FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
ANOTHER story about Queen...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13, 14  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mattey



Dołączył: 08 Lip 2006
Posty: 1417
Skąd: Lublin

PostWysłany: Sob Gru 12, 2009 3:07 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zresztą tu nie chodzi o talent literacki (vide mumin) tylko o fajne pomysły. Nikt tu nikogo krytykował przecież nie będzie, bo nie o to chodzi. A pisanie po jednym słowie bez żadnej z góry ustalonej wizji... cóż... Absolutnie tego nie widzę. Takie coś to lepiej na czacie uprawiać a potem ewentualnie wrzucać co fajniejsze rzeczy. Poza tym "psem Briana" to dwa słowa:)
_________________
Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!

wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!

wg NARa: Drugi Fenderek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Mattey



Dołączył: 08 Lip 2006
Posty: 1417
Skąd: Lublin

PostWysłany: Pon Gru 14, 2009 1:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- To będzie nasza ostatnia trasa - powiedział markotnie Freddie patrząc na Jima Beacha, który przyniósł kosz prospektów z biur turystycznych o Barcelonie, Paryżu, Sztokholmie...
- Ale jak to? - zapytał Roger, który prowadził od 1978 roku książeczkę "wszystkie moje groupies (które pamiętam)" i sądził, że będzie koncertował w najlepsze conajmniej do siedemdziesiątki ("Omijać Polskę szerokim łukiem" - brzmiał jego wpis po tym, jak w 1981 przespał się z polską sztangistką, która twierdziła, że jest Afrodytą. Po późniejszych oględzinach lekarskich wyszło na jaw, że była hemafrodytą).
- Ale jak to? - dopytywał się Brian, który oczyma wyobraźni widział jeszcze tysiące swoich solówek i zachwyconych ludzi, którzy słuchając ich wiją się w ekstazie, bo przecież przyjechali z dalekich zakątków Anglii, Europy, ba! Kosmosu, aby posłuchać jak Brian pociąga subtelnie strunami grając gamę od góry do dołu z podwójnym echem...
- Ale jak to? - zapytał John, który myślał, że grają w "Kto powie <Ale jak to?>.
- Dlaczego Freddie? - dociekał Jim Beach. Na dworze trochę padało, więc musiał dociekać w pokoju.
- HA! Przegrałeś! - ryknął tryumfalnie John - za karę zmywasz po kolacji!
- W co przegrałem?
- W "Ale jak to?" - uśmiechnął się krzywo Deacon.
- Cholera... - mruknął niezadowolony Jim maszerując w kierunku zlewozmywaka.
- Cholera... - mruknął John na wypadek, gdyby to okazała się kolejna gra w powtarzanie, ale tym razem nikt mu nie odpowiedział.
W międzyczasie Brian zaczął przeglądać planowaną trasę koncertową promującą "A Kind of Magic".
- Jak nazwiemy trasę? - spytał po chwili Roger.
- No jakoś tak, żeby miało powiązanie z tytułem albumu - odrzekł przytomnie Brian.

5 GODZIN PÓŹNIEJ

- A Kind of Tour? - zaproponował Freddie.
- Nawet niegłupie - zastanawiał się Brian.

3 GODZINY PÓŹNIEJ

- Skończyłem!
- Jeszcze widelczyk, Jim!

2 GODZINY PÓŹNIEJ

- Kurwa - napuszył się Roger - praca muzyka rockowego to wcale nie taka kaszka z boczkiem jak nam mówił David Bowie.
- Z mleczkiem - poprawił Brian.
- Może być ze śmietanką? - zapytał usłużnie Jim Beach przynosząc Brianowi filiżankę kawy.
- Skąd tu tyle wody na podłodze? - zapytał Freddie z kuchni - Jim! Znowu dociekałeś w kuchni?
- Przepraszam... - skruszył się Jim. - muszę sobie kupić parasolkę, bo strasznie zmokłem.
- Wiem! - krzyknął John - Zmokłem Tour!
- To ja może zaprezentują wam solówkę jaką zagram na naszej nowej trasie, do której jeszcze nie wymyśliliśmy nazwy - zaproponował Brian.

2 GODZINY PÓŹNIEJ

- Hmm... - Freddie zdjął okulary, którymi od czasu do czasu się posiłkował i spojrzał na Briana znad kartki - po wewnętrznym głosowaniu jednogłośną decyzją ustalliliśmy z kolegami, że nie chcemy posłuchać twojej nowej solówki.
- Ale dlaczego? - dociekał Brian.
- No i super! - wkurwił się Roger - Nie możesz dociekać gdzie indziej? Nowiusieńka kanapa do wyrzucenia! No żesz ja pierdolę, następne spotkanie robimy w kawalerce u Johna.
- Nie zmieścimy się - zmarkotniał basista, który wbrew pozorom pieniądzem nie śmierdział, bo nie wiedział, że Queen dostaje pieniądze za nagrywane albumy i dorabiał na pół etatu jako elektryk w Burger Kingu.


***

- To jak myślisz Freddie, powiemy mu? - spytał konspiracyjnym szeptem Jim Beach wokalistę, który patrzył ze smtkiem na Briana.
- Chłopak się załamie... - odpowiedział Freddie - jak się dowie, że te osoby z publiczności najbliżej sceny, które stoją tuż przed oczami Briana tak naprawdę nie wiwatują i nie wiją się w radosnych spazmach na dźwięki jego guitar solo, tylko w rzeczywistości to, według raportu "wycieczka z pobliskich szpitali refundowana przez Unię Europejską dla osób, które pod wpływem silnych impulsów kolorowych świateł i hipnotycznej gamy-od-góry-do-dołu-z-echem-na-gitarze-wystruganej-z-kominka dostają specyficznej odmiany Boliwijskiej Padaczki Śródtropikalnej z Przerzutami na Nerki", to ta wiadomość nie zachwyci naszego biednego Maya.
- O czym tak szepczecie? - dociekał Brian.
- WON Z MOJEGO DOMU! - wkurwił się Roger wycierając kolejną mokrą plamę z kanapy.

***

- Jest już ciemno, ale wszystko jedno, bo i tak kurwa jestem ślepy - nucił sobie wesoło Fritz do momentu, kiedy bezlitosna pamięć nie przypomniała mu, że jego oczka są tak przydatne jak Robinowi Williamsowi depilator.
- Przestań fałszować - obruszył się Rodgers - bo nigdy nie zrobię zdjęcia Szewińskiej pod prysznicem.
- Siedzimy w jej kiblu już trzeci tydzień, a ona tu tylko cztery razy weszła wąsy zgolić - stwierdził cierpko Fritz. - Już mnie dupa boli od siedzenia non-stop w koszu na brudną bieliznę.
- No co ty nie powiesz - prychnął pogardliwie Paul przebrany za uchwyt na ręczniki. - przynajmniej nie zwisasz ze ściany.
- Cicho, chyba idzie - szepnął konspiracyjnie Fritz.

15 MINUT PÓŹNIEJ

- I co, zrobiłeś zdjęcia? - zainteresował się podniecony Fritz marząc o rozprostowaniu kości na dworze.
- Nie.
- Dlaczego? - wkurzył się ślepy agent Watykanu - przecież tu była! Goliła wąsy i brała prysznic! Sam słyszałem!
-...
- Paul!
-...
- Paul! No powiedz o co chodzi!
- To nie była ona - rzekł w końcu z najwyższym trudem Paul, a w jego głosie dało się wyczuć najwyższy stopień obrzydzenia. Ostatnio podobnie się czuł kiedy zobaczył jak pan Antoni poszedł do zoo i puścił z taśmy pani pingwinowej guitar solo Briana z trasy Live Killers. - To nie było golenie wąsów, tylko nóg - dodał wciąż wstrząśnięty Paul Rodgers - i to nie była pani Irena tylko...

<napięcie>

<natężenie>

<hymn Wielkiej Brytanii od tyłu>

<gong>

<krótkie ujęcie bawiących się dzieci w piaskownicy>

***

"Z ostatniej chwili. Przerywamy relację z pobytu Margaret Thatcher w Bombaju na pokazie skalpowania ministrów infrastruktury pogrzebaczem i narzędziami do grilla, aby podać ten wstrząsający komunikat. Kilkadziesiąt minut temu w londyńskim zoo wyłowiono ciało pani pingwinowej. Eksperci mówią, że leżała w wodzie około trzech tygodni. Na jej twarzy zastygł wyraz bezgranicznego szoku, strachu, paniki i przerażenia. Naukowcy starają się dociec, bo dopiero co wyszli z wody. Trwają badania, które mają wyjaśnić, co mogło być przyczyną tragicznego zgonu pani pingwinowej, która osierociła trójkę małych pingwiniątek. Policja wyjaśni, czy w sprawę był zamieszany starszy Polak z magnetofonem o twarzy, jak twierdzą naoczni świadkowie, stręczyciela zwierząt. To były wiadomości BBC News o piątej".

***

- Kto to był, kurwa? - zapytał zniecierpliwiony Fritz, który ciągle nie mógł się dowiedzieć co to za tajemnicza osoba weszła do łazienki, ogoliła nogi, wzięła prysznic, wytarła się ręcznikiem, a następnie położyła go na uchwycie do ręczników, czyli na Paulu Rodgersie.
- To był... David Bowie!
- Zrobiłeś zdjęcia? - spytał zaciekawiony Fritz.
- No! Ze dwadzieścia - pochwalił się Paul Rodgers - ale co ci to da, skoro jesteś ślepy?
- No żesz kurwa, zapomniałem!

***

- Więc panowie, to będzie nasz ostatnia trasa - powiedział jeszcze raz Freddie swoim kolegom z zespołu, którzy tym razem spotkali się w domu u Briana. Akurat w odwiedzinach była jego mama, dlatego Brian musiał ubrać się w różową sukienkę, nylonowe podkolanka i założyć spinkę do włosów w kształcie motylka.
- Ale jak to? - zmartwił się Roger, któremu znowu przypomniał się opasły zeszyt z groupies, do którego wpinał czasem co ciekawsze zdjęcia ze swoich wyczynów seksualno-alkoholowych. Jego dwa ulubione trofea to wycinek wątroby z 1979 roku i woreczek foliowy z bakteriami kiły, które unieszkodliwiły go seksualnie na kilkanaście miesięcy w 1983 roku, więc zespół akurat musiał zawiesić działalność na rok, bo "Jak to kurwa w koncerty jeździć, jak podupczyć se nawet nie można". A że Freddie gorąco go poparł...
- Ale jak to? - dosychał Brian. Bo na dworze słonko świeciło.
- Czemu nie będzie więcej tras? - zmartwił się John.
- Ha! Przegrałeś! Zmywasz! - klasnęła w ręce z uciechą mama Briana, więc John posłusznie udał się do kuchni zmywać gary.
- Byłem u lekarza... - smęcił Freddie - i zdiagnozował u mnie jakieś EIC czy coś takiego....
- Nie może być! - przeraził się Brian - EIC to przecież skrót od Ekboma i Czyraka!
- Co? - mama Briana czuła się nieswojo, bo nie lubiła jak ktoś w jej towarzystwie używał niezrozumiałych słów. Dlatego zdzieliła Briana torebką w ryj, więc ten był zmuszony wytłumaczyć.
- Choroba Ekboma to tzw. Zespół Niespokojnych Nóg, a czyrak to taka ropiejąca krosta na dupie. - wyjaśnił pudel.
- No to taki wielki problem na koncertach? - zdziwił się Roger - ja mam czyraka na dupie od jedenastu lat i jakoś daję radę.
- Chyba dajesz dupę - zaśmiała się z własnego żartu mama Briana.
- Ależ mamo... - zaczął Brian.
- Milcz córuś! - krzyknęła zamachując się torebką - i jak do mnie mówisz to mów oktawę wyżej! I podciągnij podkolanko kudłata zdziro!

***

JEB!
- Ile trzeba ministrów infrastruktury, żeby wkręcić żarówkę? - zapytał podstępnie jeden z komando foki, którzy wskoczyli całą gromadą przez okno.
- Czy panowie z gazowni? - zapytała zaniepokojona starsza pani z rogowymi okularami - Czekam na panów od jedenastu dni, bo piecyk w łazience mi szwankuje, ale myślałam raczej, że panowie drzwiami...
- Kurwa, nie ten dom - zmarkotniał pan komando foki i wyskoczył razem z kolegami przez okno.
- He he he - zaśmiała się złowieszczo Margaret Thatcher zdejmując okulary i wyjmując spod dywanu na wpół-oskalpowanego ministra infrastruktury.


***

- Hmmm.... Magic Tour?
- Nie... za pedalskie...

***

- Ale jak to?
_________________
Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!

wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!

wg NARa: Drugi Fenderek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pon Gru 14, 2009 8:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

PRZYGOTOWANIA DO MAGIC TOUR – sztuka w trzech aktach

WYSTĘPUJĄ:

Brian May
Freddie Mercury
Roger Taylor
Spike Edney
Desdemona
Chór
John Deacon

AKT I

(W pokoju siedzą Brian, Roger i Freddie. Rozmyślają nad ostatnimi słowami Freddiego)

FREDDIE
(głaszcząc wąs)
Czemuż to nie powinienem się martwić?

BRIAN
Bo to nie dybie na życie twe.
Ogarniasz swą wyobraźnia, żeś mógł zakończyć życie swe?
W niechlubny sposób na dodatek.

ROGER
W ogóle to mógłbyś zostać klerykiem.
Nieśmiertelni są Ci mężowie.

FREDDIE
Nie martwić mi się karzecie, a jednak niepokój ogarnia mą duszę.
Co stanie się gdy nie będzie mnie na tych łez padole?

ROGER
Świat obracał będzie się wokół słońca jak robił to zanim odkrył to Kopernik.
A raczej Copernicus, bo jesteśmy w Anglii.

FREDDIE
Cóż jednak stanie się z Królową?

BRIAN
Show must go on.

ROGER
Ja, jeśli pytasz o mnie. Zajmę się komponowaniem.

BRIAN
Jeśli o to chodzi to ja będę ratował jeże.
Ratujmy jeże!

CHÓR
Ratujmy!

FREDDIE
Ach, niemądrzy jesteście iż tak to lekceważycie!
Choć faktycznie, może zbytnio przesadzam?
Ale informacja ta spędza mi sen z powiek.
Jak Makbet się czuję w swej przyszłości niepewny.

ROGER
Nie znam się na literaturze, jednak Makbet w pewien sposób był przygotowany na swój los.
Czyż nie tak Brianie?

BRIAN
Ratujmy kapibary!

CHÓR
Ratujmy!

FREDDIE
Walić to postokroć!
Muszę się napić!
Do Jeffreya nam czas!

ROGER
Jeffery niestety zwinął interes.
A i sam w niedługim czasie kopnął w kalendarz.
Mówi się o porachunkach z Sex Pistols i mamą Misia Niedojebka!

FREDDIE
Trudno, pójdę napić się do domu

ROGER
Jesteśmy u Ciebie.

BRIAN
Ratujmy kryle!

CHÓR
Ratujmy!

FREDDIE
To przemieszczę się do drugiego pomieszczenia!

(Freddie wychodzi)

ROGER
To jak? Wykonujemy telefon do Paula?

BRIAN
Ratujmy maskonu… co!?

CHÓR
Ratujmy!

ROGER
Masz rację, jeszcze nie pora jest na to.

(Roger wychodzi)

BRIAN
(rozglądając się na boki)
Pora kogoś uratować.
Super Bri!

(rozkłada ręce i wylatuje z pokoju)

KONIEC AKTU I

AKT II

(rezydencja Johna Deacona. Przebywają w niej on sam oraz Desdemona)

JOHN
Zebraliśmy się tutaj…

DESDEMONA
Pierdolę, nie gram za free.

(wychodzi)

JOHN
Cóż ja biedny pocznę.
Mój plan spalił na panewce.
Będę musiał znów pójść w łaskę lub niełaskę moich przyjaciół z zespołu!

(wchodzi Spike Edney)

SPIKE
Czyż ktoś jest pogrążony w smutku w tej chwili?

JOHN
Nie, ja jestem pogrążony w smutku u siebie w rezydencji.

SPIKE
Przejmować się nie powinieneś! Kiedyś wykupisz tą kawalerkę na własność.

JOHN
Oj ja biedny!
Lepiej powiedzże czemu to zawdzięczam wizytę twej skromnej osoby?

SPIKE
Zawszę przychodzę gdy ktoś mnie potrzebuje!
Czyż nie takie było twoje życzenie?

JOHN
Absolutnie! Ale rzeczywiście możesz się przydać.

SPIKE
Tak, więc do usług.

JOHN
Postanowiłem, raz pierwszy sprzeciwić się moim kompanom.

SPIKE
Czyżby to więc koniec Queen?

JOHN
Co?! Nie! Nie mogą zakończyć działalności przed rokiem pańskim Anno domini High definision 2030!
W przeciwnym razie, nigdy nie uda spłacić mi się rat za najnowszy model prasowalnicy do skarpet.
Sock3000, ma ważną nową funkcję. Nie robią się to zacieki, ohydne, brązowe ponieważ prasuje parą a nie temperaturą!

SPIKE
Tak, więc o co chodzi?

JOHN
Lat temu dwa, wydaliśmy świąteczny kawałek.
Napisał go Brian z Rogerem.
Lecz nie odniósł znaczącego sukcesu.
Co więcej pobił nas jakiś gej śpiewający o utraconej miłości.

SPIKE
Do czego więc zmierzasz?

JOHN
Zamierzam pokazać im, że potrafię napisać dobry numer i sam zgarnąć kasę!
(złowieszczy śmiech i podkład basowy z Another One Bites The Dust)

SPIKE
Acz u nas jest teraz kwiecień.
Może piosenka wielkanocna?

JOHN
Rozmyślałem o takim planie i do wniosku doszedłem następującego.
O wiele łatwiej jest napisać piosenkę o świętach Bożego Narodzenia.
To jest moje ostatnie słowo.
SPIKE
Jakieś pomysły w takim razie?

JOHN
Właśnie dlatego Desdemona potrzebna mi była.
Wszak to bardzo przebiegła kobita!
A może ty, Spajku masz jakiś pomysł?

SPIKE
Nie pisałem piosenek.
Chyba, że z siostrą mą rodzoną i to też tak, że każdy układał po dwa wersy.

JOHN
O to to!
Zaczynaj Spajku!

SPIKE
Dobra…
Mam!
Pada śnieg, pada śnieg! Cieszą się bałwanki!

JOHN
Kurwa, kurwa, kurwa, kurwa. Ktoś zajebał sanki.

SPIKE
Nawet porządny czternastozgłoskowiec!

JOHN
Ach, bez sensu kompletnie.
Nie potrafię, nie w tej chwili!
Wychodzę

(wychodzi)

SPIKE
Pora skontaktować się z kimś tam z kim miałem się skontaktować.

(wychodzi skontaktować się z kimś)

KONIEC AKTU II

AKT III

(Brian i Roger siedzą w rezydencji Freddiego, czekając na właściciela. Wchodzi John Deacon)

JOHN
Witajcie towarzysze broni!

BRIAN
W końcu przybyłeś.
Synu marnotrawny!

ROGER
(do Johna)
Freddie ma EIC
Ale chyba o tym już wiesz.

BRIAN
Czekajcie muszę wyjść.

(wychodzi)

(wchodzi Freddie)

FREDDIE
Tak mam jakieś EIC.
Podobno jakaś młoda choroba.
Dobrze, że nie raczysko.
Wszak cigaret sobie nie odmawiam.

ROGER
Idę do kibla

(wychodzi)

(wchodzi Brian)

BRIAN
Zmieniając temat.
Czymże podróżować będziemy po tej pięknej i modrej krainie zwanej Ziemią?

FREDDIE
Chyba dzwoni telefon, polecę odebrać.

(wychodzi)

(wchodzi Roger)

ROGER
Freddie dzwoni Ci telefon w hol… kurwa Jonatanie miałeś teraz ty wyjść!

JOHN
Jak to?!

BRIAN
Sztuka miała być na modłę dramatu starożytnego. Trzech aktorów, nie więcej!

ROGER
Freddie! Wracaj, John znów wszystko spierdolił
(wchodzi Freddie)

FREDDIE
Nie szkodzi, możemy grać jak teatrze elżbietańskim.
Johnowi potrącimy z kieszonkowego te spierdolenie.

JOHN
Oj ja biedny!

BRIAN
Ratujmy deacony!

CHÓR
Ratujmy!

ROGER
Wracając do twojego pytania Brianie.
Dotyczące środków transportu na trasie.
Polećmy helikopterem!

JOHN
Pojedźmy amfibią!

FREDDIE
Polećmy rakietą.

BRIAN
Poduszkowcem!

FREDDIE
A wiecie, że nawet mam jeden nieużywany helikopter w którymś tam garażu.

ROGER
Ja też gdzieś powinienem mieć poduszkowiec.

BRIAN
Dziwna sprawa, bo pewnie jakbym poszukał to znalazłbym i rakietę.

JOHN
Koło od amfibii się liczy?

ROGER
Zagrajmy w papier, kamień, nożyce. Kto wygra tego środkiem transportu się wybieramy!

JOHN
Gramy na bomby?

FREDDIE
John…
Ty nie grasz…

KONIEC AKTU III

KONIEC SZTUKI „PRZYGOTOWANIA DO MAGIC TOUR”
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pon Gru 14, 2009 8:24 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak jeszcze tytułem wstępu albo postępu (hie hie hie).
Żadnych gierek typu jeden wyraz, bo to pod onet mi podchodzi

Aha i czytać mój zajebisty odcinek, bo poświęciłem mu dwie godziny życia, kurwa.
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
daga
Site Admin


Dołączył: 29 Paź 2003
Posty: 11065
Skąd: Warszawa - Ursynów

PostWysłany: Pon Gru 14, 2009 8:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
BRIAN
Ratujmy kapibary!

CHÓR
Ratujmy!

popłakałam się..........

Laughing Laughing Laughing Laughing Laughing
http://i.pinger.pl/pgr432/71b811bf001ef75e4ad7bf0b/udomowiona_kapibara10.jpg

wyobraziłam sobie jak w tragedii greckiej zespół na/w kozłach (tj. obuwie starożytne dla nie kumatych Wink )
_________________
http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Sinia



Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 332
Skąd: Dębno

PostWysłany: Pon Gru 14, 2009 9:43 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To nie tragedia grecka ale prędzej jakiś Molier ! Smile
_________________
I'm Going My Way
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kensington



Dołączył: 27 Sie 2004
Posty: 4263
Skąd: Modar

PostWysłany: Pon Gru 14, 2009 9:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kawał dobrej roboty, chłopaki! Smile
_________________

Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Gru 15, 2009 12:25 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mattey napisał:
więc zespół akurat musiał zawiesić działalność na rok, bo "Jak to kurwa w koncerty jeździć, jak podupczyć se nawet nie można". A że Freddie gorąco go poparł...

rozwalony xD

mumin_king napisał:

JOHN
Oj ja biedny!

BRIAN
Ratujmy deacony!

CHÓR
Ratujmy!


znowu xD
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
lemur
Moderator


Dołączył: 13 Maj 2005
Posty: 5251
Skąd: z Komitetu Centralnego

PostWysłany: Wto Gru 15, 2009 12:54 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dwa ostatnie odcinki ssą aż strach
_________________
Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010

Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Mattey



Dołączył: 08 Lip 2006
Posty: 1417
Skąd: Lublin

PostWysłany: Wto Gru 15, 2009 10:24 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W sensie, że suck? Twisted Evil
_________________
Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!

wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!

wg NARa: Drugi Fenderek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
PiotreQ



Dołączył: 03 Kwi 2005
Posty: 4957

PostWysłany: Wto Gru 15, 2009 11:03 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NAR napisał:
mumin_king napisał:

JOHN
Oj ja biedny!


znowu xD

Dlaczego za pierwszym razem przeczytałem "oj ja jabany!"? Laughing
_________________


Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008


PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Mattey



Dołączył: 08 Lip 2006
Posty: 1417
Skąd: Lublin

PostWysłany: Wto Gru 15, 2009 12:24 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

PiotreQ napisał:
NAR napisał:
mumin_king napisał:

JOHN
Oj ja biedny!


znowu xD

Dlaczego za pierwszym razem przeczytałem "oj ja jabany!"? Laughing


Autosugestia?
_________________
Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!

wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!

wg NARa: Drugi Fenderek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
PiotreQ



Dołączył: 03 Kwi 2005
Posty: 4957

PostWysłany: Wto Gru 15, 2009 2:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gdyby to była autosugestia, to bym odczytał "oj ja zajebisty" Wink
_________________


Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008


PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Mattey



Dołączył: 08 Lip 2006
Posty: 1417
Skąd: Lublin

PostWysłany: Wto Gru 15, 2009 2:33 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

PiotreQ napisał:
Gdyby to była autosugestia, to bym odczytał "oj ja zajebisty" Wink


A to by była autoironia wtedy Cool
_________________
Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!

wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!

wg NARa: Drugi Fenderek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
PiotreQ



Dołączył: 03 Kwi 2005
Posty: 4957

PostWysłany: Wto Gru 15, 2009 2:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No dobra, zagiąłeś mnie Wink
_________________


Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008


PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Sro Gru 16, 2009 12:33 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oho, lemur zazdrośnik. ;f
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
Mattey



Dołączył: 08 Lip 2006
Posty: 1417
Skąd: Lublin

PostWysłany: Sro Gru 16, 2009 12:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Z pamiętnika Spike'a Edney'a.

5 Czerwca 1986

10:15
Drogi pamiętniku. Za dwa dni startuję w trasę z Queen. Zaczynamy od Sztokholmu. To znaczy Roger, Brian i Freddie jadą za dwa dni. Mi i Johnowi powiedzieli, żebyśmy wyruszali dzisiaj, bo pogoda niepewna i kutrem rybackim może trochę kolebotać. A do Sztokholmu trochę się płynie. Powiedzieli, że nie zmieścimy się niestety do ciężarówki. Trudno. Sława ma swoją cenę.

10:20
Wytłumaczyłem Johnowi co znaczy "sława". Wyglądał na zaskoczonego.

14:00
Przed chwilą wsiedliśmy do łódki. Naszym kapitanem jest Fryd Ole Smurgdassen-Hjyk junior. Musimy zapłacić za podróż po 50 funtów i pomóc mu w łowieniu makreli. Szykuje się fajna przygoda.

14:10
Wytłumaczyłem Johnowi znaczenie słowa "przygoda". Wcześniej utożsamiał je z prasowaniem skarpetek na niespełna trzy dni przed ich założeniem. Przy okazji wytłumaczyłem mu jeszcze raz słowo "sława", bo - jak się okazało - wcześniej spał. Wydawało mi się, że mnie słuchał i był zaskoczony, ale to Roger namalował mu flamastrem na powiekach źrenice kilka dni wcześniej. Każdy by się pomylił.

17:00
Zapowiada się sztorm. Dobrze, że kapitan jest z nami. Wygląda na doświadczonego ze swoją twarzą smaganą wiatrem morza północnego. Ciągle powtarza "Arrrrrrrrhhhh" i nazywa nas szczurami lądowymi. Podobno łowi makrele od ponad dwudziestu lat.

18:15
John przejął stery. Kapitan się zrzygał. Dostał choroby morskiej i leży w swojej kajucie. Nie wiem czy możemy zaufać Johnowi. Jego twarz może i wygląda na smaganą, ale na pewno nie przez wiatr.

20:00
Zrobiło się ciemno. Morze jest niespokojne. A fortepian chyba trzeba będzie nastroić, bo nie sądzę, żeby ciąganie go na linie za kutrem w tak słonej wodzie zrobiło mu dobrze.

21:30
Kapitan ciągle rzyga.

22:00
Przejąłem stery. John łowi makrele. Nawet dobrze mu idzie. Za kilkanaście minut wciągnę go z powrotem na pokład bo Morze Północne chyba nie należy do najcieplejszych.

23:00
Idę spać. Będziemy się zmieniać przy sterach co kilka godzin.

6 czerwca 1986


6:00
O kurwa! Zaspałem. Muszę zmienić Johna.

6:03
O kurwa! Pomyliłem się wczoraj! Zamiast Johna wciągnąłem na pokład foretpian.

6:06
Wciągnąłem Johna. Rozpaliłem ognisko z jego gitary basowej żeby go ogrzać. Mam nadzieję, że się nie obrazi.

6:10
Phi. Fortepian złowił 3 kilo więcej makreli niż John. Wracam spać.

9:30
Przed chwilą się obudziłem i zajrzałem do kajuty kapitana Fryda Ole Smurgdassena-Hjyka juniora. Wygląda na wycieńczonego. Spod rozpiętej koszuli wystaje mu... zaraz...

9:31
To przebrany Paul Rodgers! Jak mogłem nie poznać po tych sutach? I po tym, że raz miał zasłonięte przepaską prawe oko, a następnie lewe. I że raz miał drewnianą protezę nogi, a potem już nie. I że raz zamiast "Arrrrrrrrrhhhhhhr" powiedział "Love and peace for world". No i kurwa przede wszystkim pomylił dorsza z makrelą. Ja pierdolę!

9:40
Jakby się tak głębiej zastanowić, to choroba morska też się wydawała podejrzana. Pieprzony Paul!

10:01
Zajrzałem do Johna. Stał ze sterami i wyglądał na zaskoczonego. Szturchnąłem go i otworzył oczy. Po chwili okazało się, że stracił głos i nie będzie mógł śpiewać.

10:02
Ahahahahahahahahahaha!

14:00
Powiedzieć mu o gitarze basowej, czy nie?

16:00
Zjedliśmy dorsza na obiad. Paul Rodgers odzyskał przytomność i chciał się usprawiedliwić, ale i tak dobrze wiem co planuje. Ale nie zastąpi Freddiego na Magic Tour! Nie dopuszczę do tego. Zwłaszcza teraz, jak Freddie ma jakieś EIC czy coś takiego...

19:30
Stojąc za sterami człowiek ma dużo czasu na myślenie. Wpadłem na to jak powstrzymać Paula od próby występu na Magic Tour. Ale też po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że Freddie, Roger i Brian starają się chyba izolować. No bo to chyba niemożliwe, żeby nie było dla mnie i Johna miejsca w ciężarówce... Poprzedniego dnia naliczyłem ich chyba ze 16. O helikopterze nie wspominając. O oddzielnej ciężarówce na kota Freddiego nie wspominając. A poza tym Brian chciał, żeby jedna jechała pusta dla niespodziewanego gościa. Jasne, kurwa. Coś mi się widzi, że planuje z każdego miasta trasy zabrać kilkanaścioro biednych dzieci, które będzie potem wykorzystywał do nagrywania piosenek i teledysków. Już ja znam tego pudla!

22:00
Paul łowi makrele za burtą już półtorej godziny. Do każdego suta ma przywiązane po 125 robaków. Połów powinien się udać.


7 czerwca 1986

3:04
John mnie obudził. Mówi, że zbliżamy się do jakiegoś dużego sopla lodu wystającego z wody. Przekręciłem się na drugi bok. Sopel to żaden powód do niepoko...



SVENSKA DAGLABET, 7 czerwca 1986
"Dziś około godziny czwartej rano szwedzka straż przybrzeżna wyłowiła trzech rozbitków i fortepian w pobliżu Malmo. Ich kuter rybacki rozbił się o górę lodową, zupełnie zignorowana przez kapitana załogi, który w momencie zderzenia znajdował się za burtą. Najprawdopodobniej życie rozbitków uratowała różowa koszula jednego z nich, która odstraszyła rekiny, kalmary, piratów oraz dwie ekspedyce ratunkowe. Zagadką pozostaje fakt, jakim sposobem do sutków kapitana przyczepionych było 250 makreli. Trójce rozbitków, której nie udało się jeszcze zidentyfikować, nie zagraża żadne niebezpieczeństwo. Ich stan jest stabilny. Po odzyskaniu przytomności pierwszym pytaniem jednego z nich było pytanie: "Gdzie jest moja gitara basowa?" co wyjaśniałoby problemy z identyfikacją. Trwa usuwanie makreli z sutków kapitana załogi. Fortepian będzie wymagał drobnego strojenia".


MEANWHILE, IN STOCKHOLM
- Witaj chłopczyku. Wyglądasz na biednego. Hmmm... Może opowiesz mi swoją historię w ciężarówce. Mamy taką fajną, jest dużo miejsca... Wiesz, mam dzisiaj koncert w twoim mieście. Może mógłbym ci kupić kanapkę, albo zaśpiewać jakąś piosenkę, która poprawi znacząco twój los... A może masz jeszcze jakichś kolegów w podobnej sytuacji? Albo zaprowadzisz mnie do jakichś bezdomnych lub źle traktowanych zwierząt, co? To jak, zostaniemy przyjaciółmi? Hm?
- Mamooooooo!!!!
_________________
Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!

wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!

wg NARa: Drugi Fenderek!


Ostatnio zmieniony przez Mattey dnia Sro Gru 16, 2009 12:56 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Sro Gru 16, 2009 12:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dobre, dobre, dobre Smile))
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Arquest



Dołączył: 27 Lut 2008
Posty: 1942
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Czw Gru 17, 2009 7:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

* * *

Gazeta PrzedWyborcza, 7 czerwca 1986, Sobota

KŁIN PO RAZ OSTATNI W SZWECJI

W dniu dzisiejszym grupa Kłiiin w składzie: Fredjik Merkiury, Rysiek Tejlorr, Brajan Maj oraz lokalny dziakon Dżon, po raz ostatni zaprezentuje się wspólnie w Sztokholmie. Koncert odbędzie się na futbolowym stadionie Rasunda*. Bilety ciągle można kupić w kasach stadiony, gdyż okazuje się, że grypa nie jest wystarczająco popularna w naszym kraju, aby zapełnić cały obiekt.

Ale może skupmy się na tym, co skłoni lud do masowego szturmu na kasy Rasundy... Rysiek Tejlorr: 'Myślę, że jesteśmy w tej chwili najlepszym koncertowym zespołem i mamy zamiar to udowodnić. Nikt, kto przyjdzie na nasze koncerty nie może czuć się zawiedziony.' Będą więc: cyrk, sztuczne ognie, ognisko, darmowy burdel oraz podrzędna kapela grająca do kotleta. Co jeszcze Rysiu i spółka mogą nam zaproponować? Z nieoficjalnych informacji wynika, że zespół ma kasę na świetny wystrój festynu, który odbędzie się dziś od 20:00, tak więć będzie na kim/czym oko zawiesić. Tak w ogóle zacytujmy jeszcze Fredjika: 'Dla tych, którzy nie wiedzą, ten show jest początkiem naszej nowej amerykańskiej... amerykańskiej, nowej europejskiej trasy, nie?!'. A więc do zobaczenia na "koncercie"... (ktoś to musi zrecenzować, nie?!)

* nikt nie wie po kij na takim dużym skoro to jakaś mało znana gryp... grupa... A w dodatku z WIELKIEJ Brytanii!

* * *

Gazeta PrzedWyborcza, 9 czerwca 1986, Poniedziałek

KŁIN U MISIA NIEDOJEBKA!

W dniu wczorajszym Kłin udał się na spoczynek do lokalnego więzienia w Oslo. Zatrzymanie ich przez CBA lub ABC odbyło się w godzinach porannych. W czasie akcji służb Misia Niedojebka doszło do postrzelenia się Ryśka i kilku innych bakteriii. Prokuratura wyjaśnia okoliczności tego wypadku.

* * *
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG WP Kontakt
Sinia



Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 332
Skąd: Dębno

PostWysłany: Wto Gru 22, 2009 5:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Prolog: W Oslo rozprawa przebiegła szybko, a cała procedura została umożona. Zespół dowiedział się tylko tyle że psy na lotnisku w Oslo znalazły w idealnie wyprasowanych skarpetkach Johna jakieś suszone liście. Ponoć Jasiu podzielił się nimi z sędzią, wypalając skręta miłości i został uniewinniony. 10 Czerwca 1986 zespół Kłin wraz ze Spike'm Edneyem i dziwnie trzesącym się wzmacniaczem Briana poleciał do państwa środka, państwa niekończących się kolejek, państwa liżącego dupę Rosji i państwa które słyszało o Kłin tyle że właśnie wydali mega rockowy album A Kind Of Magic, a w dorobku mają również taką perełkę jak The Works, czyli najcięższe rockowe uderzenie w ich karierze. W Warszawie wysiedli na Okęciu (oczywiście ślepe, głuche i bezwonne psy nie wywąchały wypchanych w opór skarpetek Johna) i pojechali do najlepszego Zakładu Ubezpieczeń Społe... tzn. burdelu w mieście. Nie zabawili jednak długo, ponieważ gdy tylko Brian przekroczył kolorowe drzwi La'Burdelu jego wzmacniacz zaczął się telepać, pikać, i zmusił go do wyjścia. Wychodząc Roger zwinął dla niepoznaki prostytutkę do kieszeni. Poniważ do następnego koncertu w Belgii mieli jeszcze tydzień, postanowli się odchamić. Kupili kapustę, grzyby, kiełbachę, bimber i pojechali do hotelu Zadupie (Zacisze) w Warszawie.





10.06.1986 Polska, Hotel Zadupie (AŻ 0,5 GWIAZDKI)

- No, no. Koncercik w Oslo nieźle nam wypadł, miałem ochotę pieprzyć się pierwszymi czteroma rzędami - wszedł do pokoju i gruchnął Freddie, gdyż niepisaną zasadą było że jakość koncertu mierzy się w jednostach podniecenia seksualnego ( koncert w Oslo miał 13 stopni Merkurego).

- Tak, tak, bardzo dobrze - niedostateczny. - rzucił bezmyślnie Spike Edney który połączył kupione składniki zaczął robić bigos mieszając go łokciem

- Fuuu, co to za gówniane żarcie? Pies zmielony razem z budą? - Brian boleśnie podsumował poczynaniania Spike.

- Bri, wyrażaj się! Twój życiowy limit używania słowa ,,gówno" skończył się razem z piosenką Son And Daughter! - zaborczo zawyła matka Briana którą ten przemycił we wzmacniaczu.

- Brian, przemyciłeś matkę do polski, i to we wzmacniaczu? Nie wiesz co tu jej grozi? - zapytał prawie że retorycznie Fred, zupełnie tak jakby odpowiedź była oczywista, i powrócił do wieszania na suszarce stringów.

- Te stringi ci nie wyschną... są z takiego materiału że cie nie wyschną w ten sposób. Musisz wziąść suszarkę i... TZN JA NIE WIEM !!! NIE NOSZE STRIGÓW - zaczął się tłumaczyć John

- Yyy... Wracając do tematu: Co jej grozi? - odparł Brian

- Właśnie, co mi grozi? - Zapytała matka

- Co jej grozi? - zapytali hurem (podobnie jak ,,She's a Killer Queeeen") John, Spike i Roger.

- Przecież polacy to najwięksi webmasterzy, i główni pro-admini strony http://www.mamuski.pl !!! - zrozpaczony krzyknął Freddie

- <zażenowanie mode on> by Brian, Mama, Roger, John, Spike i Bigos który właśnie zaczął żyć własnym życiem, wyszedł z garnka i poszedł do Super Samu Społem.

- Noo... Nie słyszeliście o tej stronie? Te słynne hasło: ,,Czy Wiesz Gdzie Jest Teraz Twoja Mamusia?"

- <zażenowanie mode on> x2 by Brian, Mama, Roger bez Johna i Spike'a, bo ten spostrzegł że nie ma bigosu i szybko wrzucił do gara Johna myśląc ,,Pewnie i tak nikt nie zauważy"

- Dobraaa... Nie ważne. - Zasmucił się Fred. Nie tylko dlatego że nikt go nie rozumiał, ale też dlatego że nie wyschną mu do jutra stringi.

- Kto chce bigosu? - zapytał tubalnym głosem Spike?

JA ! - Huknęli wszyscy, włącznie z Johnem, który siedział w garnku i dodawał do bigosu ziele ze swoich skarpetek.

Wszyscy najedli się bigosu z Johna, i wszyscy odpłynęli pod wpływem zawartego w nim ziela - poszli spać. Minęła godzina.

- A może znacie taką stronę http://www.dirty-boyz.com ??? - zapytał przez sen, drżącym głosem Fred, któremu śniło się że już nigdy nie wyschną mu stringi.

- A może przymkniesz sie i pójdziesz zgwałcić jakiegoś boya hotelowego? - zauważył Brian, Mama, John w garnku, Roger i prostytutka którą ten właśnie wyciągnął z kieszeni, a wszyscy powiedzieli to w tonacji typu ,,VIVA!" z Barcelony. Nie odezwał się tylko Spike, bo pokłucił się z Freddiem w kwestii tego czy tylko homoseksualiści mogą zarazić się HIV'em.

Godzinę później obudził się Freddie.

- No dobra, niech wam będzie, ide na jakiś gwałt. Idzie ktoś ze mną?

- Chuj ci w dupe Fred! - syknął Spike

- oOo! Co, już zgoda? - rzucił na nowo rozpromieniony Freddie i wybiegł na ulicę.





Z pamiętnika Freddiego:

11.06.1986 ; 12 rano
Wczoraj zgodnie z zaleceniami moich kolegów z zespołu będących pod wpływem bigosu z Johna, poszedłem kogoś zgwałcić. W Polsce mają dziwne zwyczaje - podszedłem do grupy starszych facetów przy sklepie monopolowym i zapytałem się czy znają tu jakiś gay-club. Jeden powiedział że: ,,Ja nie spiking inglisz, ale jak kawaler ma 2 zł na ibuprom to może dać, bo wczoraj mnię chodnik w plecy walnął". Domyśliłem się o co chodzi i dałem im dolca, ale potem nie wiele pamiętam. Obudziłem się dziś rano w jakiejś melinie, ja czułem się dobrze ale mój odbyt który znalazłem w sąsiednim pokoju raczej nie.

11.06.1986 ; 15 w południe
John powiedział że czasami tak jest: ,,Raz ty gwałcisz, raz gwałcą ciebie". Możliwe. Tak czy siak nigdy nie płaciłem jeszcze za gwałt. Może polska wniesie w tej materii jakąś innowację?

12.06.1986 ; 13 w południe
Roy Baker załatwił nam na dzisiaj konferencję prasową z gazetą PrzedWyborczą. Za godzinę ruszamy. PS: Od rana mam kurwa biegunkę, bola mnię mięśnie i ciągle kaszlę. Mam nadzieję że te polskie żule nie sprzedały mi jakiegoś HIV'a.


Godzinę później w Pałacu Kultury i Nauki spotykają się Brian, Roger, Freddie i dziennikarz gazety PrzedWyborczej, jednak Fred poczuł się źle i poszedł się wysrać do klopa. John i Spike Edney poszli szukać prawdziwego bigosu. Zaczynają w trójkę:

-Co sądzicie o tym albumie Lennona i Joko Ono sprzed paru lat, jak on się tam nazywał? - zapytał dziennikarz gazety PrzedWyborczej

- Tak, tak - Double Anal, nic ciekawego. - Odparł Roger poprawiąc prostytutkę pod stołem.

- Double Fantasy idioto! Tylko jedno ci w głowie... - wybuchnął Brian, będąc jednocześnie pewnym że dłoń która właśnie zwiedza jego krocze należy do siedzącego naprzeciw dziennikarza.

- O przepraszam, drugie też - odparł Roger, rozpływając się w usługach prostytuki buszującej pod stołem.

- Yyy taaak... - odparł zażenowany dziennikarz i odnotował coś w kajeciku. - Może opowiecie mi o swoim hobby czy coś w tym stylu... - zapytał niepewnie dziennikarz.

- No cóż, ja najbardziej lubię ręczne robótki... W dwojakim znaczeniu tego słowa... - odparł z błogą miną Roger i poklepał prostytutkę po głowie.

- Ciekawe, ciekawe... - spalił buraka dziennikarz.

- Przepraszam pana ale czy mogły pan zabrać swoją trzecią rękę z mojego krocza?! - zaprotestował Brian.

- Słucham??? - rzucił zdźiwiony dziennikarz - Ja ręce mam tutaj! - dodał unosząc je wysko w górę.

- Więc... ZARAZ, KTOŚ JEST POD STOŁEM - krzyknął Brian!

- EEE !!! NIE PATRZ TAM, NIE PATRZ TAM !!! - krzyknął Roger, ponieważ jego żona przed wyjazdem w trasę ostrzegła go: ,,Jak zdradźisz mnię z jakąś prostytutką to odgryzę ci fiuta!" Roger nie mógł sobię na to pozwolić, wówczas jego kariera najlepszego perkusisty świata runęła by. Bowiem jako jedyny perkusista grał na werblu swym członkiem, dzięki czemu miał ręce wolne i mógł tak naparzać w talerze i tom-tomy.

- Coo?!? Ma... Ma... MAMA !!! - Krzyknął Brian w tonacji znanej z BohRhap, i zemdlał, ponieważ ciągnąc za rękę trzymacąjącą krocze jego i jednocześnie Rogera, wyciągnął z pod stołu swoją matkę.

- Czy mam rozumieć że to matka Briana Maya??? - zapytał dziennikarz.

- Yyy... No... Ten... Tego... No wiesz... Chyba przez przypadek zamiast prostytutki, zapakowałem w pokoju hotelowym do kieszeni jego starą... Ups! - odparł zażenowany Roger.

- No siema kochani ! Co tam, pewnie znowu gwałcicie się beze mnie. Nie ładnie ! - powiedział rzutko, rozpromieniony Freddie, który właśnie opróżnił całą kichę stolcową.

- oOo! Jest i wokalista zespołu, Freddie Mercury ! - ucieszył się dziennikarz.

- Tiaa... O co kaman? - odparł nieco zblazowany tą sytuacją Fred

- Czy to prawda że jest pan gejem? - zapytał dziennikarz i z wrażenia zaczął wiercić się w fotelu.

- Oczywiście! Fred to stara ciota, codziennie rżnie innego kierowcę autobusu - palnął Roger, wycierjąc ręce matki Briana.

- ROGER TY PAJACU ZAMKNIJ PYSK ! - zawrzeszczał Freddie w tonacji typu ,,Bismillah" rodem z BoRhap - Nie wiesz że polska to najbardziej nietolerancyjna część bloku wschodniego??? Jak ten gryziupiórek opublikuje w gazecie że jestem Gejkiem to trafię do brudnego żeńskiego więzienia, do jednej celi z damskimi heterosekualnymi maszynami do seksu! Nigdy!

- Więc jednak jest pan gejem? - niecierpliwie zaczął się dopytywać dziennikarz

- Cóż, oficalnie nie. Nieoficjalnie, to nie twoja sprawa - odpowiedział Fred zadowolony że wybrnął z sytuacji, lecz po chwili znowu się skrzywił i pobiegł do kibla.

- Hmm... No dobrze. Dziekuję wam za wywiad, panie Taylor, panie... eee. No właśnie - dziękuję panie Taylor. Prosze pozdrowić kolegów jak się obudzą lub wrócą z kibla.




17.06.1986
Rano Roy Baker zrobił zimny przysznic wszystkim mieszącym się w jednym pokoju hotelowym i oznajmił że zespół za godzinę leci na koncert.. Queen opuściło Polskę, zabierając na pokład starego rzęcha linii LOT oprócz Freda, Briana, Rogera, Johna, Spike, Mamy Briana, Biosu również malutki wirusik HIV o którym jeszcze nikt nic nie wiedział. Następnym przystankiem była Belgia. Zespół wylądował na lotnisku w Brukseli. O 18 wieczorem mieli zagrać na festiwalu rockowym w klubie Forest Nationale. Ponieważ Freddie borykał się z problemami natury ,,techniczej" (zmęczenie materiału) poprosił fundatorów nagród o wiadro lubryknatu. Niestety, przed koncertem za kulisami wpakowano go odrazu do bagażnika furgonetki i zawieziono na spotkanie Brukselskiej Rady Gejów. Z nagrody którą zespół miał zamiar otrzymać ucieszył się więc Roger który lubił walić nie tylko w bębny. Co jednak począć bez wokalisty? Zostali tylko Brian, Roger, John i... Bigos. Very Happy
_________________
I'm Going My Way
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
innuendo0



Dołączył: 12 Mar 2009
Posty: 1519
Skąd: Śląsk

PostWysłany: Sro Gru 23, 2009 6:36 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To mnie rozbroiło Laughing Laughing Laughing Laughing Laughing
Cytat:
- EEE !!! NIE PATRZ TAM, NIE PATRZ TAM !!! - krzyknął Roger, ponieważ jego żona przed wyjazdem w trasę ostrzegła go: ,,Jak zdradźisz mnię z jakąś prostytutką to odgryzę ci fiuta!" Roger nie mógł sobię na to pozwolić, wówczas jego kariera najlepszego perkusisty świata runęła by. Bowiem jako jedyny perkusista grał na werblu swym członkiem, dzięki czemu miał ręce wolne i mógł tak naparzać w talerze i tom-tomy.


A co do ślubu Shocked Rogera z Dominique, to dopiero byłby za "dwa lata", w "przyszłym roku" pojawi się Debbie na planie "Cowboys And Indians" The Cross Wink

Cytat:
Co jednak począć bez wokalisty? Zostali tylko Brian, Roger, John i... Bigos.


Queen+Bigos Question Brzmi baaaaaaaardzo smakowicie Laughing Laughing
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Mattey



Dołączył: 08 Lip 2006
Posty: 1417
Skąd: Lublin

PostWysłany: Pon Sty 04, 2010 1:23 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oczywiście, że można nie lubić poniedziałku. Wszyscy go nie lubią. Ale czy na pewno? Czy ktoś sobie może wyobrazić, że można nie lubić soboty? Że jak wstaje się w sobotni poranek to można powiedzieć:
- No żesz kurwa jego pierdolona mać! - zaklął pod nosem,ale tuż nad brodą Fritz, gdyż nastała pierwsza sobota miesiąca, co oznaczało, że jego 24-godzinny dar widzenia w każdy pierwszy piątek miesiąca się skończył i znów nastały dla jego styranych oczu egipskie ciemności. Niby księdzu nie można przeklinać, ale podczas posługi u Pawła VI dostał dyspensę i mógł kląć ile wlezie. Sięgnął po omacku ("ała! Gdzie te łapy?" - oburzył się omacku), ale zrezygnował, bo nie był głodny, więc założył czarne okulary. Już chciał podnieść swoją białą laskę, ale przypomniało mu się w ostatniej chwili, że przecież wczoraj spał z czarną żydowską prostytutką. Białe laski odwiedzały go w poniedziałki. Boże! Jak on uwielbiał poniedziałki...
Otworzył szufladę, wyjął gąbkę, nasączył ją cytryną i już miał zapłacić swojej czarnej towarzyszce ubiegłej nocy zdrowym pieprznięciem gąbką w ryj, ale coś mu się nie zgadzało. "Czy ona miała napletek?" pojawiła się pierwsza myśl, ale szybko ją zgasił, gdyż przez przypadek jego dłoń spoczęła na...
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! - krzyczał przerażony Fritz.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! - wtórował mu ledwo co wybudzony Paul Rodgers, który przed chwilą został posmyrany po sutku.
- Paul? - chciał się upewnić Fritz.
- Tak - szepnął rozkojarzony Rogders.
- Cholera, a już myślałem, że ci portugalscy robotnicy wstawili mi dwa filary w łóżku, zamiast na ganku.
- To moje suty - obruszył się Paul zawijając je cztery razy dookoła pasa - a poza tym wcale nie są takie duże.


TYMCZASEM NA ORBICIE OKOŁOZIEMSKIEJ

- Ty, Serhij! Szto to?
- Gdzie?
- Ło w Łameryce szto to za dwa filaru pobudowali?
- Łot może to rakiety Łamerykańce budujom. To Sejkrejtarza Gorbaczowa trzeba powiadomić.
- Już niet. Znijkły.
- Ot dziwnostka.
- Da.

Z POWROTEM W DOMU FRITZA

- Co robisz w moim domu? - zapytał w końcu Fritz, podczas gdy Paul Rodgers właśnie wyszedł spod prysznica w zarzuconym na siebie szlafroku z numerem 10 i napisem Maradona. Watykański szpieg zdobył go podczas wymiany prysznicowej dwa lata wcześniej w Buenos Aires. Od tej pory boski Diego chodził w szlafroku z napisem "Ślepa wtyka Watykanu".
- Nie pamiętasz? - zdziwił się Paul - wczoraj mi pozwoliłeś przenocować, po tym jak przyprowadziłem ci do łóżka Whitney Houston.
- TĄ Whitney Houston? - Fritz był w ewidentnym szoku.
- Nie, ta prawdziwa ma zęby. I włosy. Ale mniejsza o to - zmienił temat Paul - nawet nie wiesz jaki rarytasik trafił wczoraj przypadkiem w moje ręce.
- Tamburyn Phila Collinsa zbroczony jego krwią na skutek upadku spowodowanego nadmiernym podmuchem wiatru? - zaciekawił się Fritz.
- Czarną skrzynkę z nigdy nie wydanymi utworami i demami Queen! - wykrzyknął tryumfalnie Paul.
- Archiwum Queen? - zdziwił i przeląkł się Fritz, gdyż wieść ta bardzo poruszyła jego serce, przesuwając je obok śledziony, okrążając dwa razy lewą nerkę i osiadając w okolicach miednicy, powodując nieprzyjemny ucisk na pęcherz.
- Zgadza się - pękał z dumy Rodgers - szedłem wczoraj po ulicy, a wtedy jakiś konający koleś, cały we krwi, złapał mnie za rękę i wręczył mi to pudełko mówiąc: "Nigdy, przenigdy nie słuchaj <Another One Bites The Dust> w wersji z Johnem na wokalu". Chwilę potem facet zmarł. Odwodnienie organizmu. Zarzygał się na śmierć.
- Jest wersja AOBTD z Johnem na wokalu? - zainteresował się Fritz.
- Zaiste - powiedział Paul - ponadto jest piętnaście wersji Back Chat, ponadto kilkadziesiąt odrzutów z sesji "The Game", kilka piosenek autorstwa Briana, np. "We Would Like To Help", "How Can You Eat When Our Planet Suffers?", "We Believe", "Poor little foxes", "Oh My God, What a Poverty" i "Rock'n'Roll Skinhead Dead Satan Motherfucker Shit".
- Co? Ta ostatnia to na pewno Briana? - nie mógł uwierzyć Fritz.
- Też nie mogłem uwierzyć, ale okazuje się, że jak się ją puści od tyłu to tytuł brzmi: "Are There Any Unnecessary Clothes in Your Closet That You Can Give To Poor Little African Children in Need?...revisited".
- A to drań.
- Otóż to - zgodził się Paul - ponadto jest też cała płyta Hot Space śpiewana przez Bowiego. I Bohemian Rhapsody grane na pianinie przez Freddiego, tyle że penisem. Okazało się też, że połowę piosenek Rolling Stonesów napisał wcześniej John Deacon, ale nie dopilnował praw autorskich, bo napisał tylko kartkę: "Nie ruszaj, bo zrobisz plagiat". He he he, naiwny John - zaśmiał się Paul upychając ukradkiem do kieszeni kilka niewydanych piosenek Queen, które zamierzał przerobić na swoje. Ta myśl tak go podnieciła, że aż...

ORBITA OKOŁOZIEMSKA

- Sierhij! Patrz! Znowu!
- Mateczko Russijo! Dzwonię do Gorbaczowa!
_________________
Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!

wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!

wg NARa: Drugi Fenderek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Mattey



Dołączył: 08 Lip 2006
Posty: 1417
Skąd: Lublin

PostWysłany: Czw Mar 04, 2010 2:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

[*]
_________________
Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!

wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!

wg NARa: Drugi Fenderek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Sinia



Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 332
Skąd: Dębno

PostWysłany: Czw Mar 04, 2010 5:08 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zgadza się Mattey, temat zmarł śmiercią naturalną, [*]
_________________
I'm Going My Way
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Gazelle



Dołączył: 22 Mar 2010
Posty: 51
Skąd: okolice Cz-wy

PostWysłany: Pią Cze 18, 2010 9:14 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No nie...wyobraźcie sobie, człowiek przebrnął przez te wszystkie liczne stronnice dobrego humoru, a na końcu takie rozczarowanie, bo historia urywa się, a nikt jak widać nie ma zamiaru tego kontynuować... Crying or Very sad Rolling Eyes Arrow Wink
Niemniej jednak, dobra robota Very Happy. Czytając to, zalewałam się łzami (ze śmiechu, of course). Najbardziej demoralizująca książka przeczytana w całym moim życiu Laughing.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Qnegunda



Dołączył: 20 Lip 2005
Posty: 2030
Skąd: Poznań/Warszawa

PostWysłany: Pią Cze 18, 2010 11:01 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przedsięwzięcie zbyt ogromne, by przetrwać bez dobrej administracji - tak jak Cesarstwo Rzymskie Wink Ja już się dawno tego bękarta wyrzekłam.
_________________
W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Sinia



Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 332
Skąd: Dębno

PostWysłany: Sob Cze 19, 2010 10:21 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Boże, kto jeszcze odkopuje ten temat?! ,,Wy z archeo..." Laughing
_________________
I'm Going My Way
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Mattey



Dołączył: 08 Lip 2006
Posty: 1417
Skąd: Lublin

PostWysłany: Nie Cze 20, 2010 11:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

I dobrze, że odkopany! Może w końcu kogoś sumienie ruszy! Twisted Evil
Można też pomyśleć nad zmianą formy ASAQ i dla przykładu jeden odcinek byłby odpowiedzią na jakieś FAQ:)
Na przykład:
Dlaczego pierwsza płyta Queen jest przesączona odniesieniami do religii, a potem już tego nie ma?
I potem odcinek na ten temat, który pisze, zaczyna i kończy jedna osoba.
A pytanie może zadać kto bądź:P
Jak macie lepsze pomysły to pierwsi rzućcie kamieniem Twisted Evil
ZALETY: wszyscy by nadążali za fabułą, bo by nie wykraczała poza jeden odcinek.
WADY: zmiana formuły ASAQ i odejście od ciągu opowieści
ZADY: Ale i tak już kurde nikt tu nie pisał od miesięcy!
_________________
Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!

wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!

wg NARa: Drugi Fenderek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pon Cze 21, 2010 12:26 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zawsze marzyłem, że kurna dojdziemy chociaż do śmierci Freddiego. Teraz nie wiem nawet gdzie jesteśmy (okolice AKOM, Magic Tour?). Cholera pamiętam jak czytałem to od razu jak się tutaj zarejestorowałem (chyba ASAQ była jedną z tych rzeczy, które sprawiło, że tutaj pozostałem - bijcie Qndzię jakby co - ale i też na poważnie zainteresowałem się zespołem). Ludzie walczyli o to by pisać, zaklepywali sobie miejsca. Pamiętam post lemura, który pisał, że musi napisać kolejny odcinek tylko najpierw idzie na jakąś wigilię czy co tam. Potem trochę rozkręciło się jak z Matteyem na zmianę zczęliśmy pisać. I chyba za bardzo się rozkręciliśmy, bo kto by się spodziewał Pawła VI w ASAQ (swoją droga jeden z moich ulubionych wątków), więc każdy olał bo więcej to miało wspólnego z wyimagionowanym spojrzeniem na Queen niż prawdziwą historią z przymrużeniem oka.
Jeśli ASAQ miałoby nadal trwać to tylko w niezmienionej formie, nie wyobrażam sobie tego inaczej. W moim umyśle to ma być napisana historia Queen od początku do (obecnie) rozpadu z Qprów. Tylko, że tu jest właśnie problem, bo kręcimy się w kółko (śmieszne słowo) i tak naprawdę wiemy co można się po nas mniej więcej spodziewać. Kroczyliśmy na granicy absurdu i chyba się w ten absurd wkopaliśmy, bo nikt kto nie rozumie aż tak naszych dowcipw w to wejść nie chce. Zostało parę osób, ale wytworzył się schemat i kurna jakoś się nie ma pomysłów za którymś tam razem. Ludzi siłą nie zaciągniemy, można zacząć pisać od początku, ale też druga sprawa, po co?

Pozostaje więc tylko pytanie. Ile razy Coventry zdobyło Puchar Anglii?
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
innuendo0



Dołączył: 12 Mar 2009
Posty: 1519
Skąd: Śląsk

PostWysłany: Czw Cze 24, 2010 7:39 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To moje pierwsze pisanko dla ASAQ i mam nadzieję, że to zrozumiecie. Pociągnęłam tym razem ich wizytę w Brukseli, następnym razem będzie pamiętnik z niewidzialnym tuszem Johna. Mile widziane wszelakie uwagi aby wiedzieć jak dalej pisać. Nie mam talenta do tworzenia śmiesznych rzeczy.

No to jadziem:

************************************************************
W SAMOLOCIE Z WARSZAWY DO BRUKSELI
- Chłopakiiii chodźmy już do pokoju bo mi się w dyńce kręci
- John Ty cioto, przecież zawsze łepiesz bezalkoholowe
- Brian Ty, Ty Ty…..łeeeeeeee- no i poleciał Freddie do toalety
- Co mu? – zapytał się Roger będacy w 147-mym poziomie orgazmu (o dziwo u kobiet jest tylko 9)
- Nie wiem pewnie za dużo zeżarł bigosu- wręcz elokwetnie wyraził się Brian
- Ja idę do siebie- odparł John
- JOHN!!!!!! JESTEŚMY 10 TYSIĘCY KILOMETRÓW NAD ZIEMIĄ!!!!- wrzasnął Brian i Roger
(nagle coś pierdykło)
- Co jest kurwa przecież to nie jest Tupolew??!!! – wrzasnął Spike

Okazało się, że w to John chciał otworzyć drzwi, ale w zablokował je spadający przedmiot z orbity około ziemskiej, a tym samym basista poleciał haftować do toalety w której był Freddie. Dobijał się i dobijał więc w końcu pokolorował zawartością swojego żołądka podłogę w samolocie

I tak po małych przygodach zespół wylądował w Brukseli. Kilku towarzyszy broni trzeba było wynieść ze samolotu, bo z wiadomych przyczyn nie dali rady.



TYM CZASEM OKOŁO GODZINY OSIEMNASTEJ
- Gdzie Melina?- pyta się Brian
- Skąd mam kurwa wiedzieć?- odpowiedział ze złością Roger, któremu stewardessa w niewielkim stopniu zaspokoiła potrzeby seksualne- Miałeś go wrzucić do tego czarnego Mercedesa!
- No i wrzuciłem do tego czarnego Vito. Jeszcze kilku ludków w kolorowych łaszkach mi pomogło
- Ale jechaliśmy SLK palancie
- Dupa, Dupa, Cipa Cycki- zaklął szpetnie May
- Co teraz z występem? John schlany w trupa, Fred zniknął…Spikeeee kochanieee
- Wybacz Rog, ale wolę dziewczynki….
- Nie o to mi chodzi, nie chciałbyś śpiewać zamiast Freddiego?
- OOO NIE- wkurwił się Spike- Słuchajcie słyszałem, że Chuck Norris się tu gdzieś kręci może on by chciał?
- Bardzo dobry pomysł! Spike, dlaczego jeszcze Nobla nie masz?- pochwalił Bri za pomysł Spike’a- Rog idziemy go szukać
- Briaaan ale musze wypolerować pał(czek)ę!!!
- Później będziesz miał czas, teraz jest ważniejsza rzecz.

No i polecieli szukać Chucka Norrisa


WŚRÓD PUBLIKI
- Rog widzisz go?
- Nieeeeee…uu
Nagle Rogerowi oczy wyszły z oczodołów
- Jaka laska-pomyślał- ale kurwa Dominique się wkurwi i coś mi utnie… Pal sześć BRIANNN RODZIELMY SIĘ TO SZYBCIEJ GO ZNAJDZIEMY!!- wrzeszy
- DOBRAAAAA- było słychać z końca Sali
- Cześć Ślicznotkooo możemy pogadać??

Piękna blond włosa piękność o długich nogach tylko się uśmiechnęła i zgodziła się na rozmowę
- Matko jak ją uwieść?- myśli Rog
- Słucham
- EEE słuchaj kręcę klip…eeee z moim solowym zespołem…..eeeeee może chciałabyś wziąć w nim udział??
- A jaki to zespół??
- Nooooo wieszcz nooo…Krzyż…eeeee…
- Więc? Krzyże?
- EEE noooo, ale inakszy to jakoś brzmiałooo- speszył się Rog- Już wiem! The Cross
- Dobra, oto mój numer, call on me- uśmiechnęła się i odeszła
- Yes Yes Yes- ucieszył się Roger i chrzanił to, że gdzieś zgubił Briana i że czeka go w domu istna tortura i postanowił ze szczęścia wypolerować pał(k)ę



GDZIEŚ WŚRÓD PUBLIKI
Po długim okresie poszukiwań w końcu znalazła się zguba.
- O jest!- stwierdził Bri
Ale że lekko mu dyńka odmawiała posłuszeństwa bo zioło z bigosu wciąż działało wziął tego, co z lewej stał ( a ten PRAWDZIWY Norris stał po prawej)



ZA KULISAMI
- Roger jesteś? Mam go!!- Wrzeszczał Brian za drzwiami do garderoby Rogera
- Echhhhh Achh, Ochhh, Brian przesłuchaj go beze mnie- odpowiedział perkusista- uuuuuchhh
- No dobra…Ty Chuck słuchaj ktoś musi zaśpiewać
- Ale ja nie jestem Chuck- odpowiedział ziomek- Jestem R O D G E R S. P A U L R O D G E R S
- Great Chuck więc słuchaj, ktoś musi za Freda zaśpiewać bo zniknął….Padło na cię
- Hmm- pomyślał Rodgers ale w jego myślach pojawiła się myśl- przecież przez to spełni się moje marzenie o graniu w tej kapeli!!!
- Dobra biorę to- odpowiedział Rodgers



W TRAKCIE WYSTĘPU
ŁIIIIII ARRR DE CZEMPIONSSSS MAJJJJJJJJJ FREEEEEENDDDD AND ŁIIII ŁIIIILLLL DE FAJJJTONNNNNNNNNGGG TOOO DIIII ŁEEEENDDD
ŁIIIIII ARRR DE CZEMPIONSSSS MAJJJJJJJJJ FREEEEEENDDDD NOOOOOŁŁŁ TAJJJJMMM FORR LUUUUZEEEERRRSSS COS ŁIIII ARRR DE CZEEEEEMPIIIONNSSS


<po tej pomyłce słychać gwizdy głośniejsze niż wuwuzele>

- Dziękuję, byliście wspaniali, Niech Was Bóg Błogosławi- Odparł z Rodgers, który z ledwością uciekł od granatu rzuconego w niego


PO WYSTĘPIE
- Dobra Chuck spierdalaj póki Brian nie wpadnie na jakiś hujowy pomysł- odpowiedział Rog
- Ale nie jestem Chuck
- S P I E R D A L A J!!!- odpowiedział John
- ŁEEEEEE- rozbeczał się Paul- Jeszcze Wam pokaże!!- i polazł do Fritza
- John do jasnej cholery, co tu robisz?- wnerwił się Spike
- Wy moje przyjacióleeee- odparł ledwo łapiąc pion- Stenskno mi było
- Uchhh- odparł Roger, któremu w końcu zrobiło się luźno w spodniach- Wiesz gdzie Fred?
- Nie- krótka i na temat odpowiedział Johny
- Zajebioza, musimy go znaleźć, bo za dwie godziny mamy samolot
- Rogerusiu, Spike, Jasiu, Synku kolacja- zawołała mama Briana
- Mamo nie teraaaz- zezłościł się Bri wchodzący do garderoby- Musimy odnaleźć Freddiego
- Rogerciu może Ty jesteś głodny?- pytała dalej
- Później Skarbie- odpowiedział Roger
- ROGER CHODŻ JUŻ!!- Spike, John i Bri się wydarli na biednego Rogera


GDZIEŚ W BRUKSELI NAD RANEM
- Ale się czuję wylajtowany- odparł Freddie- Kurwa co jest lołs ten bigos musiał być nieświeży-wrzeszczał lecąc do toalety
Wracając spojrzał na łoże i poczuł się taki zadowolony- było na nim mnóstwo przystojnych, gorących i napalonych gejów. Poczuł się jak Mistrz, bo ustanowił nowy rekord gry w słoneczko.
- Achh nawet pobiłem rekord Taylorka, dwieście czterdzieści jeden, czterdzieści dwa…DWIEŚCIE CZTERDZIEŚCI PIĘĆ! A ROGER MIAŁ DWIEŚCIE CZTERDZIEŚCI CZTERY I TRZY CZWARTE!!!! Nio niee zaś kurwa do kibla…

W TYM SAMYM CZASIE UKŁADZIE IMMULOGICZNYM FREDDIEGO
Relacja z pamiętnika małego wirusika HIV, o którym jeszcze nikt nie wiedział
Godzina 17.00 Dammnn trzęsie jak na polskich drogach a przecież wylecieliśmy z Polski
Godzina 18.00 OO jedzonko
Godzina 18:01 Hmmm ale smakowe
Godzina 18:45 Wybacz kochany pamiętniczku, ale nie nadążam notować. Tyle papu zgotował mi mój Pan <hmmm> Mamcia mówiła że jak będę dużo jeść to będę silnyy i będę mógł się rozmnażać
Godzina 20:00 Ale zajebistych dużo lasek poznałem!! Idę zakładać rodzinę!!!
Godzina 04:15 Kurwa za dużo tego żarcia. Brzusio mnie boliii będę rzygaććć
Godzina 05:20 WOW ale jestem duży…..idę haftować.

Kiedy Wirusik rzygał w tym samym momencie Freddiego męczyła srakulatulus pernamentus

WRACAJĄC DO KŁINOWEGO WOKALISTY
- Mamuuuusiiuuu co ty mi dawałaś na srakulatulus pernamentus?- zadzwonił rozpaczpny Freddie do mamy
- Bigosu synciu, bigosu
- Ale ja właśnie jadłem bigos
- Ojj nie wiem skarbie, raz się dobrze wysrać nie jest źle
- Tyle że mnie to męczy od tygodnia Exclamation Exclamation
- Zadzwoń do Dr House’a. On jest do tego znany, że wylecza nieznane choroby. To coś dla niego
- Dobrze mamciu, papa
- Pa skarbie

Dzwoni do House’a
- Gregory Question Cześć to Freddie Mercury czy mógłbyś pomóc mi w nietypowej sytuacji Question
- Kurwa stary, ale ja co sekundę od kogoś słyszę że to On właśnie jest wyjątkowy, z resztą wyczerpałem limit z NFZ.-tem, zapiszę cię…na 10 maja 2024 roku
- Ale ja mam srakulatulus pernamentus Exclamation Exclamation Exclamation
- Zarazz <słychać w słuchawce> Trzynastko poślijcie tego skurwdziela z 20-tki który się do mnie przystawiał do piachu..
- EEE- przeraził się Freddie
- Dobra stary, miejsce się zwolniło, kiedy możesz wpaść
- YYY w połowie października
- Dobra miejsce masz zaklepane, see You
- Papa


Po tej rozmowie Freddie postanowił się pożegnać ze swoimi zdobyczami. Idąc miastem musiał wchodzić, do co trzeciego sklepu, aby skorzystać z toalety. W pewnym momencie na mieście:
- AAAŁAA
- Jak chodzisz ty cipo Exclamation Question
- Cipooo Question, tak mnie kurwa jeszcze nikt nie nazwał- Jasiuuu Question
- OO jesteś w końcu wszędzie cie szukamy!! Musimy lecieć dalej
- Tyle że muszę do toal
- MASZ GO Question Exclamation - wrzasnął Bri
- MAM Exclamation Exclamation - ripostował John
- Wołajcie Rogera jest w tym „klubie odnowy biologicznej” na rogu- odpowiedział Spike
- ROGEEEER MAMYYY FREDDIEGGOOO Exclamation Exclamation
- IDDDĘĘĘĘ Exclamation Exclamation
- Chłopaki, ale ja muszę- próbuje powiedzieć Fred
- Później Freddie, śpieszymy się na samolot – wyjaśnił Spike
- Chyba miał być o północy?
- Ale polecimy innym

W ostatniej sekundzie wsiedli do samolotu. Roger złapał zadyszkę, rozporek mu się zaciął na klejnotach, Fred przebiera nogami, John „maluje” podłogę, Spike organizuje alkohol i bigos na kolejny lot, Brian pilnuje mamusi aby Roger nie zrobił mu braciszka lub siostrzyczki, wsiedli do samolotu i odlecieli do… Paryża
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Ogólne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13, 14  Następny
Strona 11 z 14

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek