, zachowaniach, nie o umiejętnościach, o cechach fizycznych... |
Pozwole sobie jeszcze na chwile wrocic do tego.
Jest tak naprawde tylko kilka podstawowoych uczuc. Niektorzy wrecz twierdza ze tylko dwa, a cala reszta to wariacje na ten temat. Jesyem w stanie zobzcyc co maja na mysli. Te uczucia to milosc i strach. TERAZ- w tym najwczesniejszym okresie, kiedy nie myslimy abstrakcyjnie, kiedy nie ma slow- jest instynkt. Pojawia sie strach- cos male dziecko przestraszylo. Dziecko jakos reaguje. Potem ma ze dwa latka. Pojawia sie jakies realne zagrozenie- cokolwiek: ogien, pajak, obcy czlowiek, glosny huk. Dziecko reaguje. Z ajazdym razem definuje sie pewna kalka, wedlug ktorej pozniej czlowiek reaguje na bardziej skomplikowane uczucia. Te pierwsze reakcje sa na najbardziej prymitywnym (nie w pejoratywnym znaczeniu!!!) poziomie, najbardziej podstawowym. One nie sa przemyslane- to jest instynkt. Pozniej staja sie bardziej zlozone, ale w tym najwczesniejszym okresie (zalozmy 3 lata)- ciagle raczej nie przemyslane, tylko po prostu przezyte. Tutaj nie ma kalkulacji...
TERAZ- pozniej, w wieku nastu, kilkudziesieciu nawet lat- uczucia sa bardziej zlozone. A jednak mozna znalezc w nich te wspolne mianowniki- strach i milosc. Czujesz zal- jest to pochodna strachu. Zazdrosc- pochodna strachu. Euforia- pochodna milosci. Gniew jest pochodna strachu! I tak dalej i tak dalej. W konsekwencji, na Twoich reakcjach odbija sie ta kalkla tych pierwszych doswiadczen. I nie wiesz, NIE ZDAJESZ sobie nawet sprawy, ze na to uczucie moznaby zareagowac inaczej... Przeciez tak bylo zawsze... A przeciez to nieprawda! Taki przyklad:
trojka ludzi buduje dom, przychodzi trzesienie ziemi, dom sie wali.
Jeden usiadzie i bedzie plakal, drugi- od razu zacznie budowac od nowa. Trzeci- wyprowadzi sie gdzies indziej. Ilu ludzi, tyle reakcji. A jednak my nasze wlasne powtarzamy w kolko w ten sam sposob. Nie doslownie- raz owiemy jedna rzecz, inny razem inna- ale patern jest absolutnie ten sam.
Ale nudze  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Czw Lut 09, 2006 7:30 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Wiki

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 735
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2006 1:58 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Czyli czegos takiego jak JAKI JA NAPRAWDE JESTEM w rzeczywistosci... nie ma...  |
Czyli skoro,Ciebie jaki Ty naprawde jesteś nie ma,to nie ma Ciebie,bo Ty to to kim naprawde jesteś,czyli skoro tak piszesz że jaki naprawde jesteś w rzeczywistości ,że Cie nie ma,to Cie nie ma....
Czyli kim jest ten ukrywający się pod ksywą "Fenderek"????  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2006 2:05 pm Temat postu: |
|
|
| Wiki napisał: | kim jest ten ukrywający się pod ksywą "Fenderek"????  |
to program komputerowy, napisany przez jakiegos hakera... prawdopodobnie wirus...  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2006 2:20 pm Temat postu: |
|
|
| Wiki napisał: | | Fenderek napisał: | Czyli czegos takiego jak JAKI JA NAPRAWDE JESTEM w rzeczywistosci... nie ma...  |
Czyli skoro,Ciebie jaki Ty naprawde jesteś nie ma,to nie ma Ciebie,bo Ty to to kim naprawde jesteś,czyli skoro tak piszesz że jaki naprawde jesteś w rzeczywistości ,że Cie nie ma,to Cie nie ma.... |
Po co ta emotikonka?
I szkoda ze nie zacytowalas calego akapitu, a tylko jedno zdanie wyrwane z kontekstu...
Ja, fenderek, istnieje. I wkazdej chwili definuje sie na nowo. To im jestem jest nieustajacym procesem. Jest duzo wiecej w nas samych niz tylko "ja, ktore mysle ze jest taki i taki i juz". JA to nieustajacy dialog siebie z soba. N atym polega zycie chwila. W kazdej chwili, kazda reakcja na nowo definiuuje siebie, na nowo odkrywam siebie, to co JA widze.
Wg mnie nie istnieje cos takiego jak konkretny przepis "Fenderek jest ciepla, aczkolwiek kontrowersyjna osoba, lubiaca sie klocic, majaco to czy tamto....". Chocbym ja (albo nawet Ty) napisal 10 stron na ten temat- nuwazasz ze uchwyciloby to "MNIE"? Ja nie wierze. Piszac te slowa definuje siebie. Za chwile wroce do pracy, szef mnie opieprzy, zareaguje- zdefinuje siebie.
Ja nie napisalem ze ja nie istnieje w potocznym znaczeniu "ja". Ja napisalem ze "zdefiniowany raz a dobrze, ten niby PRAWDZIWY I JEDYNY" obraz mnie jako osoby nie istnieje. On jest procesem, ktory nigdy sie nie konczy.
PS
Nastepnym razem dodajac emotikonki sprawdz, czy nie zostana one odebrane pejoratywnie. Nawet nie dyskutowalem z Toba- Z NIKIM SIE NIE KLOCILEM- wiec jaki sens ma wrzucanie . Stwierdzasz, ze glupi jestem i gadam glupoty czy co? Mysle, ze znam inne sposoby na to, by nie zgodzic sie z tym co ktos mowi... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Czw Lut 09, 2006 2:29 pm, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2006 2:26 pm Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | | Wiki napisał: | kim jest ten ukrywający się pod ksywą "Fenderek"????  |
to program komputerowy, napisany przez jakiegos hakera... prawdopodobnie wirus...  |
Chlera, wyczail mnie...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CORAX

Dołączył: 05 Lip 2004 Posty: 3277 Skąd: Coraxstadt
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2006 6:02 pm Temat postu: |
|
|
Kłamstwo, to zdrobnienie od fenderbender  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2006 6:30 pm Temat postu: |
|
|
| CORAX napisał: | Kłamstwo, to zdrobnienie od fenderbender  |
Ent lot de hel daz det min?  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CORAX

Dołączył: 05 Lip 2004 Posty: 3277 Skąd: Coraxstadt
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2006 7:18 pm Temat postu: |
|
|
Wiki - tu się nie ma z czego śmiać. Socjologia może powiedzieć Ci, że jesteś tylko wiązką, ewentualnie zestawem ról społecznych. Jakiś nurt psychologii, wywodzący się od Jamesa, powie Ci, że Twoja osobowość jest procesem i nie ma natury substancjalnej: to co teraz jest Twoim ego podmiotowym, już za chwilę będzie jednym z wielu ego przedmiotowych...
George Mead - że osobowość kształtuje się przez interakcje społeczne... _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2006 7:25 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | | Jakiś nurt psychologii, wywodzący się od Jamesa, powie Ci, że Twoja osobowość jest procesem i nie ma natury substancjalnej: to co teraz jest Twoim ego podmiotowym, już za chwilę będzie jednym z wielu ego przedmiotowych... |
Nie wiem jak inne i skad ten akurat sie wywodzi ale to jest gdzies w GESTALT'cie- opartym w wielkiej mierze na filozofii Wschodu i filozofii Zen.
@ CORAX
Ja nawet nie mam prawa jazdy  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CORAX

Dołączył: 05 Lip 2004 Posty: 3277 Skąd: Coraxstadt
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2006 7:28 pm Temat postu: |
|
|
Wiem juz o tym. Pewnie, że nie masz, bo jestes fenderbenderem! Logiczne...
[/offtopic] _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2006 7:32 pm Temat postu: |
|
|
LOL
No i jak ja Cie przekonam? Mam cos nagrac na swoim Fen... eee... Gibsonie...?  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dominik89

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 2187 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2006 10:12 pm Temat postu: |
|
|
| Lasha napisał: | | Oficjalna odpowiedź: nie mam kasy. Nieoficjalnie dowiadywałam się, że te same osoby kupowały nowy komputer albo rower albo coś równie kosztownego. |
Dokładnie jak u mnie w klasie jak tak to nie mają kasy na zieloną szkołe a tak to sobie do tajlandi jeżdzą w 5 osób albo kupują komórki za 800 zł
Ale tak to już jest typowa polska mam nadzieje że jak z skończe tu studia i wyjade z tego głupiego kraju  _________________ Łosiu
Tom po lewej to arcymistrz chytrości i łasości xP |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2006 11:02 pm Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2006 11:04 pm Temat postu: |
|
|
| Właśnie- po co chcesz kończyć studia w tym "głupim" kraju? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Lut 10, 2006 3:48 am Temat postu: |
|
|
Tak czytając dalej ten wątek, pomyślałem sobie, że może trzeba zmienić nazwę? Coś w stylu: "Za jakich się uważamy?". Wtedy raczej byłoby to prawdziwe, sprawa dotycząca szczerości pozostaje nadal, a i chyba łatwiej można by to wszystko ująć.
| Fenderek napisał: | Ale nudze |
Nie chcę już przesadzać, ale jako że piszesz drugi raz coś podobnego, to chcę tylko powiedzieć, że bardzo ciekawie, przynajmniej mnie, się to czyta, więc pisz więcej. Pewnie dlatego, że takie mało pojęcie o tym mam.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Wiki

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 735
|
Wysłany: Pią Lut 10, 2006 7:15 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | Wiki - tu się nie ma z czego śmiać. Socjologia może powiedzieć Ci, że jesteś tylko wiązką, ewentualnie zestawem ról społecznych. Jakiś nurt psychologii, wywodzący się od Jamesa, powie Ci, że Twoja osobowość jest procesem i nie ma natury substancjalnej: to co teraz jest Twoim ego podmiotowym, już za chwilę będzie jednym z wielu ego przedmiotowych...
George Mead - że osobowość kształtuje się przez interakcje społeczne... |
Drogi Le_mmor'ku!
Dziękuję,że chociaż Ty zorientowałeś się że sobie żartuję
Czyli definiuję samą siebie jako osobę dowcipną i z poczuciem humoru
Jako,że ten temat robił się troszeczke nużący stwierdziłam,że trochę namotam by rozśmieszyć i obczaić poczucie humoru autora cytowanego zdania oraz rozbawić czytających.
Kurczak,chyba się nie udało.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Nie Lut 12, 2006 1:18 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Czy takie ustawione, konkretne, PRAWDZIWE ja istnieje? Moim zdaniem nie... To jest wieczny, nieustajacy proces, w kazdej chwili, w kazdej sekundzie na nowo definiujemy siebie- po to by chwile potem zdefiniowac jeszcze raz... i jeszcze raz... Ciekawe (wczesniej o tym nie myslalem) czemu u ludzi jest taki wielki pociag do tego, by zamykac sie w sztywnych ramach, zeby zdefiniowac sie raz a dobrze i tyle... |
Przecież ludzie to zwierzęta towarzyskie... Wielu chce się integrować, należeć do grup, identyfikować się z kimś bądź z czymś... Myślę, że po to właśnie ludzie próbują jednoznacznie zinterpretować siebie samego. Albo też dlatego, iż chcą sprawdzić, czy są takimi indywidualistami, za jakich się uważają .
A propos pierwszej części Twojej wypowiedzi... Dlaczego miałoby nie istnieć? Wiadomo, iż wiele zależy od nastroju, sytuacji, wspomnień itp., jednak są osoby, których reakcje często zależą głównie od temperamentu. Jeżeli ktoś jest nieśmiały, wiadomo, iż trudno, by nagle zaczął wrzeszczeć na irytującego znajomego na środku ulicy; natomiast osoba przebojowa, chcąca wybijać się z tłumu, być w centrum uwagi, nie będzie stała z boku, gdy zdarzy się coś ekscytującego. Sam napisałeś, że możemy w różny sposób zareagować na różnych ludzi. Ale znowu - czy to nie zależy od osobowości tych właśnie ludzi, z którymi się stykamy? Myślę, że kilka podstawowych cech na pewno jest stałych i charakterystycznych dla danego człowieka, część z nich zmienia się zależnie od sytuacji. Charakter jako nieustający proces...? Z tym, że nie każdy musi być pełen sprzeczności...  _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|