| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
Wysłany: Nie Gru 25, 2005 11:56 am Temat postu: |
|
|
I w ten oto sposób zrobił się temat "Wokal: Roger czy Brian? Ale skoro już zboczyliśmy (bez skojarzeń pliz;]) z toru to ja nie umiem ocenić czy Brian ma lepszy czy gorszy wokal od Rogera. Według mnie każdy z nich śpiewa zupełnie inaczej. Roger ma taki styl, a Brian ma inny. Żeby porównać ich możliwości musieli by śpiewać te same utwory i wtedy można by porównać ich możliwości. _________________
Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008
PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Nie Gru 25, 2005 12:42 pm Temat postu: |
|
|
Ach, Marcin, Ty się przyczepiłeś tego Watersa Gdzieś to chyba było napisane - tylko Waters pasował do tego, co napisał, tylko on to mógł zaśpiewać. I to nie jest regułka żadna, tylko fakt.
Ale to nie tutaj
[/offtopic] _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Gru 25, 2005 2:32 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | Ach, Marcin, Ty się przyczepiłeś tego Watersa |
Wybacz, wolę Gilmoura
</offtopic> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Nie Gru 25, 2005 2:58 pm Temat postu: |
|
|
A ja Wrighta  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Gru 25, 2005 3:12 pm Temat postu: |
|
|
Wright to chyba mój ulubiony członek PF
Ok, koniec już offtopicowania  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mack

Dołączył: 16 Lut 2005 Posty: 305 Skąd: Słupsk
|
Wysłany: Sro Gru 28, 2005 4:13 pm Temat postu: |
|
|
Freddie. Nie ma lepszego. _________________ Music will be my mistress, lovin' like a whore... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Sro Gru 28, 2005 4:24 pm Temat postu: |
|
|
zgadzam się w 100%
z powyższą wypowiedzią  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Sro Gru 28, 2005 9:48 pm Temat postu: |
|
|
Freddie...
Roger tuż tuż za nim  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Pikers
Dołączył: 12 Lip 2004 Posty: 1076 Skąd: Dębica
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Sro Gru 28, 2005 11:55 pm Temat postu: |
|
|
| Pikers napisał: | raczej zdecydowanie za nim  |
Ja wyraziłem swoje zdanie - jak mówię, że tuż tuż za nim, to DLA MNIE tak właśnie jest. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dustin24
Dołączył: 09 Gru 2005 Posty: 136 Skąd: Prabuty
|
Wysłany: Czw Gru 29, 2005 12:09 pm Temat postu: |
|
|
Jak spojrzymy na lata '70 freddie jest bezkonkurencyjny. w latach '80 już nie śpiewał tak wysokim głosem ale nadal był lepszym wokalistą. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Gru 29, 2005 5:59 pm Temat postu: |
|
|
Hmmmm....ja myślę, że właśnie na odwrót. MOIM ZDANIEM Freddie lepiej śpiewał w latach '80, lecz reszta Panów grała po prostu słabiej i komponowała słabsze piosenki. W latach '70 nie było takiego One Year Of Love, Cool Cat, Pain Is So Close To Pleasure (wiem, że w tych dwóch wokal męczy, ale jednak śpiewanie falsetem to nie taka prosta sprawa), Machines (or 'Back To Humans') to też trudne partie. Fakt, w latach '80 też nie byo takich rzeczy jak Somebody To Love czy tych pięknych ballad jak You Take My Breath Away, ale myślę, że technicznie Freddie lepiej prezentował się w latach '80. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Czw Gru 29, 2005 6:13 pm Temat postu: |
|
|
No cóż... De gustibus non est disputandum! Wydaje mi się, że jednak lepiej śpiewał w latach 70., bo chociaż np. takie Machines to dobra partia wokalna, ale wcześniej śpiewał bardziej zróżnicowanym głosem (no dobra, może nie było tyle tego falsetu, ale nie samym falsetem człowiek żyje! Zresztą, falset Rogera brzmiał IMHO po prostu przystępniej niż falset Freddiego, wyjątek to DTSHard). Poza tym Fredek lepiej wypadał na koncertach z lat 70., niż podczas np. Magic Tour (choć trasa Hot Space to faktem apogeum jego formy)
BTW (i IMO ) W latach 80. WSZYSCY panowie zaniżyli znacznie swoje kompozytorskie loty, choć widać, że np. Brian i Roger rozwijali się pod względem tekstowym. _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Czw Gru 29, 2005 10:56 pm Temat postu: |
|
|
Wg mnie nie macie racji
Jakkolwiek źle wypadałyby partie instrumentalne w danym utworze, to jedno trzeba przyznać- wokalnie każdy utwór ma to "coś", choćby był bardzo słaby, np. Machines. Freddie w studio zawsze prezentował się rewelacyjnie, na scenie lepiej w latach '80 (IMHO).
Tak w ogóle- kim my jesteśmy, żeby oceniać od technicznej strony wokal Freddie'ego? Z całym szacunkiem, ale przecież większość osób tutaj się na tym nie zna (i nie mówię, że ja się znam)!
| Misiu napisał: | | Cool Cat, Pain Is So Close To Pleasure (wiem, że w tych dwóch wokal męczy, ale jednak śpiewanie falsetem to nie taka prosta sprawa) |
Kogo męczy, tego męczy Ja uwielbiam wokal w Cool Cat. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Czw Gru 29, 2005 11:03 pm Temat postu: |
|
|
Zauważ, Marcinie, że więcej, niż faktów, było w naszych postach skrótów typu IMHO Cóż, ocenianie ocenianiem: można próbować. Można zauważać zróżnicowanie wokalne, szczególnie wysokie bądź szczególnie niskie partie; można porównywać. Jak stwierdził ktoś mądry: "Krytykiem literackim (i nie tylko) jest każdy, kto książkę przeczytał, a nawet o niej słyszał" (albo coś w ten deseń: idę o wszystko, że to parafraza ). Wiem, że to znacznie ułatwia i czyni obiektywniejszym ocenę, jeśli ktoś siedzi w temacie od dłuższego czasu... Ale nie zawsze jest taka możliwość. Pozdrawiam. _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Rafal
Dołączył: 30 Gru 2005 Posty: 556
|
Wysłany: Pią Gru 30, 2005 1:04 pm Temat postu: mysle ze freddie byl lepszym wokalista... |
|
|
...roger tez byl dobry i tak jak marcin wspomnial podczas koncertu w budzapeszcie tear it up razem zaspiewali genialnie.obaj sie znakomicie uzupelniali ,ale freddie mial piekna barwe i wysoka skale. nie wiem czy mi sie wydaje ale freddie chyba podczas ostatniej trasy koncertowej troche inaczej zaczal spiewac . wygladalo to tak jak by sie meczyl , a we wczesniejszych koncertach szczegowlnie z lat 70-tych spiewal z wielka latwoscia, mam takie odczucie nie wiem moze mi sie wydaje.aha i jeszcze jedna roger wcale nie mial pecha ze byl w zespole z freddie'm , mial szczescie bo gdyby nie freddie to nie byloby queen a oni sami nie osiagneli by tyle cos z freddie'm.
kiedys nawet zw jednym z wywiadow wspomnial ze jego skala glosu jest coraz slabsza( moze zartowal) i moze to bylo powodem ze w latach 80-tych a raczej w 86 na wembley spiewal z lekkim trudem(moze mial zly dzien) bo w budapeszcie spiewal bardzo dobrze. freddie byl geniuszem i nie ma co sie sprzeczac.
Ostatnio zmieniony przez Rafal dnia Pią Gru 30, 2005 1:09 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
Wysłany: Pią Gru 30, 2005 1:09 pm Temat postu: Re: mysle ze freddie byl lepszym wokalista... |
|
|
| Rafal napisał: | | (...)inaczej zaczal spiewac . wygladalo to tak jak by sie meczyl , a we wczesniejszych koncertach szczegowlnie z lat 70-tych spiewal z wielka latwoscia(...) | Co chcesz? Alkohol i papierosy nie wpływają dobrze na struny głosowe Poza tym, Freddie miał potężny głos i jestem i tak pod wrażeniem, że przez cały czas był we wspaniałej formie
Witaj na forum Rafale  _________________
Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008
PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Pią Gru 30, 2005 1:14 pm Temat postu: Re: mysle ze freddie byl lepszym wokalista... |
|
|
| Rafal napisał: | | ...roger tez byl dobry i tak jak marcin wspomnial podczas koncertu w budzapeszcie tear it up razem zaspiewali genialnie. |
Taaak, to jest cudowne
Już kiedyś o tym pisałem na forum  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Rafal
Dołączył: 30 Gru 2005 Posty: 556
|
Wysłany: Pią Gru 30, 2005 1:15 pm Temat postu: |
|
|
zapomniales sie przywiatac ups ) tez wszystkich witam bardzo serdecznie . na forum juz raz sie rejestrowalem jakies 3 miesiace temu ale jakos teraz mi sie nie chcialo zalogowac wiec zarejestrowalem sie ponownie. no freddie palil papierosy pil alkohol wiec pewnie i to wplynelo na to ze pod koniec kariery na estradzie nie mogl z siebie wyciagnac to co umial najlepiej.ale ja to tylko zauwazylem na koncercie w 86 roku na wembley .w budapeszcie spiewal czystko i bezblednie.mysle ze to moze jakis zly dzien mial . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Gru 30, 2005 1:40 pm Temat postu: |
|
|
O Wembley dużo już było powiedziane. Niewątpliwie, miał zły dzień, podczas Under Pressure czasem śpiewa jakby już po prostu nie mógł, nie chciał....No i zgadzam się z tymi opiniami, że jest to trochę przechwalony koncert. W dużej mierze ze względu na miejsce, jednak nie zgadzam się, że był aż taki zły, jak to niektórzy pisali  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Gru 30, 2005 1:52 pm Temat postu: |
|
|
| Rafal napisał: | | pod koniec kariery na estradzie nie mogl z siebie wyciagnac to co umial najlepiej.ale ja to tylko zauwazylem na koncercie w 86 roku na wembley .w budapeszcie spiewal czystko i bezblednie.mysle ze to moze jakis zly dzien mial . |
jak dla mnie, to nie kwestia lepszego czy gorszego dnia, tylko tego, ze dwie ostatnie trasy byly zdecydowanie najslabsze generalnie... najslabsza forma muzykow, najslabsze setlisty itd... no ale oczywiscie nawet podczas slabych tras zdarzaly sie wyjatki... i te wyjatki to byly te lepsze koncerty jak budapeszt, monachium itd ale nie sadze zeby to mialo jakis zwiazek z gorszym, badz lepszym dniem.. raczej zbieg sprzyjajacych okolicznosci... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Rafal
Dołączył: 30 Gru 2005 Posty: 556
|
Wysłany: Pią Gru 30, 2005 3:07 pm Temat postu: |
|
|
bizon masz racje ze zdarzaja sie takie wyjatki w slabszych trasach koncertowych. ale chce tez dodac ze podczas nawet tych slabszych koncertach ( jak na wembley -ten koncert jest dobry ale nie az tak zeby okreslac go najlepszym ) zdarzaja sie te lepsze momenty, takie jak np radio gaga albo bohemian rhapsody , moim zdaniem te dwa utwory podczas tego konceru na wembley sa bardzo dobre od strony instrumentalnej ale tez wokalnej tak wiec moze rzeczywiscie nie mialem racji co do zlych dni . nie uwazam tez ze dwie ostatnie trasy koncertowe byly najslabsze. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Gru 30, 2005 3:47 pm Temat postu: |
|
|
Przedostatnia, trasa "The Works" na pewno była.
Jeszcze co do Wembley - moim zdaniem naprawdę dobra robota zespołu to Tie Your Mother Down, Tutti Frutti czy też Is This The World We Created...?. To moja trójka faworytów. Natomiast Love Of My Life to chyba najgorsze wykonanie tego utworu, jakie słyszałem...Może trochę przez to echo, kompletnie psuje i klimat, i całe brzmienie (a w Is This The World We Created...? poprawia . No nie wiem, ja to tak odczuwam ). _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Pią Gru 30, 2005 4:46 pm Temat postu: |
|
|
Tak ogólnie to nie przepadam za Wembley - podczas trasy Magic Tour było wiele lepszych koncertów...
| Misiu napisał: | | moim zdaniem naprawdę dobra robota zespołu to Tie Your Mother Down, Tutti Frutti czy też Is This The World We Created...?. To moja trójka faworytów |
A moim zdaniem trzy najlepsze piosenki z Wembley to: I Wan't To Break Free, Radio Ga Ga i Friends Will Be Friends . Chociaż... Tak naprawdę, sam już nie pamiętam kiedy ostatni raz oglądałem/słuchałem tego koncertu
Według mnie - najgorsza trasa - The Works. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Gru 30, 2005 4:52 pm Temat postu: |
|
|
Friends Will Be Friends? Wybacz, że się czepiam, nie mam prawa kwestionować Twojego gustu, ale - naprawdę? Dla mnie jest ohydne, chyba najgorsze z całego koncertu, w sumie to zapomniałem dodać tego do Love Of My Life  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Pią Gru 30, 2005 4:55 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | Friends Will Be Friends? Wybacz, że się czepiam, nie mam prawa kwestionować Twojego gustu, ale - naprawdę? |
Naprawdę. Mi się podoba.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ania2609
Dołączył: 15 Paź 2005 Posty: 163
|
Wysłany: Pią Gru 30, 2005 6:07 pm Temat postu: |
|
|
eeeeeeee, tam.
Marudy okropne jesteście.
To jest naprawdę świetny koncert, a że Queen potrafili grać jeszcze lepsze, to tylko należy się cieszyć.... i nie przesadzajcie z krytykowaniem poczciwego Wembley... _________________ Anka |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Pią Gru 30, 2005 6:19 pm Temat postu: |
|
|
| Ania2609 napisał: | | i nie przesadzajcie z krytykowaniem poczciwego Wembley... |
Nikt nie przesadza wyrażając swoje zdanie.
Z trasy Magic Tour, na pewno (dla mnie) lepszymi koncertami są: Budapest, Knebwroth, Newcastle, Vienna, Leiden, Mannheim, Berlin, Manchester... Oczywiście Wembley nie jest takie tragiczne, ale...
Ostatnio zmieniony przez Leniu dnia Pią Gru 30, 2005 6:21 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Pią Gru 30, 2005 6:19 pm Temat postu: |
|
|
Trudno nie krytykować, skoro mamy jeszcze poczciwe ON FIRE i poczciwe LIVE KILLERS  _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Pią Gru 30, 2005 6:33 pm Temat postu: |
|
|
i RETURN OF THE CHAMPIONS  _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
|