| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Czy masz odwagę napisać o sobie w 100% szczerze? |
| Tak |
|
34% |
[ 13 ] |
| Nie |
|
39% |
[ 15 ] |
| Nie wiem, jeszcze się zastanowię |
|
26% |
[ 10 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 38 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Lut 06, 2006 2:58 pm Temat postu: Jacy tak naprawdę jesteśmy? |
|
|
Często można usłyszeć czy przeczytać wypowiedzi w stylu "ale już dość o mnie" itd. A tak naprawdę myślę, że każdy lubi o sobie mówić. Jaki jest, co lubi, dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej, co go kiedyś spotkało. I pomyślałem, że można by założyć taki temat, gdzie wszyscy mówilibyśmy jacy jesteśmy. Może z wyglądu, może z charakteru, ale tak całkowicie szczerze i bez żadnego wytykania. Przyznawać się do błędów bez obaw. Może uniknęlibyśmy jakichś kłótni wiedząc jaki ktoś jest dokładniej, wiedząc jak daleko możemy się posunąć podczas rozmawiania z kimś, odpowiadania na post? Myślę też, że to interesujące czytać o innych Forumowiczach, którzy całkowicie szczerze przyznają się....do siebie. I wiele osób zastanawia, jaki jest ten i ten tak naprawdę. "Jacy jesteśmy?", to pytanie baaaardzo wyogólnione. Można pisać o swoim wyglądzie, charakterze, co nas denerwuje, co kochamy, dlaczego jesteśmy tacy, czego jest to wynikiem, o czym lubimy mówić, co nas spotkało, jak sobie w życiu radzimy, przemyślenia na temat swojej własnej osoby, to, co chcemy. Może jakieś opowiadanie o sobie, życiorys (jeżeli komuś by się chciało...). Nie da się chyba uniknąć długich postów, które wielu Forumowiczów zniechęcają, dlatego forma jest dowolna. Jeżeli ktoś nie ma odwagi, nie chce bądź jest jakaś inna przyczyna, niech nie pisze. Dla chętnych. Fajnie jednak byłoby, gdyby w tym temacie było 100% szczerości, a 0% wyzwisk, obelg i kłamstw. Można niekiedy coś naciągnąć ( ), jakieś fakty, ale żeby wszystko miało sens. Nie czepiamy się nikogo personalnie dlatego, że jest jaki jest, że coś tam napisze. Możemy nawet się pytać, dlaczego ktoś coś kiedyś zrobił, pytać o jakąś cechę charakteru, dlaczego w postach piszesz to i tamto. Nie widzę problemu. Zapraszam!
O sobie napiszę oczywiście później, bo na zaraz na wstępie to mi jakoś nie pasuje, no i muszę się dokładniej to wszystko przemyśleć.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pon Lut 06, 2006 6:40 pm Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Pon Lut 06, 2006 6:45 pm Temat postu: |
|
|
| Lasha napisał: | A poza tym, to jednak forum publiczne. Jak napiszę za dużo o sobie, za dużo ludzi będzie mnie mogło wyczaić. A mi wcale na tym nie zależy . |
Zgadzam się! W związku z tym nie mogę nawet wybrać żadnej opcji w ankiecie. Bo to nie o to chodzi, że "nie mam odwagi" - ja po prostu nie mam ochoty.
Może ktoś stwierdzić, że nie muszę się wypowiadać w tym temacie. Ale przecież w ten sposób tez coś mówię o sobie - jaka naprawdę jestem  _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lut 06, 2006 6:50 pm Temat postu: |
|
|
Zaznaczylem NIE. Dwa powody:
1. Ten o ktorym pisala Lasha- spotkaj sie ze mna, a zobaczysz
Ewentualnie popytaj tych, ktorzy spotkali... Mysle, ze nikogo nie pogryzlem
2. Sa rzeczy, ktore... nie wiem po co mialbym pisac... Sa wielka czescia mojej osobowosci, sa bardzo dla mnie wazne, ale... czy byloby sens je ttutaj poruszac? I dokladnie jak daleko mielibysmy z tym isc? NA PRZYKLAD- seksulanosc jest dla mnie bardzo wazna dziedzina zycia, ale watpie, zeby byl sens o tym tutaj pisac... nie wspominajac nieletniej poublicznosci
Jest jeszcze jeden powod:
Ja moglbym, o sobie cos napisac- ale byloby to moje wlasne o sobie wyobrazenie. To najczesciej rozmija sie z rzecywistoscia... U kazdego. Znowu- popytalbym tych ktorzy mnie poznali, znaja... Duzo na pewno mozna wylowic z postow, zmalych czasami zdan- na przyklad ktos kto sie wiecznie kloci- nagle jest tych kilka innych zdan... One moga byc bardzo wazne, to wlasnie one moga byc swiadectwem tego jaka ta osoba jest anprawde- wiekszym niz ta maska, ktora nawet piszac na w miare anonimowym FORUM nakladamy...
I jak ktos jest uwazny albo inteligentny, to zauwazyl ze juz co nieco o sobie w ostatnim zdaniu zaczalem mowic. Wolalbym chyba pozostawic jakas woalke tajemniczosci albo nawet niedostepnosci- spotkanie potem bardziej zaskakuje  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Pon Lut 06, 2006 6:56 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Pon Lut 06, 2006 6:54 pm Temat postu: |
|
|
Czy mam odwagę? Możliwe, szczególnie, że zazwyczaj i tak nie muszę wiele mówić, bo jestem dosyć... przezroczysta, jeśli chodzi o charakter. Osobiście uznaję to za swoją wadę, moje poglądy i dosyć... natrętna osobowość nie każdemu muszą odpowiadać Ale jeśli będę chciała coś napisać, możliwe, że to zrobię  _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Lut 06, 2006 6:56 pm Temat postu: |
|
|
ja mysle, ze i bez mojego pisania w tym temacie o sobie, mozna sie o mnie dowiedziec sporo z moich postow... a jeszcze wiecej z rozmow na gg.. najwiecej oczywiscie ze spotkan normalnych, ale okazje jak na razie z tego forum mieli tylko crystal i fenderek...  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karolina

Dołączył: 16 Sty 2004 Posty: 1655 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pon Lut 06, 2006 8:28 pm Temat postu: |
|
|
Jestem kochany i to wystarczy  _________________ Crazy Little Thing Called Love - 05/09/09 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
tyna

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 833 Skąd: krk
|
Wysłany: Pon Lut 06, 2006 8:29 pm Temat postu: |
|
|
obawiam sie, ze niewiele osob zainteresowaloby sie faktem, ze posiadam takie cechy , a nie inne, jestem taka i owaka... pewnie, bylabym zdolna siebie opisac, lecz nie jestem pewna czemu to ma sluzyc.
zreszta, tak jak powiedzieli poprzednicy, mozliwosc parwdziwego poznania czlowieka daje dluzsza rozmowa lub, jeszcze w wiekszym stopniu, spotkanie . _________________
, 2006
' ... zapamtite : sloboda je pravo na IZBOR - jebati ili biti jeben ' |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Pon Lut 06, 2006 8:42 pm Temat postu: |
|
|
Czego bym o sobie nie napisał to i tak nie będzie to do końca prawdą. To, że ja myślę o sobie tak, czy owak nie oznacza, że jest to prawdą i osoby, które mnie znają mogą myśleć inaczej. Poza tym...to jest w sumie Forum i jakaś anonimowość powinna pozostać. Myślę, że nie jest kwestia odwagi, po prostu ochoty. Wiele można wywnioskować po postach (patrz kolega z mojego podpisu ), chociaż i tu nie musimy być do końca szczerzy. I oczywiście nie ma to jak konfrontacja  _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Pon Lut 06, 2006 8:43 pm Temat postu: |
|
|
Sam o sobie pisał nie będę, bo zapewne nie potrafiłbym być w tej materii obiektywny. Ale może to zrobić Valencia, z którą mieszkałem pod jednym dachem przez 21 lat lub mój najbliższy przyjaciel - miłościwie nam panujący Pan Prezes Piotr^. _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pon Lut 06, 2006 8:57 pm Temat postu: |
|
|
*** _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken
Ostatnio zmieniony przez wasdfg7 dnia Nie Paź 21, 2007 9:49 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 1:15 pm Temat postu: |
|
|
Tak czytam te wszystkie posty, to faktycznie macie chyba rację. Nie pomyślałem o tym, ale naprawdę dobre intencje miałem. Chociaż nie do końca zgadzam się z tym, że nigdy nie będzie to obiektywne - są cechy, które są albo takie, albo takie - np. był temat o indywidualiźmie. Jesteś indywidualistą albo nie - Ty wiesz najlepiej. Ty również wiesz najlepiej, co czujesz, dlaczego się zachowujesz w ten sposób. I nie próbuję tutaj teraz nikogo przekonać, tylko wyrazić swoją opinię. Rozmowa to faktycznie najlepszy sposób, by kogoś poznać, a coraz częściej uważa się, że internet coraz bardziej "zabija" ideę jakichś spotkań. | Fenderek napisał: | Mysle, ze nikogo nie pogryzlem
|
Połknąłem w całości. Na wyjazd Londynu mi się na razie nie spieszy. CZŁOWIEKU, ja mam 16 lat!!!  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 1:31 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Chociaż nie do końca zgadzam się z tym, że nigdy nie będzie to obiektywne - są cechy, które są albo takie, albo takie - np. był temat o indywidualiźmie. Jesteś indywidualistą albo nie - Ty wiesz najlepiej. Ty również wiesz najlepiej, co czujesz, dlaczego się zachowujesz w ten sposób. |
Tutaj wlasnie pozwole sie nie zgodzic. To jet to co czlowiek chce o sobie myslec, to- jak chce siebie widziec. To, ze w tym swoim niby indywidualizmie (trzymajmy sie tego przykladu) zupelnie podaza za jakas grupa (ucieczka od formy jest forma)- tego juz NIE CHCE widziec, bo mu to nie pasuje do obrazu siebie jaki sobie stworzyl. Zeby bylo ciekawie- ten stworzony na wlasny uzytek obraz wcale nie musi byc lepszy od rzeczywistego- bardzo czesto jest GORSZY. Zazwyczaj jednak- jest INNY od rzeczywistego... I uwierz mi- NIE WIESZ, oj NIE WIESZ, CZEMU czujesz sie i zachowujesz w taki a nie inny spokoj. 99% ludzi nie ma o tym ZIELONEGO pojecia. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 1:53 pm Temat postu: |
|
|
Fakt, że nie znam się zbyt na psychologii (chociaż uważam ją za bardzo ciekawą) i piszę własne spostrzeżenia. Jednak jedno jeszcze dodam:
| Fenderek napisał: | | I uwierz mi- NIE WIESZ, oj NIE WIESZ, CZEMU czujesz sie i zachowujesz w taki a nie inny spokoj. |
Tu chodziło mi o jakieś zachowania związane z jakimiś wcześniejszymi wydarzeniami. Coś się stało, to odbija się na Twojej psychice (nie kieruję tego do Ciebie oczywiście) i zaczynasz się w jakiś sposób zachowywać. Wiesz w takim razie co było przyczyną i poniekąd dlaczego. Możliwe jednak, że jeżeli chodzi już o jakąś wyrobioną cechę, to jest to zbyt trudne, bo trudno tłumaczyć, dlaczego przez większość bądź całe życie zachowywałeś się tak, a nie inaczej. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 2:24 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Tu chodziło mi o jakieś zachowania związane z jakimiś wcześniejszymi wydarzeniami. Coś się stało, to odbija się na Twojej psychice (nie kieruję tego do Ciebie oczywiście) i zaczynasz się w jakiś sposób zachowywać. Wiesz w takim razie co było przyczyną i poniekąd dlaczego. Możliwe jednak, że jeżeli chodzi już o jakąś wyrobioną cechę, to jest to zbyt trudne, bo trudno tłumaczyć, dlaczego przez większość bądź całe życie zachowywałeś się tak, a nie inaczej. | Ostatnie zdanie- BOMBA, to jest sedno rzeczy. zazwyczaj nawet nie zdajemy sobie sprawy ze mozna inaczej, sjoro cale zycie... I calosc ma duzy sens, zgadzam sie z tym co mowisz, tylko... wiesz kiedy najbardziej sie ksztaltuja ludzkie zachowania na podstawie tego, co nas spotkalo, co przezylismy? Pierwsze trzy lata. Badzmy szczerzy- to nie sa zdarzenia, ktore az tak pamietamy, no nie? A te o ktorych mowisz, ktore nastapily pozniej- zazwyczaj juz sa przepuszczone przez kalke tego, co bylo w tym najwczesniejszym dziecinstwie...
Co do ostatniego zdania- tu nawet nie chodzi o to, ze jest trudno wytlumaczyc czemu. Bardziej- ludzie zazwyczaj nie zdaja sobie sprawy ze powtarzaja w kolko jeden i te sam patern- on jest oczywisty. Tak jak nie myslisz kiedy oddychasz, nie zauwazasz powietrza wchodzacego w pluca. Tak samo tutaj. To jest tak oczywiste... tak przeciez bylo cale zycie, nigdy o tym nie myslalem/am... To co mnie w psychologii tak bardzo fascynuje to fakt, ze to wcale takie oczywiste nie jest...!
PS
W SUMIE przeksztlcilo sie to w dyskusje wlasciwie... na temat! Nie taki jaki byl w zamysle, ale... wedlug mnie pasuje! Do wstepu, do tytulu  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 2:46 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Ostatnie zdanie- BOMBA, to jest sedno rzeczy. zazwyczaj nawet nie zdajemy sobie sprawy ze mozna inaczej, sjoro cale zycie... |
Hehe, tylko że ja niekoniecznie, pisząc pierwszego posta, miałem na myśli cechę wyrobioną całym życiem. No ale to już chyba nieważne.
| Fenderek napisał: | | wiesz kiedy najbardziej sie ksztaltuja ludzkie zachowania na podstawie tego, co nas spotkalo, co przezylismy? Pierwsze trzy lata. Badzmy szczerzy- to nie sa zdarzenia, ktore az tak pamietamy, no nie? A te o ktorych mowisz, ktore nastapily pozniej- zazwyczaj juz sa przepuszczone przez kalke tego, co bylo w tym najwczesniejszym dziecinstwie... |
Wcześniej napisałem, że nie znam się zbytnio na psychologii, dlatego ośmielę się zapytać: dlaczego? Skoro nic nie pamiętamy...? Wiadomym przez większość ludzi jest, że w czasie trzech pierwszych lat człowiek nauczy się więcej niż później przez całe swoje życie, ale...chyba nie o to chodzi. Mówimy o charakterze, zachowaniach, nie o umiejętnościach, o cechach fizycznych...
| Fenderek napisał: | | Co do ostatniego zdania- tu nawet nie chodzi o to, ze jest trudno wytlumaczyc czemu. Bardziej- ludzie zazwyczaj nie zdaja sobie sprawy ze powtarzaja w kolko jeden i te sam patern- on jest oczywisty. |
Hmmm...może nie chcą sobie zdawać sprawy, by, jak to wcześniej mówiłeś, pasowało to do obrazu, jaki sami sobie stworzyli? Tu się zgadzam, chociaż tak nie do końca, bo ja np. zazwyczaj zdaję sobie sprawę, że powtarzam jakieś zachowanie, ale dopiero po fakcie....pewnie o to chodzi. Coś w stylu przyzwyczajenia, którego można się pozbyć, ale się właśnie nie chce. Dlatego nikt o tym nie mówi i sądzi się, że nawet o tym nie wie. Ale to taka moja własna hipoteza.
| Fenderek napisał: | W SUMIE przeksztlcilo sie to w dyskusje wlasciwie... na temat! Nie taki jaki byl w zamysle, ale... wedlug mnie pasuje! Do wstepu, do tytulu |
Dokładnie to samo pomyślałem. Oj, żeby tak większość zmarnowanych tematów zamieniała się w ciekawe dyskusje... _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 3:20 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Fenderek napisał: | | wiesz kiedy najbardziej sie ksztaltuja ludzkie zachowania na podstawie tego, co nas spotkalo, co przezylismy? Pierwsze trzy lata. Badzmy szczerzy- to nie sa zdarzenia, ktore az tak pamietamy, no nie? A te o ktorych mowisz, ktore nastapily pozniej- zazwyczaj juz sa przepuszczone przez kalke tego, co bylo w tym najwczesniejszym dziecinstwie... |
Wcześniej napisałem, że nie znam się zbytnio na psychologii, dlatego ośmielę się zapytać: dlaczego? Skoro nic nie pamiętamy...? Wiadomym przez większość ludzi jest, że w czasie trzech pierwszych lat człowiek nauczy się więcej niż później przez całe swoje życie, ale...chyba nie o to chodzi. Mówimy o charakterze, zachowaniach, nie o umiejętnościach, o cechach fizycznych...
|
No wlasnie dlatego, ze nie mowimy o umiejetnosciach, mowimy o tym najwczesniejszym okresie. Co wplywa na nasze zachowania, na nasz charakter? Podswiadomosc. Wszystkie nasze reakcje, nasze zachowania- to wszystko tam jest. Przyswajamy zachowania naszych rodzicow, nawet o tym nie wiedzac. Przyswajamy swoja pierwsza reakcje na (na przyklad) strach a potem ja powtarzamy... To ze nic nie pamietamy... Charakter nie ma wiele wspolnego z tym co pamietamy, z tym co bysmy chcieli ani z tym co rozumiemy. W kulturze zachodu za bardzo zyjemy "w glowie", bedac kompletnie odcieci od calej reszty. Probujemy wszystko zracjonalizowac i zrozumiec, znalezc powod i przyczyne. I one tak w ogole sa. Ale nigdy w oderwaniu od calej reszty. Rozum to swiadomosc- rzeczy z ktorych zdajemy sobie sprawe, ktore wiemy. Ale nasz charakter, nasza osoba to takze podswiadomosc- mowiac ze nie pamietamy tego co wydarzylo sie w pierwszych latach naszego zycia nieprecyzyjnie sie wyrazilem... Czy wiesz, ze w regresji mozna cofnac sie az do porodu? W ludzkiej podswiadomosci ROWNIEZ zamkniete sa te rzeczy, ktorych pamietac badz wiedziec po prostu nie chcemy. Wiele osob po traumatycznych wydarzeniach pozniej ich przeciez nie pamieta! Jesli mialy one miejsce w dziecinstwie (i niekoniecznie pierwsze trzy lata)- jest duza szansa, ze zostaly one zamkniete i ze swiadomosci wywalone. Ale to nie znaczy, ze one zniknelo- o nie! One maja czasami wiekszy wplyw na nasze zachowanie niz to co wiemy swiadomie, niz to co pamietamy dokladnie.
Dlatego powiedzialem, ze w kulturze Zachodu zyjemy za bardzo "w glowie"- kultura Wschodu jest bardziej nakierowana na kontakt z calym soba. Powiedz cos, czego powiedziec nie chcesz, co uwazasz za nie fair, samemu w pokoju i obserwuj co sie dzieje. Obserwuj ktore miesnie sie napinaja. Zauwazaj swoje wlasne reakcje- one wystapia fizycznie! W im wiekszy wejdzie czlowiek kontakt ze swoim cialem- tym wiekszy kontakt znajdzie z podswiadomoscia. Oczywiscie, ze nie cofnie sie samodzielnie do dnia porodu Ale mozna otworzyc wiele drzwi w taki sposob, bedac swiadomym samego siebie... Pytanie tylko- czy chce sie te drzwi otwierac? Pod kluczem zazwyczaj siedzi pare demonow...
Suma sumarum- to, ze czegos nie pamietamy nic nie znaczy. Za duza wage przywiazujemy do tego, co pamietamy i za bardzo lekcewazymy potege tego, czego nie pamietamy- a w rezultacie za bardzo wszystko racjonalizujemy. Bo to wszystko gdzies tkwi... Mowiac prosciej- podswiadomie pamietamy...
I nawet jesli nie jako wspomnienie- to przynajmniej wytworzylo to patern ktory potem powtarzamy... i powtarzamy... i powtarzamy...
| Misiu napisał: |
Hmmm...może nie chcą sobie zdawać sprawy, by, jak to wcześniej mówiłeś, pasowało to do obrazu, jaki sami sobie stworzyli? Tu się zgadzam, chociaż tak nie do końca, bo ja np. zazwyczaj zdaję sobie sprawę, że powtarzam jakieś zachowanie, ale dopiero po fakcie....pewnie o to chodzi. Coś w stylu przyzwyczajenia, którego można się pozbyć, ale się właśnie nie chce. Dlatego nikt o tym nie mówi i sądzi się, że nawet o tym nie wie. Ale to taka moja własna hipoteza.
|
Tez- jak najbardziej. Czasami patrzac na to wszystko mam wrazenie, ze jest to prawie gra samego z soba, niesamoity plan na oszukanie samego siebie. Zeby bylo powazniej- zazwyczaj jest to stworzone po to, by siebie chronic. Przed samym soba. Nie na darmo nazywa sie to mechanizmami obronnymi... Paradoksalnie- nawet myslenie o sobie gorzej niz w rzeczywistosci ma jakis cel... To moze byc mechanizm ktory kiedys mial bronic a stal sie kalka i jest powtarzany...
Wiesz jaki jest klucz do tego wszystkiego? Jedno pytanie- tak banalnie proste a tak trudne.
Co ja z tego mam? Jaka korzysc?
Przyklad. Banalny, ale dobrze chyba obrazujacy.
Jestem chory. Zle sie czuje. Jest jednak czesc mnie, ktora tego CHCE! Nie musze isc do pracy albo do szkoly. Ktos sie mna opiekuje. Ktos sie mna bardziej zajmuje. Mam czas na rzeczy, ktorych inaczej nie moglbym zrobic. Itd. Oczywiscie, zaraz pojawi sie glos ze przeciez nie chce zeby mnie bolala glowa, ze przeciez goraczka wcale nie jest przyjemna, ze przeciez ja wlasciwie nie lubie byc pod opieka kogos innego... I to prawda- CZESC ciebie tego nie chce... Ale jest, oj jest, czesc ktora tego jak najbardziej chce... Pytanie jest jak duza... Ale JEST- u kazdego.
Pierwsza rzecza jaka w psychoterapii trzeba sobie uswiadomic jest to, ze... chcemy byc nieszczesliwi. Jest czesc nas, ktora cos na tym zyskuje... W kazdym zachowaniu cos zyskujemy, jest z tego korzysc. Dlatego jest ono powtarzane. Ten obraz samego siebie- tez jest taki a nie inny bo przynosi takie a nie inne korzysci... Ktos powie ze przeciez widzi sie takiego beznadziejnego , takiego glupiego czy cos- i ze co ty, durny, jakie z tego korzysci... Paradoks, no nie?Bo korzysci z tego sa... Kazdy je musi samemu znalezc... Ja o sobie tez mialem i czasami ciagle mam jak najgorsze mniemanie. I ja korzysci jakie z tego czerpalem i ciagle czerpie czasmi znam... Czesc mnie byla nieszczesliwa i sfrustrowana, czula sie zle, miala goraczke i chciala wyzdrowiec. Ale byla tez czesc, ktorej... bylo wygodniej... Jak sobie z nia poradzic? Zauwazyc... Takie to proste... Proste? Sprobuj jej negatywnie nie oceniac, tylko przyjac jako czesc samego siebie... Im bardziej chcesz cos zmienic- tym bardziej jest to niemozliwe. Jak to mowia w gestalcie- zmiana jest mozliwa tylko poprzez akceptacje...
I tak moglbym godzinami- czesciowo jednak pisze o sobie, mysle jednak ze ogolna regula jest tutaj widoczna (bo to JEST ogolna regula)- w kazdym naszym dzialaniu, w kazdym naszym odczuciu jest cel, jest korzysc... Zastanawiasz sie "nie powinienem byl tego robic / tak sie czuc / tego powiedziec". Zadaj sobie pytanie- co JA NA TYM ZYSKALEM. I nie oceniaj odpowiedzi... A fakt, ze czesci (byc moze wiekszosci) z tych rzeczy nie chcemy widziec / wiedziec- tylko to wszystko jeszcze komplikuje...
Dosc nudzenia  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 4:40 pm Temat postu: |
|
|
Ach, chyba masz tutaj pole do popisu.
| Fenderek napisał: | | No wlasnie dlatego, ze nie mowimy o umiejetnosciach, mowimy o tym najwczesniejszym okresie. Co wplywa na nasze zachowania, na nasz charakter? Podswiadomosc. Wszystkie nasze reakcje, nasze zachowania- to wszystko tam jest. Przyswajamy zachowania naszych rodzicow, nawet o tym nie wiedzac. Przyswajamy swoja pierwsza reakcje na (na przyklad) strach a potem ja powtarzamy... To ze nic nie pamietamy... Charakter nie ma wiele wspolnego z tym co pamietamy, z tym co bysmy chcieli ani z tym co rozumiemy. W kulturze zachodu za bardzo zyjemy "w glowie", bedac kompletnie odcieci od calej reszty. Probujemy wszystko zracjonalizowac i zrozumiec, znalezc powod i przyczyne. I one tak w ogole sa. Ale nigdy w oderwaniu od calej reszty. Rozum to swiadomosc- rzeczy z ktorych zdajemy sobie sprawe, ktore wiemy. Ale nasz charakter, nasza osoba to takze podswiadomosc- mowiac ze nie pamietamy tego co wydarzylo sie w pierwszych latach naszego zycia nieprecyzyjnie sie wyrazilem... Czy wiesz, ze w regresji mozna cofnac sie az do porodu? W ludzkiej podswiadomosci ROWNIEZ zamkniete sa te rzeczy, ktorych pamietac badz wiedziec po prostu nie chcemy. Wiele osob po traumatycznych wydarzeniach pozniej ich przeciez nie pamieta! Jesli mialy one miejsce w dziecinstwie (i niekoniecznie pierwsze trzy lata)- jest duza szansa, ze zostaly one zamkniete i ze swiadomosci wywalone. Ale to nie znaczy, ze one zniknelo- o nie! One maja czasami wiekszy wplyw na nasze zachowanie niz to co wiemy swiadomie, niz to co pamietamy dokladnie. |
Szczerze, to nie bardzo wiem co powiedzieć. Jednak muszę podziękować za wyczerpujące wyjaśnienie. Dla mnie, żółtodzioba, to całkowita nowość, bo zawsze sądziłem, że wszystko, co robimy jest zależne od tego, że wiemy co robimy, jesteśmy tego świadomi (co niekoniecznie oznacza brak złych konsekwencji, że jest to przemyślane). Bo przyznasz chyba sam - BRZMI tak na pierwszy rzut ucha (wymyśliłem nowe powiedzenie ) trochę dziwnie, prawda? To, że kształtujemy swój charakter, a nawet nie wiemy, że istniejemy (chodzi mi właśnie o te pierwsze trzy lata). Logiczne, a wydaje się (przynajmniej takim osobom jak ja) czasem pozbawione sensu.
| Fenderek napisał: | Suma sumarum- to, ze czegos nie pamietamy nic nie znaczy. Za duza wage przywiazujemy do tego, co pamietamy i za bardzo lekcewazymy potege tego, czego nie pamietamy- a w rezultacie za bardzo wszystko racjonalizujemy. Bo to wszystko gdzies tkwi... Mowiac prosciej- podswiadomie pamietamy...
I nawet jesli nie jako wspomnienie- to przynajmniej wytworzylo to patern ktory potem powtarzamy... i powtarzamy... i powtarzamy... |
To chyba rozumiem. Coś się wydarzy, zmienia to naszą psychikę, zachowania. Jest to dla nas bolesne, chcemy o tym zapomnieć. Zapominamy, ale zachowania i zmiana w psychice pozostają. Czyli nie zapominamy tego podświadomie, choć gdyby ktoś nam o tym opowiedział, to możemy nie kojarzyć. O to chodzi?
| Fenderek napisał: | Tez- jak najbardziej. Czasami patrzac na to wszystko mam wrazenie, ze jest to prawie gra samego z soba, niesamoity plan na oszukanie samego siebie. Zeby bylo powazniej- zazwyczaj jest to stworzone po to, by siebie chronic. Przed samym soba. Nie na darmo nazywa sie to mechanizmami obronnymi... Paradoksalnie- nawet myslenie o sobie gorzej niz w rzeczywistosci ma jakis cel... To moze byc mechanizm ktory kiedys mial bronic a stal sie kalka i jest powtarzany...
Wiesz jaki jest klucz do tego wszystkiego? Jedno pytanie- tak banalnie proste a tak trudne.
Co ja z tego mam? Jaka korzysc?
|
I tutaj, choć wydaje się to trudne, to jest oczywiste. Omówię to może także na swoim przykładzie. Takim o mnie, może zbyt o mnie, ale ja w ankiecie zaznaczyłem "TAK" i w końcu sam wymyśliłem ten temat.
Nie ukrywam, że mam trochę problem ze swoją klasą. Nie pasuję do nich, dlatego często jestem przez nich gnębiony (a może tak się wykształciła ta psychika, że tylko ja to tak odbieram? Tak, jak bohater filmu "The Wall"). Gdy byłem młodszy, użalałem się nad sobą na okrągło. Sobie i reszcie. I co inni z tego mieli? Co ja z tego miałem? No własnie, teoretycznie nic, ale...może ten obraz, jaki chcę wokół siebie stworzyć? To chyba właśnie tkwi w tej podświadomości, ta konkretna przyczyna. A świadomość tylko pozwala nam wiedzieć o jej istnieniu. Z tą chorobą to w sumie faktycznie łatwiejszy przykład, łatwiej go zrozumieć. Gdzieś chyba zresztą już o tym wspominałeś. Właśnie film "The Wall" chyba dobrze obrazuje obiekt naszej dyskusji. Co główny bohater miał z tego zamknięcia się w sobie? Niby nic, jego stan się pogorszył, nie funkcjonował normalnie. Poświęcił się właśnie temu obrazowi, który chciał sobie stworzyć - Ścianie. I dlatego jej zburzenie było w konsekwencjach równie złe jak samo jej budowanie. Zniszczono obraz, który sobie wokół siebie zbudował, który mu pomagał. Ciekawe.
Czyli na tym Forum limit dyskusji się jeszcze nie wyczerpał...  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 4:56 pm Temat postu: |
|
|
Dałem TAK bo ja lubie opowiadać o sobie a szczególnie o moich wadach.
Wg mnie to sprawia że jestem w stanie się poprawić i być na przyszłość lepszy. Sam sobie jednak nie wytykam zbyt często (nie jestem masohistą).  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 5:07 pm Temat postu: |
|
|
Zatem powiem prosto: kto chce, niech pisze, kto nie, niech nie pisze.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 5:26 pm Temat postu: |
|
|
Co do The Wall. Sciana... Swietny przyklad. Facet przestal fukcjonowac stoczyl sie i oderwal od rezcywistosci. Zona go zdradzila, stracil prawie wszystko to co kochal. Zamaist tego odgrodzil sie murem, ktory zreszta stal sie powodem tego, co nastapilo pote,. Co zyskal? Bezpieczenstwo. Paradoksalnie. Jak mowia Anglicy- better the devil you know... Lepszy jest diabel ktorego znasz. Pieklo pozostaje pieklem, ale... przynajmniej wiadomo czego sie spodziewac... Stajac naprzeciw wymaganiom i konfrontujac strachy i leki- ryzykujemy, idziemy w nieznane. Strach przed tym moze sprawic, ze za tym murem, mimo iz tracac kontakt z najblizszymi jest... bezpieczniej...
Wczesniej mowilem o mechanizmie obronnym ktory przestal pelnic swoja fukcje i stal sie czyms zbednym... Ta scena kiedy Geldof stoi naprzeciw muru i leci "Is There Anybody Out There...?" Albo fragmnet tekstu, ze "przeciez musialy tu byc drzwi, skoro tu wszedlem"...
natomiast zburzenie sciany nie bylo zle- wrecz przeciwnie... ten obraz stworzony na wlasne potrzeby przestal pelnic swoja uzyteczna fuknkcje- poczucie bezpieczenstwa stalo sie zludne, stalo sie patologiczne. Tak jest bardzo czesto. Zazwyczaj widzenie siebie w czarnych barwach ma podloze mniej lub bardzeij patologiczne (samo jest generalnie patologia...). Zawsze jednak jest z tego jakas korzysc, jakis powod dla ktorego czlowiek w to dalej brnie.
| Misiu napisał: | Coś się wydarzy, zmienia to naszą psychikę, zachowania. Jest to dla nas bolesne, chcemy o tym zapomnieć. Zapominamy, ale zachowania i zmiana w psychice pozostają. Czyli nie zapominamy tego podświadomie, choć gdyby ktoś nam o tym opowiedział, to możemy nie kojarzyć. O to chodzi?
|
O to chodzi, przy czym wcale nie musi to byc z powodu jakiego swydarzenia. Jesli widzimy siebie w takich a nie innych barwach (na przyklad lepszych nizw rzeczywistosci)- poczujemy sie zaatakowani i bardzo sie wkurwimy na kogos, kto powie nam cos odwrotnego. To sie nazywa zaprzeczenie. Powiedz osobie leniwej, ktora sie przed sama soba nie chce do tego przyznac ze jest leniwa- a cie zbluzga albo wysmieje.
A jak juz jestesmy przy takich mechanizmach obronnych- dlaczego nas tak bardzo denerwuja u innych cechy, ktore w samych sobie nie lubimy i ktore przed soba ukrywamy? To sie nazywa projekcja... Zazwyczaj w celu zachowania poczucia WLASNEJ wartosci... ale zboczylem troche  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Wto Lut 07, 2006 5:33 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 5:30 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | No wlasnie dlatego, ze nie mowimy o umiejetnosciach, mowimy o tym najwczesniejszym okresie. Co wplywa na nasze zachowania, na nasz charakter? Podswiadomosc. Wszystkie nasze reakcje, nasze zachowania- to wszystko tam jest. Przyswajamy zachowania naszych rodzicow, nawet o tym nie wiedzac. Przyswajamy swoja pierwsza reakcje na (na przyklad) strach a potem ja powtarzamy... To ze nic nie pamietamy... Charakter nie ma wiele wspolnego z tym co pamietamy, z tym co bysmy chcieli ani z tym co rozumiemy. (...) Ale nasz charakter, nasza osoba to takze podswiadomosc- mowiac ze nie pamietamy tego co wydarzylo sie w pierwszych latach naszego zycia nieprecyzyjnie sie wyrazilem... |
W takim razie pojawia się pytanie - SKĄD wiemy, co to jest charakter, czym jest indywidualizm, skoro część z tego, co nas tworzy, znajduje się poza granicami naszej świadomości, tak więc konkretnych myśli? Czy w ogóle można zmieniać coś, co 'znamy' głównie z pewnego rodzaju przeczucia, instynktu? Zastanawiam się właśnie, z czego wynika taka typowa przekora... W pewnym momencie coś, co pozostawało niewidoczne - nagle wybija się na pierwszy plan. Podświadomie widziałam, że np. 3/4 szkoły nosi jeansy. Ale 'zobaczyć' musiałam to dużo później, całkiem niedawno właściwie. Przyłapuję się na tym, że unikam noszenia jeansów za wszelką cenę Szczególnie tych niebieskich . Przykład dosyć prosty, banalny i mało znaczący - ale czy taka przekora może świadczyć o indywidualizmie, skoro pojawiła się stosunkowo niedawno? Skoro dotychczas robiło się to, co robi tłum, nawet nie starając się wypracować własnego stylu, to czy pod wpływem zwykłej obserwacji (wcale nie szokującej) można tak po prostu to zmienić? Zmiana podświadomości w świadomość, którą możemy kontrolować? A może samą podświadomość też można zmieniać zmieniając równocześnie jakiś nawyk?
| Fenderek napisał: | Czy wiesz, ze w regresji mozna cofnac sie az do porodu? W ludzkiej podswiadomosci ROWNIEZ zamkniete sa te rzeczy, ktorych pamietac badz wiedziec po prostu nie chcemy. Wiele osob po traumatycznych wydarzeniach pozniej ich przeciez nie pamieta! Jesli mialy one miejsce w dziecinstwie (i niekoniecznie pierwsze trzy lata)- jest duza szansa, ze zostaly one zamkniete i ze swiadomosci wywalone. Ale to nie znaczy, ze one zniknelo- o nie! One maja czasami wiekszy wplyw na nasze zachowanie niz to co wiemy swiadomie, niz to co pamietamy dokladnie.
|
Możliwe, że taka podświadomość jest czymś, co kieruje naszym instynktem. Tak, jak cofamy rękę przed kłującym kaktusem, bo kontakt fizyczny sprawia nam ból. Tylko dlaczego nie dotkniemy go na dłużej, by sprawdzić, czy po pewnym czasie poczujemy coś innego? Podświadomość nakazuje nam cofać rękę czy też zwykłe receptory czuciowe ?
| Misiu napisał: |
Hmmm...może nie chcą sobie zdawać sprawy, by, jak to wcześniej mówiłeś, pasowało to do obrazu, jaki sami sobie stworzyli? Tu się zgadzam, chociaż tak nie do końca, bo ja np. zazwyczaj zdaję sobie sprawę, że powtarzam jakieś zachowanie, ale dopiero po fakcie....pewnie o to chodzi. Coś w stylu przyzwyczajenia, którego można się pozbyć, ale się właśnie nie chce. Dlatego nikt o tym nie mówi i sądzi się, że nawet o tym nie wie. Ale to taka moja własna hipoteza.
|
Zgadzam się z nią w większości Co prawda własny obraz samego siebie musimy, potrzebujemy posiadać, to jest nasza własna tożsamość, coś, za pomocą czego siebie określamy (ale kręcę...), więc niby nie szkodzi... Ale czasem coś takiego wypacza rzeczywistość. Ktoś rzuci nam oczywistą prawdę prosto w twarz, która może nas bardzo zranić, bo podświadomie jej do siebie nie dopuszczaliśmy... Więc czasem warto 'izolować się' od samego siebie. Starać się spojrzeć na dystans. To się zapewne nie uda do końca, ale próbować zawsze można
| Fenderek napisał: | Dosc nudzenia  |
Co za peszek!  _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 5:57 pm Temat postu: |
|
|
| Qnegunda napisał: | W takim razie pojawia się pytanie - SKĄD wiemy, co to jest charakter, czym jest indywidualizm, skoro część z tego, co nas tworzy, znajduje się poza granicami naszej świadomości, tak więc konkretnych myśli? Czy w ogóle można zmieniać coś, co 'znamy' głównie z pewnego rodzaju przeczucia, instynktu? Zastanawiam się właśnie, z czego wynika taka typowa przekora... W pewnym momencie coś, co pozostawało niewidoczne - nagle wybija się na pierwszy plan. Podświadomie widziałam, że np. 3/4 szkoły nosi jeansy. Ale 'zobaczyć' musiałam to dużo później, całkiem niedawno właściwie. Przyłapuję się na tym, że unikam noszenia jeansów za wszelką cenę Szczególnie tych niebieskich . Przykład dosyć prosty, banalny i mało znaczący - ale czy taka przekora może świadczyć o indywidualizmie, skoro pojawiła się stosunkowo niedawno? Skoro dotychczas robiło się to, co robi tłum, nawet nie starając się wypracować własnego stylu, to czy pod wpływem zwykłej obserwacji (wcale nie szokującej) można tak po prostu to zmienić? Zmiana podświadomości w świadomość, którą możemy kontrolować? A może samą podświadomość też można zmieniać zmieniając równocześnie jakiś nawyk?
|
He, he- chyba moge sie z tym utozsamiac. Po prostu jedna z rzeczy jaka w sobie cenisz, jaka w sobie widzisz (bez wzgledu na to czy ona tam rzeczywiscie szczerze jest) jest bunt, przekora. Indywidualizm. Wiec z przekory- skoro wszyscy nosza niebieskie jeansy- ja zaloze czarne. Albo bojowki. Czlowiek nagle czuje sie lepiej. Nagle ma satysfakcje, bo wlasny obraz jest podtrzymnany, bo czuje sie WYZEJ od tych matolow co jak stado glupich owiec... Celowo wyolbrzymiam!!! Po co?
W kazdym z nas odbywa sie wieczny dialog. Albo wielka klotnia. Ten slynny rozdzial na "ja", "ego" i "super ego". Swieta trojca psychologii. Wewnetrzny rodzic, wewnetrzne dziecko i wewnetrzne "ja". Przyszlosc, przeszlosc i terazniejszosc. Liczba 3 nie na darmo jest magiczna...
Ta rownowaga bardzo czesto moze byc zachwiana. Kazda z tych czesci jest bardzo wazna. Jedna mowi- ubierz niebieskie jeansy bo sa tanie i wygodne. Drugi mowi- nie, bo te matoly to nosza a ja jestem wyzej niz to, ja bede inny i przez to bede czul sie lepszy. Teraz pieknie jest, jesli zaden z tych glosow absolutnie nie dominuje nad drugim, tylko przeksztalca sie w ten posredni- oceniajacy za i przeciw, ten najbardziej swiadomy. Te dwa TEZ SA potrzebne i to bardzo- zagluszajac ktorykolwiek zanegujemy wazna czesc siebie- i to sie bardzo zle skonczy. Ale tez ktorys zostanie zagluszony gdy drugi aboslutnie dominuje- jesli bedzie to ta ulegla czesc- bedziey isc za stadem, w ogole nie myslac co i czemu robimy (ciekawe, ze ta soba gdyby jej powiedziec ze to robi- zaprzeczy). Jezeli to bedzie przekora- bedziemy sie buntowac dla samego buntu, nie przyjmujac do swiadomosci tego, ze buntujac sie dla buntu wlasciwie zaprzeczamy swojej indywidualnosci... No bo jaka w tym indywidualnosc? Wystrczy ze grupa powie A a my zrobimy B. Indywidualizm? Dla mnie taka osoba TEZ nie ma swojego zdania- ma zdanie przeciwne od ogolu, a nie swoje.
A co do tego skad wiemy... A wiemy? Wiemy to co chcemy wiedziec. Dla jednych to wystarczy- nie chca nic wiecej. I czesto sa szczesliwi. I juz, pieknie. Inni chca zyc bardziej swiadomie i decyduja sie na rozne drogi- terapia, medytacja itp. Czesto pod wplywem tego, ze zauwazyli iz czasami robia cos czego robic nie chca (albo nie robia czegos, co robic chca), czesto pod wplywem jakiejs frustracji... Jeszcze inni (cholerni szczesciarze ) zyja swiadomie ot tak po prostu. Po prostu zyja... Nie ma duzo takich ludzi...
Ja na przyklad zdecydowalem sie na terapie i bardzo podoba mi sie to, ze probuje zyc bardziej swiadomie. Zeby bylo smieszniej- potrafie dostrzec u siebie, gdzies wewnatrz taki cichutki, cichutenki glos, do ktorego az wstyd sie przyznac, ale ktory odczuwa satysfakcje z tego powodu, ktory w taki "niski" sposob czuje sie lepiej od tych, ktorzy tego nie robia. Dosc niby glupia i w miare brzydka rzecz, mysl, no nie? Plytka i pusta jak cholera, ktos moglby rzec. Moglbym sie do niej nie przyznawac, moglbym sie jej wyprzec- czy ona by zniknela? Nie. Zmarnowalbym cala swoja energie (podswiadomie) na to by ja ukryc, by jej zaprzeczyc. A sposob zachowania by pozostal. Albo zrobilbym cos dokladnie odwrotnego po to, zeby sobie udowodnic, ze tak wcale nie mysle... ALE skoro juz ja zauwazylem, skoro ja zaakceptowalem taka jaka jest- co z tego mam? Ano to, ze ona przestaje sie liczyc. Wzruszam ramionami i stwierdzam, ze to chyba niezpupelnie tak. I mam mozliwosc zmienic zachowanie, stwierdzic w dialogu z samym soba ze to nie tak... I mysl znika. Tak jak chmury na niebie- mysli i uczucia przychodza a potem odchodza. Jesli im pozwolimy. Jak woda w rzece. Postaw tame na rzece, powiedz ze tu wcale nie ma wody i... ci sie przeleje... I bede sie buntowal dla buntu, tylko i wylacznie dla tego uczucia do ktorego nawet sie nie przyznam, ze oto czuje sie lepszy od tej gawiedzi, ktora robi wszystko to co im mowia w telewizorze albo pisza w gazetach, matoly... Wole sie do takiej krotkiej mysli przed soba przyznac i nie czynic z niej powodu dla ktorego zachowuje sie tak, a nie inaczej. Wole sie do niej przyznac i z pelna premedytacja powiedziec- nie, zrobie tak i tak bo to i to.
DYGRESJA- to jest jeden z najwikszych powodow dla ktorych mam problem z katolicyzmem, ktory wymaga od nas tego, zebysmy sie zle czuli z roznymi myslami, ze to grzech, ze takie mysli to cos zlego, trzeba sie tego pozbyc, trzeba sie z tego powodu czuc winnym. Bardzo latwo w ten sposob zanegowac czesc siebie i pozbawic sie mozliwosci samemu stwierdzenia, ze taka mysl nam nie sluzy... Momentalnie jest ona oceniona jako cos zlego, w rezultacie to ja jestem zly bo taka mysl sie pojawila, o rany, prosze o przebaczenie, zle sie ze soba czuje. Qpa. Nie czuje sie zle z tego powodu. Mysl jest naturalna. Przyznajac sie do niej i nie oceniajac jej- mam SZANSE sie z nia rozprawic, mam sznase ja skonfrontowac. W sytuacji w ktorej odgornie nie mam prawa siie czuc tak i tak jest to niemozliwe... No bo ja niby nie mam prawa sie tak i tak czuc- a ja sie tak czuje. O rany, jaki jestem zly- i nagle poczucie winy, i nagle sami sobie przykopujemy i... jak tu skonfrontowac cokolwiek, skoro tylk oi wylacznie zle sie sami z soba czujemy? Jak tu zmienic swoje zachowanie w sytuacji, w ktorej zaprzeczamy sami sobie... taka dygresja.
Wiec czy wiemy? Czy wiemy co to indywidualizm? Za tym wszystkim stoi zawsze milion pobudek- ja wymienilem jedna jako przyklad. Do polowy z nich nie chcemy sie przyznac. Naprawde wielka ironia jest fakt, ze w momencie kiedy sie do nich przyznamy- one maja duza szanse zniknac... Mozemy je skonfrontowac i... pozwolic im odejsc...
Aj, chaotycznie dosc pisze- tak to jest jak sie w pracy na internecie siedzi i czlowiek na raty mysli i pisze kiedy szefa nie ma
ps
A czym jest indywidualizm? W swietle tego nie mam pojecia.
czy jestem indywidualista? Nie mam pojecia, pewnie chcialbym myslec ze tak.  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Wto Lut 07, 2006 6:28 pm, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 6:21 pm Temat postu: |
|
|
Mam odwagę pisać o sobie, ale nie oszukujmy się- kogo by to jakoś szczególnie interesowało?
Zresztą- nie ma czegoś takiego jak stałę cechy udzkie. Są te, które ujawniają się w pewnych styuacjach i w poewym czasie.
Jeśli chodzi o wygląd to raz- nie ma się czym chwalić, a dwa- ci, co mnie widzieli, to wiedzą  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 6:36 pm Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 6:38 pm Temat postu: |
|
|
No tak, ale nie każdy ma kasę na to  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dominik89

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 2187 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 6:40 pm Temat postu: |
|
|
| Marcin S. napisał: | No tak, ale nie każdy ma kasę na to  |
Dokładnie  _________________ Łosiu
Tom po lewej to arcymistrz chytrości i łasości xP |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 6:54 pm Temat postu: |
|
|
| Lasha napisał: | | Misiu napisał: |
Na wyjazd Londynu mi się na razie nie spieszy. CZŁOWIEKU, ja mam 16 lat!!!  |
No... Mnie się zaczęło spieszyć w świat tak w okolicach 10 roku życia. Jak miałam 14 lat, po raz pierwszy pojechałam do Londynu. W wieku 16 lat znałam już połowę stałych bywalców pubu na przeciwko wyjścia ze stacji metra Earl's Court
O, napisalam coś o sobie  |
No nic, tylko pogratulować. Mnie nie bardzo chodziło o to, że mając 16 lat to za mało, by zacząć fascynacje podróżami, ale za mało na tego typu spotkania. Według mnie, oczywiście.
Co do dyskusji - odpowiem później, bo teraz nie bardzo mam czas. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 9:26 pm Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
dudek

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 493 Skąd: Pasikurowice (k/Wrocławia)
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 10:54 pm Temat postu: |
|
|
| Lasha napisał: | | To nie pieniądze są zazwyczaj przeszkodą, ale chęć i odwaga, żeby zrezygnować z wygód na rzecz przeżycia czegoś niesamowitego. Pieniądze zawsze można zarobić. I pojechać gdzieś prawie za darmo. | Tak, to prawda, zwykle brak odwagi jest problemem. I szczerze powiedziawszy nie znam zbyt wielu osób, które miałyby odwagę jechać do Paryża i nocować na dziko pod namiotem. I nie sądzę, by rodzice mieli ochotę mnie na coś takiego wypuścić. Zresztą moja ewentualna prywatna potrzeba zwiedzania świata jest mniejsza niż strach przed wyjazdem na mocno niepewnych warunkach. I podejrzewam, że podobnie czuje wielu innych.
Tym niemniej - szczerze zazdroszczę odwagi i realizacji marzeń ;-) _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|