| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Pon Lis 07, 2005 12:47 pm Temat postu: |
|
|
Nie o takich Pepsi to się milczy
Porażka chyba bardziej Robbiego Rabbiego z WATC i Queen, które nie zostalo pzrebojem w UK jak to miało z innymi coverami w wykoanniu Robbiego.
Porażaką jest nowe dvd w sensje bonusów czyżby obniżanie lotów wydawniczych i coraz bardzie odchodzenie od zasady nie wyciągamy kasy od fanów.
Edit: porażka nie jest dvd ROTC zajeło 1miejsce w UK. _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CORAX

Dołączył: 05 Lip 2004 Posty: 3277 Skąd: Coraxstadt
|
Wysłany: Pon Lis 07, 2005 1:45 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: | | Porażka chyba bardziej Robbiego Rabbiego z WATC i Queen, które nie zostalo pzrebojem w UK jak to miało z innymi coverami w wykoanniu Robbiego. |
Porażką była współpraca.
Nowe WATC nie zostało hitem, ale to sukces, a nie porażka! Sukces fanów, that is.
Gdyby WATC zostało przebojem w UK, to by była dopiero porażka... _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lis 07, 2005 2:59 pm Temat postu: |
|
|
Rare Live
Pepsi
Robbie Williams
GH III
Rocks
Live Magic
Flash- aaaaaa
Body Language
5ive
Party At the Palace
to z tych najgorszych.
Ale tez za porazki i nieporozumienia (ZWLASZCZA w porownaniu z tymi naprawde ambitnymi projektami) uwazam:
wspolpraca z DoRo
Greg Brooks
wydawanie w nieskonczonosc tych samych rzeczy...
Live in Rio VHS
trasa WORKS
plyty WORKS i AKOM (poza pojedynczymi piosenkami)
Mack... (czytaj- produkcja tych albumow za ktore jest odpowiedzialny)
Pewnie jeszcze bym cos znalazl _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Pon Lis 07, 2005 3:05 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: |
Body Language
|
Ja się wyprowadzam z tej planety na Planete Leśnych Ludzi
No Mack nie wiem jak wyszła mu płyta SBB czy też zwalił?? Czy tylko Queen mu tak wychodziło???? bo pracował z Deep Purple i innymi chyba??
a co chcesz do Party at the palace?? To,że Bri nie słychać jak śpiewa to chyba normalka Swoją drogą zastanawia mnie co Brian sządzi o swoim wokalu na koncertach?? _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lis 07, 2005 4:27 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: | | Fenderek napisał: |
Body Language
|
|
Najgorsza piosenka pod sloncem. Tako rzeklem. Howgh!!!
Co do Macka- chodzilo mi o jego wspolprace z Queen. Spieprzyl przynajmniej dwa albumy na serio (Works i Game)- bez jego "wkladu" mogly byc duzo lepsze, choc Game sie jeszcze broni. Ale WORKS jest plyta Queen ktora zestarzala sie najbardziej...
Party At The palace? Glownie chodzi mi o duet z Willem Youngiem... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pon Lis 07, 2005 4:31 pm Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lis 07, 2005 6:02 pm Temat postu: |
|
|
| ralf napisał: | | Paul Rogers i nieodwołanie koncertu w Rzymie po śmierci Papieża. |
RoDgers, tak w ogole.
Ode mnie za nieodwolanie koncertu maja brawa... Ale zdaje sie, ze juz taki glupi temat juz byl, bodaj 5 stron w jeden dzien... Tak w ogole to tylko poakzuje, ze to co dla jednego moze byc "porazka"- innemu sie podoba. Ja za porazke uwazam WORKS- dla kogos to moze byc ulubiona plyta. Prawda jak d**a- kazdy ma inna...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pon Lis 07, 2005 6:42 pm Temat postu: |
|
|
- fatalna forma wokalna Mercury'ego, elektroniczna perkusja i klawisze przyćmiewające gitarę na trasie Works
- automat perkusyjny w kilku piosenkach (chyba największy zarzut wobec Queen)
- produkcja Macka (szczeg. Hot Space i The Works, ale The Game też...)
- firmowanie po 1995 nazwą Queen pewnych przedsięwzięć...
- w ogóle zabranie się do rzeczy typu Williams, Pepsi itp.
- GH III i Rocks
- pocięte, wręcz niepotrzebnie wydane Live Magic
- jeszcze niewydany koncert z Budapesztu, na którym zagrano kilka genialnych wykonań- dziwi mnie fakt, że do tej pory nie ma oficjalnego wydawnictwa (oczywiscie nie suferuję, że sam koncert jest kiepski)
To by było na tyle. Największą porażką Queen jest Mack i automat perkusyjny (oczywiście moim zdaniem). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lis 07, 2005 7:02 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: |
- jeszcze niewydany koncert z Budapesztu, na którym zagrano kilka genialnych wykonań- dziwi mnie fakt, że do tej pory nie ma oficjalnego wydawnictwa (oczywiscie nie suferuję, że sam koncert jest kiepski) |
Nie chce sie czepiac, ale pociety (to jest porazka ) koncert z Budapesztu oficjalnie na VHS wyszedl... Wiadomo- czekamy na DVD, ale oficjalnie swiatlo dzienne wiekszosc juz ujrzala... Zgadzam sie co do oceny koncertu- o niebo lepszy od Wembley. Brian juz zreszta kiedys przyznal, ze to na DVD wyjdzie prawie na pewno- aczkolwiek nie w pierwszej kolejnosci (tu- jakis koncertz lat 70-tych) _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pon Lis 07, 2005 7:06 pm Temat postu: |
|
|
Ponoć następne ma być Earl's Court... to prawda? bo jeśli tak, to świetnie (choć wolałbym Budapeszt)- przecież takie White Queen z tego koncertu to absolutna klasa światowa
A pocięcie Budapesztu to faktycznie porażka...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CORAX

Dołączył: 05 Lip 2004 Posty: 3277 Skąd: Coraxstadt
|
Wysłany: Pon Lis 07, 2005 7:07 pm Temat postu: |
|
|
Budapesztu nie wydają zapewne, że to ta sama trasa co Wembley. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lis 07, 2005 7:27 pm Temat postu: |
|
|
Plotka niesie, ze mialoby to byc cos z tych trzech- Hammersmith 1979, Hammersmith 1975 albo Houston 1977. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Brimay
Dołączył: 06 Wrz 2004 Posty: 124 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: Pon Lis 07, 2005 8:40 pm Temat postu: |
|
|
| Dla mnie to zmiana wizerunku od czasów Hot Space. Zaryzykuje stwierdzenie, że gdyby nie choroba to zespół by się rozpadł, albo nagrywał coraz gorsze rzeczy. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bongo

Dołączył: 30 Lip 2005 Posty: 97 Skąd: Zawiercie
|
Wysłany: Pon Lis 07, 2005 9:45 pm Temat postu: |
|
|
hmmm... ogólnie nie podoba mi sie płyta Jazz chociaż porażką bym tego nie nazwał .. Drażni mnie Hot Space ... jednak .. największą porażką jest sygnowanie nazwą "QUEEN" przedsięwzięć związanych z zespołem po śmierci Freddiego ... mam na myśli Trase z PR np. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
tyna

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 833 Skąd: krk
|
Wysłany: Wto Lis 08, 2005 7:02 pm Temat postu: |
|
|
teledysk do under pressure - wiecej mi sie nie chce, i tak bym sie powtarzala _________________
, 2006
' ... zapamtite : sloboda je pravo na IZBOR - jebati ili biti jeben ' |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Lis 09, 2005 4:21 pm Temat postu: |
|
|
A dla mnie NAJWIĘKSZĄ porażką (może nie w dosłownym znaczeniu....ale w końcu to porażka) był automat perkusyjny. I do dziś nie potrafię pojąć, jak piosenki napisane właśnie przez Rogera (jak Radio Ga Ga, A Kind Of Magic, razem z Brianem Machines) mogą mieć automat perkusyjny....Bęnił tyle czasu, więc co za problem?
Inną (także niedosłowną) porażką jest syntezator zamiast basu lub gitary (I Want To Break Free). Dla mnie praktycznie tak samo niezrozumiała sprawa jak z automatem perkusyjnym.
No, a poza tym to podobnie, jak u reszty - Pepsi, produkcja Macka (i tu wcale nie twierdzę, że on nie jest tym geniuszem, jak Freddie wspominał - pewnie był, tylko źle to wykorzystał), kilka pojedynczych piosenek.
Acha, jeszcze zgadzam się z Mariuszem co do Who Wants To Live Forever - 24. miejsce w UK, no ej....  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Sro Lis 09, 2005 6:35 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | A dla mnie NAJWIĘKSZĄ porażką (może nie w dosłownym znaczeniu....ale w końcu to porażka) był automat perkusyjny. I do dziś nie potrafię pojąć, jak piosenki napisane właśnie przez Rogera (jak Radio Ga Ga, A Kind Of Magic, razem z Brianem Machines) mogą mieć automat perkusyjny....Bęnił tyle czasu, więc co za problem?
Inną (także niedosłowną) porażką jest syntezator zamiast basu lub gitary (I Want To Break Free). Dla mnie praktycznie tak samo niezrozumiała sprawa jak z automatem perkusyjnym. |
Tak... Niewłaściwie użycie syntezatorów w latach 80. W ogóle - po kija było ich używać, skoro większość dźwięków z tamtych lat bardzo mocno się zestarzała? Miracle, Innuendo czy Made In Heaven brzmią nadal... 'aktualnie'. Tak czy inaczej - lepiej gitara, perkusja, bas i pianino miast syntezatora (no, chyba, że właściwie użyty i najlepiej jako tło)... _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sro Lis 09, 2005 9:51 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | A Kind Of Magic |
Tam raczej nie ma automatu.
Poza tym, zgadzam się z Misiem i Qnegundą- automat perkusyjny i niewłaściwe użycie klawiszy to największa porażka Queen. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Sro Lis 09, 2005 10:45 pm Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sro Lis 09, 2005 11:28 pm Temat postu: |
|
|
Kiedyś zadałem dokładnie to samo pytane w topicu "Pytania" (odpowiedzi nie otrzymałem).
Na 100% automat jest w Radio Ga Ga i Machines (or "Back To Humans").
Podejrzewam, że jest jeszcze być może w AKOM (choć wątpię), we FWBF i w IWTBF (tu też wątpię). Wiem, że zloopowana perkusja występuje na Hot Space, ale automatu tam raczej nie ma. Możliwe, że automat jest też w KPTOW i Hammer To Fall (fragmenty). Ale to są tylko moje podejrzenia.
Może jakiś znawca nas oświeci? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KonradWallenrod
Dołączył: 09 Lis 2004 Posty: 159 Skąd: Warszawa/Radom
|
Wysłany: Czw Lis 10, 2005 11:34 pm Temat postu: |
|
|
Dla mnie porażki to albumy AKOM i WORKS a także trasa The Works
ogólnie era syntetyzatorów( lata 80 te) nie wyszła Queen na dobre , nie podoba mi się też troche monotonność ich tras jeśli chodzi o setliste , jak można tymi samymi utworami kończyć wszystkie koncerty już od prawie 30 lat? Naprawde byłoby to myśle miłe zaskoczenie gdyby choć raz od 77 roku nie zagrali ani WATC ani WWRY ani Bohemian Rhapsody . Czemu nie mogli zagrać koncertu np. bez żadnych hitów ? Albo koncertu na którym zagraliby jeden album w całośći ? np ANATO (to by było dopiero coś!)
Odnośnie koncertów , które mogłyby być w najbliższym czasie wydane ja wole cokolwiek z lat 70 tych nawet od najlepszego koncertu z lat 80 tych ( czyt . Budapeszt 86). _________________ carpe diem |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Lis 11, 2005 12:24 am Temat postu: |
|
|
| Brimay napisał: | | Dla mnie to zmiana wizerunku od czasów Hot Space. Zaryzykuje stwierdzenie, że gdyby nie choroba to zespół by się rozpadł, albo nagrywał coraz gorsze rzeczy. |
I tu się zgadzam! Choroba jak choroba - wiadomo - smutek, żal....Ale popatrzmy od strony MUZYCZNEJ - Queen nagrywał coraz gorsze albumy, coraz mnie zaskakiwał. I myślę, że w końcu by się wypalił albo, jak to ujął Brimay, rozpadł. Od strony MUZYCZNEJ (tylko tej), choroba Freddiego Queen bardzo pomogła. Tak sądzę.
I dodam jedno: jeśli chodzi o A Kind Of Magic i Friends Will Be Friends - dla mnie to brzmi typowo dla automatu perkusyjnego. Brak talerzy - to raz. Brak jakichkolwiek przejść - to dwa. Cały czas to samo tempo - to trzy. No i to brzmienie.....brrrr. Ja nie wyobrażam sobie, że Roger mógłby na perkusji zagrać w ten sposób....I nie chodzi tu o produkcję. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pią Lis 11, 2005 7:49 pm Temat postu: |
|
|
Zgadzam się- gdyby nie choroba Freddie'ego, to Queen byłby zespołem na poziomie Coldplay...
Misiu:
Co do automatu we FWBF i AKOM- fakt, brzmi jak automat, ale np. perka w Action This Day też brzmi jak automat, ale tam jest prawdziwa perkusja. Poza tym, tam są zmiany tempa, a nie ciągle to samo uderzenie (jak np. w Radio Ga Ga), no i tam, wbrew temu, co piszesz, są talerze (a przynajmniej we FWBF)- zresztą teledyski nie sugerują raczej użycia automatu. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Pią Lis 11, 2005 7:53 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | | (..) zresztą teledyski nie sugerują raczej użycia automatu. |
Tego bym raczej za argument nie brał, bo z klipami różnie bywa. Chociaż też wydaje mi się, że automatów nie użyto ani w AKOM, ani w FWBF. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Pią Lis 11, 2005 7:57 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | Zgadzam się- gdyby nie choroba Freddie'ego, to Queen byłby zespołem na poziomie Coldplay... |
Nie zgadzam się, myśle ze panowie darowaliby sobie trasy koncertowe, co pare lat dali by jakis spokojniejszy tudzież lekko progresywny krążek(chocby tytułowe Innuendo ma takie korzenie), i wogóle Bri, Rog, i Freddie, a moze nawet John wiekszą uwage skupili by na swoich solowych projektach.  _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Pią Lis 11, 2005 8:01 pm Temat postu: |
|
|
| Poza tym A Kind Of Magic (album) był o niebo lepszy (jak dla mnie) od The Works i Hot Space, więc wszystko było na dobrej drodze...może nie doczekalibyśmy się rzeczy w stylu The Miracle, czy Innuendo, ale nie byłoby znowu tak tragicznie...ale tego nie wiemy i już się nie dowiemy (może to i lepiej?) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pią Lis 11, 2005 8:03 pm Temat postu: |
|
|
| mike napisał: |
| Cytat: | | (..) zresztą teledyski nie sugerują raczej użycia automatu. |
Tego bym raczej za argument nie brał, bo z klipami różnie bywa. Chociaż też wydaje mi się, że automatów nie użyto ani w AKOM, ani w FWBF. |
Z tym teledyskiem to taka drobna uwaga była- zgoda, to nie jest mocny argument. Ale po prostu wydaje mi się, że darowaliby sobie ściemnianie w klipie, ze użyto normalnych talerzy...
A co do ew. losów Queen- myślę, że nie ma co gdybać, choć zespół już w 1982 omal się nie rozleciał, więc przy podobnych okolicznościach, Queen prędzej czy później mógłby się rozpaść.[/quote] |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pią Lis 11, 2005 8:06 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Poza tym A Kind Of Magic (album) był o niebo lepszy (jak dla mnie) od The Works i Hot Space, więc wszystko było na dobrej drodze...może nie doczekalibyśmy się rzeczy w stylu The Miracle, czy Innuendo, ale nie byłoby znowu tak tragicznie...ale tego nie wiemy i już się nie dowiemy (może to i lepiej?) |
Wg. mnie to Hot Space jest najlepsze z tej trójki, choć AKOM jest z kolei lepsze od The Works, więc jakiś krok naprzód był (ale to chyba tylko z powodu nieangażowania Macka w produkcję wszystkiego).
Jeśli Freddie nie byłby chory, to na pewno nie powstałoby po 1980 nic klasy Innuendo ani pewnie nawet The Miracle. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Lis 11, 2005 10:54 pm Temat postu: |
|
|
Ale nawet jeśli The Miracle jest lepsze od poprzedniej trójki, a A Kind Of Magic od dwójki (choć to w cale nie takie oczywiste - dla mnie jednak jest), to Queen niczym na tych albumach nie zaskoczył. Wiem, może to też nie najlepszy argument, generalnie chodzi mi o to, że zespół swą karierę genialnie rozpoczął i genialnie zakończył. I myślę, że ten drugi element nie miałby miejsca, gdyby nie choroba Freddiego. Co nie znaczy, że się cieszymy, oczywiście......
| Yeah88 napisał: | | Co do automatu we FWBF i AKOM- fakt, brzmi jak automat, ale np. perka w Action This Day też brzmi jak automat, ale tam jest prawdziwa perkusja. |
Ale są lumpy. Perkusja w Action This Day brzmi, przynajmniej dla mojego ucha, typowo zlumpowana - cały czas to samo wybijanie rytmu (pomijam dźwięk - fatalny, mnie aż razi...), przed drugim refrenem jest nieco szybciej, ale....to wciąż ten sam dźwięk, to samo wybijanie, tylko troszkę szybsze. Tak więc okay - żywa perkusja jest, ale dla mnie brzmi jak zlumpowana, a to praktycznie tak samo źle, jak z automatem perkusyjnym. I do tego autorem piosenki jest Roger - matko, on tak nie lubił tej gry na perkusji?
Co do Friends Will Be Friends - hmmm....dziś wsłuchałem się troszkę uważniej w perkusję. Możliwe, że masz rację, żywą perkusję jakoś tam przypomina. Ale chyba wciąż pozostaję przy swoim zdaniu - myślę, że to bardziej podobne na automat. Nie wie ktoś z Forum jak to jest z tym utworem?
Co do teledysków - wybacz, ale dla mnie to żaden argument, całkowicie żaden. W klipie do Friends Will Be Friends aż RZUCA SIĘ W OCZY, że ta perkusja jest udawana. Po drugim refrenie, Roger uderza w talerze niczym na koncertach przy zakończeniach utworów. A tak faktycznie - talerza nie ma.
Co do A Kind Of Magic - tutaj mi nie wmówisz talerza Jakkolwiek przy Friends Will Be Friends mogę mieć drobne wątpliwości, to tutaj chyba nie mam żadnych - dla mnie to automat na bank. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pią Lis 11, 2005 11:24 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | Ale nawet jeśli The Miracle jest lepsze od poprzedniej trójki, a A Kind Of Magic od dwójki (choć to w cale nie takie oczywiste - dla mnie jednak jest), to Queen niczym na tych albumach nie zaskoczył. Wiem, może to też nie najlepszy argument, generalnie chodzi mi o to, że zespół swą karierę genialnie rozpoczął i genialnie zakończył. I myślę, że ten drugi element nie miałby miejsca, gdyby nie choroba Freddiego. Co nie znaczy, że się cieszymy, oczywiście......
|
100% zgody.
Chyba miałeś na myśli loopy
| Misiu napisał: | | Perkusja w Action This Day brzmi, przynajmniej dla mojego ucha, typowo zlumpowana - cały czas to samo wybijanie rytmu (pomijam dźwięk - fatalny, mnie aż razi...), przed drugim refrenem jest nieco szybciej, ale....to wciąż ten sam dźwięk, to samo wybijanie, tylko troszkę szybsze. |
Na 100% jest żywa, bo oprócz wybijania rytmu są jeszcze inne uderzenia, które dużo lepiej słychać na koncartach, ale jednak- są. Zgadzam się co do brzmienia- jest fatalne, suche. Ale to na pewno nie loop.
Na resztę odpiszę później- narazie zdążyłem na to  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|