| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Pią Gru 04, 2009 1:42 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Tak sobie czytalem (w pracy padl nam system, wiec siedzielismy i kazdy czytal sobie cos chcial) o Oswiecimiu i Witoldzie pileckim i... nie potrafie zrozumiec czemu ten czlowiek nie jest w naszym kraju symbolem... czemu na jego temat nie pisze sie setek ksiazek, kreci dziesiatek filmow- ilu mamy az tak wielkich bohaterow w naszej historii...??? I czemu ten czlowiek nie jest ogolnie znanym symbolem tego, jak okrutne byly pierwsze lata powojennego rezimu...? Nie potrafie tego pojac... |
Z prostego powodu - komunści skazali go na zapomnienie i mieli 40 lat, żeby wyrugować postać rotmistrza z pamięci narodowej. Poza tym, przecież za życia on tez nie był sławny. Jak miał uzyskać większą sławę po śmierci, skoro nie wolno był o nim mówić? W pewnych środowiskach był znany, a po 1989 napisano jego biografię i kilka książek, które wspominają o nim, ostatnio nakręcono o nim film, widziałem też kiedyś sztukę poświęconą ostatnim latom jego życia w Teatrze Telewizji... ale nie ma siły, żeby postać żyjąca pół wieku temu stała się nagle powszechnie znana. On żył w czasach zbyt odległych dla nas. Przecież większość współczesnych Polaków nie żyje na codzień... ba, w ogóle nie interesuje się jakimiś czasami stalinowskimi. Dla mnóstwa ludzi z mojego pokolenia nawet stan wojenny to coś tam zamierzchłego, o czym można poczytać w podręczniku do histy, tak samo jak o Napoleonie i wojnie stuletniej .
Isnieje w naszym społeczeństwie kult Józefa Piłsudskiego, który też był tłamszony przez władze komunistyczne - ale Marszałek był legendą już za życia, bezpośrednio po śmierci też ciągle się o nim mówiło, wspominało - w mediach i prywatnie. Kult, który raz zaistniał, nie jest już łatwo zniszczyć. On stał się symbolem oporu wobec władz PRL. A Witold Pilecki to skromny człowiek, nie tylko nie był na świeczniku, ale działał w konpriracji - zarówno w czasie wojny, jak i po niej. Aż do śmierci. A po śmierci nakazano o nim zapomnieć. Więc nawet jeśli uważam, że to jest szalenie niesprawiedliwe, w ogóle nie dziwi mnie, że postać rotmistrza nie funkcjonuje w świadomości przeciętnego Polaka. Tak samo jak i inni (żeby nie było wątpliwości: nie chodzi mi tu o to, że wszyscy oni byli takimi samymi bohaterami, tylko o to, że w ich przypadku też damnatio komunistów było skuteczne) wyklęci i zamorodowani przez władze stalinowskie, np. Józef Kuraś czy Zygmunt Szendzielarz. Czy nawet Emil Fieldorf, który przecież należał do piastował wysokie stanowiska. _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pią Gru 04, 2009 1:54 am Temat postu: |
|
|
<zastanawia się, czy Kuraś był bohaterem> _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
cinas91

Dołączył: 15 Paź 2008 Posty: 329 Skąd: Leszno
|
Wysłany: Pią Gru 04, 2009 9:07 am Temat postu: |
|
|
| 3 lata temu oglądałem film lub teatr w tv, w którym przedstawiono historię Pileckiego, później, jak już miałem neta to poczytałem o nim trochę i jego historia wstrząsnęła mną. To co się wtedy w Polsce działo jest dla mnie przerażające. A teraz akurat w budzie omawiamy II WŚ jestem ciekaw czy nauczycielka coś o nim wspomni... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Pią Gru 04, 2009 11:44 am Temat postu: |
|
|
| cinas91 napisał: | | A teraz akurat w budzie omawiamy II WŚ jestem ciekaw czy nauczycielka coś o nim wspomni... |
Też się zastanawiałem w liceum, czy nauczyciel wspomni o Pileckim... Zdał u mnie egzamin Nie tyle osobie Pileckiego poświęcił całą lekcję (co na warunki mojego liceum było, niestety, dużym wymiarem czasowym), ale też polecił wykonanie kilku prac. Zgłosiłem się do jednej, ale niestety koleżanki były lepsze i to ich projekt teraz wisi w gablotce Ale tak czy siak - o Pileckim trzeba mówić, trzeba jego historię rozpowszechniać... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Pią Gru 04, 2009 11:51 am Temat postu: |
|
|
Pilecki czy Fieldorf-Nil to powinny być symbole ,ale niestety tak nie jest,bo Polacy nie lubią mówić dobrze o sobie, tyle się mówi o megalomanii narodowej, ja jakoś nie widzę, dużo bardziej pesymizm i sianie defetyzmu,jacy to my jesteśmy nieudaczni. Oczywiście samego zjawiska megalomanii też nie popieram, bo nie służy sprawie Polskiej, wszak coś takiego mieliśmy do czynienia w XVII w...ale że tak powiem trzeba wybrać złoty środek.
Ciekawa jest tez historia Jana Mosdorfa, przedwojennego nacjonalisty i co tu dużo mówić antysemity z ONR Falanga ,który w czasie wojny trafił do obozu koncentracyjnego i został tam skazany na śmierć za udzielenie pomocy Żydom.
Henryk Sienkiewicz mówił ,że nie można porównywać polskiego i niemieckiego nacjonalizmu bo ten pierwszy jest czysto defensywny zaś ten drugi ma charakter ekspansywny .Może to trochę niepoprawne polityczne co piszę, ale zgadzam się.
Jeszcze jedno mnie dziwi,że tak mało się mówi o zwycięskich powstaniach Śląskich i Wielkopolskim, lepiej wychwalać szlachetne porażki, jedyne zwycięstwa w polskiej historii o których się mówi dość to Grunwald i Wojna Polsko-Bolszewicka.
Ciekawe jak władze upamiętnią obchody 600-lecia Grunwaldu obawiam się że niedostatecznie.
ale żeby coś optymistycznie napisać, to napiszę ,że nauka historiia w liceum i na studiach wyższych jest zupełnie inna, jednak na studiach historycznych ma się że tak powiem na różne sprawy inny punkt widzenia, choć same studia mnie trochę rozczarowały _________________ Someone Chasing I Cannot Move |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Pią Gru 04, 2009 1:28 pm Temat postu: |
|
|
Gdzie studiowałeś?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Pią Gru 04, 2009 6:28 pm Temat postu: |
|
|
jeszcze studiuję heh, V r. Uniwersytet Wrocławski _________________ Someone Chasing I Cannot Move |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Sob Gru 05, 2009 3:49 pm Temat postu: |
|
|
Akurat w sprawie Pileckiego miałbym coś do dodania, choćby z racji specyficznego miejsca urodzenia oraz zamieszkania... Wcale bym nie stwierdził, że jest to postać w dużym stopniu zapomniana - oprócz tak oczywistej sprawy, jak nadanie miastu ulicy jego imienia zaraz po przemianach ustrojowych (przemianowano w ten sposób tzw. "Kolonię Lenina" ), jego postać była w późniejszych latach 'popularyzowana' w inny sposób - nakręcono nawet fabularny film o nim z Markiem Proboszem w roli głównej (fakt ten również reklamowano i nagłaśniano), zaś w Ramach Roku bodaj: "Tradycji Narodowych i Niepodległościowych" organizowano również liczne sympozja i konferencje poświęcone tylko jego osobie Jak ktoś się pasjonuje historią jego właśnie osoby, to ma zapewniony łatwy dostęp do materiałów na ten temat - inna sprawa, że nie każdy ma na to czas bądź ochotę Nie zrobimy z wszystkich Polaków pasjonatów historii i nie dorabiajmy do tego, na miły Bóg, jakiejś strasznej ideologii i o "błędach i wybaczeniach" III RP i "rządzącej" nią postkomuny; po prostu - gdyby zamiast 50. ekranizacji "Pana Tadeusza" reżyser klasy choćby Andrzeja Wajdy zajął się produkcją długometrażowego filmu nt. rtm. Pileckiego i dysponował przy tym hollywoodzkim budżetem poprzez wsparcie bogatych sponsorów - to możnaby liczyć na film klasy światowej, bo postać ta - tu zgoda - jest tego jak najbardziej warta. Inna sprawa, że jak dotąd mało kto wyraził chęć stworzenia w Polsce filmu takiej klasy i o TAKIM rozmachu (choć, patrząc się np. na niezbyt udane biografie Karola Wojtyły - czy to jako biskupa, czy też Jana Pawła, może to i jednak lepiej ). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Sob Gru 05, 2009 3:58 pm Temat postu: |
|
|
fakt faktem ,że III Rp zbyt rzadko dopomina się o takie kwestie, zresztą? to raczej wina Polaków, my po prostu nie umiemy mówić o sobie dobrze ,nie umiemy też gdy trzeba walczyć twardo ,ale zarazem skutecznie o prawdę historyczną ,no te" Polskie obozy "to przecież najlepszy przykład, powiem że gdyby taką historię jak Polacy miał inny Naród europejski, więcej by mówiąc brzydko na tym ugrał, ale to jedna strona medalu...przecież naprawdę pięknej geografii Polska też nie umie "sprzedać" czy Hiszpania którą rocznie odwiedza 60-70 mln ludzi jest piękniejsza?
a promowanie Mickiewicza jako jedynego wielkiego...to inna bajka _________________ Someone Chasing I Cannot Move |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Gru 05, 2009 4:10 pm Temat postu: |
|
|
Nie zauważyłem nigdy zapomnienia Pileckiego - powraca jednak teraz, razem z całą rzeszą tych, o których mówić nie można było, ja szczególnie obserwuję to w nazewnictwie topograficznym w Warszawie w ostatnich latach. Pojawiają się ulice Anody, każdy jeden skwerem teraz się nazywa, aby każde jedno zgrupowanie AK było upamiętnione (w czym moim zdaniem nieraz popadają w przesadę), jak i ul. Pileckiego. Na tę postać zresztą moją uwagę zwrócił nie kto inny - a moja historyczka. IMO więc nie jest tak, że takie postaci zostaną zapomniane, czy pominięte na lekcjach historii. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Gru 05, 2009 4:51 pm Temat postu: |
|
|
| futureal napisał: | | nie umiemy mówić o sobie dobrze ,nie umiemy też gdy trzeba walczyć twardo ,ale zarazem skutecznie o prawdę historyczną ,no te" Polskie obozy "to przecież najlepszy przykład |
Przecież na nasze rządanie UNICEF zmienił nazwę, generalnie coraz częściej nie mówi się o "polskich obozach" tylko o "nazistowskich obozach na terenie polski"... nie wiem gdzie jeszcze niby się mówi o "polskich obozach"- chyba w Polsce, keidy się gdzieś szuka sensacji. jeszcze ani razu w Anglii nie słyszałem tego określenia. A nie, sorry- raz słyszałem, facet został nieźle zje***ny za swoją wypowiedź (także przez polską ambasadę), za którą potem bardzo przepraszał chyba trzystonicowym oświadczenem prasowym.
Natomiast zgadzam się, że na takiej historii jaką mamy powinniśmy potrafić ugrać dużo więcej- nie domaganiem się non stop czegoś w zamian za to co było 50, 100 czy 200 lat temu, bo to wywołałoby tylko śmiech i byśmy w ogóle stali się zaściankiem, który utknął w przeszłości- ale podkreślaniem naszej roli, podkreślaniem tego co dobrego uczyniliśmy, popularyzowaniem naszej historii na większą skalę (filmy, książki, itd.)- bo ta przecież jest bardzo ciekawa i moze wzbudzić sympatię, podziw... i pewnie duma z niej jakaś płynąca mogłąby nam wiele przynieść i w terażniejszości... no ale nam lepiej wychodzi świętowanie kolejnych upadłych powstań i bezsensownych zrywów niż wyłapanie tego co w naszej historii wspaniałe i z czego powinniśmy uczyć się i dziś... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Nie Gru 06, 2009 2:03 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: |
Nie zauważyłem nigdy zapomnienia Pileckiego |
Nie? Ja film o Pileckim oglądałem na religii
Co do naszej megalomanii - zgadam się z futurealem - my mamy skłonności cierpiętnicze u nas dzień niepodległości jest okazją do popastwienia się nad sobą i naszą historią, nad rozkładaniem i rozdrapywaniem dawnych ran - nie potrafimy się cieszyć (i długo nie będziemy potrafili) z tego dnia tak jak amerykanie. To pewne naleciałości romantyczne, ten mesjanizm i winkelriedyzm, cierpiętniczość - my to mamy we krwi. To wynika głównie z braku dostrzeżenia nas i naszych działań na arenie międzynarodowej - pomijanie Polski przy rocznicach zakończenia II wojny światowej, do niedawna pomijanie przy obchodach upadku komunizmu - jesteśmy zakompleksieni, ale nie potrafimy wykrzyczeć naszych bolączek na zewnątrz, wręcz przeciwnie, dusimy to w sobie i używamy przeciwko nam samym - w kampaniach wyborczych, dyskusjach etc. Umiemy świetnie historię, ale nie potrafimy uczyć się na jej błędach i nie potrafimy dostrzegać pozytywów. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Gru 06, 2009 11:27 am Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | | do niedawna pomijanie przy obchodach upadku komunizmu |
O, ale tu IMO należy się pochwalić - w końcu przy tej 20-tej rocznicy umieliśmy powiedzieć "Zaczęło się w Polsce". Inna kwestia, kto to usłyszał (choć np. Niemcy usłyszeli - kostki domina, które przewracał Wałęsa na koncercie Scorpionsów powtórzone zostały w berlinie w rocznicę upadku muru berlińskiego). Mam nadzieję, że to dobry znak na przyszłość, że skończymy z martyrologią  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Nie Gru 06, 2009 12:33 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | KrzysiekP napisał: | | Mnie bardziej ciekawi, jak Polak Polaka może prześladować, a to miało przecież miejsce po wojnie. I jak czytam niektóre świadectwa ludzi, którzy w więzieniach tuż po wojnie byli, włos mi się jeży na głowie. |
Kazdy kto się trochę interesował WWII wie kto to Stanisław Skalski, no nie? kara śmierci, trzy lata na nią czekał- na szczęście nigdy ie wykonana. Absolutny as polskiego lotnictwa. Ale walczył "nie po tej stronie co trzeba"... |
Często się zdarzało, że jednak wykonana.. Potajemne mordy w celach więzień - czarne karty polskiej historii.. wystarczy wspomnieć Augusta Fieldorfa, czy proces szesnastu.. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Nie Gru 13, 2009 12:23 pm Temat postu: |
|
|
No, mamy historyczną datę. Ważną, zwłaszcza dlatego, że osoby dramatu nadal żyją i trzymają się jeszcze desek teatru. Jednakże nie chcę tutaj nikogo oceniać - ja jestem zdania, że Jaruzelski nie bronił kraju przed Związkiem Radzieckim, a jedynie przed tym, że mogło dojść do obalenia jego władzy.
W każdym bądź razie, od paru już lat staram się zrozumieć postawę Wojciecha Jaruzelskiego - człowieka, który z komunizmem nie miał tak na dobrą sprawę nic wspólnego, mało tego - został przez komunistów zesłany na Sybir przecież. Dlaczego człowiek z takimi doświadczeniami chciał współpracować ze swoimi oprawcami?
I szczerze mówiąc - nieładnie zachował się parę lat temu Kaczyński. Niewątpliwie, Jaruzelski był zesłańcem, a jak się nie mylę wg. statutu każdemu zesłańcowi należy się odznaczenie "Krzyż zesłańców Sybiru". Lech Kaczyński wraz z bratem, mimo wielkich chęci, nie napiszą historii od początku. Są pewne karty w życiu Wojciecha Jaruzelskiego, które pozostawiają wyraz zakłopotania na twarzy niejednego badacza historii nie tylko Stanu Wojennego, ale całego PRL.
Jak się ma też do tego sytuacja Solidarności? Wydaje nam się, że wyżsi działacze przebywali w więzieniach, a przecież to nie prawda - Lechu czy Gwiazda z Anną Walentynowicz o ile mnie pamięć nie myli mieszkali w całkiem konkretnym hotelu. To Michnik z Kuroniem siedzieli w więzieniu (ten pierwszy zresztą odmówił wyjścia po amnestii. Przywiązał się do łóżka ). Jak więc z tym wszystkim jest? Czy te etosy, bohaterzy - nie są wszyscy trochę słomiani? Czy w politykę nie wkradło się za dużo romantyzmu? Bo przecież całe lata 80 to gierki polityczne, nic poza tym. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Nie Gru 13, 2009 12:39 pm Temat postu: |
|
|
| Stan wojenny to była nieźle pomyślana sprawa. Jakby na to nie patrzeć to jednak taką strukturę jak Solidarność można było łatwo unieszkodliwić a nawet doszczętnie zniszczyć. Słyszałem gdzieś że SB rozpracowała 80% całej Solidarności i tylko nieliczne pojedyncze odłamy się przed tym uchroniły - jednak musiały działać w nasilonej do granic możliwości konspiracji. Zawsze mnie zastanawiało dlaczego komuniści w Polsce nie wykazali takiej nadgorliwości w inwigilacji jak np w NRD i STASI gdzie siatka informatorów miała niewiarygodne rozmiary. Sądzę że byłoby to do wykonania. A może wynikało to z tego że nie było u nas polskiego odpowiednika Honeckera? Lata 80-te w ogóle ogarnięte są zadziwiającą mgłą mitów i uproszczeń... nic nie było przecież takie oczywiste jak nam się mówiło w szkołach czy też mówi się w telewizji ciągle (szczególnie TVP która ciągle robi beznadziejne programy o PRL - które jeszcze często mają być prześmiewcze, żenada). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Nie Gru 13, 2009 12:43 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Zawsze mnie zastanawiało dlaczego komuniści w Polsce nie wykazali takiej nadgorliwości w inwigilacji jak np w NRD i STASI gdzie siatka informatorów miała niewiarygodne rozmiary. |
Polska generalnie w całym tym swoim komunizmie była dość...liberalna. Mówi się, że jednak u nas było najlepiej, bo były takie persony jak Gierek, które na początku - gdzieś tam dryfowały w stronę zachodu, potem ich tylko Związek Radziecki za włosy wciągał z powrotem. Dopiero Jaruzelski był człowiekiem którego idolem był chyba Castro, bo chciał z Polski zrobić drugą Kubę. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Nie Gru 13, 2009 1:45 pm Temat postu: |
|
|
bebe... masz rację, i jej jednocześnie nie masz. musimy podzielić to na okresy, bo w tym względzie było bardzo różnie. lata stalinowskie - do 1953 roku, a tak naprawdę 1956 to lata po prostu terroru (mój wujek siedział w pierdlu torturowany, za to że podczas wojny działał w AK), przepełnione więzienia, masa egzekucji i tajemniczych śmierci w więzieniach. sądy pracujące na polityczne zlecenie, do tego całkowita zależność od Związku Radzieckiego - wówczas nie różniliśmy się niczym od zwykłej republiki radzieckiej - marszałkiem wojska polskiego i wicepremierem był radziecki generał Rokossowski, prezydentem Polski był z kolei agent Związku Radzieckiego Bierut, a w tajnych służbach pracowało ponad 500 towarzyszy radzieckich... 1956 - mamy czerwiec w Poznaniu, gdzie strzela się ostrą amunicją w protestujący tłum ludzi. potem Gomułka... parę chwil odwilży... i po chwili powrót do państwa policyjnego (czyt. milicyjnego). rok 1968 - bez komentarza, potem rok 1970, gdzie Jaruzelski nie waha się wydać rozkazu o strzelaniu do robotników na wybrzeżu. potem lata gierka, gdzie rzeczywiście możemy mówić o liberalizacji systemu, który jednakoż nie wyrzekł się doktryny - radom 1976 jest tego przykładem. nieodpowiedzialna polityka gospodarcza prowadzi do zapaści, potem mamy święto roku 1980 i konsekwencja w postaci 1981 i stanu wojennego. potem lata regresu i kryzysu w każdej z możliwych postaci. masowe ucieczki z kraju (wyjechało ponad milion ludzi), tysiąc internowanych, zakazy studiowania dla dzieci 'dysydentów', zakazy pracy dla nich na uczelniach, w szkołach, instytucjach. dochodzi kilkudziesięciu (tu mamy różne dane) zabitych, setki żywotów złamanych. naród pił i machał na wszystko ręką, doprowadzając Polskę do gospodarczego poziomu Albanii. do tej pory się z tego wygrzebujemy. nie przesadzałbym więc ze słowem "liberalny". wszystko zależy od perspektywy, z której na to wszystko patrzymy. bilans strat i zysków jest jednak jednoznacznie ujemny.
Ostatnio zmieniony przez krs dnia Pon Gru 14, 2009 11:58 am, w całości zmieniany 7 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CORAX

Dołączył: 05 Lip 2004 Posty: 3277 Skąd: Coraxstadt
|
Wysłany: Pon Gru 14, 2009 9:50 am Temat postu: |
|
|
Wojciech Jaruzelski to moim zdaniem bohater tragiczny. Jakiejkolwiek decyzji by nie podjął, musiało się to dla niego skończyć źle. Oczywiście dzisiaj możemy sobie tak naprawdę gdybać pomimo wszystkich notatek, dokumentów i zdań podzielonych historyków, bo z perspektywy czasu już nie da się jednoznacznie stwierdzić czy wojska radzieckie weszłyby do Polski gdyby nie wprowadzenie stanu wojennego. Gdyby jednak generał nie zrobił tego 28 lat temu, co zrobił, i faktycznie Rosjanie przyszliby z "bratnią pomocą"... obawiam się, że dzisiaj ludzie mieliby mu za złe, że mógł tego uniknąć - właśnie poprzez stan wojenny.
Wspomniany wyżej Jacek Kuroń, z kolei, był jakieś dobre 10 lat członkiem PZPR. Razem z innym partyjnym kolegą, Karolem Modzelewskim, w 1964 roku napisali słynny "List otwarty do Partii", gdzie skrytykowali politykę PRL za odbiegającą od komunizmu, biurokratyzację i klasowy charakter panującego notabene reżimu. Zaproponowali też aby w jego miejsce wrócić do właściwych założeń komunistycznych, bowiem obaj panowie byli trockistami. Najpierw ich wydalono, później skazano na kilka lat więzienia.
To jest właśnie paradoks "komunistycznej" PRL i całego bloku wschodniego - karano za komunizm! Systemy zapoczątkowane przez dyktaturę stalinowską znacznie pozbawione były elementów socjalizmu, gdyż opierały się na analogicznych jak kapitalizm mechanizmach wyzysku. Jednak w roli monopolisty-wyzyskiwacza występowało państwo sterowane przez monopartię. Zdegenerowane państwa robotnicze, państwowy kapitalizm - nie komunizm - rządziły w tamtych latach. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Gru 14, 2009 3:39 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: |
Wspomniany wyżej Jacek Kuroń, z kolei, był jakieś dobre 10 lat członkiem PZPR. Razem z innym partyjnym kolegą, Karolem Modzelewskim, w 1964 roku napisali słynny "List otwarty do Partii", gdzie skrytykowali politykę PRL za odbiegającą od komunizmu, biurokratyzację i klasowy charakter panującego notabene reżimu. Zaproponowali też aby w jego miejsce wrócić do właściwych założeń komunistycznych, bowiem obaj panowie byli trockistami. Najpierw ich wydalono, później skazano na kilka lat więzienia. |
Ależ przecież Kuroń nigdy swojego komunizmu tak na dobrą sprawę się nie wyrzekł. Przecież jego świadczenia socjalne, zwane dzisiaj kuroniówkami, śmierdzą komunizmem na kilometr - wszak pomoc dla najbiedniejszych. Problem polegał głównie na tym, że i Kuroń i Modzelewski byli idealistami, nie rozumieli terroru, jaki PZPR siał. Dlatego Kuroń przyłączył się do Solidarności, która, nie oszukujmy się - nie miała w planach obalać komuny, jedynie z nią współpracować. Obalenie rządu Jaruzelskiego i utworzenie III RP stał się wypadkową wielu wydarzeń, jednak początkowo - kto sądził, że komunizm upadnie? Nikt!
Kuroń rozliczał się ze swoją komunistyczną przeszłością w "Wiara i wina. Do i od komunizmu".
Później może jego komunizm zelżał ale do samego końca - był politykiem skrajnie lewicowym.
| Cytat: | | Systemy zapoczątkowane przez dyktaturę stalinowską znacznie pozbawione były elementów socjalizmu, gdyż opierały się na analogicznych jak kapitalizm mechanizmach wyzysku. Jednak w roli monopolisty-wyzyskiwacza występowało państwo sterowane przez monopartię. Zdegenerowane państwa robotnicze, państwowy kapitalizm - nie komunizm - rządziły w tamtych latach. |
Czemu się tutaj dziwić, skoro system utopijny? To tak jakby ktoś chciał z państwa stworzyć Nibylandię. Równość dla wszystkich jest mrzonką, w którą po prostu niektórzy uwierzyli, ale bardzo szybko przekonywali się, że o co innego idzie. Bo zawsze, zawsze idzie o władzę - wybierano tylko różne środki do zdobycia władzy. Zresztą, podstawą nienawiści Lenina do caratu wcale nie była chęć zbratania się z robotnikami - których się brzydził - a chęć odwetu, za powieszenie brata po rewolucji lutowej w 1905 roku.
Prawda jest taka, że system komunistyczny w całej swej utopijności wręcz skazany jest na totalitaryzm - żadna gospodarka działająca na zasadach "równości" i dawania nadziei, iście biblijnej, nie wygra z krwiożerczym kapitalizmem, bo kapitalizm bezbronnymi i "równymi" się żywi, to proste. Nawet Chiny zaczęły schodzić na drogę kapitalizmu, tak więc o czym my w ogóle mówimy? _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Wto Gru 15, 2009 12:06 pm Temat postu: |
|
|
nudzi mnie to gadanie o Jaruzelskim, niech go historia osądzi, już nawet mnie Urban nie bulwersuje, cynik i tyle
natomiast ciekawsze byłyby próby przedstawienia w innym niż dotyczach świetle tzw. porządku okrągłostołowego, zastanowienia się czy można to było zrobić inaczej, dobrym przykładem są Czechy ,tu mówię o kwestiach politycznych, ale też trzeba się by było zastanowić co do innych kwestii np. prywatyzacji ,a także polityce zagranicznej prowadzonej z pozycji kolan
ale to już chyba następne pokolenie polityków zrobi ,bo te jest skazane na walkę o to kto ma fajniejsze spoty i robi lepsze wrażenie w mediach...ogólnie te pokolenie polityków (po 40-tce i wyżej) w polityce nic dobrego już nie zrobi ,chociaż inne wcale nie musi być lepsze, czy będzie? zobaczymy _________________ Someone Chasing I Cannot Move |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Wto Gru 15, 2009 1:28 pm Temat postu: |
|
|
| mój drogi, kiedy Czechy, a kiedy my... gdyby okrągły stół wydarzył się w Czechach to i my parę miesięcy potem moglibyśmy pójść zupełnie inną drogą. oczywiście, po tym co wydarzyło się kilka miesięcy po okrągłym stole w bloku wschodnim mogliśmy (jako strona solidarnościowa) zachować się inaczej i po prostu zerwać ustalenia - być może (do dziś trwają spory w tym względzie). poszliśmy drogą utrzymania ustaleń, choć po prawdzie z uwagi na kontekst międzynarodowy mogliśmy zrobić inaczej. niestety, byłoby to bardzo trudne z uwagi na podzielone głosy samego obozu solidarnościowego. bardzo mocny był wówczas głos michnika, który mówił iż obawia się oddania władzy w ręce kato-solidarnośći. chwilę później pęknięcia na linii wałęsa-mazowiecki&germek&kuroń... cóż... do tego wojujące skrzydło solidarności łaknące rozliczenia PZPR, głosy o pełnych latarniach... cóż... widzimy jakie to było trudne. wiele postaw, wiele myśli. podsumowując, myślę, że mimo dużej ilości wypaczeń, które okrągły stół nam dał, bilans jest jednak dodatni. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Wto Gru 15, 2009 2:50 pm Temat postu: |
|
|
ja myślę zdecydowanie inaczej ,dla mnie III Rp to porażka, gospodarczo, ustrojowo i prawnie ,zmarnowane szanse, jeszcze niejedno pokolenie za to zapłaci, najbardziej mnie śmieszy jak się mówi,że moje pokolenie jest wygrane (tzn ur.w środku lat 80) ,szkoda ,że nie widzę tego po moich znajomych _________________ Someone Chasing I Cannot Move |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Wto Gru 15, 2009 4:09 pm Temat postu: |
|
|
o czym Ty mówisz... zastanów się proszę...
gospodarczo przegrane? w 1989 roku Polska była najbiedniejszym (obok Albanii) krajem bloku wschodniego - dziś jesteśmy 21. gospodarką świata, PKB na mieszkańca wynosi prawie 18000 dolarów, a łączny PKB to prawie 700 miliardów, co stawia nas w czołówce krajów europejskich. spójrz jaką drogę przeszliśmy przez te 20 lat. 20 lat! oczywiście, nie wszystko było i jest ok, wiele rzeczy można było zrobić mądrzej, z większą troską o sprawiedliwość społeczną, uważniej i uczciwiej, ale bilans jak najbardziej na plus.
ustrojowo przegrane? jesteśmy demokratycznym krajem europejskim, należącym do Unii Europejskiej. cieszymy się wolnością obywatelską, wolnością przekonań i słowa, zrzeszeń i poglądów, gospodarczą i światopoglądową. nie ma między Polską a Zachodem granic, jesteśmy równoprawnymi członkami społeczności europejskiej. zobacz, gdzie byliśmy 20 lat temu...
przyszłość dla następnych pokoleń Polaków rysuje się lepiej niż w ostatnich 200 latach. piszesz straszne brednie wspominając, że pokolenia będą płacić... za co? za wolność? dorośnij...
Ostatnio zmieniony przez krs dnia Wto Gru 15, 2009 4:25 pm, w całości zmieniany 4 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Wto Gru 15, 2009 4:10 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: |
Ależ przecież Kuroń nigdy swojego komunizmu tak na dobrą sprawę się nie wyrzekł. Przecież jego świadczenia socjalne, zwane dzisiaj kuroniówkami, śmierdzą komunizmem na kilometr - wszak pomoc dla najbiedniejszych. |
O kurde, nie wiedziałem że Matka Teresa była komunistką. No błagam, to że ktoś pomaga biednym na pewno nie oznacza, że jest komunistą. Zwłaszcza, że nawet w teoretycznych założeniach komunizmu nie chodziło przede wszystkim o pomoc ubogim.
| BeBe napisał: | | Problem polegał głównie na tym, że i Kuroń i Modzelewski byli idealistami, nie rozumieli terroru, jaki PZPR siał. |
Kurwa. Kuroń nie rozumiał co się dzieje w 1968, 1970, 1976, czy może nawet osobiście jak SZSP-owska bojówka napierdalała jego żonę i syna w 1978?
| BeBe napisał: | | Dlatego Kuroń przyłączył się do Solidarności, która, nie oszukujmy się - nie miała w planach obalać komuny, jedynie z nią współpracować. |
No nie. "Współpracować" to cholernie złe słowo. Rzeczywiście - "Solidarność", również Kuroń nie nawoływała do powstania narodowego, bo dobrze rozumiała, że byłoby to narodowe samobójstwo. Ale z komuną walczyła, by w dalszej perspektywie, ewolucyjnie, ją obalić.
| BeBe napisał: | | Później może jego komunizm zelżał ale do samego końca - był politykiem skrajnie lewicowym. |
Zależy w czym. Lewicowcem pozostał do śmierci, ale czy skrajnym...on zaakceptował plan Balcerowicza. To już na skrajnego lewicowca (gospodarczego) bardziej Bugaj pasuje.
| Corax napisał: | | Systemy zapoczątkowane przez dyktaturę stalinowską znacznie pozbawione były elementów socjalizmu, gdyż opierały się na analogicznych jak kapitalizm mechanizmach wyzysku. Jednak w roli monopolisty-wyzyskiwacza występowało państwo sterowane przez monopartię. Zdegenerowane państwa robotnicze, państwowy kapitalizm - nie komunizm - rządziły w tamtych latach. |
Nie no, to jest odwracanie kota ogonem.
| BeBe napisał: | | Zresztą, podstawą nienawiści Lenina do caratu wcale nie była chęć zbratania się z robotnikami - których się brzydził - a chęć odwetu, za powieszenie brata po rewolucji lutowej w 1905 roku. |
Hm, pierwsza część zdania jak najbardziej słuszna, druga- nie za bardzo. Pewnie jakiś tam uraz miał, ale przede wszystkim był to pragmatyczny, zimny cynik, który nie kierował się sentymentami. Oczywiście nie chodziło o zbratanie się robotnikami, chodziło o zaprowadzenie dyktatury proletariatu, która zburzy stary porządek, komunistów wyniesie na szczyty a jako nowy ład zaprowadzi zmodyfikowaną przez Lenina na potrzeby Rosji wersję marksizmu. No i pamiętajmy, że tamto pokolenie naprawdę serio ten marksizm traktowało. Nierzadko jak religię. Bo komunizm przez całe swoje istnienie miał ogromnie dużo podobieństw do religii. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Wto Gru 15, 2009 4:27 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: |
O kurde, nie wiedziałem że Matka Teresa była komunistką. No błagam, to że ktoś pomaga biednym na pewno nie oznacza, że jest komunistą. Zwłaszcza, że nawet w teoretycznych założeniach komunizmu nie chodziło przede wszystkim o pomoc ubogim. |
Mówię o odgórnych świadczeniach socjalnych. I wcale ich nie potępiam, bo dla mnie akurat Kuroń jest bohaterem narodowym Co nie zmienia faktu, że ideologicznie - był lewy.
| Cytat: | | [Kurwa. Kuroń nie rozumiał co się dzieje w 1968, 1970, 1976, czy może nawet osobiście jak SZSP-owska bojówka napierdalała jego żonę i syna w 1978? |
Przecież z Partii wywalili go w 53 więc o co Ci chodzi?
| Cytat: | | No nie. "Współpracować" to cholernie złe słowo. Rzeczywiście - "Solidarność", również Kuroń nie nawoływała do powstania narodowego, bo dobrze rozumiała, że byłoby to narodowe samobójstwo. Ale z komuną walczyła, by w dalszej perspektywie, ewolucyjnie, ją obalić. |
Przepraszam bardzo, ale sam Lech Wałęsa w sierpniu 1980 roku powiedział, że Solidarność nie ma zamiaru walczyć z socjalistyczną Polską, a jedynie walczyć o przywileje klasy robotniczej.
| Cytat: | | Hm, pierwsza część zdania jak najbardziej słuszna, druga- nie za bardzo. Pewnie jakiś tam uraz miał, ale przede wszystkim był to pragmatyczny, zimny cynik, który nie kierował się sentymentami. |
Akurat moja wersja jest potwierdzalna historycznie. Podobno Lenin był bardzo z bratem związany. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Wto Gru 15, 2009 4:33 pm Temat postu: |
|
|
bebe... wtrącę się tylko odnośnie słów Wałęsy. nie wszystko należy brać literalnie. uważasz, że Wałęsa miał powiedzieć w 1980 - tak, zamierzamy zburzyć komunę, wprowadzić tu system kapitalistyczny, wolność słowa, zdelegalizować ideologię komunistyczną w nowej konstytucji i wyjść z Układu Warszawskiego? no daj spokój... trzeba czytać kulisy, a o tych w swoich publikacjach Wałęsa pisze dużo.
Ostatnio zmieniony przez krs dnia Wto Gru 15, 2009 4:38 pm, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Wto Gru 15, 2009 4:36 pm Temat postu: |
|
|
Kulisy, kulisami, ale nikt w 80' roku nie myślał o obaleniu komuny i nikt mi nie wmówi, że było inaczej. W NRD nikt do 89 roku o obaleniu komuny nie myślał. To samo w ZSRR. Dla mnie komuna upadła, szczerze mówiąc - przypadkowo. Pewien ciąg przyczynowo skutkowy, doprowadzony przez samych zainteresowanych do końca, spowodował ich upadek. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Wto Gru 15, 2009 4:40 pm Temat postu: |
|
|
| nikt Ci nie musi wmawiać, wystarczy jak sam spokojnie o tym pomyślisz, zgłębiając tamten czas. nie chodziło tylko o "kiełbasę dla robotników", chodziło o coś znacznie cenniejszego. stąd w związku pojawili się ludzie KOR-u, dlatego w liście postulatów zwracano uwagę na sprawy ustrojowe. poczytaj rozmowy wałęsy w tamtym czasie, o czym mówiono w domu kuronia. wielu otwarcie już wówczas mówiło o finlandyzacji Polski (modzelewski), o wyjściu z Układu Warszawskiego, o wyzbyciu się doktryny, wprowadzeniu wielopartyjności - to nie jest zmiana systemu? no bebe, bo zacznę wątpić w Twoją inteligencję. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Wto Gru 15, 2009 4:44 pm Temat postu: |
|
|
A co ma moja inteligencja tutaj do rzeczy, nikt nie jest alfą i omegą Ja opieram swoją wiedzę głównie na paru publikacjach historyków, którzy są neutralni w tej sprawie (staram się nie czytać publikacji żadnej ze stron konfliktów z lat 80-89. No, oprócz Kuronia. Są zwyczajnie - mało obiektywne). Wiem, że Kuroń i Modzelewski mieli pomysł demokratyzacji ustroju PRL i to już w latach 60 (List otwarty do Partii) ale jednak miały one charakter nie do końca przewrotu ustrojowego - bardziej jego demokratyzacji. Dlatego tyle potem było ustępstw podczas Okrągłego Stołul _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|