| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Czw Paź 08, 2009 5:13 pm Temat postu: |
|
|
- Sza!!!! Cicho!!!! Cicho ma być!!! Ej!!!! Wszyscy!!! Czas na ciszę!!!
- Dziękuję panu Cugowskiemu za zaprowadzenie ciszy – powiedział Fritz błądząc oczami gdzieś po suficie – teraz może pan już iść.
- Gdzie?
- Do doliny półcienia – zaśmiał się z własnego dowcipu Fritz – albo spierdalaj w wysokie góry kmiocie.
- Czas ołowiu nadszedł!!! – krzyknął złowieszczo Cugowski i odszedł w wysokie góry.
- Dobra, poszedł. Lejdys end dżentelmen! – zaczął donośnym głosem, który odbijał się echem po ścianach zdobionych zabytkowymi trofeami i portretami rodu królewskiego oraz statuetką Złotej Nike skradzioną Brazylijczykom w 1970 – Witam na pierwszym ogólnoświatowym zlocie Tych-Którzy-Uważają-Że-Nazwa-„Queen”-Powinna-Przysługiwać-Tylko-Im-Samym-I-Nikomu-Innemu-Amen. Hej! Co tu robi książe Karol? To spotkanie w sprawie Queen, a nie Queer. To drugie w sali obok!
- Przepraszam mruknął pod wielgachnym nosem książe Karol, podciągnął sukienkę i wyszedł.
- Ponieważ nasze szacowne stowarzyszenie powinno mieć nazwę – kontynuował Fritz – to żeby nie tworzyć potworków w stylu: TKUŻNQPPTISINIA, więc proponuję „Brygadę P”. Kto jest za? Kto jest przeciw? Kto się wstrzymał? Kto to teraz kurwa policzy, bo ślepy jestem? Dziękuję.
- A dlaczego prowadzi nasze spotkanie ślepa wtyka Watykanu? – zapytała Irena Szewińska.
- Już nie jestem wtyką papieża odkąd odszedł Paweł VI – przypomniał Fritz.
- Do rzeczy! – krzyknął ktoś z tłumu, a parę osób rzuciło się do rzeczy, ale kilka tygodni później na targu w Abu-Dhabi okazało się, że były kompletnie bezwartościowe.
- Tak więc naszego gospodarza nie muszę przedstawiać: Królowa Elżbieta, brawo, jest też także Królowa Matka, członkowie zespołu Queensryche, burmistrz Queen City – miasta w stanie Missouri, pani Irena Szewińska, zdobywczyni 3 złotych 2 srebrnych i 2 brązowych medali olimpijskich, w 1974 wybrana przez United Press International najlepszą sportswoman świata, trzy lata później uhonorowana w ten sam sposób przez magazyn „Track&Field” News, a w 1979 uznana za miss świata przez kwartalnik „Koń i Pies”. Pani Irena uważa, że miano Królowej przysługuje tylko i wyłącznie lekkiej atletyce. Jest też z nami profesor John Nash, który skłania się do tezy, że jedyną królową jest matematyka, a przy okazji ma schizofrenię i wszędzie widzi szpiegów ZSRR, a o naszym tajnym spotkaniu dowiedział się poprzez zaszyfrowaną wiadomość w „New York Times” (tak naprawdę to przysłaliśmy mu zaproszenie pocztą, ale lepiej jak mu się tak wydaje). Witamy na spotkaniu panie Nash! A może nie ma żadnego spotkania? Może to wszystko się rozgrywa w pańskiej głowie? He he, żartuję.
- Może ja zabiorę głos – powiedziała rozdrażniona Elżbieta II odkładając swojego pudelka na podłogę. – Moi drodzy oraz pani Ireno. Brygado P! Z jednej strony istnieje przekonanie, że Królowa może być tylko jedna. Więc są dwa rozwiązania. Albo wspólnymi siłami rozwalimy nieobecną na dzisiejszym spotkaniu grupę Queen, albo stoczymy bezsensowną krwawą jatkę między sobą o palmę pierwszeństwa.
- DO ATAKU!!!! – krzyknęła Królowa Matka i John Nash rzucając się z dzidami na Queensryche.
- PRZESTAŃCIE!!! – ryknęła Elżbieta i walnęła Johna Nasha w głowę pogrzebaczem tak mocno, że aż mu schizofrenia przeszła. – w tym domu nie poleje się krew! Tak każe tradycja! Zamek Windsor nie widział rozlewu krwi od zeszłego czwartku kiedy miałam okres i mi się tampony skończyły, bo mój syn mi je wrzucał po kolei do akwarium i robił „WOW”.
- Cała woda wsiąkła i ryby zdechły – mruknęła Królowa Matka.
- Cicho mamo!
- A to było tysiąclitrowe akwarium...
- Milcz!!!
- A tampony tylko dwa...
- ANI SŁOWA WIĘCEJ!!! – ryknęła Królowa tak głośno, że Johnowi Nashowi wróciły zwidy.
- Cicho! Tu jest szpieg! – szepnął konspiracyjnie pan Nash. Przebrał się za świecznik! Z takimi dziwnymi dwoma sutami!
- Jasne... – zakpił burmistrz Queen City – a żyrandol to japoński oddział komando foki.
- He he – zaśmiała się Irena Szewińska – a jak siadłam na krzesło to złamałam Omertę.
- No chyba żartujesz ty kurwo!!! – przestraszył się John Nash – czy wiesz co to oznacza?!?
- O nie! – krzyknał nagle Paul Rodgers, który był przebrany za popielniczkę – nikt nie będzie obrażał mojej pięknej pani Ireny! Nikt!
- A...aa...ale... to pan nie był przebrany za świecznik? – zapytał zdezorientowany basista Queensryche – a te suty?
- Przykleiłem je tam dla zmyły – przyznał się Rodgers. – Szanowna „Brygado P” – zaczął Paul patrząc czule w oczy Irenie Szewińskiej – od tej pory jestem z wami.
- Dobrze, skoro wszyscy jesteśmy razem to ustalmy nasz plan – powiedziała trochę zmęczona tym wszystkim Królowa Elżbieta.
- DO ATAKU!!! – krzyknęła znienacka Królowa Matka chwytając dzidę i ruszając w postawie bojowej (nachylona-głowa-wściekły-wzrok) na Queensryche. Lecz nagle rozległ się brzdęk tłuczonego szkła i do pokoju wpadła grupa małych, czarnych, uzbrojonych po zęby komando foki.
- Kto złamał Omertę? – zapytał łamaną angielszczyzną jeden z nich.
- Wiedziałem, wiedziałem! – cieszył się zachwycony John Nash siedzący skulony w kącie przy kominku.
- HEJ?!?!?! KTO ZGASIŁ ŚWIATŁO? – krzyknął nagle Fritz – a nie, sorry, jestem ślepy. Zapomniałem.
- O kurwa, myślałem, że mówi prawdę – zaczął wyjaśniać zakłopotany Paul Rodgers zapinając z powrotem stanik pani Szewińskiej. _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 11:36 am Temat postu: |
|
|
* * *
- Eee... A tak właściwie to czemu nie ma tutaj zespołu Queen? - zapytała Królowa Elżbieta, poprawiając to_coś_co_miała_na_sobie i to_coś_co_miała_na_głowie. - Kazałam im tu być już 5 minut temu!
- Może woleli nie wchodzić, słysząc te rozkoszne dźwięki naszej orgii... - rozmarzył się ten_z_kurewsko_wielkimi_sutami.
BUM!
- Ej! Nie pozwoliłam rozpierdzielać mojego... eee... schowka na...eee...miotły, wy...no, ten, tego...kurwy jedne! - wrzasnęła Królowa Matka.
- Spoko, spoko - rzekł w odpowiedzi ten_z_krzywymi_zębami. - Jesteśmy. Macie towar?
- Eee... Fred? - zapytał pytaniem zakończonym pytajnikiem John.
- Co? No, co się tu kurwa dzieje?
- Ale spokojnie, nie denerwuj się, Fredziuniu - rzekł w odparciu ten czwarty. - Eee... No, jakby ci to powiedzieć... TO NIE JEST STUDIO! Tutaj się nie wciąga! Biorąc pod uwagę szerokość geograficzną, wilgotność powietrza, żyzność gleb, klimat, ukształtownie terenu, umiejscowienie zbiorników wodnych, poziom rozwoju gospodarczego, rozmieszczenie okręgów przemysłowych, rozwój transportu i usług, możliwość znalezienia pracy, strukturę agralną, mechanizację, strukturę własnościową, meliorację, zasoby siły roboczej, strukturę wieku, infrastrukturę i oświatę rolną, myślę, że jesteśmy albo na jakimś zadupiu, albo w jedynym schowku na miotły Pałacu Buckingham w Londynie w The United Kingdom of Great Britain and Nother Ireland w Europie na Ziemi.
- John! Ukradłeś mi moją PACE! - krzyknął ten_co_ma_pudla_na_głowie.
- A co to jest PACE, Brian? - zapytał zwykłym pytaniem ten_co_mówi_że_nie_jest_perkusistą_ale_na_niej_rąbie.
- Jak to: co? To Podręczna Ale Ciężka Ęcyklopedia! - odparł kudłacz.
- Yyy... - zapauzował, jak polityk w TVN 24, Paul Rodgers. - Wiecie, że was słychać?! I wiecie, że Obama dostanie w 2009 Nobla?! A wiecie, że zebraliśmy się tu po to, aby was zniszczyć?!
- Yhy. To my może się oddalimy, a wy w spokoju przedskutujecie nad całą sprawą, hę? - zasugestionował Brian, po czym zaczął zwiewać razem z zespołem Queen.
<sekunda ciszy>
- NA NICH!!! - wrzasnęła Królowa Matka, Elżbieta oraz Szewińska, która siedziała cicho niespodziewanie długo. Ale powód jest prosty - miała okres.
- DO DRUGIEGO ATAKU!!! - wrzasnęła paczka Fritza.
Tymczasem zespół Queen, był już na zadupiu.
[Ej, konferansjer! Tego nie ma w scenariuszu!]
Tak więc tymczasem zespół Queen był już na zewnątrz komórki na miotły.
- DO KURWY NĘDZY! DLACZEGO ZA NIMI NIE BIEGNIECIE?! - zapytał prawie grzecznie burmistrz Queen City. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Pon Paź 26, 2009 11:38 pm Temat postu: |
|
|
- Dobry wieczór państwu, z Pałacu Buckingham witają państwa...
- Dariusz Szpakowski
- I Włodzimierz Szaranowicz
- Bilety na dzisiejszy bieg rozeszły się już na wiele tygodni przed dzisiejszym mitingiem, na trybunach nie ma ani jednego wolnego miejsca, szykują się nie lada sportowe emocje.
- Masz rację, Darku. Przypomnijmy, że tuż przed planszą "Przepraszamy za usterki" rozpoczęła się ucieczka czterech zawodników: Brajena Maja, Johna Dykona, Rodżera Tajlora i Fredego Merkurego.
- Ucieczka o tyleż skuteczna, że wciąż kontynuowana, jednak nie dziwota, jako że mamy do czynienia z naprawdę wyśmienitymi zawodnikami. Warto przypomnieć, że przecież Feruk Bolzara, bo tak brzmi prawdziwe imię i nazwisko Fredego Markjury, jest w połowie Bułgarem, w ćwierci etiopczykiem, w jednej ósmej Zaratustrą i w jednej szesnastej gepardem, w dodatku zastosował nowatorski, nieco obcisły i można by rzec dziewczęcy, ale za to jakże aerodynamiczny strój, który powoduje niewątpliwe przyspieszenie, a przy aktualnym wietrze 2 m/s nawet niepodważalne przyspieszenie. Dalej jest Brejn Mej, rodowity Anglik, ale cóż to, skoro nogi długie jak u czapli siwej, a włosy niczym nasz wspaniały Sidnej Polak, włosy, dodajmy kręcone, przez które powietrze przechodzi niczym wicher przez sprężynę od długopisu, ale nie tego pentela, bo one sprężyn niestety nie mają. W dalszej kolejności patrząc od początku, bo przecież patrząc od końca byłby w bliższej pędzi Drzon Dejkon, postać wydawałoby się groteskowa, Irena Szewińska mówiła o nim "chorowity", "chuderlawy", a tu proszę ucieka przed peletonem aż miło popatrzeć, niezwykły hart ducha. Na końcu ucieczki widzimy Rogera Tyjlora, zawodnika o delikatnej, nieco dziewiczej chciałoby się rzec urodzie, choć przecież wiemy, że rucha na mendle, a nawet kopy. Podobno niewierzący, a jednak widać, że jakaś nadprzyrodzona siła zdaje się uskrzydlać tego młodego zawodnika. Przy tej czwórce wspaniałych jeźdźców apokalipsy peleton zdaje się być li tylko szarą masą z małym, ale nie objętościowo ogonkiem w postaci burmistrza Queen City, który złapał zadyszkę już na pierwszym wirażu.
- Masz rację Darku. Co za bieg, co za emocje!
- Ale co to? Z pola widzenia zniknął urodzony na Zanzibarze w 1946 roku, czyli w rok po zakończeniu II wojny światowej, a także w okolicach siódmej rocznicy jej rozpoczęcia, lider całego biegu, Fredrik Mejkiury
- Rzeczywiście Darku...THYTEQYeqyttyt....wthw
PRZEPRASZAMY ZA USTERKI
***
- Nagroda specjalna za niezaćpanie się, samodzielne zmienianie pieluchy i nieprzerwaną aktywność zawodową wędruje do...Ozzy'ego Osbourne'a!
Ozzy nie mógł uwierzyć własnym uszom. Oczom zresztą też nie. Aulę imienia Johna Lennona wypełniła feria barw oraz ogłuszający dźwięk fajerwerków i wiwatów na cześć laureata. Osbourne nie wierzył, że i w tym roku uda mu się otrzymać to prestiżowe wyróżnienie oraz stypendium Szkoły Rock'n'Rolla. Cieszył się, że jednak nie będzie musiał się godzić z tym dupkiem Iommim, że jeszcze wystarczy kasy na dwie, trzy płyty. Cieszył się także z obecności najbliższych: Hana Solo, Romualda Lipki i George'a Michaela. Zdawało mu się, że kątem oka dostrzegł Randy'ego Rhoadsa. Spojrzał na swojego dyrektora, Rudolpha Mistletoe. Starszy pan nie krył dumy i wzruszenia. Nagle Ozzy poczuł ostry ból zatok i posadzkę przy swojej twarzy...
- Ja pierdolę... - szepnął Rudolph Mistletoe - co roku to samo. Warunkowo przepuszczamy go na następny rok, on przychodzi naćpany i najebany, w wyśwechtanej koszulce Motorhead i nawet nie jest w stanie się dotoczyć do sceny. Meat - tu dyrektor zwrócił się do Meat Loafa, który od niedawna poza wykładaniem zajmował się sprawami adeptów Szkoły Rock'n'Rolla - dlaczego my go w ogóle trzymamy?
- Dostajemy dotacje unijne za niepełnosprawnych umysłowo uczniów - odparł prof. Loaf
- Eh... - westchnął Mistletoe, a głośno rzekł - Dziękujemy Ozzy, bardzo się starałeś...Sharon zdejmij go z przejścia...dziękuję. Nagrodę w kategorii "Najlepszy występ live" wręczy David Hasselhoff...
***
- Kurwaaaaaaa! Chłoooopaaaaaakiiiiii! Mam Szewińską na karku, z Rodgersem na karku! - darł się Roger
- Powinieneś...sapu...powiedzieć...pfff...."Mam Szewińską i Rodgersa na karku!" - poprawił Brian - albo...że depczą ci...po...
- Ale...Rodgers wlazł...pff...Szewińskiej na barana! - usprawiedliwił się Roger
- Chłopaki! - krzyknął John - może...jak przestaniemy biegać...wokół jadalni...i wybiegniemy...do innego...po...pomieszczenia...to ich... zgubimy?
Jak Deacon powiedział, tak świeccy uczynili. W dodatku rzeczywiście, wkroczywszy do sali balowej zgubili ogon. Tym samym byli uratowani.
- Kurwa, John, jak na to wpadłeś? - zapytał, nie bez podziwu, zadowolony Roger
- W sumie... - odparł zawstydzony basista - to od tego biegania w kółko zachciało mi się rzygać.
- Womitować - skorygował Brian - Chwila, chłopaki...
Brian spojrzał na Rogera i Johna, John i Roger spojrzeli po sobie i upewnili się, że nie są uwaleni gównem, ani nie mają plam potu na koszulkach. Dopiero po chwili dotarło do nich dlaczego Brian po nich spoglądał, więc jeszcze raz, tym razem we trzech spojrzeli po sobie, by potężnym d-durem zagrzmieć:
- GDZIE JEST FREDDIE?!
***
- Dobrze wiecie, jak ważne dla mnie jest śpiewanie "na żywo" - oświadczył David Hasselhoff raz za razem błyskając swymi śnieżnobiałymi zębami - dlatego też niezmiernie się cieszę, że pan dyrektor poprosił właśnie mnie o wręczenie tej prestiżowej nagrody...
Rudolph Mistletoe uśmiechnął się pobłażliwie, w duchu przeklinając Steely Dana, że akurat dzisiaj musiał mieć ostatni dzień grypy jelitowej.
- Nagroda wędruje do...QUEEN za Live Aid - obwieścił David z akcentem godnym oficera Wehrmachtu.
Do mikrofonu szybko podbiegł Meat Loaf
- Dziękujemy Ci Dave, a teraz spadaj stąd, like a bat out of hell. Zapewne jak zwykle nikogo z Queen nie ma, także możemy przejść...
- Jestem, jestem! - z auli dobiegł niewyraźny walijski głos. A może szkocki? Niektórym zdawało się, że bardziej australijski z domieszką nowoasyryjskiego. W każdym razie głos dziwny. Zgromadzonym jednak ukazał się nie kto inny jak...Freddie Mercury? Rudolph Mistletoe aż naciągnął na nos okulary, by się lepiej przyjrzeć. Ku niemu, po czerwonym dywanie kroczył niewysoki, raczej krępy mężczyzna, o wyglądzie Europejczyka. To miał być Freddie? W sumie dawno go nie widział, ale...nie, ma obcisłe ciuchy i pedalski wąs, to musi być Mercury. Mistletoe uśmiechnął się życzliwie. Nieco skonfundowany artysta nieśmiało odwzajemnił uśmiech.
Jimowi Huttonowi nie podobała się ta cała maskarada. Nie mniej nie było wyjścia, obiecał, że to zrobi, więc to zrobi. W końcu Jim Hutton zawsze dotrzymuje słowa. Jednak na samą myśl, że zamiast być w tej wielkiej auli pełnej wraków człowieczeństwa, mógł być w swoim przytulnym saloniku fryzjerskim strzygąc łoniaki jakiejś grubej ryby z Kensington Market, robiło mu się niedobrze.
"Eh, Jim. Co Cię u licha podkusiło, żeby iść te parę tygodni temu do <<Heaven>>? To, że <<Wyuzdana Ciota>> akurat miała inwentaryzację, nie usprawiedliwia skierowania swoich kroków do największej speluny w mieście...A tam był ON. Od razu mnie poznał, mimo że z trzy razy przewiozłem go taryfą z milion lat temu...Stare dzieje, a ten od razu, żebym go zerżnął w pupę..." Jima zwykle nie ruszały tego typu zaczepki, ale "ten skurwiel" pamiętał, że Hutton uwielbiał miętówki bananowe i zrobił z nich ścieżkę od kibla do swojego stolika...
"A wtedy już nie było zmiłuj. Nie dość, że zerżnąłem go w pupę, to jeszcze dałem się namówić na wypad do Monachium. <<Będzie fajnie, zobaczysz. Zapoznam cię z gwiazdami kina!>>. Fajnie, pomyślałem. Tylko, że on kurwa mnie zapoznał z tą lampucerą o posturze krowy w rui - Barbarą. Na co pedałowi znajomość z niemiecką gwiazdą porno?! Z Fredem też się nie poruchałem, bo ten mamut leżał obok nas w łóżku i za cholerę nie mógł mi stanąć. A jak się w końcu pozbyliśmy tej satelity na trochę z domu (nie wiem, polazła do kościoła, czy na bazar, zresztą chuj mnie to boli...chociaż, bardziej świeżbi...mniejsza z tym!), to zapytał <<Lubisz przebieranki?>>. No to mu mówię, że nie aż tak jak miętówki bananowe, ale jasne, chętnie się w coś fajnego przebiorę, jeśli go to podnieca. To siusiak jeden powiedział, że marzy mu się zrobić TO z samym sobą (a to perwers!). Powiedział, że musi teraz wyjść pobiegać i że spotkamy się gdzie indziej, żeby nie zranić uczuć Barbary (to walenie mają uczucia?!). Dał mi kartkę i wyszedł...Zdziwiło mnie trochę, że chce się spotkać na jakiejś angielskiej wsi. Nie mniej zgodnie ze wskazówkami wziąłem samolot do Radomia, stamtąd PKS do Francji, tratwę do Londynu, pociąg na wieś i proszę oto po dwóch tygodniach, trzynastu godzinach, 52 minutach i 33 sekundach jestem tu, wśród bandy oszołomów i mam odebrać jakieś gówno, za które nawet miętówek nie dostanę...Nie no, zajebiście kurwa, jeszcze dziś wieczór z nim zerwę!".
Dywagacje Jima przerwał fakt, że oto zbliżył się do dyrektora Szkoły Rock'n'Rolla na niebezpieczną odległość. Bał się, że może zostać w każdej chwili zdemaskowany. W końcu nie jest Paulem Rodgersem, do kurwy nędzy!
***
Brian, Roger i John błądzili po zakamarkach Pałacu Buckingham, potocznie zwanym "niezłą hacjendą gupiej Elki" i zastanawiali się gdzie może być Freddie. Deacon zaproponował by krzyczeć, czym stracił respekt za poprzedni pomysł.
- Chcesz, żeby twój krzyk sprowadził tu cały peleton?!
- To może załóżmy zbroje? - zaproponował Roger
- A w jaki sposób miałoby nam to pomóc? - zapytał Brian
- Nie wiem, ale możemy się pobawić w rycerzy!
- Zajebisty plan! - zgodzili się wszyscy.
Tymczasem w sali nieopodal, ale znowu nie aż tak blisko...
- Karolku, kochaniutki, wybacz, ale to, że założysz kieckę nie robi z Ciebie jeszcze cioty!
- Jak to nie?!
- Freddie ma rację - rzekł Elton John pociągając łyk Earl Graya (dzieci królowej już spały, więc mógł) - zresztą ten Ży...
- Żymski nos! - wtrącił Mercury nie chcąc zaogniać sytuacji.
- Może macie rację... - zasmucił się Karol
- Cieszę się, że się dogadaliśmy - uśmiechnął się Elton, ale bez ząbków, żeby nie pokazać szparki. - Czyli uzgodniliśmy, że to ja jestem największy Queer!
- Chyba cię pojebało! - zacietrzewił się Mercury.
*** _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Pią Paź 30, 2009 3:07 pm Temat postu: |
|
|
Na sali wielkiej i błyszczącej niczym nocne Buenos Aires stał Jim Hutton, który właśnie odebrał statuetkę za "najlepszy występ live" od Davida Hasselhoffa. Obaj patrzyli na siebie spode łba...
"To nie może być Freddie. Jakoś tak inaczej wygląda... Pedał na pewno, ale nie Freddie" - bił się z myślami Hasselhoff.
"To nie może być Hasselhoff. Nie jest taki muskularny i ma dziwny nochal" - myśli Jima Huttona kłębiły się gdzieś w okolicy potylicy.
- Panie i panowie! - zaczął niby-Freddie - EEEEEEEEEOOOOOOOOOOOP!!!!!
- EEEEEEEEOOOOOOOOOP!!! - ryknęła publiczność.
- To dla mnie ogromny zaszczyt odebrać tą statuetkę...
- To dla mnie ogromny zaszczyt odebrać tą statuetkę... - powtórzyła publiczność.
- Przestańcie! - krzyknął Jim "Fred" Hutton - już się nie bawimy.
I w ten sposób na sali zapadła cisza.
Długa cisza.
- EEEEEEEOOOOOOOOOP! - krzyknął Hutton, żeby zyskać na czasie.
- EEEEEEEOOOOOOOOP! - powtórzyła publiczność, ale bez jednego "O".
- W każdym razie dziękuję za ten zaszczyt i statuetkę w kształcie końskiego penisa, która będzie... tak panie Mistletoe? Naprawdę? Aha, więc w kształcie złotego mikrofonu Elvisa. Szkoda tylko, że nie wręczył mi jej prawdziwy David Hasselhoff, o czym marzyłem od kilku lat, tylko przebieraniec!!!
- Och! - jęknęła zaskoczona publiczność. Wtedy Jim wyjął z kieszeni okulary i założył je na nos Hasselhoffa. Nagle z widowni ktoś krzyknał:
- O mój Boże! To Jerry Springer!
Zdemaskowany Jerry podbiegł szybko do statywu i porwał mikrofon:
- Tym człowiekiem nie jest Freddie Mercury, tak naprawdę to...
Niestety nie było mu dane dokończyć zdania, gdyż Jim Hutton przyłożył mu składanym krzesełkiem w kark. Obaj zaczęli się siłować i ciągnąć za włosy.
- JERRY! JERRY! JERRY! JERRY! - darła się podekscytowana publiczność, a tymczasem, wykorzystując zamieszanie, do leżącej na scenie porzuconej statuetki podbiegł ukradkiem Woody Allen i schował ją do kieszeni.
- Nareszcie - zaśmiał się złowieszczo i pobiegł na lotnisko.
***
- Freddie, gdzie byłeś jak cię nie było? - zapytał Roger z wyrzutem w głosie i rozmokłym klockiem w majtkach.
- Musiałem wykonać telefon do Jima, mniejsza o to - machnął ręką Freddie.
- Ale jak zgubiłeś peleton? - zaciekawił się Brian, który na chwilę odegnał plan ratowania murzyniątek.
- Wmieszałem się w tłum goniący Benny Hilla - wyjaśnił Mercury.
- I dogoniłeś go? - zaciekawił się John.
- Nie zdążyłem przed napisami końcowymi.
Nagle wszyscy zamarli, bo do sali, w której się ukrywali, ktoś właśnie wszedł. Nie było szans na ucieczkę. Zostali zdemaskowani.
- Jest tu kto? - zapytał ciemna sylwetka stojąca w sali, a echo odbiło się od ścian, sufitów, zwielokrotniło się i pierdolnęło księcia Karola w głowę.
- To Fritz - szepnął konspiracyjnie Roger - nie widzi nas, jesteśmy uratowani.
- Szybko, przesuwajmy się wzdłuż ściany do drzwi i wtedy wybiegniemy na korytarz i schowamy się gdzieś indziej - zaproponował po cichutko Brian.
- A może po prostu wbijemy mu zastrzyk z rutinoscorbinu w dupie, a jak straci przytomność to go schowamy do kominka? - zapytał szeptem książę Karol, czym wprawił wszystkich w osłupienie.
- Wow... - wyraził podziw Freddie - książe umie mówić szeptem!
- A mamy Rutinoscorbin? - zapytał Elton John.
- Johna zawsze ma przy sobie, prawda aniebasisto? - zapytał pewny swego Brian.
- Nie mam... ostatnią dawkę dałem panu Antoniemu, który potrzebował jej do uśpienia jakiegoś rosomaka...
- Dobra, wracamy do planu A - zarządził Brian i zaczął się przesuwać wzdłuż ściany w stronę drzwi. Przeszedł kilka kroków gdy nagle za rękę złapał go Roger i wskazał w kierunku Fritza, który przeszedł kilka metrów w stronę środka sali i zaczął ściągać spodnie.
- Co on do cholery robi? - zapytał najciszej jak mógł książe Karol.
- Zaczyna sobie opierdalać gałę - szepnął Roger, czym ściągnął na siebie wzrok kolegów - no co... przecież wszyscy to czasem robimy.
- O przepraszam - obruszył się Elton John.
- Co?
- Puściłem bąka.
- Aha.
- Och.... - mruczał w rozkoszy Fritz polerując swojego dzyndzla - Pani Szewińska...och....
- O fuck! - pisnął z obrzydzeniem Freddie - nawet jakbym był hetero to bym o Szewińskiej nie pomyślał w czasie opierdalania gały.
- Ja też - przyznał Elton John.
- Ja też - dodał książe Karol.
Brian podjął mozolną wędrówkę w stronę drzwi, aż po trzech minutach wszyscy znaleźli się na korytarzu.
- Jakoś cicho - zauważył Roger. Jakby na przekór tym słowom nagle zaczęły ich dochodzić jakieś złowieszcze głosy pościgu, więc szybko wbiegli do następnej sali na lewo.
- AAAAAAAAAAA!!!! - krzyknęło Queen w trójgłosie w tonacji F-Dur posługując się wstępem do Fat Bottomed Girls.
- AAAAAAAAAA!!! - wrzasnął przestraszony Paul Rodgers podciągając spodnie i chowając za plecy zdjęcie Ireny Szewińskiej - nikomu ani słówka, a nie powiem peletonowi gdzie jesteście.
Przestraszone chłopaki wraz z Eltonem Johnem i księciem Karolem wybiegli na korytarz i znowu zaczęli szaleńczą ucieczkę w poszukiwaniu najbliższych otwartych drzwi.
- Może tutaj? - zaproponował Freddie otwierając drzwi na oścież.
- JERRY! JERRY! JERRRY! JERRY!
- Za dużo ludzi - stwierdził Roger, więc z powrotem wycofali się na korytarz.
- Hej! A gdzie Brian? - zapytał nagle John. Deacon. Nie Elton.
- Kurwa! To my tu sramy prawie ze strachu, a on się gubi! - oburzył się Freddie.
- Tja, prawie - zaśmiał się ponuro Roger podciągając pieluchę ortopedyczną, którą musiał nosić odkąd pewnego razu jak szedł po chodniku zapomniał postawić lewą nogę po prawej...
- Musi gdzieś być niedaleko - stwierdził książe Karol, który z niewiadomych przyczyn uciekał razem z grupą Queen i Eltonem Johnem po pałacu własnej matki.
Odgłosy peletonu świadczyły o malejącej odległości między nim, a ucieczką. Freddie niewiele myśląc otworzył kolejną salę, w której jakiś mały, pulchny człowieczek łapał się za serce i ciężko dyszał.
- Kim pan jest? - zaciekawił się Roger.
- Jestem...yyhh...burmistrzem Queens...yhhh...ale ta pani Szewińska...yhhh...nadała tempo....
Nieciekawi dalszej części opowieści wyszli z powrotem na korytarz, skręcili w lewo, potem w prawo, zeszli piętro niżej, przeszukali wszystkie sale, ale nigdzie nie było Briana. Już powoli tracili nadzieję, gdy do ich uszu dobiegł znajomy dźwięk...
<guitar solo>
- Dobega stamtąd - krzyknął książe Karol, któremu nikt nie śmiał się sprzeciwić. Był w końcu następcą tronu, a przede wszystkim miał uszy jak dwa szpadle.
<guitar solo>
- Już prawie jesteśmy - zapewniał książę Karol. Podeszli do wielkich drzwi, a Roger otworzył je dynamicznym ruchem. I wtedy słyszeli już wyraźnie...
<guitar so..>
- O cholera! - krzyknął Brian wyłączając magnetofon i podciągając spodnie. _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Paź 30, 2009 3:13 pm Temat postu: |
|
|
| Mattey napisał: |
<guitar so..>
- O cholera! - krzyknął Brian wyłączając magnetofon i podciągając spodnie. |
Jeśli to nie jest tekst roku- to ja nie wiem co miałoby nim być...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Pią Paź 30, 2009 3:38 pm Temat postu: |
|
|
Możemy wprowadzić kategorię TEKST ROKU. Jeszcze nie jest za późno
A tak w ogóle, wow, Fenderek czyta ASAQ
a może tylko ostatnie zdanie każdego odcinka...  _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Wto Gru 08, 2009 12:22 pm Temat postu: |
|
|
Happy Birthday ASAQ, Happy Birthday ASAQ...
Hmmm... Czwarte urodziny, a bliżej mu do sali reanimacyjnej niż do pięknego dojrzewania... Chyba że to taki Benjamin Button, który się zwija do embrionu z powrotem Szkoda by było... Może czas coś z tym zrobić, hm? _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Wto Gru 08, 2009 2:34 pm Temat postu: |
|
|
Ja pierdu, 4 lata. Na pierwszych urodzinach to przynajmniej jeszcze, jako taki ruch był a potem?
Niemniej obiecuję coś napisać jak znajdę czas w najbliższym czasie. Mam nawet jako taki koncept już.  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Wto Gru 08, 2009 5:46 pm Temat postu: |
|
|
Zawsze można trochę przeformułować, żeby było to bardziej czytelne dla wszystkich niewtajemniczonych. Na zasadzie, że każdy odcinek miałby jakieś motto, czyli coś w rodzaju nagłówka, który krótko opowiadałby o rzeczywistym wydarzeniu z historii Queen (może jakaś fotka?). A pod spodem: "A może było tak..." opowiadające alternatywną wersję tego zdarzenia... W sumie to dosyć ryzykowne, ale przynajmniej chwilowo jakiś ruch się tu może zrobi
W każdym razie urodziny to dobry pretekst do debaty:) _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
Wysłany: Wto Gru 08, 2009 6:03 pm Temat postu: |
|
|
| Mattey napisał: | | W każdym razie urodziny to dobry pretekst do debaty:) |
Straszne głupoty wypisujesz! Przecież każdy normalny człowiek wie, że urodziny to dobry pretekst do napicia się Cheers! _________________
Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008
PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo0

Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 1519 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Wto Gru 08, 2009 6:32 pm Temat postu: |
|
|
| PiotreQ napisał: | | Mattey napisał: | | W każdym razie urodziny to dobry pretekst do debaty:) |
Straszne głupoty wypisujesz! Przecież każdy normalny człowiek wie, że urodziny to dobry pretekst do napicia się Cheers! |
PiotreQ polej jeszcze po jednym  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sro Gru 09, 2009 1:01 am Temat postu: |
|
|
Przeczytałem ostatnie odcinki Matteya i dwie łezki mi się w oku zakręciły: jedna ze śmiechu, a druga na wspomnienie, że mi też kiedyś się chciało to pisać, ech... _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Sro Gru 09, 2009 1:49 pm Temat postu: |
|
|
Ech, zawsze jak widzę, że le_mmur się odzwya w tym temacie to marzę... I have a dream... no wiesz... Ech... No nic, może kiedy indziej:) Aż mi się łezka zakręciła i jajniki podwiązały... _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sro Gru 09, 2009 2:47 pm Temat postu: |
|
|
Powtarzajcie sobie: "We Believe" to może będzie jakiś prezent gwiazdkowy  _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Gru 09, 2009 5:01 pm Temat postu: |
|
|
Kogo by tam śmieszyły odcinki lemura? _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Sro Gru 09, 2009 9:15 pm Temat postu: |
|
|
Jak go zrobisz...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Gru 09, 2009 9:16 pm Temat postu: |
|
|
Właśnie! Myślisz, że co? To takie łatwe? Ciekawe czy zrobisz lepszy?  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Sro Gru 09, 2009 9:40 pm Temat postu: |
|
|
Właśnie! Myślisz, że to tak hop-siup? Właśnie przeprowadzamy casting na postać Pawła VI, ustalamy kontrakty z komando foki, prowadzimy negocjacje w sprawie wynajęcia Omerty, namawiamy Johna, żeby zagrał siebie jako dziadka, zastanawiamy się jak obejść prawo autorskie (bo le_mmor za dużo żąda). No i Johny Depp nie odpowiada na nasze maile! Poza tym producent nie zgadza się, żeby brata-traktorka zagrał polski traktor. No i musimy zwalczać protesty fundacji w obronie zwierząt, której nie podoba się nadmierna eksploatacja borsuków. Byliśy zmieszeni zawiesić na jakiś czas zdjęcia, bo Polański ma areszt domowy... _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
Wysłany: Sro Gru 09, 2009 9:56 pm Temat postu: |
|
|
| Mattey napisał: | | No i Johny Depp nie odpowiada na nasze maile! |
Też bym nie odpowiadał gdyby ciagle moje nazwisko ktoś przekręcał (jak to miało miejsce wiele razy na tym forum)  _________________
Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008
PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Sro Gru 09, 2009 11:37 pm Temat postu: |
|
|
Hmm... czyli mamy źle zapisanego maila chyba: [email protected] _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Gru 10, 2009 12:01 am Temat postu: |
|
|
| Mattey napisał: | | Na zasadzie, że każdy odcinek miałby jakieś motto, czyli coś w rodzaju nagłówka, który krótko opowiadałby o rzeczywistym wydarzeniu z historii Queen (może jakaś fotka?). A pod spodem: "A może było tak..." opowiadające alternatywną wersję tego zdarzenia... |
IMO kapitalny pomysł. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Czw Gru 10, 2009 7:33 am Temat postu: |
|
|
Tyle, że my piszemy na pałę, bo nie znamy prawdziwej historii Queen.  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Czw Gru 10, 2009 5:27 pm Temat postu: |
|
|
Dobra mumin. Na pałę czy inaczej... whatever. Po prostu pisz! _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Czw Gru 10, 2009 5:44 pm Temat postu: |
|
|
| Mattey napisał: | | Dobra mumin. Na pałę czy inaczej... whatever. Po prostu pisz! |
Jak wrócę z Olsztyna, w następnym tygodniu to juz na pewno. ;o _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Sob Gru 12, 2009 12:54 am Temat postu: |
|
|
Oj dobra mumin. Przecież siedzisz na tym forum od świtu do zmierzchu nawet w Olsztynie, więc co za różnica gdzie ten odcinek napiszesz  _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Sob Gru 12, 2009 12:46 pm Temat postu: |
|
|
Tralalala... | Cytat: | | A Kind of Magic – album brytyjskiego zespołu rockowego Queen, wydany w 1986 roku. Album został wykorzystany jako ścieżka dźwiękowa filmu Nieśmiertelny, w którym pojawiły się (w nieco innych niż na albumie wersjach) utwory: "Princes of the Universe", "Gimme the Prize", "Who Wants to Live Forever", "A Kind of Magic", "One Year of Love". W filmie pojawia się też utwór "Hammer to Fall" z poprzedniego albumu. Podobnie jak The Works, płyta odniosła duży sukces komercyjny, zaś promująca ją trasa Magic Tour była najbardziej dochodową w historii zespołu. |
A może jednak Wikipedia KŁAMIE?
Perhaps, however, Wikipedia is lying?
也许,但是,维基百科在说谎?
Ίσως, όμως, η Wikipedia είναι ψέματα?
Peut-être, cependant, Wikipedia est couché?
Vielleicht aber ist die Wikipedia lügen?
* * *
- Tak więc MOJE drogie dzieci... - zaczął dziadek John swą opowieść [zapłaciliśmy mu za to starą podartą skarpetą i zagroziliśmy, że zabijemy jednego z jego wnuków] - ...i wnuki - dodał po chwili namysłu. - Dzisiaj opowiem wam historię jak Brian, Rysiek i Fred napisali ten pedalski song o smażonym kurczaku, którego jedli we trójkę z jednego talerza, jedną łyżką, jednym widelcem, jednym nożem i jedną hohlą. Posłuchajcie zatem...
* * *
- ... a nie! Muszę jeszcze obecność sprawdzić. A więc tak: Louisa, Mercy, Wiktoria, Bika, Myszka, Dureń, Kretyn, Kurwa, Dziwka. A, qrwa! Nie ma Chuja! Ale trudno... posłuchajmy pierdu, pierdu opowieści mej...
* * *
- Ludzie! Dlaczego mi nie powiedzieliście, że to już było?! Zatem dziś powiem wam jak to było z tym potworem z Nieśmierletnego, AKOM-em i moją karierą solową. Otóż...
* * *
- Kuźwa, co za pech?! Jak mogliście to wypuścić?! Przeca to kompletny chłam!!!
- Oj, dobra, Fred uspokój się. Przecież jestem tak ślicznie narysowany na okładce, daj mi się nacieszyć - westchnął John. - Pozatym tracklista też jest ładna... Sam zobacz:
| Na tylnej okładce widniało, ale będzie że ktoś to napisał: | "One Vision" (Queen/Deacon) – 3:10
"A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of A Kind Of Magic or Usual & Normal Situation" (Taylor/Deacon) – 1:24
"One Year of Love" (Deacon/Deacon) – 9:59
"Pain Is So Close to Pleasure" (Mercury/Deacon/Beacon) – 4:21
"Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends Will Be Friends or NOT" (Mercury/Deacon/Beacon) – 10:59
"Who Wants to Live Forever" (May/Deacon) – 0:15
"Gimme the Prize (Kurgan's Theme)" (May/Deacon) – 0:34
"Don't Lose Your Head" (Taylor/Deacon) – 1:38
"Princes of the Universe" (Mercury/Deacon) – 2:00 |
- No, czyż to nie jest piękne? Mój pierwszy solowy album... Apropos, dzięki za pomoc chłopaki. Bardzo się przydała... - wzruszył się diakon.
- Ale, John... To miał być album Queen. - wtrącił się Brian niczym niepokonany AKOM.
<nieporęczna cisza>
- Ha! Już wiem! Pojedziemy w trasę! Fani zobaczą mnie na wokalu po raz pierwszy! - zafascynował się John. - Teraz już wiem, co was tak kręci w karierze solowej!
- Skoro tak, to ja naprawdę O D C H O D Z Ę! - wrzasnął Freddie bardziej chrapliwie niż Barbara Valentin, kiedy wszamał jej bikini.
- Eee... Mówi się O D CH O DZ Ę! - poprawił Freda Br..., o dziwo Roger.
- Roger, stary przyjaciółó, nauczyłeś się ortografi! - podniecił się Bri.
- Eee... Mówi się orftografII!
- Taaaa, jasne... Wy się poprawiajcie, a ja ODCHODZĘ! - krzynął Fred, po czym trzasn..., chciał trzasnąć dzwiami, ale takowych nie było, więc nie mógł nimi trzasnąć, toteż po prostu wydziedł.
<dłuuuuuuuuuuuuggggggggggggaaaaaaaaa cisza...>
- Eee... Może za nim pobegnijmy, bo się jeszcze zarazi jakimś HIV-em albo co... - zastanawiał się głośno Brian.
- Co to HIV? - zapytał John.
- Nie wiem, tak było w scenariuszu... - odparł Brian. - Tak w ogóle, gdzie Roger?!
Rozpoczęło się głębokie przeszukiwanie pomieszczenia_w_którym_akurat_byli_byli_członkowie_zespołu_Queer. W końcu znaleźli karteczkę na stole:
| tak było napisne, ale nie pisało, że to Roger napisał: | | Wiecie co? Biegając dzisiaj rano cały czas myślałem o Was i jedyne słowo, które przychodzi mi teraz do głowy to "kurwy"! Taylor wam w dupę! Odchodzę! |
- No to, może ja też powiniem się ulotnić...? - powiedział z pytajnikiem na końcu Brian.
- Nie, proszę nie zostawiaj mnie!!! - rozpłakał się Janek, po czym dodał -Przecież dzisiaj 1 kwietnia!
- Yyy... I co?
- No, jak to: co?! Prima Aprilis! Posikasz się albo posilisz! - odparł z nutą Will Be Friends John.
* * *
Tymczasem w mieszkaniu Freddiego...
<Body Landuage>
- Aaaa! Ah! Oooo! Ha Ha! Aj! UJ! Chuj!
<Body Landuage>
W tym momencie do pokoju wszedł Jim.
- O Qrwa! Znaczy kurwa! - wrzasnął Freddie podciągając spodnie. *
* * *
*Wszystkie prawa zastrzeżone! Mattey nie ma już na mnie haka! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Sinia

Dołączył: 25 Cze 2009 Posty: 332 Skąd: Dębno
|
Wysłany: Sob Gru 12, 2009 12:51 pm Temat postu: |
|
|
Ostatnio ktoś pisał że w temacie nie ma ruchu. Więc ja wymyśliłem żeby może założyć temat pt. ,,Alternatywna Historyjka Jednosłowna Zespołu Queen" w którym pisali byśmy historię po jednym ewentualnie dwóch słowach przez osobe. Np. Ja piszę: ,,Freddie" ktoś dopisuje ,,poszedł" a ktoś inny ,,do łóżka" jeszcze kto inny ,,z" a na koniec Mumin: ,,psem Briana". I tak się rozwija historyjka. Bo nie kazdy ma zdolnosci humanistyczne do pisania długich opowieści, ale jakby kazdy po słówku się dołożył to powstało by coś:
a) ciekawego
b) w temacie ciągle był by ruch
c) był by polew.
Co jakiś czas ktoś by robił podsumowanie Co wy na to? _________________ I'm Going My Way |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Sob Gru 12, 2009 1:34 pm Temat postu: |
|
|
Osobiście uważam, że zrobiłby się jeden wielki chaos i namnożyłoby się postów, nie wspominając o postach wysłanych w tym samym momencie. Oczywiście jak zbiorą się chętni to zrobicie co chcecie, ale ja się na to nie piszę. _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|