| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| ? |
| The Velvet Underground |
|
15% |
[ 2 ] |
| Lou Reed |
|
15% |
[ 2 ] |
| John Cale |
|
7% |
[ 1 ] |
| Nico |
|
0% |
[ 0 ] |
| Mokra Owca (wielce zabawna opcja) |
|
61% |
[ 8 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 13 |
|
| Autor |
Wiadomość |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Lut 25, 2012 4:56 pm Temat postu: The Velvet Underground / Lou Reed |
|
|
The Velvet Underground / Lou Reed (+tam inne solowe)
tyle tu fanów i głosów, że najważniejszy zespół ever, a tematu ni ma. No to jest. Co znacie, kogo wolicie itp itd
O ile debiut z bananem uwielbiam tak White Light/White Heat było dla mnie już raczej nie do strawienia. Sister Ray mogę jedynie traktować jako ciekawostkę/eksperyment. Podobno s/t jest przystępniejsza i podobna do banana.
Bardzo mi podchodzi za to Lou. W sensie te dwie płyty co znam (Transformer, Berlin) plus to co słyszałem jednym uchem (Coney Island Baby, tytułowy to chyba moja ulubiona rzecz z obozu około Velvetowego).
no to ten, piszta coś. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Sob Lut 25, 2012 7:30 pm Temat postu: |
|
|
S/t bierz koniecznie. Inne klimaty, chociaż takie Murder Mystery ma w sobie ducha noisów z Banana i WL/WH. Solowy Cale też miewał epickie momenty, np. Paris 1919. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Sob Lut 25, 2012 7:49 pm Temat postu: |
|
|
Ja też na razie znam tylko dwie pierwsze płyty + Transformera. No i wszystkie są świetne, choć White Light/White Heat to zdecydowanie rzecz do której będę wracał najrzadziej. Płyta z bananem słusznie jest uznawana już za kultową, jedna z najlepszych rzeczy jaka powstała w muzyce. Transformer jest po prostu fajny, z genialnymi momentami, ale jednak inaczej niż w Velvetach. Trzeba poznawać dalej zdecydowanie. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Nie Lut 26, 2012 8:31 pm Temat postu: |
|
|
| Atrus napisał: | | . Solowy Cale też miewał epickie momenty, np. Paris 1919. |
O to to. Myślałem nawet, by dać do QW, ale strzeliłem się mocno w czoło, gdy przypomniałem sobie, co to za forum i jakby się to skończyło. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Vedono

Dołączył: 01 Cze 2007 Posty: 143 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Lut 26, 2012 8:36 pm Temat postu: |
|
|
Velvet gniecie, jest kult i to nie ulega. Wyobraźcie sobie co musiało się dziać, jak w czasach "flower-power" pojawił się nagle taki numer jak "Heroin" Kop w ryj i tyle! Zagłosowałem na Reeda, ale Cale'a też okrutnie doceniam. Koncertowym albumem "Circus" rozłożył mnie na łopatki. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kriejtiw

Dołączył: 04 Lut 2012 Posty: 384
|
Wysłany: Nie Paź 07, 2012 8:14 pm Temat postu: |
|
|
Bardzo lubię, choć szczerze mówiąc z regularnej (czyli bez rzeczy typu VU) dyskografii podobają mi się tylko dwa albumy, a reszta jest przeciętna.
Debiut to wiadomo - klasyk. Genialne rzeczy, a Heroin wcale nie jest tu najlepszym kawałkiem, bo za takowy uważam Venus in Furs. Geniusz, hedonizm w stanie czystym, totalnie hipnotyzująca i pociągająca wręcz rzecz. No i tekst. Sunday Morning też gniecie, to jest wręcz uosobienie takiego leniwego niedzielnego poranka, gdzie człowiek nie ma siły na nic, ale po pierwszych dźwiękach tego następuje uczucie błogości. Uwielbiam to puszczać w takie dni jak dziś (dla potomnych: leje cały dzień). Wspomniane Heroin wiadomo, kawałek-pomnik, każdy winien znać. Cholera, nawet znienawidzone European Son lubię, ja wiem, oni tu właściwie nie grają na instrumentach, a robią głównie hałas, ale ten odgłos lwa z MGM i "suszarkowe" efekty... no zamykacz idealny.
S/T też jest rewelacyjny. Jesus zaraz po Pale Blue Eyes to zbrodnia, można wręcz umrzeć z rozkoszy. + After Hours, które powinna śpiewać generalnie tylko Maureen, bo Lou się średnio do tego nadaje imo. No i The Murder Mystery - 21st Century Schizoid Man to amerykańsku, miazga.
No, ale niestety White Light/White Heat to nic specjalnego. Tytułowy bardzo lubię, jak również solówkę z I Heard Her Call My Name, fajny noise. Natomiast The Gift to... cool story bro i tyle. Sister Ray nie znoszę, to nie jest ten rodzaj eksperymentów, który mnie kręci.
Loaded jest przeciętne do bólu, poza Who Loves The Sun, które jest dalekim echem wcześniejszych kołysanek i, od biedy, Sweet Jane czy Cool It Down niewiele tu jest.
Warto też przesłuchać albumy z odrzutami, np. wspomniany VU. Takie I Can't Stand It może nie ocieka geniuszem i słychać, że to utwór niedokończony, ale na Loaded błyszczałby pełnym blaskiem.
Solowych rzeczy członków nie znam zbyt dobrze, najlepiej mi idzie z Lou. O, wiem natomiast jak zniechęcić ludzi do poznawania jego dorobku. Metal Machine Music - o czym on myślał? Czytałem, że to dystrybutor zmuszał go do szybkiego wypuszczenia albumu, czego Reed nie chciał, więc płyta to taki środkowy palec wymierzony w producenta. To może go EWENTUALNIE trochę usprawiedliwić. Metal Machine Music, damn. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|